Dodaj do ulubionych

O zydach i masonach

IP: 140.159.68.* 29.07.03, 06:02
"Biedni" Żydzi
Bóg zawsze jest - w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. W czasie
powołał do bytu z niczego istoty duchowe, obdarzone rozumem i wolną wolą.
Jako takie, dobrowolnie miały sobie wyznaczyć przyszłość - odbyć próbę
wierności. Część, choć stworzenia, nicość sama z siebie, sobie przypisuje to,
czym jest i chce się stać równą Bogu własnymi siłami. Grzeszy pychą. W tejże
chwili spotyka ją zasłużona kara - odrzucenie. Wiernych zaś, pokornie
wyznających prawdę, że od Boga mają to, czym są i co mogą i przez Niego
tylko, jako źródło bytu, mogą coraz bardziej Go poznawać, kochać posiadać i
tak coraz bardziej (o ile się tak wyrazić można) się ubóstwiać, Bóg
uszczęśliwił w sobie, w niebie.

I stworzył Bóg też istotę cielesną, i jej dał duszę obdarzoną rozumem i wolną
wolą. I tej dał czas próby. Duch pyszny, z dopuszczenia Bożego, zazdroszcząc
szczęścia tej istocie, podsuwa jej, by "stała się jako Bóg" własnymi siłami.
Człowiek daje się zwieść, żądza pychy rodzi nieposłuszeństwo. Rozum jednak
ludzki, to już nie jasność poznawcza ducha, więc i wina mniejsza. Pan Bóg
zatem nie wymierza kary wiecznej, ale skazuje na cierpienia i śmierć.

Któż jednak zdoła zadośćuczynić Bożej sprawiedliwości? Wielkość obrazy mierzy
się godnością obrażonego, którym jest nieskończony Bóg. Żadna więc istota
skończona, anie wszystkie razem nie są w stanie dać zadośćuczynienia
nieskończonego. Bóg, i tylko nieskończony Bóg, może nieskończenie
zadośćuczynić.

I dzieje się rzecz niepojęta. Bóg zniża się do stworzenia, staje się
człowiekiem, by go odkupić i nauczyć pokory, cichości, posłuszeństwa, prawdy.
By go zaś ludzie rozpoznać mogli, wybiera człowieka, Abrahama, którego ród
szczególną opieką otacza, by nie zatracił wiary w prawdziwego Boga, wzbudza w
nim proroków, którzy podali czas Jego przyjścia, miejsce i szczegóły z życia,
śmierci i zmartwychwstania.

Przyszedł w ubogiej stajence, zamieszkał w ubogim domku, przez 30 lat był
posłusznym w pokorze, uczył, jak żyć, miłościwie przygarniał pokutujących
grzeszników, gromił obłudnych faryzeuszów, a wreszcie zawisł na drzewie
Krzyża spełniając proroctwa. Człowiek odkupiony.

Chrystus Pan zmartwychwstaje, zakłada swój Kościół na opoce - Piotrze i
obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą go.

Część narodu żydowskiego uznała w Nim Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni
faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli
mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan. Przepisy te
połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie
rabbi Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda
Hannasi i tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny,
tak że około r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić
osobną księgę tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud. W Talmudzie
nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków,
mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej
postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają "kamarim",
tj., wróżbiarzami, i "gałachim", tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie
cierpią dusz Bogu poświęconych w klasztorze.

Kościół zowią zamiast "Bejs tefila", tj., dom modlitwy, "bejs tifla", tj.,
dom głupstw, paskudztwa.
Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią "ełyłym", co znaczy "bałwany".
Niedziele i święta przezywają w Talmudzie "jom ejd" tj., dniami zatracenia.

Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo "wszystkie
majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich
panem".

Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku
Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta,
ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi
się uczonych w Talmudzie rabinów.

Nic więc dziwnego, że ani przeciętny żyd, ani rabin nie ma zazwyczaj pojęcia
o religii Chrystusowej, karmiony jedynie nienawiścią ku swemu Odkupicielowi,
zakopany w sprawach doczesnych, goniący za złotem i władzą, nie przypuszcza
nawet, ile pokoju i szczęścia daje jeszcze na tej ziemi wierna, gorliwa i
wspaniałomyślna miłość Ukrzyżowanego, jak ona przewyższa
wszystkie "szczęścia" zmysłowe czy umysłowe, które daje nędzny świat.

Niedawno temu spotkałem się w pociągu z młodym, może 18-letnim żydem.
Potoczyła się rozmowa o szczęściu. Wyznał szczerze, że pieniądze i bogactwa
szczęścia nie dają, ani też nie można go znaleźć w przyjemnościach
zmysłowych. Gdy jednak żądny poznania prawdziwego źródła szczęścia coraz
dalej rozmawiał, nagle dał się słyszeć z drugiego przedziału głos starszego
żyda z upomnieniem, by się tak daleko nie zapuszczał.

Rozżalony takim przeszkadzaniem w dojściu do prawdy, zwrócił się do owego
żyda z żądaniem: "To wy mnie powiedzcie, jak się rzecz ma". A gdy ten nie
miał na to odpowiedzi, nie mógł się powstrzymać od kilku ostrzejszych słów
wymówki. - Są więc między żydami tacy, którzy szukają prawdy, tak między
pospolitym tłumem, jak i między rabinami. Często się też zdarza, że szczere
poszukiwania, poparte gorącymi modlitwami, przy życiu czystym doprowadzają do
poznania prawdy - do nawrócenia.

Głośne było na cały świat nawrócenie zapalczywego żyda Ratisbonne'a po
otrzymaniu Cudowenego Medalika, a zakon który on potem założył, wielu z jego
z jego współziomków obmył wodą Chrztu świętego.

Nie zapomnę też nigdy prośby nawróconego żyda, głośnego muzyka we Włoszech
północnych, a potem zakonnika, franciszkanina, o. Emilio Norsy.

W Rzymie po poznałem. Bardzo kochał Niepokalaną. W ostatniej chorobie trzymał
zawsze obrazek Niepokalanej na stoliku i często go całował. Gdy mu mówiono,
że teraz w chwilach samotnych będzie mu przychodziło natchnienie muzyczne do
pisania utworów, wskazywał na obraz Matki Bożej wiszący przed nim na ścianie,
mówiąc: "Stąd mi przyjdzie natchnienie". Otóż ten gorący czciciel
Niepokalanej, żyd, kapłan zakonu OO, Franciszkanów prosił mnie, bym się
łączył z jego intencjami przy odprawianiu Mszy św. (czując chwilowe
polepszenie myślał, że zdoła jeszcze 3 dni Mszę św. Odprawiać). Intencje były
następujące: 1) Za Ojca św., 2) o pokój światowy, i 3) o nawrócenie żydów.

Czyniąc zadość życzeniu śp. o Norsy proszę też i Was Szanowni Czytelnicy o
modlitwę do Niepokalanej "o nawrócenie żydów" tego "najnieszczęśliwszego z
narodów", jak zwykł mawiać o. Norsa, bo zakopanego w rzeczach ziemskich i
przemijających. A więc:

1. Niechaj każdy z członków i każda z członkiń Milicji uważnie, na gorąco co
dzień odmawia nasz akt strzelisty: "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za
nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie
uciekają , a zwłaszcza za masonami" , bo masoni to nic innego jak tylko
zorganizowana klika fanatycznych żydów, dążących nieopatrznie do zniszczenia
Kościoła Katolickiego, któremu nam Bóg Człowiek zapewnił, że bramy piekielne
nie zwyciężą go. Biedni, szaleni uderzają głową o skałę.

2. Gdy ktoś z nas napotka żyda, niechaj westchnie o jego nawrócenie do
Niepokalanej, chociażby tylko myślą, np. "Jezus Maryja", a gdy się zdarzy
napotkać rabina, który ma większą odpowiedzialność, bo za siebie i za tych,
których prowadzi, rachunek przed Bogiem zdać musi, wypada więcej modlitwy
ofiarować, chociażby "Zdrowaś Maryjo".

3. Pamiętajmy, że za każdego, bez względu na różnice narodowości, umarł Pan
Jezus i że każdy, a więc i każdy żyd, jest niewdzięcznym, ale jednak
dzieckiem naszej Matki wspólnej w niebie. Modlitwą (a zwłaszcza odmawianiem
różańca św.), umartwieniem (wzroku, słuchu, smaku, woli), dobrym przykładem,
a jeżeli roztropność na to pozwala, to i zbawiennymi rozmowami, a przede
wszystkim roztropnym szerzeniem Medalika Cudownego, nawet wśród zbłąkanych
synów Izrae
Obserwuj wątek
    • Gość: M. Kolbe Re: O zydach i masonach - dok. IP: 140.159.68.* 29.07.03, 06:03
      3. Pamiętajmy, że za każdego, bez względu na różnice narodowości, umarł Pan
      Jezus i że każdy, a więc i każdy żyd, jest niewdzięcznym, ale jednak dzieckiem
      naszej Matki wspólnej w niebie. Modlitwą (a zwłaszcza odmawianiem różańca św.),
      umartwieniem (wzroku, słuchu, smaku, woli), dobrym przykładem, a jeżeli
      roztropność na to pozwala, to i zbawiennymi rozmowami, a przede wszystkim
      roztropnym szerzeniem Medalika Cudownego, nawet wśród zbłąkanych synów Izraela,
      starajmy się doprowadzić ich do poznania prawdy i osiągnięcia prawdziwego
      pokoju i szczęścia przez oddanie się bezgranicznie nasze wspólnej Pani i
      Królowej, a przez nią Przenajświętszemu, miłością dla każdej duszy pałającemu,
      Sercu Boga Zbawcy.

      4. Niechaj każdy (każda) dla okazania miłości ku Niepokalanej postara się, o
      ile tylko bystrość umysłu, spryt, siła woli i gorliwość pozwoli, aby "Rycerz
      Niepokalanej" już obecny numer styczniowy, dotarł wszędzie, chociażby nawet do
      niekatolików, żydów, o ile jest nadzieja, że z niego korzystać będą.

      Niech każdy (każda) nie opuści ani jednego ze swoich krewnych, przyjaciół
      znajomych i teraźniejszych, i dawniejszych, w kraju, i za granicą. Niech
      wszystkich zachęci albo listownie westchnąwszy przedtem o błogosławieństwo do
      Niepokalanej, bo od Niej zależy cały owoc usiłowań, by Jej "Rycerza" sobie
      zaprenumerowali, albo przynajmniej prześle ich adresy, byśmy im numerem
      okazowym służyć mogli.

      Nasz cel jest jasny:

      Niepokalana, Królowa nieba, musi być i to jak najprędzej uznaną za Królową
      wszystkich ludzi i każdej duszy z osobna w Polsce i poza jej granicami na
      obydwu półkulach. Od tego, śmiemy twierdzić, zależy pokój i szczęście
      poszczególnych osób, rodzin, narodów, ludzkości.

      Od dziś więc, bez wytchnienia, wszyscy, całą swą ufność położywszy nie w
      złocie, ani w pysznej zarozumiałości, jak biedni masoni, ale, i to jedynie, w
      Niepokalanej, wszechmocnej potęgą Boskiego Syna, ofiarujmy czynem (modlitwą,
      umartwianiem i pracą) samych siebie "bez żadnego zastrzeżenia" Niepokalanej, by
      stać się narzędziem w Jej ręku do szerzenia w duszach wszystkich Jej
      królowania. Dołóżmy wszelkich sił, by Ona przez swego "Rycerza" i swój medalik
      zdobyła świat.

      Jak słodko będzie nam w ostatniej godzinie , gdy wspomnimy na pracę cierpienie
      upokorzenia poniesione dla Niej i że ich było wiele - jak najwięcej

      "Rycerz Niepokalanej" 5 (1926) 2-7.

    • Gość: M. Kolbe Re: O zydach i masonach - c.d. IP: 140.159.68.* 29.07.03, 06:04
      Okpieni przez żydów masoni.
      Dzienniki rozniosły w pierwszych dniach sierpnia następującą wiadomość: "W
      Bukareszcie odbył się w tych dniach międzynarodowy kongres wolnomularzy przy
      udziale przedstawicieli wolnomularskich organizacji ze Stanów Zjednoczonych, z
      Polski, Włoch, Czechosłowacji, Austrii i Rumunii. Na kogresie tegorocznym
      stwierdzono między innymi, iż wolnomularstwo specjalnie doniosłą rolę odgrywa w
      Polsce, gdzie do loży wolnomularskiej należy cały szereg wybitnych członków
      obecnego rządu. I w innych państwach rozwija się wolnomularstwo bardzo
      pomyślnie".

      Zdaje się tym panom, że oni rządzą; tymczasem posłuchajmy co piszą "Protokoły
      Mędrców Syjonu". Protokół 11 mówi: "Oto program przygotowanej nowej
      konstytucji. My będziemy stwarzali i wykonywali prawa i rządy: 1) w formie
      projektów, składanych ciału prawodawczemu, 2) przy pomocy dekretów prezydenta w
      formie postanowień ogólnych, orzeczeń senatu, uchwał rady państwa, decyzji
      ministerialnych, 3) w chwili zaś odpowiedniej w formie przewrotu państwowego.

      "Ustaliwszy mniej więcej modus agendi, zajmiemy się szczegółami tych
      kombinacji, przy których użyciu mamy dokonać zmiany działania maszyn
      państwowych w kierunku wymienionym. Kombinacje te są to: swoboda prasy, prawo
      zrzeszania się, wolność sumienia, zasady systemu wyborczego i wiele innych
      objawów, które muszą zniknąć z repertuaru ludzkości, by ulec zasadnicznej
      zmianie nazajutrz po ogłoszeniu nowej konstytucji. Dopiero w chwili tej
      będziemy mogli ogłosić wszystkie nasze postanowienia, bowiem później wszelkie
      zmiany będą niebezpieczne. A oto przyczyny: jeżeli zmiany te wprowadzone będą
      bezwzględnie oraz w kierunku rygoru i ograniczeń - może to spowodować wybuch
      rozpaczy, wywołany obawą nowych zmian w tym samym kierunku. Jeżeli zaś zmiana
      ta będzie dokonana w kierunku nowych ulg, wówczas może być powiedziane, że
      przyzwyczailiśmy się do słabości, co poderwie autorytet niezłomności nowej
      władzy - lub też może wytworzyć przekonanie, że przejął nas strach i zmuszeni
      jesteśmy do ustępstw, za które nikt nie będzie nam wdzięczny, bowiem będą
      uważane za należne Jedno i drugie byłoby szkodliwe dla powagi nowej
      konstytucji. Koniecznie jest, żeby z chwilą jej ogłoszenia, oszołomione przez
      dokonanie przewrotu narody, będące jeszcze pod wpływem terroru i niepewności -
      zrozumiały, że jesteśmy o tyle silni, o tyle nietykalni, o tyle pełni potęgi,
      że w żadnym razie nie będziemy liczyli się z narodami i nie tylko nie zwrócimy
      uwagi na ich sąd i życzenia, lecz nawet gotowi jesteśmy i zdolni z niezwalczoną
      siłą zgnieść ich wyrażanie i przejawianie w każdej chwili i na każdym miejscu,
      że wzięliśmy od razu wszystko, co uważaliśmy za niezbędne i w żadnym razie nie
      będziemy dzielili się naszą władzą. Wówczas ze strachu zamkną oczy na wszystko
      i będą oczekiwali, co z tego wyniknie.

      "Goje to stado baranów, my zaś jesteśmy wobec nich wilkami, a wiecie wszak, co
      staje się z owcami, kiedy do owczarni zakradną się wilki. Zamkną oni oczy
      jeszcze i z tej przyczyny, że obiecamy im zwrot wszystkich odebranych swobód po
      zwyciężeniu wrogów pokoju i pokonaniu wszystkich partii. Czy warto wspomnieć o
      tym, jak długo oczekiwać będą tego zwrotu?

      "W jakimże innym celu wymyśliliśmy i nakazaliśmy gojom całą tę politykę, nie
      dając im możności zbadania jej treści - jeżeli nie w tym, żeby drogą okólną
      osiągnąć to, co jest prostą drogą niedosięgłe dla naszego plemienia rozsianego.
      Posłużyło to jako fundament dla naszej organizacji masonerii tajnej, która nie
      jest znana, oraz dla celów, których istnienia nawet nie podejrzewają te bydlęta-
      goje znęceni przez nas do szeregów armii lóż masońskich (), istniejących dla
      zamydlenia oczu gojom".

      Czyście panowie masoni słyszeli? Ci, którzy was zorganizowali i wami skrycie
      rządzą, żydzi, uważają was za bydlęta, znęcone do lóż masońskich dla celów,
      których nawet nie podejrzewacie, dla mydlenia oczu gojom.

      Kto dąży do rozmnażania lóż masońskich?

      W protokóle 15 czytamy: "Tymczasem do chwili, kiedy obejmiemy władzę, będziemy
      stwarzali i rozmnażali loże wolnomularskie we wszystkich państwach świata.
      Wciągniemy do lóż tych wszystkich przyszłych i obecnych działaczy wybitnych,
      bowiem loże te będą centralnym punktem informacyjnym i ośrodkiem wpływów".

      A kto właściwie kieruje działalnością lóż?

      "Wszystkie loże poddamy jednemu, znanemu tylko przez nas rządowi, złożonemu z
      mędrców naszych. Loże będą posiadały przedstawiciela, maskującego ów centralny
      zarząd masonerii, oraz ogłaszającego hasła i programy.

      "W lożach tych zadzierzgniemy węzeł z wszystkimi czynnikami rewolucyjnymi i
      wolnomyślnymi. Będą one się składały z przedstawicieli wszystkich klas
      społecznych. Najtajniejsze projekty polityczne będą nam znane i podległe
      naszemu kierownictwu od chwili powstania. W liczbie członków lóż będą prawie
      wszyscy agenci policji narodowej i międzynarodowej, bowiem ich współpraca jest
      dla nas niezbędna. Policja ma możność nie tylko załatwiania się po swojemu z
      opornymi, lecz również i ukrywania dzieł naszych, stwarzania przyczyn do
      niezadowoleń itd.

      "Do stowarzyszeń tajnych zapisują się zwykle najchętniej aferzyści,
      karierowicze i w ogóle ludzie po większej części lekkomyślni, z którymi
      prowadzenie interesów nie będzie dla nas trudne. Oni będą wprowadzali w ruch
      mechanizm maszyny wymyślonej przez nas. Jeżeli w świecie tym powstanie zamęt,
      będzie to znaczyło, że potrzebowaliśmy go zmącić, aby zbyt wielka solidarność
      jego rozprzęgła się. Jeżeli zaś w łonie świata tego powstanie spisek, to na
      czele nie będzie stał nikt inny, jak tylko najprawdopodobniejszy ze sług
      naszych. Jest to naturalne, że my, nie zaś kto inny, będziemy kierowali
      sprawami i czynnościami masonerii, ponieważ wiemy, dotąd prowadzimy, znamy cel
      ostateczny każdego działania, gdy oni nie wiedzą, nawet nie znają wyników
      bezpośrednich: obchodzi ich zwykle tylko chwilowe zadowolenie ambicji przy
      wykonywaniu projektów. Nie wiedzą o tym, że sam projekt nie powstał z ich
      inicjatywy, lecz dzięki poddaniu przez nas myśli odpowiedniej.

      "Goje zapisują się do lóż, jedni - powodowani ciekawością lub też nadzieją
      dobrania się tą drogą do pieroga społecznego, inni zaś aby uzyskać możność
      wypowiedzenia publicznego swoich nieziszczalnych i bezpodstawnych marzeń: ci
      pragną oklasków i emocji, którą daje powodzenie, a której im nie szczędzimy.
      Nie wzbraniamy im tego powodzenia, dla korzyści z powstałej na tle tym
      zarozumiałości i przekonania o wartości własnej. Przy pomocy tych czynników
      ludzie niepostrzeżenie przejmują się nakazami naszymi, nie strzegąc się ich w
      przekonaniu, że nieomylność wytwarza myśli własne, ale cudzych nie przejmuje.
      Nie wyobrażacie sobie nawet, jak łatwo najrozumniejszych gojów doprowadzić do
      naiwności nieświadomej, o ile przekonani są o wartości własnej, a jednocześnie
      jak łatwo przy pomocy najmniejszego niepowodzenia, bodajby braku oklasków,
      pozbawić ich pewności siebie i doprowadzić do zupełnej uległości, skoro tylko
      zapewnić im nowe powodzenie. O ile nasi lekceważą powodzenie byle przeprowadzić
      plan dany, o tyle goje gotowi są zaniedbać wszelkie plany dla chwilowego
      powodzenia.

      "Psychologia powyższa gojów ułatwia nam znacznie zadanie kierowania nimi.
      Dzięki nam wsiedli na konika marzeń o pochłonięciu indywidualności ludzkiej
      przez jednostkę symboliczną kolektywizmu. Nie pojęli jeszcze i nie pojmą nigdy
      myśli, że "kolektywizm" stanowi jawne pogwałcenie praw najważniejszych natury,
      która od początku świata tworzyła jednostki, niepodobne do innych, mając na
      celu właśnie indywidualność. Jeżeli byliśmy zdolni doprowadzić ich do takiego
      szalonego zaślepienia, czy nie dowodzi to z zadziwiającą wyrazistością, do
      jakiego stopnia umysł gojów nie jest po ludzku rozwinięty w porównaniu z
      umysłem naszym! Okoliczność ta jest dla nas główną gwarancją powodzenia".

      A wiecie, pan
      • Gość: M. Kolbe Re: O zydach i masonach - c.d. (II) IP: 140.159.68.* 29.07.03, 06:06
        A wiecie, panowie masoni, co was czeka w dniu, w którym chcielibyście sami
        zacząć myśleć? Oto posłuchajcie. Ciąg dalszy tego protokołu mówi: "Śmierć jest
        nieuniknionym końcem każdego życia. Lepiej jest przyspieszyć koniec tych,
        którzy przeszkadzają naszej sprawie, niż nas, którzy jesteśmy jej twórcami.

        "Masonów będziemy tracili w taki sposób, że nikt, prócz braci, nie będzie się
        mógł domyśleć, nawet same ofiary: wszystkie one umierają w chwili, kiedy
        zachodzi potrzeba tego, na pozór wskutek chorób normalnych. Wiedząc o tym,
        nawet bracia nie ośmielą się protestować. Stosując środki podobne, wyrwaliśmy z
        masonerii wszelki zarodek protestu przeciwko zarządzeniom naszym. Głosząc gojom
        liberalizm jednocześnie trzymamy naród nasz i agentów w ryzach bezwzględnego
        posłuszeństwa".

        Panowie masoni, wy którzyście niedawno na Kongresie w Bukareszcie cieszyli się,
        że masoneria się rozwija, zastanówcie się i powiedzcie szczerze, czy nie lepiej
        w pokoju wewnętrznym, w miłości radosnej służyć Stwórcy, niż słuchać rozkazów
        tajemniczej, podstępnej, nieznanej, nienawidzącej was, okrutnej kliki
        żydowskiej?

        I do Was, nieliczna garstko żydów, "mędrców Syjonu" którzy ukryci, z
        dopuszczenia Bożego dla doświadczenia wiernych i cnotliwych, spowodowaliście
        świadomie tyle już nieszczęść i więcej jeszcze przygotowujecie, zwracam się z
        zapytaniem: Co wam z tego przyjdzie? Przypuśćmy nawet, że zapowiedziane chwile
        panowania antychrysta już bliskie, że wy mu drogę przygotowujecie, niech każdy
        z was zapyta siebie: Co mi z tego przyjdzie? Stosy złota, uciechy,
        przyjemności, władza - to wszystko jeszcze nie uszczęśliwia człowieka A
        chociażby dało szczęście; jak długo to potrwać będzie? Lat kilkadziesiąt, a
        może kilkanaście, kilka lub mniej jeszcze Nie wiemy, kiedy pasmo życia się
        przerwie A potem?

        Czyż nie lepiej i wam, masonom polskim, okpionym przez garstkę żydów i wam,
        kierownicy żydowscy, którzyście dali się zbałamucić nieprzyjacielowi ludzkości,
        szatanowi, zwrócić się szczerze do Boga, uznać Zbawiciela Jezusa Chrystusa,
        pokochać Niepokalaną i pod Jej sztandarami zdobywać dla Niej dusze? Czyż
        wolicie należeć do tej głowy węża oplatającego świat, o którym
        powiedziano: "Ona zetrze głowę twoją"? (Rdz. 3.15) Dopokąd żyjecie jeszcze
        czas, ale wkrótce może być za późno!!!

        "Rycerz Niepokalanej" 5 (1926) 258-262.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka