marunija
18.09.07, 18:51
Temat, zaprawde, trudny i kontrowersyjny. Ogromna przyjemnoscia
czlowieka jest rodzenie i wychowywanie dzieci. Dlatego wiekszosc
rodzin decyduje sie na potomstwo. Niejeden chcialby mieszkac w
palacu pod blacha - chocby z tombaku. Przydalaby sie cala stajnia
Rols Royce'ow i wszelkie luksusy "cysorza". Ale wielu nie stac nawet
na rower, domek campingowy i ani jednego dzieciatka. Choc pracowali
dziesiatki lat, politycy zabrali im prawie wszystko. Pozostaje
wegetowac za 500 zl miesiecznie. Z tego trzeba kupic coraz drozsze
leki, zaplacic wygorowana cene za zakwaterowanie. Tylko 500, bo juz
emeryture obciazono podatkiem na becikowe, kosciolowe, przedszkolne
i jeszcze nie wiem co. Biedny emeryt utrzymuje nadmierna dzietnosc.
Moze pozyje jeszcze 30 lat: tyle, ile bedzie roslo dziecko, nim
wejdzie w wiek produkcyjne. Wiec slyszac, ze trzeba dzieci rodzic,
wzbiera we mnie niekontrolowana zlosc.
Moim zdaniem, gdyby przyrost naturalny osiagnal wartosc ujemna, moze
bylyby mieszkania dla wszystkich. Wiadomo - z odzysku. Co by sie
stalo, gdyby, decydujac sie na dziecko, trzeba bloby zbudowac mu
mieszkanie, oplacic piastunke (przedszkole) oplacic szczepienia,
lekarzy itp.? Coz staloby sie, gdyby zdelegalizowano "Osrodki Pomocy
Rodzinie", a powstalyby Kasy Pomocy Weteranom Pracy i Osobom
Samotnym? Kiedys mawialo sie "dzieci i ryby glosu nie maja". A moze
wlasciwiej jest "jesli nie masz pieniedzy - stul pysk"