Równość

10.04.08, 21:51
Należy zapewnić równość kobiet i mężczyzn we wszystkich dziedzinach,
w tym w zakresie zatrudnienia, pracy i wynagrodzenia.
Zasada równości nie stanowi przeszkody w utrzymywaniu lub
przyjmowaniu środków zapewniających specyficzne korzyści dla osób
płci niedostatecznie reprezentowanej.
    • Gość: :ena Re: Równość IP: *.multimo.gtsenergis.pl 10.04.08, 22:27
      Jako płeć "niedostatecznie reprezentowana" wyrażam sprzeciw w
      przyjomwaniu kobiet do stricte technicznych prac na których się nie
      znają tylko dlatego,że mają mieć "specyficzne korzyści" celem
      wyrównywania szans. Dla mnie kobieta nietechniczna jest takim samych
      ignorantem w mojej dziedzinie jak męzczyzna nietechniczny i nie
      zgadzam się na blkowanie jej "czynnika wyrównującego:" z kulcza. Nie
      zgadzam się na to bym mogła faceta wywalić na zbity pysk a kobiety
      nie bo ona ma za pomocą tejże pracy "wyrównywać szanse" innym czyli
      tworzyć statystykę "wyrównanych".
      • hymenaios Re: Równość 10.04.08, 22:37
        Deklaracja bardzo cenna :) Ale jak sądzisz, czy jako
        płeć "niedostatecznie reprezentowana", w szkolnictwie chociażby,
        mogę liczyć na ten czynnik wyrównujący?
        • Gość: lLena Re: Równość IP: *.multimo.gtsenergis.pl 10.04.08, 22:44
          Ne wiem co to ma być "czynnik wyrównawczy" w szkolniectwie. Mogę
          tylko sądzić,że jesteś facetem i jako,że tam pracuje więszość kobiet
          to chciłbyś mieć coś za to,że w ogóle swoją osobą uświetniasz to
          grono. Ja jestm przeciw!!! Pracuję w technicznym dziale zagranicznej
          technicznej firmy, na ponad 70 osób jestem jedna. Nie potrzeuję
          przywilejów. Moja fachowość jest moim atutem. Nie ma tu kobiet bo
          się o tą pracę nie starają. A gdyby się starały to byłyby trakrowane
          jak wszyscy. Ja tak jestm traktowana. To jest norlaność.
          • hymenaios Re: Równość 10.04.08, 22:58
            Nie staram się o pracę w szkolnictwie. Ten dział do głowy mi
            przyszedł w związku z przytoczonymi zapisami. W moim otoczeniu jest
            za to prawie po równo, przy czym w tych najbliżym proporcje są jak u
            Ciebie. Nikt nie żąda, ani nie ma żadnych przywilejów z tytuły
            przynależności do płci. Tak naprawdę to ja też nie wiem, co autor
            miał na myśli pisząc "czynnik wyrównawczy".
            • Gość: Lena Re: Równość IP: *.multimo.gtsenergis.pl 11.04.08, 10:13
              Oczywicie, zgadzam się z równym wynagrodzeniem bez względu na płeć
              ale za tą samą pracę. Czasami lepszą pracę robi kobieta a czasem
              mężczyzna i oni powinni być wynagradzani lepiej. Kryteria powinny
              być czytelne. Niestety, w dobie utajnionych zarobków przy
              mentalności niektórych ludzi można nadal dyskryminować kobiety na
              zasadzie - "bo facet utrzymuje rodzinę i on powinien zarabiać
              więcej", lub "bo to baba" więc można jej dać mniej. Nie podskoczy!
              Ja się z tym nie spotkałm w moim przypadku. A wiem,że czasem
              stanowię pewną "trudność" i przypuszczam,że łatwiej zwolnić jedyną
              kobietę niż zabezpieczyć dla niej całe zaplecze :) Muszę dostać np.
              firmowe ubranie robocze (czasem wyjeżdżam w teren). Dla mnie extra
              muszą zamawiąć małą kurtkę, obuwie robocze w rozmiarze 37. Dla mnie
              musiano zrobić oddzielną toaletę :)
              Znam w firmie wspólpracującej kobietę którą dyskryminują -a jest
              jedyna w sporej grupie. Nie dostaje dopłat do używania prywatnego
              samochodu do celów służbowych choć jej koledzy tak, gdy musi czaem
              podejchać w teren (należy to do jej obowiązków)to szef jej mówi by
              poprosiła któregoś z kolegów by pojechał z nią lub jedzie sama ale
              jej za to nie płącą, ubrania roboczego nie dostaje bo "jej nie
              potrzebne" choć j.w. Zarabia mniej od kolegów ... Moim zdaniem
              pozwala sobie na to ...
              Trzy lata temu przyjęłam w pracy awans. Problem był taki,ze bylismy
              w stanie reorganizacji i zamrożono płace. Dyrektor dał mi stanowisko
              i obiecał,że dodatek funkcyjny wyrównają mi po "odmrożeniu" czyli za
              ok. pół roku. Po pól roku zmienił mi się dyrektor. Mój bezpośredni
              przełożony (zastępca dyrektora, obecny przy porzedniej rozmowie, a
              jakże) zakomunikował mi,że owszem dostanę dodatek ale bez
              wyrównania. Uprzedziłam,ze mi się to nie podoba, nie chodzi o
              pieniądze ale o szacunek do pracownika. No i zawitałam do nowego
              dyrektora. Wyrównaie dostałam. Straciłam szacunek do mojego
              przełożongo (nawiasem mówiąc mam już innego) bo to on powinien o to
              walczyć ale zobaczyłam mechanizm którym się takie sprawy rządzą -
              czepiasz się to masz, odpuszczasz to nie masz i możesz tylko
              mówić,że jesteś dyskryminowany.
              Błogosławieni którzy pyszczą w porę .....
              • hymenaios Re: Równość 11.04.08, 16:06
                Gość portalu: Lena napisał(a):

                > Dla mnie
                > musiano zrobić oddzielną toaletę :)

                No tak, ale to są problemy natury technicznej. Mnie raczej
                interesuje ideologia będąca podstawą zapisów o wyrównywaniu.

                > Błogosławieni którzy pyszczą w porę .....

                Dokładnie ;) Z moich doświadczeń wynika, że problemy i konflikty
                pracownicze wynikają ze złej organizacji, braku kompetencji a nader
                często błędnej samooceny. Kiedy zainteresowana grupa próbuje dobijać
                się o swoje, sięga po różnego typu argumenty i zamiast wprost
                powiedzieć, że kierownik czy organizacja jest do niczego ubiera się
                to w różne ozdobniki typu oni za tą samą pracę dostają większe
                pieniądze. Nie raz byłem zmuszony tłumaczyć, że liczy się nie tylko
                samo wykonanie pracy ale jej jakość, potencjalne możliwości,
                dyspozycyjność i całe mnóstwo różnych innych kryteriów. Rzadko, bo
                rzadko, ale zdarzyło mi się używać podobnych argumentów w sytuacji
                konfliktu na linii kobieta-mężczyzna. Właściwie było to raz, naście
                lat temu.
                • Gość: kati Re: Równość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 13:57
                  > No tak, ale to są problemy natury technicznej. Mnie raczej
                  > interesuje ideologia będąca podstawą zapisów o wyrównywaniu.


                  Te przepisy są potrzebne tam, gdzie durnowata mentalność pozwala na
                  sytuacje opisane przez Lenę (ta znajoma ewidentnie dyskryminowana w
                  pracy bo nie umie pyskowac o swoje) Inaczej mówiąc: pyskatym te
                  przepisy niepotrzebne, takim jak znajoma Leny potrzebne, bo bez nich
                  ona dalej będzie dyskryminiwana. A nie każdy jest pyskaty, zwłaszcza
                  kobiety miewają z tym problem bo dziewczynki są inaczej wychowywane,
                  wymaga się od nich więcej grzeczności i usuwania się w cień.
                  • hymenaios Re: Równość 15.04.08, 14:14
                    Gość portalu: kati napisał(a):

                    > A nie każdy jest pyskaty, zwłaszcza
                    > kobiety miewają z tym problem bo dziewczynki są inaczej
                    wychowywane,
                    > wymaga się od nich więcej grzeczności i usuwania się w cień.

                    Przepisami problemów związanych z kulturą raczej się nie załatwi.
                    Mam też wątpliwości, czy pyskatość jest wyróżnikiem płci męskiej.
                    Raczej jest tak, że zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn są osoby
                    lepiej lub gorzej potrafiące dbać o swoje interesy i proporcje są
                    wyrównane. Kobietom należy się życzliwość i dobrze zorganizowana
                    pomoc z okazji powrotów z urlopów macierzyńskich i właściwie to
                    wystarczy.
                    • Gość: kati Re: Równość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 14:52
                      > Przepisami problemów związanych z kulturą raczej się nie załatwi.


                      Nie chodzi o kulture tylko o postawy opisane przez Lenę - "kobiecie
                      mozna dac mniej bo nie ma żony na utrzymaniu, kobiecie samochód
                      niepotrzebny, bo kolega moze ja podwieżć" itp. To nie kultura tylko
                      durny ale wciąż żywotny w niektórych srodowiskach stereotyp.


                      > Mam też wątpliwości, czy pyskatość jest wyróżnikiem płci męskiej.


                      Nic takiego nie twierdzę, to czywiste ze ludzie bywają rózni.


                      > Raczej jest tak, że zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn są osoby
                      > lepiej lub gorzej potrafiące dbać o swoje interesy i proporcje są
                      > wyrównane.


                      A kto twierdzi, ze jest inaczej? Rzecz nie w proporcjach tylko w
                      tym, ze mężczyzna i bez pyskowania dostanie ten nieszczęsny słuzbowy
                      samochód a kobieta nie - cały czas odnosze sie do podanego wcześniej
                      przykładu coby nie było ze uogólniam;)



                      Kobietom należy się życzliwość i dobrze zorganizowana
                      > pomoc z okazji powrotów z urlopów macierzyńskich i właściwie to
                      > wystarczy.


                      Nie wystarczy. Tzn - tym przebojowym i asertywnym wystarczy, tym
                      grzecznym i ustępliwym nie.
                      • hymenaios Re: Równość 15.04.08, 15:14
                        Gość portalu: kati napisał(a):

                        > Nie chodzi o kulture tylko o postawy opisane przez Lenę -
                        "kobiecie
                        > mozna dac mniej bo nie ma żony na utrzymaniu, kobiecie samochód
                        > niepotrzebny, bo kolega moze ja podwieżć" itp. To nie kultura
                        tylko
                        > durny ale wciąż żywotny w niektórych srodowiskach stereotyp.

                        Ale też i stereotypami posłużyłaś się w tym akapicie. Muszę
                        sprawdzić dokładnie w swojej firmie ;)(zatrudnia dwie setki osób,
                        ktore mają do dyspozycji kilkadziesiąt samochodów służbowych), ale
                        jak do tej pory nie dostrzegam w tym zakresie dyskryminacji kobiet.
                        Jest tak, że mężczyzna chętniej zabiega o taki samochód, ale nie
                        jest tak, że dostaje go łatwiej. To Twoje zdanie ujęte w cudzysłowiu
                        jest dokładnie stereotypem.

                        >
                        >
                        > A kto twierdzi, ze jest inaczej? Rzecz nie w proporcjach tylko w
                        > tym, ze mężczyzna i bez pyskowania dostanie ten nieszczęsny
                        słuzbowy
                        > samochód a kobieta nie - cały czas odnosze sie do podanego
                        wcześniej
                        > przykładu coby nie było ze uogólniam;)

                        Lena napisała, ja się nie spotkałam z takim przypadkiem oraz, że w
                        tym nie swoim przypadku "pozwala sobie na to". Nie należy sobie
                        pozwalać na to, bo w pracy i nie tylko panują pewne zasady, które są
                        niezależne od płci i mówią ogólnie o tym, że należy dbać o swoje
                        interesy. W podobny do opisywanego przez Lenę przykładu może
                        być "dyskryminowany" mężczyzna i są tacy.

                        > Nie wystarczy. Tzn - tym przebojowym i asertywnym wystarczy, tym
                        > grzecznym i ustępliwym nie.

                        Ale tak to już jest w życiu i dotyczy nie tylko kobiet, dlatego tym
                        grzecznym i ustępliwym należy pomagać tylko w określonych
                        okolicznościach a nie zawsze i wszędzie.
                        • Gość: kati Re: Równość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 19:04
                          Uparłeś sie, zeby udawac że nie wiesz o czym piszę. OK, temat mnie
                          az tak bardzo nie interesuje zebym miała marnowac czas na kogoś, kto
                          po prostu postanowił, ze nie chce nic zrozumieć. Pozwolę sobie
                          jednak na chwilę złosliwej satysfakcji i stwierdzę, ze metoda "na
                          głupka" która stosujesz nie na wiele się zda. Przepisy
                          antydyskryminacyjne to norma w cywilizowanych krajach gdzie swietnie
                          spełniają swoją funkcje. U nas tez bedą, zobaczysz, drogi
                          specialisto od biernego o(u)poru ;-))
                          • kozaki_wiesi Re: Równość 15.04.08, 19:27
                            A zacisnęłaś piąstki i tupnęłaś nóżką?
                          • hymenaios Re: Równość 15.04.08, 21:13
                            Gość portalu: kati napisał(a):

                            > Uparłeś sie, zeby udawac że nie wiesz o czym piszę. OK, temat mnie
                            > az tak bardzo nie interesuje zebym miała marnowac czas na kogoś,
                            kto
                            > po prostu postanowił, ze nie chce nic zrozumieć. Pozwolę sobie
                            > jednak na chwilę złosliwej satysfakcji i stwierdzę, ze metoda "na
                            > głupka" która stosujesz nie na wiele się zda. Przepisy
                            > antydyskryminacyjne to norma w cywilizowanych krajach gdzie
                            swietnie
                            > spełniają swoją funkcje. U nas tez bedą, zobaczysz, drogi
                            > specialisto od biernego o(u)poru ;-))

                            Przytoczyłem na wstępie normę prawną, która w najbliższej
                            przyszłości będzie obowiązywać wszystkie kraje. Pytanie brzmi, w
                            jaki sposób i przy pomocy jakich mechanizmów prawnych ją zrealizować
                            tak, aby to wszystko, co niby ja ignoruję nie miało miejsca?
    • camel_3d polecam 11.04.08, 09:14
      tinyurl.com/55pac7
      • hymenaios Re: polecam 11.04.08, 16:07
        Camel, ale to tobie nudno. Zwykle tak jest, gdy ludziom zaczyna się
        opowiadać o normach prawnych. Te normy już niedługo będą obowiązywać
        w twoim kraju.
    • hypatia69 Re: Równość 11.04.08, 10:39
      Dobre:)
      "Należy zapewnić równość kobiet i mężczyzn we wszystkich dziedzinach"
      Ja bym chciała zobaczyć siebie na przykład, jak jestem na przodku
      równie wydajna, co rosły górnik płci meskiej. Oraz chciałabym
      zobaczyć, jak coponiektórzy panowie w ramach "równości" znoszą bóle
      porodowe [sam poród już im odpuszczam];)))
      Owszem, uważam, że za tak samo wykonywaną pracę na tym samym
      stanowisku należy się takie samo wynagrodzenie, bez względu na płeć.
      Ale nie tylko. Również bez wzgledu na ilość posiadanych fakultetów.
      Albowiem nie rozumiem, z jakiej paki fakturzystka z sama maturą na
      przykład ma zarabiać mniej, niż taka sama fakturzystka po studiach?
      Zwłaszcza, ze nieraz są to studia nijak niezwiązane z wykonywanym
      zawodem...
      I właśnie z tą płcią niedostatecznie reprezentowana to o co chodzi?
      Znaczy jeśli wiekszość pielęgniarek to kobiety, to pielęgniarze
      powinni zarabiać więcej [nawiasem mówiąc miałam kiedyś problem, jak
      się w szpitalu zwracać do pielęgniarza... "siostro"? "bracie"?].
      A jeśli wiekszość ginekologów to mężczyźni, to jak już sie jakaś
      trafi kobieta, to też ją sowiciej opłacać? Nie no, bzdura.
      • hymenaios Re: Równość 11.04.08, 16:20
        hypatia69 napisała:

        > Dobre:)
        > "Należy zapewnić równość kobiet i mężczyzn we wszystkich
        dziedzinach"
        > Ja bym chciała zobaczyć siebie na przykład, jak jestem na przodku
        > równie wydajna, co rosły górnik płci meskiej. Oraz chciałabym
        > zobaczyć, jak coponiektórzy panowie w ramach "równości" znoszą
        bóle
        > porodowe [sam poród już im odpuszczam];)))

        Mnie o opinię chodzi w temacie ;)) Niekoniecznie aż tak praktyczne
        rozwiązania.

        > Owszem, uważam, że za tak samo wykonywaną pracę na tym samym
        > stanowisku należy się takie samo wynagrodzenie, bez względu na
        płeć.
        > Ale nie tylko. Również bez wzgledu na ilość posiadanych
        fakultetów.
        > Albowiem nie rozumiem, z jakiej paki fakturzystka z sama maturą na
        > przykład ma zarabiać mniej, niż taka sama fakturzystka po
        studiach?

        Może np z tego powodu, że maurzystkę trudno byłoby wykorzystać do
        innej pracy a taka pani po studiach ma dużo większe potencjalne
        możliwości. Dlatego jako pracodawca wolałbym zatrzymać sobie panią
        po studiach, a z tym związany jest pewien dodatkowy wydatek.

        > Zwłaszcza, ze nieraz są to studia nijak niezwiązane z wykonywanym
        > zawodem...

        Nieraz tak, a nieraz bywa tak, że pracownik niby po studiach nie
        jest w ogóle przygotowany do pracy, do której teoretycznie powinien
        być.

        > I właśnie z tą płcią niedostatecznie reprezentowana to o co
        chodzi?
        > Znaczy jeśli wiekszość pielęgniarek to kobiety, to pielęgniarze
        > powinni zarabiać więcej [nawiasem mówiąc miałam kiedyś problem,
        jak
        > się w szpitalu zwracać do pielęgniarza... "siostro"? "bracie"?].

        No właśnie. Nie spotkałem w realu pielęgniarza przy łóżku ;) Owszem,
        w pogotowiu czy oddziałach zamkniętych bywają, nawet mam takiego
        znajomego. właściwie to mam olbrzymie trudności z określeniem co
        właściwie oznacza "płeć niedostatecznie reprezentowana".

        > A jeśli wiekszość ginekologów to mężczyźni, to jak już sie jakaś
        > trafi kobieta, to też ją sowiciej opłacać? Nie no, bzdura.

        Może tu chodzi o jakieś inne korzyści?!
        • hypatia69 Re: Równość 12.04.08, 09:40
          "Może np z tego powodu, że maurzystkę trudno byłoby wykorzystać do
          innej pracy a taka pani po studiach ma dużo większe potencjalne
          możliwości."
          A jeśli pani z maturą ma większą wiedzę, większe doświadczenie i
          jest mobilna, a pani po studiach jest doniczegowata, cierpi na
          niechciejstwo, olewactwo i tumiwisizm? Ja już widziałam siakieś
          techniczki od badań i inne urzędniczki po studiach, które na
          rozmaite pytania z zakresu ich wykonywanego zawodu odpowiadały
          głosem pełnym wyrzutu "Nieeee wieeeem... Musiałabym
          sprawdziiiiić..." i nie powiem, jakie ciepłe uczucia sie we mnie
          lęgły, bo mi się nie chce wyrażać. Widziałam też urzędniczki z
          czasów, kiedy studia nie były w państwowych instytucjach konieczne,
          które krótko, fachowo i zrozumiale wyjaśniały wszysko petentowi, a
          jeśli petent był wybitnie odporny na wiedzę, to same za niego
          wypełniały rubryczki, latały po różnych pokojach i kolejne zadania
          [oraz ułatwienia] wypisywały mu na karteczce. Wiedziały, gdzie, co i
          jak, żeby było szybciej i lepiej.
          Poza tym świstek na ukończone studia nie oznacza faktycznej wiedzy.
          I przydatności do czegokolwiek.
          "Nieraz tak, a nieraz bywa tak, że pracownik niby po studiach nie
          jest w ogóle przygotowany do pracy, do której teoretycznie powinien
          być."
          A tak. Toteż mówię, ukończone studia nie są gwarancją czegokolwiek.
          Doświadczenie i faktyczna wiedza tudzież praktyczna znajomość zawodu
          są ważniejsze, niż ilość posiadanych fakultetów.
          "Nie spotkałem w realu pielęgniarza przy łóżku ;)"
          Ja spotkałam jednego:)
          "Może tu chodzi o jakieś inne korzyści?!"
          Sądzisz, że czerpią jakieś dodatkowe "profity" z grzebania kobietom
          w trzewiach...?;)
          • hymenaios ART 23. KPP 15.04.08, 11:05
            hypatia69 napisała:

            > (...) I przydatności do czegokolwiek.

            Czyli podstawą są realne kwalifikacje. Zgoda, jedna nikt mi nie
            zabrania brać pod uwagę również te potencjalne możliwości. W tym
            wszystkim nie było predyspozycji związanych z płcią. A one w
            niektórych przypadkach odgrywają pewną rolę.

            > "Nieraz tak, a nieraz bywa tak, że pracownik niby po studiach nie
            > jest w ogóle przygotowany do pracy, do której teoretycznie
            powinien
            > być."
            > A tak. Toteż mówię, ukończone studia nie są gwarancją
            czegokolwiek.

            Bo i nie o gwarancjach tu mowa.

            > Sądzisz, że czerpią jakieś dodatkowe "profity" z grzebania
            kobietom
            > w trzewiach...?;)

            Sądzę, że mam trudności w rozmowie z Tobą ustalić, w jaki sposób
            należałoby zrealizować w praktyce normatywny akt przytoczony w
            pierwszym wpisie.
            • hypatia69 Re: ART 23. KPP 15.04.08, 14:45
              "Sądzę, że mam trudności w rozmowie z Tobą ustalić, w jaki sposób
              należałoby zrealizować w praktyce normatywny akt przytoczony w
              pierwszym wpisie. "
              Ten o równości? Równość nie powinna sie wiązac z płcią, zarobki też
              nie. To powinno być zależne od wykonywanej pracy: jak jest
              wykonywana, jakie są umiejętności, możliwości itd. Nie wiem, jak to
              prościej ująć.
              • hymenaios Re: ART 23. KPP 15.04.08, 14:54
                hypatia69 napisała:

                > Ten o równości? Równość nie powinna sie wiązac z płcią, zarobki
                też
                > nie. To powinno być zależne od wykonywanej pracy: jak jest
                > wykonywana, jakie są umiejętności, możliwości itd. Nie wiem, jak
                to
                > prościej ująć.

                Nie ma potrzeby ani prościej, ani inaczej. Jest natomiast potrzeba
                zastanowienia się nad sensownością takich zapisów. Jest oczywiste,
                że cytując "To powinno być zależne od wykonywanej pracy: jak jest
                wykonywana, jakie są umiejętności, możliwości itd", a widzimisie
                może dotyczyć zarówno płci, jak i wyglądu, pochodzenia i wielu
                róznych innych rzeczy.
    • lepian4 Re: Równość 11.04.08, 16:41
      Bez watpienia nierownosci wystepuja tez w kwestii sluzby wojskowej.
      Wszyscy skupiamy cala swa uwage na wyimaginowane niesprawiedliwosci
      placowe, wynikajace z rzekomej preferencji plci brzydszej.
      Ilu mezczyzn stracilo najcenniejsze lata na bzdurnym poszukiwaniu
      wroga na pobliskim poligonie, podczas gdy ich rowiesniczki
      realizowaly sie zawodowo? Ilu otrzymalo kategorie D(o dupy) i w ten
      sposob stracilo realna szanse na znalezienie jakiejkolwiek
      przyzwoitej pracy, wszak nikt chorego nie potrzebuje...

      Jesli zawodowa sluzba wojskowa nie jest dla wszystkich kobiet
      mozliwa, to wprowadzmy chocby kategorie przydatnosci do pracy wedlug
      tych samch wzorcow. Pracodawcy niech je skrzetnie analizuja,
      zwlaszcza przy zatrudnianiu. To pierwszy krok do wyrownania szans na
      rynku pracy.
      • Gość: kati Re: Równość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 13:51
        Nudzisz. Jakie tam "lata zycia" - wojsko od lat trwa juz mniej niz
        rok, dla wielu pół roku. A przede wszystkim, juz niedługo pobór ma
        być zlikwidowany a armia uzawodowiona i bardzo dobrze. Co to za
        idiotyczny sposób mówienia o równouprawnieniu: jak mężczyźni mają
        źle, to niech kobietom tez będzie źle. A nie lepiej zrobić tak, żeby
        mężczyznom było dobrze czyli zlikwidowac pobór (co stanie się juz
        wkrótce)? Prezentujesz mentalnośc psa ogrodnika.
    • kozaki_wiesi Re: Równość 15.04.08, 14:34
      Kobieta przechodzi na emeryturę średnio w wieku 56 lat a żyje 76. A
      więc postuluję, w związku z równością rzecz jasna!, by mężczyzna
      cieszył się tak samo długim wypoczynkiem na starość i przechodził na
      emeryturę w wieku lat 51. Bo żyje przecież lat 71.
      • Gość: DSD Mozna prosciej IP: 144.92.199.* 15.04.08, 16:28
        Poprzez aktywne stosowanie eutanazji da sie wyrownac srednia dlugosc
        zycia... ;-)
    • Gość: Lena Re: Równość IP: *.multimo.gtsenergis.pl 15.04.08, 20:03
      Autentyczna sytuacja z wczoraj:
      Miejsce zdarzenia - firma zagraniczna, pracuje duży zespól i już
      wiadomo było,ze praca będzie do późnych godzin popołudniowych. Część
      grupy przyniosła sobie jedzenie do podgrzania (mikrowela jest w
      służbowej kuchni), część zamówiłą w okolicznej knajpce i
      przywieziono coś koszmarnego - nie dość,ze zimne to jeszcze
      nieświeże, widać odgrzano coś co zostało z soboty i niedzieli.
      Jedyna kobieta z grupy dzwoni do knajpki i żąda zabrania tego co
      przywieźli i zwrotu pieniędzy. Przywożą inne, świeże jezdenie. Jeden
      z mężczyzn, który przyniósł sobie coś w słoiczku do podgrzania i
      konsumuje "znad miski" mói do koleżanki "co to za kobieta która nie
      potrafi sobie ugotować sama czegoś do pracy". Na to kobieta
      odpowiada "nie każdy, jak niektórzy koledzy są kuchtami w domu i
      jedyne co robią to obgotowują rodzinę jak baba".
      Znajdźcie szczegóły określeń "dyskryminacyjnych"....
    • qqazz Re: Równość 15.04.08, 20:15
      Co do zatrudnienia to psie prawo pracodawcy (o ile to nie jest pracodawca
      publiczny bądź państwowy) kogo i na jakie stanowisko zatrudnia.
      Co do wynagrodzenia to powinno być adekwatne do efektów pracy.
      A co do równości to ciekawe czy kobiety byłyby zachwycone gdyby w czasie
      dwudniowej przeprowadzki biura w jeden dzień one parzyły kawę i odbierały
      telefony a mężczyźni targali meble w drugi byłoby na odwrót.




      pozdrawiam
Pełna wersja