Dodaj do ulubionych

Dzieci ...'Samotne w tłumie''

26.07.07, 09:54

Porzucone, niechciane dzieci, które w dorosłym życiu nie mogą pozbyć się
przekonania, że są gorsze, że należą do niższej klasy społecznej, mają
problemy ze sobą, z relacjami międzyludzkimi.A spoleczeństwo ?Często tę
samotność napędza a tym samym popycha te dzieci w jeszcze większą samotność .
Obserwuj wątek
    • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 09:59
      Takie poczucie można mieć i nie będąc porzuconym Dzieckim. Nie wiem, czy nie
      większe.. bo wtedy jest się dzieckiem odrzuconym, choć pozornie Rodzice są na
      wyciągnięcie ręki..
      • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:05
        Ale Ci ....Są.W czlowieku często zachodzą zmiany ...więc jest nadzieja ,że ten
        Rodzic ....(....)


        Myśle ,ze stalismy lub stajemy się bezduszną masą, uczestniczącą w "wyścigu
        szczurów" i rządzącą się prawami dzikiego, bezlitosnego rynku.
        • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:09
          Nienakarmiona nigdy nadzieja jest gorsza, niż jednorazowa świadomość "nie chcą
          mnie".. to codzienne utwierdzanie w tym, że nie chcą.. codzienne starania i..
          codzienne odrzucenie..

          pa.
    • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 09:59
      Widzą wokół siebie, u innych, miłość, przyjaźń, wierność.Same nie potrafią
      nawiazać kontaktów z ludzmi Dla nich takie szczęście jest nieosiągalne. I nawet
      jesli próbója to często nie udaje sie im -są więc zgorzkniale, obrażające się
      o byle co. Im jest źle i z nimi jest źle..A przecież ICH życie wcale nie musi
      być uboższe emocjonalnie niż życie NAS "normalnych" ludzi
      To dlaczego JEST ..uboższe??
      • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:04
        Bo każdemu najłatwiej jest rozumieć.. SIEBIE. Zarówno takim Ludziom skupiać się
        na swojej krzywdzie i tym, że są gorsi i bezużyteczni dla Innych (w swoim
        rozumieniu), jak i Innym - uważać, że :chcieć, znaczy móc", więc jeśli ktoś nie
        chce uwierzyć w siebie, to.. widocznie tak Mu dobrze i trzeba Go z tym
        zostawić, zamiast marnować drogocenny czas.. Ani jedno, ani drugie, nie ułatwia
        wzajemnego zrozumienia i.. porozumienia..
        • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:08
          Nigdy nie uważałam ,że tracę swój cenny czas dla 'spadłego liścia'
          • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:13
            Nie mówię o Wszystkich.. ale..

            Ten "spadły liść" najczęściej nauczony jest zła.. w nim czuje się bezpiecznie..
            Zła, którym jest czyjeś odrzucenie.. dlatego ciężko jest przyjąć Kogoś, kto się
            pochyli, kto.. CHCE.. Odruch obronny każe się szamotać, gdy jest zbyt dobrze..
            odrzucać dobro nieznane.. Lepiej pozwalać się kopać Tym, którzy nie rozumieją,
            nie chcą.. to takie.. dobrze poznane.. takie potwierdzające "tak, jesteś
            NIKIM"..

            przepraszam, nie chcę rozmawiać dłużej.. do widzenia.
            • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:19
              Nie widzę w NICH ..ZLA.Widzę DOBRO ..wyciaganie reki do NAS 'normalnych ' ale
              MY często Odrzucamy ..bo to tylko ... bo to tylko 'spadły liść' ...

              A ICH psychika??? Nie dość ,ze ..PORZUCONE .. to jeszcze ..ODRZUCANE ...
              Na ich psychice zostaje niejeden trudny do usunięcia ślad.
              • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:22
                Nie zrozumiałaś.. pozdrawiam.
            • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:04
              Z czego wynika tak silna wiara w to, że "jestem nikim" i skąd to silne
              przekonanie, "że nikt mnie nie pokocha " ???

              czy dlatego, że jakaś jedna osoba powtarzała lub dawała to do zrozumienia
              swoim zachowaniem ? kto powinien być adresatem tego zła, które w takim
              dziecku tkwi ??? dziecko czy ta osoba ? moim zdaniem dużo zdrowiej dla
              własnej psychiki jest to zło skierować bezpośrednio na osobę, która je
              wygenerowała ...

              właśnie tutaj widzę po raz kolejny, jak wybaczanie i ten wymagany
              chrześcijański sposób darowania win działa destrukcyjnie na psychikę - na
              psychikę tego kto zobligowany jest do wybaczenia i bycia wspaniałomyślnym,
              a tak naprawdę ma poczucie krzywdy, które ciągnie się za nim do końca życia ...

              Nigdy nie zrozumiem tego dziwnego zachowania ...
              • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:10
                Jeśli Ktoś chce, niech generuje zło na zewnątrz.. ja nie mam sumienia..
                każdorazowo, kiedy to robię.. przegrywam z samą sobą.. tak jest.. NAJŁATTWIEJ..
                ale nie NAJLEPIEJ.
                • gipsygirl p.s. 26.07.07, 11:16
                  Odpłacając pięknym za nadobne - zrównujemy się z Tym, kto nam wyrządził zło..
                  czym się więc od Niego różnimy? Jakim prawem krytykujemy coś, co.. naśladujemy?
                  To tak, jakby powiedzieć "Skoro kradniesz, to jesteś złodziejem.. ale skoro Ty
                  ukradłeś pierwszy, to ja mogę Cię naśladować, złodziejem nie będąc, bo.. tylko
                  Ciebie naśladuję.. jestem więc OK".. na pewno?
                  • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 11:25
                    Nie rozumiesz ... ja nie mówię o odwecie - mówię o podejściu do tego co się
                    wydarzyło w sposób, który nie powoduje kumulowania zła w sobie - nie ja
                    jestem zła tylko ten kto mi zło chciał wyrządzić a mnie to bezpośrednio
                    nie dotyczy ...
                    • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 11:28
                      >moim zdaniem dużo zdrowiej dla
                      >własnej psychiki jest to zło skierować bezpośrednio na osobę, która je
                      >wygenerowała ...


                      Gdyby to nie oznaczało odwetu, jakiegokolwiek, to.. pozostaje tylko ignorancja.
                      A zacytowane NIE opisuje ignorancji, wybacz..
                      • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 11:38
                        kierowanie zła bezpośrednio na osobę, która je wygenerowała nie oznacza
                        w moim pojęciu odwetu - to się dzieje wewnątrz mnie - odbijam od siebie
                        to zło, ono mnie nie dotyka ... moje myśli, złe myśli, jesli się pojawiają
                        płyną w stronę tej osoby i nie niszczą mnie i mojej psychiki ... nie ma żalu,
                        nie ma rozpaczy, nie ma myśli, że to ja jestem winna ... każdy ma inne
                        podejście i Ty też masz prawo wybaczać jesli chcesz a potem gryźć się z tym
                        i szamotać sama w sobie - zobacz jaki to powoduje łańcuch konsekwencji ...
                        ale to Twój wybór, bo to Twoje zycie :))
                        • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 11:41
                          To nie jest "jej' wybor!
                          Tak jest i koniec.
                          chociaz ja po latech zepchnalem ten ciezar z siebi.
                          Ale mialem juz ponad 40 lat .
                          • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 11:46
                            Co to znaczy tak jest i koniec. Moim zdaniem to kwestia podejścia,a im szybciej
                            człowiek je zmieni tym lepiej dla niego i zdrowiej dla jego psychiki ...
                            • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 11:51
                              widzisz, żebym się gdzieś skarżyła?
                              • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 11:55
                                a czy ja napisałam, że się skarżysz ? jeśli Ci dobrze z tym jak się czujesz
                                (a chyba dobrze zrozumiałam sądząc po Twoich wpisach na forum z ostatnich
                                kilku miesięcy ) to znaczy ze świadomością, że jesteś nikim to żyj sobie
                                tak dalej, przecież ja Ci nic nie narzucam, a jedynie wyrażam własną opinię
                                i pokazuję swoje podejście do tematu ... grunt to żyć w taki sposób,
                                aby lubić samego siebie i dobrze się ze sobą czuć ...
                                • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 11:57
                                  Mnie nie ma.. ale są Inni w tej "luce" po mnie.. i to jest moja ucieczka.
                                  Najlepsza, jaką znam i.. dająca najwięcej szczęścia..
                                  • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 12:01
                                    nie wiem o czym piszesz ... nie rozumiem :(
                                    • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:07
                                      Zamiast na siłę budować coś, w co i tak nie uwierzę.. zostawiłam myślenie o
                                      tym, kim jestem, jako ja.. wolę myśleć, kim mogę być dla Innych.. jak mogę Im
                                      pomóc (choćby zauważając, że coś jest nie w porządku - jeśli więcej zrobić nie
                                      mogę.. Ludzie czasami najbardziej łakną właśnie zrozumienia i tego, by
                                      Ktoś "zauważył, że są").. To mi w zupełności wystarcza, jako "moja wartość":)
                                      • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 12:25
                                        Jesli jesteś z tym szczęśliwa to Twój wybór i Twoje życie,
                                        mnie nic do tego ...
                            • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 11:52
                              Gdyby ludzie umieli panowac nad swoja psychka nie bylo by psychiatrow , a w
                              szpitalach dla nerwowo i psychicznie pokancerowanych osobnikow , bylyby hotele!

                              Tak jest i koniec!
                              jesli tego nie rozumiesz to ja nic na to nie poradze, tego sie nie
                              da "wiedziec" to trzeba "czuc".!
                              • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 11:59
                                Wiesz, nikt nie jest alfą i omegą i nie ma pełnej wiedzy i dobrze, że są ludzie
                                wykształceni, którzy swoją wiedzą mogą pomóc innym ... rolą psychiatry czy
                                psychologa jest naprowadzić pacjenta na taki tok rozumowania, który
                                generalnie rzecz ujmując polepszy mu życie - wewnętrzne życie ... specjalista
                                nie podejmie decyzji, on pokaże narzędzia za pomocą których pacjent sam
                                podejmie zdrową dla swojej psychiki decyzję... im człowiek szybciej zda sobie
                                sprawę z tego, że nie akceptuje sam siebie, albo coś mu zaczyna doskiwerać tym
                                lepiej dla niego ... czasem jest zbyt późno by sam sobie mógł pomóc i korzysta
                                z pomocy fachowców ...

                                a ja właśnie tak to czuję, a nie wiem ...
                                • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:03
                                  A ja wiem , ze to nie pomaga.
                                  Mam przyjaciela , od mlodych lat , ktory jest prof . wszelakich nauk zwiazanych
                                  z "jaznia" czlowieka, tez nie umial mi pomoc, po prostu musze z tym zyc.
                                  I umrzec!
                                  Zreszta On tez!
                                  Sam sobie tez nie umie pomoc. :))
                                  • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 12:28
                                    czasem sama wiedzia nie wystarcza ... może warto poszukać innego specjalisty ...
                                    ale żaden specjalist anie pomoże, jesli pacjent sam nie będzie chciał ...
                        • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 11:43
                          We mnie też nie ma takich myśli.. po prostu się z tym godzę.. na pewno, jeśli
                          dzieje się coś złego, to NIGDY! nie jest winna jedna Strona.. nie ma takiej
                          opcji.. Nawet, jeśli ta Strona jest oprawcą, czy wydaje się nie mieć uczuć..
                          sama tego nie wybrała - Ktoś Ją tak okaleczył i działa schematycznie, nauczona,
                          że wtedy nie cierpi.. Tylko.. trzeba chcieć zrozumieć nie tylko.. siebie, by to
                          zuważyć. By chcieć to zauważyć. Miłość własna blokuje tę chęć, bo.. zraniona,
                          widzi tylko SWOJĄ krzywdę, SWOJE cierpienie.
                          • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 11:51
                            Jeśli ktoś wyrządza mi krzywdę, to moją winą, JEDYNĄ winą może być tylko
                            to, że na to pozwalam lub co gorsza - akceptuję wbrew sobie w imię jakiejś
                            chorej miłości ... nie ma innej opcji ... nie widzę usprawieliwienia dla
                            wyrządzania krzywdy innym ... czasem ktoś robi to nieświadomie, wtedy należy
                            go uświadomić, stawić opór a nie biernie się poddawać i usprawiedliwiać
                            w imię chorej toksycznej relacji ... ale zawsze ze świadomością, że winny
                            jest oprawca a nie ofiara - w innym przypadku ofiara staje sie oprawcą dla
                            samego siebie i nie dość, że niszczy siebie to pozwala na to innym ...
                            • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 11:54
                              ..i jeszcze postarać się Go zrozumieć, zanim powie się "tylko Twoja wina..
                              Tylko TY jesteś tym złym".. za duży wysiłek, prawda? Tylko dla siebie i dla
                              swojej krzywdy łatwo żądać zrozumienia i zadośćuczynienia.. uświadamiać, że JA
                              CIERPIĘ.. a czy Ty przypadkiem też nie cierpisz, może znacznie bardziej i
                              dlatego tak się zachowujesz.. to nie moja sprawa.. Ważne, co JA.
                              • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 12:14
                                Słucham ? żądać zadoścuczynienia za krzywdę ???? toż to jakaś chora
                                paranoja - jak można komuś zrekompensować krzywdę ??? nie da się ...
                                to JA i tylko ja mogę zrekompensować sama sobie wyrządzoną mi krzywdę - swoim
                                nastawieniem do sytuacji - nikt tego za mnie nie zrobi ...

                                żadać zrozumienia dla swojej krzywdy ? znaczy użalać się nad sobą,jak to
                                jestem biedna i nieszczęśliwa ??? a co da mi takie użalanie się nad sobą
                                poza tym, że będę bardziej nieszczęśliwa ... czy to coś zmieni ???
                                szkoda czasu - lepiej pomyśleć o tym jaką nauczkę przyniosło dane wydarzenie
                                i wyciągnąć wnioski na przyszłość ... co nie przeszkadza w kierowaniu złych
                                myśli w stronę tego, kto spowodował ten dyskomfort ...

                                przeczytaj uważnie co piszę, wtedy nie będziesz snuła historii na temat mojego
                                cierpienia, bo go nie ma ... a jak się niby zachowuję ???
                                • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:19
                                  Zadośćuczynienie ma nie jedną postać.. jest nim i "wet za wet"..

                                  Żdać wzrozumienia w sensie, o jakim napisałaś - To Twoja postawa. Ktoś, kto Cię
                                  krzywdzi, ma być tego świadom. Ma być doinformowany, że czujesz się
                                  skrzywdzona.. więc ma to ROZUMIEĆ. A.. czy Ty starasz się zrozumieć, dlaczego
                                  tak postępuje? Czy przypadkiem On nie był kiedyś skrzywdzony znacznie bardziej,
                                  niż Ty i to tylko.. skutki przeszłości? czy skupiasz się tylko na sobie, jego
                                  definiując, jako złego?? O tym mówię.. nie wiem, co Ty czytasz, że komentujesz
                                  kompletnie nie na temat??
                                  • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 12:36
                                    Tak, osoba która mnie krzywdzi ma być doinformowana, bo po prostu może nie
                                    mieć tej świadomości ani takich intencji - szczerość i otwartość w takiej
                                    sytuacji to podstawa ... ona nie musi tego rozumieć, nie żądam zrozumienia,
                                    ja nigdy niczego nie żądam, nie można żądać - można poprosić tłumacząc
                                    dlaczego coś jest tak bardzo instotne i poczekać na rekację
                                    a reakcja mówi wiele ...

                                    jesli ktoś był kiedyś skrzywdzony znacznie bardziej, a nie ja tę krzywdę
                                    spowodowałam, to jakim prawem za swoje krzywdy odgrywa się na mnie ???
                                    Mam go usprawiedliwiać i wybaczyć ??? gó.. mnie to obchodzi, niech
                                    swoją złość skieruje na tę osobę, która mu wyrządziła krzywdę a niewinne
                                    postronne osoby zostawi w spokoju ... mam go usprawiedliwiać ????
                                    wybaczyć ???? a czemu ? przecież mnie krzywdzi ... nie ma usprawiedliwienia
                                    dla kogoś kto wyrządza krzywde drugiemu człowiekowi ...
                                    • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:39
                                      kookardka napisała:

                                      > .. mam go usprawiedliwiać ????
                                      > wybaczyć ???? a czemu ? przecież mnie krzywdzi ... nie ma usprawiedliwienia
                                      > dla kogoś kto wyrządza krzywde drugiemu człowiekowi ...

                                      Na dodatek wiedząc jak BOLI bo sam został wcześniej ..skrzywdzony ...))))
                                      >
                                      >
                                      >
                                      • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:47
                                        Nie wiesz, o czym mówisz..

                                        Czasami, chcąc dowalić sobie, krzywdzi się Kogoś kochanego, bo.. Jego
                                        cierpienie boli najbardziej.. To trudno wytłumaczyć.. a jeszcze trudniej
                                        zrozumieć - bo trzeba masy dobrej woli, by się wczuć w tak okaleczonego
                                        Człowieka.. To nie takie proste, jak napisałaś..
                                        • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 13:11
                                          Wczuwanie się w okaleczonego człowieka prowadzi do wybaczania
                                          i usprawiedliwiania jego złych zachowań, a to nie jest dla nikogo dobre ...
                                          leczyc się z tego trzeba a nie paplać o koszmarnym dzieciństwie i uciekać
                                          od odpowiedzialności za swoje czyny ... dorosły człowiek ma rozum i powienien
                                          umiec odróżniać dobro od zła i pracować nad sobą i swoją psychiką ...
                                          jak nie sam to z pomocą specjalistów a nie jojczyć jakie miał trudne
                                          dzieciństwo i dlatego teraz krzywdzi innych ...
                                          ja nie widzę żadnego usprawieliwienia dla takich ludzi to jest ich wina
                                          i to oni są źli jeśli krzywdzą innych - mają rozum to niech z niego korzystają.
                                    • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:44
                                      Żadnym "prawem".. po prostu jest tak okaleczony, że inaczej nie potrafi.. Jeśli
                                      Ktoś jest w stanie to zauważyć, zrozumieć i pomóc - pomimo swojej krzywdy - to
                                      znaczy, że nie tylko o sobie myśli. Jeśli nie.. najłatwiej powiedzieć "to nie
                                      moja sprawa, co Ktoś kiedyś Tobie.. Ważne, co Ty mi zrobiłeś".. tylko, że to
                                      droga donikąd.. Oczekując zrozumienia swoich krzywd, jednocześnie nie starasz
                                      się zrozumieć krzywdy Kogoś. To Cię nie obchodzi, bo.. Twoja krzywda jest
                                      ważniejsza..
                                      • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 13:21
                                        Nie bierz mnie pod włos i kombinuj jak tu zrobić ze mnie egostkę,
                                        bo nie tędy droga ... dla mnie to są dwie oddzielne sprawy
                                        moja krzywda i jego krzywda - one nie powinny mieć ze sobą nic wspólnego,
                                        bo ja nie powinnam cierpieć za krzywdy wyrządzone przez innych ...
                                        dla mnie jest to proste jak budowa cepa ...

                                        jesli ktoś za swoje krzywdy odgrywa się na innych to znaczy, że złość
                                        skierował na siebie w innym przypadku nie miałby potrzeby odgrywania się
                                        na innych by pozbyć się swojej złości - kolejny raz potwierdza się, że złość
                                        nalezy skierowac bezpośrednio na tego kto krzywdę wyrządził, wtedy nie ucierpi
                                        nikt inny poza krzywdzącym ...

                                        poza tym ... sama pisałaś gdzieś wyżej o zemście i o zasadzie "wet za wet",
                                        ze jest to zniżanie się do poziomu krzywdzącego,co źle świadzcy o tym, który
                                        tę zasadę stosuje ... no to wytłumacz mi z jakiego powodu mam teraz uznać,
                                        ze osoba stosująca tę zasadę wobec mnie ( mści się na mjnie za kogoś innego)
                                        ma być usprawiedliwiona i dlaczergo mam być dla niej wyrozumiałą ???


                                        sama widzisz, ze Twoja teoria kupy się nie trzyma ...
                                        poczytaj lepiej o asertywności
                            • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 11:56
                              A co z takim przypadkiem ?
                              Pokrzywdzony odchodzi po ciuchu ..WYBACZAJAC a Sprawca jego BOLU nadal wyrzadza
                              mu krzywde ..psychiczna bo fizycznie jest ..za daleko ..
                              Co sadzicie o takim czlowieku??
                              • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:00
                                mysle , ze musialabys choc troszke przyblizyc "temat"!
                                To sa, moim zdaniem , zbyt delikatne sprawy by poruszac sie wsrod takich
                                ogolnikow.
                              • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:01
                                Będąc w podobnej sytuacji.. wybaczyłam i rozumiem.. akurat ten "Ktoś" ma
                                prawo.. bo ja też nie jestem bez winy. A w innych przypadkach.. nie wiem..
                                nigdy nie znamy przyczyn takiego zachowania. Czasem jest tak, że Ktoś mocno
                                okaleczony psychicznie, emocjonalnie, w taki chory sposób "woła o pomoc"..
                                Skrajny przykład: seryjni mordercy celowo podświadomie zostawiają coraz
                                wyraźniejsze ślady naprowadzające na Nich, bo.. to podświadome
                                wołanie "powstrzymajcie mnie przede.. mną!!"..
                                Nigdy nie warto oceniać postępowania tylko jednotorowo.. ważniejsze od tego, co
                                widać jest to, czego nie widać - MOTYWACJE I PRZYCZYNY.
                              • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:02
                                Znam takja sytuację .Nie moge jej opisywać ale zastanawia mnie postepowanie tego
                                człowieka .Jak długo jeszcze zamierza krzywdzić .Może nie jest świadom tego co
                                robi?? Nie wiem co o tym mysleć
                                • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:05
                                  sss_29 napisała:

                                  > Znam takja sytuację .Nie moge jej opisywać ale zastanawia mnie postepowanie
                                  teg
                                  > o
                                  > człowieka .Jak długo jeszcze zamierza krzywdzić .Może nie jest świadom tego co
                                  > robi?? Nie wiem co o tym mysleć

                                  Odpowiedź jest w NIM.. Nie w Tobie.. nie w Nas.. Tak jej nie znajdziesz, to
                                  zbyt.. intymna sfera Człowieka - sfera, którą kryje głęboko, czasem nawet przed
                                  samym sobą..
                                  • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:07
                                    Moje pytanie nie jest ot takie sobie - ja poprostu boje sie takich Ludzi ....
                                    • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:08
                                      Tacy ludzie tez moga miec wlasne leki.
                                      Nie znasz ich motywacji.
                                    • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:08
                                      Każdy boi się tego, czego.. nie rozumie.. To ludzka reakcja.
                                • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:06
                                  No coz , albo powiedz o co chodzi , albo nie spodziewaj sie odpowiedzi.
                                  Nie mozna komentowac wydarzenia, wydawac sadow , w sprawie o ktorej nie ma sie
                                  pojecia.
                                  • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:10
                                    ((.. i wylazł z Piotra.. Prawnik Piotr:)))
                                    • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:22
                                      Moze troszke i tak, ale...
                                      gdy ktos pisze o zjawisku , nasze rozmyslania ida w kirunku uogonianiatematu,
                                      gdy ktos zas pisze"znam przypadek", to zaczynamy prsonalizowac mysli.
                                      we mnie od razu budzi sie wspolczucie dla sponiewieranego czlowieka, nawiazuje
                                      sie nic osobistych ympati i bolu.
                                      To chyba tez troche , normalnie ludzkie, nie tylko prawnicze.
                                      • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:27
                                        Owszem.. ale mnie życie nauczyło, by sytuację, w którą wkrada się współczucie,
                                        poznać z obu "stron".. Z jednej, to zawsze tylko część obrazu - a to może
                                        mylić.. bardzo mylić:(
                                        • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:41
                                          Moze mylic.
                                          alew idzisz ja zdaje sobie sprawe z tego , ze wielu ludzi krzywdze, w ten czy
                                          inny sposob.
                                          Nie raz , na niwie zawodowej , nieraz po prostu dlatego , ze niuwaznie ide
                                          przez zycie, nie patrze dosc dokladnie czy przydkiem kogos nie potracam.
                                          Swiat jest pelen cichych , delikatnych , wspanialych ludzi , ktorych w ogole na
                                          codzien nie zauwazamy.
                                          dopiero jak sie cos z nimi stanie to przypominamy sobie ze zyli wsrod nas.
                                          O tym myslalem.
                                          • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:51
                                            Owszem.. ale jeszcze więcej jest Ludzi, którzy widzą tylko swoją krzywdę.. nie
                                            starają się rozumieć Tych, których definiują, jako złych - tym samym traktując
                                            Ich tak samo, jak sami zostali potraktowani.. A nierozumieni "źli" utwierdzają
                                            się w poczuciu swojej nicości i.. coraz bardziej zapadają w wyrządzaniu zła,
                                            bo.. skoro są źli, to.. po co z tym walczyć? Skoro Nikt nie widzi w Nich
                                            odrobiny dobra, to.. widocznie go nie ma, prawda?
                                            • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 13:03
                                              nieprawda :))

                                              Itnieje taka mozliwosc , ze nie widza cudzego dobra bo sami sa okaleczeni
                                              emocjonalnie!
                                              Ale juz tyle razy ten temat tu 'roztrybialismy', ze ja uciekam.
                                              Nie mam zadnych nowych , powaznych argumentow na uzasadnienie swojego zdanie, a
                                              byle jakich nie chce uzywac.
                                              Pozostanmy przy wlasnych zdaniach.
                                              Milego dnia.
                                              • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 13:11
                                                Wiesz? Ci okaleczeni najczęściej wszystko "biorą na siebie", nie potrafią winić
                                                Innych.. z resztą.. wiesz, o czym mowa, nie muszę rozwijać;)
                                  • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:19
                                    dziadek53 napisał:

                                    > No coz , albo powiedz o co chodzi , albo nie spodziewaj sie odpowiedzi.

                                    Dobrze dziadku
                                    Jest dwoje Ludzi .Kobieta i Mezczyzna .Jedno kocha ..drugie tylko widziało w
                                    kochającym bliska osobę ,bez dawania jakichkolwiek nadziei na coś wiecej.

                                    Kiedy KOCHAJACA osoba przekonuje sie o tym , ze nie jest KOCHANA i na dodatek
                                    obiekt jej uczuć ODCHODZI (majac swiadomośc co zaczyn sie dziać ) wtedy zaczyna
                                    sie mścić
                                    Fizycznie nie może ...ale psychicznie...tak


                                    Dlatego moje pytanie : jak długo ? co jeszcze może zrobić złego ..KOCHAJAC
                                    ..bez wzajemności ...)))))))

                                    >
                                    • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:28
                                      Pytanie jest postawione w sposob pozwalajacy uznac je za retoryczne.
                                      Nie wiem , jak dlugo?
                                      Moze byc wiele odpowiedzi, zawsze , do jutra, do czasu az znajdzie nowa milosc,
                                      do czasu dokonania zemsty, [moze np zmusic ofiare do samobojstwa, jest taki
                                      paragraf w kk].
                                      Nie umiem odpowiedziec na to pytanie.
                                      Dotyczy ona pewnych zaburzen w psychce czlowieka , a ja z wlasna nie moge sobie
                                      poradzic , nie mowiac juz o probie poznawania cudzej.
                                      • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:30
                                        Powiem brzydko .Nie ściemniaj dziadku!!Twoja psychika jest ok!!:):):)
                                        • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:33
                                          Wracajac do j/w .
                                          Jest wielu Ludzi( chorych) którzy potrzebują pomocy a nie są 'leczeni' bo nie
                                          wyrządzili krzywdy tzn .widocznej dla ogółu : nie pobili , nie zabili etc.
                                          Tylko nikt nie wie o tym ,ze psychicznie wykańczają innych ale ...to nie jest
                                          widoczne ,prawda??
                                          • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:50
                                            Masz w 100% racje.
                                            Wiem , ze tak jest, doskonale zdaje sobie z tego sprawe.
                                            W odniesieniu do siebie juz to gdzies opisalem na tym watku.
                                            Tak jest , krzywdzimy kogos [swiadomie lub nie] i nadal jestesmy "rycerzami bez
                                            skazy" bo nie wiemy , lub nie chemy wiedziec, o bolu ktory zadajemy "cichym"
                                            ludziom.
                                        • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:33
                                          Co Ty , Dziecko mozsz wiedziec o tym , jakie demony drzemia w mojej psychice?
                                          :))
                                          Ale dziekuje , ze tak myslisz, staram sie zeby nie bylo widac. :))
                                          • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:37
                                            O matusiu!!Moze Ty jesteś ..psy....:):):!!!
                                      • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:32
                                        Do czasu, kiedy zrozumie, że.. nie kochał/a naprawdę, jeśli się mści i znęca..
                                        Kogoś, kogo się naprawdę kocha/kochało, nie krzywdzi się.. To tak, jakby
                                        zaprzeczać istocie Miłości.. Zwyciężyła MIŁOŚĆ WŁASNA - odrzucenie tak uraziło
                                        ego, ze nic więcej się nie liczy..
                                        • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:35
                                          Tez tak myślę ,ze nie może pogodzić sie z odrzuceniem miłości ( w rozumieniu Tej
                                          osoby) Bo to nie miłość ....
                                          Kiedys przeczytałam książkę- wlasciwie fragment- do czego jest zdolny taki
                                          człowiek ..i dalej nie czytałam ,bałam sie dalszego ciągu ...
                                          • gipsygirl Re: p.s. 26.07.07, 12:39
                                            Niepotrzebnie.. Jeśli się zrozumie mechanizm działania, można się
                                            przeciwstawić, obronić "w sobie" przed tym, co Ktoś robi nieświadomie - nie
                                            rozumiejąc, że zła perspektywa zniekształciła Jego emocje i postrzeganie
                                            postępowania Osoby, którą "kochał".
                              • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 12:23
                                Człowiek, który wybacza zawsze jest poszkodowany, a dodatkowo jest głupi,
                                gdy pozwala dręczyć się psychicznie i to na odległość ... to oczywiście
                                kwestia psychiki ofiary im mocniejsza tym lepsza, dlatego trzeba nad sobą
                                pracować i nad swoim podejściem do tego co niesie życie, po to by radzoić
                                sobie w trudnych interpersonalnych sytuacjach ... a tego można się nauczyć :))
                                • sss_29 Re: p.s. 26.07.07, 12:26
                                  Wiem :) Całe zycie pracujemy nad soba ,zróznym skutkiem .))
                                  sytuacja mnie nie dotyczy bezposrednio ale ... boje sie takich Ludzi ))))))
                                  • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 12:42
                                    Nie należy się ich bać, tylko nauczyć z nimi postępować, by nie mieli odwagi,
                                    śmiałości, tupetu, bezczelności albo zwyczajnej chęci podchodzić bliżej ;)
                                    to czy ktoś mnie obrazi, dotknie swoim zachowaniem albo słowami zależy ode
                                    mnie - zalezy od tego jak ja ocenię i wytłumaczę sobie daną sytuację ...
                                    Po co mam przejmowac się kimś kto ewidentnie działa w taki sposób by mnie
                                    skrzywdzić ??? ja mogę mu uprzykrzyć trochę życie jak mi się bedzie chciało
                                    i będzie miało to korzystny wpływ na moją psychikę - ale przeciez należy mu
                                    się :)) nikogo niewinnego tym nie krzywdzę ...
                                    • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 13:10
                                      Jasne!!
                                      Masz taka wladze jak slynne sowieckie trojki.
                                      W sklad takiej trojki wchodzil prokurator , sedzie i kat!
                                      Ty sama nadajesz sobie sile trzech.
                                      troche mnie jednak martwi to , ze swiat , jakby niechetnie podazal za
                                      swietlistym wzorcem , prowadzacym prosta droga do swietlanej przyszlosci.
                                      • kookardka Re: p.s. 26.07.07, 13:22
                                        Mam władzę nad tym co myślę, nad tym co czuję i nad tym co robię.
                                        To jest moja silna trójka ;))
                            • ginger43 Re: p.s. 26.07.07, 12:24
                              kookardka napisała:

                              > Jeśli ktoś wyrządza mi krzywdę, to moją winą, JEDYNĄ winą może być tylko
                              > to, że na to pozwalam lub co gorsza - akceptuję wbrew sobie w imię jakiejś
                              > chorej miłości ... nie ma innej opcji ...
                              Czasami ktoś kto jest ofirą nie zdaje sobie z tego sprawy (np. dziecko),
                              uświadamia sobie pewne rzeczy w życiu dorosłym, a wtedy jest już za późno, żeby
                              się przeciwstawić.
                              > nie widzę usprawieliwienia dla wyrządzania krzywdy innym ... czasem ktoś robi
                              to nieświadomie, wtedy należy go uświadomić, stawić opór a nie biernie się
                              poddawać i usprawiedliwiać w imię chorej toksycznej relacji

                              Jak wyżej - trudno uświadomić "oprawcę" jak samemu jest się nieświadomym
                              własnej krzywdy.

                              • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:31
                                Nie komplikuj!!!
                                Zycie jest proste jak drut, wystarczy tylko przestregac pewnych zasad,.
                                To tylko tacy jak ty oportunisci , mieszaja ludziom w glowach swoim
                                relatywizmem moralnym.
                                wstydz sie , nie lubie Cie!! :))
                                • ginger43 Re: p.s. 26.07.07, 12:49
                                  Proste jak drut i jasne jak słońce chciałeś powiedzieć. Ja nikomu nie mieszam
                                  tylko rozjaśniam horyzonty myślowe. Skoro sobie różne rzeczy ostatnio
                                  uświadomiłam, to czemu nie miała bym wskazać drogi innym?
                                  A jeśli mnie nie lubisz, coż nie ma takiego obowiązku, będę żyć dalej z tą
                                  świadomością, ale nie licz na wzajemność :)))
                                  Co do wstydu, to mam zakryty w końcu w pracy jestem no nie.
                                  • dziadek53 Re: p.s. 26.07.07, 12:52
                                    :))))
                                    milego dnia , nielubiana istoto.
                                    • ginger43 Re: p.s. 26.07.07, 13:06
                                      Nie będzie zbyt miły w świetle powyższego :(
                                • kookardka Re: p.s. 27.07.07, 16:26
                                  > Zycie jest proste jak drut, wystarczy tylko przestregac pewnych zasad,.
                                  > To tylko tacy jak ty oportunisci , mieszaja ludziom w glowach swoim
                                  > relatywizmem moralnym.


                                  nie ironizuj i nie naśmiewaj się z czegoś o czym nie masz zielonego pojęcia,
                                  a Twoje wypowiedzi na forum są eweidentnym na to przykładem ... dziwię się,
                                  że w tym wieku nie wiesz że życie jest mało skomlikowane, tylko ludzie
                                  komplikują je sobie swoim nieodpowiedzialnym i bezmyślnym zachowaniem ...
                                  no cóż, nie każdy potrafi przeanalizować swoje błędy i wyciągnąć z nich
                                  wnioski na przyszłość ... a wystarczy uczciwie żyć, w zgodzie ze sobą,
                                  nie krzywdząc innych ... żadna filozofia - tyle, ze trudne to jest
                                  i niewygodne dla tych, którzy klubią bujać się jak pusta butla na fali ...
                              • kookardka Re: p.s. 27.07.07, 16:21
                                > Czasami ktoś kto jest ofirą nie zdaje sobie z tego sprawy (np. dziecko),
                                > uświadamia sobie pewne rzeczy w życiu dorosłym, a wtedy jest już za późno,
                                żeby
                                >
                                > się przeciwstawić.

                                nie jest za późno - nigdy nie jest za późno, nawet w dorosłym życiu ...
                                trzeba tylko chcieć się z tym uporać a nie wygodnie tłumaczyć się " miałem
                                trudne dzieciństwo " ... a co do reszty - gdyby ludzie podchodzili do życia
                                asertywnie nie mieliby wielu problemów i nie powodowali ich innym ...
              • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:16
                W 99 przpadkach na sto , adresatem tego zla jest osoba ktora go doswiadczyla.
                Czuje sie gorsza , niechciana, pouszczona, upodlona wyzwiskami i pogarda innych.
                Nie umie "obciazyc" ludzi ktorych kocha instynktownie.
                Caly ciezar , cale odium bierze na siebie , bo to jednak zdecydowanie mniej
                boli, nizby musiala oskarzyc kogos kogo kocha , nawet nie zdajac sobie sprawy z
                tej milosci..
                • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:24
                  Tak dziadku.Ludzie którzy kochają nie mszczą się za zlo które im wyrządzono .
                  Nie pogardzają sprawczą ich bólu ,nie obwieszczają wszem i wobec ,że zostali
                  skrzywdzeni .Po cichu wybaczają i najczęściej usuwaja sie w cień Odchodzą.
                  • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:31
                    Nie akceoptuję takiego podejścia - jak można kochać kogoś, kto wyrządził
                    mi zło , on nie zasługuje na to by go kochać ... zabieram moją miłość
                    ( to znaczy niszczę ją) i odchodzę. Po co samemu sobie robić bezsensownie
                    krzywdę, toż to generowanie sobie dodatkowego cierpienia, które wynika
                    z oczekiwań i poświęcania się dla kogoś innego, kto na to nie zasługuje ...
                    Za to osoba, która cierpienie wyrządziła ma się dobrze ... jej wybaczono,
                    ciężar z pleców zdjęty - ale ten cięzar dźwiga ( jak widać ) ten, kto
                    wybaczył... niech każdy sam pokutuje za swoje winy jeśli nie zastanawia się
                    nad tym, ze swoim zachowaniem wyrządza komuś krzywdę ...
                    • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:36
                      Bo kocha się z siebie, nie za coś.. "zasłużył/nie zasłużył"?? Na Miłość się
                      nie "zasługuje".. wtedy, to już nie Miłość.. to HANDEL WYMIENNY - Kocham Cię na
                      tyle, na ile sobie zapracujesz..
                      • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:45
                        Kocha sie kogoś, bo chce się go kochać, a na miłość bliźnich każdy pracuje
                        sobie sam - to o czym piszesz Ty to jakieś chore toskyczne podejście - pijany
                        mąż leje codziennie swoją połowicę a ona i tak go kocha, bo jak on ją
                        mocno zleje to znaczy, że tak mocno kocha ... bzdura - to uzależnienie a nie
                        miłość... tak samo idiotyczne ( wg mnie) jest podejście, że jesteśmy rodziną
                        to MUSIMY się kochać ... nie ma przymusu - więzy krwi nie decydują o miłości.
                        • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:49
                          Widzisz.. zupełnie nie rozumiesz.. Kochać, to nie ślepo i głupio "kochać"..
                          jeśli Żona naprawdę kocha takiego Męża, to.. właśnie z Miłości nie pozwala Mu
                          się stawać jeszcze większym potworem - odchodzi.. odchodzi z Miłości do Niego.
                          Bo, jeśli Kogoś kochamy, to chcemy, by był coraz lepszym, mądrzejszym
                          Człowiekiem.. nie, by się staczał i wyrządzał zło.. Jeśli kobieta zostaje przy
                          takim kacie i pozwala Mu na takie postępowanie, to.. jest jedynie uzależniuna
                          od Niego, myśli, ze kocha.. ale z Miłością ma to tyle wspólnego, co i
                          Jego "miłość" do Niej..
                          • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 12:56
                            Tak, to co mówisz Ty jest najmądrzejsze a inni niczego nie rozumieją ...
                            ja mam wrażenie, że wychowane zostałyśmy w innym pojęciu miłości, szacunku
                            do drugiego człowieka i akceptacji lub nie pewnych zachowań, stąd wynika
                            niezrozumienie ... wg mnie jeśli tak jej zalezy na tym, by człowiek się
                            rozwijał i był lepszy i mądrzejszy to nie zostawia go samego z problemem
                            na pastwę losu i nie ucieka ... ona odeszła, ale on znajdzie sobie inną
                            do bicia - to nie jest rozwiązanie problemu tylko ucieczka przed problemem ...
                            jaka to miłość ??? to tylko jakieś patetyczne paplanie, by katowaną kobietę
                            wynieść pod niebiosa - patrzcie jaka ona szlachetna i dobra ... z miłości
                            odeszła ... bzdura... uciekła, bo normalny człowiek nie wytrzyma takiej
                            sytuacji a jesli nadal go kocha to głupia jest, albo wychowana w tym idiotycznym
                            i kompletnie destrukcyjnym dla psychiki chrześcijańskim duchu wybaczania ...

                            -
                            • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:07
                              Mam wrażenie, że na razie, to Ty tu starasz się być najmądrzejsza.. jak zawsze
                              z resztą. I to, jak często, pisząc o czymś, czego nie znasz, bo nie zaznałaś -
                              nie będąc Kimś, o kim mowa choćby w wątku głównym. Nie masz pojęcia, co i jak
                              czuje Ktoś taki - to tyle. Nie mam ochoty wchodzić w personalne przepychanki,
                              które powyższym zaczęłaś - tradycyjnie, gdy brak Ci argumentów. Wszystko, na co
                              byś nie wpadła, jest "patetycznym paplaniem", bo musi!! być tak płytko i
                              prosto, jak rozumiesz TY. Do widzenia.
                              • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:31
                                Tak tak, ja wiem, ze Ty jesteś z patologicznej rodziny dlatego uwazasz
                                się na otrzaskaną w temacie i Ciebie powinni wynosić tutaj na świeczniki,
                                a ja swoim podejściem burzę ten Twój wizerunek jedynej wszechwiedzącej .

                                ja nie muszę czegoś przeżywac by czuć sytuację - to się empatia nazywa,
                                poza tym dużo czytam i dużo rozmawiam z ludźmi ...

                                Rozumiem również, że taką postawą jaką reprezentujesz ( człowiek okaleczony
                                krzywdzi innych i jest tym usprawiedliwony bo sam był kiedyś krzywdzony)
                                usiłujesz sama siebie przed sobą i innymi usprawiedliwić - bo jaka potrafisz
                                być obrzydliwie podła i wstrętna to każdy kto tu dłużej pisze widzi ...

                                A ja tym co piszę mieszam Ci szyki, bo pokazuję, że dorosły człowiek sam bierze
                                odpowiedzialnośc za to co robi i sam decyzduje jak chce się wobec drugiej osoby
                                zachować, a krzywdy wyrządzanej innym niczym nie mozna usprawiedliwić ...
                                bardzo to dla Ciebie nie wygodne - ale to Twój problem ... ludzie tacy jak Ty
                                leczyć się powinni u specjalistów, bo sami już nie potrafią sobie pomóc...
                      • lew-salonowy Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 12:58
                        Kocha się, zwłaszcza dzieci, bezwarunkowo, za to, że są.
                        • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:04
                          Tak powinno być ale nie zawsze tak jest jak widać ... powiedz to dzieciom
                          z domu dziecka, albo tym, które były w domu katowane i znęcano się nad nimi ...
                          jaka to miłość ??? najważniejsze jest to, by w dorosłym życiu nie miały
                          poczucia winy i nie zadręczały się , że nie zasłużyły na miłość rodziców ...
                          • lew-salonowy Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:13
                            Oczywiście, że tak powinno być, choć często nie jest.
                            Miłość rodzicielska powinna być bezwarunkowa,dziecka nie powinno się kochać za
                            to, że jest grzeczne, dobrze się uczy, zdolne, itp.
                            Dla mnie doskonałym przykładem takiej miłości jest miłość ojca Goriot u Balzaca.
                        • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:08
                          Szkoda, że nie Wszyscy tak mysślą.. czasami Dzieci są, bo "tak wypada", by
                          rodzinna fotografia była pełna..
                          • lew-salonowy Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:22
                            Współczuję wszystkim, którzy do tego tak podchodzą.
                            • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:30
                              Ja też.. dlatego kocham.. Ich.. Nie są winni temu, co wymuszono na Nich.. Nic
                              nie jest tylko czarne i białe..

                              do widzenia.
                    • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:37
                      Masz racje kookardko .Ale są Ludzie którzy mimo zła kochaja nadal bo nie jest im
                      łatwo porzucić kogoś kto znaczył dla nich wiele .Porzucić w myślach bo fizycznie
                      ..odchodzą .
                      • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:00
                        To tylko wspomnienia i przywiązanie do tego co było a nie uczucie. To Ty
                        decydujesz o tym czy chcesz kogoś pokochać - to się nie dzieje samo.
                        Żal spowodowany tym, że ktoś nie chce pokochać nas może dodatkowo podburzać
                        pragnienie bycia z tym człowiekiem - to zrozumiałe ...ale to tylko pragnienie,
                        wystarczy je przekierowac na coś lub kogoś innego zamiast się zadręczać :))
                  • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:32
                    sss_29 napisała:

                    > Tak dziadku.Ludzie którzy kochają nie mszczą się za zlo które im wyrządzono .

                    Nie mszcza sie , masz racje!

                    > Nie pogardzają sprawczą ich bólu

                    To juz nie jest takie proste!!
                    Gdy czlowiek sie starzeje , budza sie deemony , zaczyna rozumiec w pelmi
                    krzywdy ktore go spotkaly , a z ktorych przedlem nie zdawal sobie sprawy.
                    Chyba jednak gardze ludzmi ktorzy przyczunili sie do mojego upodlenia w okresie
                    dzieciecym.
                    A nawet nie chyba , gardze nimi!!

                    ,nie obwieszczają wszem i wobec ,że zostali
                    > skrzywdzeni .

                    Wszem i wobec to nie , ale jak znajdzie sie "wdzieczny" sluchacz , to zolc sie
                    nieraz ulewa, szczegolnie tu , gdzie kozystamy ze wzglednej anonimowosci.

                    Po cichu wybaczają i najczęściej usuwaja sie w cień Odchodzą.

                    Nie wybaczaja!!!
                    Ja nie!
                    Usunalem sie w cien i odchodze, ale nie wybaczylem.
                    Nie umiem , chociaz jest mi z tym bardzo zle.
                    • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:38
                      Taką pogardą krzywdzisz siebie.. rozpamiętujesz zło, wlewasz gorycz, nie
                      pozwalasz myślom odpocząć.. To siebie tym karzesz, nie Tych, którzy Cię
                      skrzywdzili.. a więc.. dodajesz sobie bólu.. po co?
                      • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:42
                        :))))
                        Juz blizej niz dalej.
                        • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:45
                          Jaki ładny.. uśmiech:)
                          • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:53
                            Mam nowa proteze! :))
                            • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:55
                              Paskuda ;P;P;P
                    • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:42
                      Piszac ''nie oglaszaja wszem i wobec'' nie miałam na mysli Ciebie dziadku .Jesli
                      tak odebrałeś ,przepraszam .

                      Napewno jest mi trudno Ciebie zrozumieć ale mam świadomość ,że każdy z nas jest
                      inny ....)))))))
                      Pozdrawiam
                      • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:57
                        zbyt wiele nas dzieli, milo jednak , ze wykazujesz przynajmnie gotowosc do
                        zrozumienia, nawet jesli do zrozumienia to nie prowadzi.
                        Nie masz mnie za co przepraszac, jestes mila i sympatyczna osoba, a
                        "nie moznosc" zrozumienia nie jest , w zadnym wypadku , Twoja wina.
                        Tez pozdrawiam.
                      • optymistka35 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 27.08.07, 19:46
                        Moje dzieciństwo nie należało do tych, które określa się
                        mianem "szczęśliwe". Mam dzieci i staram się nie powielać zachowań
                        swoich rodziców. Wiem, jak niektóre słowa mogą zranić, zostawiając w
                        psychice ogromną ranę do końca życia. Przez cały czas upadam i
                        podnoszę się, tego, że jestem coś warta musiałam nauczyć się sama, a
                        wszystko to, co osiągam, dedykuję tym, którzy we mnie nie wierzyli.
              • ginger43 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 12:09
                kookardka napisała:

                > Z czego wynika tak silna wiara w to, że "jestem nikim" i skąd to silne
                > przekonanie, "że nikt mnie nie pokocha " ???
                > czy dlatego, że jakaś jedna osoba powtarzała lub dawała to do zrozumienia
                > swoim zachowaniem ?

                Stąd, że takie ciągłe powtarzanie drąży nieodwracalnie psychikę. Nawet jak się
                pracuje nad sobą i uda się po latach "nadpisać" coś nowego na tym co zostało
                wtłoczone do naszej świadomości, to i tak poprzednia przebija się na wierzch
                czasami. Nie wiem czy można dokonać nowego niczym nie zmąconego zapisu. Mnie
                się nie udaje, zawsze coś wyłazi.. :(
                • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 12:14
                  Z mojego doświadczenia.. nie można. Dlatego, że.. każda porażka jest
                  potwierdzeniam "no tak.. po co to wszystko? po co się łudzić.. ONI/ON/ONA..
                  mieli rację - do niczego się nie nadaję, mogę jedynie niszczyć..".. i tak.. w
                  kółko.. nawet, jeśli przez chwilę jest "na plus", to tylko po to.. by było z
                  czego edejmować..
                  • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 12:46
                    a ja sie podnosze.
                    upadam , cierpie, ale po czasie podnosze sie.
                    • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 12:54
                      Każdy na chwilę podnosi głowę.. by znów w nią oberwać:(
                  • ginger43 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:03
                    E tam, jak nie można, bajdurka. "Rzeczy nieprawdopodobne, nie są niemożliwe"
                    Shakespeare, jeśli dobrze pamiętam, coś takiego mówił, a głupi nie był. Można
                    tylko chyba nie da się osiągnąć ideału, ot co. Ale wstawać i padać zawsze
                    można, a jaka to gimnastyka dla duszy. Może kiedyś uda się wreszcie uzyskać
                    dodatni wynik tego odejmowania. Mnie się chyba trochę udało, a może bilans jest
                    na zero, nie wiem jestem dobrym matematykiem.
                    • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:13
                      Zero.. to chyba "moja liczba"..
                    • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 13:14
                      Ale za to jestes wspaniale optymistyczna osoba. :))
      • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:23
        W pelni sie z Toba zgadzam , zle sie takim ludziom zyje i innym tez z nimi zle.
        Nie wiem czy sa "normalni" ludzie , alw brak uczuc w dziecinstwie pozostaje
        trauma na cale zycie.
        Pozniej juz nie da sie tego nadrobic.
        To nie jest tak , ze nie ma tatusia czy mamusi a pozniej raptem sie pojawiaja i
        wszyscy zyja dlugo i szczesliwie.
        ja pamietam swojego ojca dopiero z czasow gdy juz mialem kilkanascie lat, bo
        albo w ogole go nie bylo albo zajmowal sie czym innym niz mna.
        Dzisiaj nie jest mi do niczego potrzebny nie umiem uznac go za ojcas, jest,
        zyje , dziendobry , dowidzenia, dwa razy do roku.
        Mam jakas skaze na charakterze , ze swoimi dziecmi tez nie mam dobrego
        kontaktu, zyjemy raczej obok siebie niz razem.
        Ja nie umiem okazywac uczuc , wiec i ich nie moglem tego nauczyc.
        Masz wiele racji , ale tego nie da sie podsumowac w dwoch zdaniach na forum.
        To powazny problem , ale ja nie znam odpowiedzi na zdne zwiazane z nim pytanie.
        Pozdrawiam.

        • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:33
          Nie pisałam z myślą o rozwiązanie tego PROBLEMU na ..forum .

          Bo dzieci które nie doznały miłości troski ze strony najbliższych nie
          potrafią często w swoim juz dorosłym zyciu współodczuwać czy też troszczyć się
          o swoje dzieci - takie umiejętności jak więź, bliskość, troska, życzliwość czy
          przywiązanie pozostaną często tylko teorią w ICH umysłach chyba ,że nastapi
          jakiś cud!)))))))
          • ania74111 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:50
            Dom dziecka, choćby najlepszy nie jest jest w stanie zapewnić dzieciom tego
            co ubogi ale pełen milości rodzinny dom))))
            Pozdrawiam
            • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:21
              To nie koniecznie musi byc dom dziecka, jest wiele innych form 'opuszczenia"
              dziecka.
              Tak naprawde to nie chodzi o to gdzie to dziecko przezbywa tylko co czuje.
              Jest wiele rodzin na pozor wzorowych , w ktorych dzieci sa bardziej opuszczone
              emocjonalnie , niz te w domach dziecka.
              przynajmnij tak mi sie wydaje, ale nie jestem o tym , do konca przekonany ,
              nigdy nie bylem w domu dziecka.
        • ginger43 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 12:36
          dziadek53 napisał:
          > Mam jakas skaze na charakterze , ze swoimi dziecmi tez nie mam dobrego
          > kontaktu, zyjemy raczej obok siebie niz razem.
          > Ja nie umiem okazywac uczuc , wiec i ich nie moglem tego nauczyc.

          Bywa też tak, że jeżeli się nie doznało wystarczającej miłości w dzieciństwie,
          to z kolei w dorosłym życiu ze zdwojoną siłą chce się je przekazać komuś, kogo
          się kocha (np. dziecku). Z tego co napisałeś wynika, że Ty niestety do nich nie
          należysz :(
          Niestety już znacznie trudniej jest takiej osobie uwierzyć, że ją samą ktoś
          może pokochać i uwierzyć w jej możliwości.

    • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 10:56
      No to może czas w dorosłym życiu wziąć je w swoje ręce i popracować nad sobą,
      nad relacjami z innymi ludźmi ... ja oczywiście rozumiem, że problem tkwi
      głęboko w psychice, powoduje lęki, obawy itd ale sam się nie rozwiąże - trzeba
      sobie pomóc zamiast się nad sobą użalać ... najpierw zaczęłabym od tego,
      że muszę zaakceptować to, że czułam się odrzucona - nie mam wpływu na
      przeszłość, jak również na zachowanie innych osób wobec mnie ... zaakceptować
      i zamknąć ten temat za cięzkimi grubym i drzwiami - po co to rozdrabniać...
      po co drążyć coś na co nie ma wpływu ?
      liczy się TERAZ - a teraz ja mam wpływ na swoje poczucie szcześcia, na relacje
      z innymi ludźmi, które mogą powodować radość i dawać szczęście ... to jest
      priorytet, nad którym trzeba sie skupić ... tak żyć by innym, tym na których
      nam zależy nie brakowało tego czego brakowało nam ...
      warto też poczytać o asertywnych zachowaniach ...
      • j.kmj Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:05
        kookardko:)To nie jest takie łatwe i proste jak nam sie wydaje .Wszystko zależy
        od psychiki takiego dziecka .Jednym jest łatwo sie pogodzic z odrzuceniem
        ,drudzy muszą nad tym pracować ,niejednokrotnie całe swoje zycie .Pozd.
        • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:25
          Bardzo madrze , pracuje sie cale zycie!
          A konczy je z poczuciem poniesienia porazki.[przynajmniej w tym zakresie]
          • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:29
            Nie.. o ile umie się przebaczyć (naprawdę przebaczyć) i wychodzić z inicjatywą
            (wiesz, o czym mówię..)
            • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:30
              [[btw: @]]
            • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:37
              Masz racje, o ile sie umie wybaczyc , ja nie umiem. :(
              • gipsygirl Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:40
                Przynajmniej.. nie rozmyślaj o tym, jeśli jest już za późno (czasami "nigdy nie
                jest za późno", to.. taki banał, że boli..). Zaakceptuj ból i rozczarowanie,
                jako część życia, nie jako.. upodlenie Ciebie..
          • j.kmj Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 27.07.07, 19:18
            • j.kmj Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 27.07.07, 19:21
              Bo bywa tak naprawde dziadku .Sasiadow syn, adoptowany, 30 letni ,mam przyklad
              Ma 30 lat ,wydawaloby sie ,ze juz czas ,ze powinien pewne sprawy zrozmiec a
              jednak ..nie ma zadenj poprwy .Pozdr,
              • j.kmj Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 27.07.07, 19:22
                Dobrze ,ze pascal napisal gdzie nas wszystkich wywalił!!:)
      • dziadek53 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 11:24
        Wyklad jest OK, slyszalem go 1000razy.
        Masz racje.
        Tez tak mysle, problem w tym , ze nie udalo mi sie [ i nie udaje ] do dzis
        wprowadzic tego w zycie..
        • sss_29 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.07.07, 12:41
          Dziekuje za miła duskusję :)
          Uciekam
          Do ''zobaczenia"":)
          Pogodnego dnia i myśli równie pogodnych :)
    • floo77 widać na to zasłużyły, no nie? 26.07.07, 13:14
      lepiej być porzuconym dzieciakiem, który znajduje nowy dom i serce, niż
      dzieciakiem, który tkwi przy niby szczęśliwej rodzinie. rodzice są ze sobą, bo
      tak jest łatwiej, prościej, wygodniej, bo kasa, mieszkanie i co tam jeszcze, a
      dzieciak widzi, że każdego dnia zabijają się wzrokiem lub milczneiem i nie mogą
      siebie znieść, albo znoszą się, bo mają już wszystko gdzieś.

      więc napisze tylko, że swego rodzaju "ratunkiem" może być myślenie - jeśli tak
      się dzieje, to musi być w tym jakiś sens, no nie? widać jakoś na to się
      zaśłużyło (zła karma i takie tam), a może po prostu niektórzy generują takie
      zachowania.

      w tym wątku pojawiły się gdzieś słowa, że nie należy odpłacać złem na zło.
      ale.. chciałabym tylko wiedzieć, ile razy można prezentować postawę - "nie mam
      pretensji, to co złe to dlatego, że generuję to, to moja wina, że tak się
      zachowałeś/aś". a w zasadzie chciałabym wiedziec, po ilu razach przestaje się
      umierać? bo za każdym razem coś umiera i przestaje się czuć. no to tyle. stan
      szaleństwa też jest całkiem miły.

      nieustająco dobrego dnia Ludzie.
    • raveness1 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 27.07.07, 16:08
      Zatem gdzie jest granica akceptacji wyrzadzanych nam krzywd przez innych? Pewne
      patologiczne zachowania mozna zrozumiec i wybaczyc pod warunkiem, ze osoba
      krzywdzaca NIE POTRAFI inaczej, a nie dlatego, ze jej WOLNO bo ma traume z
      dziecinstwa.
      Ile czasu potrzeba by zrozumiec jedna, prosta oczywistosc "Zyj jak chcesz tylko
      nie krzywdz innych"? 18 lat? 21? 50, 80? Kolejnego zycia?
      • kookardka Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 27.07.07, 16:37
        Niektórym życia nie starczy, bo zawsze znajdą dla siebie usprawiedliwienie ...
        po co maja ponosić odpopwiedzialność za swoje zachowanie, skoro zawsze
        mogą powiedzieć " miałem trudne dzieciństwo "
        no to ja się pytam
        " a gdzie masz teraz mózg dorosły człowieku ... też tam gdzie
        odpowiedzialność czyli w dupie ???? "
        • raveness1 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 27.07.07, 16:52
          > " a gdzie masz teraz mózg dorosły człowieku ... też tam gdzie
          > odpowiedzialność czyli w dupie ???? "
          >

          Tak to wlasnie niestety wyglada u wielu "doroslych" dzieciakow, czego i
          doswiadczylem na wlasnej skorze.
          Moge tolerowac pewne nagle, nie przemyslane dzialania pod wplywem impulsu, ale
          nie moge przyzwolic na jawne, nie odpowiedzialne olewanie wszystkich i
          wszystkiego dookola. Nie widze usprawiedliwien na taki egoizm i szczeniactwo.
          • jekaterina27 Re: Dzieci ...'Samotne w tłumie'' 26.08.07, 11:15
            Jestem ( bylam ) takim dzieckiem .Niestety egoizm dorosłych dał mi sie niezle we
            znaki!Ale nauczyłam sie też wiele .Uodporniłam sie na ZLO tego świata!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka