A Jasiek zepsuł jaśmin

03.07.08, 20:30
Taki „fajny” był... Bożenka przyniosła cały bukiet.
Przewinął się Jasiek i... Jaśmin przestał pachnieć.
Jasiek wszystko zepsuć potrafi nawet jaśmin...

Najpiękniejszy dzień tygodnia „piątkiempopołudniu” zwany dla mnie
nastał już dziś!

Najniższe ukłony!
Błogą czynnością „nicnierobienia” kompletnie pogrążon M.J.
    • 33qq Re: A Jasiek zepsuł jaśmin 03.07.08, 20:34
      Jakeś to uczynił??
      Ja mam uzasadnioną obawę, że ta piękna chwila nadejdzie dopiero w sobotę po południu
    • kot_behemot8 Re: A Jasiek zepsuł jaśmin 04.07.08, 12:27
      To był jaśminowiec a nie jaśmin:) I i tak miałes dużo oszczęścia, że
      jeszcze kwitł. U mnie ostatnie przekwitły juz co najmniej tydzień
      temu.
    • chwila.pl Zemsta jaśminu 04.07.08, 12:42
      Przed kilku laty posadziliśmy, obok siebie dwa jaśminowce, zwane potocznie
      jaśminami. Jeden z nich miał mieć pojedyncze kwiaty, ale za to pachnieć
      nieskończenie pięknie. Drugi natomiast miał być obdarzony pełnymi kwiatkami o
      nieco mniejszej intensywności zapachu. Po jakimś czasie, ten zwyczajny kwitł co
      roku i cieszył oko swoim widokiem. Za to ten niby szlachetny nie zakwitł ani
      razu. Więc powiedziałam doń grzecznie, że jeśli nie zakwitnie następnego lata,
      wytnę go w pień. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Wszystkie końcówki wyciętego
      uparciucha pieczołowicie posmarowałam nierozcieńczonym Rundapem w nadziei, ze
      nie odrośnie. Niestety. Mści się okrutnie. Nie wiedzieć skąd, wypuszcza setki
      odnóżek, uparcie dążąc do swego istnienia. Im więcej ich wyrywam, tym więcej
      wypuszcza nowych. Twardy przeciwnik.
      • Gość: ferment Daruj IP: *.chello.pl 04.07.08, 13:06
        mu życie!
        Co Ci szkodzi?
        • chwila.pl Re: Daruj 04.07.08, 14:14
          Gość portalu: ferment napisał(a):

          > mu życie!
          > Co Ci szkodzi?

          Ależ Ty masz dobre serce, miły Fermencie...
          Po prostu mnie wzruszasz. Pomyślę jeszcze, zastanowię się i być może przeniosę
          go w mniej reprezentacyjne miejsce w ogrodzie. Niech tam stroi sobie fochy...

          • Gość: ferment Re: Daruj IP: *.chello.pl 04.07.08, 14:24
            >>
            > Ależ Ty masz dobre serce, miły Fermencie...
            > Po prostu mnie wzruszasz. Pomyślę jeszcze, zastanowię się i być może przeniosę
            > go w mniej reprezentacyjne miejsce w ogrodzie. Niech tam stroi sobie fochy...<

            Jestem skromny ferment, nie Ferment:)
            Dzięki za miłe słowa (miłe słowa mówi ten, co miły sam jest - sentencja moja
            własna:))
            Dzięki za życie dla jaśminu:)
            >
      • yoma Re: Zemsta jaśminu 04.07.08, 13:55
        Egzekucja na miejscu za niespełnienie oczekiwań...
      • mjot1 :-) 04.07.08, 15:43
        Masz rację Chwilo. On ci to był. Jaśminowiec właśnie. Taki zwykły
        biały „czteropłatek” z żółciutkimi pręcikami wewnątrz...
        No i Jasiek wziął i przewinął się obok... I ten ciężki słodkawy
        odurzający aromat zniknął.
        Nie przydarzyło się to wczoraj, lecz „Chwilę” temu ;-)
        Ot przypomniało mi się tak „ni w pięć ni w dziesięć”.
        To niechybnie ten nadprogramowy „piątekpopołudniu” sprawił...
        Boć w on czas, gdy człek tkwi w błogostanie „nicnierobienia” to
        zdarza się przecie, że obie szare komory wędrując sobie w bezkresnym
        pustkowiu mózgoczaszki napotkają się wzajem... A efekta takich
        spotkań mogą być zadziwiające a to wizje jakieś nierealne już to
        wspominki nostalgii muślinem okryte...

        A obecnie na naszej polance tuż naprzeciw chałupinki lipy kwitną
        obficie...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=39986904&a=40077542
        Ech... Chwilo trwaj ;-)

        Najniższe ukłony!
        w ciszy polanki i lipnym aromacie tkwiący M.J.
        • chwila.pl Re: :-) 04.07.08, 17:15
          mjot1 napisał:

          > ... A efekta takich
          > spotkań mogą być zadziwiające a to wizje jakieś nierealne już to
          > wspominki nostalgii muślinem okryte...

          Piękne...
          Przypomina mi się mój wuj Władysław, coroczny gość wieczerzy wigilijnej od wielu
          lat w moim rodzinnym domu, a teraz w moim. Ma cudowny dar opowiadania. Po
          wieczerzy, na której zwykle jest dużo osób, czas do pasterki wypełnia wuj snując
          improwizowane bajki. Trwa to kilka godzin. Dzieci z wypiekami na buziach
          słuchają ich z zapartym tchem. A i dorośli chętnie słuchają. Czasami tylko
          wymieniają porozumiewawcze spojrzenia, gdy wuj zaczyna już pleść androny. Ale
          robi to tak fascynująco, że siedzą cicho nie zakłócając narracji.
          Bohaterem wszystkich "wigilijnych" opowieści jest oczywiście on....
          i jego przygody, a to z kluczem żurawi, a to z wielbłądem dwugarbnym, a to z
          elfami, a to....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja