Demokracja w supermarkecie

15.05.08, 00:56
U mnie w dzielnicy coraz częściej różna obsługa i kasjerki pozwalają
sobie na jakieś spoufalanie sie - zagadując od rzeczy, pytają o
dzieci, opowiadają o swoich itp.itd. Ja tam chodzę zakupy robić a
nie w celach towarzyskich - i zastanawiam się czy jedynie mnie to
razi. Macie też tak?
O taksówkarzach już nawet nie wspominam - od lat gadają do mnie
jakbym ich kumpelą z podwórka była. Co się stało z uprzejmym,
grzecznym, dystansem? Czy muszę się teraz 'przyjażnić' z każdym?
    • uyu Re: Demokracja w supermarkecie 15.05.08, 01:36
      Oczywiscie, ze nie musisz.
      Tylko pozwole sobie zauwazyc, ze to wlasnie dzieki takiej
      hermetycznej postawie jak twoja Polacy maja w swiecie opinie taka
      jaka maja. Albo ryczace ogolone lby ubrane jak nastolatki z
      Harlemu albo ksiezniczki z bajki.
      Usmiech jeszcze nikomu nie zaszkodzil.
      A moze czujesz sie lepsza od tego drobnego personelu swiadczacego
      uslugi?
      Jesli tak, to staraj sie nie zapomniec, ze odzywiasz sie, trawisz i
      wydalasz dokladnie tak samo jak wszystkie ssaki.
      • konto_online Re: Demokracja w supermarkecie 15.05.08, 02:18
        nie wiem jak jest w świecie, ale bywałem w wielu krajach UE i jakoś
        żadna kasjerka o pierdoły nie zagadywała tylko uprzejmie i sprawnie
        kasowała
        jeśli zaś chodzi o Polaków i ssaków - to na drugi raz skorzystaj z
        prawa do siedzenia cicho; jak to ładnie powiedział pewien Pan z
        ulubionej przez Ciebie kultury
        (Administracyjnie przynaleze do Francji do ktorej kiedys, gdy z sil
        opadne i zuzyje kostur wedrownika, wroce aby osiasc w ulubionym
        Lille.)
      • Gość: !!! Re: Demokracja w supermarkecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.08, 09:38
        No toś walnęła, uyu. Są granice i należy się ich trzymać bo inaczej
        wszyscy sobie wzajemnie na głowy powłazimy!
        Ja wolałabym by kasjerka sprawnie i chętnie mnie obsłużyła, czyli
        zajęła sie swoją robotą której sie podjęła a nie była ciekawska i
        wtykała nosa w moje prywatne sprawy, szczególnie kiedy się spieszę.
        A znudzony taksiarz też niech nie używa do rozrywania swego nudnego
        życia i nie klaruje zawile swoich skrajnie prawicowych poglądów.
        • uyu Ksiezniczki na grochu 15.05.08, 13:40
          W gigantycznych supermarketach nikt nikogo nie zagaduje, w
          mniejszych, tych ze stalymi klientami bardzo czesto slychac
          powitania i drobne pytania, ktore nie sa wscibstwem tylko checia
          okazania uprzejmego zainteresowania i podtrzymania stosunkow
          miedzyludzkich.
          Po waszych wypowiedziach nie dziwi mnie fakt wielkiego zdumienia
          Polaka, ktory bedac z nami we Francji nie mogl pojac jak to sie
          dzieje, ze nawet w windzie obcy ludzie mowia mu 'dzien dobry' i
          pytaja 'comment ça va'. Ogolnie byl zdziwiony uprzejmoscia i
          usmiechem ekspedientek i zwyklych ludzi.
          Jesli pytania sa wscibskie to w pelni sie zgadzam. Jesli nie, to
          zwykla uprzejmosc wymaga aby tym osobom odpowiedziec bez
          wywnetrzania sie.
          Czy dla was wypowiedzenia kilku zdan w rodzaju 'dziekuje, wszystko
          w porzadku' oraz 'milo, ze pani o mnie pamieta' jest az tak wielki
          wysilkiem?
          Kiedys tego rodzaju 'zagadywania' nazywano kurtuazja - dzis sa
          odczuwane jako agresja. No coz, kazdy sadzi po sobie.
          A na zbyt nachalne pytania mozna przeciez odpowiedziec
          usmiechem 'prosze wybaczyc, to juz sa moje osobiste sprawy'.
          • Gość: cc Re: Ksiezniczki na grochu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.08, 14:27
            Uprzejmości tak - spoufalaniu nie!
          • konto_online Frankofile - na frankofilskie fora 16.05.08, 11:24
    • radosny_trubadur Demokracja? 15.05.08, 14:40
      Demokracja? Co to jest "demokracja"?
    • agulha Re: Demokracja w supermarkecie 15.05.08, 23:52
      W supermarkecie to nie, ale w niektórych małych sklepikach w okolicy i owszem.
      Ja zagaduję sprzedawczynie, one mnie, ucinamy sobie pogawędkę, jeśli mamy czas.
      Po to tam idę między innymi - jest to dla mnie rzadka frajda (rzadka, bo pracuję
      na pełny etat plus długi dojazd plus częste delegacje). Z racji delegacji dużo
      się rozbijam taksówkami. Większość taksówkarzy istotnie jest rozmowna, ja też,
      to się dobrze składa. Niejednej ciekawostki i pomocnych informacji się
      dowiedziałam od tych ludzi. Nie odczuwam jednak tego jako nachalność. Jeśli nie
      mam chęci do rozmowy (a zdarza się, np. jak mnie głowa boli), to nie przypominam
      sobie, żeby mnie ktoś takową męczył.
      Co kto lubi i na co kto ma ochotę w danej chwili - są miejsca, gdzie się jest
      anonimowym, są miejsca, gdzie się jest rozpoznawanym itd. Kiedy słyszę od
      ekspedientki z jakiegoś przypadkowego Alberta [supermarket] wyuczone
      "dziękuję-życzę-miłego-dnia", to mi się flaki przewracają (nie komentuję, bo
      wiem, że one są tak tresowane i muszą).
    • grenzik Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 01:10
      Wszystko wymaga wyczucia. Ze mnie na przykład gaduła i jeśli widzę sympatycznego
      sprzedawcę w dobrym humorze, często skomentuję własne zakupy, zagadam o
      przysłowiowej pogodzie (oczywiście nie wtedy, gdy miałbym komuś blokować
      kolejkę). Równie chętnie odpowiadam na takie pozytywne zaczepki, o ile jestem w
      dobrym nastroju. Ale brak wyczucia wszystko psuje. Dlatego nie wyrażam zachwytu
      nad dobrze posypanym ziarnem ziarnistym chlebem wobec naburmuszonej pani w
      piekarni i nie znoszę, gdy w złym humorze prosząc spod nosa o dwa Tyskie, mam
      wysłuchać opinii zza lady dotyczącej gustów pana z monopolowego. A jeszcze co
      innego poruszanie spraw prywatnych. To już NIE ! A co do wypowiedzi o polakach,
      a "zagraniczniakach", to sprawa prosta. Kasjerka w Biedronce ma źle, a kasjerka
      w Sainsbury w UK, nie ma źle. I wszystko jasne.
      • uyu Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 01:56
        Kasjerki nigdzie nie maja dobrze. Wszystkim sie wydaje, ze tylko
        sobie siedza nadete i niewiele osob zdaje sobie sprawe z tego, ze
        dziennie przerzucaja jedna reka prawie tone towaru jesli nie wiecej.
        Do chwili obejrzenia godzinnego reportarzu o ich pracy takze sobie z
        tego nie zdawalam sprawy.

        Jeszcze male à propos wpisu wpisu rozpoczynajacego watek. Gdyby jego
        autorka nie uzyla tak pogardliwych sformulowan, z pewnoscia nie
        zwrocilabym uwagi na jej duperelne problemy i nadete ego, ktorych
        przykladem sa nastepujace sformulowania:

        "różna obsługa i kasjerki pozwalają sobie na jakieś spoufalanie sie"

        rozna, jakies - sa tak bardzo jej niegodni, ze stali sie dla 'jej
        egocentrycznosci' nierozpoznawalni.

        "O taksówkarzach już nawet nie wspominam - od lat gadają do mnie
        jakbym ich kumpelą z podwórka była."

        gadaja, kumpela - no i wyszlo szydlo z worka a raczej siano z butow.
        Pancia w pretensjach a slownictwo zapyzialej nastolatki.

        "Co się stało z uprzejmym, grzecznym, dystansem? Czy muszę się
        teraz 'przyjażnić' z każdym?"

        Nie, jasnie panienko. Panienka nie musi. Nie musi takze panienka
        mylic pojec bowiem demokracja jako system polityczno-spoleczny ma
        niewiele wspolnego z poufaloscia, jesli tak mozna okreslic problem
        przewrazliwionej panci.
        • uyu Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 01:57
          erratum - reportarzu = reportazu :))
          • grenzik Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 02:00
            no dobra uyu. trochę to zalatuje "panienkowatością" ;) ale - o ile nie znacie
            się osobiście - nie popierałbym takiego indukcyjnego rozumowania.
            • legwan4 Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 09:52
              Kasjerki nie spoufalają się klientom....Przez 8 godzin,głowę mają zajętą prawidłowym wydaniem reszty....Bywają sympatyczni klienci,którzy zagadają i przyjemnie wymienić kilka słów.Ale są i tacy,którzy kasjerki traktują,jak tłumoki:[w rodzaju.."proszek proszę spakować oddzielnie od pieczywa"... No comments....
          • Gość: Lena Re: Demokracja w supermarkecie IP: *.multimo.gtsenergis.pl 16.05.08, 23:37
            Uyu, oczywiście,ze masz rację. Tak samo sympatyczni sa sprzedawcy w
            USA czy Kanadzie. Nawet kierowca autobusu gdy cię drugi raz zobaczy
            to zagada. A co dopiero w Austrii !!! NORMALNI LUDZIE !
            Polaka pozać ... masz rację ... zwykle nie zna języka więc patrzy "z
            byka" tak by się nikt nie śmiał do niego odezwać. A w Polsce
            odgrywa 'kogoś-lepszego-niż-kasjerka'.
            • trzpjotka Re: Demokracja w supermarkecie 17.05.08, 14:59
              Lena, gdy idziesz do banku albo na poczte, to tez sobie podawedki z pania z
              okienka urzadzasz? Czy oczekujesz rzetelnosci, fachowosci i sprawnej obslugi?
    • paco_lopez Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 11:46
      dla mnie uprzejmy i grzeczny dystans jest nudny i wyniosły. ci
      ludzie którzy zapierniczają dla twojej wygody tez mają prawo żeby
      czuc sie ludźmi. nie bądź taka wielka pani.
      • muerte2 Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 12:07
        Zawsze kogoś będzie coś razić. Osobiście wolę uśmiechniętych ludzi, nawet czasem
        wścibskich niż wyniosłe damy lub żałosnych nowobogackich z warszawskiego
        Ursynowa (przepraszam innych nowobogackich). Idąc tokiem myślenia owej
        "panienki" powinniśmy się do siebie nie odzywać i zauważać swoje istnienie
        wyłącznie po to, żeby się nie zderzać na chodniku. Takiej postawie mówimy
        stanowcze NIE!
        • konto_online Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 12:48
          tak, prosze Cię - nie wpadaj na mnie na chodniku, błagam - nie
          zagaduj mnie gdy przechodze obok, proszę nie pytaj co tam dzisiaj
          wynoszę w smieciach. Trzymaj się z dala ode mnie i wyniosłych
          panienek.

          • muerte2 Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 12:51
            OK, szkoda tylko, że dopiero teraz mi to mówisz.
            • konto_online Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 12:59
              powinieneś się był domyśleć .. no tak, ale Ty z tych gadających...
              • muerte2 Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 13:16
                konto_online napisał:

                > powinieneś się był domyśleć .. no tak, ale Ty z tych gadających...

                Ja z tych gadających, więc jak się gada to się mniej (do)myśli. Zresztą wcale aż
                tak nie gadam. Po prostu jestem przeciwny odgórnemu założeniu, że nie gadam z
                nikim, a uprzejmość lub przyzwyczajenia innych traktuję z pogardą, wrogością lub
                atakiem na moją prywatność.
                • konto_online Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 13:44
                  TAKIEG założenia nikt tutaj nie czynił...
    • marajka Re: Demokracja w supermarkecie 16.05.08, 13:48
      Och straszne! Zwykła kasjerka się spoufala? Skandal! Odezwała się następna posępna Polka. Przywieś sobie na szyi tabliczkę "Uwaga! Gryzę!". Może pomóc. Nikt nie karze przyjaźnić się z taksówkarzem, ale jazda w kompletnej ciszy nie jest miła. Jeśli dla Ciebie jest, powiedz mu, że nie masz ochoty na rozmowy, a nie żal się na forum. Pozatym nie znasz chyba definicji słowa "przyjaźń".
      Odpowiadając na pytanie: nie razi mnie ludzka życzliwość. Może jestem dziwna, ale lubię ją! Lubię jak ktoś miło zagada, miło mu odpowiem.
      • Gość: 3.logi Re: Demokracja w supermarkecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.08, 15:58
        Może jestem dziwna, ale lubię ją! Lubię jak ktoś miło zagada, miło
        mu odpowiem.

        Polecam więc Alberta / Carrefoura. I warszawskie taksówki:)
        ____________________

        Beznadziejni, poza chyba jedną osoba, jesteście z tymi swoimi
        ocenami!:( Z Wami też mi się gadać nie chce!!
        • Gość: marajka Re: Demokracja w supermarkecie IP: *.rzeszow.mm.pl 17.05.08, 18:15
          Rzadko bywam w Warszawie,a w Carrefourze nikt mnie nigdy nie zagdał:)
          • Gość: 3.logi Re: Demokracja w supermarkecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.08, 00:36
            Rzadko bywam w Warszawie,a w Carrefourze nikt mnie nigdy nie zagdał

            Więc do czego tak na prawdę sie odnosisz? Własnej wyobraźni.
      • kochanica-francuza Jazda w ciszy nie jest miła? jak dla kogo 17.05.08, 19:35
        Pisz za siebie.
    • camel_3d popieram 17.05.08, 09:03
      bylem w Sellgorssie w Lodzi.
      Dwie panie w kasie trajlowaly o jakichs duperelach miedzy soba wykonujac przy
      tym prace:) i cos pytajac o zdanie stojacego klienta.
      Jakby go to mialo obchodzic.

      Druga rzecz, pani w kasie w Lidlu w Tomaszowie Maz. tez nawijala z druga o
      czyms prywatnym, nie wytrzymalem - zypatylem czy moze potrzebna jej przerwa na
      kawe zeby sobie porozmawiac, bo na razie to jest w pracy.. byla bardzo oburzona.

      Nie to ze jestem chamem i burakiem, ale ludzie.. jezeli stoje przy kasie to
      oczekuje ze zaplace za kupiony towar, kasjarka moze byc mila, moze miec zly
      dzien, ale kuzwa..nie musi pierdzielic o tym co wieczorem ogladala w serialu z
      druga kasjerka lub z klientem....
      • paco_lopez Re: popieram 17.05.08, 09:56
        zgredzisz i tyle. ta co wątek założyła też pewnie posępna matrona z
        wypisanym na twarzy komunikatem " bez kija nie podchodź" . ja na
        kasie co prawda nie pracuje ale z klientami sobie gadki ucinam na
        różne tematy. z kolesiem ze spożywczego też przegaduję. jesteś
        burakiem, bo nikt nawet jako klient w lidlu czy sellgrosie (o zgrozo
        tam zakupy pewnie robisz, bo wszystko troszku tańsze)nie jest
        upoważniony do fochów. zachowaj je dla kobity.
        • Gość: 3.logi Re: popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.08, 10:52
          zgredzisz i tyle. ta co wątek założyła też pewnie posępna matrona z
          > wypisanym na twarzy komunikatem " bez kija nie podchodź" .

          Wyraźnie należysz do tej spoufalającej się, nie trzymającej granic,
          grupy jeśli jesteś w stanie coś takiego napisać a i też nie zauważyć
          gatunku obsługi w sklepach. Żeby te kobiety o których mówię były
          uprzejme nie było by problemu - ale tak, luzu sobie zbyt dużo dają
          bądź to właśnie przez jakieś gadki z koleżankami, luźnymi
          odbiegającymi od tematu spotkania uwagami, tonem głosu, i ogólnie
          brakiem poziomu. Wraz ze spadkiem płac pojawiła sie nowy,
          niewyrobiony, gatunek obsługi. Możesz być w Warszawie, w 'dobrej'
          dzielnicy, a obsłużony jak w Pcimiu Dolnym - bo stamtąd ta cała
          obsługa dojeżdza. Te całe spoufalanie leci gdy mają dobry dzień - w
          zły bykiem gapią się i burczą coś pod nosem. I często pojawia się
          obok nich koleś z k... na ustach. Że to obecnie standard - zgadzam
          sie.
          Przetrzyj oczy i poobserwuj, proponuję.
          • legwan4 Re: Do 3.logi 18.05.08, 11:19
            Ty, wszystkim przyczepiasz jedną łatę...wrzucanie do jednego wora,to świadczy o
            totalnym oszołomstwie:[
          • camel_3d Re: popieram 18.05.08, 22:34

            > Wyraźnie należysz do tej spoufalającej się, nie trzymającej granic,
            > grupy jeśli jesteś w stanie coś takiego napisać a i też nie zauważyć


            to domena plebsu...
        • konto_online [...] 17.05.08, 12:16
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • konto_online co usunięto? 18.05.08, 03:24
            szczeniak nazywał ludzi zgredami i starymi matronami
            to zostało

            dorosły przywołał szczeniaka do pożądku - to uzunięto

            ergo kim jest moderator forum?...
            • paco_lopez Re: co usunięto? 18.05.08, 10:46
              dziękuję za szczeniaka. odmłodziło mnie.
              • konto_online Re: co usunięto? 18.05.08, 15:44
                szczeniactwo to typ mentalności, nie wieku
    • Gość: Antek Re: Demokracja w supermarkecie IP: *.ramtel.pl 17.05.08, 13:00
      Ja sądzę, że to czy ktoś przychylnie przyjmuje takie zagadywanie,
      czy też nie, zależy od tego co robi w życiu. Jeżeli jest zagonionym
      biznesmenem z tysiącem spraw na głowie, mnóstwem ludzi wokół siebie,
      to nie dziwię się, że z niechęcią przyjmuje zgadywanie w chwialach,
      które są jego chwilami wytchnienia od kontaktu z innymi ludźmi. A na
      przykład matka wychowująca dziecko, czy emerytka, która nie ma przez
      cały dzień do kogo ust otworzyć, chętnie zagada do kogoś czy chętnie
      z kimś porozmawia, bo po prostu ma na to czas i ochotę. Proponuję
      wszystkim więcej zrozumienia dla innych i więcej taktu. Jeśli ktoś
      nie ma ochoty na rozmowy, to jego prawo.
      • uyu Re: Demokracja w supermarkecie 17.05.08, 21:25
        Antku,
        prawidziwi biznesmeni , ci autentyczni, ci z milionem spraw na
        glowie i wielka odpowiedzialnoscia rzadko rzadko robia sami zakupy :)
        Masz chyba na mysli drobnych przedsiebiorcow i rzemieslnikow.
        Sa jednak wyjatki. Przez dziesiec lat bardzo duzo pracowalam z
        jednym z potentatow francuskiego rynku meblowego.
        Wierz mi, normalniejszego faceta trudno znalezc. Mily, usmiechniety,
        bez widocznych metek na szaliku i koszuli, doskonaly kompan w
        podrozy i... cholernie drapiezny biznesmen w prawdziwym tego slowa
        znaczeniu. Pomimo tego do dzis paraduje po calym swiecie i na
        najwazniejszych spotkaniach ze stara, wytarta skorzana teczka
        podarowana mu w dziecinstwie przez ojca. I ma gdzies to co sobie
        inni pomysla.
        • Gość: Antek Re: Demokracja w supermarkecie IP: *.ramtel.pl 18.05.08, 01:48
          Uyu,
          Miałem na myśli biznesmenów ogólnie, nie ważne czy pracują w dużej
          czy małej firmie. Chodziło mi raczej o to, że z tysiącem spraw na
          głowie zwyczajnie można nie mieć ochoty na rozmowę z panią przy
          kasie czy opowiadanie kelnerowi jak spędziło się dzień. Zwłaszcza,
          gdy na przykład zaraz wraca się z powrotem do pracy i to wyjście do
          sklepu czy restauracji to jest jedyna chwila wytchnienia dla takiego
          zagonionego człowieka. I wcale tu nie chodzi o to, że taka osoba
          kogoś ignoruje czy kimś gardzi - taka osoba po prostu też ma prawo
          do chwili wytchnienia i spędzenia jej w taki sposób jak jej to
          odpowiada.
          • uyu Re: Demokracja w supermarkecie 19.05.08, 01:58
            Antek,
            w Polsce sa przedsiebiorcy czyli wlasciciele firm i ich pracownicy.
            Sa rzemislnicy, sa przedstawiciele wolnych zawodow itp.
            Byznesmeni sa w angielskiej strefie jezykowej i stosowanie z uporem
            tego slowa, i nie tylko jego, jest smieszne.
            Wyglada to tak samo jak ta biedna zaba, ktora chcac stac sie
            ropucha tak sie nadymala ze az pekla.
            To mam na mysli, to ze polszczyzna nie istnieje, bo zastapiona ja
            jakims dziwacznym volapukiem.
    • trzpjotka Re: Demokracja w supermarkecie 17.05.08, 14:55
      Z tym zagadywaniem to roznie bywa, zalezy od mojego nastroju, ale generalnie
      wole anonimowosc.
      Ostatnio zdarzalo mi sie robic zakupy w pewnym markecie, prawie za kazdym razem
      pani kasjerka mi sie pytala, czy mam ich karte. Gdy mowilam, ze nie, to
      przekonywala mnie, zeby ja sobie wyrobic u nich. Zawsze mowilam, ze bardzo
      rzadko robie w tym markecie zakupy i nie jestem zainteresowana. A ona na to, ze
      sa czasem fajne promocje, znizki itd i ze warto taka karte miec. Ja mimo to
      zawsze odmawialam. Gdy poszlam tam ostatni raz, pani kasjerka znowu o tej
      karcie, ja znowu, ze mnie to nie interesuje a ona na sile mi wcisnela formularz
      do wypeklnienia z moimi danymi, zeby wyrobic karte. Jak przyjde nastepnym razem,
      to mam ten formularz wypelniony przyniesc. Jak sie domyslacie, juz nigdy wiecej
      nie poszlam do tego marketu.

      W innym markecie jest za to taka jedna wredna kasjerka, ktora po obsluzeniu
      klientki w kolejce przede mna( gdy tamta oddali sie juz od kasy), robi do mnie
      jakies miny i wypowiada jakis komentarz pod adresem tamtej klientki. Normalnie
      rece opadaja. Oczywiscie ta kasjerka nie jest ani moja kolezanka, ani moja
      znajoma. Gdy ja odchodze od kasy, pewnie tak samo robi miny na mnie i mowi cos
      glupiego na mnie.
      Mieszkam za granica.
    • Gość: 3.logi tak jak Profesor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.08, 17:23
      Prof. Bartoszewski w wywiadzie m.in. powiedział:

      Życzyłbym sobie, żebyśmy byli dla siebie tak życzliwi jak są
      Anglicy, Szwajcarzy. Może i jest w tym jakiś element obłudy, ale
      obłudy uprzejmej i życzliwej. Nawet jeżeli to tylko taka konwencja,
      to ja wolę być traktowany w konwencji życzliwej i obłudnej, niż
      nieobłudnej i agresywnej - zaznaczał były szef MSZ.

      I ja całkowicie się z TYM zgadzam. Rozumiecie tę różnicę? Pomiedzy
      uprzejmością, i życzliwością, a 'zaprzyjaźnianiem się'???
      • 10iwonka10 Re: tak jak Profesor 18.05.08, 18:06
        Zyczliwosc i uprzejmosc jak najbardziej. Tez mnie irytuja miny
        niektorych sprzedwczyn/sprzedawcow jakby cytryne dopiero co zjedli.
        Ale dla mnie uprzejmosc to mily usmiech i dzien dobry.To mi
        calkowicie wystarcza. Natomiast jesli chodzi o kasjerki ( zdarza mie
        sie to Tesco w Anglii) ktore pytaja -Did you have a good day?...What
        are your plans for weekend- to jest w tym element obludy
        bezsensownego chit-chat.Ani mnie ona nie zna, ani jej kompletnie nei
        interesuje moj dzien czy plany .....
    • znj2 Re: Demokracja w supermarkecie 18.05.08, 19:24
      To są ci z tajnej policji i badają nastroje społeczne!
      A ty dziewczyno, trochę uśmiechu.
Pełna wersja