Dodaj do ulubionych

"wielka tagedia"

31.05.08, 15:50
niedawno w wiadomościach podano informacje o śmierci kobiety, która zmarła,
ponieważ nastąpiła awaria prądu, który zasilał wielką tubę w której kobieta
przeżyła na leżąco klikadziesiąt lat swojego życia.
Nie wiem skąd te słowa rozpaczy, wielka strata, to straszna tragedia (dla niej
to lepiej, żyła i tak za długo). Ludzie ona przez kilkadziesiąt lat leżała,
nie mogła się podrapać ani samodzielnie podetrzeć tyłka. Gdzie tu tragedia?

Zawsze śmieszą mnie słowa osób, które podziwiają takich ludzi. Prawda jest
taka, że nikt ich nie podziwia, większość ma do nich obrzydzenie , a jedynie
poprawność polityczna nakazuje mówić same dobre rzeczy.

Obserwuj wątek
    • Gość: Bilbo Re: "wielka tagedia" IP: *.chu-charleroi.be 31.05.08, 15:57
      A moze jakis link?
      • majenkir Re: 31.05.08, 22:54
        Gość portalu: Bilbo napisał(a):
        > A moze jakis link?

        www.cnn.com/2008/US/05/28/iron.lung.death.ap/index.html
    • Gość: brum Re: "wielka tagedia" IP: *.chello.pl 31.05.08, 16:12
      Pomieszanie z poplątaniem.
      Śmierć zawsze wywołuje smutek. Oczywiście wśród normalnych, a nie zwichrowanych
      emocjonalnie ludzi. To po pierwsze.
      Po drugie nie klep głupot w rodzaju "żyła za długo". Żyła tyle, ile miała żyć.
      Krawiec z miarką ludzkiego życia się znalazł od siedmiu boleści. Po trzecie,
      może cię śmieszyć cokolwiek. Twoje prawo. Ale w kontekście tej biednej,
      schorowanej kobiety takie słowa nie zasługują na uznanie. Nie przyszło ci do
      łepetyny, że mógł ktoś tę kobietę kochać, pragnąć ulżyć jej w cierpieniu i mieć
      nadzieję, że wyzdrowieje? Może ten ktoś miał uczucia wyższe, których los ciebie
      pozbawił?
      • zagloba59 Re: "wielka tagedia" 31.05.08, 23:23
        Gość portalu: brum napisał(a):

        > Pomieszanie z poplątaniem.
        > Śmierć zawsze wywołuje smutek. Oczywiście wśród normalnych, a nie zwichrowanych
        > emocjonalnie ludzi. To po pierwsze.

        pewnie niech się męczy kobita przez kolejnych kilkadziesiąt lat to dopiero
        bedzie radość dal krewnych, bo żyje, ale jakość i komfort życia już się nie liczy.





        • Gość: brum Re: "wielka tagedia" IP: *.chello.pl 01.06.08, 10:56
          zagloba59 napisał:

          > pewnie niech się męczy kobita przez kolejnych kilkadziesiąt lat to
          > dopiero bedzie radość dal krewnych, bo żyje, ale jakość i komfort
          > życia już się nie liczy.

          Lepsze marne życie niż śmierć. Zresztą słyszałeś, by ta kobieta prosiła o
          eutanazję? Nie. Czyli chciała żyć. Może ci się to nie podobać, ale nikt z jej
          rodziny nie zapytał cię o zdanie. Tak czy nie? A jeśli nie, to się nie mądrzyj i
          nie pleć głupot o komforcie życia. Życie jest najwyższym dobrem, komfortowe lub
          nie, udane lub nie, beztroskie lub nie, bez chorób lub nie, z nogami lub nie,
          ale ... niech TRWA!!!! AMEN.
          • zagloba59 Re: "wielka tagedia" 01.06.08, 11:26
            Gość portalu: brum napisał(a):
            Lepsze marne życie niż śmierć.

            a co żyjesz na skraju ubóstwa i masz trąd (brak nosa, nóg i rąk)?

            Życie jest najwyższym dobrem, komfortowe lub
            > nie, udane lub nie, beztroskie lub nie, bez chorób lub nie, z nogami lub nie,
            > ale ... niech TRWA!!!! AMEN

            a mamy do czynienia z betonem tv trwam, ciężka argumentacja
            • Gość: brum Re: "wielka tagedia" IP: *.chello.pl 01.06.08, 19:02
              zagloba59 napisał:

              > a mamy do czynienia z betonem tv trwam, ciężka argumentacja

              Przemawia przeze mnie afirmacja życia, w każdej, nawet niedoskonałej postaci.
              Nie każdemu życie układa się jak w bajce. Niektórzy maja lepsze, inni gorsze.
              Jedni mniej inni więcej cierpień. Ale instynkt życia podpowiada, by cieszyć się
              nim do samego końca.

              PS Z TV TRWAM trafiłeś jak rzeźnik w beton.
              • maria_antonieta Re: "wielka tagedia" 01.06.08, 20:11
                > Przemawia przeze mnie afirmacja życia


                A nie pomyslales, ze ktos kto przez cale zycie cierpi fyzycznie (w
                ten sposob jak wyzej opisana kobieta), o wiele lepiej sie poczuje po
                drugiej stronie?

                Fizyczne cialo jest przykrywka dla duszy. Najgorszy przypadek jest
                wtedy gdy dusza chce juz uleciec, lecz schorowane cialo ja trzyma.

                • Gość: brum Re: "wielka tagedia" IP: *.chello.pl 01.06.08, 20:18
                  maria_antonieta napisała:

                  > A nie pomyslales, ze ktos kto przez cale zycie cierpi fyzycznie (w
                  > ten sposob jak wyzej opisana kobieta), o wiele lepiej sie poczuje po
                  > drugiej stronie?

                  I mamy jej zafundować przejście na druga stronę, bo wg nas tam będzie jej
                  lepiej? Mamy za nią zadecydować? Nic z tego. Decyzja należy do niej.
                  • zagloba59 Re: "wielka tagedia" 01.06.08, 20:24
                    Gość portalu: brum napisał(a):

                    > maria_antonieta napisała:
                    >
                    > > A nie pomyslales, ze ktos kto przez cale zycie cierpi fyzycznie (w
                    > > ten sposob jak wyzej opisana kobieta), o wiele lepiej sie poczuje po
                    > > drugiej stronie?
                    >
                    > I mamy jej zafundować przejście na druga stronę, bo wg nas tam będzie jej
                    > lepiej? Mamy za nią zadecydować? Nic z tego. Decyzja należy do niej.

                    myśl trochę zanim coś napiszesz nikt jej nie chciał fundować przejścia na drugą
                    stronę, ale jeżeli już zeszła z tego świata przedwcześnie to zamiast ją
                    opłakiwać i pieprzyć głupoty o tym jak to mogła "szczęśliwie" egzystować,
                    powinni sie cieszyć, że się już nie męczy, to nie jest życie, o niewola.
                    • Gość: brum Re: "wielka tagedia" IP: *.chello.pl 01.06.08, 20:32
                      > ale jeżeli już zeszła z tego świata przedwcześnie to zamiast ją
                      > opłakiwać i pieprzyć głupoty o tym jak to mogła "szczęśliwie"
                      > egzystować, powinni sie cieszyć, że się już nie męczy, to nie jest
                      > życie, o niewola.

                      Nie ty decydujesz, co ktoś powinien robić, czy się cieszyć, czy smucić.
                      Wiesz może, jakie reakcje w jej rodzinie wywołała jej śmierć?
                    • maria_antonieta Re: "wielka tagedia" 01.06.08, 20:33
                      Nie chodzilo mi dokladnie o to. Nie wiem czemu nie potrafimy oswoic
                      sie ze smiercia, jak z czyms co czesto okazuje sie byc zbawiennym
                      uwolnieniem od zycia.
                      Nie chce rowniez powiedziec,ze zycie jest zle. Czasem jednak trzeba
                      na zawsze odetchnac :)
    • anna-sara Re: "wielka tagedia" 31.05.08, 22:15
      Czytalam o tej wspaniałej osobie. W wieku lat trzech zostala
      sparalizowana i od tej pory żyła w tej nieszczęsnej tubie. Mimo
      swojego nieszczęścia skończyła studia i napisała dobrą książkę dla
      dzieci. Żyła bardzo czynnie. Miała wielu przyjaciół i znajomych. Gdy
      nastapiła awaria elektryczności okazało sie, że jej własny generator
      pradu też zawiódł. Zmarla w męczarniach (udusiła się) w wieku 61
      lat...
    • opornik4 Re: "wielka tagedia" 31.05.08, 22:42
      @zagloba59

      Zmien link,bo osmieszasz pierzowzor.
      • zagloba59 Re: "wielka tagedia" 31.05.08, 23:15
        emocjonalne wypowiedzi ludzi, którzy nie umieją czytać
    • b-beagle Re: "wielka tagedia" 01.06.08, 10:30
      zagloba59 napisał:

      > niedawno w wiadomościach podano informacje o śmierci kobiety,
      która zmarła,
      > ponieważ nastąpiła awaria prądu, który zasilał wielką tubę w
      której kobieta
      > przeżyła na leżąco klikadziesiąt lat swojego życia.
      > Nie wiem skąd te słowa rozpaczy, wielka strata, to straszna
      tragedia (dla niej
      > to lepiej, żyła i tak za długo). Ludzie ona przez kilkadziesiąt
      lat leżała,
      > nie mogła się podrapać ani samodzielnie podetrzeć tyłka. Gdzie tu
      tragedia?
      >
      > Zawsze śmieszą mnie słowa osób, które podziwiają takich ludzi.
      Prawda jest
      > taka, że nikt ich nie podziwia, większość ma do nich obrzydzenie ,
      a jedynie
      > poprawność polityczna nakazuje mówić same dobre rzeczy.
      >

      Nie chcialabymn zyc tak jak ta kobieta
    • Gość: Bez przesady Re: "wielka tagedia" IP: *.chello.pl 01.06.08, 11:11
      > Zawsze śmieszą mnie słowa osób, które podziwiają takich ludzi. Prawda jest
      > taka, że nikt ich nie podziwia, większość ma do nich obrzydzenie , a jedynie
      > poprawność polityczna nakazuje mówić same dobre rzeczy.
      >

      a niepoprawność polityczna nakazuje mówić same złe? jedno warte drugiego
      • migreniasta bez przesady Bez Przesady 01.06.08, 19:08
        Czasem takie są zasady
        że gdy umysł ma ktoś blady
        to tak pisze dla przykładu
        i bez sensu i bez składu
        • zagloba59 Re: bez przesady Bez Przesady 01.06.08, 20:02
          migrenista już widzę jak by ci się podobało życie w tubie
    • naprawdetrzezwy Zdaje się, że tu masz rację. 01.06.08, 23:50
      zagloba59 napisał:

      > większość ma do nich obrzydzenie , a jedynie
      > poprawność polityczna nakazuje mówić same dobre rzeczy.


      Bo odnoszę wrażenie, że ci pełni gładkich słówek często nie mieliby
      odwagi i sił, by np. podcierać tyłek takiej osobie...
    • Gość: Wieśniara Re: "wielka tagedia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.08, 01:06
      > przeżyła na leżąco klikadziesiąt lat swojego życia.
      > Nie wiem skąd te słowa rozpaczy, wielka strata, to straszna
      tragedia (dla niej
      > to lepiej, żyła i tak za długo).
      A kimże Ty jesteś żeby oceniać kto zasłusługuje na życie przez ileś
      tam lat i w jakich warunkach? Czy zrobiłeś coś dla kogoś,
      najbliższych lub całkiem obcych? Zamiast "grasować" po necie
      zająłbyś się życiem doczesnym może?. Otworzyłbyś sie na ludzi
      nawiązał kilka kontaktów rzeczywistych nie wirtualnych. Śmierć
      w "realu" ma innne oblicze niż śmierć w jakiejś grze. Związałbyś się
      z kimś. I wtedy jak ktoś bliski by Ci "odszedł" moglibyśmy
      podyskutować. Zanim rozpocznie się dyskusję w jakimś temacie trzeba
      niestety wiedzieć o czym się rozmawia.
      • Gość: Wilia Re: "wielka tagedia" IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.08, 10:48
        Zastanawiające jest, jak wiele ludzi żyje w warunkach, które z
        naszego punktu widzenia (nawet nas, nierozpieszczanych przez los
        Polaków) są takie, że lepiej byłoby juz nie zyć niż zyć. A jednak te
        zastępy ludzi z tzw. trzeciego świata, pogrązonych z naszego punktu
        widzenia w beznadziejnych warunkach - nie popełniają zbiorowego
        samobójstwa, a wręcz przeiwnie kurczowo trzymają się życia... Nie
        miałabym odwagi przekonywać ich, ze nie powinno im tak na tym zyciu
        w ich sytuacji zależeć... Może człowiek poddany takiemu
        doświadczeniu wie o życiu coś, czego my - ci zdrowsi - nie wiemy.
        Przecież zdarza się, że właśnie ci młodzi, piękni, zdrowi,
        inteligentni popełniają samobójstwo, którego nie popełniją ich
        upośledzeni, kalecy koledzy. Kiedy jednak śmierć dotyka człowieka -
        że tak powiem- dobrze wyposazonego przez los, łatwiej sobie
        wyobrazić, że mógł być szczęśliwy, niż tego dla kogo życie było
        mniej łaskawe. Ale to tylko nasze wyobrażenia i nic więej , nawet
        jesli w większości wypadków są trafne. to i tak pozostaje margines,
        który może przekraczać naszą wyobraźnię. Dlatego nie należy tańczyć
        na niczyim grobie...
      • zagloba59 Re: "wielka tagedia" 02.06.08, 17:13
        Gość portalu: Wieśniara napisał(a):
        A kimże Ty jesteś żeby oceniać kto zasłusługuje na życie przez ileś
        > tam lat i w jakich warunkach? Czy zrobiłeś coś dla kogoś,
        > najbliższych lub całkiem obcych? Zamiast "grasować" po necie
        > zająłbyś się życiem doczesnym może?. Otworzyłbyś sie na ludzi
        > nawiązał kilka kontaktów rzeczywistych nie wirtualnych. Śmierć
        > w "realu" ma innne oblicze niż śmierć w jakiejś grze. Związałbyś się
        > z kimś. I wtedy jak ktoś bliski by Ci "odszedł" moglibyśmy
        > podyskutować. Zanim rozpocznie się dyskusję w jakimś temacie trzeba
        > niestety wiedzieć o czym się rozmawia.

        niestety zgadzam się z tobą, dobrze jest wgłębić się w tekst i ruszyć parę
        szarych komórek przed napisaniem odpowiedzi.
        Rozumiem, że podcierasz komuś takiemu tyłek. Ludzie kłamią, kiedy mówią, że
        podziwiają kogoś takiego za... Ciekawe, że większość kobiet ma kisiel w gaciach
        na myśl o bohaterskim strażaku (który właśnie trzy dni gasił pożar) niż kogoś
        podłączonoego do rury (chociaż tez walczy dzielnie). Komu chcecie zamydlić oczy?
        Do takich osób czuje się najwyżej litość.
        • Gość: DSD Bohaterstwo podcierania d..y IP: 144.92.199.* 02.06.08, 17:33
          To taki koktalj uczuc - nawet jesli jest tu troche litosci, to i
          podziwu nie brakuje. Co do bohaterskiego strazaka - kobieta moze
          czuc mrowienie w kroczu albo pogarde dla frajera ktory naraza zycie
          za marna kase podczas gdy jej men swietnie sie ustawil w spolce
          skarbu panstwa. A co do podcierania d..y - ludziom nie podcieralem,
          ale jestem biologiem i moja obecna praca ma akurat wiele wspolnego z
          odchodami. A rodzina tej kobiety to zaakceptowala. Dziwi Cie to? A
          nie dziwi w/w strazak ktory naraza nie swoj zmysl powonienia ale
          swoje zycie? A sa i tacy ktorzy zostaja zamachowcami-samobojcami. To
          dopiero dziwne, no nie?
          • zagloba59 Re: Bohaterstwo podcierania d..y 02.06.08, 18:07
            Gość portalu: DSD napisał(a):
            A rodzina tej kobiety to zaakceptowala. Dziwi Cie to? A
            > nie dziwi w/w strazak ktory naraza nie swoj zmysl powonienia ale
            > swoje zycie? A sa i tacy ktorzy zostaja zamachowcami-samobojcami. To
            > dopiero dziwne, no nie?

            akceptacja stanu tej kobiety przez jej rodzinę, znajomych mnie nie dziwi, ale
            nadal część z was kompletnie nie rozumie o co w tym chodzi. Bo ja cały czas
            pisze o demaskacjo obłudy jaką żyją ludzie.
            Nikt nie jest ani atrakcyjny będac w takim stanie, jest niewiele ludzi którzy by
            się z kim takim związały.

            To taki koktalj uczuc - nawet jesli jest tu troche litosci, to i
            > podziwu nie brakuje. Co do bohaterskiego strazaka - kobieta moze
            > czuc mrowienie w kroczu albo pogarde dla frajera ktory naraza zycie
            > za marna kase podczas gdy jej men swietnie sie ustawil w spolce
            > skarbu panstwa

            znowu brak zrozumienia. Strażak to tylko przykład.
            Chodziło o porównanie tych dwóch osób. Już nie wymieniaj wyjątków od reguły.

            • Gość: DSD Re: Bohaterstwo podcierania d..y IP: 144.92.199.* 02.06.08, 18:50
              > akceptacja stanu tej kobiety przez jej rodzinę, znajomych mnie nie
              dziwi
              (...)
              > Nikt nie jest ani atrakcyjny będac w takim stanie, jest niewiele
              ludzi którzy by się z kim takim związały.

              Acha, to napisz wprost ze przeraza Cie przymusowy celibat. Coz,
              zycie bez seksu jest gorsze od zycia z seksem, ale caly czas lepsze
              od braku zycia.

              BTW, jest taki film 'Sztuka latania' z Branaghem i Bonham-Carter.
              Ona jest mloda, ladna, umierajaca dziewczyna na wozku inwalidzkim, i
              ma tylko jedno pragnienie - zakosztowwac seksu przed smiercia...
              Niezly film, bez ckliwosci i wulgarnosci, z przyjemna ironia.
              Polecam.
              • zagloba59 Re: Bohaterstwo podcierania d..y 02.06.08, 19:16
                Gość portalu: DSD napisał(a):


                > > Nikt nie jest ani atrakcyjny będac w takim stanie, jest niewiele
                > ludzi którzy by się z kim takim związały.

                > Acha, to napisz wprost ze przeraza Cie przymusowy celibat. Coz,
                > zycie bez seksu jest gorsze od zycia z seksem, ale caly czas lepsze
                > od braku zycia.

                nie pisałem nic o seksie, ale o tym, że dla niewielu osób ktoś taki jest
                atrakcyjny, a pisanie o tym jaki ten ktoś jest wspaniału to tylko przykrywka dla
                litości. Kapujesz?
                Umówił byś sie z nią na randkę?

                BTW, jest taki film 'Sztuka latania' z Branaghem i Bonham-Carter.
                > Ona jest mloda, ladna, umierajaca dziewczyna na wozku inwalidzkim, i
                > ma tylko jedno pragnienie - zakosztowwac seksu przed smiercia...
                > Niezly film, bez ckliwosci i wulgarnosci, z przyjemna ironia.
                > Polecam.

                btw polecam filmy dokumentalne, w których facet albo kobieta wymiękł, chociaż
                miała być to taka romantyczna opieka nad osobą chorą.
                Nietrzymanie moczu przez partnera, pieluszki, wymiociny jednak to ich przerosło
                i to po paru miesiącach.


                • Gość: DSD Re: Bohaterstwo podcierania d..y IP: 144.92.199.* 02.06.08, 20:29
                  > nie pisałem nic o seksie, ale o tym, że dla niewielu osób ktoś
                  taki jest atrakcyjny, a pisanie o tym jaki ten ktoś jest wspaniału
                  to tylko przykrywka dla litości. Kapujesz?
                  > Umówił byś sie z nią na randkę?

                  Twierdzisz ze nie piszesz o seksie a zaraz po tym wyskakujesz z
                  randka :-) Nie, nie umowilbym sie, ale to nie zmienia postaci
                  rzeczy. Troche wywazasz otwarte drzwi. Nikt nie chcialby zyc jak ta
                  kobieta, ale sporo osob wolaloby zyc tak jak ona niz nie zyc.
                  Tymczasem w pierwszym poscie napisales cos takiego: 'dla niej
                  to lepiej, żyła i tak za długo'. O to sie rozchodzi. Co wiecej,
                  najwyrazniej symbolem tej tragedii jest dla Ciebie niemoznosc
                  samodzielnego podtarcia sobie d..y. Dla mnie czyms nieprzyjemnym
                  jest podcieranie pupy niemowlecia, a ilu rodzicow to robi?

                  > Nietrzymanie moczu przez partnera, pieluszki, wymiociny jednak to
                  ich przerosło
                  > i to po paru miesiącach.

                  Zdarza sie. Ale rodzice kobiety o ktorej dyskutujemy nie wymiekli
                  przez 60 lat. Czy powinni byli ja uspic tylko dlatego ze ich
                  sasiedzi nie byliby to tego zdolni?

                  > Zawsze śmieszą mnie słowa osób, które podziwiają takich ludzi.

                  To dobrze - smiech to zdrowie.

                  • zagloba59 Re: Bohaterstwo podcierania d..y 02.06.08, 22:29
                    Gość portalu: DSD napisał(a):
                    O to sie rozchodzi. Co wiecej,
                    > najwyrazniej symbolem tej tragedii jest dla Ciebie niemoznosc
                    > samodzielnego podtarcia sobie d..y.

                    od razu widać, ze masz dwie sprawne ręce, dla ciebie to jest nic, tymczasem dla
                    wielu dorosłych osób, podcieranie przysłowiowego tyłka przez domowników jest
                    wybitnie krępujące, tu nie piszemy o podaniu szklanki herbaty z cytryną! A
                    rodzice przestają uczestniczyć w pomaganiu w tych czynnościach dzieciom znacznie
                    wcześniej niż te osiągną pełnoletność.

                    Zdarza sie. Ale rodzice kobiety o ktorej dyskutujemy nie wymiekli
                    > przez 60 lat. Czy powinni byli ja uspic tylko dlatego ze ich
                    > sasiedzi nie byliby to tego zdolni?

                    nikt nie pisał żeby ją uśpić, ale jak zwykle szkoda sobie zadać trochę trudu,
                    żeby parę linijek przeczytać ze zrozumieniem
                    • Gość: DSD Re: Bohaterstwo podcierania d..y IP: 144.92.199.* 03.06.08, 01:18
                      Jakis czas temu byla tutaj wyliczanka uniwersalnych aargumentow w
                      dyskusjach internetowych, zarzucanie rozmowcy braku umiejetnosci
                      rozumienia tekstu zajelo chyba pierwsze miejsce... Calosc rozbija
                      sie chyba o to ze nie potrafisz przyjac do wiadomosci (rozumienie
                      jeest tutaj niekonieczne) tego ze ktos moze chciec zyc dziesiatki
                      lat w takich warunkach jak jak ta kobieta, a ktos inny chce sie ja
                      opiekowac. Mozemy rowniez zalozyc ze problem wycierania d..y zostal
                      rozwiazany przez te osoby w jakis sensowny sposob. Nie twierdze ze
                      nikt nie czul sie skrepowany tym wycieraniem, tylko jakie bylo inne
                      wyjscie? Jesli damy ja do jakiegos zakladu opieki to bedzie ja
                      musial podcierac ktos obcy - jeszcze bardziej krepujace. A troche
                      glupio byloby przeprowadzic eutanazje tylko po to zeby uniknac
                      krepujacej sytuacji.

                      Zebysmy sie dobrze zrozumieli - ja chyba nie potrafilbym tak sie
                      poswiecac, a juz na pewno czulbym zal do losu. Ale moge zrozumiec ze
                      inni zareaguja inaczej i ze z ich punktu widzenia smierc tej kobiety
                      byla tragedia.
        • Gość: Bez przesady Re: "wielka tagedia" IP: *.chello.pl 02.06.08, 18:52
          nie demonizuj już tak tego podcierania ;-) ta kobieta mimo poważnych ograniczeń fizycznych nie była rośliną a kontakt z nią nie sprowadzał się tylko i wyłącznie do tego, więc jeśli tak bardzo dbasz o prawdę o jej życiu to nie sprowadzaj go wyłącznie do uciążliwości związanych z opieką, bo też Ci wyjdzie fałszywy obraz. Można je sobie jednak spróbować nieco pełniej wyobrazić. Nie masz pojęcia jak rodzina zorganizowała opiekę (a przez tyle lat musiało to być dobrze zorganizowane), nie wiesz jaka była codzienność tej kobiety i jej krewnych, jakie były ich relacje, czy miała przyjaciół, którzy lubili z nią pogadać, co lubiła, czego nie itd.
          I czy tak trudno przypuścić, że bliscy ją kochali? Że opiekowali się nią nie z litości (choć na pewno jej współczuli) ale z miłości? Jak się kogoś kocha to na pewne obowiązki patrzy sie inaczej, każdy kochający rodzic ci to powie.
    • Gość: DSD Bo to jest tragedia IP: 144.92.199.* 02.06.08, 17:03
      Problem z eutanazja jest taki ze otwiera ona niebezpieczna furtke:
      moze pojawic sie pokusa decydowania o czyims zyciu. W w/w wpisach
      sporo osob wprost twierdzi ze smierc tej kobiety przyniosla jej tak
      naprawde ulge etc. Ja sam jestem za eutanazja na zyczenie, ale
      konsekwentnie jestem tez za zyciem na zyczenie. Wydaje sie ze ta
      kobieta akceptowala los jaki ja spotkal, dlatego jej smierc jest
      taka sama tragedia jak brak zgody na eutanazje cierpiacej osoby
      ktora sobie tego zyczy.

      Czy zrobimy krok dalej i zaczniemy dopasowywac kare za morderstwo od
      stopnia zamoznosci ofiary? (bywalo juz tak w sredniowieczu) Zabicie
      kogos biednego jest mniejsza zbrodnia niz zabicie bogacza, no bo ten
      bogaty moglby sobie pouzywac wiecej niz biedak...
    • Gość: blue Re: "wielka tagedia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 10:22
      I właśnie taka wypowiedź jak ta i parę jeszcze innych w tym wątku
      jest jasnym przykłademna to, jakie zagrożenie może nieść za soba
      legalizacja eutanazji.
      Ktoś z zewnątrz za mnie może stwierdzić, że "jakość" mojego życia
      jest nie teges i "miłosiernie" pomóc mi zejśc z tego świata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka