Dodaj do ulubionych

Drodzy kierowcy

12.07.07, 21:16
Rozumiem, że jesteście szalenie dumni ze swoich maszyn, nawet jeżeli są na
kredyt i z drugiej ręki. Rozumiem, że piesi wam przeszkadzają w delektowaniu
się jazdą.

Tylko jest taki jeden problem:

Otóż samochód może przejechać pieszego. Pieszy NIE MOżE przejechać samochodu.

Dlatego w zetknięciu waszej wspaniałej maszyny z pieszym możecie mieć na
sumieniu cudze zdrowie lub życie.

W związku z powyższym - może by tak jeździć ostrożniej?
Obserwuj wątek
    • hamerykanka Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:20
      Jezdzimy ostroznie, ale co poradzic jak czasem baran wyjdzie zza zaparkowanego
      samochodu i nic go nie obchodzi. Zdarzylo mi sie to pare tygodni temu ale dalej
      mnie trzesie...przeciez moglam te glupia babe stuknac! A ona nawet nie
      spojrzala w lewo czy cos nie jedzie ulica....
      • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:26
        hamerykanka napisała:

        > Jezdzimy ostroznie, ale co poradzic jak czasem baran wyjdzie zza zaparkowanego
        > samochodu i nic go nie obchodzi.

        "Piesi barany" to odrębna forma bezmyślności.
        • Gość: fred Re: Drodzy kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 21:27
          Jeżdżę ostrożnie bo kto mi auto umyje jak barana rozwalę.
          • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:30
            Gość portalu: fred napisał(a):

            > Jeżdżę ostrożnie bo kto mi auto umyje jak barana rozwalę.
            Tym się kochanie nie będziesz martwił, w pierdlu będziesz miał inne kłopoty. ;-)
    • Gość: Piotr Re: Drodzy kierowcy IP: *.dip.t-dialin.net 12.07.07, 21:32
      czyzby wziol cie ostatnio ktory na zderzak?
      • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:47
        Gość portalu: Piotr napisał(a):

        > czyzby wziol cie ostatnio ktory na zderzak?

        Nieomal, a szłam jak najbardziej na zielonym. Zielonym dla pieszych, żeby było
        jasne.
    • no_login Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:43
      > Pieszy NIE MOżE przejechać samoc
      Ale może tak niefortunnie upaść
      że zbije lampę/szybę
      Może, po podniesieniu się, kopnąć samochód,
      napluć na niego, podrapać karoserię ostrym
      narzędziem...

      > W związku z powyższym - może by tak jeździć ostrożniej?
      W związku z powyższym- może by tak chodzić ostrożniej
      i wykonywać tzw "wtargnięcia na jezdnię"?

      Przy okazji.
      Szanowne mamy z wózkami.
      Czsto widzę że czekając na zielone światło,
      wystawiacie wózek na jeżdnię.
      Włączcie myślenie!
      • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:46
        no_login napisał:

        > > Pieszy NIE MOżE przejechać samoc
        > Ale może tak niefortunnie upaść
        > że zbije lampę/szybę
        > Może, po podniesieniu się, kopnąć samochód,
        > napluć na niego, podrapać karoserię ostrym
        > narzędziem...

        Ojej, to straszne! Zwłaszcza kopnięcie i naplucie bardzo samochodowi szkodzą!

        A za lampę/szybę można wszak zwrócić , nieprawdaż?


        >
        > > W związku z powyższym - może by tak jeździć ostrożniej?
        > W związku z powyższym- może by tak chodzić ostrożniej
        > i wykonywać tzw "wtargnięcia na jezdnię"?

        W związku z powyższym: Nie wykonuję wtargnięć. Chodzę grzecznie i prawidłowo.
        >
        > Przy okazji.
        > Szanowne mamy z wózkami.
        > Czsto widzę że czekając na zielone światło,
        > wystawiacie wózek na jeżdnię.
        > Włączcie myślenie!
      • xnl Re: Drodzy kierowcy 14.07.07, 15:08

      • hypatia69 Re: Drodzy kierowcy 14.07.07, 15:19
        "Szanowne mamy z wózkami.(...)Włączcie myślenie!"
        Nie jestem kierowcą, ale dodałabym jeszcze: nie przebiegajcie z wózkiem w
        niedozwolonym miejscu, a jak stoicie i pierniczycie z koleżanką o głupotach, to
        trzymajcie dziecko za rękę tak, żeby sie nie wyrwało i nie wbiegło na
        jezdnię..."
    • chwila.pl Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:45
      W pełni popieram Twój apel.
      Brawura, głupota, bezczelność to codzienność na naszych drogach. Czasami
      przypomina to prawo dżungli. Wszystkim sie cholerycznie spieszy, jakby te
      kilkanascie sekund dłuższej jazdy były katastrofa, końcem świata.
      Dziś byłam świadkiem, jak baran za kierownicą autobusu, o mały włos by nie zabił
      kilka osób. Jeszcze teraz mam dreszcze, gdy sobie to przypominam.
      • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:49
        Dziękuję, chwilo.

        Sytuacja byłam taka, że przechodziłam na zielonym, a w ulicę skręcały po kolei
        dwa samochody.

        Były w swoim prawie, bo skręcającym wjeżdżać wolno, tyle że nie zwolniły, o mało
        mnie nie rozjeżdżając.

        Zaznaczam, że jechały z szybkością gwarantującą mi - w razie czego, tfu, tfu -
        utratę życia lub zdrowia.

        • chwila.pl Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:55
          kochanica-francuza napisała:

          > Sytuacja byłam taka, że przechodziłam na zielonym, a w ulicę skręcały po kolei
          > dwa samochody.
          >
          > Były w swoim prawie, bo skręcającym wjeżdżać wolno, tyle że nie zwolniły, o
          > mało mnie nie rozjeżdżając.

          I ich obowiązkiem było poczekac, aż spokojnie przejdziesz, zgodnie z zasadami
          ruchu drogowego, nagminnie jednak łamanego przez "panów kierowców" od siedmiu
          boleści.
        • a.giotto Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 21:58
          kochanica-francuza napisała:


          > Były w swoim prawie,

          tak się nie mówi po polsku.
          • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:00

            > > Były w swoim prawie,
            >
            > tak się nie mówi po polsku.

            A jak mianowicie?
            • chwila.pl Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:04
              kochanica-francuza napisała:

              > > > Były w swoim prawie,
              > >
              > > tak się nie mówi po polsku.
              >
              > A jak mianowicie?

              Mieli prawo.
              Nie chcę sie mądrzyć, ale sformułowanie "być w prawie", wprawdzie archaiczne i
              rzadko stosowane, jest jednak poprawne.
              • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:07
                wprawdzie archaiczne i
                > rzadko stosowane

                ... ale strasznie mi się podoba.
              • a.giotto Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:10
                chwila.pl napisała:

                > kochanica-francuza napisała:
                >
                > > > > Były w swoim prawie,
                > > >
                > > > tak się nie mówi po polsku.
                > >
                > > A jak mianowicie?
                >
                > Mieli prawo.
                > Nie chcę sie mądrzyć, ale sformułowanie "być w prawie", wprawdzie archaiczne i
                > rzadko stosowane, jest jednak poprawne.

                po francusku mówi się "etre dans son droit", to taka kalka z francuskiego?
                • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:18

                  > po francusku mówi się "etre dans son droit", to taka kalka z francuskiego?

                  Moja łamana (4 semestry) francuszczyzna nie obejmowała do tej pory tego zwrotu.
                  Znam go tylko i wyłącznie z języka ojczystego, a skąd tu się wziął, nie mam pojęcia.
          • hanni Tak sie mowi po polsku 16.07.07, 16:21
            a.giotto napisał:

            > kochanica-francuza napisała:
            >
            >
            > > Były w swoim prawie,
            >
            > tak się nie mówi po polsku.

            Z dialogu Eutyfrona z Sokratesem:
            "a nie tego tylko patrzeć trzeba, czy w swoim prawic był zabójca, czy nie, i
            jeśli był w swoim prawie, to dać pokój, a jeśli nie, to skarżyć"

            www.ap.krakow.pl/ifis/przegon/fil/f_p_eut.htm
    • iberia.pl Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:10
      kochanica-francuza napisała:

      > Rozumiem, że jesteście szalenie dumni ze swoich maszyn, nawet jeżeli są na
      > kredyt i z drugiej ręki.


      a teraz prosze wytluamcz mi jakie znaczenie maja powyzsze slowa w kontekscie
      Twj prosby by jezdzic wolniej?


      >Rozumiem, że piesi wam przeszkadzają w delektowaniu
      > się jazdą.

      tak, wtedy gdy whcodza na jezdnie bez sprawdzenia czy cokolwiek skadkolwiek nie
      nadjezdza....

      >
      > Tylko jest taki jeden problem:
      > Otóż samochód może przejechać pieszego. Pieszy NIE MOżE przejechać samochodu.


      ale tak sie sklada, ze pieszy moze byc sprawca bliskiego spotkania trzeciego
      stopnia z samochodem....

      > Dlatego w zetknięciu waszej wspaniałej maszyny z pieszym możecie mieć na
      > sumieniu cudze zdrowie lub życie.

      mam tego swiadomosc, i dlatego staram sie zachowac szczegolna ostroznosc:

      *tam gdzie sa przejscia dla pieszych,
      *tam gdzie pieszych moze byc duzo-przystnaki kmunikajci miejsckiej, okolice
      sklepow, kosciola...
      *przy wysepkach
      *przy szkole
      *na osiedlowej uliczce.

      > W związku z powyższym - może by tak jeździć ostrożniej?
      staram sie i jezdze woniej niz jeszcze rok temu.
      • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:16
        iberia.pl napisała:

        > kochanica-francuza napisała:
        >

        >
        > a teraz prosze wytluamcz mi jakie znaczenie maja powyzsze slowa w kontekscie
        > Twj prosby by jezdzic wolniej?

        W kontekście dumy z maszyn. Która może , choć nie musi, powodować nieostrożną jazdę.
        >
        >
        > tak, wtedy gdy whcodza na jezdnie bez sprawdzenia czy cokolwiek skadkolwiek nie
        >
        > nadjezdza...

        Słusznie mówisz.
        >
        > ale tak sie sklada, ze pieszy moze byc sprawca bliskiego spotkania trzeciego
        > stopnia z samochodem...

        Jak wyżej.
        >
        > > W związku z powyższym - może by tak jeździć ostrożniej?
        > staram sie i jezdze woniej niz jeszcze rok temu.

        Iberia, chętnie bym ci przyznała nagrodę jako dobremu przykładowi.
        • iberia.pl Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:19
          kochanica-francuza napisała:

          > Iberia, chętnie bym ci przyznała nagrodę jako dobremu przykładowi.

          nie bede protestowac, ale umowmy sie, ze odbiore ja dopiero na lozu smierci-bo
          wtedy bedzie wiadomo jakim bylam kierowca.Mam nadzieje, ze do tego czasu swoja
          jazda nikomu krzywdy na drodze nie zrobie.
        • kochanica-francuza Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 22:19

          > >
          > > a teraz prosze wytluamcz mi jakie znaczenie maja powyzsze slowa w konteks
          > cie
          > > Twj prosby by jezdzic wolniej?

          W kontekście polskiego pozerstwa. Samochód w niektórych środowiskach "trzeba
          mieć", choćby ze szrotu.
    • Gość: Matylda Re: Drodzy kierowcy IP: 85.112.196.* 12.07.07, 22:22
      Nigdy nie stanę po stronie idioty śmigającego po mieście z prędkością 150/h ale
      jako długoletni kierowca muszę stwierdzić, że piesi sa zmora kierowców. Piesi
      nie mają wyobrażni. Nie potrafią sobie wyobrazić, że samochód może nie
      wyhamować przed przejściem bo światło się zmieniło w ostatniej chwili albo
      kierowca dostał prawo jazdy przedwczoraj. Jak tylko zobaczą żółte, to walą
      przed siebie jak stado baranów. Matki wymuszające pierwszeństwo za pomocą
      wózeczka z dziecięciem to już cala historia. Staruszki przebiegające przez
      jezdnię, trzymające laskę pod pachą to horror. Jako piesza zawsze pamiętam, że
      jak ten kierowca mnie przejedzie to może pójdzie siedzieć ale to mój tyłek
      naruszy, ja będę cierpiała.
      • kochanica-francuza O, właśnie - do Iberii i Matyldy 13.07.07, 14:26
        zjawisko "strasznych babć" (moja śp. też do takich należała)

        straszna babcia wybiera sobie pasy i przebiega truchcikiem na czerwonym lub też
        przebiega truchcikiem w dowolnym miejscu (przeważnie wynikającym z jej marszruty
        po osiedlu).

        Przebieganie na pasach na czerwonym tłumaczę sobie dwojako:

        - babcia uważa, że nadal jest w takiej formie, jak za młodu

        - babcia widzi, że traci formę i pragnie udowodnić sobie i innym, że jeszcze
        sobie radzi

        Nas pieszych też to wkurza, bo niby trzeba starszym pomagać i okazywać troskę, a
        jak im tu u cholery okazywać, kiedy sami kretyńsko postępują .

        Moja śp. Babcia była chora na Parkinsona, co dawało w omawianym przypadku ten
        efekt, że w razie czego nie mogła przyspieszyć.
        • yoma Re: O, właśnie - do Iberii i Matyldy 13.07.07, 14:33
          IMHO zjawisko tlumaczy się postawą roszczeniową babć. Ja jestem stara, to mi
          wszystko wolno i mi się należy.
          • kochanica-francuza Re: O, właśnie - do Iberii i Matyldy 13.07.07, 14:37
            yoma napisała:

            > IMHO zjawisko tlumaczy się postawą roszczeniową babć. Ja jestem stara, to mi
            > wszystko wolno i mi się należy.

            Niekoniecznie, bo dana babcia nie musi być roszczeniowa jako taka. Dla babć
            spadek formy fizyczno-intelektualnej bywa dużym problemem. Połączony dodatkowo
            np. z utratą zębów, chorobami, a już na pewno z utratą statusu społecznego
            (emerytka, przez wielu postrzegana jako "stare babsko"). Z tego względu babcia
            chce się dowartościować jak może.
            • yoma Re: O, właśnie - do Iberii i Matyldy 13.07.07, 15:55
              Myślisz? Że to aż takie skomplikowane?
              • kochanica-francuza Re: O, właśnie - do Iberii i Matyldy 13.07.07, 20:52
                yoma napisała:

                > Myślisz? Że to aż takie skomplikowane?
                To wcale nie jest skomplikowane, to tylko skomplikowanie się opisuje. ;-)
      • Gość: jowita771 Re: Drodzy kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 14:52
        znam kierowcę, który wyje wtedy silnikiem. babcia zasuwa jak Szewińska, ale
        może nastepnym razem sie zastanowi dwa razy zanim wlezie pod koła, święta krowa.
    • yoma Re: Drodzy kierowcy 12.07.07, 23:09
      > Otóż samochód może przejechać pieszego. Pieszy NIE MOżE przejechać samochodu.

      A nieprawda

      kiedyś dziecięciem będąc miałam bliskie spotkanie trzeciego stopnia z samochodem
      i on co prawda złamał mi rękę, ale za to ja wybiłam mu szybę i uszkodziłam
      błotnik. A co!
      • venus22 Re: Drodzy kierowcy 13.07.07, 11:12
        ja bedac w PL bylam zdegustowana niejasnymi i rzadko przestrzeganymi prawami
        pieszych, po jakiego grzyba u was sa pasy dla pieszych jak i tak pieszy nie
        moze po nich przejsc bo samochod ma pierwszenstwo??


        tutaj (Kanada) wlepiaja mandaty za nieprzepuszczenie pieszego.
        a pieszy, swoja droga, nie pcha sie bezmyslnie na pasy.
        moze wlasnie dlatego ze z obu stron jest pewien respekt dla praw drugiego.
        pieszy, choc wie ze samochod ma obowiazek poczekac, sam poczeka bo wie ze nie
        bedzie tak czekal do us*anej smierci, jak u was.

        a dla tych ktorzy twierdza ze kierowca musialby sie co rusz zatrzymywac tyle
        tych pasow - jest proste wyjscie. sa np. pasy ze swiatlami, regulowane czasowo.
        nie moga sie wlaczac dla pieszego czesciej niz np swiatla na skrzyzowaniu:
        www.city.vancouver.bc.ca/engsvcs/transport/traffic/images/peds_specialXwalk.gif

        Venus

        ps chociaz musze dodac ze na te dziesiatki jak nie setki pasow w PL ktore
        przeszlam, KILKU kierowcow bardzo uprzejmie sie zatrzymalo widzac mnie
        czekajaca na przejscie. jesli to byles wlasnie Ty, to ci bardzo dziekuje :)

        • des4 Drodzy piesi 13.07.07, 12:41
          Wbijcie sobie do łepetynek to elementarne prawo fizyki, że masa ważącaponad
          tonę nie jest w stanie momentalnie stanąć w miejscu, nawet jadąć z pędkością 30
          km/h.

          Dlatego też wchodźcie na jezdnię namiejscach do tego przeznaczonych, nie
          piszcie w trakcie tego wchodzenia sms-ów, nie patrzcie się w obłoki, nie
          wyskakujcie nagle sposazaparkowanych samochodów, nie zataczajcie się pijani na
          jezdni pozapadnięci zmroku, etc etc....

          Zrozumcie, że samochód nie jest stanie się zatrzymać, nawet jadąc zgodnie z
          przepisami, kiedy nagle bez ostrzeżenia wchodzicie na przejście do którego
          właśnie ten samochód dojeżdza...
          • kochanica-francuza Drogi des 13.07.07, 14:30
            des4 napisał:

            > Wbijcie sobie do łepetynek to elementarne prawo fizyki, że masa ważącaponad
            > tonę nie jest w stanie momentalnie stanąć w miejscu, nawet jadąć z pędkością 30
            >
            > km/h.

            Tak, wiem o tym. Masa ta zależnie od swego rozmiaru oraz prędkości ma tzw. drogę
            hamowania.

            >
            > Dlatego też wchodźcie na jezdnię namiejscach do tego przeznaczonych

            Tak też czynię.

            , nie
            > piszcie w trakcie tego wchodzenia sms-ów

            Nie piszę.

            , nie patrzcie się w obłoki

            Patrzę grzecznie w lewo i w prawo, obserwując sytuację na jezdni.

            , nie
            > wyskakujcie nagle sposazaparkowanych samochodów

            W życiu!


            , nie zataczajcie się pijani na
            > jezdni po zapadnięciu zmroku, etc etc...

            Też nie.


            >
            > Zrozumcie, że samochód nie jest stanie się zatrzymać, nawet jadąc zgodnie z
            > przepisami, kiedy nagle bez ostrzeżenia wchodzicie na przejście do którego
            > właśnie ten samochód dojeżdza...


            Zaraz, bez jakiego ostrzeżenia?

            Zielone miałam, a samochód, planując skręcanie (bo skręcał) MóGł i POWINIEN zwolnić.

            Co innego samochód jadący prosto i mający zielone światło. :-)
            • venus22 Re: Drogi des 13.07.07, 22:19
              Zrozum ze samochod ktory podjezdza do przejscia dla pieszych ma obowiazek
              zawczasu sie przygotowac do kompletnego stopu.


              ""Zielone miałam, a samochód, planując skręcanie (bo skręcał) MóGł i POWINIEN
              zwolnić.""

              oczywiscie ze tak!, ten kto skreca na zielonym, w lewo czy prawo, ma juz z
              naprzeciwka czerwone i to znaczy ze ma stac tak dlugo az przepusci ruch majacy
              zielone. inaczej ma prawo jechac tylko prosto.
              a zalozmy ze to nie idzie tylko pieszy przez pasy tylko jeszcze jedzie prosto
              samochod z przeciwnego kierunku - tez bedziesz sie pchal do skrecania?

              Venus
              • Gość: jaija Re: Drogi des IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.07.07, 23:27
                Przed moją chałupą jest przejście dla pieszych. Jeżeli ktoś się zatrzymuje
                przed nim z własnej i nieprzymuszonej woli, widząc pieszego sterczącego przy
                pasach, to jest to przeważnie Niemiec. Polacy mają głęboko w dupie. Czasem
                nawet przejeżdżają prawie po nogach. Ostatnio przez okno widziałam, jak
                dziewczyna przechodziła tam z dzieckiem jadącym na małym rowerku, a pacan nawet
                nie zwolnił, sk*rwysyn jeden, śmignął jej przed nosem. Mało mnie krew nie
                zalała. Dlaczego, u diabła, żeby przejść w Polsce przez ulicę w miejscu do tego
                przeznaczonym, muszę wtargnąć na jezdnię, uprzednio pokombinowawszy trochę,
                coby mnie jakiś debil jednak nie miał szans puknąć? Dlaczego kierowcy TIR-ów,
                mający świadomość długości i ciężaru prowadzonych przez siebie maszyn,
                przejeżdżają na żółtym (dla nich)? Dla nas już jest zielone, kiedy oni
                triumfalnie machają nam przyczepą. Noż jasna cholera, jak się zdenerwowałam ;)
              • no_login Re: Drogi des 13.07.07, 23:49
                > Zrozum ze samochod ktory podjezdza do przejscia dla pieszych ma obowiazek
                > zawczasu sie przygotowac do kompletnego stopu.

                www.v10.pl/prawo/Kodeks,drogowy,-,Kodeks,Ruchu,Drogowego,2.html
                Art. 13.
                1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować
                szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia
                dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed
                pojazdem.
                Czyli pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed samochodem.
                Ale samochód znajdujący się na jezdni ma pierszeństwo
                a nie pieszy stojący PRZED przejściem.
                Krótko mówiąc pieszy ma obowiązek przepuścić samochody.
                O czym dokładnie mówi:
                Art. 14.
                Zabrania się:
                1. wchodzenia na jezdnię:
                a. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
                b. spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;

                i dalej:
                2. przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;
                3. zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas
                przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;
                4. przebiegania przez jezdnię;
                5. chodzenia po torowisku;
                6. wchodzenia na torowisko, gdy zapory lub półzapory są opuszczone lub
                opuszczanie ich rozpoczęto;
                7. przechodzenia przez jezdnię w miejscu, w którym urządzenie zabezpieczające
                lub przeszkoda oddzielają drogę dla pieszych albo chodnik od jezdni, bez względu
                na to, po której stronie jezdni one się znajdują.

                Dla lepszego utrwalenia tej trudnej wiedzy:

                Zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd,
                w tym również na przejściu dla pieszych.
                • venus22 Re: Drogi des 14.07.07, 04:30
                  niestety zle to interpretujesz.

                  """"Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed
                  pojazdem.""""

                  """"Ale samochód znajdujący się na jezdni ma pierszeństwo
                  a nie pieszy stojący PRZED przejściem."""

                  ale tez obowiazkiem kierowcy, wiedzac ze bedzie zblizal sie do przejscia dla
                  pieszych, jak widzi ze pieszy sie zbliza do pasow, jest zwolnic i przygotowac
                  sie do pelnego stopu poniewaz:

                  """""Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed
                  pojazdem.""""""

                  rozumiesz? ty, kierowco, masz nie smigac po pasach tylko dlatego ze jedziesz a
                  nie idziesz. ty tez masz obowiazek MYSLEC i przewidywac sytuacje na drodze.

                  i jesli:
                  ""Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed
                  pojazdem.""
                  to twoim obowiazkiem jest przewidziec ze moze pieszy szykuje sie do przejscia
                  i odpowiednio wczesnie zaczac wyhamowywac.
                  (Jesli to pieszy zbliza sie do pasow i widzi ze pedzacy pojazd jest blisko, to
                  oczywscie ze ma obowiazek go najpierw przepuscic)

                  a jak ktoregos dnia trafisz na jakiegos pieszego juz w polowie pasow....
                  to jak bedziesz sie w sadzie tlumaczyl? ze pieszy powinien byl zwiewac w
                  podskokach bo byles rozpedzony?
                  a od czego sa znaki drogowe i pasy na jezdni? nie dla orientacji co cie czeka
                  naprzod? czy to tylko taka abstrakcyjna ludowa sztuka drogowa?

                  nie mow mi ze pieszego na srodku to bys zobaczyl i wyhamowal,
                  bo skoro tak to znaczy ze z daleka jednak widzisz co jest grane, a jak
                  widzisz to zawsze mozesz grzecznie wyhamowac, i przepuscic pieszego ktory ma po
                  to pasy zeby mogl sobie przejsc bo:

                  """"Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed
                  pojazdem.""""

                  tylko ze.... jeszcze mu trzeba dac tam sie "znajdowac".


                  To jest po prostu KULTURA.

                  Venus
                  • Gość: brum Brawo Venus! IP: *.chello.pl 14.07.07, 06:40
                    Komentarz przecudnej urody...:)
                    A cytowany poniżej fragment to prawdziwa perełka!

                    > a jak ktoregos dnia trafisz na jakiegos pieszego juz w polowie pasow....
                    > to jak bedziesz sie w sadzie tlumaczyl? ze pieszy powinien byl zwiewac w
                    > podskokach bo byles rozpedzony?

                    Na warszawskiej Pradze mówili też: "pieszy powinien polkę galopkę uskuteczniać".
                    Dziękując za uroczy komentarz, serdecznie pozdrawiam
                    • Gość: n_l Re: Brawo Venus! IP: *.aster.pl 15.07.07, 18:13
                      > Komentarz przecudnej urody...:)
                      szkoda tylko że autorka więcej
                      wysiłku włożyła w spłodzenie
                      odpowiedzi niż w zrozumienie tekstu

                      > Dziękując za uroczy komentarz, serdecznie pozdrawiam
                      a nie lepiej podziękować za poprawny
                      komentarz? ;-)
                    • venus22 Re: Brawo Venus! 16.07.07, 00:45
                      a, milo mi, dziekuje :)

                      Venus
                  • no_login Re: Drogi des 15.07.07, 17:52
                    Po przeczytaniu Twojego tekstu wiem już
                    dlaczego w testach/egzaminach z języka
                    polskiego pojawił sie sprawdzian
                    umiejętności czytania ze zrozumieniem.
                    Najwyraźniej ta umiejetność i umiejętność
                    łączenia kilku informacji są poważną
                    bolączką.

                    > niestety zle to interpretujesz.
                    Nistety ale to Ty źle interpretujesz.
                    Spróbujmy jeszcze raz:
                    art 14 pkt 1a
                    Zabrania się:
                    1. wchodzenia na jezdnię:
                    a. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
                    tinyurl.com/ytbczj
                    w związku z tym pieszy znajdujący się na chodniku
                    ma obowiązek przepuścić nadjeżdżający pojazd.

                    > rozumiesz? ty, kierowco, masz nie smigac po pasach tylko dlatego ze jedziesz a
                    > nie idziesz. ty tez masz obowiazek MYSLEC i przewidywac sytuacje na drodze.
                    Rozumiesz? Ty, piesza, masz nie włazić pod samochód tylko dlatego że wydaje Ci
                    się że masz pierszeństwo, masz obowiązek MYŚLEĆ i przepuścić nadjeżdżający samochód

                    > (Jesli to pieszy zbliza sie do pasow i widzi ze pedzacy pojazd jest blisko, to
                    > oczywscie ze ma obowiazek go najpierw przepuscic)
                    no właśnie, tu dobrze napisałaś, niepotrzebne jest
                    tylko słowo "pędzący", pieszy ma obowiązek przepuścić
                    każdyc nadjeżdżający samochód

                    > a jak ktoregos dnia trafisz na jakiegos pieszego juz w polowie pasow....
                    codziennie trafiam, ściślej mówiąc spotykam,
                    i od 29 lat (tyle lat jeżdżę)
                    nie uszkodziłem żadnego pieszego (ani żadnego samochodu)
                    > to jak bedziesz sie w sadzie tlumaczyl?
                    a dlaczego mam sie tłumaczyć?
                    rozumiem słowo pisane, potrafię
                    interpretować przepisy dotyczące
                    ruchu drogowego i stosować się do nich
                    > a od czego sa znaki drogowe i pasy na jezdni? nie dla orientacji co cie czeka
                    > naprzod? czy to tylko taka abstrakcyjna ludowa sztuka drogowa?
                    przypominam że znaki drogowe, pasy na jezdni
                    I PRZEPISY KODEKSU DROGOWEGO
                    OBOWIĄZUJĄ RÓWNIEŻ PIESZYCH

                    > po to pasy zeby mogl sobie przejsc bo:
                    Pasy na jezdni są po to zebyś nie przebiegała
                    w każdym wygodnym dla Ciebie miejscu
                    i nie ryzykowała swoim zdrowiem i życiem.
                    A ponieważ abrania się:
                    1. wchodzenia na jezdnię:
                    a. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych
                    musisz niestety przepuszczać nadjeżdżające pojazdy.

                    Jeśli masz jeszcze problem ze zrozumieniem tego,
                    zadzwoń do najbliższej komendy Policji,
                    poproś o połaczenie z wydziałem Ruchu Drogowego
                    i poproś o interpretację tego przepisu.
                    W Warszawie to:
                    www.policja.waw.pl/?page=Structure&id=2&did=14
                    > To jest po prostu KULTURA.
                    O tak :-) tak, tak, tak... :-)
                    Kultura i jeszcze raz kultura...
                    Również u pieszych :-)


                    I nie tylko na drodze ;-)
    • xnl A nie daleko mnie jest takie jedno przejście 14.07.07, 15:02
      Pasy bez sygnalizacji, ruchliwa ulica. Kiedyś byłem świadkiem takiego obrazka.
      Babcia czekała chyba z 10 minut aż któryś z kierowców się zatrzyma i ją
      przepuści. (Jakoś w Polsce nie ma takiego dobrego zwyczaju) I tak by czekała
      pewnie z godzinkę, gdybym ja nie przechodził przez te ulicę i nie wymusił
      pierwszeństwa. Zawsze wymuszam pierwszeństwo na tym przejściu, bo liczę na to,
      że kiedyś któryś cham się nauczy, że wypada się zatrzymać i przepuścić pieszego,
      który czeka na przejście przez pasy.
      Np. w zach. europie to normalka. Tam kierowcy zatrzymują się 100 metrów przed
      tobą, nawet gdy przechodzisz w miejscu nieoznaczonym. Polscy kierowcy to
      niestety chamy i trzeba ich uczyć kultury.
      • Gość: Kasia Re: A nie daleko mnie jest takie jedno przejście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 15:28
        Określenie, że polscy kierowcy to chamy jest dokładnie tym samym co moje
        powiedzenie, że piesi to bezmyślne barany. Może raczej należałoby przestać
        uogólniać. Jestem kierowcą i zatrzymuję się przepuszczając pieszych, czy
        wpuszczając z ulicy podporządkowanej. Mam też w zwyczaju mrugnąć, jeśli ktoś ma
        niewłączone światła. Traktuję to jako normę i nie jestem chamem, natomiast co
        do pieszych to też można w nieskończoność wymieniać ich głupie pomysły. Oprócz
        babć i mamuś z wózkami są jeszcze całe tabuny takich, którzy przy gołoledzi
        wbiegają na jezdnię, bo samochody jadą bardzo wolno. Tyle, że te samochody jadą
        bardzo powoli, bo wlaśnie jest bardzo ślisko i wyhamowanie przed takim kretynem
        jest zwyczajnie niemożliwe. Podobnie rzecz wygląda podczas mgły. W listopadzie
        zeszłego roku były takie dwa tygodnie kiedy mgła była bardzo gęsta i właśnie
        piesi wchodzili na jezdnię jak gęsi, bo samochód jedzie wolno to się zatrzyma.
        A guzik!! Jak mam się zatrzymać jak widoczność jest metr najwyżej dwa i
        pieszego zwyczajnie NIE WIDAĆ!!!
        Odrębna para kaloszy to piesi poza miastem wędrujący poboczem. O odblaskach,
        latarkach mało kto pamięta. Często jeszcze taki pieszy taszczy siatki w ręku,
        obowiązkowo w tej ręce, która jest od strony jezdni!. Las, ciemno, żadnej
        latarni, droga dość wąska. Jadę 40 km/h, bo wiem doskonale, że piesi tamtędy
        wędrują. Owszem idzie facet w czarnym swetrze i go nie widać, bo od swetra
        światła samochodu nawet się nie odbijają. Co to jest?! Partyzanckie wojsko, czy
        jakieś podchody????!!!! Czy tak trudno jest założyć na siebie coś bardziej
        widocznego? Ludzie, w trosce o własne życie zwyczajnie trzeba myśleć! Czasem
        widzę ludzi idących z latarką w ręku, albo latarką czołówką na czole. Taki
        człowiek widoczny jest z bardzo dużej odległości. Kamizela odblaskowa też nie
        jest droga i warto ją mieć nie tylko do jazdy rowerem. W ostateczności takie
        odblaskowe opaski na rękę, cokolwiek, żeby kierowca to mógł zauważyć, że ktoś
        jest na poboczu.
        • xnl Re: A nie daleko mnie jest takie jedno przejście 14.07.07, 15:31
          To znaczy, że jesteś chlubnym wyjątkiem wśród tej rzeszy chamów. W Polsce 1 na
          100 kierowców zatrzyma się gdy zobaczy, że pieszy chce przejść przez pasy. Co do
          pieszych poza miastem to nie mam doświadczenia.
          • Gość: Kasia Re: A nie daleko mnie jest takie jedno przejście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 15:37
            Eeee tam, wcale nie jestem wyjątkiem, często jestem także tą drugą lub trzecią
            za samochodem, który się zatrzymał, żeby przepuścić pieszych. Faktem jest, że
            mało jeżdżę po Warszawie, za to sporo po mniejszych miasteczkach i może to być
            jakiś klucz do zagadki.
            • xnl Re: A nie daleko mnie jest takie jedno przejście 14.07.07, 15:44
              W Warszawie jest po prostu większy ruch i pieszemu trudniej przejść przez
              jezdnie, gdy na sekundę przejeżdżają 2 samochody w obie strony. I to tym
              bardziej powinno obligować kierowców do puszczania pieszych. Powtórzę, że w
              europie zach. kierowcy zatrzymują się nawet gdy pieszy chce przejść nie po pasach.
              • Gość: Kasia Re: A nie daleko mnie jest takie jedno przejście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 15:52
                Bo o czymś takim powinno się mówić często i w mediach. Czasem na pewno
                nieprzepuszczenie pieszego wynika nie ze złej woli, tylko zwyczajnie z
                wyłączonego myślenia, co niestety jest dość powszechne.
                Jeżdżę sporo po Pruszokwie, które w godzinach szczytu jest bardzo ruchliwym
                miasteczkiem, ale naprawdę dużo kierowców się zatrzymuje. Warszawa jest dość
                specyficznym miastem i nie stanowi (mam nadzieję) normy dla całej Polski.
                • sum_tzw_olimpijczyk Re: A nie daleko mnie jest takie jedno przejście 14.07.07, 18:16
                  A ja się w gęstym ruchu na wielopasmówce raczej nie zatrzymuję. Dlaczego? Dość
                  często jeżdżę z Warszawy do Piaseczna ul.Puławską. Pewnego razu widziałem jak
                  staruszka chce przejść (droga ma po 3 pasy w każdą stronę, okolice kościoła).
                  Szła od mojej lewej strony, jechałem środkowym pasem. Pan na lewym zatrzymał
                  się, ja na środkowym też, ale w momencie gdy staruszka minęła moj samochód jakiś
                  debil minął mnie z prawej strony, uderzył ją i przeleciała kilka metrów... W
                  krytycznym stanie trafiła do szpitala, co dalej się działo nie wiem. Kilka lat
                  później miałem podobny przypadek, też ulica Puławska, grupa osób przechodziła w
                  ten sam sposób. Odruchowo spojrzałem w lusterko i widziałem że bardzo szybko
                  zbliża się samochód, że ma zamiar po prostu minąć mnie na pasach. Zatrąbiłem
                  żeby ostrzec pieszych (wydało mi się to jedynym racjonalnym wyjśćiem), grupka
                  oczywiście stanęła, samochód przemknął przed nimi a ja zostałem zwymyślany od
                  najgorszych że trąbię i poganiam starszych ludzi...
    • hypatia69 Re: Drodzy kierowcy 14.07.07, 15:27
      O ile mi wiadomo [ale pewna nie jestem] dowcip z "wtargnięciem na jezdnię" jest
      tylko w Polsce. Tak samo i stopnowo zanikająca "zielna strzałka w prawo" dla
      kierowców. Wiadomo - baran wbiegający na jezdnię to inna bajka.
      Ale ja sobie często podziwiam, jak "ci wspaniali mężczyźni w swych cudownych
      maszynach" usiłują wymusić pierwszeństwo na tramwaju. Jakoś żaden nie wygrał...
      Moze dlatego, że tramwaj większy od pieszego? A pasy kilka metrów przed
      torowiskiem...
      • kochanica-francuza A to słynne przejście to nie Chmielna/Bracka jest? 14.07.07, 18:45
        Tam jak się nie wymusi, to się nie przejdzie.
        • xnl Nie. Al. KEN między metrem Ursynów i Stokłosy 14.07.07, 21:37
          Chmielna/Bracka w porównaniu z tym to mały pikuś.
          • kochanica-francuza Re: Nie. Al. KEN między metrem Ursynów i Stokłosy 14.07.07, 21:44
            xnl napisał:

            > Chmielna/Bracka w porównaniu z tym to mały pikuś.

            Sądząc z szerokości alei KEN, masz rację.
            • xnl Re: Nie. Al. KEN między metrem Ursynów i Stokłosy 15.07.07, 14:48
              2 pasma po 2 pasy. wystarczy.
        • hypatia69 Re: A to słynne przejście to nie Chmielna/Bracka 14.07.07, 23:11
          Nie. Nie wiem, gdzie jest Chmielna/Bracka, alu tu takich nie ma;P
    • Gość: brum Re: Drodzy kierowcy IP: *.chello.pl 14.07.07, 23:11
      Jechałem dwa lata temu przez małe miasteczko. Ciemno jak w d...ie u murzyna,
      godzina 11 wieczorem, połowa sierpnia. Po jednej stronie zaniedbany stadion
      sportowy, bez żadnej latarni, po drugiej łąki, a w oddali las. Pojedyńcze domy z
      wygaszonymi światłami. Nagle, niemal w ostatniej sekundzie zobaczyłem na środku
      jezdni parę, uprawiającą seks! O mało na nich nie wjechałem. Skręciłem ostro w
      lewo i wpierniczyłem sie na gigantyczne muldy z asfaltu, powstałe po fali
      lipcowych upałów. Nie zatrzymałem się, nie byłem pewien, czy pozorowali tylko
      seks, a w ciemnościach ich kumple nie czekali na frajerów, żeby ich oskubać z
      kasy. W moim samochodzie poszły bloczki hamulcowe. Dojechałem wprawdzie do domu,
      ale nazajutrz musiałem skorzystać z usług warsztatu samochodowego, i kosztowała
      mnie ta wątpliwa przyjemność parę groszy. Po kilku dniach weszłem sobie na
      strone internetową owego miasteczka, i cóź widzę. Takich pechowców, jak ja było
      kilku. Ta parka, znana tutejszej policji, po prostu preferowała taki a nie inny
      sposób zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych i była powodem stresu niejednego
      kierowcy.
      Czy to ma związek z wątkiem kochanicy.
      Tak, niewątpliwie byli niezmotoryzowany w tym momencie, zatem piesi....:)
      • nangaparbat3 O rany 15.07.07, 19:55
        nie sądziłam, że ludzie u nas mają aż tyle fantazji...
    • hamerykanka Re: Drodzy kierowcy 14.07.07, 23:31
      Ja z kolei dzis jadac do pracy jechalam za dwoma ciezarowkami typu 16 kolowce,
      ktore w terenie gdzie jest max do 55 mph grzali 75....i tak przez zabudowania.
      Nawet probowalam dojsc do nich zeby odczytac tablice rej. ale zwyczajnie nie
      dalam rady!I mowi sie ze tylko Polak potrafi....
      • kochanica-francuza No dobra brum 15.07.07, 15:54


        Ile jest takich parek? Często ci się to zdarza?

        ps. trzeba było od nich zażądać zwrotu kosztów naprawy ;-)

        Ilu jest bezmyślnych kierowców?
    • Gość: Maja Drodzy piesi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.07, 19:19
      Hm, a ja mam taką prośbę do pieszych aby nie wbiegali na jednię na czerwonym
      świetle, nie przebiegali poza pasami gdy jedzie sznur samochodów bo akurat
      autobus na przystanku stoi, aby przechodząc przez jezdnię za autobusem zdali
      sobie sprawe z tego że kierowca jadącego samochodu ich NIE WIDZI. To piesi
      dłużej pożyją :) Żaden samochód nie zatrzyma się w miejscu o czym też zapominają
      i np wbiegają na pasy podczas deszczu przy mokrej jezdni powodując że ktoś
      hamuje z piskiem opon - dobrze gdy ma dobre hamulce. Więcej wyobraźni drodzy piesi.
      • Gość: Marianna Re: Drodzy piesi IP: *.chello.pl 15.07.07, 19:35
        Więcej wyobraźni drodzy pi
        > esi.

        zgoda, ale wy drodzy kierowcy tez nie pędźcie po ulicach na zlamanie karku,
        niekoniecznie wlasnego.
      • xnl Re: Drodzy piesi 16.07.07, 01:23
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=65817936&a=65902662
    • iberia.pl Pieszy zmotoryzowany i pieszy niezmotoryzowany 15.07.07, 19:40
      i od razu widac roznice w zachowaniu sie na drodze.
      Pieszy, ktory jest rowniez kierowca zachowuje sie inaczej-czytaj rozsadniej na
      ulicy niz Ci, ktorzy sa tylko pieszymi.
      • kochanica-francuza A to ciekawe 15.07.07, 21:34
        nigdy nie byłam kierowcą.
    • nangaparbat3 Re: Drodzy kierowcy 15.07.07, 19:58
      Piesi CZASEM zachowuja sie nierozsadnie. Kierowcy CZASEM zachowuja sie przyzwoicie.
      Prawda jest taka, ze przy wiecej niż jednym pasie strach zatrzymac sie przed
      przejsciem dla pieszych, bo mozna niechcacy spowodować czyjaś smierć.
      • iberia.pl Re: Drodzy kierowcy 15.07.07, 20:10
        nangaparbat3 napisała:


        > Prawda jest taka, ze przy wiecej niż jednym pasie strach zatrzymac sie przed
        > przejsciem dla pieszych, bo mozna niechcacy spowodować czyjaś smierć.


        niestety masz racje, dlatego zerkam w lusterko by sprawdzic czy ten jadacy obok
        sie zatrzyma, a wrazie czego zostaje tylko klakson...
    • Gość: ? Re: Drodzy kierowcy IP: 213.134.181.* 15.07.07, 21:32
      okres masz?
      • kochanica-francuza Interesują cię jeszcze jakieś aspekty mojego cyklu 15.07.07, 21:35
        Pytanie do "?", który pyta, czy mam okres.
      • kochanica-francuza A co za różnica? 15.07.07, 21:35
        Ciekawe, czy ten dupek, co mnie mało nie przejechał, miał obrzęk jąder...
        • venus22 Re: A co za różnica? 16.07.07, 00:47
          lolol
          moze s*aczke, i dlatego tak pedzil ..

          Venus
          • kochanica-francuza Re: A co za różnica? 16.07.07, 15:49
            venus22 napisała:

            > lolol
            > moze s*aczke, i dlatego tak pedzil ..
            >
            > Venus

            dziękuję, rozbawiłaś mnie :-))))))))))

            wyobraziłam sobie, jak pędzi wspaniałą maszyną do sracza ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka