Dodaj do ulubionych

List do Gazety

11.07.08, 11:03
Bardzo zasmucił mnie Wasz artykuł "TYLKO DLA MĘŻCZYZN" na pierwszej stronie numeru 161.5771 z 11. lipca 2008. To przykre, że prawa i praktyczne możliwości pełnego uczestniczenia mężczyzn w życiu rodzinnym i budowania więzi z dziećmi nie są postrzegane jako samodzielna kwestia, lecz podporządkowywane interesom kobiet. Już podtytuł - "Jak zmniejszyć dyskryminację kobiet na rynku pracy?" - komunikuje jednoznacznie, że mężczyźni nie są tu podmiotem i że przeznaczone są dla nich najwyżej resztki ze stołu równości, rzucane wtedy, gdy kobiety mogą na tym skorzystać.

Fakt, że urlopy ojcowskie są w Polsce dopiero proponowane, a nie od dawna dostępne, jest jednym z przejawów silnego ugruntowania w naszym społeczeństwie modelu mężczyzny jako eksploatowalnego dostarczyciela dóbr. Model ten jest brzemienny w skutki. Przykładowo, mężczyźni doświadczają silnej presji na wczesne rozpoczęcie zarobkowania, wskutek czego częściej rezygnują z wykształcenia. Presja ta sprawia również, że mężczyźni częściej wybierają prace niebezpieczne i erodujące zdrowie, co przyczynia się do największej w Unii nadumieralności mężczyzn, żyjących w Polsce prawie 9 lat krócej od kobiet. Urlopy ojcowskie mają szansę okazać się przeciwpraktyką, która osłabi normatywną siłę tego wzorca i pośrednio przyczyni się do polepszenia sytuacji mężczyzn w wielu sferach życia. Dlaczego więc argumentami za ich wprowadzeniem są tylko potencjalne korzyści dla kobiet? Czyżby polityczna i społeczna podmiotowość mężczyzny wywędrowała na śmietnik historii idei? Na to wygląda. Lansowanie określenia "urlop tacierzyński" - kastrującego i językowo upodrzędniającego ojcostwo w stosunku do macierzyństwa - również sugeruje, że dla proponujących urlopy ojcowskie ostatecznie nie liczy się odbiór tej propozycji przez mężczyzn.

Z poważaniem
[podpis]
Obserwuj wątek
    • muerte2 Re: List do Gazety 11.07.08, 12:09
      takete_malouma napisał:

      > Bardzo zasmucił mnie Wasz artykuł "TYLKO DLA MĘŻCZYZN" na pierwszej stronie num
      > eru 161.5771 z 11. lipca 2008. To przykre, że prawa i praktyczne możliwości peł
      > nego uczestniczenia mężczyzn w życiu rodzinnym i budowania więzi z dziećmi nie
      > są postrzegane jako samodzielna kwestia, lecz podporządkowywane interesom kobie
      > t. Już podtytuł - "Jak zmniejszyć dyskryminację kobiet na rynku pracy?" - komun
      > ikuje jednoznacznie, że mężczyźni nie są tu podmiotem i że przeznaczone są dla
      > nich najwyżej resztki ze stołu równości, rzucane wtedy, gdy kobiety mogą na tym
      > skorzystać.
      >
      > Fakt, że urlopy ojcowskie są w Polsce dopiero proponowane, a nie od dawna dostę
      > pne, jest jednym z przejawów silnego ugruntowania w naszym społeczeństwie model
      > u mężczyzny jako eksploatowalnego dostarczyciela dóbr. Model ten jest brzemienn
      > y w skutki. Przykładowo, mężczyźni doświadczają silnej presji na wczesne rozpoc
      > zęcie zarobkowania, wskutek czego częściej rezygnują z wykształcenia. Presja ta
      > sprawia również, że mężczyźni częściej wybierają prace niebezpieczne i erodują
      > ce zdrowie, co przyczynia się do największej w Unii nadumieralności mężczyzn, ż
      > yjących w Polsce prawie 9 lat krócej od kobiet. Urlopy ojcowskie mają szansę ok
      > azać się przeciwpraktyką, która osłabi normatywną siłę tego wzorca i pośrednio
      > przyczyni się do polepszenia sytuacji mężczyzn w wielu sferach życia. Dlaczego
      > więc argumentami za ich wprowadzeniem są tylko potencjalne korzyści dla kobiet?
      > Czyżby polityczna i społeczna podmiotowość mężczyzny wywędrowała na śmietnik h
      > istorii idei? Na to wygląda. Lansowanie określenia "urlop tacierzyński" - kastr
      > ującego i językowo upodrzędniającego ojcostwo w stosunku do macierzyństwa - rów
      > nież sugeruje, że dla proponujących urlopy ojcowskie ostatecznie nie liczy się
      > odbiór tej propozycji przez mężczyzn.
      >
      > Z poważaniem
      > [podpis]

      O matko, jaki język...

      - eksploatowalnego dostarczyciela dóbr
      - erodujące zdrowie
      - nadumieralności mężczyzn
      - mają szansę okazać się przeciwpraktyką
      - kastrującego i językowo upodrzędniającego

      Natomiast z ideą przewodnią się dosyć zgadzam ;-)
      • takete_malouma Re: List do Gazety 11.07.08, 12:11
        muerte2 napisał:

        > O matko, jaki język...
        >
        > - eksploatowalnego dostarczyciela dóbr
        > - erodujące zdrowie
        > - nadumieralności mężczyzn
        > - mają szansę okazać się przeciwpraktyką
        > - kastrującego i językowo upodrzędniającego
        >
        > Natomiast z ideą przewodnią się dosyć zgadzam ;-)

        To jest język wron, między które próbuję wchodzić z tą ideą :-)
        • muerte2 Re: List do Gazety 11.07.08, 12:21
          Mam tylko nadzieję, że nie Jesteś tym donkiszotem, który uważa, że życie da się
          wymierzyć linijką. I że udział mężczyzny i kobiety w wychowaniu dziecka da się
          równomiernie określić i wydzielić, a na dodatek zrobić to jeszcze zgodnie ze
          sprawiedliwością dziejową?
    • kot_behemot8 Re: List do Gazety 11.07.08, 14:20
      t. Już podtytuł - "Jak zmniejszyć dyskryminację kobiet na rynku
      pracy?" - komun
      > ikuje jednoznacznie, że mężczyźni nie są tu podmiotem i że
      przeznaczone są dla
      > nich najwyżej resztki ze stołu równości, rzucane wtedy, gdy
      kobiety mogą na tym
      > skorzystać.


      O likwidowaniu dyskryminacji kobiet tez najczęściej mówi się a to w
      kontekście katastrofy demograficznej, a to dostosowania do norm
      unijnych, a to znaczenia pracy kobiet dla wzrostu gospodarczego...
      Otrząśnij, to nie celowe robienie komuś kuku tylko niegroźna
      retoryka.



      > Fakt, że urlopy ojcowskie są w Polsce dopiero proponowane, a nie
      od dawna dostę
      > pne, jest jednym z przejawów silnego ugruntowania



      Jak to nie są dostepne? Od wielu lat urlop wychowawczy może być
      brany albo przez matkę albo przez ojca.


      Lansowanie określenia "urlop tacierzyński" - kastr
      > ującego i językowo upodrzędniającego ojcostwo w stosunku do
      macierzyństwa


      ???????
      Nazwanie taty/tacierzyństwa tatą kastruje go i upodrzędnia?? Rany,
      Takete... nic a nic się nie zmieniłeś, jak widzę. Ciągle te same
      obsesje. Jesteś jak te śmieszne feministki z głębokiej prehistorii
      czyli z lat 50-siatych które machały stanikami na demonstracjach
      (machanie stanikami co prawda nigdy się nie wydarzyło, ale fajnie
      brzmi i od razu wiadomo o jaki typ ideolo aktywisty chodzi;))
      • takete_malouma Re: List do Gazety 11.07.08, 16:10
        kot_behemot8 napisała:

        > O likwidowaniu dyskryminacji kobiet tez najczęściej mówi
        > się a to w kontekście katastrofy demograficznej, a to
        > dostosowania do norm unijnych, a to znaczenia pracy kobiet
        > dla wzrostu gospodarczego...

        ... ale się _mówi_.

        > Jak to nie są dostepne? Od wielu lat urlop wychowawczy
        > może być brany albo przez matkę albo przez ojca.

        Czytałaś artykuł? Mowa o odpowiedniku urlopu macierzyńskiego, nie wychowawczego.

        > Nazwanie taty/tacierzyństwa tatą kastruje go i upodrzędnia??

        Tak, dziwologizm "tacierzyństwo" upodrzędnia ojcostwo.

        > Jesteś jak te śmieszne feministki z głębokiej prehistorii
        > czyli z lat 50-siatych które machały stanikami na
        > demonstracjach

        ... i wskórały swoje.
        • mg2005 Re: List do Gazety 12.07.08, 14:52
          takete_malouma napisał
          > Tak, dziwologizm "tacierzyństwo" upodrzędnia ojcostwo.

          Prawidłowa nazwa to 'urlop ojcowski'
    • Gość: Lena Re: List do Gazety IP: 83.136.224.* 11.07.08, 17:18
      Jak mówią znawcy i fachowcy w tym temacie wcześniejsza umieralnośc
      mężczyzn nie jest spowodowana ani ich trybem życia ani namieraną
      pracą ani stresem. kobiety przez lata całe pracowały ciężej, więcej
      i ze stresem (jeszcze dokłądanym im przez męzczyzn). Nadumieralność
      jest sprawą hormolnalną - nadmierna ilość testosteronu!
      • Gość: Marek Ale dziwne jakies, ze IP: *.dip.t-dialin.net 11.07.08, 23:23
        ...ta nadmierna ilosc testosteronu wystepuje tylko w krajach tzw. rozwinietych, i to dopiero od jakichs 100 lat.
        • Gość: kati Re: Ale dziwne jakies, ze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.08, 10:12
          Chodzi ci o to, że w krajach biednych kobiety nadal żyją
          statystycznie krócej niz mężczyźni? Wyjasnienie jest proste i brzmi:
          wysoka śmiertelność okołoporodowa plus wyniszczenie organizmu
          licznymi ciążami. Ten czynnik w społeczeństwach rozwinętnych
          wyeliminowano więc kobiety zaczeły żyć dłużej. Testosteronu
          wyeliminować się nie da, więc mężczyźni w krajach rozwiniętych są
          skazani na statystycznie nieco krótsze życie.
          • yoma Re: Ale dziwne jakies, ze 12.07.08, 14:56
            > Testosteronu
            > wyeliminować się nie da,

            Jesteś pewna? Jak tak sobie patrzę na co poniektórych... :)
          • Gość: Marek Testosteronu, powiadasz? IP: *.dip.t-dialin.net 12.07.08, 21:19
            No, ciekawe... spojrze sobie na serwis "zdrowie mężczyzny" i poczytam... ups! Nie ma takiego serwisu!

            Nie ma w ogole takich serwisow. Rozejrzyj sie wokoł siebie. Serwis "zdrowie" na Onecie, czy kazdy podobny serwis, dotyczy głownie kobiet. Na opieke zdrowotna dla przecietnej kobiety wydaje sie (w UE) 2 razy tyle co na przecietnego mezczyzne. Jesli chodzi o badania naukowe, to jest jeszcze gorzej, na mezczyzn nie wydaje sie prawie nic.

            Nasza "patriarchalna" cywilizacja obchodzi sie z kobieta jak z jajkiem, a na mezczyzne nie zwraca uwagi. Mezczyzni słuza jako mieso armatnie, pracuja na budowach i w kopalniach, mezczyzni zapracowuja sie na smierc zeby utrzymac zone i dzieci - to tez wpływa na statystyke.
            • Gość: kati Re: Testosteronu, powiadasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.08, 21:22
              To co napisałes w żaden sposób nie polemizuje z tym co ja napisałam.
              Przeczytaj mój post jeszcze raz i odpisz na niego jesli potrafisz. A
              jeśli nie potrafisz, to nie pisz. Zaś jeżeli czujesz się
              dyskryminiowany jako mężczyzna to walcz o swoje tak jak to robiły
              pierwsze feministki, serdecznie zycze powodzenia. Tylko najpierw
              radziłabym sprawdzić fakty, bo te które podajesz są w większości
              nieprawdziwe.
              • Gość: Marek Aha? IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.08, 22:07
                Znaczy, mam polemizowac w podobnym stylu?

                Dobrze: Nie pisz, jezeli nie potrafisz, albo najpierw sprawdz fakty, bo to co piszesz jest w wiekszosci nieprawdziwe ;D

                A teraz serio:
                W krajach nisko rozwinietych kobiety umieraja wczesniej - ale mezczyzni tez. Z jednej strony sa ciaze (czyzby tak nienaturalne? W koncu organizm kobiety jest do nich przystosowany), z drugiej strony warunki pracy plus czeste konflikty militarne, ktore skracaja zycie mezczyzn.

                W krajach rozwinietych natomiast czeste ciaze odpadaja - ale dopiero od czasu antykoncepcji, to jest jakichs 50 lat, a roznica w długosci zycia kobiet i mezczyznm była juz wczesniej. Mamy natomiast nadal zawody z duza iloscia smiertelnych wypadkow prza pracy - tylko meskie (do nie dawna kobietom nawet nie było wolno pracowac na dole w kopalniach). Mamy programy ochrony zdrowia, narodowe, europejskie czy ONZ-owskie - dla kobiet. Dla mezczyzn nie ma.

                Ginekolog jest w kazdej wiejskiej przychodni. A lekarz meski - urolog? Androlog? Jest w ogole od tego specjalizacja?
                • Gość: kati Re: Aha? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 12:14
                  > Znaczy, mam polemizowac w podobnym stylu?



                  Tak. Dobrze się rozmawia z ludźmi trzymającymi się ścisle tematu i
                  nie popdającymi w chorobliwą dygresjomanię.


                  >
                  > Dobrze: Nie pisz, jezeli nie potrafisz, albo najpierw sprawdz
                  fakty, bo to co p
                  > iszesz jest w wiekszosci nieprawdziwe ;D



                  Tak, to co napisałes np o kosztach leczenia kobniet było nieprawdą.
                  Jesli uważasz, że jest inaczej - udowodnij podając linki do
                  statystyk.


                  >
                  > A teraz serio:
                  > W krajach nisko rozwinietych kobiety umieraja wczesniej - ale
                  mezczyzni tez. Z
                  > jednej strony sa ciaze (czyzby tak nienaturalne? W koncu organizm
                  kobiety jest
                  > do nich przystosowany),



                  Nie jest przystosowany do chodzenia w ciąży przez całe życie
                  zwłaszcza jeśli przez całe życie ciężko się pracuje np dźwigając
                  wiadra z wodą, oraz przy braku własciwej diety. Radziłabym zapoznać
                  się z danymi na temat średniej życia kobiet europejskich np w
                  średniowieczu - była znacznie niższa niż mężczyzn mimo że to oni
                  walczyli na wojnach i krucjatach a kobiety "tylko" głodowały i
                  rodziły dzieci.



                  z drugiej strony warunki pracy plus czeste konflikty mi
                  > litarne, ktore skracaja zycie mezczyzn.


                  Jak wyżej. Te sprawy się nie równoważą.


                  >
                  > W krajach rozwinietych natomiast czeste ciaze odpadaja - ale
                  dopiero od czasu a
                  > ntykoncepcji, to jest jakichs 50 lat,



                  Kobiety europejskie przestały rodzić statystycznie po kilkanaście
                  dzieci dużo dawniej niz 50 lat temu a antykoncepcja jest znacznie
                  starsza niż po 1958 roku.



                  a roznica w długosci zycia kobiet i mezcz
                  > yznm była juz wczesniej.



                  A konkretnie? Od kiedy kobiety zaczeły żyć dłużej niż mężczyźni
                  twoim zdaniem? (najpierw sprawdź odpowiednie statystyki, dobrze
                  radzę...)




                  Mamy natomiast nadal zawody z duza iloscia smiertelnyc
                  > h wypadkow prza pracy - tylko meskie (do nie dawna kobietom nawet
                  nie było woln
                  > o pracowac na dole w kopalniach).



                  I czego ma to niby dowodzić? To raczej argument przeciwko twoim
                  tezom mówiącym np o upośledzeniu programów zdrowotnych dla mężczyzn,
                  bo przecież żadne programy zdrowotne nie sprawią, ze znikną wypadki
                  na kopalniach. Wypadki śmiertelne nie mają przecież wpływu na
                  zdrowie całej męskiej populacji... Poza tym mówimy teraz o czasach
                  współczesnych, prawda? Nikt kobiet nie zmusza do nieustannego
                  rodzenia dzieci, ale i mężczyzna nie musi iść do kopalni czy
                  kamieniołomu. Ty jesteś górnikiem? A jeśli jesteś, to czy to było
                  przymusowe? Jak ty sobie wyobrażasz programy ochronne dla mężczyzn -
                  chcesz zakazać im pracy na kopalniach?




                  Mamy programy ochrony zdrowia, narodowe, euro
                  > pejskie czy ONZ-owskie - dla kobiet. Dla mezczyzn nie ma.


                  Nieprawda, są. Choćby duże i dobrze spopularyzowane programy
                  profilaktyki raka prostaty,o których teraz mówi się i które kosztują
                  więcej (z państwowych środków) niż profilaktyka chorób kobiecych .
                  Dlaczego nie zapoznasz się z tematem na który chcesz dyskutować?
                  Przez całe lata istniały też programy profilaktyki chorób krążenia
                  które kierowano głównie do mężczyzn gdyż to ich uważano za
                  szczególnie narazonych - w efekcie czego do kardiologów zgłaszali
                  się praktycznie tylko mężczyźni. Dopiero w ostatnich latach gdy
                  okazało się, że problem coraz częściej dotyka kobiet, programy się
                  zmieniły i obecnie s ą adresowane do obu płci.


                  >
                  > Ginekolog jest w kazdej wiejskiej przychodni.


                  Nieprawda, nie w kazdej niestety. Ale powinien być, bo ginekolog
                  powinien kontrolowac każdą ciążę. Tak się bowiem składa, że to
                  kobiety chodzą w ciąży a nie mężczyźni - co oczywiście stanowi
                  koronny dowód na dyskryminację mężczyzn przez kobiety;))



                  A lekarz meski - urolog? Androlog
                  > ? Jest w ogole od tego specjalizacja?



                  No jest... właśnie je przed chwilą wymieniłeś. Coś z nimi nie tak?
                  • Gość: Marek Re: Aha? IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.08, 19:04
                    Gość portalu: kati napisał(a):

                    > Tak, to co napisałes np o kosztach leczenia kobiet było nieprawdą.
                    > Jesli uważasz, że jest inaczej - udowodnij podając linki do
                    > statystyk.

                    Dlaczego ja mam podawac linki zeby udowadniac ogolnie znane fakty? Ty poszukaj ;)

                    (statystyke mam z radia, chyba niemieckiego 'HR info', panstwowe, na pewno nie jest jakies ideologicznie dziwne)


                    > Nie jest przystosowany do chodzenia w ciąży przez całe życie
                    > zwłaszcza jeśli przez całe życie ciężko się pracuje np dźwigając
                    > wiadra z wodą, oraz przy braku własciwej diety. Radziłabym zapoznać
                    > się z danymi na temat średniej życia kobiet europejskich np w
                    > średniowieczu - była znacznie niższa niż mężczyzn mimo że to oni
                    > walczyli na wojnach i krucjatach a kobiety "tylko" głodowały i
                    > rodziły dzieci.

                    Ale nie oznacza to ze za krotsze zycie mezczyzn odpowiedzialny jest testosteron: Wynika z tego tylko, ze duza ilosc ciazy obciaza organizm kobiety. I moze jeszcze to ze ciezkie warunki zycia maja mniejszy wpływ na mezczyzn niz na kobiety (chociaz... mmoze to tylko kwesia ciazy)

                    > Kobiety europejskie przestały rodzić statystycznie po kilkanaście
                    > dzieci dużo dawniej niz 50 lat temu a antykoncepcja jest znacznie
                    > starsza niż po 1958 roku.
                    >
                    >
                    >
                    > a roznica w długosci zycia kobiet i mezczyzn była juz wczesniej.

                    Nie pamietam dokładnie, kiedy sie zaczeła antykoncepcja (dlatego mowie "jakies 50 lat" a nie "dokładnie 50 lat"). Co do roznicy w długosci zycia, wiem ze w roku 1900 jeszcze jej nie było.

                    > Mamy natomiast nadal zawody z duza iloscia smiertelnyc
                    > > h wypadkow prza pracy - tylko meskie (do nie dawna kobietom nawet
                    > nie było woln
                    > > o pracowac na dole w kopalniach).
                    >
                    >
                    >
                    > I czego ma to niby dowodzić?

                    Dowodzi - tzn. moze nie tyle dowodzi, co jest argumentem za teza, ze nasza cywilizacja ze zdrowiem kobiet obchodzi sie jak z jajkiem, a na mezczyzn nie zwraca uwagi.

                    > Mamy programy ochrony zdrowia, narodowe, euro
                    > > pejskie czy ONZ-owskie - dla kobiet. Dla mezczyzn nie ma.
                    >
                    >
                    > Nieprawda, są. Choćby duże i dobrze spopularyzowane programy
                    > profilaktyki raka prostaty,o których teraz mówi się

                    Dobra, teraz sie mowi. Ale powinno sie mowiec juz jakies 30 lat temu. To trend od paru lat, owszem, sytuacja sie poprawia - ale jeszcze długo nie wyrownuje.

                    > > Ginekolog jest w kazdej wiejskiej przychodni.
                    >
                    >
                    > Nieprawda, nie w kazdej niestety.

                    Wiem, troche upraszczam. Ale w srednim miescie juz jest. Androlog albo urolog niekoniecznie.

                    > A lekarz meski - urolog? Androlog
                    > > ? Jest w ogole od tego specjalizacja?
                    >
                    > No jest... właśnie je przed chwilą wymieniłeś. Coś z nimi nie tak?

                    Mało ktory mezczyzna wie, ze sa i od czego sa. Nie ma jednej specjalizacji od "tych spraw" - od "mechaniki" jest urolog, od hormonow androlog, w efekcie jak cos mi jest to nie wiem do kogo pojsc. Teraz, powoli, zaczyna sie tu cos dziac (w Niemczech np. sa lekarze ktorzy okreslaja siebie jako "Männerarzt" - lekarz do spraw meskich, maja obydwie specjalizacje i informuja z jakimi problemami mozna i nalezy sie do nich zgłaszac).
            • hypatia69 Re: Testosteronu, powiadasz? 14.07.08, 16:02
              "Nasza "patriarchalna" cywilizacja obchodzi sie z kobieta jak z
              jajkiem, a na mezczyzne nie zwraca uwagi."
              Tak? To powiedz mi, ilu trzydziestolatków z własnej, nieprzymuszonej
              woli pójdzie na prześwietlenie płuc, albo w ogóle do lekarza z
              bolacym kręgosłupem, żołądkiem, czy czymkolwiek? Powiedz, ilu
              czterdziestopięcio- czy pięćdziesięciolatków regularnie bada
              prostatę. Wejdź do jakiejkolwiek przychodni i zobacz ilu jest
              mężczyzn w kwiecie wieku, a ile kobiet. Jak sie wypinacie na swoje
              problemy zdrowotne, bo "samo przejdzie", to sie nie ma co dziwić, ze
              potem ziemia wyciąga;]
              • Gość: Marek Re: Testosteronu, powiadasz? IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.08, 18:47
                Kiedy mowie "nasza patriarchalna cywilizacja", to odnosi sie to rowniez do swiadomosci zdrowotnej mezczyzn i kobiet: Kobiety wiedza ze powinny dbac o swoje zdrowie, mezczyzni nie. Dlaczego tak jest? Sprawy kulturowe, przekaz w mediach itd. To czesc problemu.
    • lilimeye Re: List do Gazety 12.07.08, 16:12
      takete_malouma napisał:

      > Bardzo zasmucił mnie Wasz artykuł "TYLKO DLA MĘŻCZYZN" na pierwszej stronie
      numeru 161.5771 z 11. lipca 2008.

      daj link, dobrze byloby przeczytać ten artykuł zanim się zacznie dyskusję

      >To przykre, że prawa i praktyczne możliwości pełnego uczestniczenia mężczyzn w
      życiu rodzinnym i budowania więzi z dziećmi nie są postrzegane jako samodzielna
      kwestia, lecz podporządkowywane interesom kobiet. Już podtytuł - "Jak zmniejszyć
      dyskryminację kobiet na rynku pracy?" - komunikuje jednoznacznie, że mężczyźni
      nie są tu podmiotem i że przeznaczone są dla nich najwyżej resztki ze stołu
      równości, rzucane wtedy, gdy kobiety mogą na tym skorzystać.

      Ależ jak najbardziej kwestia urlopów ojcowskich/tacierzyńskich wiąże się z
      dyskryminacją kobiet na rynku pracy. Jeśli mężczyzna zarabia więcej, czy ma
      większą możliwość zdobycia zatrudnienia, oczywiste jest, że to kobieta z gorzej
      płatnej pracy rezygnuje czasowo na rzecz urlopu macierzyńskiego, albo nie mogąc
      pracy znaleźć zajmuje się dzieckiem.

      > Fakt, że urlopy ojcowskie są w Polsce dopiero proponowane, a nie od dawna
      dostępne, jest jednym z przejawów silnego ugruntowania w naszym społeczeństwie
      modelu mężczyzny jako eksploatowalnego dostarczyciela dóbr.

      Czy to przypadkiem nie wy sami bardzo lubicie się określać jako "ci polujący na
      zwierzynę i dostarczający do jaskini" [:D], a kobiety spychać do roli matek,
      kucharek i sprzątaczek?

      >Model ten jest brzemienny w skutki. Przykładowo, mężczyźni doświadczają silnej
      presji na wczesne rozpoczęcie zarobkowania, wskutek czego częściej rezygnują z
      wykształcenia. Presja ta sprawia również, że mężczyźni częściej wybierają prace
      niebezpieczne i erodujące zdrowie, co przyczynia się do największej w Unii
      nadumieralności mężczyzn, żyjących w Polsce prawie 9 lat krócej od kobiet.

      A nie jest to czasem skutek tradycyjnego modelu patriarchalnego (czyt.
      stworzonego przez mężczyzn)? Sami się wpędziliście w tę sytuację, a na dodatek
      jęczycie na równouprawnienie kobiet. Cuś mi tu konsekwencji brak.

      >Lansowanie określenia "urlop tacierzyński" - kastrującego i językowo
      upodrzędniającego ojcostwo w stosunku do macierzyństwa - również sugeruje, że
      dla proponujących urlopy ojcowskie ostatecznie nie liczy się odbiór tej
      propozycji przez mężczyzn.

      Ja odnoszę wręcz przeciwne wrażenie. Określenie "urlop tacierzyński" zrównuje
      poprzez podobieństwo nazwy to zjawisko z "urlopem macierzyńskim". Tak więc nie
      upodrzędnia, a stawia was na równi z matkami.
    • hypatia69 Re: List do Gazety 12.07.08, 23:05
      "Przykładowo, mężczyźni doświadczają silnej presji na wczesne
      rozpoczęcie zarobkowania, wskutek czego częściej rezygnują z
      wykształcenia."
      Co widać na przykład na polibudzie...
      "Presja ta sprawia również, że mężczyźni częściej wybierają prace
      niebezpieczne i erodujące zdrowie"
      Pewnie. G. I. Jane i "górniczka" byłyby widokiem powszechnie
      pożądanym. Fajnie to pokazali w tej reklamie którejś z sieci
      telefonicznych:)))
      "co przyczynia się do największej w Unii nadumieralności mężczyzn,
      żyjących w Polsce prawie 9 lat krócej od kobiet."
      A w innych krajach żyją ile krócej? Mi tak z prywatnych obserwacji
      wynika, ze u nas to nie 9, a z 15 lat zazwyczaj różnicy. Panowie po
      przejściu na emeryturę umierają "z nudów". Chyba, ze się trafi
      zapalony działkowicz.
      "Lansowanie określenia "urlop tacierzyński" - kastrującego i
      językowo upodrzędniającego ojcostwo w stosunku do macierzyństwa"
      Brednie.
      "dla proponujących urlopy ojcowskie ostatecznie nie liczy się odbiór
      tej propozycji przez mężczyzn."
      Każe Ci kto? Nie chcesz - nie korzystaj. Najlepiej zacząć nawiązywać
      kontak z dzieckiem, jak będzie miało 7 lat i pójdzie do szkoły.
      Niewątpliwie się ucieszy, słysząc, jak coponiektórzy z
      wcześniejszych pokoleń od mało w sumie znanego ojca "nie umiesz
      tabliczki mnożenia, ty ośle??!!"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka