Dodaj do ulubionych

Ekspedientka - co Was drażni?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 12:56
Podobny wątek założyłam na FK, ale liczę na to, że nie wszyscy, którzy
udzielają się tutaj, piszą także na FK. Od jakiegoś czasu pomagam w pisaniu
artukułów nt marketingu do czasopisma branżowego. W najbliższym czasie ma być
o obsłudze w sklepach. Stąd ten wątek. Na co właściciel sklepu ma zwrócić
uwagę sprzedawczyni, żeby jej obsługa była postrzegana jako profesjonalna,
miła. Co Was drażni w ekspedientkach, czego nie znosicie. Może macie jakieś
pozytywne przykłady zachwań? Czekam na Wasze opinie.
Obserwuj wątek
    • Gość: cs Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: 194.255.20.* 22.10.03, 14:19
      czasy sie zmieniaja, coraz wiecej bardzo pozytywnych wrazen, spotykam wiele
      milych, zaangazowanych i znajacych sie na rzeczy ekspedientek i ekspedientow.
      Sa tez i zle strony, tak jak wszedzie.
      Najbardziej drazni mnie ...
      Olewanie klienta i zalatwianie swoich prywtnych spraw w sklepie - np rozmowa
      przez telefon albo ze znajomym. Jak musi, to niech idzie na zaplecze, a nie
      stoi w sklepie i laske robi ze pracuje. Z reguly od razu wychodze do innego
      sklepu, strata paru zlotych dla wlasciciela, ale jezeli wielu pojdzie, to juz
      sa setki zlotych co miesiac.
      No i, wlasnie, robienie laski: "Przyszedl tu taki i przebiera, no kupuje pan,
      czy nie, bo juz 10 minut tu stoje." No to postoj jeszcze 2 godziny, placa ci za
      to.
      To chyba dziala na mnie najbardziej, nie zawsze jestem zdecydowany, co kupic,
      albo po prostu nie wiem co jest dobre.

      Ale, na szczescie, coraz mniej takich zdarzen, widocznie wlasciciele tez
      zrozumieli, ze zadowolony klient, to zywa gotowka.

      • Gość: Kasia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 14:29
        Gość portalu: cs napisał(a):


        > No i, wlasnie, robienie laski: "Przyszedl tu taki i przebiera, no kupuje pan,
        > czy nie, bo juz 10 minut tu stoje." No to postoj jeszcze 2 godziny, placa ci
        za
        >
        > to.
        > To chyba dziala na mnie najbardziej, nie zawsze jestem zdecydowany, co kupic,
        > albo po prostu nie wiem co jest dobre.
        >
        A czy w takim razie pytanie ekspedientki: "Czy coś mogę doradzić?" oraz krótka
        i treściwa informacja o produkcie pomogłaby Ci podjąć decyzję?
        • Gość: CS Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: 194.255.20.* 23.10.03, 11:22
          Oczywiscie,umiejetnosc doradzenia i pewna znajomosc w dziedzinie, w ktorej sie
          sprzedaje, to bardzo wazne rzeczy.
          Z regoly oczekuje, ze w sklepie bede mogl sie poradzic, np. ktory z artykulow
          kupic, zalety i wady roznych produktow, co jeszcze dokupic, jak to uzywac -
          jednym slowem oczekuje nie tylko sprzedawcy, ale i specjalisty w danej
          dziedzinie.
          Nie zawsze jest to mozliwe, ale mam coraz lepsze doswiadczenia.
          Dlatego jest to wazne dzisiaj dla wlasciciela, gdyz konkurencja na rynku jest
          duza i w wielu sklepach spotyka sie dobra i fachowa obsluge.

          Mysle, ze robi tez dobre wrazenie, jezeli ekspedient/ka potrafi porozmawiac
          swobodnie o czymkolwiek, pozartowac, po prostu okazac wiecej niz tylko oschly
          kontak "klient-sprzedawca".
          Zdazylo mi sie nawet w trzech osiedlowych sklepach, ze ekspediantka dala lizaka
          czy cukierka mojemu synkowi, ma 3 latka, ot tak, bez zobowiazan, teraz po
          prostu "wypada" mi chodzic tam na zakupy. Drobiazg, a jak wazny.
      • Gość: magistertornister 1 jak sa uprzejme\mi tylko do momentu w ktorym IP: 5.3.1R* / *.rupa.it 01.12.03, 16:39
        klient podejmuje decyzje - kupic nie kupic. A potem maja w nosie.
        2 Albo wciskaja jakis towar, mimo, ze nie spelnia on oczekiwan klienta - i
        sugeruja wtedy, ze klient jest cieniasem i sie nie zna.
    • ant777 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 22.10.03, 14:26
      Wszystko zależy od sklepu i klientów. Jeżeli jest to np. osiedlowy sklep z
      mięsem do którego przychodzą starsi ludzie, to ekspedienka musi umieć zagadać i
      rozpoznawać ludzi. Kolega mając dwa sklepy mięsne zaczął tasować załogę bo nie
      wiedział czemu w tej samej okolicy ma różne obroty w sklepach. Okazało się że
      za pewną ekspedientką szedł spadek sprzedaży.
      Klient musi zostać zauważony. Prawdopodobnie za 600-700 zł na rękę każdy
      właściciel sklepu będzie chciał widzieć zaangażowanie i uśmiech ekspedientki.
      Niedopuszczalne jest natomiast udowadnianie przez ekspedienkę swoich racji, czy
      też pouczanie. Albo teksty typu: przecież już panu mówiłam... Przez taki tekst
      omijam z daleka pewną aptekę.
      Cenię sobie za to sprzedawców lojalnych wobec klienta potrafiących odradzić
      zakup jakiegoś modelu agd-rtv. sklep nic nie straci, pod warunkiem że do wyboru
      są inne modele. Tak było z odkurzaczem. Nastawiłem się na zelmera a kupiłem
      droższego electroluxa. Powodem była waga odkurzaczy na co właśnie zwróciła
      uwagę sprzedawczyni.

      Inaczej wygląda praca np. w salonie samochodowym. Chcąc zostawić w salonie parę
      tysięcy złotych klient wymaga zainteresowania ze strony personelu. Na swoim
      przykładzie: chciałem kupić skode octavie. Przyszedłem do salonu i mógłbym się
      tak po nim kręcić, gdybym nie podszedł do dwóch panienek. Oczywiście dostałem
      informację. Brakowało natomiast zaangażowania. Panienki mogły mnie zaciągnąć do
      jakiejś octavii, pokazać to i owo. Albo mogły mi zaproponować fabię skoro
      brakuje mi kasy do octavii. Zostawiłem pieniądze w innym salonie.

      Co innego z urzędnikami.
      1.Wchodzę do pokoju mówię dzień dobry a pani rozmawia ze mną odwrócona do mnie
      plecami bo coś tam robi. Brak kultury. Dowiaduję się że ona tego nie załatwi bo
      się tym nie zajmuje a kierownika nie ma. A chodziło o prostą sprawę, którą
      jednak (po moim warknięciu) załatwiła.
      2.Chcę zapłacić za odbiór dokumentu który jest w trakcie tworzenia aby
      zaoszczędzić czasu. Pani mi odpowiada że nie wystawi faktury za coś czego nie
      ma (ale będzie za godzinę), a poza tym ma co innego do roboty.
      3.Odieranie telefonów - jeden z grzechów głównych. Dzwonię do firmy:-Słucham-
      odpowiada głos po drugiej stronie. Zamiast tego powinno być: Dzień Dobry. Firma
      X. Jan Kowalski,i tu dopiero można powiedzieć "słucham".
      4.Kolejna rzecz to śniadanko czyli buła z czymśtam nad jakimiś papierami.
      Wygląda to odpychająco.
      Uff, chyba wystarczy.
      • Gość: Kasia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 14:32
        Jasne, że wystarczy!!! Dzięki serdeczne, a jak coś Ci się przypomni to
        oczywiście proszę o dopisek :)))))))
        • venus22 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 22.10.03, 20:01
          Ekspedientka lub ekspedient (?) ktory bezczelnie sie na mnie patrzy jak stoje
          samotna przy ladzie i nie zamierza mnie obslugiwac chociac widac ze nie jest
          zajeta/y.
          Venus
      • Gość: Tashi Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.elblag.dialog.net.pl 26.10.03, 07:25
        Ciekawi mnie w ktorym salonie Skody tak Cie potraktowali. tak sie sklada, ze
        tez pracuje w salonie Skody. SAP robi od czasu do czasu "naloty" "tajemniczych
        klientow". Jesli obsluga salonu nie podejdzie do klienta w ciagu 5 minut,
        dealer ma przerabane, bo taki deliwent wychodzi i test jest nie zaliczony.Poza
        tym sprawdzaja cala liste rzeczy poczawszy od przekazania klientowi wizutowki,
        poprzez prezentacje samochodu, jazde probna, na zaproponowaniu kawy
        skonczywszy. Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale u nas sprzedawcy sa bardzo
        wyczuleni na takie zachowania. Wiadomo - nie zawsze wszystko jest "na max" ale
        nigdy nie zdazylo sie nam otrzymac "0" punktow.
        W temacie draniacych zachowan ekspedientek. Niezanwidze wyspazonych na solarium
        lasek z akrylowymi pazurami, znudzinych otaczajaca je rzeczywistoscia i
        patrzacych na kazdego klienta jak na intruza zaklocajacego ich blogi spokoj.
        Jak widze taka pania przez szybe to nawet nie wchodze do srodka, bo czuje sie
        nieswojo, wiedzac, ze jestem obserwowana, taksowana, oceniana (przeciez ja nie
        stac na te rzeczy to po co tu wlazi?)Panienki tego pokroju sa najczesciej malo
        kompetentne i nie potrafia doradzic. Przyklad - weszlam do sklepu bo na
        wystawie wisiala sliczna garsonka. Nosze rozmiar 36-38, a na wieszaku byly same
        40. Przegladam sobie wiec, moze znajde 38. Podchodzi taka "lala" patrzy na mnie
        i mowi "nie ma na pania?", sprawdze moze gdzies bedzie 42 ..... I juz nie
        chodzi o to, ze ja mam fiola na punkcie swojego rozmiaru... Ale o fakt, ze
        pracujac w sklepie z odzieza, moznaby miec chociaz przyblizone wyczucie jaka
        jest roznica miedzy kobieta w rozmiarze 38 a 42...
        • ant777 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 27.10.03, 12:00
          Gość portalu: Tashi napisał(a):

          > Ciekawi mnie w ktorym salonie Skody tak Cie potraktowali. tak sie sklada, ze
          > tez pracuje w salonie Skody. SAP robi od czasu do
          czasu "naloty" "tajemniczych
          > klientow". Jesli obsluga salonu nie podejdzie do klienta w ciagu 5 minut,
          > dealer ma przerabane, bo taki deliwent wychodzi i test jest nie
          zaliczony.Poza
          > tym sprawdzaja cala liste rzeczy poczawszy od przekazania klientowi
          wizutowki,
          > poprzez prezentacje samochodu, jazde probna, na zaproponowaniu kawy
          > skonczywszy. Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale u nas sprzedawcy sa bardzo
          > wyczuleni na takie zachowania. Wiadomo - nie zawsze wszystko jest "na max"
          ale
          > nigdy nie zdazylo sie nam otrzymac "0" punktow.

          Zapraszam więc do Gorzowa Wlkp. Dodatkowo ciśnienie mi się podniosło, bo salon
          w dodatku motoryzacyjnym regularnie kłamał zestawiając cenę octavii z
          wielkością silnika. Informacje ukazywały sie przez kilka tygodni. Zapytałem się
          panienek o tą octavie z silnikiem 1.6 za 42 tys. One zrobiły zdziwione miny.-
          Nie proszę pana za 42 tys. jest octavia z silnikiem 1.4. Nie usłyszałem
          magicznego słowa "przepraszam" na moje sugestię czemu wprowadzają w błąd
          klientów. Chciało mi się krzyczeć do tych panieniek: chcę wam zostawić wypłatę!
          Patrzcie na mnie jakbym przynosił wam pensje! A wam nie zalezy gdzie zostawię
          pieniądze?
          I co widzę tydzień później w gazecie? Oczywiście octavie 1.6 w promocji w cenie
          ok. 42 tys. Po kilku miesiącach poprawili ten "błąd". Mimo wszystko Skoda pod
          względem sprzedaży wysunęła sie na drugie miejsce w Polsce. Oczywiście sytuację
          którą opisałem można potraktować marginalnie.
        • Gość: system mnie wylogo Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.lanet.wroc.pl 29.10.03, 23:56
          Gość portalu: Tashi napisał(a):

          > Ciekawi mnie w ktorym salonie Skody tak Cie potraktowali. tak sie sklada, ze
          > tez pracuje w salonie Skody.
          Ciekawe ,widać salon salonowi nie równy ,znajoma kupiła kilka samochodów do
          firmy w Skodzie we wrocku i mówiła że nawet ją filiżanką kawy nie poczęstowano
          mimo że spędziła dużo czsu załatwiając formalności .Widać było że uznali ja
          tylko za pośrednika któey przyszedł wykonać co miał nakazane przez firme .
          • Gość: Tashi Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.03, 09:54
            Ja pracuje w Elblagu - zapraszam do naszego salonu. Chyba nie jest z nami az
            tak zle. Ostatnio kolega mial sytuacje, ze klientka przy odbiorze auta rzucila
            mu sie na szyje i obcalowala z radosci :))) dodam, ze jej maz stal obok :)
            • ant777 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 14.11.03, 14:48
              Gość portalu: Tashi napisał(a):

              > Ja pracuje w Elblagu - zapraszam do naszego salonu. Chyba nie jest z nami az
              > tak zle. Ostatnio kolega mial sytuacje, ze klientka przy odbiorze auta
              rzucila
              > mu sie na szyje i obcalowala z radosci :))) dodam, ze jej maz stal obok :)

              a można się u was targować? trochę daleko do Elbląga. kto wie, może sobie
              kiedyś sprawię octavie.
              Nie uważam że wszystkie salony skody to dno, bo to byłaby demagogia. Są lepsze
              i gorsze, dużo zależy od zaangażowania personelu.
    • Gość: gig2 Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.10.03, 23:57
      Mi w Polsce brakuje najbardziej u ekspedientek usmiechu na twarzy. Tylko tyle i
      az tyle. Dopiero teraz powoli, zaczyna sie to pojawiac w supermarketach, ale
      tez widac, ze jest to szkolone, wmuszane przez menedzerow.

      Druga sztuka slabo opanowana przez ekspedientki/ow to umiejetnosc
      zasygnalizowania klientowi, ze jest sie gotowym do pomocy, ale jednoczesnie nie
      bycie nahalnym. Jaki jest dla mnie ideal? Ano wlasnie usmiechniecie sie do
      klienta wchodzacego do sklepu (klient wie, ze sprzedawca go zauwazyl), ale nie
      napadanie od razu z tekstem "W czym moge pomoc?".

      Grzechem polskich sprzedawcow jest tez rozpoczynanie obslugi nastepnego klienta
      zanim skonczy sie obsluge poprzedniego. Cos nie do pomyslenia za oceanem
      (pomijajac, ze tam pakowanie zakupow nalezy do sprzedawcy, nawet w sklepie
      osiedlowym - u nas to wciaz rzadkosc). Klient w pospiechu zbiera swoje zakupy,
      chowa reszte, i chyba wielu z nas odczuwa to tak: "Kupil? To do widzenia".
      Troche jak w "Misiu".

      Do obowiazkow sprzedawcy nalezy tez sprawdzenie kazdego produktu przed
      wreczeniem go klientowi. U nas nader czesto zdarzalo mi sie otrzymac
      przeterminowany serek (zwlaszcza na prowincji).
      • orvokki Re: Ekspedientka - co Was drażni? 23.10.03, 00:11
        Drażnią mnie skrajności: kompletny brak zwracania uwagi na klienta i natarczywe
        łażenie za nim i napraszanie się: w czym mogę pomóc? Omijam szerokim łukiem
        pewną księgarnię, bo panienka łaziła 1 m za mną i patrzyła mi na ręce.
        Uśmiechała się, owszem, pytała, czy może pomóc, ale i tak miałam wrażenie, że
        ona myśli, że ja coś chcę z tej księgarni zwinąć. A dla mnie książka to nie
        serek, serek mogę kupić bylejaki, a książkę sobie lubię obejrzeć...
        Denerwuje mnie jeszcze obrażona mina, ani dzień dobry, ani do widzenia (celują
        w tym kasjerki supermarketowe, acz nie we wszystkich supermarketach - we
        Wrocławiu na minus wyróżnia się dawny HIT, zawsze mnie tam kasjerka wpieni).
        • dywersant1 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 23.10.03, 13:20
          orvokki napisała:
          > Denerwuje mnie jeszcze obrażona mina, ani dzień dobry, ani do widzenia
          (celują
          > w tym kasjerki supermarketowe, acz nie we wszystkich supermarketach - we
          > Wrocławiu na minus wyróżnia się dawny HIT, zawsze mnie tam kasjerka wpieni).

          A mi jest żal tych kasjerek mówiących automatycznie: dzien dobry - dziękujemy -
          zapraszamy - do widzenia. Widać że kobity są zmęczone. Niektórym już się nie
          chce witać z klientami. Od szkoleń widocznie minęło już trochę czasu.
          Gdy pierwszy raz usłyszałem od kasjerki "dzień dobry" to zdębiałem. Zacząłem
          się zastanawiać czy się nie znamy. Później olśniło mnie że przedtem kasjerki
          traktowałem jako część kasy fiskalnej.
          • orvokki Re: Ekspedientka - co Was drażni? 27.10.03, 11:16
            Wiesz co, pracowalam kiedys jako kasjerka, wymagano ode mnie tego dzien dobry i
            zmeczenie zmeczeniem, ale jednak mozna sie na to zdobyc. Poza tym, w wiekszosci
            przypadkow takie dzien dobry powiedziane mile jednak dobrze klienta nastraja i
            jakos to wszystko przebiega mile do konca, nawet jesli pojawi sie problem z
            brakiem kodu czy akceptacja karty... wiec warto sie na poczatku wysilic.
            Poniewaz pracowalam jako kasjerka, wiec wiem, ze to ciezka praca i
            niewdzieczna, ale jak sie chce, to mozna. Dlatego mnie wkurza, jak np. kasjerka
            zujac gume z obrazona mina rzuca moimi towarami po tasmie nie czekajac, czy
            zdaze je zapakowac, czy nie. I tak dalej i tak dalej.
    • wielki_czarownik Przykład jak wygląda zły sprzedawca. 23.10.03, 13:40
      Miejsce akcji: Galeria w CH Borek we Wrocławiu sklep z pamiątkami.
      Opis akcji: Wchodzę do sklepu. Expedientka jest zajęta prywatną rozmową przez telefon komórkowy i totalnie mnie ignoruje. Nie przeszkadza mi to przez chwilę (mam czas się rozejrzeć), ale po pewnym czasie znalazłem produkt który mnie interesuje. Staję przy ladzie, ale kobita dale paple przez komórkę. Po dłuższej chwili kończy rozmowę i pyta się: "Słucham". Ja na to: "Chciałbym zobaczyć tę replikę LeMata" A ona robi wielkie oczy: "CZEGO??". No faktycznie, nie każdy wie, że LeMat to taki rewolwer z XIX wieku. Ale jeżeli ktoś pracuje w sklepie który zajmuje się handlem takimi rzeczami to powinien wiedzieć co to jest ten LeMat i jak on wygląda. Bo głupio, żeby klient pokazywał (tak jak ja) "O ten 3 od góry. Nie. Nie ten. Ten niżej z dwiema lufami".
      • Gość: CS Smiechu warte IP: 194.255.20.* 23.10.03, 14:17
        Skoro juz zeszlismy na temat zdarzen, mnie tez sie trafilo, tym razem nadmiar
        fachowosci :o))
        W sklepie elektronicznym prosze o "zasilacz stabilizowany".
        Na to pani: "Ale to jest NIE-stabilizowany"
        mysle - dobrze, doloze tranzystor, 2 oporniki i diode i bedzie stabilizowany (
        jestem elektronikiem z zawodu ), wiec mowie, "Dobrze, niech pani da"
        a na to pani:
        "Nie sprzedam, pozniej mi ludzie przynosza i oddaja, bo im nie dziala tak jak
        powinno".
        I nie dala. Musialem zrobic awanture na caly sklep i prawie zabralem sila.


        • Gość: stankiee Re: Smiechu warte IP: *.chomiczowka.waw.pl 23.10.03, 16:12
          Poszłam dziś na zakupy z zamiarem kupna szalika: długiego, prostego, czarnego
          (pasującego do w miarę eleganckiego płaszcza). Pytam panią o taki szalik a ona
          pokazuje mi kolorowe, robione na drutach, czerwono-niebiesko-żółte. Ja
          pokazuję jej płaszcz w którym przyszłam, a ona mówi, że w tym roku tylko takie
          się nosi. Po kilu próbach dałam za wygraną.
        • Gość: golum Re: Smiechu warte IP: *.teleton.pl / 213.136.231.* 23.10.03, 20:06
          Pragnę podzielić się historią: Wchodzimy z tatą do sklepu z odzieżą, jest czas
          przedświąteczny, ojciec dzierży dwie ciężkie siatki z zakupami. Po jednej w
          każdej ręce. Staje u progu wejścia do sklepu. Po chwili podchodzi do niego pani
          ekspedientka i pyta "W czym mogę pomóc?. Mój tato na to: "Aaa tak, może mi Pani
          pomóc. Czy może Pani potrzymać mi te torby?".
        • orvokki Re: Smiechu warte 27.10.03, 11:09
          buahaha
          Jak z dawnych czasow, moja mama chciala kupic materacyk do lozeczka, poszla do
          sklepu, sa materacyki. Pyta o cene, a pani na to, ze te materacyki sa
          niewymiarowe i jej nie sprzeda. Moja mama na to, ze moze ona wlasnie ma taki
          niewymiarowy, a pani swoje, ze sa niewymiarowe, nie podala ceny, nie podala
          wymiarow i nie sprzedala :)
    • Gość: heh Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 23.10.03, 16:54
      a mnie irytuje, gdy ekspedientka chodzi za mna krok w krok i probuje doradzac
      albo zachecac ( NATARCZYWIE)do kupna czegokolwiek.
    • Gość: Kasia DZIĘKI!!! :) jest super... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.03, 11:16
      ... jak ktoś ma jeszcze tego typu kwiatki to proszę wpisywać! Jesteście
      nieocenioną pomocą :))
    • Gość: Madzia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.03, 11:47
      Kiedyś robiłam poranne zakupy w małym osiedlowym sklepiku, nienawidziłam tam
      chodzić, bo ekspedientka była ciągle nadąsana i wiecznie narzekała, pewnego
      razu wpadłam tylko po jogurt i bułkę (do tej pory zostawiałam ok 30 zł)i
      usłyszałam "ciekawe czy dzisiaj na Kubusia zarobie", scięło mnie to z nóg i
      więcej tam nie chodzę.
      • Gość: rita Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 22:48
        a ja powiem coś o klientach - obsługa ekspedientki w dużej mierze zależy od
        klienta - to klient nadaje chcarakter rozmowy i ton, to od klienta zależy jak
        obsłuży go ekspedientka. Dobra ekspedientka zauważy, czy warto wogóle sie
        odezwać aby czasami w dobie marketów nie zostać podeptaną i poniżoną.
        Zwrócie na to uwagę i czasami usmiechnijcie sie do nich , to nie jest łatwa
        praca, a nawet miło jest trochę zażartować by jej ulżyć w jej własnych
        problemach, których w dzisiejszych czasach jest mnóstwo.
        Więc mam apel - klienci , bądżcie dobrzy i mili dla kobiet nie tylko na wiosnę
        czy w dzień kobiet
        nawet nie zdajecie sobie sprawy jak potraficie być upierdliwi (słowo słynnej
        Masłowskiej)
        • Gość: Kasia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 11:35
          Jasne, że każdy medal ma dwie strony, ale tak się składa, że nie tylko zawód
          ekspedienta jest trudny. Każdy może dokładnie te same słowa powiedzieć o swojej
          pracy. Ty także oprócz bycia ekspedientką jesteś także klientką, petentką,
          chorym u lekarza i w wielu innych sytuacjach zależysz od innych ludzi i ich
          dobrego lub złego humoru :)
    • praktycznyprzewodnik Re: Ekspedientka - co Was drażni? 26.10.03, 11:17
      Mnie u młodych ekspedientek drazni brak wyobraźni. Często słyszę "tak jak tam
      napisane" - tutaj gest w strone jakiejs kartki czy wywieszki. Nie zawsze chce
      mi sie wyjaśniać, ze mam -8 i tylko w wszczególnych przypadkach nakładam
      okulary dopasowane na styk. Idę sobie dalej w siną dal. Na szczęście bez
      problemu czytam z bliska. Podejrzewam,ze dalekowidze bez okularów w sklepie
      mają podobne problemy z odczytywaniem mikroskopijnych literek na opakowaniu.

      Juz dawno zrezygnowałam z czytania jakichkolwiek wywieszek i napisów w
      sklepach, z wyjątkiem tego co absolutnie konieczne, tj. cen i godzin otwarcia
      sklepu. Taktyka ta jest ryzykowna - idę sobie w sina dal i wpadam na szklaną -
      oczywiście bardzo elegancką - scianę i nabijam sobie guza ! Wtedy ktos z
      obsługi zwraca mi uwagę "przecież napisane, ze uwaga szklana sciana".
      Cóz, wtedy postanawiam, ze noga moja w tym sklepie więcej nie stanie !
      • grail Re: Ekspedientka - co Was drażni? 27.10.03, 18:07
        1) Taksowanie klienta i olewanie jeśli nie wygląda "odpowiednio" w ocenie
        sprzedawcy. Szczytem było, gdy panna w sklepie powiedziała wprost "tu jest za
        drogo dla ciebie". Zastanawiałem się czy nie pojkazać jej kilku "plastików" z
        róznych banków ale odpuściłem sobie...
        2) wszelkie kochanie i słoneczko, z ust starej tłustej wąsatej baby. ARGH!!!
        3) brak profesjonalizmu.
    • qian Re: Ekspedientka - co Was drażni? 27.10.03, 20:12
      Mnie drażni łażenie za klientem (np. mną) krok w krok i sprawdzanie, czy aby
      nie zamierzam czegoś ukraść. Czasami jest to tak nachalne, że czym prędzej
      opuszczam ten sklep.
    • Gość: gig2 Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 27.10.03, 21:53
      Moze to temat bardziej na forum "motoryzacja", ale w koncu na stacjach paliw
      tez sa ekspedienci. Od jakiegos czasu tankuje paliwo gazowe, czesto na malych
      stacjach "przydroznych".

      Paliwo gazowe ma to do siebie, ze moze je nalewac wylacznie obsluga stacji, nie
      moze tego robic klient. Nie potrafie tego wytlumaczyc, ale tam szczegolnie
      czesto trafiaja sie ludzie, ktorzy powinni byc wyslani na ksiezyc. Niepelne
      wydawanie reszty, zmuszanie klienta, aby sam odkrecil wlew (mimo ze powinien
      robic to pompiarz) - do tego juz przywyklem, po prostu chamstwo. Jednak trafiam
      na stacje, gdzie na "dzien dobry" - cisza, na pytanie czy "potrzebne 35
      groszy" - cisza, na "do widzenia" - cisza. Wczoraj bylem na takiej stacji i
      zagadnalem do goscia 3 razy i nie uslyszalem ani slowa. Nie doezwal sie do mnie
      ani slowem!
      • Gość: rita Re: klient - co Was drażni? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 22:47
        mnie kiedyś zaskoczyła wspaniała klientka, która poprosiłam masło i zapytała
        się miłej ekspedientki - czy to masło napewno jest od krowy ?
        Na co nadzwyczaj uprzejma ekspedientka odpowiedziała- nie prosze panią, to
        masło jest od byka !!!!

        co mnie drażniło - że ekspedientka kłamała :)
    • ant777 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 28.10.03, 08:46
      Jeszcze o telefonach. Kolejna plaga. Sprzedawca który obiecuje oddzwonić w
      określonym dniu-terminie MUSI to zrobić. Inaczej klient:
      1. poczuje się zignorowany
      2. będzie przekonany że ma doczynienia z niepoważną firmą w której panuje
      bałagan.

      Nie wiem czy w to uwierzycie ale w pewnym sklepie z armaturą łazienkową na
      pytanie: czemu pani do nas nie zadzwoniła? Pani z obrażoną nic nie
      odpowiedziała, a przy ponowieniu pytania, żona usłyszała: "bo nie".
      No cóż, armaturę kupiliśmy u nich bo tylko oni mieli taką która nam
      odpowiadała. To jest wydarzenie z życia wzięte.

      Obecnie czekam na dwa telefony, panowie mieli zadzwonić w poniedziałek. W środe
      to ja będę musiał zadzwonić do nich. Ach, ta POlska..
      • magda_99 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 28.10.03, 15:11
        Bardzo drażni mnie, kiedy ekspedientka mówi: nie mam wydać..
    • Gość: Nantaali Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 14:51
      1. pani jest zajęta czymś innym, rozmową , czymkolwiek ale nie mną.
      2. Pani uniemożliwia mi wejscie do sklepu (zwł. spotykane w centrach
      handlowych) bo stoi w wejściu (najczęściej rozmawia z panią obok)JA TAM JEJ
      PRZEPRASZAĆ NIE BEDĘ, to jej interes.
      3. Pani kłamie : Czy te ciastka są świeże? Tak , oczywiscie. Zachodze do domu i
      oczywiście nie są i po co ona kłamie, ja już tam wiecej ciastek nie kupię
      4. Płacę np. 15.02. Pani nie ma wydać, ja mówię, że mam 5. Pani przyjmuje : To
      ja będę pani 3 grosze winna!!!!!!!
      5. Wchodzę do sklepu dwie panie urywają rozmowę, ja się rozgladam, ale czuję,
      ze tu przeszkadzam!
      6. Niedoważanie!
      7. Nie nawidzę gdy na stoisku z damskimi dżinsami podaje facet. nie musi
      wiedzieć, że nosze 30.
      • Gość: Lamia Reno Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.chello.pl 05.11.03, 05:47
        Sklep z zegarkami w Auchan Wola Park. Wchodze, paniusia akurat maluje
        paznokcie (!). Przyszlam kupic zegarek, wiec prosze o pokazanie kolejnych
        sztuk. Paniusia robi to z rozczapierzonymi palcami, co by nie zadrzec swiezego
        lakieru. Po kazdym podaniu zegarka koncentruje sie na swoich pazokciach, czy
        aby udalo sie.
        Druga sytuacja: sklep Wranglera w Kliffie (przy wejsciu po lewej): wchodze,
        zadaje pytanie dziewczynom-ekspedientkom, ktore akurat byly zajete rozmowa ze
        soba: "czy sa damskie jasne spodnie?" Pada odpowiedz ze smutkiem na
        twarzy: "nieee, nie ma...". Mimo to wchodze miedzy polki, znajduje damskie
        jasne spodnie. Zanosze je pod oczy pani ekspedientki i mowie "douczę pania -
        sa damskie jasne spodnie". Ekspedientka, ponownie oderwana od swojej rozmowy,
        chwyta ze zloscia spodnie, zabija mnie wzrokiem, bo musi je teraz zlozyc i
        zaniesc na miejsce. Kiedy wychodze slysze za plecami syczenie "bezczelna".
      • kochanica29 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 30.11.03, 20:50
        Gość portalu: Nantaali napisał(a):

        > 1. pani jest zajęta czymś innym, rozmową , czymkolwiek ale nie mną.
        > 2. Pani uniemożliwia mi wejscie do sklepu (zwł. spotykane w centrach
        > handlowych) bo stoi w wejściu (najczęściej rozmawia z panią obok)JA TAM JEJ
        > PRZEPRASZAĆ NIE BEDĘ, to jej interes.
        > 3. Pani kłamie : Czy te ciastka są świeże? Tak , oczywiscie. Zachodze do domu
        i
        >
        > oczywiście nie są i po co ona kłamie, ja już tam wiecej ciastek nie kupię
        > 4. Płacę np. 15.02. Pani nie ma wydać, ja mówię, że mam 5. Pani przyjmuje :
        To
        > ja będę pani 3 grosze winna!!!!!!!
        > 5. Wchodzę do sklepu dwie panie urywają rozmowę, ja się rozgladam, ale czuję,
        > ze tu przeszkadzam!
        > 6. Niedoważanie!
        > 7. Nie nawidzę gdy na stoisku z damskimi dżinsami podaje facet. nie musi
        > wiedzieć, że nosze 30.
        A co w tym takiego, ze 30?
    • gosia_samosia Re: Ekspedientka - co Was drażni? 30.10.03, 13:57
      1. kiedy ekspedientka nie ma wydać reszty i sama decyduje "będę pani winna" - i
      tak za każdym razem; ciekawe tylko że jak ja nie mam drobnych 2-3 groszy do
      całości sumy to nie powwie nigdy "dobrze, dopłaci pani następnym razem" tylko
      muszę rozmieniać grube aby jednak zapłacić jej cała kwotę;
      2. "nadważanie" w wykonaniu ekspedientek; ja proszę o 15 dkg a ona daje 20 albo
      i więcej; w przypadku 5 rodzajów to jest już różnica; a spóróbuj takiej zwrócić
      uwagę że ma być 15 dkg to zaraz coś Ci odwarknie; tylko co zrobić jeżeli to
      sklep w którym są najpyszniejsze wędliny :((((
      3. jak już ktoś wspomniał - ekspedientki w niektórych sklepach samoobsługowych,
      chodzące za Tobą jak cień i patrzące ci na ręce jakbyś chciała coś ukraść -
      uciekam z tych sklepów czem prędzej;
      4. ekspedientki "olewaczki", które są oburzone że zakłócasz im spokój i musza
      Cie obsłużyć, albo takie które wcale nie zwracają uwagi na klienta i dalej
      gadają z koleżanką ekspedientką lub przez telefon;

    • Gość: Figa Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.k.mcnet.pl 30.10.03, 14:59
      Mnie osobiście drażni kiedy ekspedientka po moim wyglądzie/ubiorze ocenia czy
      stać mnie na zakupy w tym sklepie czy nie, a prawda jest taka, że ona zarabia
      1.200 góra 2.000 na rękę a ja kilka razy więcej (parę razy zdarzyła mi się taka
      sytuacja). Osobiście wolę ekspedientki w wieku ok. 30 lat a nie młode
      dziewczyny, które znudzonym wzrokiem wodzą za klientami po sklepie i de facto
      nie potrafią doradzić.

      Figa
      • Gość: agulha Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.aster.pl / 10.67.0.* 01.11.03, 18:19
        Na wstępie scenka sprzed lat, o rany, z 20. Po dłuuugim staniu w kolejce
        dochodzę wreszcie do lady stoiska w sklepie mięsnym. Mam na kartce 20 dag
        wędliny. Została tylko mortadela i serwolatka. Poprosiłam po 10 dag każdej z
        nich (no żeby chociaż jakaś odmiana była). Ekspedientka: "no co pani!!! ja tu w
        sklepie KOMPUTERA nie mam!". A maszyny do krajania wędlin stały wówczas na
        zapleczu i się kurzyły.
        Scenka współczesna, może rok temu. Wielki hipermarket (nie pamiętam, który),
        oddzielne stoisko z różnymi kablami itp. Klient domaga się jakiegoś-tam
        kabelka. Pani mówi, że nie ma. Klient pokazuje jej palcem, że takowy wisi tuż
        za nią i ma do niej lekką pretensję, że ona tego nie wie. Pani ze świętym
        oburzeniem: "No o co panu chodzi! ja się na tym nie znam, bo jestem kobietą!".
        Z grzechów nie tyle sprzedawców, co kupców: koło moich rodziców jest niewielka
        budka, nadająca się na osiedlowy sklepik spożywczy. Już kilku właścicieli
        splajtowało. Ale czemu się dziwić, jeśli w większości otwierali interes ok. 10.
        Ja wracałam po dyżurze nocnym i porannym obchodzie, chciałam rodzicom coś
        małego miłego kupić, a tu nieczynne.
        Małe sklepiki bazarowe: zamykanie sklepu przed wskazaną na drzwiach godziną bez
        żadnej wywieszki uzasadniającej ten stan rzeczy.
        Zaklejanie daty ważności albo istotnych informacji na etykiecie naklejką z ceną.
        Umieszczanie towarów w sklepie samoobsługowym - niekiedy zgoła nie tych
        najtańszych - na wysokości i głębokości absolutnie uniemożliwiającej wydostanie
        takowego przez osobę niewysokiego wzrostu (jak ja). Patrzenie się baranim
        wzrokiem, jak taka osoba usiłuje strącić ów towar jakimś doraźnie dobranym
        narzędziem, a na ew. prośbę o pomoc odpowiadanie "a ja nie jestem z tego
        działu". W ogóle w hiperach nigdy nie ma osoby odpowiedzialnej za dany dział, a
        każda inna przypadkowa ma Twój problem tak głęboko w d**, że w życiu nie
        zaoferuje sprowadzenia kolegi/koleżanki.
        Od lat ekspedientki cechują się niedostatecznym opanowaniem trudnej sztuki
        czytania i pisania, często z błędami przepisują nazwę towaru na wywieszkę. A
        już nie daj Boże, jak tekst jest w obcym języku. Ogłaszam quiz: kto zgadnie, co
        zawierała butelka na półce z alkoholami, podpisana jako "KREM IRYSOWY"? ;-))
        • Gość: rita Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 21:43
          co
          zawierała butelka na półce z alkoholami, podpisana jako "KREM IRYSOWY"? ;-))

          przyznaję sie bez bicia , ze nie wiem , a jestem ekspedientką w sklepie
          monopolowym i żadna klientka czy klient nie pytał się o taką buteleczkę

          uprzejmie proszę o odpowiedż - jestem zainteresowana

          mam pytanie , czy bardzo drażni klienta wchodzącego do sklepu kiedy
          ekspedientka czyta dobrą książkę , czy raczej nie wskazane jest czytanie
          książki ?
          To jest ciekawe, że wszyscy w pracy mogą używać internetu, dzwonić, bywać na
          forach czy czatach , czy może na gadu- gadu ale ekspedientka tego nie może, ona
          musi wiernie na baczność czatować na klienta i uważać by czasami nie podpaść
          klientowi, bo straci te swoje marne pare groszy.
          Forumowicze - klient nasz Pan
          ale ekspedientka też człowiek, taki marny ale człowiek
          • Gość: rita Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 22:02
            ja jestem klientką wielu urzędów, przyglądnijcie się pracy tych urzędniczak -
            to hrabiny polskiej biurokracji , ile przed nimi trzeba się upokarzać by
            cokolwiek najdrobniejszego załatwić i wcale nie tłumaczą co w której rubryce
            wpisać i wcale się nie uśmiechają wręcz przecienie
            pozdrawiam
          • Gość: beebee Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.miraco.pl 01.11.03, 22:35
            Irish Cream? :) (Irlandzki)
            • praktycznyprzewodnik Re: Ekspedientka - co Was drażni? 02.11.03, 13:29
              Jeszcze mnie drazni, gdy musze ekspedientke (szukającą w stosie pudełek
              potrzebnego mi towaru) pouczac, ze BLACK (naklejone na pudełku) znaczy czarne,
              a PINK rózowe, a wiec ma jednak w sklepie własciwy i szukany przeze mnie
              produkt. Czy nie moznaby jakiejś sciągaczki z kolorami po angielsku i niemiecku
              dostarczyć tej pani, skoro w szkole sie jezyków nie uczyła ?
            • Gość: agulha Tak! IRISH!/do rity IP: *.acn.pl 02.11.03, 23:11
              Napis "krem irysowy" był właśnie pod butelką Bailey's, czyli Irish Cream (kremu
              irlandzkiego).
              Rito: niestety tak już jest, że osoba na stanowisku, na którym bezpośrednio
              obsługuje się klienta i jest się na widoku, musi udawać, że zajmuje się pracą.
              Pamiętam, jak mnie równo objechano, kiedy na praktyce pielęgniarskiej (na
              studiach lekarskich) czytałam książkę na punkcie pielęgniarskim na oddziale.
              Chociaż wszystko było zrobione! Dotyczy to zatem sekretarek, ekspedientek, osób
              obsługujących klienta w banku itd. Klient lub petent nie może bić się z
              myślami, czy przerwać takiej osobie lekturę. Urzędników dotyczy to również,
              patologia bierze się stąd, że jest to dziedzina niekomercyjna i przełożeni
              tychże nie trzymają ich dostatecznie krótko.
              Jeśli nie ma co robić, a osób obsługujących jest ɭ, reszta może siedzieć na
              zapleczu i robić cokolwiek (herbata, Internet, gazety), byle klient tego nie
              widział.
              Każdy ma swoje stresy w pracy. Ja mam ten luz, że nie muszę udawać, że pracuję.
              Niestety zwykle po prostu mam dużo pracy i obywam się bez udawania. Mam
              terminy... zadania, których wykonanie zależy nie tylko ode mnie, ale wielu
              innych ludzi... delegacje... siedzenie na tychże delegacjach w pracy do późna w
              nocy... czasami osoby, z którymi współpracuję, dzwonią do mnie na komórkę poza
              moimi godzinami pracy... Gdybym nie mogła tego znieść, musiałabym zmienić
              pracę. I Ty też tak spójrz na swoją. Nie pasuje Ci pozostawanie w gotowości,
              szczerzenie zębów do byle kogo? zostań specjalistą, fachowcem dużej klasy,
              pracownikiem zaplecza technicznego, zajmij się wolnym zawodem lub tp.
              • Gość: rita Re: Tak! IRISH!/do aggulha IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.11.03, 21:17
                Dziękuję za wyjaśnienie, irlandzkiej wódki nie znałam i nie posiadam , a i
                nikogo nie mam z klientów zainteresowanych nią.
                Co do czytania książki kiedy jest się samemu na sali sprzedaży to uważam to za
                duży przywilej, a szczególnie cieszy mnie kiedy sam klient jest nią
                zainteresowany i dopytuje się co czytam ?
                Po tym odróżniam klienta gburę od klienta inteligentnego, dowodem czego są
                toczone dyskusje na temat ksiązki i ocieplenie stosumków między klientem a
                ekspedientką.
                Z resztą się całkowicie zgadzam pod jednym warunkiem , że nie mieszajmy
                ekspedientki marketów od ekspedientek , które są jednocześnie sprzataczkami i
                włascicielkami sklepików.
                Jest między nimi kolosalna różnica, a taka, że ja wszystkich klientów znam i
                moge z nimi pogadać na każdy temat i wysłuchać ich żalów nie często małżeńskich
                i kłopotów w pracy z szefami i to ekspedientka, szczególnie w sklepie
                monopolowym widzi jak ktoś ma dołek i wszelkie problemy lub komuś coś się
                urodziło itp.
                Ale piszcie co chcecie o ekspedientkach, z uwagą czytam - ciesze sie , że
                jestem na swoim i że szef nie zakazuje mi czytać.
                A teraz zagadka : jaki to akohol zwany "Głupia Żośka" ?
                pozdrawiam
                odsyłam do ciekawego artykułu na ten temat w dzisiejszej Angorze - jak
                dziewczyny z wyższym wykształceniem jako ekspedientki z braku pracy tam pracują
                opisują swoich klientów najczęście sflustrowanych klientów

                • Gość: agulha nie wódka IP: *.aster.pl / 10.67.0.* 16.11.03, 01:41

                  > Dziękuję za wyjaśnienie, irlandzkiej wódki nie znałam i nie posiadam
                  Witaj. Heh! Co za zniewaga! Bailey's Irish Cream (i inne podobne alkohole np.
                  Carolan's) to mieszanina: śmietanki, jaj, kawy - i oczywiście irlandzkiej
                  whiskey :-)). Moc około 17%. Mniam, mniam, typowy damski, słodki likier.

                  Ale co to może być owa Zośka - nie mam pojęcia. ?? Brzmi jak jakieś tanie wino?
                  a może to wódka żubrówka?

                  Opisana przez Ciebie sceneria małego sklepu to rzeczywiście co innego. Tu mniej
                  może być osób śpieszących się i wiedzących, czego chce, więcej takich, co
                  właściwie przyszli sobie pogadać. Liczy się osobisty kontakt.

                  Nie było mnie na tym forum z tydzień, bo mam najcięższe 3 tygodnie w rocznej
                  mojej karierze w tej firmie. Podróże i podróże, już nawet ja mam dosyć
                  [generalnie lubię podróżować, ale nie tyle]. Aha - bez zazdrości - chodzi o
                  delegacje do miast wojewódzkich w Polsce. I siedzenie na miejscu przez kilka-
                  kilkanaście godzin. Ugh. Każda praca ma swoje minusy. Byle do środy i te dzikie
                  wyjazdy się skończą. Pozdrawiam!
          • kochanica29 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 30.11.03, 20:55
            Gość portalu: rita napisał(a):

            > co
            > zawierała butelka na półce z alkoholami, podpisana jako "KREM IRYSOWY"? ;-))
            >
            > przyznaję sie bez bicia , ze nie wiem , a jestem ekspedientką w sklepie
            > monopolowym i żadna klientka czy klient nie pytał się o taką buteleczkę
            >
            > uprzejmie proszę o odpowiedż - jestem zainteresowana
            >
            > mam pytanie , czy bardzo drażni klienta wchodzącego do sklepu kiedy
            > ekspedientka czyta dobrą książkę , czy raczej nie wskazane jest czytanie
            > książki ?
            > To jest ciekawe, że wszyscy w pracy mogą używać internetu, dzwonić, bywać na
            > forach czy czatach , czy może na gadu- gadu ale ekspedientka tego nie może,
            ona
            >
            > musi wiernie na baczność czatować na klienta i uważać by czasami nie podpaść
            > klientowi, bo straci te swoje marne pare groszy.
            > Forumowicze - klient nasz Pan
            > ale ekspedientka też człowiek, taki marny ale człowiek
            Nie, nie wszyscy.
            Tancerze, spiewacy, tlumacze, aktorzy, modele, hydraulicy, wojsko, straz
            pozarna, śmieciarze, sportowcy i jeszcze paru innych - nie moga.
    • Gość: zamyslona Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 13:41
      1.jak chodzi za mna krok w krok,
      2.jak jest zbyt natarczywa...na sile chce cos sprzedac,
      • Gość: rita Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.11.03, 14:38
        Gość portalu: zamyslona napisał(a):

        > 1.jak chodzi za mna krok w krok,
        > 2.jak jest zbyt natarczywa...na sile chce cos sprzedac,
        >
        a wystarczyło by powiedzieć grzecznie i uprzejmie, że dziękuję za obstawę,
        poradzę sobie sama - i po problemie :)))
        wszystko zależy od wzajemnego kontaktu między ludżmi i pozytywnym nastawieniem
        pozdarawiam
      • Gość: angel Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.03, 23:45
        z daleka omijam sklepy z odzieżą, w których oprócz tego że ekspedientki patrzą
        na klienta jak potencjonalnego złodzieja, chodzą za nim niczym cień dodatkowo
        poprawiając ogladane przez niego towary,co w moim odczuciu jest najgorszą z
        wyżej wymienionych rzeczy z wyrazem niechęci i znużenia na twarzy po prostu
        brrrrr........drażni też nieznajomość sprzedawanego towaru i niestety zbyt
        głośna muzyka w sklepach gdzie trzeba się przekrzykiwać ze sprzedawcą
    • Gość: klientka Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.toya.net.pl 09.11.03, 22:32
      Czesto widze w centrach handlowych jak na mniej wiecej pol godziny przed
      zamknieciem sklepu ekspedientki biora sie za sprzatanie. Lawiruja z tymi mopami
      pomiedzy nogami klientow. Strasznie to wkurzajace.
      Nie lubie tez facetow-ekspedientow w sklepach z damska odzieza.
      I jeszcze jak jestem w sklepie a ekspedientki glosno rozmawiaja miedzy soba o
      prywatnych sprawach.
      • silverstone Re: Ekspedientka - co Was drażni? 14.11.03, 14:24
        1. Przyklejona do regału ekspedientka. Stoi jak słup soli i dopiero na wyrazna
        prosbe raczy przesunac tylek.
        2. Nachalna obsługa - lazi krok w krok i z predkoscia karabinu maszynowego
        wyrzuca "wczymmogepomoc". Jak dojdzie co do czego, to okazuje sie, ze w niczym.
        3. Wyfiokowane na pomaranczowo krolewny z dlugimi pazurami - robia łaskę, ze
        zyją, a co dopiero mowic o pracy.
        4. Panie, ktore z cierpietnicza mina podrywaja sie z krzesel, a potem jak
        inwalidki wisza nad siedzeniami. Niech juz lepiej siedza dalej i nie robia
        przedstawienia.

        Ostatnio do szewskiej pasji doprowadzil mnie kelner w restauracji, ktory co 5
        min podchodzil i zadawal serie pytan. Fakt, ze po kilku podejsciach zaczelismy
        go ignorowac nie zrobil na nim glebszego wrazenia. W koncu po wyraznej
        instrukcji, ze ma podejsc dopiero wtedy jak go poprosze, obrazil sie, rozebral
        ze sluzbowego mundurka i 20 min przed zamknieciem lokalu kazal nam uprzejmie
        konczyc.

        Jeden kolega tu napisal, ze traktowal ekspedientki z marketow jak czesc kasy
        fiskalnej. Moim zdaniem tak wlasnie powinno byc: kelner ma byc czescia sali,
        ekspedientka kasy, sprzedawca salonu. Nie mam zamiaru sie z nikim spoufalac ani
        nawiazywac znajomosci. Chce byc dobrze obsluzona - najlepiej dyskretnie i
        szybko. Tym ludziom placi sie za OBSLUGE, a nie nawiazywanie kontaktow
        towarzyskich. To praca wykonawcza, a nie tworcza itd
        • Gość: Kasia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 14:36
          A co powiesz o paniach zwracających się do klientkiper kochanie, skarbie,
          żabciu etc? :)))))
          • silverstone Re: Ekspedientka - co Was drażni? 14.11.03, 14:49
            Brrrrrrrr..... zazwyczaj szybko prostuje sytuacje. Bylo kilka wyjatkow, w
            ktorych ekspedientki byly babuleńkami jak z bajki i pasowalo to do nich; ze
            trzy razy w zyciu mi sie zdarzylo.

            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > A co powiesz o paniach zwracających się do klientkiper kochanie, skarbie,
            > żabciu etc? :)))))
            • Gość: Kasia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 15:13
              A ja zwyczajnie więcej zakupów u takiej nie robię. I chćby nie wiem co miała w
              ofercie.
              • silverstone Re: Ekspedientka - co Was drażni? 14.11.03, 16:05
                Kasiu praca w sklepie czy innych uslugach to nie oszukujmy sie - przetrwalnia.
                Nie mowie tu o salonach samochodowych, gdzie prowizja od sztuki czasem wynosi
                tyle ile miesieczne dochody za podpieranie półki z keczupem, tylko o tych
                wszystkich butikach czynnych 7 dni w tygodniu czy w swieta. Kwestia tego jak
                umiesz podejsc do sprawy. Stad tez moja sugestita potraktowania tego zawodu
                instrumentalnie bo szkoda nerwow obu stron. Nie znam nikogo kto chcialby robic
                kariere jako sprzedawca w sklepie z obuwiem. Z drugiej jednak strony dla wielu
                ludzi to prawdziwa przetrwalnia - wyzej nie skocza. Ci chyba powinni szanowac
                to zajecie jako (w mojej ocenie) naprawde malo skomplikowane (podanie bułki czy
                pietruszki). Ciekawe jednak, ze i jedni i drudzy sa sfrustrowani. Chyba nawet z
                tych samych powodow - jak tu podawac pietruszke czy felgi jak ma sie taki
                talent tylko chwilowo nieodkryty? Chyba w zadnym innym fachu az tak bardzo nie
                bije po oczach, ze ta druga strona tu albo za kare albo przez pomylke...
                • rachelka Re: Ekspedientka - co Was drażni? 16.11.03, 19:05
                  Drażni mnie ocenianie "po wyglądzie" czy mnie stać czy nie. Kiedyś kupując
                  sweter, po wybraniu najdroższego, usłyszałam " ale to kosztuje x złotych!".
                  Spojrzałam na panią i odpowiedziałam "I co z tego?".
                  Nie lubię również, kiedy musze się dopraszać o uwagę ekspedientki/a bo on jest
                  czymś "wielce zajęty".
                  Uwielbiam natomiast indywidulane podejście do klienta i pamięć o jego
                  upodobaniach. Rozczuliło mnie kiedyś, kiedy pan w supermarkecie, w dziale
                  pieczywa, zapytał mnie, czy odłożyć mi pieczywo następnego dnia (było to przed
                  świętami jakimiś) bo pamiętał, że bardzo późno robię zakupy. A ostatnio byłam
                  w sklepie (czwarty raz w życiu robiłam tam zakupy) i kiedy weszłam, pani
                  powiedziała: "O, pani po psie mięso, a jeszcze nie odważone, zaraz zważę".
                  Lubie też kiedy sprzedawca doradza np. w kwestii wędlin lub mięsa, czy świeże
                  i dobre. Mój mąż trafił na sklep, gdzie można nawet powąchać produkt przed
                  kupnem i nie jest to perfumeria tylko mięsny.
                  • Gość: rita Re: Ekspedientka - do Agulha IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.11.03, 20:56
                    Dobrze się znasz na alkoholach, dlatego zapytałam o znajomość niższych gatunków
                    win - czyli tak zwanych patykiem pisane jakie jest wino głupia zośka,
                    oczywiście że taką nazwę wina nie przyjełam i skreśliłam z listy menu win.
                    Ja jestem zadowolona ze swojej pracy, awansować już nie potrzebuję, wszystko
                    mam co mi do szczęścia potrzeba, a pracować dla siebie, bez wyższych głów nade
                    mną jest wspaniale. Dlatego podejście do klientów mam luzne bez obciążeń i
                    nauk , i uwag kierowniczych.
                    Bez strachu , że mnie zwolnią, ze swobodą dlatego dlatego moi klenci wiedzą, że
                    nie mogą poprosić o książkę i zażaleń, że muszą być uprzejmi tak jak ja do nich
                    podchodzę.
                    A zwolennicy tanich winek też są już przeze mnie wyszkoleni i z pokorą
                    przychodzą.
                    Dlatego bardzo współczuję ekspedientkom tego, że muszą pracować na siłę,
                    współczuję pracownikom marketów, którzy są wykorzystywani, a ludzie tego nie
                    widzą szalejąc za zakupami, nie widzą człowieka - towar i pieniądze to cel
                    życia czasmi bez godności dla istoty ludziej.
                    Tak świat jest stworzony, że jedni awansują drudzy nie mają na to szans, ale
                    czy ci drudzy są gorsi ? Jak mówił Hrbert - i tak zdobędziesz dobro, którego
                    nie zdobędziesz.
                    Agulha - popatrz ty żyjesz na walizkach przemieszczając się z miejsca na
                    miejsce i niby powinnam ci zazdrościć takiej pracy ale nie zazdroszczę, przez
                    piętnaście lat jeżdziłam z turnieju na turniej i było dobrze do czasu, kiedy
                    człowiek zapragnął spokoju i domatorskiego stylu życia.
                    I wybrałam dom zamiast awansu, ale miałam wybór. Weszłam na ten wątek o
                    ekspedientkach z ciekawośći co klientów boli, lecz ten wątek mnie nie dotyczy -
                    bo z drugiej strony mogłabym powiedzieć jak i w jaki sposób tak dumni i ważni
                    niegdyś klienci staczają sie w dół. A są w nich lekarze, dyrektorzy,
                    profesorowie - elita - dlatego drodzy klienci, nigdy nie mówmy nigdy, a nóż
                    kiedyś będziecie klientami marnych małych sklepików kupując znane wino głupia
                    zośka.
                    pozdrawiam
                    • Gość: Kasia Re: Ekspedientka - do Agulha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.03, 10:00
                      Piszesz, że Ciebie ten wątek nie dotyczy. Ależ właśnie dotyczy! Chciałabym aby
                      artykuł był naprawdę pełny, czyli nie tylko o tym jakie błędy popełniają
                      ekspedientki - a jak widać powyżej jest ich sporo, ale także jak radzić sobie z
                      trudnym klientem, któremu wszystko przeszkadza, wszystko jest źle. Albo typ
                      niezdecydowany - stoi 2 godziny, na stole wystawione pół sklepu, ew. w
                      przymierzalni połowa ciuchów ze sklepu - święty by stracił cierpliwość, a
                      ekspedietka nie może jej stracić :))), musi doradzić, pomóc. Każdy medal ma
                      dwie strony i tak też chciałabym potraktować ten artykuł.
    • Gość: XB Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: 207.44.154.* 16.11.03, 22:22
      Jak mowi dzien dobry na kasie w hipermarkecie hehe
    • Gość: zosia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.acn.waw.pl 17.11.03, 20:13
      Pomijajac juz wymienione zachowania, ktorych nie lubie to najbardziej chyba
      mnie dobijaja te prosby o grosiki, o 20gr, bo nie mam wydac itp. Od czasu jak
      sie przekonalam, ze to jest polski obyczaj to najzwyczajniej olewam to. Celuja
      w tym sklepy ze stara obsada (np sklep nazywany przez nas "Mis" od wiadomego
      filmu, na ul. Kasprzaka - Wawa). Ekspedientka stwierdza, ze nie ma wydac i
      koniec. A w sklepie jeszcze ze 4 kasy, w ktorych by mogla sobie rozmienic.
      Klient ma nosic ze soba maly bank z monetami czy co??
      A co do oceniania po wygladzie to doszlo do tego, ze jak np jade do ASO na
      przeglad to specjalnie ubieram sie porzadnie, zeby mnie przyzwoicie
      potraktowali. Czesto na codzien nosze bojowki i martensy a do tego polar
      zamiast kurtki. Czy to znaczy, ze ja nie mam kasy i nie moge sobie kupic
      dobrego samochodu??
      A co do salonow samochodowych to tak jak ktos pisal. Przed kupnem ostatniego
      auta zwiedzilismy kilka salonow i najlepiej zostalismy potraktowani w Toyocie,
      gdzie sprzedawca od razu do nas wyszedl, zaprosil na jazde probna, dal potem
      wizytowke i zapraszal ponownie. W Skodzie bylo mnostwo ludzi ale obsluga
      siedziala sobie za kontuarkiem i trzeba bylo z nich wszystko wyciskac sila. W
      Nissanie raczej tez na za bardzo nie namawiali na kupno, moze bylam zbyt
      biednie ubrana?
      Ale na pewno jest lepiej niz kilka lat temu. Ekspedienci sa o wiele lepiej
      nastawieni do klienta. Dzieki temu wraca sie do sklepu, a np przy sprzecie AGD
      to juz nie male pieniadze do zostawienia.

      Zosia.
      • silverstone Jestem po krótkiej rundce po butikach... 18.11.03, 11:50
        ... i jedna mysl taka mi sie nasunela: spora czesc tych pan zachowuje sie tak,
        jakby sama byla na sprzedaz. To juz nawet nie element wystroju - to glowna
        dekoracja! A sproboj wziac z polki misternie zlozony sweterek i obejrzec!
        Lepiej byloby zatluc gitarą żebraka, ktory siedzial przed wejsciem. Ostatnio
        moj przyjaciel zebral taka kupe ciuszkow z przymierzalni (wiedziona wyrzutami
        sumienia chcialam sama pokornie zlozyc) i walnal panience na lade przy kasie
        (po dobrej chwili stania z tym sweterkowym nareczem na przeciw wymienionej).
        SZOK! SZOK! I niedowierzanie! No jak to? Polecam zakupy w Royall Collection!!
        Iscie krolewskie doznania! Bez ochrony chyba tam raczej nie pojde :)
    • melassaa Klient - co Je drażni? 18.11.03, 22:09
      Byłam kiedyś ekspedientką, jednak zdecydowanie nie czuję się na siłach, aby
      opowiadać o tym jak to jest po tej drugiej stronie. Posłużę się więc cytatem z
      pewnego bloga (blog - internetowy pamiętnik) pewnej przemiłej osoby. Pracowała
      ona kiedyś jako ekspedientka w ekskluzywnym sklepie z płytkami ceramicznymi i
      pokusiła się o stworzenie specjalnego cennika dla specjalnych klientów:

      "Cennik naszego sklepu
      Szanowni Państwo,
      Ponieważ zamierzają Państwo wejść do SKLEPU, pragnę przypomnieć, kilka zasad
      współżycia związanych z tym miejscem:
      Do sklepu przychodzi się, aby pooglądać, pomarzyć albo zrobić rozeznanie,
      zapytać o radę i wreszcie – choć to zdarza się najrzadziej – KUPIĆ jakiś towar.
      Sprzedawca jest po to, żeby pokazać dostępne towary, udzielić odpowiednich
      rad, przyjąć zamówienie, wydać towar i przyjąć pieniądze.
      Klient jest po to, żeby obejrzeć, zapytać, potargować się lub kupić od razu.
      Sprzedawca i klient powinni odnosić się do siebie ze wzajemnym szacunkiem.
      Sprzedawca nie jest niewolnikiem klienta.
      Klient nie jest niewolnikiem sprzedawcy.
      Sprzedawcą zostaje się z konieczności. Sprzedawca rzadko kiedy kocha swoją
      pracę i żyje tym, co robi. Rzadko też interesują go losy i stany wewnętrzne
      klienta. I rzadko nie szuka w godzinach pracy innego zatrudnienia lub nie
      dorabia np. tłumaczeniami czy dochodowym pisaniem prac magisterskich.


      W dzisiejszych czasach, kiedy to upowszechniła się już wiedza, że czas =
      pieniądz, wielu klientów celowo udaje ignorantów jeśli chodzi o tę regułę. To
      właśnie z myślą o nich wprowadziliśmy cennik usług dodatkowych, świadczonych
      przez wykwalifikowaną pracownicę naszej firmy, pannę kizię. Opłaty będziemy
      bezwzględnie egzekwować, dlatego przed wejściem do naszej świątyni konsumpcji
      prosimy o zapoznanie się z wywieszoną na tych drzwiach ich tabelą. Wejście do
      środka jest jednoznaczne z zaakceptowaniem wszystkich wyżej wymienionych
      stawek i zgodą na uiszczenie opłaty w gotówce lub kartą płatniczą.

      Dziękujemy i zapraszamy.


      Cennik:
      Cena korzystania z zainstalowanej klimatyzacji (promocja tylko do końca
      września) - pierwsze 5 minut gratis, każde następne 10 minut tylko za 10 PLN
      (dla stałych klientów dodatkowo darmowa szklanka wody)
      Korzystanie z istniejącego na terenie sklepu zasięgu dla telefonii komórkowej
      (rozmowy głośne i ciche w jednej cenie) - 10 PLN / 10 minut
      Wieszczenie, proroctwa, udzielanie porad dotyczących stylu życia zdrowego dla
      duszy i ciała, opowiadanie głodnych kawałków o spiskach KGB i końcu świata –
      250 PLN / 15 minut
      Krytykowanie towarów dostępnych w sklepie – 10 PLN od każdego krytykowanego
      produktu
      Szczegółowe opowiadanie o asortymencie innych sklepów – 5 PLN / 10 minut
      Proszenie o pieniądze i ofukiwanie kwot poniżej 5 PLN – 70 PLN
      Pytanie o krasnale ogrodowe, akwaria, filiżanki, sztućce, rybki, ul. Św.
      Barbary 2b, rozmienienie banknotów, japońską restaurację, najlepszy prezent
      dla emeryta, itp. – 3 PLN od sprawy (czas: do 2 minut)
      Tłuczenie ekspozycji i oczekiwanie przeprosin – wartość zniszczonego towaru +
      30 PLN
      Umawianie się z narzeczonym i zamawianie u ekspedientki espresso – 10 PLN +
      napiwek / 25 minut
      Wdawanie się z ekspedientką w rozmowę na tematy osobiste (wymiana luźnych
      uwag) – 100 PLN / 10 minut
      Wdawanie się z ekspedientką w rozmowę na tematy osobiste (zadawanie pytań) –
      250 PLN / minut
      Wdawanie się z ekspedientką w rozmowę na tematy osobiste (zadawanie pytań,
      niemoralne propozycje, opowiadanie swoich erotycznych przygód) – 450 PLN /
      minut
      Korzystanie ze sklepowej toalety (mała potrzeba) – gratis
      Korzystanie ze sklepowej toalety (duża potrzeba, z wyczyszczeniem muszli i
      użyciem firmowego dezodorantu) – 2 PLN
      Korzystanie ze sklepowej toalety (duża potrzeba, bez wyczyszczenia muszli i
      użycia dezodorantu) – 70 PLN
      Opowiadanie historii swojego życia – 100 PLN / 10 minut
      Opowiadanie historii swojego życia z opluwaniem ekspedientki – 250 PLN / 10
      minut
      Opowiadanie historii swojego życia z opluwaniem ekspedientki przez osoby chore
      lub gruźliczo kaszlące – 450 PLN / 10 minut

      Drogo? Przecież mogą Państwo nie wchodzić i pozwolić mi spokojnie zająć się
      naprawdę ważnymi sprawami (tj.szukaniem innej pracy, pisaniem bloga, próbom
      zgłębienia tajników htmla, tłumaczeniem tekstów o zupie grzybowej, dzwonieniem
      do Mamy). W sekrecie powiem Wam, że podobne potrzeby zaspokoić w moim
      prywatnym kizia tele: nul-nul-acht-nojn-noj-zeks.... I to jeszcze taniej, w
      zaciszu Waszego domu."

      A teraz za każdym razem, gdy zamierzacie uskarżać się na jakąś biedną
      ekspedientkę, pomyślcie z kim ona musi mieć na co dzień do czynienia;)))))
      • Gość: Kasia Re: Klient - co Je drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 09:59
        :DDDDDDDDDDDDDDD
        Ekstra!
        • silverstone Re: Klient - co Je drażni? 19.11.03, 11:54
          super hehehehe... Wyznam wam, ze kiedys w czasach srednioszkolnych pracowalam
          jako ekspedientka w wakacje i wtedy tez, wydawalo mi sie, ze gorszej roboty nie
          mozna juz znalezc. Sadzilam tak do nastepnych wakacji, kiedy to wiedziona na
          pokuszenie amerykanskim mitem rozpasania, postanowilam przepracowac 2 miesiace
          w restauracji innej niz wszystkie. Mysle, ze wszystkie te survivale moga sie
          gleboko schowac. To byla prawdziwa trauma! Co ja mowie, po miesiacu umarlam i
          wraz z rzuceniem szmaty w kat i trzasnieciem drzwiami - narodzilam sie juz jako
          Inna Istota. Wspolczuje wiec serdecznie tym wszystkim maloletnim nieszczesnikom
          i goraco polecam sprzedawanie pietruszki na bazarze. Przynajmniej mozna sie
          poopalac.
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > :DDDDDDDDDDDDDDD
          > Ekstra!
          • Gość: Kasia Re: Klient - co Je drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 12:34
            Jestem na codzień sprzedawcą w pracowni ceramicznej. Spotykam różnych ludzi i
            czasem czuję się jak wypompowany balon. Chyba najgorszy typ jaki kiedykolwiek
            spotkałam to artyści, zwłaszcza plastycy. TRUDNY KLIENT !!!
            • Gość: rita Re: Klient - co Je drażni? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.11.03, 22:16
              Kasiu , miło, że pilnujesz wątku, ale ja zbyt ci nie będę potrzebna, ponieważ w
              małych sklepikach obecnie jest marazm, mogłabym wywiesić karteczkę - klient na
              wagę złota i czekać aż ktoś się zgłosi. Ten okres jest dla handlowców okresem
              najgorszym, a nie jestem stałym klientem marketów.
              Ale jak tylko zauważę coś ciekawego w handlu , wpadnę ci donieść. Dziekuję za
              okazany szcunek dla rodzimych handlowców.
              Do klientów nie wolno podchodzić poważnie,bardziej z pewną dozą humoru,
              wtenczas wszystkim pokazuje sie uśmiech na twarzy . A czy zauważyłaś, że
              ekspedientki szczególnie w marketach są żle szkolone, jaki i akwizytatorzy,
              którzy swą nachalnością sprawiają złe wrażenie.
              pozdrawiam
              • Gość: Kasia Re: Klient - co Je drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 10:08
                To co akwizytorom zwłaszcza wkłada się w głowę to, że mają 2 sekundy na
                zainteresowanie rozmówcy. Zachowują się jak karabin maszynowy, by w ciągu tych
                dwóch sekund wyrzucić jak największą ilość informacji, zamiast zaskoczyć
                rozmówcę, tak aby się zatrzymał i posłuchał :) Ale to jest trudniejsze.
                • silverstone Re: Klient - co Je drażni? 20.11.03, 13:39
                  Najgorzej jest wtedy, gdy taka osoba robi to wbrew sobie i ciśnie przez
                  usta "brywczymmogeitd". Nigdy nie mam sumienia chcieć czegokolwiek. Zauważyłam
                  tez takie zjawisko, że chyba ostatnio dobiera się personel do produktu, a nie
                  na odwrót. Osobiście lubię, jak te panie mają też mundurki - wtedy mi się nie
                  gubią w większych sklepach. Chodzi oczywiscie o jakies kostiumy czy garnitury -
                  nie jakies tam tandetne wdzianka, w których kamień umarłby z rozpaczy (swoją
                  drogą odziewanie personelu w tandetne ciuchy to niezła antyreklama dla sklepu).

                  Gość portalu: Kasia napisał(a):

                  > To co akwizytorom zwłaszcza wkłada się w głowę to, że mają 2 sekundy na
                  > zainteresowanie rozmówcy. Zachowują się jak karabin maszynowy, by w ciągu
                  tych
                  > dwóch sekund wyrzucić jak największą ilość informacji, zamiast zaskoczyć
                  > rozmówcę, tak aby się zatrzymał i posłuchał :) Ale to jest trudniejsze.
                  • silverstone a propos mundurkow dodam jeszcze... 20.11.03, 13:41
                    ... ze nigdy w drogim sklepie nie chcialabym zobaczyc ekspedientki w tym, co
                    aktualnie wisi na wieszaku, a czesto sie tak zdarza.


                    silverstone napisała:

                    > Najgorzej jest wtedy, gdy taka osoba robi to wbrew sobie i ciśnie przez
                    > usta "brywczymmogeitd". Nigdy nie mam sumienia chcieć czegokolwiek.
                    Zauważyłam
                    > tez takie zjawisko, że chyba ostatnio dobiera się personel do produktu, a nie
                    > na odwrót. Osobiście lubię, jak te panie mają też mundurki - wtedy mi się nie
                    > gubią w większych sklepach. Chodzi oczywiscie o jakies kostiumy czy
                    garnitury -
                    >
                    > nie jakies tam tandetne wdzianka, w których kamień umarłby z rozpaczy (swoją
                    > drogą odziewanie personelu w tandetne ciuchy to niezła antyreklama dla
                    sklepu).
                    >
                    >
                    > Gość portalu: Kasia napisał(a):
                    >
                    > > To co akwizytorom zwłaszcza wkłada się w głowę to, że mają 2 sekundy na
                    > > zainteresowanie rozmówcy. Zachowują się jak karabin maszynowy, by w ciągu
                    > tych
                    > > dwóch sekund wyrzucić jak największą ilość informacji, zamiast zaskoczyć
                    > > rozmówcę, tak aby się zatrzymał i posłuchał :) Ale to jest trudniejsze.
                    • Gość: Kasia Re: a propos mundurkow dodam jeszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 13:54
                      Żywa autoreklama? :)))
                      • gawronka Re: a propos mundurkow dodam jeszcze... 20.11.03, 20:31
                        Mundurki popieram. Nic mnie bardziej nie wkurza ( i nie peszy), niż taka
                        sytuacja, gdy podchodzę do babki z pytaniem o coś i się okazuje, że ta pani to
                        nie sprzedawczyni, tylko też klientka.
                        • Gość: Kasia Re: a propos mundurkow dodam jeszcze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 14:08
                          Też czasami mam ten problem. Najłatwiej jest zimą, bo kupujący różnią się od
                          sprzedających ubraniem - albo na grzbiecie + pot perlisty na czole, albo na
                          ręku + niezborność ruchów :)))
                          • grrrrw Re: a propos mundurkow dodam jeszcze... 21.11.03, 18:47
                            Mnie denerwuje jak przy okienku (kasie) nie ma OD STRONY KLIENTA wygodnej
                            lady,zeby rozłożyć sie z torbą przy płaceniu.
                            • Gość: rita Re: a propos mundurkow dodam jeszcze... IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.11.03, 14:57
                              grrrrw napisała:

                              > Mnie denerwuje jak przy okienku (kasie) nie ma OD STRONY KLIENTA wygodnej
                              > lady,zeby rozłożyć sie z torbą przy płaceniu.

                              Brawo - tarfne spostrzeżenie
                              ja - jako ekspedientka odpowiadam - mnie denerwuje , kiedy matki z dziećmi
                              patrzą jak dzieci siadają, wchodzą na półkę z buciorami, by lepiej coś
                              zobaczyć, by coś dotknąć, a póżniej zostawiają tą brudną półkę następnemu
                              klientowi
    • Gość: trudna klientka Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.vogel.pl 26.11.03, 10:16
      Moje uwagi:
      - drażni mnie agresja ekspedientek, tzn. wchodzę do sklepu, zaczynam się
      rozglądać, a ona po 10 sekundach pyta: "W czym mogę pomóc?" - szlag mnie
      trafia. Jak widzę sklep, w którym nie ma klientów to boję się wejść żeby nie
      być narażona na takie pytania. Czuję się osaczona. Czasem rezygnuję z wejścia
      do takiego sklepu. Moze to jest sposób na zachęcenie
      klientów "niezdecydowanych" - zawsze w sklepie powinna być con. 1 osoba (nawet
      ktoś, kto udaje klienta).
      - podobna sytuacja - wchodzę do sklepu, a ekspedientka, która siedziała
      zaczytana nad książką lub krzyżówką - zrywa się gwałtownie na mój widok "Dzień
      dobry, w czym mogę pomóc?" - plastikowy uśmiech doklejony do twarzy. A ja po
      prostu chciałam zajrzeć i już.
      - niekompetencja ekspedientek: na początek wyuczone "W czym mogę...?", a jak
      zadam pytanie szczegółowe dot. towaru, to nie wie i czasem słyszę w odp. "w
      instrukcji jest wszystko napisane, proszę przeczytać". Nic dodać - nic ująć.
      - branża spożywcza: chciałabym kupić te np. cukierki - czy są smaczne/jak
      smakują? - Odp. expedientki: "nie wiem, nie próbowałam". O co tu chodzi?
      Ekspedientka MUSI wiedzieć wszystko o towarze: cena, data przydatności, SMAK
      przede wszystkim. Wiadomo, że nie spróbuje wszystkiego, ale można taką wiedzę
      posiąść pytając klientów. Wtedy można np. odpowiedzieć (jak już spotkałam się z
      tym kilka razy) - klienci sobie chwalą, albo: bardzo dużo ostatnio tego
      sprzedajemy itp.
      - podstawowy błąd, na którym dużo się traci (klientów i "kasiory") - podam na
      przykładzie. Wstąpiłam do sklepu herbacianego - wiadomo - setki gatunków
      herbaty - nie wiem, którą wybrać - expedientka na moje pytanie o smaki herbat
      odpowiada: "nie wiem co pani polecić, każdy lubi inny smak, musi pani sama
      wybrać". Rezultat nietrudny do przewidzenia: nie kupiłam żadnej - nie to żebym
      była złośliwa - po prostu nie mogłam się zdecydować. Gdyby mi powiedziała np.:
      herbata X jest delikatna w smaku, herbata Y ma posmak pomarańczy itd., dałaby
      mi szansę - NA PEWNO bym coś kupiła.
      - supermarket - jestem osobą, która długo się przygląda zanim coś kupi - czytam
      napisy na opakowaniach (spożywcze - zawsze sprawdzam datę przydat.), skład
      surowcowy, zastanawiam się ktory produkt wybrać. Jeżeli stoję długo przy jednym
      regale - zaraz pojawia się za mną cień ochroniarza albo "niby-klienta-szpiega
      sklepowego. Jest mi głupio, że ktoś posądza mnie o złe zamiary.
      Na razie tyle. Pozdrawiam
      • Gość: Kasia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 11:38
        Serdeczne dzięki :)))). Jeśli coś jeszcze Ci się przypomni to oczywiście
        zapraszam.
        • Gość: trudna klientka Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.vogel.pl 26.11.03, 13:12
          Przypomniało mi się.
          Ostatnio kupując towary w renomowanych sklepach (nie samoobsługowych)
          zauważyłam ciekawy sposób doradzania ze strony ekspedientek:
          > zakup kurtki narciarskiej - na moje niezdecydowanie (dwa modele do wyboru)
          pani doradziła mi "Proszę wziąć kurtkę firmy X - sama taką noszę - jestem
          zadowolona";
          > pizzeria b. znanej firmy - kelnerka(?) pochwaliła mój wybór dania mówiąc "Ja
          też najbardziej lubię ten rodz. pizzy - jest b. smaczna".
          Moje odczucie jako klientki było jak najbardziej pozytywne - poczułam się "jak
          u siebie w domu". Wiadomo - zawsze dla siebie człowiek wybiera najlepsze, więc
          klient ma poczucie, że kupił najlepsze. ALE! Przy trzeciej takiej sytuacji
          nabrałam podejrzeń, że najprawdopodobniej jest to najnowszy chwyt
          socjotechniczny wyuczony na szkoleniu z zakresu obsługi klienta. Pozostał już
          tylko kac, że dałam się nabrać.
          PS. Zarówno z zakupu kurtki, jak i z pizzy jestem/byłam zadowolona.
          Do dziś nie wiem, czy to prawda czy tylko chwyt.
          • Gość: Kasia Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 14:29
            Raczej zbieg okoliczności, ponieważ z moich obserwacji wynika, że personel
            sprzedający raczej rzadko ma szkolenia. Chociaż w renomowanych firmach może być
            inaczej :))))
            • silverstone Podsumowując wątek... 26.11.03, 16:21
              ... jest źle gdy ekspedientki są miłe jak i niemiłe, obojętne jak i nie
              obojetne, głupie i mądre, leniwe i pracowite, z inicjatywą i bez inicjatywy.
              Czy ktos tu widzi jakis sens?

              Osobiście proponuję stworzyć prototyp robota-ekspedienta z wbudowanym
              czujnikiem, dzięki któremu kazdy z nas zobaczy w sklepie SWOJ IDEAŁ. Dla kobiet
              wersja z hologramem a la Antonio Banderas, dla facetow Cindy C z kroliczym
              ogonkiem nawet (zwlaszcza!) jesli bedzie to sklep miesny. Dla tych, ktorzy
              jednak wbrew ogolnemu postepowi postanowiliby dalej zostac sprzedawcami,
              proponuje stworzyc specjalny system szkolen: szkolenie na kosmo sprzedawce
              miejskiego warzywniaka - zdobycie uprawnen to znajomosc 700 przepisow na
              salatke z najtanszej cebuli lub tez mega sprzedawca doc dr habilitowany z
              damskiego obuwia na korku plaskim (tu wystarczylby prosty zabieg lobotomii na
              ekspediencie, dzieki ktoremu to zabiegowi nawet najgorsze kaszaloty z ciezka
              grzybica stop bylyby wstanie przyprawic go o estetyczny orgazm).

              W sumie po tym watku to nawet zlosc mi przeszla na te wszystkie nieszczescia
              podpierajace regaly z pietruszka hahahaha.... PRZECIEZ TO CHOLERA BEZ SENSU!!!
              • gawronka Re: Podsumowując wątek... 26.11.03, 18:36
                Wniosek: najlepiej kupować przez internet...
              • Gość: Kasia :))))))))))))))))))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 10:00
    • praktycznyprzewodnik Re: Ekspedientka - co Was drażni? 27.11.03, 20:32
      Jeszcze nie znoszę sklepów wytapetowanych lustrami. Jak już wchodzę, to staram
      się nie patrzeć na siebie, cóz... lata lecą. Ale czasem z nienacka na taką
      lustrzanasciane wpadnę, w pierwszej chwili zastanawiam się:"Coż to za jakas
      spocona baba w takiej samej jak moja wiatrówce",po chwili dociera do mnie, ze
      to jednak ja i nie wyglądam już tak uroczo jak 30 lat temu. To zniecheca.
      • mamosz Re: Ekspedientka - co Was drażni? 28.11.03, 00:51
        A ja nienawidze jak mi nadąsana panienka ciska sklejoną reklamówke,zamiast
        włożyc do niej moje zakupy ,bo przeważnie jest tak,że w jednej rece mam jakas
        torbe w drugiej portmonetkę,a trzeciej zapomnialam.Na zwrócona uwage przewaznie
        slysze że dziewcze "nie ma obowiazku" inyeresujace,ze sa sklepy gdzie
        sprzedawca robi to niejako automatycznie i nic mu sie nie dzieje.
        • Gość: wrażliwa Re: Ekspedientka - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 20:34
          W zakładzie pogrzebowym gdzie ostatnio byłam jako klientka zostałam przyjęta -
          zresztą bardzo uprzejmie i fachowo przez panią w średnim wieku , bardzo
          zgrabniutką i ładną, która była wymalowana i ubrana w biżuterię jakby
          wybierała się na bal czy inną imprezę , w dodatku w miniówie z rozporkiem.
          Bardzo fajna . Nie z zazdrości to mówię ale jakoś dziwnie mi to przeszkadzało.
          Może przesadzam ? Nie sądzę aby miała się ubierać jakby nosiła żałobę , nie
          mniej coś mi nie pasowało. Może nie mam racji ?

          W sklepach samoobsługowych wstrzymuję oddech przy przechodzeniu obok personelu
          rozkładającego towary na półkach - zawsze są przepoceni. Niejednokrotnie też
          czuję,że właśnie niedawno opuścili to miejsce- taki wonny slad po nich zostaje.
          W jednym z marketów , przy wejściu ochroniarz w mundurze skutecznie mnie
          odzwyczaił od robienia zakupów w tym sklepie- bariera nie do pokonania.
          Ekspedienci ważący warzywa mają bardzo brudne ubrania - mankiety chyba nigdy
          już się nie dopiorą.

          • kochanica29 Re: Ekspedientka - co Was drażni? 30.11.03, 21:01
            Mnie draznią mlode niezorientowane lalunie.
            Przeszukalam całą drogerię w poszukiwaniu peelingu X, nie znalazłam.
            Pytam panienki, czy jest ten produkt.
            Panienka zrobila dokładnie to samo co ja, to znaczy przepatrzyla wszystkie
            półki, tyle że wolniej, by oznajmic mi, ze go nie ma.
    • Gość: handlowiec Re: Klient - co Was drażni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.03, 23:15
      A mnie drażnią klienci którzy nie mają pojęcia o czym gadają a wymądrzają się
      jakby wszystkie rozumy pozjadali i trzeba im tylko opowiedzieć historię
      producenta wyrobu, ile zdobył nagród, czy jest daleko od warszawy. Sam takiego
      miałem i po godzinie tłumaczenia wywaliłem go ze sklepu.
      • Gość: Kasia Re: Klient - co Was drażni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 10:05
        Już tu wcześniej pisałam, że też obsługuję klientów i niejedno mogę
        opowiedzieć :) Tego typu informacje też mi są potrzebne. Jak np. radzisz sobie
        z niezdecydowanym klientem, jak z chamskim. To są istotne kwestie, zwłaszcza,
        że nie wszyscy, którzy wchodzą do sklepu są mili, kulturalni i wiedza czego
        chcą. Niemniej jednak takich też trzeba obsłużyć i to najlepiej tak, żeby
        zadowoleni wrócili do nas.
      • kochanica29 Re: Klient - co Was drażni? 01.12.03, 17:54
        Gość portalu: handlowiec napisał(a):

        > A mnie drażnią klienci którzy nie mają pojęcia o czym gadają a wymądrzają się
        > jakby wszystkie rozumy pozjadali i trzeba im tylko opowiedzieć historię
        > producenta wyrobu, ile zdobył nagród, czy jest daleko od warszawy. Sam
        takiego
        > miałem i po godzinie tłumaczenia wywaliłem go ze sklepu.
        Ej no, chciałam peeling Dax Cosmetics z algami, niczego w sklepie nie
        opowiadalam, nie wolno chciec produktu?
        • denay Re: Klient - co Was drażni? 04.12.03, 09:25
          Ja tez z drugiej strony.
          Na studiach pracowalam w Polkomtelu na Dziale Obslugi Klienta. Fakt, ze byla
          to praca na telefonie, wiec durne miny ;-) zawsze mozna bylo robic, ale... W
          takich przypadkach tez mozna podzielic i konsultantow i klientow na dwie
          grupy. Sa konsultanci (tak jak i ekspedientki) o wysokim stopniu fachowosci i
          sa niedouczeni. Najgorzej jest wtedy gdy taki "nieuk" obsluzy klienta, a potem
          dzwoni kolejny raz z pretensjami. I ma racje. Sa tez klienci, ktorzy sa w
          stanie przyczepic sie do wszystkiego i wszystkich - trzeba naprawde duzo
          cierpliwosci. Przyklad: problemy z aparatem - wyjasnianie telefoniczne. Sa tez
          i tacy, ktorzy potrafia nawrzeszczec, a potem goraco za to przepraszaja, majac
          swiadomosc, ze nie wszystko taki konsultant jest w stanie zrobic (bo nie
          jest). Sa tez i tacy, ktorzy potrafia rzucac qrwami. Tutaj przynajmniej
          mielismy pozwolenie, aby, po trzykrotnym ostrzezeniu, rozlaczyc sie z
          bluzgaczem.

          Moglabym tak dlugo jeszcze opisywac konkretne przypadki. Ta praca nauczyla
          mnie czegos - cierpliwosci ;-) i nieco innego podejscia do obslugi. A juz
          napewno nikt mi sciemy nie wcisnie w teamcie telefonow i operatorow sieci
          komorkowych.

          a propos tego podejscia do obslugi. Oczywiscie nie w kazdym przypadku. rzecz
          sie ma na poczcie (w-wa jelonki). Awizo na pakiet zagraniczny. Ide ze
          swistkiem na poczte, a pani w okienku, ze jeszcze listonosz nie wrocil
          z "trasy", wiec ona mnie prosi, zebym przyszla nastepnego dnia. OK nie ma
          sprawy. Nastepnego dnia nie moglam, ide kolejnego. Pani w okienku, ze nie ma
          paczki. Jak to nie ma? A bo ten listonosz teraz ma urlop, a zagraniczne sa na
          innej poczcie, bo cos tam cos tam. I jak chce to mam sobie tam pojsc. Moze,
          gdyby bylo to powiedziane w inny sposob, moze gdyby owa pani zaoferowala
          pomoc, tudziez wyrazila jakies wyrazy ubolewania, byloby inaczej. Mnie juz
          szlag trafil, bo przesylke odbieralam juz kilka dni, wiec uslyszalo sie tej
          pani kilka slow, m.in. w temacie jej obowiazkow. a juz kojarzyla moja osobe w
          zwiazku z ta paczka. Na drugi dzien, wreszcie, paczka byla.
          Pochodze z malego miasta, gdzie, generalnie wszyscy wszystkich znaja i jakos
          nie mam takich problemow - nawet w Urzedzie Skarbowym ;-) Warszawa jest
          tragiczna pod tym wzgledem niestety.
          • ka1311 Re: Klient - co Was drażni? 04.12.03, 10:16
            W małych miastach, gdzie wszyscy się znają nie można być chamskim, bo wsZyscy
            prędzej czy później o owym chamstwie się dowiedzą i będzie wstyd. W dużych
            miastach niestety można sobie "pozwolić" na naubliżanie komukolwiek i będzie
            OK, przestają działać hamulce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka