Dodaj do ulubionych

Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI

08.07.03, 21:58
A dzisiaj coś z Agnieszki Osieckiej:

"W taki wieczór ani zimny, ani ciepły
po ulicach, po zaułkach i po placach,
spacerują sobie szpetni,
spacerują sobie szpetni
czterdziestoletni,
po swoich pracach.

Każdy dawno rozwiedziony,
idzie mocno zamyślony,
niczym wdowiec po ideach i po babach,
co pomyśli, to wymyśli,
potem jeszcze mu się przyśni,
bo to taka jest, widzicie, smutna sprawa:

Odczuwamy trochę zgagi po tym życiu -
po tym życiu, po przepiciu i te pe,
odczuwamy trochę kaca,
że co było, to nie wraca,
jak ten kochaś, który zginął w sinej mgle.

Odczuwamy trochę żalu,
że tak wcześnie jest po balu,
kiedy noga się do tańca jeszcze rwie.
Chce się tańczyć, chce się walczyć,
a tu nagle - panie starszy,
zamykamy, zamykamy, tak czy nie?
(...)"

Kochani Prześwietni - nie dla smuteczków jakichś pozwoliłam sobie tekst ten
zacytowac. Ja po prostu uwielbiam Osiecką. A ona kochała życie.
Kochajmy więc życie, Prześwietni Czterdziestoletni (z każdym plusem)i cieszmy
sie nim, dopóki jeszcze umiemy sie cieszyć!
Obserwuj wątek
    • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 09.07.03, 08:16
      Spinkaa! Udanego urlopu!
      Ja mam dzisiaj dzień wolny. Kompletnie. Kupiłam sobie wczoraj dwie nowe
      książki, dziecko wyjechało (też wczoraj) na kolonie, byłam wczoraj w pracy i w
      końcu się pogodziłam z faktem, że jeszcze w sierpniu (chociaż to w czasie
      mojego urlopu!!!Ale u nas urlop jest złudnym pojęciem...) będę musiała
      pozałatwiać pewne rzeczy "niezbędne", więc chwilowo mogę się nimi nie
      zajmować, bo to i tak niczego nie przyspieszy i nie zmieni...Zamierzam
      kompletnie NIC nie robić. No może się umyję i pooddycham swobodnie. Może
      poczytam, może ugotuję pyszne leczo na które mam ochotę od dawna, a może
      położę się do łóżka i tak będę sobie leżeć i przysypiać...Co jest wielce
      prawdopodobne, bo niestety potwornie boli mnie gardło i łamie jakieś
      przeziębienie. A absolutnie żadne choroby nie wchodzą w grę, bo od jutra
      zamierzam się nareszcie rzucić na swoją własną pracę, która może zagwarantuje
      mi tzw "rozwój zawodowy".
      Iza, a duże to wesele urządzasz?
      Moja córka ma lat 10, ale myślę (i mam nadzieję!) że też mnie to kiedyś-w
      baaaardzo odległej przyszłości oczywiście!!!! czeka.
      Bardzo rozleniwione pozdrowienia
      betka
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI 09.07.03, 08:28
        betka - nie do końca Ci wierzę, że dzisiaj NIC nie bedziesz robiła. Zobaczysz,
        że przy przyrządzaniu leczo nagle dostrzeżesz w lewym kącie prawej górnej
        szafki jakąś plamkę, którą postanowisz wytrzeć, a później... później jakoś tak
        poleci i w swoim jedynym wolnym od pół wieku dniu dokonasz generalnych
        porządków.
        Oczywiście podle sobie z Ciebie żartuję :)))
        Iza - a czy przyszłych teściów zaakceptowałaś (nie pytam, czy polubiłas, bo to
        niedyskretne pytanie)?
        • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 09.07.03, 08:37
          Spinkaa!
          Nie strasz mnie!!!Już oko moje dojrzało, że parapety zakurzone a i firanki
          jakieś niezbyt...Ale zamykam mocno oczy, biorę kota pod pachę i spadam do
          sypialni! Aha, jeszcze super kawę sobie zrobiłam i ją biorę też. Telefon
          wyłączam kategorycznie.
          A z innej beczki, jaka kawa Wam najlepiej smakuje? Bo ja usiłuję docieć, czy
          tylko ekspresy mielące kawę dają super smak i aromat, zachorowałam na taki
          (pijąc z niego kawę na jakiejś imprezie) ale są okropnie drogie...Może jednak
          wystarczy wziąć odpowiedni gatunek kawy i też będzie wspaniały efekt?
          betka
    • Gość: filut Trochę minorowo IP: *.crowley.pl 09.07.03, 08:49
      Wróciłem z kolejnej wędrówki "za chlebem". Jakąś pajdkę sobie ukroiłem i we
      właściwym czasie skonsumuję. Powinno to mnie cieszyć. Wróciłem jednak (z
      Konina - tam kroiłem chlebek) w minorowym nastroju. Zaobserwowane widoki i
      zdarzenia kojarzą mi się z upadającym krajem. Może to było spowodowane
      nienajlepszą pogodą, a może ujawniło się pokrewieństwo (dalekie) z Kassandrą.
      Oczekuję optymistycznych postów, poprawiających nastrój.
      Pozdtrawiam
      smętny Fil
      • spinkaa Re: Trochę minorowo 09.07.03, 09:13
        Filu - Twoje spostrzeżenia są, niestety, słuszne: kraj sie wali nie tylko w
        okolicach Konina. Ale optymistyczne jest to, że juz wielokrotnie stalismy nad
        przepaścią i udawało nam sie nie runąć na łeb nasz polski. Widac taka juz
        nasza, Poalków, natura, że dopiero sytuacje kryzysowe, widmo totalnej zapasci i
        kleski mobilizują do kontruktywnego działania. Wciąż jeszcze wierzę, że nie
        wszyscy kradną, kombinują i frymarczą naszym narodem.
        To było optymistycznie.
        pozdrawiam
        spinkaa
        • spinkaa Re: Trochę minorowo 09.07.03, 09:18
          betka - na co dzień pije Nscafe Gold rozpuszczalną i ten sma, po przetestowaniu
          dzisiątków gatunków, najbardziej mi odpowiada. Ale raz na jakiś czas dopuszczam
          szaleństwo kawy tzw. parzonej (prosto w szklance, w ekspresie), czyli mielonej.
          I tu masz rację - ta kawa prosto z młynka jeste REWELACYJNA. Mam jeszcze taki
          stary młynek w domu (kiedys była wyłącznie mielona, pamiętasz? i dzięki, że mi
          o tym przypomniałaś. Aromat takiej kawy jest tak zabójczy, że juz gatunek jest
          mniej ważny. Z tym ze ja preferuje wtedy tzw. ciemne Jacobsy.
          Na wszelki wypadek informuję, że nie pracuje w branzy kawowej, totez za reklame
          powyższych gatunków nie biore honorarium:)))
          • Gość: betka Re: Trochę minorowo IP: *.deltanet.pl 09.07.03, 09:24
            Gold jest rzeczywiscie dobry, też go lubię. A z rozpaczy testuję teraz
            Lawazzę. Ale faktycznie chyba kupię sobie młynek! W moim starym mielone były
            ostatnio głównie orzechy i migdały i zdaje się, że mu to zaszkodziło...
            betka
      • Gość: betka Re: Trochę minorowo IP: *.deltanet.pl 09.07.03, 09:18
        Filu miły, może podsłuchańce z Rymowanek W.Szymborskij trochę Cię rozchmurzą:
        1.Z budki telefonicznej:
        -Władkowie? Byli , a jakże. Nie dość, że ich zaprosiłam, to jeszcze przyszli!
        2.Na ławeczce:
        Na początku podobały mi się wszystkie kobiety: grube, chude, starsze, młodsze,
        blondynki, brunetki. Potem zacząłem trochę przebierać-raczej młodsze, raczej
        blondynki, raczej szczupłe ale nie kościste. Jeszcze później zacząłem gustować
        w przyćmionych lampkach, cichej muzyce, cienkiej bielixnie i dorym winie.
        Muślałam, ze mi się smak coraz bardziej sublimuje, a to były początki
        impotencji...
        3. W poczekalni na lotnisku:
        -Najlepsze to w Grecji było piwo. Te wszystkie Pitoklesy to nie dla mnie. A
        państwo już byli w Grecji?Nie? To państwo nic nie stracili.
        4. Z innej beczki:
        Oszczędzając pracę żony, jedz gotowe makarony!
        Miast okradać krowę z mleka, dój bliskiego Ci człowieka!
        Urlop naszym posłom daj, sam gdzie możesz gróź i plwaj

        I tak bez końca. Większość z życia lub bardzo życiowa. Rozbawia mnie prawie
        zawsze.

        A Polska jest piękna!!! I będę się przy tym upierać! I optymistycznie wierzę,
        że jednak idzie "ku lepszemu" (po prostu nie przyjmuję do wiadości faktów
        wskazujących na co innego!). Ze względu na posiadanie rodziny za granicą,
        która uważa że -w skrócie- tu jest dno, specjalnie zbieram fakty i argumenty
        świadczące przeciw, żeby mieć czym walczyć. Wiem, że nie jest różowo, mam
        rodzinę w regionie galopujacego bezrobocia, w której jedynym źródłem
        utrzymania jest babcina emerytura (na 6 osób zdolnych i chętnych do pracy
        +małoletnie dzieci), ale to nie oznacza, że nie będzie lepiej!

        Filu, uśmiechnij się! Jeśli nie do nas to przynajmniej do siebie!!!
        betka
        • Gość: Iza Raczej wesoło! IP: 212.33.67.* 09.07.03, 10:30
          Witajcie !
          Taka ze mnie gapa, że łaziłam po starym wątku, no ale jestem ! Co do wesela
          mojej córki, to nie będzie to typowe wesele, a raczej uroczyst późny obiad.
          Prawie wszyscy są przyjezdni (przyszły zięć jest przyjezdny i rodzina męża mego
          też) więc szukaliśmy lokalu z hotelem. Wszystko jest strasznie drogie niestety
          ale wydaje mi się że w naszym przypadku wypada to gdzieś po środku. Bedzie
          jakas linia muzyczna w tle ale żadnej tam orkiestry i dj. Nasze towarzystwo
          uprawia śpiewy "przystolne" i nawet to sympatycznie wychodzi. Zapewnimy super
          żarcie i chyba bedzie ok. Mam okropną tremę i bo to moja jedyna córka i nie mam
          doświadczeń w tym wzgędzie, ale myślę że jakoś tam bedzie. Pózniej będę Wam
          służyć radą i wparciem.
          • spinkaa Re: Raczej wesoło! 09.07.03, 11:20
            Iza - moja córka (tez jedynaczka) ma 16 lat, a wiec niedługo zapewne zacznę
            odliczanie. Z całą pewności jednak dobre rady przydadza sie juz teraz, a więc
            chętnie wysłucham Towich doświadczeń poweselnych. Jestem przekonana, ze
            wszystko odbędzie sie zgodnie z planami i bedziecie sie znakomicie bawić.
            Pozdroofka
            spinkaa
        • Gość: filut Re: Trochę mniej minorowo IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 09.07.03, 14:36
          Gość portalu: betka napisał(a):

          .................ale to nie oznacza, że nie będzie lepiej!...

          Ty to potrafisz pozytywnie nastroić. Już się uśmiecham - do całego świata.
          KIEDY będzie lepiej?? Ja chcę od jutra!!
          Pozdrawiam
          Fil
          • Gość: betka Re: Trochę mniej minorowo IP: *.deltanet.pl 09.07.03, 15:03
            Ja na przykład mam lepiej dzisiaj! Programowo NIC nie robię, co jeszcze
            przedwczoraj wydawało mi się kompletnie nierealnie!
            A za tydzień zostanie otwarta nowa droga łącząca moje osiedle z tzw miastem i
            czas dojazdu do centrum skróci się do max 15 minut (w drugą strone działa już
            ok 1/2 roku) i mnie to cieszy! Mimo tego,że te roboty drogowe+korki przez
            ostatnie miesiące (droga wymaga mostu+estakady) dały się nieźle we znaki.
            Ale możliwe również, że to tylko przez to dzisiejsze nicnierobienie mój
            optymizm tak wzrósł...
            Czy gdzieś świeci słonce? Bo prawie nad morzem wcale.
            betka-leniwiec całkowity
            • Gość: Iza Re: Trochę mniej minorowo IP: 212.33.67.* 10.07.03, 07:35
              Spinko chwalic Cie trzeba za ten optymizm. Wszyscy dookoła narzekają i w koncu
              wszystkich dopadnie chandra (albo i gorzej). Ja tez stram sie cieszyc kazdym
              momentem i przejawem szczescia. Teraz z kolei znacznie sie lepiej czuje wyszlam
              na prosta ze zdrowiem i jestem z tego powodu bardzo szczesliwa. Reszta spraw
              MUSI się ulożyc.
              Na razie
              • Gość: betka Świeci słońce! IP: *.deltanet.pl 11.07.03, 10:29
                U nas nareszcie świeci słońce! Trochę bardziej mobilizuje mnie to do pracy,
                chociaż z drudiej strony...człowiek by chwilkę poleżał na słoneczku...
                Iza, co tam u Ciebie? Zdaje się, że już tylko my tu zostałyśmy, czynić honory
                domu, o przepraszam wątku!
                Moje dziecko na koloniach, ale coś tak ze mną rozmawia, że nie wiem czy
                przypadkiem jak pojedziemy w odwiedziny, to nie będzie chciała żeby ją zabrać
                do domu...A Twoja dorosła już dziś panna bywała na koloniach? Jeśli tak to z
                jakim skutkiem?
                Pozdrowienia
                betka
                • Gość: Iza Re: Świeci słońce! IP: 212.33.67.* 11.07.03, 10:46
                  Poszłam sobie na urlop w czerwcu a teraz ja pracuję a reszta jest na urlopie.
                  Dwoję się i mnożę i rąk mi brakuje. Ale co tam z takim pokładem wypoczynku
                  muszę dać sobie radę.
                  Moja corka też jeździła na kolonie. Nie przepadała może za tą formą wypoczynku -
                  wolała wczasy z rodzicami, ale rokrocznie coś się jej tam załatwiało. Jak
                  sobie przypominam, to ja też nie lubiłam jeździć na kolonie. Mam 7 lat
                  starszego brata i on to miał się mną opiekować na koloniach. Róznie to bywało.
                  Zresztą nie można porówywać warunków bytowych na takich koloniach kiedyś i
                  dziś. Kiedyś byłam na koloniach w takiej starej szkole, gdzie wc bylo w
                  szczerym polu i zawierło tylko deskę z dziurą to było traumatyczne przeżycie.
                  Wracając do córki to wiedziała,że po powrocie czeka ja jakaś miła niespodzianka-
                  prezent i rodzice będą w lepszej kondycji (była b. abrorbująca niestety) i
                  jakoś dawała się przekonać.
                  życzę Ci dalej słodkiego lenistwa - korzystaj z życia Pa
                  • Gość: betka Re: Świeci słońce! IP: *.deltanet.pl 11.07.03, 12:29
                    Iza, ja NIE leniuchuję!!!! To tylko moje pobożne życzenia. Pracuję ciężko jak
                    i Ty, tyle że bez urlopu i szans na takowy. Ale nie zamierzam się załamywać.
                    Za rok sobie odbiję! Dwa miesiące wakacji sobie zrobię!!!!
                    Ja jeździłąm na kolonie przez całą podstawówkę-takie czasy były. Warunki
                    bardzo przecietne, bo jakoś żadne z rodziców nie pracowało w żadnym liczącym
                    się przedsiębiortwie lub urzędzie, pod opieką miałam młodszego brata, ale
                    jakoś nie pamiętam, żebym kiedykolwiek chciała wracać. Mimo tego że różnie to
                    bywało. To jednak nowi koledzy i koleżanki oraz przeróżne gry i zabawy, które
                    się wymyślało były widocznie silnym magnesem?
                    Pa, betka
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 14.07.03, 07:21
      Niestety dobre minęło i znowu muszę robolić. Wczoraj zrobiliśmy
      sentymentalną "podróż" po miejscach naszego regionu, gzie już dawno nie
      byliśmy. Muszę powiedzieć, że bardzo się zmieniło i fizycznie i materialnie.
      Tam gdzie kawa była w papierowych kubkach teraz super hotel i kawa kosztuje
      prawie 10 zł. Nie żałowałam, bo zrobione jest z tego miejsca cudo - sauny.
      siłownie i inne obiekty uciechy cielesnej. Nie byliśmy na to przygotowani i po
      wypiciu kawy i pogapieniu sie na piękne jezioro wio do domu na swój obiadek,
      ale bylo miło. Betko jak tam córcia została na koloniach, czy już jest w domu?
      • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 14.07.03, 08:22
        • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 14.07.03, 08:41
          No udało mi się wysłać pusty post! To chyba nie jest ten najlepszy z moich
          dni...
          Córcia na koloniach została, ale jakbym chciała ją zabrać to pewnie by nie
          protestowała...Szczerze mówiąc mnie tam też nie podobało się za bardzo.
          Głównie to że dzieci się nudzą, a to znaczy ze kadra sie nie przykłada. To
          drugie kolonie mojej córki i te zeszłoroczne były bardzo starannie wybierane
          (przy jej charakterze mogła zrazić sie "na zawsze") -ma ła grupa znane i
          doświadczone panie - a co najważniejsze lubiące dzieci i zajmowanie się nimi.
          Kolonia była w górach, trwała 10 dni, a program (potwierdzony przez zrobione w
          ostatnim dniu podsumowanie, które każde dziecko dostało do ręki) miał 18
          punktów, obejmujących zarówno górskie wycieczki (własciwie codziennie), ale i
          wizytę w bacówce z głaskaniem i karmieniem owieczek, malowanie nha szkle,
          lepienie garnków z gliny, wizytę w gopr z atrakcjami, do tego ogniska,
          dyskoteki itp, itd. Wszystko co zaplanowane odbyło się, mimo kiepskiej pogody,
          dzieci nie przeziębiły się, a wróciły stęsknione i baaardzo zadowolone. Dodam,
          że cena była standardowa i nie odbiegała od innych imprez tego typu. W tym
          roku niestety nie udało mi się umieścić córki na tej kolonii (jest
          organizowana przez szkołę, i nie jest to "nasza szkoła", więc zabierają tylko
          swoich uczniów)więc pojechała na inną, ale też polecaną i
          podobno "sprawdzoną". Nie wiem może w tym pozostałym tygodniu będzie się coś
          działo, ale przy tym nastawieniu kadry to wiekszych szans nie widzę... Gdyby
          nie fakt, że naprawdę muszę ciężko pracować i niby mam łatwiej, bo mogę
          pracować w domu, nie chodzę do biura od-do, nikt mnie codziennie nie rozlicza,
          ale z drugiej strony trudno jest się zmobilizować samemu-a to pranie, a to
          obiad, a to zakupy...to zabrałabym ją z tej nudnej kolonii. Niestety
          alternatywą jest a) ja nie będę pracować-odpada, b)oddam ją do dziadków, gdzie
          będzie siedzieć przed telewizorem i wsuwać czekoladę i czipsy-odpada jeszcze
          bardziej...
          To tyle wątek kolonijny, zabieram się do pracy
          miłego poniedziałku
          betka
        • Gość: filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.crowley.pl 14.07.03, 08:41
          Betko,
          dlaczego jesteć taka tajemnicza i piszesz atramentem sympatycznym?

          Pozdrawiam jawnie
          Fil
          • Gość: filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.crowley.pl 14.07.03, 08:44
            Gość portalu: filut napisał(a):

            > Betko,
            > dlaczego jesteć taka tajemnicza i piszesz atramentem sympatycznym?
            >
            Żart mi nie wyszedł, gdyż ujawniłaś swe myśli w następnym poście.
            Ale i tak pozdrawiam
            Fil
            • Gość: Iza W sprawie tajemniczości IP: 212.33.67.* 14.07.03, 08:59
              Filu Ty chyba jestes bardziej tajemniczy niż "sumpatyczna Betka", ale prawie w
              ogóle się nie odzywasz, a wiadomo że jesteś. Może masz jakieś dalsze
              spostrzeżenia co do diety Kwaśniewskiego. Mój kuzyn chce to zastosować i zbiera
              spostrzeżenia.
              • Gość: filut Re: W sprawie tajemniczości IP: *.crowley.pl 14.07.03, 12:32
                Gość portalu: Iza napisał(a):
                ........... masz jakieś dalsze spostrzeżenia co do diety Kwaśniewskiego. Mój
                kuzyn chce to zastosować i zbiera spostrzeżenia.

                To dieta dla cierpliwych i zdyscyplinowanych. Dieta "Kwaśniewskiego" często
                pomaga, ale nie wszystkim oraz nie w jednakowym czasie i zakresie. Prądy
                selektywne również. Zdrowy rozsądek obowiązuje. Trzeba się obserwować w
                trakcie kuracji.
                Radzę kuzynowi wyjazd do oryginalnego Centrum (Jastrzębia Góra, ul. Bałtycka
                15) - jest sporo "podróbek". W Jastrzębiej również.
                Kilku moim znajomym pomogło - są szczupli i mają b. dobre wyniki morfologii
                krwi.
                Mnie nie wyszło. Być może byłem zbyt mało zdyscyplinowany w napojach (wolno
                pić np. wino - 1 lampkę, a moja lampka miała pojemność powyżej n*200g!), a
                ponadto miałem mało ruchu - problemy z poruszaniem się. Bolało mnie biodro.
                W końcu ok. 2000,- za 2 tygodniowy turnus to nie majątek, a każda nauka
                kosztuje.
                Odpytaj kuzyna po powrocie i pofdziel się z nami informacjami.
                Pozdrawialski
                Fil

                PS
                Rzadko pisuję, bo dużo pracuję (ale mi się *rymło*).
            • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 14.07.03, 09:00
              Hej, Filu!
              Ty też "przy pracy"?
              A może dla "rozgęszczenia" atmosfery pracy opowiemy sobie co lubimy robić,
              kiedy już nic nie musimy?
              Ja uwielbiam położyć się pod drzewem i czytać książkę i najlepiej żeby w
              promieniu paru kilometrów były tylko drzewa, no może być też trochę wody
              (tylko bez komarów poproszę!). Nie jestem takim całkiem odludkiem-lubię też
              pograć w brydża, a do tego jak wiadomo potrzeba aż czterech osób przy jednym
              małym stole (tylko takich które potrafią się nie kłócić)!
              A Wy co lubicie?
              betka
              • Gość: Iza W sprawie tego co lubię ! IP: 212.33.67.* 14.07.03, 12:18
                Ja uwielbiam właśnie jak nic nie muszę ! A w tzw. wolnych chwilach uwielbiam
                czytać książki, ale w swoim ulubionym fotelu. Kiedyś jak nie nosiłam okularów
                to mogłam czytać wszędzie ale w okularach najlepiej mi się czyta w domu. Lubię
                też oglądąć filmy ale te upolowane przeze mnie - wtedy dodaję do tego kieliszek
                dobrego wina no też ten ulubiony fotel. Muszę stwierdzić że moje zamiłowania
                zmieniają się z wiekiem. Taraz np. patrzę z niedowierzaniem że lubiłam robić na
                drutach i mam na sumieniu kilka dużych swetrów. Taka jest z tym zwązana
                historia. Bo kiedyś zrobiłam sweter dla męża ze starego swetra. Wełny nie
                rozprostowałam wcześniej i jak mąż zmókł na deszczu w tym "modelu" to jego
                długość kończyła się za kolanami. Jak go zobaczyłam to miałam ubaw na 3 dni,
                ale ścieg był piękny.
              • Gość: filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.crowley.pl 14.07.03, 13:47
                Gość portalu: betka napisał(a):

                > Hej, Filu!
                > Ty też "przy pracy"?
                > A może dla "rozgęszczenia" atmosfery pracy opowiemy sobie co lubimy robić,
                > kiedy już nic nie musimy?

                Pracuję bo muszę (dla chleba) i lubię (robić rzeczy ciekawe). Np. doprowadzać
                firmę do organizacyjnej sprawnośći, potwierdzonej certyfikatem "strony
                trzeciej".

                Lubię też:
                - *szlajać* się pieszo - w towarzystwie osób znajomych lub przypadkowo
                spotkanych *na szlaku*,
                - pedałować - w towarzystwie osób znajomych lub przypadkowo spotkanych
                - leniuchować w każdej pozycji - j.w.
                - zbierać grzyby - j.w.
                - żeglować (tylko po jeziorach) - w towarzystwie osób znajomych
                - spożywać zupę chmielową (dobrze schłodzoną) - w towarzystwie osób znajomych
                lub przypadkowo spotkanych
                A w ogóle to lubię wszystko, o czym, nie wstydząc się nadmiernie, będę mógł
                pogadać ze Św. Piotrem, czekając w kolejce na wejście do Nieba. Bo tam moje
                miejsce - wcale w to nie wątpię.

                Żeby mieć więcej czasu na rzeczy, które lubię, to w piątek wykorzystałem
                formalną okazję do urwania się z normalnego etatu. Od września br. oddam się
                pasji zawodowej, prawdopodobnie za godziwe wynagrodzenie.
                Piszę "prawdopodobnie", bo może nie jestem wystarczająco dobry w tej zabawie.
                Konkurencja też istnieje w mej branży. Życzcie mi powodzenia.
                Pozdrawiam
                Fil
                • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 14.07.03, 16:03
                  Filu!
                  Życzę Ci żeby się udało! I trzymam za to kciuki.
                  Przypomniałeś mi, że też lubię zbierać grzyby, najchętniej jak jest ich dużo!!!

                  Iza, wiesz, że ja też kiedyś robiłam na drutach?! Ale to chyba wynikało z
                  braku wszystkiego w sklepach. Miałam sporo fajnych rzeczy wydzierganych na
                  drutach i swetrów i bluzeczek i nawet sukienkę. Całkowicie nieskromnie-fajne
                  były! Studiowałam 400 km od domu i w tych pociągach a to prułam a to
                  dziergałam. Ostatnia robótka to sweterek dla córci (miała ok 1 roku)-zanim
                  skończyłam przód to wyrosła:-)))
                  betka
                  • Gość: Iza Co lubimy robić IP: 212.33.67.* 15.07.03, 09:09
                    Dzisiaj podejrzałam, że moje młodsze koleżanki z pracy trudnią się obecnie
                    haftem krzyżykowym. Nawet im to ladnie wychodzi. Wyszywają nawet pocztówki i to
                    jest bardzo oryginalne np. takie karki na różnego rodzaju święta.Nie wiem jak
                    jest teraz w szkołach, ale kiedyś na tzw. zajęciach praktycznym uczyliśmy się i
                    wyszywać i szyć i gotować. Pozniej jak córka chodziła do szkoły to też czasami
                    wieczorem oznajmiała że potrzebuje 1m białego materiału do dzkoły albo 3 m
                    drutu (a wsklepach nic nie było niestety).I czegoś tam jeszcze się uczyli
                    praktycznego ale nie tyle co ja.
                    • Gość: betka Re: Co lubimy robić IP: *.deltanet.pl 15.07.03, 09:21
                      Czego dzieci uczą się w szkole, w dużej mierze, zależy teraz od nauczyciela.
                      Wychowawczyni mojej córki miała mnóstwo pomysłów i dzieci ciągle coś robiły, a
                      to surówkę, a to sałatkę, a to wyszywały, a to samodzielnie robiły karmnik itp
                      itd. Przy czym moje dziecko o rzeczach potrzebnych do szkoły przypominało
                      sobie w nocy, i znajdź tu np 2 kawałki materiału z którego ma być kotek i
                      guziczki/koraliczki na oczy i 10 innych rzeczy...kiedyś jak nic nie było to
                      wszystko się chowało bo "może się przyda", więc moja mama w każdej chwili
                      dysponowała właściwie większością potrzebnych rzeczy. Ja niestey nie...Ale od
                      czego są babcie!
                      Haftowanie nawet mi się podoba, ale skąd się bierze na to czas???
                      Miłego dnia
                      betka
                      • Gość: betka Dzień Dobry! IP: *.deltanet.pl 16.07.03, 08:53
                        Miłego dnia wszystkim, którzy tu zaglądają!
                        A teraz zabieram się do pracy póki jeszcze mam chęć.
                        betka
                        • Gość: Iza Re: Dzień Dobry! IP: 212.33.67.* 16.07.03, 09:01
                          Ale u nas upał. Lepiej mi się pracowało jak bylo chłodniej, ale niech
                          wczasowicze też coś mają z życie. Od wczorja opiekuję się króliczkiem
                          (właściciele na wczasach). Jest cudowny, mięciutki, puszysty taka zabaweczka.
                          • Gość: betka Re: Dzień Dobry! IP: *.deltanet.pl 16.07.03, 09:04
                            Taka słodka miniaturka? Też bym chciała!
                            Kiedyś moja córka chciała króliczka, ale straszyli, że gryzie kable i co mu
                            wpadnie w zęby, więc stanęło na koteczce.
                            U nas jeszcze miły chłodek, ale zapowiada się że upał przyjdzie.
                            betka
    • Gość: filut Obgaduszka z refleksją IP: *.crowley.pl 17.07.03, 08:40
      Wczoraj mój starszy (73) kolega doprowadził mnie do nadmorkiej namiotowej
      tawerny, w której jedni grali, drudzy tańczyli. Jako najmłodszy w gronie
      postawiłem wszystkim chłodny napój (powszechnie wiadomo co ja pijam).
      Oni rwali panienki w wieku mocno średnim (innych nie było) wywijali hołubce, a
      ja sączyłem kufel po kuflu i rozmyślałem o względności pojęć. Po 5-tym kuflu
      zrobiłem podsumowanie j.n.

      - Na optykę nie było na co/kogo popatrzeć. Panie i panowie chwilami, poza
      deskami/parkietem) zachowywali się śmiesznawo, krygując się lub udając
      światowy luz.
      - Wszyscy oni na deskach (tak naprawdę parkietu nie było) stawali się kimś
      innym. Większość prezentowała niewymuszony wdzięk, który udzielał im się od
      muzyki głośno płynącej z głośników. Szczególnie podobała mi się para (wiek 50-
      60), która poza deskami przypominała 2 szare myszki (ani ona powabna, ani on
      przystojniak), a gdy byli na deskach, to nie mogłem od nich oczu oderwać.
      Szczególnie myszka-samiczka poruszała się z niebywałym wdziękiem.
      - Refleksja: muzyka i taniec uszlachetniają.

      Pozdrawiam
      Fil

      PS
      Informacja dla prześmiewców:
      5 dużych piw to dla mnie za mało, abym stracił zdolność obiektywnego oglądu
      rzeczywistośći i bystrości obserwacji.
      • Gość: Iza Re: Obgaduszka z refleksją IP: 212.33.67.* 17.07.03, 08:49
        Te samiczki to nawet jak myszki, to mają wiele wdzięku. Filu a co mówi dieta
        otymalna na temat piwa ?
        A teraz coś na dobry humor :
        /autentyczne!/
        Dworzec Centralny w Warszawie w kasach MIĘDZYNARODOWYCH.
        Bohaterowie: Kasjerki 1, 2; turystka i jej mąż (oboje Ameryki), jakiś facet
        za nimi.
        Podchodzi turystka do kasy.
        - Hello, when does the next train to Moscow leave?
        Kasjerka 1:
        - Słucham?

        - When does the next train to Moscow leave?
        - Proszę głośniej bo nie rozumiem.
        - Excuse me?
        - A, pani Angielka... Zośka, zawołaj Krysię, ona chyba zna angielski...
        (przypominamy: kasa MIĘDZYNARODOWA).
        Zośka: - Nie ma Krysi, poszła na papierosa - No to Baśkę, ona chyba po
        niemiecku zna... Dzisiaj nie pracuje.


        - No to chodź tu sama, bo nie rozumiem co klientka chce...
        - Dobra idę.
        Po chwili, Zośka: - Słucham?
        Turystka:
        - One ticket to Moscow, please.
        - Do Moskwy? Da, pożałujsta. A w kotoryj czas?
        - Excuse me?
        - Nu davajte, sleduszcij pojezd idet v vosiem czasov. Hotite bilet pokupit'?
        - (do męża) oh my god. I don't understand her...
        Jakiś facet za nimi: - Excuse me. Could I help you with this?
        - Yes, please, thank you.
        Facet do kasjerki:
        - Przepraszam, o której najbliższy pociąg do Moskwy?
        - A pan co chciał? Kolejka jest!
        * * * *
        • Gość: filut Re: Obgaduszka z refleksją IP: *.crowley.pl 17.07.03, 08:57
          Gość portalu: Iza napisał(a):

          .............

          Obśmiałem się jak norka.
          Pozdrawiam
          Fil
          • Gość: betka Re: Obgaduszka z refleksją IP: *.deltanet.pl 17.07.03, 10:10
            Ojej, widzę,że dziasiaj zaspałam!
            Ale może mnie usprawiedliwicie, bo pracowałam wczoraj do późna, a raczej
            dzisiaj do wczesna..., i wstałam nawet w normie, ale zaległości domowe
            odciągnęły mnie od komputera.

            Iza-surrealizm w najlepszym wydaniu :-))))))
            Z tej samej beczki historyjka z Mc Donaldsa
            Duże miasto przy granicy polsko-niemieckiej
            Niemiec zamawia posiłek:
            -Wismak - literuje wyraźnie (dla niewtajemniczonych dodam, że kanapka nazywa
            się wieśmak, więc wg mnie nie ma wątpliwości co facet chce...)
            Panienka za ladą nieco zmieszana:
            -Słucham?
            Facet jeszcze raz
            -WISMAK
            Panienka myśli:
            -No co to może być? A! Big mac pewnie!
            Big mac menu?!
            Facet:
            -nein
            Panienka zadowlona szybko podaje Big mac menu
            Facet przecząco macha rękoma:
            -Nain
            Panienka zdegustowana:
            -no jak to przecież miał być Big mac?
            Panienka zrezygnowana:
            -No to ja już nie wiem co ma być...
            Ktaś z kolejki litościwie:
            -Wieśmak
            Facet ochoczo kiwa głową
            Panienka z oburzeniem:
            -Jak to?! Przecież od początku chciałam dać Wieśmaka!?!
            Ubawił się cały lokal.

            Filu miły,
            miałam ostatnio okazję-zupełnie przypadkowo być w lokalu gdzie odbywał się
            wieczorek taneczny. Średnia wieku ok. 60lat. Widziałam jak państwo
            przychodzili, raczej w grupach jednopłciowych, wybierali stoliki, zamawiali
            herbatkę i ku mojemu zdumieniu zanim zespól zaczął grać lokal był pełen! A jak
            zagrali parkiet się zapełnił po brzegi bardzo szybko. Jakie to było piękne!
            Ile w tych ludziach radości, pasji, chęci do życia i wdzięku i SIŁY! NAprawdę
            im tego zazdrościłam! I chciałabym tez mieć tyle apetytu na życie za te parę
            lat.
            Pozdrawiam Was upalnie
            betka
      • Gość: aaa Re: Obgaduszka z refleksją IP: 211.204.5.* 14.08.03, 08:14
        test
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 18.07.03, 10:26
      Pogoda mnie zmogła przyznaję, że nie lubię takich upałów i idę na 2 dni urlopu
      lizać rany "poupalne". Dzisiaj wyrabiam sie na zakrętach żeby wszystko grało
      przez te dni jak mnie nie będzie. Zyczę Prześwietnym wspaniałej formy przez
      cały Weekend.
      papa
      • Gość: betka puk, puk IP: *.deltanet.pl 21.07.03, 10:02
        Czy jeszcze ktoś tu został??? Poza tymi co oczywiście słusznie wypoczywają i
        chwała im za to!!!
        Ducha, Ypsi, Filu gdzie się podziewacie???
        Z tęsknoty za dzieckiem które już dzisiaj wraca z kolonii przejrzałam stare
        zdjęcia i zapiski. najlepsze powiedzonka moja córcia miała w wieku 2-3
        latek.Parę przykładów:
        Babcia pudruje pędzlem twarz
        -BAbciu czemu ZAMIATASZ buzię?

        Rodzice stoją i się przytulają
        -Rodzice, co tam robicie? ROZŁÓŻCIE się!

        Na plaży córka ciągnie mnie do wody -idź to taty on jest twardziel to z tobą
        pójdzie do tej zimnej wody
        Córka podchodzi do męża maca go po ramieniu i mówi:
        -Tata TWARDY jesteś, chodź się kąpać

        JAk miała 5 lat też bywało śmiesznie

        Przed Bożym Narodzeniem u dziadków pływają karpie w wannie. Córcia pyta dziadka
        -Po co wam te ryby?
        Dziadek próbuje kręcić, że to dla niej żeby mogła je karmić i się z nimi bawić
        -Tak? A ja myślałam, ze w Wigilię je usmażycie i zjecie...

        W kiosku wybieramy z córcią gazety, nabrała sobie ich tyle, że mówię do niej
        że może wziąć wszystkie jak mi odda pieniążki, ze swojej skarbonki. Córka
        myśli:
        -Ale za kurier i przyjaciółkę NIE PŁACĘ!

        Z pytań abstrakcyjnych
        - Gdzie morze ma drzwi?
        - Czy w niebie jest kosmos?

        Jeśli się uśmiechnęliscie to bardzo mi miło
        Życzę miłego tygodnia pracusiom i wypoczywającym
        betka

        • Gość: betka Re: puk, puk IP: *.deltanet.pl 22.07.03, 10:42
          na to widzę, że sama do siebie gadam...
          Niedobrze...
          betka
          • Gość: filut Re: puk, puk IP: *.crowley.pl 22.07.03, 11:42
            Gość portalu: betka napisał(a):

            > na to widzę, że sama do siebie gadam...
            > Niedobrze...
            > betka

            Wyraźny nadmiar C2H5OH (za dużo wzięte) albo ten cholerny upał.
            Przynajmniej gadasz z kimś inteligentnym.
            Pozdrawiam
            Fil
          • Gość: Iza Re: puk, puk IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 12:19
            Nie martw sie Betko, ja choc ledwo siadlam do klawiatury, to nie pozwole Ci na
            gadanie do siebie. STRASZNIE TEN UPAL DAL MI SIE WE ZNAKI ale juz wychodze na
            prosta i jutro zasiadam przy biurku.Dzisiaj jescze lekkie lenistwo w domu a
            jutro codzienny nawal pracy. Jednak jak to mowia optymista powinnien sie
            cieszyc ze w ogole ma prace. Jak tam Twoja latorosl czy juz po kolonjach ?
            Pozdrwaiam wszystkich - rekonwalescentka upalna.
            • Gość: betka Re: puk, puk IP: *.deltanet.pl 22.07.03, 20:44
              Miło mi bardzo, że się do mnie odezwaliście!
              Moje dziecko wróciło już szczęśliwie z kolonii (wczoraj), gdzie było odcięte
              przez dwa tygodnie od komputera i telewizji, skutkiem czego dzisiaj ja
              zostałam całkowicie odseparowana od swojego miejsca pracy, a co za tym idzie
              również komputera. Tylko na chwilkę dziecko dało mi zajrzeć na forum "ale
              tylko 5 minut mamo!!!" i już.
              Do tej pory prawie uwijałam się piorąc, dmuchając żeby schło (upał jakoś nie
              chciał mi pomóc), prasując i pakując od nowa, bo pociecha znowu wyjechała-moi
              rodzice zabrali ją nad jezioro, zapewniając mi parę następnych spokojnych dni
              do pracy. Więc jej nawet nie żałowałam tego komputera dzisiaj. A tak z innej
              beczki, co myśmy robili mając lat naście (te młodsze naście, kiedy jeszcze
              płeć przeciwna to wróg) jak nie było komputerów?!? Czytaliśmy książki? I co
              dalej?
              Iza, mam nadzieję, że te kilka dni pomogło Ci odzyskać siły. Też nie znoszę
              upałów. W ogóle nie mam pojęcia jak mając lat 20 byłam w stanie leżeć na plaży
              dzień cały??? Teraz nawet jak próbuję to po 10 minutach uciekam szybciej niż
              mi się zachciało wyjść...
              Właściwie to powinnam zabrać się za pracę, bo od rana nie dane mi było nic
              zrobić. Ale chyba Dyzma zwycięży... Uwielbiam stare seriale, są takie, które
              mogłabym ogladać "na okrągło"! A Wy?
              betka
    • Gość: Iza Trochę chłodniej na szczęście! IP: 212.33.67.* 23.07.03, 07:47
      Siedzę już niestety przy "obłożonym" biurku i mam mnóstwo danych do
      wprowadzania, ale zdrowie lepsze więc dam radę. Co do zabaw dziecięcych to mam
      takie wrażenie,że teraz jakoś brak inwencji dzieciom. Kiedyś wymyślaliśmy
      jakieś zabawy tematyczne, bawiło się całe towarzystwo. Teraz dzieci
      chcą "gotowców" do zabaw albo to ja jestem b. do tyłu w tym temacie. Wczoraj
      widziałam mamę z dzieckiem w wieku przedszkolnym w piaskownicy i dziecko
      marudziło w ten sposób - "mamo, mamo ja chcę.... mamo co ja chcę?" Nie dotyczy
      to wszystkich pociech ale chyba większości.
      pozdrawiam
      • Gość: betka Re: Trochę chłodniej na szczęście! IP: *.deltanet.pl 23.07.03, 10:31
        Dyzma wygrał z moją słabą chęcią do pracy, więc musiałam później posiedzieć
        trchę dłużej. Dzisiaj od rana załatwiałam rzeczy nie wymagające komputera i
        dopiero teraz siadam do pracy.
        U nas też chłodniej. Słonecznie, ale tak dla ludzi.
        Moje dziecko mnóstwo czyta, a potem z koleżankami (jak je wygonię od
        komputera, bo raczej ograniczam dostęp, zresztą co to za zabawa? Jedna tłucze
        w klawisze a druga się przyglada??? Albo te programy gdzie steruje się życiem
        rodziny albo innych społeczności. Włosy stanęły mi dęba jak kiedyś słysząc
        straszliwe dźwięki z komputera pytam córkę co się dzieje? A ona ze stoickim
        spokojem "nie mam już siły do tego mojego zoo, wypuściłam z klatek tygrysy i
        one teraz robią porządek"?!!?) odrywają scenki z książek, albo nawet bawią się
        w szkołę! Ale najbardziej lubią bawić się w pana, psa i tresowanie...Nie
        przypominam sobie żebym ja lubiła biegać na czterech i szczekać...
        Miłego dnia
        betka
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 24.07.03, 07:45
      My nie drzemy Twoich ubrań w pralce. My robimy to ręcznie! to jest oczywiście
      reklama pralni na osiedlu i humor na dobry początek dnia. Dobrze że to już
      czwartek, aby z górki...
      Pozdrawiam
      • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 24.07.03, 08:02
        Dzień dobry! Dzisiaj już jestem "przy pracy" chociaż skończyłam gdzieć o
        1.30...Muszę się napić kawy, bo ledwo na oczy widzę...

        Ale u nas przyjemnie chłodno!
        Mój kot spędził dziś noc na balkonie, bo mąż go nie zauważył jak
        zamykał...Dobrze, że nie padało!
        Iza, jak króliczek?Jeszcze u Ciebie?
        Miłego dnia
        betka
        • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 24.07.03, 12:22
          Króliczek to mój czuły temat. Jest fantastyczny !
          Nauczył się wskakiwać do mnie pod kołdrę i tam "ucina" sobie drzemkę. Mam z nim
          spokój, gdyż w całym mieszkaniu mam terakotę, a on lubi chodzić tylko po
          dywanie. Nie dostaje więc do żadnych kabli, bo dywaniki są tylko przy meblach.
          Jest bardzo towarzyski i każdego nowego gościa musi obwąchać rozciągając się
          przy tym do granic możliwości a później ucieka do klatki. Uwielbia jeść
          czereśnie i bardzo przy tym "ciamka" i później ma zabrudzoną brodę. Mogę tak
          bez końca o nim pisać bo go uwielbiam i chyba sobie sprawię takie zwierzątko.
          Pozdrawiam.
          • Gość: betka zwierzątko IP: *.deltanet.pl 24.07.03, 12:49
            No wyobrażam sobie, jaki jest cudny!!!
            Mnie trudno żyć w domu bez zwierzaka. Tylko przez krótki okres czasu (jakieś 8-
            9 miesięcy), po stracie naszego psa nie mieliśmy w domu czworonoga.
            Przypomniało mi się przy okazji, jak mąż wyszedł na spacer z naszą sunią jak
            miała cieczkę,
            mówię -weź smycz,
            -co, ty przecież ona jest karna zagwiżdżę i przyjdzie!
            :-))))))))))) (ja miałam u rodiców 12 lat sukę, a on psa)
            Zrobił po swojemu, psa nie było całą noc. Wróciła uszczęśliwiona niebotycznie,
            a później ulęgła nam 9 albo 11 (już nie pamiętam) szczeniaków!!!A to duży pies
            był! Mieszaniec rotwailera z wilczurem! Najlepsze, że ja byłam wtedy w ciąży
            (7 miesiąc), suka młodziutka, więc za akuszerkę musiał robić mąż, bo ja się
            bałam, że urodzę razem z nią:-)))
            betka
            • Gość: Iza Re: zwierzątko IP: 212.33.67.* 25.07.03, 07:37
              Wczoraj było jescze zabawniej, bo córka przymierzła suknię ślubną. Wygoniłyśmy
              wszystkich mężczyzn z pokoju. Kiedy suknia była już na modelu, królik wybiegł z
              klatki, stanął na tylnych łapkach i wpatrywał się jak zamurowany. Wglądalo to
              prześmiesznie i uzałyśmy, że to też facet i trzeba go wyprosić.
              Ja też bardzo chcę mieć psa, ale na razie nie mam warunków. W ogóle bardzo
              żałuję, że nie wybrałam zawodu weterynarza. Zwierzęta to mój konik. Z każdym
              psem i kotem sąsiadów jestem w przyjaźni i mam z kim słowo zamienić na klatce
              (sic!).
              Pozdrawiam
              • Gość: betka Re: zwierzątko IP: *.deltanet.pl 25.07.03, 08:21
                Dzień dobry!
                Przymiarka sukni ślubnej! cudo! Wspomnienia się budzą! Pewnie córka wyglądała
                przepięknie? Ah...Dla mamy to musi być przeżycie. Mam nadzieję, że mnie to też
                czeka, ale nie nastawiam się za bardzo, bo moja jest jedynaczką i wcale nie
                musi chcieć się "zaślubiać". Chociaż -patrząc na to co dzieje się w tzw
                sferach wyższych- to teraz coraz modniejsze. Ale kto wie jak to będzie za 15
                lat...
                Mój kot jest taki strachliwy, że chyba jakby zobaczył suknię ślubną to by
                uciekł na dwa dni ;-)) a z drugiej strony jak tylko wyczyje że ktoś się go boi
                to dosłownie koniec. Stanie np na schodach i nie da wejść na górę. miauknie,
                napuszy się i ani drgnie, i wszysko jedno czy bojące jest dziecko czy
                dorosły...JA to tego pojąć nie mogę, bo co komu może taki kot zrobić??!
                Pomijając, że w razie zdecydowanych ruchów szybciutko ucieknie...Nawet jak
                podrapie, to od tego się nie umiera!
                Mam dzisiaj podłą robotę-przeliczam dane statystyczne za ostatnie 15 lat.
                Koszmar, co tam siedzi. Nic się z niczym nie sumuje, a porównywalność jest
                żadna bo co roku są inne dane. Nawet za ostatnie 3 lata wygląda to tak samo.
                Zaczęłam to wczoraj i wszystko mi opadło...Ja nie wiem po co ta statystyka
                istnieje...
                Miłego dnia-u nas nie ma słońca i chłodno (no tylko ze 23 stopnie!)
                betka
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 28.07.03, 07:27
      Jakos w tym roku nie mam formy w upaly. Dzisiaj rano jechalam do pracy i
      autobus byl tak nagrzany, ze myslalam ze juz nie wysiade. Teraz siedze przy
      wiatraku i minie dobe 30 min. nim przystapie do pracy tworczej.Kiedys w lecie
      jak bylo 25 stopni to sie liczylo ze jest b. cieplo a teraz musi byc 34 stopnie
      i ....No juz nie narzekam bo sie okaze ze zadna pogoda mi nie odpowiada.
      Wczoraj w domu wymyslalismy rozne napoje chlodzace ale nie wszystkie nam wyszly
      na dobre, skonczylo sie na duzej porcji lodow i bolu brzucha. Taki mam na razie
      nastroj kiepski ale sie poprawie.
      pa
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI 28.07.03, 08:11

        Witam Kochanych Prześwietnych po dłuzszej przerwie:)))
        Ja to dobrze, ze nie musiałam wątku szukac w katakumbach archiwum GW! Tyyyle
        sie tu działo, że pół dnia zajmie mi czytanie wszystkiego. Tymczasem jednak
        musze zabrac sie do pracy, a przyjemnośc zostawię sobie na później.
        Trzymajmy sie jakoś w tych tropikach (Izula - nie siedź za blisko wentylatora,
        bo Cie przewieje, a nie daj Boże wywieje).
        Buziaczki dzis zdecydowanie ochładzające:)))
        • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 28.07.03, 10:45
          A ja dzisiaj powiem tylko dzień dobry wszystkim i uciekam. Mój mąż ukochany
          rodzi kamienie, więc mam za sobą pogotowie szpital itp itd i trzy nieprzespane
          noce. A robota leży...
          Buziaczki, pa
          betka
          • Gość: filut Przyszłość - od czego zależy IP: *.crowley.pl 28.07.03, 12:06
            W naszych, ciężkich czasach ludzie przestają pracować "na etetacie" z własnej
            woli (jak np. Filut) lub ich zwalniają (jak np. moja była współpracownica lat
            48).
            Filut da sobie radę! Jeśli będą kłopoty, to na jego osobiste życzenie. Po
            cholerę kończył etatową pracę, na 7 m-cy przed pełną emeryturą, jeśli tego nie
            musiał robić?

            Jak pomóc absolutnie samotnej (bez rodziny) kobiecie (48) ze średnim,
            ekonomicznym wykształceniem? To jest pytanie, na które nie potrafię
            racjonalnie odpowiedzieć. Kto potrafi na to odpowiedzieć? Hę???

            Pozdrawiam
            zmartwiony Fil :-((
          • Gość: filut Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.crowley.pl 28.07.03, 12:09
            Gość portalu: betka napisał(a):
            ..... Mój mąż ukochany rodzi kamienie.........

            Czy macie już wybrane imiona dla kamienistych niemowlaków?
            Pozdrawiam
            Fil
            • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 28.07.03, 12:37
              Filu miły,
              jak tylko myślę o tych ... kamieniach i cierpieniu mojego męża, to najgorsze
              słowa cisną mi się do głowy. Żadne nie nadaje się do zacytowania na tym
              kulturalnym forum... Imiona więc będą najgorsze z możliwych, chyba że "ulga"
              jak kamyczek nareszcie "się urodzi" i będzie wykazywał cechy żeńskie;-))

              Z pracą jest tragicznie. U mnie w rodzinie jest młody chłopak (lat 31), który
              nie ma pray (region galopującego bezrobocia), za to ma żonę (też nie pracuje)
              i 2 dzieci (pomijam logikę posiadania dzieci bez możliwości ich
              utrzymania...uczciwie dodam, że jedno urodziło się jak sytuacja wyglądała
              lepiej i praca była, ale to drugie!!!)... Ciekawe jest to, że oboje stoją na
              przeciwległych biegunach wykształcenia: on zawodowe i każda praca fizyczna,
              ona wyższe + studia podyplomowe, ale też wzięłaby cokolwiek. Rozpacz mnie
              ogarnia, ale nie mam żadnych możliwości żeby im pomóc, w sensie znalezienia
              (załatwienia raczej pracy).
              Kobieta i lat 48 to w kwestiach zatrudnienia chyba najgorszy moment. Sama się
              tego boję, bo w razie czego (odpukać!!!) to nie wiem co bym zrobiła (metoda
              strusia, czyli udawanie,że problem nie istnieje...). Poza serdecznym
              współzcuciem to poradzić nie mogę nic. Poza ogólnymi banałami, które wiadomo
              do czego się nadają. Ostatnio trąbią, że przyjmują na ławników - ale to jakieś
              groszowe pieniądze, jako dodatek w porządku, ale jako stałe źródło utrzymania
              do bani.
              betka
        • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 28.07.03, 12:40
          Witaj Spinkoo po urlopie!
          JAk udał się wypoczynek?
          Przesyłam trochę chłodu dla tych którym gorąco-u nas chłodniej i leje
          betka
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 29.07.03, 07:31
      Zazdroszcze wszystik ktorzy maja chlodniej. Ja po prostu "gorę". Przeraza mnie
      co bedzie w sobote na slubie corki - ma byc u nas 30 stopni. Moje doswiadczenia
      beda na wage zlota, bede zbierac je dla Was kochani, jak Wasze pociechy rusza
      do zmiany stanu cywilnego to bede ekspertem.
      W zasadzie to mam sama"nerwowke" i w pracy i prywatnie i nie chce Was dobijac
      swoim nastrojem - ale serdecznie pozdrawiam. Acha jeszcze wczoraj zabrali
      krolika i tesknie (kupuje swojego zaraz po niedzieli).
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI 29.07.03, 08:07
        Witam w nieco chłodniejszy (raptem o kilka stopni!) dzień:)))
        Iza - w sobote rzeczywiście mają powrócić tropiki, ale sadzę, że poziom
        adrenaliny głównych bohaterów spektaklu (takze i Ciebie) bedzie tak wysoki,że
        upały być może zejda nieco na drugi plan. Oczywiście najtrudniej jest w takich
        sytuacjach zachować stosowny wygląd - w przypadku kobiet rozmazujący sie
        makijaż, a u mężczyzn sauna w obowiązkowym garniturze. Ponieważ jednak na
        wszystkich temeratura działa tak samo, więc i wszyscy ślubni goście wyglądac
        będą podobnie, zas na pamiątkowych fotografiach i filmach z uroczystości
        zazwyczaj takich szczegółów nie widac, to nalezy jedynie zyczyc, aby Wam
        wszystkim po prostu dopisało zdrowie. Wtedy przetrzymacie wszystko. W kazdym
        razie będziemy bardo mocno trzymac kciuki:)))
        Koniecznie kup sobie króliczka, bo zwierzak w domu nie tylko łagodzi obyczaje,
        ale doładowuje dobrą energią. Od pieciu lat mamy w domu suczke ze schroniska -
        kudłacz wielorasowy owczarkopodobny, i nie wyobrażam sobie dziś życia bez tego
        cudownego stworka. Tego nie da sie opisac, ile radości wnosi w nasze życie
        samych faktem, że jest i że daje sie kochać. Oczywiście z wzajemnościa, czemu
        gotowa jest dac wyraz w każdej chwili i o kazdej porze.
        Iza - nie daj się, dziesiaj ma byc chłodniej, a poza tym jeszcze tylko pięc dni
        wielkiegi stresu, a później juz tylko... następne, tyle, że innego kalibru.
        Buziaczki:)))
        • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI 29.07.03, 08:13
          A w ogóle to dzisiaj od rana zamiast pracować (Betko, gdy czytałam o Twojej
          pracy, miałam wrażenie, że to ja samana pisałam - też głównie pracuje w domu i
          mam podobne problemy z mobilizacja, gdy nieugotowane, nieposprzątane, nieuprane
          itd. oraz z dostępem do komputera, a dokłądniej do internetu, podczas gdy
          córcia jest w domu), zajęłam sie czytaniem watku, który szczęśliwie urósł
          podczas mojej nieobecności urlopowej (nawet na urlop, jak ta głupia wzięłam
          robote, i powiedziałam, że nigdy więcej tego nie zrobię!)
          W każdym razie czytałam Wasze wpisy nie tylko z wielką ciekawościa, ale i z
          ogrona przyjemnością. I odnosze wrażenie, że nie ma w życiu przyoadków - my
          widocznie musieliśmy sie TUTAJ spotkac, bo mentalnie bardzośmy do siebie
          podobni:)))
          • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI 29.07.03, 08:32
            Betka - jak sie czuje mąż?
            A co do logiki posiadania dzieci - tak to juz jest, że byc może ludzie
            podświadomie rekompensują sobie wszystkie porazki i nieumiejetności zyciowe
            wydawaniem na świat dzieci. Kiedys pewna kobieta, która urodziła juz piate
            dziecko, a jej mąz własnie stracił kolejna pracę, na pyatnie o antykoncepcję,
            odpowiedziała: "jak dobry Pan Bóg dał dzieci, to i nie da im zginąc. A poza te
            nasze dzieci sa nasze własne i są wszystkim, co mamy cennego"
            Rzeczywiście były wszystkim, co posiadali, bo mieszkali wszyscy na kupie katem
            u rodziny. A nie, przepraszam, mieli jeszcze całe mnóstwo długów do spłacenia!
            Takie to jest rozumowanie, co oczywiście nie oznacza, że wszystkie wielodzietne
            rodziny powstały z bezmyslności i ślepej wiary, że jak bóg dał dzieci, to i da
            na dzieci. Widocznie jednak Pan Bóg nic nie wie na temat sytuacji rynkowej i
            stanu gospodarki w naszym kraju...
            A co do ławników - według mnie nastąpiło jakieś pomieszanie pojęć, gdyż jeszcze
            dotąd nie słyszałam o tak totalnym naborze ludzi, mających przeciez
            reprezentować nasz wymiar sprawiedliwości, a więc i decudować pośrednio o
            naszym życiu. Tymczasem klimat medialny wokół tego jest taki, że ławnikowanie
            jest świetnym sposobem na dorobienie paru groszy (bezrobotni, urlopy
            wychowawcze) i doskonałym sposobem na nudę (emeryci). A gdzie w tym wszystkim
            jakiekolwiek predyspocycje psychiczne, enocjonale, gdzie rozum, niezbedny (tak
            mi sie jeszcze wydaje) do ferowania wyroków i orzekania i winie lub niewinności
            innego człowieka? Czy sama niekaralność jest równoznaczna z nieskazitelnościa
            chratkteru, jak to wynikało z informacji prasowych (także i w GW)
            Ale nic to, realia mamy, jakie mamy i jedyna nadzieja w tym, że jednak ktoś
            mądrzejszy przemyślał to wszystko.

            • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI 29.07.03, 08:37
              Filu - rezygnując z przejścia na "etatowa" emeryture kilka miesięcy przed
              uzyskaniem uprawnień, nie tracisz do niej prawa? Rozumiem, że wchodząc w jakis
              prywatny interes (trzymam kciuki!) licznik cały czas będzie Ci stukał i te
              brakujące miesiące, a więc i w pewnym momencie prawo do zapracowanych
              świadczeń.
              Czy sie myle?
              Rozpisałam się jak nie wiem co, a teraz juz zabieram się do roboty, bo i ja
              zostanę wywalona.
              Pa, pa (na razie oczywiście)
              Pozdrawiam dziś troszeczkę chłodniej:)))
              spinkaa
        • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 30.07.03, 07:30
          Spinko dobrze jest poczytać Twego głosu rozsądku, ale z tym u mnie teraz
          kiepsko.Muszę powiedzieć, że niektóre sprawy mnie przerastają. Jak porównam
          sobie jak wyglądał mój ślub i przyjęcie i ile to teraz ceregieli to po
          prostu ...! Jest próbne czesanie u fryzjera, próbne malowanie u kosmetyczki. To
          jednak nie znaczy że po tych próbach trafi się w gust klientki. Za wszystko
          trzeba oczywiście płacić. Wczoraj córka wróciła z próbnego makijażu i jak
          zobaczyłam efekt to myślałam, że padnę ze śmiechu a ona oczywiście płakała.
          Suma sumarum ma makijaż zrobić sama (co sugerowałam) ale nerwy zostały
          nadwyrężone. Dziś idzie do fryzjera i zapewne wszystko się powtórzy. No już
          sobie ponarzekałam i jest mi lżej (a od czego ma się wirtualnych przyjaciół ?).
          pa idę kumulować zapas nerwów !
          • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 30.07.03, 09:09
            Iza, nie przejmuj się (wie,że to bardzo trudne)
            JA też poszłam przed ślubem do fryzjera "na próbę", co w tamtych czasach w
            ogóle nie było praktykowane...Bo wszyscy nalegali, że mam iść do fryzjera, a
            ja wtedy - poza strzyżeniem nigdy nie chodziłam, a jak poszłam to ani razu mi
            się ie podobało...No i intuicja mnie nie zawiodła na ślub uczesałam się sama i
            umalowałam też i było pięknie. Z opowieści wiem że tzw panie wizażystki kładą
            na twarz całe tony kosmetyków, żeby osiągnąć swoją wizję i człowiek przestaje
            być do siebie podobny...Mnie obca osoba malowała 2 razy - pierwszy koleżanka
            na studiach, żeby mnie przekonać do malowania się w ogóle i wyszło jej
            pięknie, a drugi raz w telewizji, przed udziałem w teleturnieju, i jak się
            zobaczyłam w lustrze to mało nie padłam, udało mi się jednak zdążyć zmyć i
            lekko podmalować (bo tak naprawdę to ja się nie maluję) "po mojemu", zanim się
            zaczęło nagranie...

            Spinkoo, mąż niestety cierpi, w nocy znowu wizytowaliśmy lekarza (o pogotowiu,
            izbie przyjęć itp nie będę nawet pisać, ale jednym bardzo modnym teraz słowem
            to jest po prostu "masakra"), kamienie nie chcą "się urodzić" , a każdy lekarz
            gada co innego - urolog, że to może i miesiąc potrwać, a rodzinni straszą, że
            wodonercze itp. Nic tylko było się kształcić na lekarza, bo zwykły zjadacz
            chleba to naprawdę nie wie co robić... Ja jestem kompletnie wykończona, od
            piątku praktycznie nie śpię, w przerwach usiłuję popychać swoją pracę, i widzę
            jak nic nie przybywa, a czas ucieka piorunem...Płakać się chce...

            A na koniec o dobrym sercu. Przyszedł sobie do mnie konik polny, mieszkam
            blisko lasu, więc się jakoś do mnie zaplątał. Siedział sobie na roślinach
            doniczkowych na parapecie i nawet czasami cykał. Broniłam go jak lwica, bo kot
            dostawał szału, żeby go dopaść. Po trzech dniach poszedł sobie. I co się
            okazało? Że obgryzł moją orchideę !!!! JA na nią chucham i dmucham, nieomal
            klękam przed nią, żeby może zakwitła, a ten potwór obżarł całe listki
            dookoła!!!! I miej tu człowieku dobre serce!!!

            Iza, trzymaj się, wirtualnie wspieram Cię jak mogę!
            Nie wiem czy się przespać, czy jednak zmusić do pracy? Dodam, że pracowałam do
            2.30, a przed 4 jeździłam po lekarzach... Spróbuję może popracować.

            Miłego dnia
            niewyspana betka
    • Gość: filut Mamy konkurencję wątkową IP: *.crowley.pl 30.07.03, 13:20
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
      • spinkaa Re: Mamy konkurencję wątkową 30.07.03, 22:11
        Filu - dlaczego konkurencję?
        (jam blondynka...)
        • filut Re: Mamy konkurencję wątkową 31.07.03, 07:13
          spinkaa napisała:

          > Filu - dlaczego konkurencję?
          > (jam blondynka...)
          Wczoraj miałem seksualny stosunek do pracy, ale zapomniałem, gdzie ten wątek
          znalazłem, a wklejenie linku mi nie wyszło.
          Konkurencja to TEŻ osoby po 40. Wątek założył "jej mąż". Może to Spineek?
          Pozdrawiam
          Fil
          • filut Chyba znalazłem 31.07.03, 08:16
            Tu jest ta 40-letnia konkurencja
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12248
    • Gość: Iza W sprawie konkurencji ! IP: 212.33.67.* 31.07.03, 09:30
      Dobrze się się ludzie po 40 "konsolidują" ale nasz wątek jest wyjątkowy -
      wierny, kulturalny i pełen przyjaciół. Bardzo lubię tu rano zajrzeć zobaczyć co
      u Was słychać i nadać coś o sobie. To już prawie moja maniera.
      Chociaż umieram z powodu upału (u nas cały czas) to dziś podjęlam decyzję o
      mobilizacji sił już na sobotę. Nie udaje mi się "wewnętrzna emigracja" bo każdy
      i tak coś ode mnie chce a w pracy koleżanki nazywają mnie " matką weselną" i
      tak chyba musi zostać. Idę dziś na urop i wracam 5 sierpnia - wtedy opisze Wam
      jak było. Trzymajcie za mnie kciuki i odmówcie paciorek to się bardzo przyda.
      Pozdrawiam juz weekendowo.
      Betko trzymaj się, wierzę że wszystko będzie ok. - musi być !
      • Gość: betka Re: W sprawie konkurencji ! IP: *.deltanet.pl 31.07.03, 11:03
        Iza, dzięki za słowa otuchy.
        Wesele na pewno się uda, wszyscy będą zadowoleni, a ulga jaką odczujesz "po" +
        możliwość pławienia się w niej przez tydzień, wynagrodzi wszystko!
        Myślami jestem z Tobą!
        Pozdrowienia upalne niestety, chociaż miało padać:-(
        betka
        • spinkaa Będzie dobrze! 31.07.03, 20:57
          Iza - wszystkimi czterema łapami podpisuję się pod tym, co napisała Betka:
          trzymamy kciuki i całą dobrą energię kierujemy na Twoją sobote (piątek i
          niedziele tez!). Będzie dobrze, zobaczysz!!!

          Betka - dobrej energii u nas tyle, że całą mocą jestesmy z Toba, a dokładniej z
          Twoim mężem. Znam podobne przezycia - mój mąż przed sześciu laty
          niespodziewanie i w zupełnie niestosownym wieku musiał sie poddac operacji
          wszczepienia tzw. bypassów. Udało się, jest Ok, zyje normalnie (az za bardzo!).
          Dlatego także rozumiem i wiem, co czujesz i jak on cierpi. Pisz, gdy będziesz
          miała chwilke czasu:)))

          Filu - mam nadzieje, że nie zdradzisz naszego wątku Prześwietnych na rzecz
          tamtego, "prywatnego". A jeśli już nawet nabierzesz ochoty (wszak mamy
          demokracje i - teoretycznie - kazdy może to, co chce) i poudzielasz się u nich,
          to będziesz nam przynajmniej donosił co ciekawsze wieści.
          Jedno jest pewne: bez Ciebie, Filucie Miły, ten watek nie byłby tym samym:-))))
          Pozdrawiam nieco chłodniej (przeszła cudowna burza nad nami)
          spinkaa

          • filut Re: Będzie dobrze! 01.08.03, 06:35
            spinkaa napisała:
            > Filu - mam nadzieje, że nie zdradzisz naszego wątku Prześwietnych na
            rzecz ........

            Prawdziwe Filuty przyjaciół nie zdradzają.

            > Jedno jest pewne: bez Ciebie, Filucie Miły, ten watek nie byłby tym
            samym.....

            Prześwietna Szefowa to mistrzyni uwodzenia. Próżność moja została dostatecznie
            połechtana. Żądaj czego chcesz!

            Wątek "40+" wskazuje, że średnie pokolenie powoli się emancypuje. [ale sobie
            rymłem]. Tylkop dlatego o nim pisałem
            Pozdrawiam
            Fil

            PS
            Mój kolega w styczniu br. miał wszczepiopne bypasy, a od miesiąca jeździmy
            razem rowerami.
            • spinkaa Re: Będzie dobrze! 01.08.03, 08:25
              Ale sie robi miło:)))

              Pozdrawiam piatkowo i zycze wszystkim stosownej do wykonywanych czynności
              pogody, a także spokoju oraz zdarzeń wyłącznie chcianych i kontrolowanych.
              spinkaa
              <<<~~~~~~~~~>>>
              • Gość: betka Re: Będzie dobrze! IP: *.deltanet.pl 01.08.03, 09:41
                Dzień dobry wszystkim Prześwietnym!
                Powiem Wam (po cichutku i szeptem), że mojemu chyba lepiej! (odpukać!
                odpukać!). Zdecydowaliśmy, że jednak wczoraj położy się do szpitala, a tu noc
                spokojna (nie powiem żebym się wyspała, bo w takiej sytuacji to człowiek i tak
                śpi jak zając pod miedzą...), więc mąż od razu skierował się w stronę pracy
                zapominając o szpitalu. Dzisiejsza noc i poranek też ok. Więc może...już po
                wszystkim?

                Zajrzałam do "konkurencyjnego" wątku i tak myślę, że oni są bardziej
                nastawieni na wymianę poglądów i dyskusje światopoglądowe, a nasz wątek jest
                taki bardziej "przyjacielski", a poglądy wychodzą przy okazji.

                Zabieram się za pracę, bo przez ten tydzień zaległości tak urosły, że chyba
                mnie przerosły...

                Jutro wraca moja córcia. I dobrze, bo już się za nią stęskniłam!

                Słoneczne uśmiechy
                betka
                • megxx Re: jest i inne 40-letnie forum 01.08.03, 20:40
                  Podobno z założenia dla dziewczyn po 40.
                  Wy jesteście przyjacielskim wątkiem, a do różnych dyskusji może przyłączycie
                  się do takiego forum
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12101
                  • spinkaa Re: jest i inne 40-letnie forum 03.08.03, 08:16
                    Witam Prześwietnych w rzeski, niedzielny ranek - tych bardziej aktywnych i tych
                    jedynie czytających (mam nadzieje, że sa i tacy):)))

                    Betko - czy córcia wróciła cała, zdrowa i steskniona za domem? Pamietam, jak
                    moja wracała - nie mogłam się doczekac, mąż - choc bardziej stonowany i
                    emocjonanalnie zwarty - tez niecierpliwił sie, że np. autokar sie spóźnia.
                    Wreszcie jest: przywitanie radosne, jakaś przypadkowa łezka wzruszenia, buzi
                    buzi, jedziemy do domu. Czasami juz w samochodzie pierwsze spięcie, potem w
                    domu jakies humorki, w ciągu pietnastu minut bałagan taki, jakby tajfun
                    przeszedł przez wysprzątany oczywiście przeze mnie pokój córci, ona sama z
                    tekstem:"resztę opowiem wam jutro" już siedzi przy komputerze, jednym słowem...
                    wszystko wraca do normy. Słodkie, prawda?
                    Dziś to moje szczęście kończy 16 lat - Boże, kiedy to przeleciało!
                    Betko, powiedz jeszcze, jesli znajdziesz chwilke, jak z mężem? czy
                    juz "rozeszło sie" wszystko na stałe, czy tez to tylko taka chwilowa ulga?

                    Iza - wciąż myśle o Tobie i wraz z Przeswietnymi trzymamy cały czas kciuki!
                    Wszystko odbyło sie ok, prawda?

                    A co do dyskusji na innych forach (fatalnie sie to odmienia, ale trudno):
                    wszelka dyskusja ma sens, jeśli wypływa z potrzeby czy to chwili, czy
                    spontanicznej chęci wymiany myśli, nie zas narzuconego schematu: teraz siadamy
                    i dyskutujemy, a temat sie sam znajdzie.
                    W takiej rozmowie sama chętnie wezmę udział i tego zycze innym
                    wątkom "czterdziestoletnim". Powodzenia:)))
                    Miłego dnia:)))
                    (uciekam, bo zabieram sie robote - sprosiliśmy gosci na urodziny naszej
                    szesnastolatki, trzeba więc ponieść konsekwencje)
                    <<<~~~~~~~~~~~>>>
                    • Gość: betka powroty IP: *.deltanet.pl 03.08.03, 17:55
                      Hej,
                      Córka wróciła w stylu dokładnie opisanym przez Spinkę...RZeczy rzucone na
                      środek pokoju, poza komputerem zainteresował ją telefon do koleżanek i wyjście
                      z domu (do którego tak strasznie tęskniła i chciała wrócić)...
                      Mąż niestety znowu cierpi więc jutro już prawie na 100% szpital :-(

                      Jak tam tort urodzinowy? Świeczki były?

                      Ciekawe jak się ma Iza po weselu? Czy już lżej oddycha, czy jeszcze dzisiaj
                      poprawiny?

                      Pozdrowienia tym razem bardzo upalne
                      betka
    • Gość: Iza Już po wszyskim ! IP: 212.33.67.* 05.08.03, 07:35
      Dziękuję wszystkim na wsparcie duchowe b. się przydało. Dzisiaj odesłałam
      ostatnich gości, a córka już od niedzieli na wczasach "poślubnych". Wszystko
      się udało, ale emocji oczywiście nie zabrakło. Najpierw ja zostałam zaszpecona
      przez fryzjerkę (tak jak na własnym ślubie)i musiałam sobie radzić. Później
      było ubieranie i oczepianie córki. Msza była piękna, ksiądz tak spersonalizował
      wszystko, że dzieciaki czuły że to tylko ich uroczystość. Nie odbyło się bez
      wpadek, bo tym razem pan młody powiedział, że Cię nie ROZpuszczę aż do śmierci
      i smiejemy się, że córka będzie krótko trzymana. Przyjęcie było w b. rodzinnej
      atmosferze za spiewami i tańcami w stylu "późnorodzinnym".W sumie jestem
      zmęczona i bardzo zadowolona. Ocho - wzywa szef jeszcze się odezwę - papa
      • ypsilon Witam Was chłodniutko, 05.08.03, 10:55
        ze względu na upał. Właśnie wróciłam z wakacji, a tu na forum praca wre. Moja
        córka z kolonii przywiozła śliwkę nad okiem, parę brzydkich dowcipów, górę
        prania. Na następne zażyczyła sobie pojechać nad morze (drugi koniec kraju-
        daleko od domu, zakaz odwiedzin). A na urlop pojechalismy do znajomych - tzw.
        rancho w górach: własny basen, piękny ogród, letnia kuchnia, własne warzywa,
        widok na góry w zasięgu ręki, do lasu 5 min, rowery, konie. Moja córka nauczyła
        się skakać do wody na główkę, więc cały czas musiałam jej pilnować w tej
        wodzie, do tego wycieczki rowerowe, no i przez przypadek zgubiłam 2 kg.
        A ślub - wszystkiego najlepszego dla młodych, dobrze, że od tego zaczynają. U
        mnie jest troszkę inaczej, ale szat nie będę rozdzierać. Co do pracy - cały
        czas się martwuię, co będzie, jak mnie zwolnią. W mojej firmie jest to cały
        czas mozliwe-zwalniają, przyjmują, nikt nie wie, wg jakiego klucza. Ta pali, ta
        za gruba, nie umie się ubrać, za spokojna, za nerwowa, nikt nie patrzy na
        kompetencje. A już przy wyborze asystentek to takie castingi sie odbywają, że
        ho. Tak co 3-4 miesiące i potem wymiana. Jak ja się tu uchowałam tyle lat, to
        sama nie wiem. Chyba dlatego, że wypracowałam sobie taka samodzielność i
        niezależność, że nie rzucam się za bardzo w oczy, a moja praca to raczej
        zarabianie czystej gotówki niż wydawanie. Oby tak dalej. Wracając do pogody, to
        zwala z nóg. Może nie dosłownie, w pracy mam miły chłodek (zabytkowa
        kamienica/katakumby z widokiem na mur z czasów II wojny), ale potem muszę
        jechać do domku godzinę pod słońce-wczoraj wyszłam z auta ledwie żywa i zaraz
        jedna zmora: mamo, choć do sklepu, szybko, kupimy farbę, piękną, jutro juz
        pewnie nie będzie, no chodź...(maluje swój pokój). I co - zabić, utopić?
        Zastanowię się
        Pa, pa
        • Gość: betka Re: Witam Was chłodniutko, IP: *.deltanet.pl 05.08.03, 12:23
          Ypsi, witamy milutko (byle nie cieplutko, bo tego chyba wszyscy mają w
          nadmiarze...) po wakacjach! Ach jak Ci zazdroszczę!!! Ten widok na góry, i
          basen i konie! Marzenie! Moja córka, której nie było w domu przez miesiąc i
          taka była stęskniona ,już wczoraj wyniosła się do znajomych, a jak wieczorem
          mieliśmy ją odebrać, to zażądała jedynie piżamy i miśka do spania żeby jej
          przywieźć...

          Iza, super, że wszystko się udało! Teraz tylko trochę chłodu by się przydało,
          bo upałom mówimy NIE!

          U mnie niestety robota znowu leży. No nie wiem dochodzę do wniosku, że chyba
          ja jestem taka mało zdolna, bo inni jakoś coś robią, a mnie zawsze pod
          wiatr...Przyznam się po cichu, że wczoraj byłam zrobić biopsję, mówili, że nie
          boli i w ogóle "pryszcz". Nieprawda. Wybrałam się sama i ledwie wróciłam
          samochodem, bo głową nie mogłam ruszyć w żadną stronę, co nieco utrudniało mi
          manewry samochodowe...Miałam zaplanowane dużo rzeczy do załatwienia "po" ale
          nic z tego. Ledwo dzisiaj dochodzę do siebie, boli mnie nadal, a na szyi (od
          frontu!)mam takie coś, jakby namiętny kochanek zrobił mi
          olbrzymią "malinkę"... Więc jeszcze na dodatek muszę się ukrywać, bo poza
          mężem nikt nie wie, że w ogóle coś takiego jak biopsja miało miejsce...

          Pozdrawiam
          betka
          • spinkaa Re: Witam Was chłodniutko, 05.08.03, 12:33
            Betka - wydawało sie, ze Twój limit problemów wyczerpał się wraz z choroba
            męza. A tymczasem jeszcze i ta biopsja... Co jest grane?

            Iza - gratulacje!!! Nie powiem: witaj w klubie teściowych, bo sama w nim jeszce
            nie jestem. Ale zaprzyjaźnione teściowe w naszym wieku (przyblizonym)twierdzą z
            reguły, że to nie boli i że jest to stan nawet sympatyczny.

            Ypsi - nie zabijać, nie topić, a po prostu tolerowac i znosic, bo i tak nie
            masz innego wyjścia!
            <<<~~~~~~~~~~~>>>
            • Gość: betka Re: Witam Was chłodniutko, IP: *.deltanet.pl 05.08.03, 12:42
              Spinkoo, ja też nie wiem o co chodzi. Chyba o to, że generalnie unikamy
              lekarzy, bo po prostu jesteśmy zdrowi. Do czasu jak widać. Ze mną było tak, że
              pani robiąc mi usg piersi (kontrolne) zrobiła przy okazji tarczycę. Wyszły
              guzki :-( . Ponieważ w najbliższej rodzinie nowotwór tarczycy już był (stąd
              tajemnica przed rodzicami, żeby oszczędzić im nerwów), więc biopsja w pełni
              uzasadniona. Przeczucia i rokowania są pozytywne(inne wyniki są ok), ale
              konieczność sprawdzenia bezsprzeczna. Za 10 dni wynik i -wierzę szczerze-
              będzie po wszystkim.

              Czy mogę prosić o jakąś skuteczną zachętę do pracy?
              betka
              • spinkaa Re: Witam Was chłodniutko, 05.08.03, 12:58
                Gość portalu: betka napisał(a):
                > Czy mogę prosić o jakąś skuteczną zachętę do pracy?

                Przykro mi, moze ktoś inny Cie wesprze dobrą rada w tym względzie, jako ze i u
                mnie z motywacjmi i zachętami kiepsko. Albo inaczej - jest i motywacja, i
                zachęta, i tysiąc powodów rozmaitych, ale jakos tak brak chęci i zapału...

                Betko - mysle, że będą to trudne dni dla Ciebie, bo najgorsza jest niepewnośc i
                oczekiwanie na wynik. Później pozostaje juz tylko działać, natomiast czekanie
                jest czasami gorsze od samego wyroku.
                Jestem jednak przekonana, że u Ciebie będzie wszystko OK. Miałam podobną
                historię, a nawet dwie, całkiem niedawno. I na szczęście wszystko sie dobrze
                skończyło. Tak będzie i u Ciebie, zobaczysz:)))
                <<<~~~~~~~~~~~>>>
                • Gość: betka Re: Witam Was chłodniutko, IP: *.deltanet.pl 05.08.03, 13:03
                  Dzięki Spinkoo za dobre słowo,
                  a z tą pracą to cieszę się, że nie tylko ja nie mogę się zmobilizować ;-)
                  betka
              • Gość: Iza Re: Witam Was chłodniutko, IP: 212.33.67.* 05.08.03, 13:43
                Betko, ja też miałam robioną biopsję i wiem że to jak po wampiriadzie. Zrobiłam
                jeszcze jeden błąd, jak otrzymałam wynik, to próbowałam go sama zinterpretować
                (do czasu wizyty u lekarza). Obłożyłam się książkami i wydrukami z internetu, a
                później okazało się że tam była zwykła literówka a ja to przetłumaczyłam na
                niekorzyść swoją oczywiście. Nie martw się na zapas wszystko będzie ok. !
                papa
                • Gość: betka Re: Witam Was chłodniutko, IP: *.deltanet.pl 05.08.03, 13:59
                  Cały czas myślę pozytywnie!
                  betka
                  • ypsilon Pozytywne myslenie to jest to 06.08.03, 08:26
                    Ja miałam nie tylko biopsję, ale od razu usunięte guzki. Zdałam się całkowicie
                    na mojego lekarza, który nakazał operację, nie słuchałam zyczliwych, którzy
                    mówili: poczekaj, samo przejdzie. Teraz jestem już 8 lat po operacji, drugi
                    płat tarczycy działa ok, nie biorę żadnych leków. Pozostała tylko blizna.
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 06.08.03, 13:25
      Dzisiaj chyba wszyscy zapracowani. U nas trochę chłodniej, więc wszyscy
      odetchnęli. Tak jak sobie obiecałam idę dziś kupic królika. Już nie mogę się
      doczekać (jak dziecko - na to chyba nie ma wieku, jak na miłość). Mam już
      takiego czarnuszka na oku - jutro Wam opiszę nasze spotkanie.Dzisiaj jak na
      zachętę w autobusie byłam świadkiem rozmowy 2 właścicielek tych zwierzątek na
      temat jak to wspaniale... i to mnie zdopingowało.
      • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 06.08.03, 13:39
        Ja dzisiaj zapracowana owszem jestem...zagoniłam potomstwo do porządków w
        pokoju...to dalej już nie uszę pisać jaki to ból, bo wszyscy to znają...Nie
        wiem czy duży tir będzie w stanie wywieźć te niepotrzebne graty, które pojęcia
        nie mam gdzie się mieściły...Acha, ostatnio zaczęły już wysypywać się z
        pokoju...Jeszcze nie doszłyśmy do półmetka, a już mamy serdecznie dość...
        W tej sytuacji praca "pracowa" leży i ukradkiem chichocze...

        Ja też chcę króliczka!!!Ale mój kot chyba by się wściekł...
        Iza, napisz koniecznie jaki będzie/jest!
        betka
        • Gość: Iza Już Go mam ! IP: 212.33.67.* 07.08.03, 07:38
          Kupiłam królika, ale nie tego którego zamierzałam. Sytuacja była taka, że w
          sklepie był akurat królik, którego właściciele się pozbyli, bo za duży im
          urósł.Siedział bardzo smutny aż mi się serce ścisnęło.Przekonałam się,że nie
          tylko psy okazują wdzięczność za "przygarnięcie".Jest świetny, już wie że ma
          się załatwiać do kuwety, a spać w swojej klatce (chociaż go nie zamykam).
          Dzisiaj rano po przebudzeniu poczułam na sobie czyjś wzrok i jak otworzyłam
          oczy to napotkałam królicze baczne spojrzenie face tu face. Później przysiadł
          na poduszcze koło mojej twarzy i sapał cichutko.Zobaczymy jak bedzie po
          powrocie do domu (teraz jest z mężem).Ludzie wyobrażają sobie,że jak kupuje
          królika miniaturke, to nie uroścnie więcej. One jednak potrafją ważyć i 2,5
          kg.Ja uważam jednak że to tylko więcej kochanego ciała.
          Resztę wrażeń jeszcze "w drodze"pa
          • spinkaa Re: Już Go mam ! 07.08.03, 08:08
            betka - czy w szale porządków nie wyrzuciłas przypadkiem i niechcacy jakiegoś
            fragmentu Twojej pracy. Mnie się tak kiedyś zdarzyło, a gdy sie zorientowałam,
            juz smieciarka odjechała...
            Iza - na królikach sie nie znam, mam w domu "tylko" kochaną psiuńkę. Ale
            powiedz, czy Twój króliczek to chłopczyk, czy dziewczynka? I jak długo żyją
            króliczki? Jak się bawią i czy w ogóle (nie wierzę, żeby nie były rozrywkowe).
            Co jedza poza marchewką?
            <<<~~~~~~~~~~~>>>
            • Gość: Iza Re: Już Go mam ! IP: 212.33.67.* 07.08.03, 08:42
              Mój królik to facet (ale już bez "klejnotów", bo był ponoć b. męski). Je różne
              owoce, liście kalarepy (przebój), sianko i słodycze (jak dostanie). Tego
              jeszcze dobrze nie znam, ale ten którego miałam miesiąc pod opieką, chodził za
              mną jak pies, czy kot. Siedział mi na kolanach, wpychał się pod rękę żeby go
              drapać za uchem. Był b.ciekawski, wszystko musiał obwąchać i gości też.Chętnie
              też wskakiwał mi pod kołdrę i tam przesypiał noc.
              Moim marzeniem było zostać weterynarzem, więc zacznę od posiadania królika, ale
              to się na tym nie skończy.
              papa
              • spinkaa Re: Już Go mam ! 07.08.03, 09:01
                A jak długo króliczki cieszą się życiem? Pytam, bo straszne jest przywiązac się
                do stworzenia, a potem go stracic przedwczesnie.
                <<<~~~~~~~~~~~>>>
                • Gość: betka Re: Już Go mam ! IP: *.deltanet.pl 07.08.03, 09:37
                  Iza, świetnie! Taki puchaczek to normalne śliczności! Pisz o nim jak
                  najczęściej! Moje kocisko też potrafi być miłe-ale tylko jak chce i wyłącnie
                  dla mnie...Jak przychodzi ktoś do domu to tak się chowa, że go znaleźć nie
                  można. Myślę, że zanim do mnie przyszła ktoś ją strasznie krzywdził. Ale, że
                  jest bardzo ciekawska, to po jakiejś godzinie-dwóch, z ostrożna przychodzi
                  obejrzeć kto śmie tak długo siedzieć u niej w domu!!!Najbardziej nie mogłam
                  się przyzwyczaić do tego, że kot węszy i obwąchuje wszystko jeszcze gorzej niż
                  pies! Śmieszy mnie to do dziś...Wspominam również oczątki kota w domu gdy
                  wydawało nam się, że ona nic nie je. Okazało się że małe kotki jedzą po prostu
                  niewyobrażalnie mniej niż psy ważące ponad 50 kg, a takiego mieliśmy przed
                  koteczką...

                  Spinkoo, udało mi się wyrzucić 8 (!!!) realowskich reklamówek gratów+jeszcze
                  ze cztery olbrzymie pudła luzem...Ja nie wiem po co to wszystko moje dziecko
                  kolekcjonuje, i jak sprytnie to po kątach jest poupychane!!!
                  Swojego nic nie wyrzuciłam-chybabym tego nie przeżyła...Mam wszystko na dwóch
                  odrębnych komputerach i dodatkowo na dyskietkach. Rodzina jest tak przyuczona,
                  że nic nie można u mnie ani dotknąć, ani przełożyć. A wyrzucić??!! Śmieję, że
                  teraz jakby nawet śmierdzące jajo leżał to też nie ruszą:-)))

                  A z wyrzucaniem przypomniało mi się jak kiedyś wróciłam późno do domu,
                  obładowana jak zwykle, rzuciłam manele byle gdzie. Dyżur przy dziecku miał
                  teść i już się spieszył żeby iść, ale że on chętny do pomocy i wszystko szybko-
                  szybko, "to jeszcze ci śmieci wyrzucę"-ok. Poszedł. Padłam jak to betka. Za 15
                  minut telefon "wiesz wszyskiego nie wyrzuciłem, bo tu w jednej to jakieś takie
                  papiery są, w okładkach?". Słabo mi się zrobiło, patrzę -oczywiście brakuje
                  jednej z moich toreb "pracowych"...Rzeczy absolutnie nie do odtworzenia a
                  strata (tym razem dla ludzi) potworna, a dla mnie wstyd taki, że lepiej nie
                  mówić. Ale udało mi się. Od tej pory teść nie wyrzuca moich śmieci...

                  Pozdrawiam słonecznie!
                  betka
                • Gość: Iza W sprawie wieku króliczego IP: 212.33.67.* 07.08.03, 10:09
                  Spinko zdrowe króliki żyją średnio ok. 10 lat, więc jeszcze wiele przed nami,
                  mam nadzieję że będzie zdrowy !
                  • ypsilon Re: W sprawie wyrzucania 07.08.03, 13:35
                    - czy w szale porządków nie wyrzuciłas przypadkiem i niechcacy jakiegoś
                    fragmentu Twojej pracy. Mnie się tak kiedyś zdarzyło, a gdy sie zorientowałam,
                    juz smieciarka odjechała...

                    Moja bratowa jest protetykiem, brat chciał jej trochę pomóc w pracowni,
                    pozbierał papierki z blatu, wyniósł i wyrzucił. Okazało sie później, że w
                    jednym takim zawiniątku była złota proteza. Dziewczyna musiala iść na dół,
                    wywalić śmieci z kontenera na chodnik (upał 30 st,)i szukać. Życzliwi sąsiedzi
                    rzucili sie do pomocy, pytają, czego szukać? - zębów. Bała się powiedzieć, że
                    złota. Unurzali się w tych smrodach po pachy, ale znaleźli.
                    • spinkaa Re: W sprawie wyrzucania 08.08.03, 07:32
                      Witam Prześwietnych cieplutko i na dobry początek dobrego bez watpienia dnia
                      opowiem Wam dwa dowcipy.
                      Cos o porządkach domowych:

                      - Czego pani uzywa do czyszczenia dywanów?
                      - Męża.

                      A teraz coś o zwierzątkach:

                      Spotykaja sie dwa jeże. Jeden ma zabandazowana łapkę.
                      - Co ci sie stało?
                      - Chciałem sie podrapac!

                      Miłego dnia:))))
                      <<<~~~~~~~~~~~>>>
                      • spinkaa Re: W sprawie wyrzucania 08.08.03, 07:37
                        Ypsi - przypomniałas mi historie sprzed wielu lat, kiedy to mój wujek podczas
                        wesela swojej córki w szale i zapamietaniu tanecznym zgubuł sowją sztuczna
                        szczęke. Zdenerwowany szukał pod nogami tańczących, najpierw dyskretnie, a
                        później juz mu było wszystko jedno i chciał jedynie odzyskać swoja własnośc.
                        Orkiestra przestała grać, ktos przez mikrofon ogłosił, że zaginęła szczęka
                        koloru tego i tego, rozmiar taki to a taki, a szczęsliwemu znalazcy należec sie
                        będzie nagroda (nie pamietam juz jaka). Oczywiście wszyscy rzucili sie na
                        poszukiwania i było bardzo, bardzo wesoło.
                        Dzis juz nikt nie pamieta, jak wyglądała panna młoda, ale za to wydarzenie ze
                        szczęka zapamietali wszyscy.
                        <<<~~~~~~~~~~~>>>
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 08.08.03, 13:23
      Kochani pogoda zapowiada się ok. bez tych strasznych upałów, wiec życzę miłego
      wypoczynku - pozdrawia "Królicza mama" a na koniec kilka fragmentów humoru z
      zeszytu :
      1.Harem to człowiek posiadający zbiór kobiet.
      2.Dziewczynka podbiegła do Karuska i położyła mu pysk na kolanach.
      3.Wokulski byl prawdziwym pozytywista, bo ciagle trzymal reke
      na swoim interesie
      4.Kochanowski stara się uderzyc w najczulsze miejsce
      szlachcica.
      papa
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI 09.08.03, 18:20
        Kochani Prześwietni - jak mija łykend, czyli majówka, czyli sierpniówka (ładnie
        brzmi, zupełnie jak wisniówka, mniam, mniam). Ja, póki co, dzielnie pracuję(na
        szczęście w domu, praca własna koncepcyjna - pisanie z rozumu, czyli z niczego)
        i jutro czeka mnie to samo. Nie mam juz wyjscia, termin jest terminem. Mąż więc
        sam musiał jechac "na majątek" drzewka podlewac, bo na wschodzie, gdzie
        działeczkę z domkiem mamy, susza okrutna, a drzewka dopiero niedawno posadzone,
        więc biedactwa ukorzenic sie musza i pic im sie chce bardzo.
        Trzymajcie sie zdrowo Kochani Przeswietni i - na ile to mozliwe - radośnie oraz
        optymistycznie, zawsze pamietając, ze nigdy nie jest tak źle, aby gorzej byc
        nie mogło!
        Żartowałam....
        <<<~~~~~~~~~~~>>>
        • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 10.08.03, 12:08
          Ja to samo co Spinkaa...czyli praca własna, ale niestety doszłam do momentu
          gdzie muszę korzystać z danych statystycznych:-((( Czuję się komletnie
          pokonana przez miliony małych cyferek (i liczb), które za nic w świecie nie
          chcą się ze sobą zgodzić (analiza 1987-2002) dać porównać i wyciągnąć
          wnioski...Poza tym że dane w zestawieniach nie pasują do siebie za nic. Już
          mąż mi pomaga, ale czuję że kompletnie nie panuję nad tym co się pojawia w
          moich tabelach (szczególnie, że część danych trzeba sobie skomplilować)...

          U nas upał potworny wręcz...
          Pozdrawiam więc równie upalnie!
          betka
          • Gość: Zomby Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 130.94.107.* 11.08.03, 01:08
            a mnie puzon sie zesral
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 11.08.03, 07:34
      Znowu mamy jakiegoś "śmiesznego" gościa na forum. Ja co prawda miałam
      odpoczywać po swoich działaniach weselno-Slubnych, ale jak to w domu. Dopiero w
      niedzielę po południu udało mi się coś zrobić dla siebie.Udało mi się
      poskanować wszystkie zdjęcia ze ślubu i zrobić fajny e-album. Dostali go
      wszyscy, którzy mają komputery i bardzo się cieszą. Zdjęcia wyszły śliczne,
      dobrze że nie zdecydowaliśmy się na kamerę, bo te dokumenty wychodzą różnie i
      te fabularyzowane i dokumentalne.
      • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: *.deltanet.pl 11.08.03, 11:59
        Dzień dobry wszystkim Prześwietnym!!!
        Jak na poniedziałkowe południe mam same dobre nowiny:
        1.mąż urodził kamień (nareszcie!!!) i mam nadzieję, że to już koniec...
        2.zakończyłam kompilację liczb różnych i zabieram się za twórczą analizę
        3.słońce świeci, ale upału nie czuć

        Jaką macie "tapetę" na monitorze komputera?
        Ja kiedyś starałam się mieć dopasowaną do pory roku-a to fiołki, a to mikołaj,
        a to sarenka w zaśnieżonym lesie. Miałam też czas "zwierzątkowy" - bialuśka
        foczka na krze, rozkosznie śpiący szczeniaczek, piękny koń w galopie. Ale od
        jakiegoś czasu mam najpiękniejszy widok jaki rozciąga się w mojej ukochanej
        Kotlinie Kłodzkiej, który mnie tam wita co rano i żegna co wieczór. Działa na
        mnie jak balsam.

        Uśmiechy przesyłam,
        betka
        • Gość: Iza W sprawie tapety ! IP: 212.33.67.* 11.08.03, 14:37
          Betko, chyba Cię nie zdziwi, ale jako tapetę mam portret swego królika ( w
          pracy), a w domu normalny Windows xp, tam jest taki irlandzki widoczek jak ja
          to nazywam.
          Gratuluję narodzin "kamiennych". Z tego wynika,że każdy poród to poważna
          sprawa, niestety.
          Pozdrawiam.
          • spinkaa Re: W sprawie tapety ! 12.08.03, 08:41
            Betko - ciesze sie z powodu pozbycia kamyczków:)) Nstepnych razem jesli już, to
            wyłącznie kamienie szlachetne! Gratuluje także poskładania tych wszyskich
            cyferek - jestem pełna podziwu, bo dla mnie cyferki zawsze były czarna magia. I
            tak juz pewnie zostanie.
            Iza - jeśli chcesz (i mozessz), to ucieszyłabym sie bardzo, gdybys mi na pocztę
            je. przesłała ze dwie, trzy forki ze slubu. Ja tak lubię oglądac na zdjęciach
            podobne uroczystości!
            Przesyłam linka do ładnych tapetek - może sie przyda:

            www.tapety.art.pl/
            Miłego dnia:))))
            <<<~~~~~~~~~~~>>>
            • spinkaa Re: W sprawie tapety ! 12.08.03, 08:56
              Po kliknieciu w ten link wyskakuje strona inna strona (nawet interesująca), ale
              trzeba zamknąć wewnętrzne okno i wtedy wchodzi sie w tapety.
              <<<~~~~~~~~~~~>>>
              • Gość: betka Re: W sprawie tapety ! IP: *.deltanet.pl 12.08.03, 09:34
                Spinkoo, na stronie którą podałaś jest mój śpiący psiaczek, którego moja córka
                baaaardzo długo nie mogła mi darować (jak go zamieniłam na obecny widoczek)!!!
                A tapety śliczne!
                U nas dzisiaj jakoś chłodniej, ciekawe czy na długo ta przyjemność nas
                spotkała?
                Ja w ogóle jestem fanką zdjęć (w każdej postaci-slajdy, elektroniczne,
                tradycyjne), mój mąż też, więć zdjęć mamy i robimy potworne ilości. Od ery
                aparatów cyfrowych to po prostu już lepiej nie mówić...Ale ja myślę, że
                aparaty cyfrowe bardzo "rozleniwiają"-zdjęć robi się mnóstwo (bez
                zastanowienia), potem z tego wybiera się te dobre, a jeszcze potem koryguje
                kadr, światło, kolor i inne niedociągnięcia. W tradycyjnych (już nie mówie o
                smenie czy zenicie -to były czasy!!!) nad kadrem i ujęciem trzeba troszkę
                pomyśleć.
                buziaczki
                betka
            • Gość: Iza Re: W sprawie zdjęć IP: 212.33.67.* 12.08.03, 10:58
              Oczywiście Spinko jak tylko chcesz zobaczyc pare fotek z mojej uroczystości -
              to dla mnie zaszczyt. Postaram się to szybko załatwić.Wczoraj "Młodzi" nas
              odwiedzili i odkryłam, że najbardziej stęskniony do jedynej córuni jest tatuś.
              Nie wiedział jak ma na nią patrzeć i co do niej mówić. Ja też się cieszę jej
              szczęściem, ale tatusiowie jedynaczek przeżywają to najbardziej. Tak samo było
              z akceptacją przyszłego zięcia - ja go polubiłam od razu, a mąż miał długo
              okres przystosowawczy, ale i tak zwyciężyła miłość.
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 13.08.03, 09:30
      Spinko czas chyba na nowy wątek, Ty to robisz po mistrzowsku. Dzisiaj mam dobry
      dzień. Od rana wszystko mi idzie jak po maśle i w pracy o dziwo same sukcesy.
      Nawet komputer, który wczoraj restartowałam 4 razy i nic nie mogłam wysłać,
      dziś jak po sznurku. Wczoraj czytałam świetny artykuł o pomocy psychologicznej
      dla ludzi będących w dołku - były omówine 43 metody : terapia grupowa, terapia
      indywidualna i psychoanaliza. Doszłam do wniosku,że jednak ja osobiście nie
      wiązałabym nadziei z żadną z tych metod, chociaż wyniki są imponujące. Co am
      kochani pomaga na "dołki"?
      Pozdrawiam.
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI 13.08.03, 14:56
        Iza - ciesze się z Twojego dobrego dnia i az się chce powiedziec: tak trzymac!
        A co do dobrych rad wychodzenia ze stanów depresyjnych - mam nadzieję, że podrzucisz nam co jakiś czas cos
        stosownego na podobne okazje. Na pewno sie przyda.
        Nowy watek, jesli oczywiście wytrzymacie, założę dopiero za kilka dni. Dziś po południu wyjeżdżam, wracam dopiero
        w poniedziałek wieczorem. Ale jesli zechcecie mnie zastapic, bedzie mi tylko bardzo miło.
        Gorące (niezaleznie od aury) buziaczki dla wszystkich Przeswietnych:)))
        spinkaa

        <<<~~~~~~~~~~~>>>
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz. VI IP: 212.33.67.* 18.08.03, 07:35
      Ale "spadliśmy" na dół. Mam nadzieję,że wszyscy dobrze wypoczęli. Wczoraj
      uświadomiołam sobie, że w ogóle za szybko mija lato. Mój królik traci już
      letnie futro i obrasta w gęste zimowe. Wygląda przy tym śmiesznie, bo jest
      puszysty przy szyi, a łysawy przy ogonie i ma sylwetę lwa (sic!). Co do pór
      roku to bardzo lubię polską złotą jesień, ale takiej prawdziwej już dawno nie
      było. Mam w swoim mieście olbrzymi parki i jesienne spacery są tam cudowne.
      Pozdrawiam.
    • Gość: Iza W sprawie osamotnienia! IP: 212.33.67.* 19.08.03, 09:36
      Kochani czuję się strasznie osamotniona w naszym wątku ! Nie dawaliśmy się
      przez całe wakacje - teraz ?
      Mam nadzieję, że u as wszystko w porządku i to milcznie to albo z powodu
      przepracowania, albo lenistwa ! Dajcie jakiś znak że żyjecie !!!
      • ypsilon Re: W sprawie osamotnienia! 19.08.03, 10:41
        Ja w takim razie zrzucam wszystko na zapracowanie. Faktem jest, że zarzuciłam
        się robotą, a z powodu redukcji muszę prawie wszystko robić sama. Do tego
        jestem strasznie niewyspana- a to z powodu bliskiego sąsiedztwa z grupą
        młodzieży? bandytów? Do 1-ej w nocy wydzierali sie na całe osiedle, tłukli w
        kosze i barierki, wezwana policja przejechała ulicą i po interwencji. Mam
        nieodparte wrażenie, że policjanci i straż miejska boją sie ich. Co w takim
        razie maja robić mieszkańcy. Chyba kupię sobie wiatrówke, póki jeszcze mozna.
        • spinkaa Re: W sprawie osamotnienia! 19.08.03, 13:30
          Melduje, ze jestem, wrocilam, ale juz drugi dzien ganiam bez wytchnienia. Moze
          juz jutro uda mi sie chwilke czasu wygospodarowac i - zgodnie z obietnica -
          "zapuscic" nowy watek (jak widac, nikt nie chce tego zrobic za mnie:( )
          Dziewczyny, jestescie wspaniale, ze ciagniecie Przeswietnych, juz niedlugo
          koniec wakacji, urlopow i innych podobnych bezecenstw i wszystko - miejmy
          nadzieje - wroci do normy.
          Ypsi - uwazaj z ta wiatrowka: strzelisz do bandyckiego robactwa, a natychmiast
          oskarza cie o przekroczenie obrony koniecznej i bedziesz odpowiadac jak za
          czlowieka.
          Buziaczki:))))
          <<<~~~~~~~~~~~>>>
          • Gość: Iza Re: W sprawie nowego wątku! IP: 212.33.67.* 20.08.03, 07:39
            Spinka my jesteśmy ludzie z tradycjami i dlatego wiemy, że nikt lepiej
            nie "zawątkuje" niż Ty. Strasznie u nas dzisiaj niskie ciśnienie jestem juz
            przy drugiej kawie a dopiero zbliża się ósma rano. Nie wiedziałam, że króliki
            to też meteopaci, żebyście widzieli jak mój króliś był dziś rano śpiący,
            przelewał się na boki i już wczoraj wieczorem był bardzo senny jak ja. A czy
            asze zwierzątka też wyczuwają zmianę pogody ?
            • filut Re: W sprawie nowego wątku! 20.08.03, 07:42
              Gość portalu: Iza napisał(a):

              ............. jak mój króliś był dziś rano śpiący,
              > przelewał się na boki i już wczoraj wieczorem był bardzo senny jak ja. A czy
              > asze zwierzątka też wyczuwają zmianę pogody ?

              Może królik był na kacu???
              Pozdrawiam
              nie na kacu Fil
              • Gość: Iza Re: W sprawie kaca! IP: 212.33.67.* 20.08.03, 09:20
                Myślę Filu, że kac to ludzka rzecz !
                A tak troche a'propos - Co powstanie ze skrzyżowania Irlandczyka z Niemcem?
                - Człowiek, który jest zbyt pijany na wypełnianie rozkazów!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka