Dodaj do ulubionych

Cześć, mały update (rata, dramatyńczyk)

23.05.25, 17:11
Hej, byc może są tu osoby, które kojarzą moje posty sprzed kilku lat, pod nickami dramatynczyk i ratamatahatta. Było o wizycie u fryzjera, zerwanym kontakcie z mamą i babcią i takie tam ;) Otrzymałam w tamtym czasie dużą pomoc od forumowiczów. Gdyby kogoś zżerała ciekawość (😉) co u mnie:
-Moje stosunki z mamą i babcią ewoluowały do zupełnie niespodziewanego poziomu, mianowicie są... dobre. Z małym ale, ale o tym zaraz.
-Moje życie zawodowe to nadal kupa goowna. Okresy pracy 2-3 tygodniowe przeplatają się z kilkumiesięcznym bezrobociem.
-Zdiagnozowano u mnie autyzm.
- Przebyłam od tamtego czasu 2 terapie, jedna na nfz, o której nie warto wspominać, druga prywatnie, trochę mnie podtrzymała na duchu ale nie pomogło mi to niczego zmienić. Poza tym 4 różne pojedyncze wizyty.
- Dostałam od rodziny kawalerkę (mamą, babcią i jeszcze jedna osoba z rodziny się zlozyly)

Dobra, o tych relacjach z przodkiniami: zmieniły się. Doceniam to, nie ma awantur, nie ma już tego napięcia. Teraz one swoje emocje koncentrują głównie na innej osobie z rodziny (nie będę wnikac w szczegóły). Ja stałam się chyba (na szczęście!) bezbarwna. Nie buntuję się już. Bo i niby jak, jestem na ich pełnym utrzymaniu, więc zrozumiałe jest, że pomoc odbieram z pocałowaniem ręki;)

Mój główny problem to niemożność wytrzymania w żadnej pracy. Na terapii otrzymałam mnóstwo zrozumienia od terapeutki, nawet uznania, że w takim wypadku (autyzm I inne) nie jest niczym nienaturalnym, że wyciągam rękę po pomoc. No ale jakichś konkretnych metod na przezwyciężenie tego i jednak wytrzymanie w jakiejś pracy nie otrzymałam, szukam dalej, na własną rękę.

Chyba chciałam się poprostu przywitać ale też może i poprosić o radę.. ale sama nie wiem jaką radę dac takiej osobie, w takiej sytuacji, z takim dziwnym bagnem w mózgu... tak bardzo chciałabym wytrzymać pracę.. czuję się okropnie w swoim więzieniu mamo- babciowej dobroci :(




Obserwuj wątek
    • szare_kolory Re: Cześć, mały update (rata, dramatyńczyk) 24.05.25, 21:28
      Pamiętam Cię! I cieszę się, że napisałaś; czasem zastanawiałam się co u Ciebie, żywiąc nadzieję, że dobrze. Pamiętam jak podobał mi się Twój sposób pisania 🙂
      Nie wiem czy umiem coś poradzić na pracę. Najlepsza rada, jaką kiedykolwiek słyszałam to "nie poddawaj się". Cokolwiek spotyka Cię w pracy, starałabym się pokonywać, próbowałem przezwyciężać te trudności. Ale też trochę trudno radzić nie wiedząc co Cię blokuje. W każdym razie, jeszcze raz, witaj po przerwie 🙂
      • autylulu Re: Cześć, mały update (rata, dramatyńczyk) 25.05.25, 12:37
        Hej, dziękuję za miłe słowa:) staram się i próbuję dalej, choć teraz robię sobie przerwę ale niebawem idę do kolejnej pracy i postaram się wytrzymać:)
    • tt-tka Re: Cześć, mały update (rata, dramatyńczyk) 25.05.25, 11:40
      Oczywiscie pamietam !
      dobrze, ze sie odezwalas

      rozstalas sie z partnerem ?
      jakich prac podejmowalas sie ? (jesli wolisz nie na forum, napisz na priva)
      jezeli terapie nie zadzialaly... coz, moze poszukaj innych form reaktywacji zyciowej, w jakoms projekcie pozarzadowek na przyklad - mysle o twojej przyszlosci, kiedys i babci, i mamy zabraknie i z czego wtedy bedziesz zyc ?
      • autylulu Re: Cześć, mały update (rata, dramatyńczyk) 25.05.25, 12:35
        Cześć:) tak, z partnerem rozstałam się i nie żałuję:) Prac podejmowałam się przeróżnych, od biurowych, przez związanych z hobby po sprzątanie ostatnio. Wszystkie terapie poza jedna, ostatnią skupiały się na zaktywizowaniu mnie do jeszcze większego wysiłku i przełamywania siebie. Skończyło się na przykrej sytuacji która doprowadziła mnie do tego, że zostałam z ulicy zabrana do szpitala psychiatrycznego. Od tamtej pory jest mi jeszcze ciężej przełamywać się do pracy, ale wiem, że kiedyś będę musiała to przezwyciężyć. Ostatnia terapeuta miała trochę inne podejście. Zauważyła, że pewne rzeczy są dla niektórych poprostu nieosiągalne, poza zasięgiem i skoro większe ciśnięcie nie prowadzi do sukcesu a do calkowitego zalamania i psychiartyka to być może metoda ekspozycji i ciśnięcia bardziej prowadzi donikąd. Trochę się z tym pogodziłam, trochę rozumiem, że jestem neuroatypowa, więc być może samodzielność nie jest dla mnie poprstu. Nie wiem co będzie, gdy zabraknie pomocy. Nie wiem czy to tak działa, że jak głód przyciśnie to w tej pracy jednak wytrzymam, szczerze wątpię, że tak będzie. Ogólnie terapeutka nie Zauważyła u mnie jakichś szczególnych dysfunkcji nad którymi mogłabym pracować typu "staraj się bardziej, nie bądź leniwa, odzyskaj sprawczosc, uwierz w siebie". Jedyne co mi jest to poprstu autyzm (diagnoza) I prawdopodobnie wwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka