dogorywające małżeństwo

14.04.08, 01:36
Nie będę się zagłębiał w szczegóły. Pobraliśmy się trzy lata temu.
Dziecko przyszło na świat. Po niespełna roku wyprowadziła się ode
mnie do rodziców. Potem wspólne wakacje. Potem do wawy -
wynajmowałem apartament/mieszkaliśmy razem. Zrobiła potajemną
wycieczkę na śląsk - wymeldowała siebie i dziecko. Przed Wigilią
powróciła do rodziców, zabroniła kontaktu z dzieckiem. Nowy Roku,
już nie moja. Teść wynajmował mieszkanie, ja dojeżdżałem do
wawy /300 km/ dwa razy w tygodniu. Potem wyjazd mój za granicę, teść
kupił jej mieszkanie w wawie /bo mąż ślązak nie zapewnił warunków/.
Potem wyjazd anglia. Krótkie wakacje. Zabieranie dziecka, unikanie
kontaktów. Tak mija kolejny rok.

Reasumując. Od roku nie współżyjemy. Zabrania mi kontaktów
fizycznych.Buzi też.
Od dwóch lat nie mieszkamy razem.
Kontakty z dzieckiem mam raz na trzy tygodnie. Dojazd do wawy - w
międzyczasie coś wymyśli /teście - małe miasto 100 km od wawy/.
Zabrania mi wstępu do jej miejszkania. Ot, teść zabronił jej
wpuszczać ślązaka.

Reasumując. 150 tysięcy w plecy w dwa lata, zero kochania, erotyki,
zbliżenia. Olewanie gnojem, szmacenie itd.
Dostała autko plus wyciągała z konta /miała kartę/ ok 3500
miesięcznie.

Od marca br. daję jej 1500 pln bo uważam, że to na połowę
utrzymianie dziecka. Ona nie pracuje, ukończyła studia 3 lata temu,
teraz kolejne tatuś opłaca. Więc żyje jak ta lala a od męża brała.
Pominę, co dała (..)..

Nie odbiera telefonów, zero kontaktu. Po dwóch latach widzę, że
dogorywałęm. Trzeba było jak się wyprowadziła zaraz założyć sprawę.
Nie mam kontaktów z dzieckiem, zabrania moim rodzicom przed
siedemdziesiątką spotkań z wnusią, chyba że przyjadą przez pół
Polski.

Łamię się. Wiem, że mnie nie kocha. Ale czy rozwód rzeczywiście
stanowi jedynie rozwiązanie bym miał regularny kontakt z dzieckiem?
A alimenty? Od 3 lat nie mam przychodu. Żyję z pozostałości na
koncie. Od dwóch lat nie mieszkamy wspólnie.

Czy ktoś ma pomysł jak z tego wybrnąć? Obrzuca mnie wulgaryzmami,
już nawet nie chce mi się kolekcjonować nagrań z komórki.
Czy sąd da wiary i rozstrzygnie to?

Mam prawie 40 lat, ona młodsza. Nie tak planowałem sobie życie.
Chodzę na terapię, wychodzę powoli z depresji. Świat mi się zawalił
jak mi zabrała dziecko. Nie piję, ćwiczę, zbieram się.

Czy kiedyś dziecko mi zarzuci, że to ja złożyłem do sądu o rozwód?
Przecież, nie udowodnię jej, co mama czyniła.

Doradcie, proszę.
dzięki.
    • dritte_dame Re: dogorywające małżeństwo 14.04.08, 01:59
      Spróbuj może skontaktować się z jedną z tych organizacji.
      • rafalkrzysztof Re: dogorywające małżeństwo 14.04.08, 09:07
        dziękuję.
        uczynię to.
        pozdrawiam.
        • Gość: evro444 Re: dogorywające małżeństwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.08, 11:18
          dla mnie trochę enigmatycznie brzmi-wyprowadziła się, wymeldowała,
          nie chce widzieć.Wszystko pięknie, tylko chyba dałeś ku temu powody
          o których tutaj nie wspomniałeś.
    • Gość: P.S.J. Chrzanić dzieciaka... IP: *.sferia.net 14.04.08, 12:09
      ... zawsze możesz zrobić sobie nowego. Zapisz się do Legii Cudzoziemskiej, pożyj
      pełnią życia z 5 latek, zarobisz na nowy start...
      • Gość: ferment Re: Chrzanić dzieciaka... IP: *.chello.pl 14.04.08, 13:51
        Piłeś?
        Nie pracujesz od dwóch lat?

        Jeśli tak, to sporo, by uważać, że sam jesteś winien tej sytuacji. Choćby
        spółwinien:(
        • rafalkrzysztof Re: Chrzanić dzieciaka... 14.04.08, 15:17
          -nie, nie piłem, nie pijam.
          -nie pracuję, mam oszczędności.

          Owszem, współwinien - zawsze wina leży po środku. Ale dziecko ma
          prawo do Taty. Nie będę się bić..i tak kiedyś jej to życie
          wynagrodzi.
      • rafalkrzysztof Re: Chrzanić dzieciaka... 14.04.08, 13:51
        dziekuję za komentarze.
        ironia losu, właśnie dostałęm wezwanie do sądu na rozprawę.
        cóż, widać już dawno było "pozamiatane"...
        przepraszam, za zbędny post na forum.
        • matylda1001 Re: Chrzanić dzieciaka... 14.04.08, 14:15
          >przepraszam, za zbędny post na forum.<

          Dlaczego zbędny? Jednak jeśli już zacząłeś to napisz jak było
          naprawdę, dlaczego odeszła, czy Ty nie poczuwasz się do żadnej winy?

        • beretelwi Re: Chrzanić dzieciaka... 14.04.08, 15:34
          Odpowiadaj za swoje czyny samodzielnie!!!!!!
          Jesteś szczeniaczkiem, któremu zabrakło cycuszka w ustach z mleczkiem mamusi.

          -
          In Googlis non est, ergo non est
    • psiqtass Re: dogorywające małżeństwo 14.04.08, 15:38
      Jak ja nienawidzę takich łamiących się dupków!
      przestań płakać!
      wracaj do mamusi!
      albo tu
      szukaj szczęścia
      u mamusi
      albo tu

      Monika
      • Gość: Lena Re: dogorywające małżeństwo IP: *.multimo.gtsenergis.pl 14.04.08, 22:26
        Jesteś taka właśnie jak twój nik!!!! Takie zero!!! Facet powinien w
        mordę lać ze dwa razy na dzień (albo już leje)i albo zmądrzejesz
        albo - polubisz (pewnie już leje i p[ewnie już lubisz !!!). I to
        jest twój problem !!! Ale mnie ciebie nie żal !!!
        • daria45-net Re: dogorywające małżeństwo 15.04.08, 06:07
          Gość portalu: Lena napisał(a):

          > Jesteś taka właśnie jak twój nik!!!! Takie zero!!! Facet powinien
          w
          > mordę lać ze dwa razy na dzień (albo już leje)i albo zmądrzejesz
          > albo - polubisz (pewnie już leje i p[ewnie już lubisz !!!). I to
          > jest twój problem !!! Ale mnie ciebie nie żal !!


          Ot kobieta, kobiecie!
          A ja mam nadzieje, ze to ty bedziesz brala po pysku.
          • Gość: Lena Re: dogorywające małżeństwo IP: *.multimo.gtsenergis.pl 15.04.08, 07:28
            Nie będę brała, tego możesz być pewna. Mam szacunek do siebie !!!!
            i innych. Dlatego napisałam do ciebie tak jak napisałam i ...
            zmieniłaś nik. To już cos !!! Myslenia o sobie, niestety
            niekoniecznie ... a to jest właśnie twój problem.
    • camel_3d Re: dogorywające małżeństwo 14.04.08, 16:22
      sprawa w sadzie to chyba jedyne rozwiazanie.
    • Gość: Lena Re: dogorywające małżeństwo IP: *.multimo.gtsenergis.pl 14.04.08, 22:31
      Nie djaaj się chłopie wpędzać w kompleksy na punkcie "pochodzenia".
      To, skąd pochodzisz nie ma najmniejszego znaczenia, ma tylko
      znaczenie dla przeflancowanych wieśniaków z komplesami. Tacy spod
      Wielczki, Pcimia czy innej mieściny jak już przeflancują się to w
      drugim pokoleniu s.ą "panichami z miasta" (stolycy) i próbują swoje
      kompelsy na kimś odegrać. To nie twój problem. Lepiej trzymaj się od
      takiej rodziny z daleka, ona już jest stracona, więcej mozesz tylko
      stracić . Ukłądaj sobie inaczej życie, buduj swoje poczucie wartości
      gdzie indziej, esteś wartościowym człowiekiem więc nie daj się
      gnoić !!! Powodzenia życzę :)
      • daria45-net Re: dogorywające małżeństwo 15.04.08, 06:10
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Nie djaaj się chłopie wpędzać w kompleksy na
        punkcie "pochodzenia".
        > To, skąd pochodzisz nie ma najmniejszego znaczenia, ma tylko
        > znaczenie dla przeflancowanych wieśniaków z komplesami. Tacy spod
        > Wielczki, Pcimia czy innej mieściny jak już przeflancują się to w
        > drugim pokoleniu s.ą "panichami z miasta" (stolycy) i próbują
        swoje
        > kompelsy na kimś odegrać. To nie twój problem. Lepiej trzymaj się
        od
        > takiej rodziny z daleka, ona już jest stracona, więcej mozesz
        tylko
        > stracić . Ukłądaj sobie inaczej życie, buduj swoje poczucie
        wartości
        > gdzie indziej, esteś wartościowym człowiekiem więc nie daj się
        > gnoić !!! Powodzenia życzę :)



        Cekawe skad ty wiesz, ze on jest wartosciowym czlowiekiem a nie
        obibokiem draniem, damskim bokserem i psychopato. Jestes zwykla
        zdzira i chlopiara.
        • Gość: Lena Re: dogorywające małżeństwo IP: *.multimo.gtsenergis.pl 15.04.08, 07:30
          Wszyscy są wartościowymi ludźmi i dla mnie jak ktoś czuje się lepszy
          od kogoś z racji pochodzenia to zwykle leczy własne kompleksy.I to
          wszystko.
    • daria45-net Re: dogorywające małżeństwo 15.04.08, 06:02
      No dobra, a teraz powiedz dlaczego ona cie wygania i wyzywa. Co
      takiego jej zrobiles, ze nie chce cie znac. jesli jej nie szanowales
      to czego sie teraz spodziewasz. Kobieta jest wyksztalcona,
      wartosciowa i nie pozwoli soba pomiatac.
    • Gość: hyjdla z hebzio Re: dogorywające małżeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 07:38
      A może usłyszała kiedyś prosto w oczy (albo przez przypadek), że jest w waszej
      rodzinie persona non grata- bo gorolka?

      Dla rodowitego śloonzoka, jeszcze takiego z małej miejscowości, ożenek z
      ,,gorolką'' to gańba! Mezalians czystej wody! Bo ino śloonzoczki som cnotliwe,
      pobożne, czyste i gospodarne, a reszta to chadziajstwo, sodomia i gomoria,
      panie! Już z założenia, po prostu;)
      • Gość: Echo Re: dogorywające małżeństwo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 15.04.08, 08:23
        Podaj powod dla ktorego odeszla, jesli mozesz. Bez tego trudno cos radzic. Tak
        czy inaczej wspolczuje wszystkim, a szczegolnie dziecku. Ono nawet nie wie o co
        chodzi.
        • rafalkrzysztof Re: dogorywające małżeństwo 15.04.08, 10:01
          mogą być banalne, mogą Cię śmieszyć..

          skoro wątek żyje, to odpowiem na pytania.
          nie ukrywam. paraliżuje mnie to psychicznie.

          ale skoro miłość się kiedyś kończy, moja najwyraźniej skończyła się
          przed czasem..

          1. nie biłem jej
          2. sprawa prosta. to była kiedyś moja studentka. Panna z małego
          miasteczka, Dwa lata chodziła na moje zajęcia więc się zabujała.
          Potem zaczęliśmy się spotykać, zmieniłem szkołę by było ok.
          Pobraliśmy się z miłości, córeczka przyszła na świat. Owszem, jestem
          ze Śluńska a ona z miasta kafelek ale..to jej tutaj śmierdziało,
          ludzie mówili nie po polsku. Ona ze stolicy /naturalizowana
          warszawianka/ rozpowiada w wawie ze na śląsku jest be.
          cóż, mieszkała w małym miasteczku, od 7 lat z przerwa roczną na
          śląsk to warszawa.
          nie biłem, nadal kocham ją.. ale nie można być z kimś, kto wiąże się
          dla pieniędzy a potem na każdym kroku to potwierdza.
          może po rozprawie będę się regularnie mógł spotykać z dzieckiem. od
          dwóch lat to co dwa, trzy tygodnie..zabrania mi.ot, jeździ do mamusi
          do miasta kafelek. co ciekawe, byliśmy jeszcze w lutym na wczasach w
          wiśle a dwa tygodnie później wysłał Pan adwokat z warszawy pismo do
          sądu. Hm..sprawę chce w wawie, ona studiuje prawo więc jestem pewien
          że zna Pana adwokata.może z nim śpi..to jest kobieta już po jednym
          fakultecie, trzy lata temu się obroniła. ale...
          pozwała mnie na 5000 alimentów. 3000 dla córki a 2000 dla siebie.
          ot..zmyśliła sobie dochody itd..ja nawet tyle nie zarabiam.
          zresztą, sądźcie sobie po swojemu. dobijam do czterdziestki, panna
          ma 25 lat. to żmija, która idzie po trupach. wiedziałem o tym. nie
          przeszkadzało mi to, myślałem, że łatwiej będzie iść wspólnie przez
          życie..ale .. karty się odmieniły, zacząłem mniej zarabiać. jej
          rodzice dali warunek..rozwód z nim a dostaniesz mieszkanie na
          bemowie itd.. cóż. kasa najwyraźniej jest dominantą.

          może i tak ma być. takie buty.


          • rafalkrzysztof Re: dogorywające małżeństwo 15.04.08, 18:57
            Re: koniec dogorywania w małżeństwie
            nely211 15.04.08, 14:52 Odpowiedz Tak się głośno zastanawiam czy
            dla Niej zostawiłeś rodzinę,czy miałeś wcześniej
            żonę i dzieci,czy Ona była Twoją kochanką? Skąd u Niej ten brak
            skrupułów wobec
            Ciebie?
            Nie wzbudziłeś mojego zaufania.Czegoś mi tu brakuje...
            Nie traktuj tego co piszę jako atak,tylko takie sobie spekulacje.


            Re: koniec dogorywania w małżeństwie
            pol_krzaka 15.04.08, 15:47 Odpowiedz Sprawa wygląda dość
            klarownie, dziewczynie zależało na kasie, to wybrała sobie
            cel i go zrealizowała, dostała samochód, wydostała się z małego
            miasteczka do
            Warszawy, to po co jej teraz stary czterdziestoletni dziad na jakimś
            tam śląskim
            zadupiu jak ona wciąż piękna i młoda? Czyż nie lepszy będzie młody
            prawnik? Pani
            bez zająknięcia sprzedałaby własną matkę. Najwyraźniej jednak to za
            mało by u
            niej szukać winy. Na pewno to on zawinił, wprawdzie nie można się do
            niczego
            doczepić, ale przecież zawsze zostaje podejrzenie, że czegoś
            brakuje, nie budzi
            zaufania, tak, teraz to już na pewno wszystko przez niego. Ani chybi
            ją bił,
            gwałciciel albo jeszcze gorzej.


            Re: koniec dogorywania w małżeństwie
            rafalkrzysztof 15.04.08, 18:45 Odpowiedz - nie, nie miałem
            wcześniej żony ni też dzieci
            - nasza córeczka jest moim pierwszym dzieckiem
            - nie była moją kochanką, gdyż nie miałem wcześniej żony. rozumiem,
            że termin kochanka odnosi się do kobiety z którą się regularnie
            spotykasz mając żonę. takowej nie miałem.
            brak skrupułów. wiesz..gdy dwa lata temu się wyprowadziła - nadal
            byliśmy fizycznie. choć od chwili gdy się córka urodziła wiele się
            zmieniło.
            zdziwisz się, ale gdy widzisz jak rośnie brzuszek to..przestaje cię
            pociągać fizycznie swoja kobieta. wolisz ją przytulać, głaskać ni
            też penetrować. nasz pan doktor zapytał mnie czy chcę brać udział w
            porodzie. owszem, było to marzenie być przy porodzie córeczki.
            otrzegł mnie jednakże, że mogę później mieć problemy z..tymi
            sprawami. cóż, mówię za siebie. byłem przy porodzie, zawsze
            ciekawski życia musiałem zobaczyć wszystko na swoje oczy wraz z
            przecięciem pępowiny. nie..fotek nie robiłem..by wyjaśnić szczegóły.
            ale..kosztowało mnie to parę miesięcy absolutnej niezdolności w
            stosunku do mojej żony. ot..nie mogłem.. pan doktor miał rację..coś
            jednak nam się zmienia...
            ona oczywiście wymyśliła sobie że skoro przed urodzeniem było tak
            rzadko to miałem kogoś..po urodzeniu analogicznie..też miałem inną
            według jej wyobraźni..
            potem teść nie raz mi mówił, że był przeciwko naszemu małżeństwu
            itd..


            Re: koniec dogorywania w małżeństwie
            rafalkrzysztof 15.04.08, 18:55 Odpowiedz ironia losu..

            zobacz post z 25 grudnia 2006 roku. tu zacząłem dogorywać. zbliżamy
            się więc chyba do końca

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=78285362&a=78353111


            • Gość: Echo Re: dogorywające małżeństwo IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 17.04.08, 08:31
              Roznica wieku chyba nie jest przyczyna. Mozliwe ze widziala w Tobie Boga gdy
              byla studentka. Po slubie zobaczyla czlowieka, szczegolnie ze
              losy Ci sie odmienily. Zastanow sie czego chcesz.

              Napisz do niej szczery uczciwy list. Przyznaj sie do bledow jesli je popelniles.
              Staraj sie nie koncentrowac na jej bledach. Moze macie wspolnych przyjaciol
              ktorzy moga przenosic informacje, jesli bezposrednia komunikacja nie dziala. Ja
              znam ludzi ktorzy w ten sposob wychodzili z beznadziejnych sytuacji. Problem w
              malzenstwie zawsze zaczyna sie od braku komunikacji (nie od braku seksu jak
              mysla naiwni). Komunikacji! Nie zawsze wierze w rozmowy miedzynarodowe ale w
              rozmowy wewnatrzmalzenskie wierze. Jesli myslisz za na komunikacje jest za pozno
              (nie wiesz dopoki nie sprobujesz), to kontakt z dzieckiem mozesz zalatwic
              sadownie. Ale to jest jeden z najgorszych sposobow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja