grenzik
04.12.08, 15:02
Obecnie nie mam z tym problemu, ale - w różnych zakładach pracy - spotykałem
się z tym często, więc ciekaw jestem waszej opinii (zwłaszcza, jeśli trafię na
pracodawców).
Chodzi o takie sytuacje, w których pracownik zrealizuje w całości zakres
swoich obowiązków, wykona powierzoną mu pracę i nie ma już nic więcej do
zrobienia. Tymczasem przełożony wynajduje na siłę zupełnie niepotrzebne
rzeczy, byle pracował.
Miałem 18 lat, zatrudniłem się dorywczo w supermarkecie. I nie było opcji, że
mogłem zrobić swoje i już. Wszystko poukładane, posprzątane, podłogi umyte...
Nie! Podchodził szefik i mówił "no nie stój tak - rób coś, poprzekładaj
chociaż towar na półkach". Serio! Wymagał ode mnie jałowej, niepotrzebnej
pracy, byle tylko coś było robione.
Pracowałem w biurze przygotowując różne dokumenty. I to samo było. Wycena
gotowa, starannie przygotowana, wydrukowana, zapakowana, wysłana i w ogóle :)
Pozostaje poczekać na kolejny wydruk do opracowania. Nie! "To może by pan tu
trochę sprzątnął". Porządek, ani drobinki kurzu, wszystko poukładane co do
kanta, na swoim miejscu i w ordynku. Ale "może by pan sprzątnął, bo głupio tak
żeby pan siedział".
W UK też byłem trochę, jak przystało na Polaka ;) Tam pracowałem w takim dużym
warsztacie naprawczym. Przydzielone mi maszyny reperowałem, a kiedy były
zrobione przed czasem, pozostawało czekać na transport z kolejnymi. Nie! Idź
pomóc chłopakom tutaj, tam. Sześć kucharek, niepotrzebny bałagan. Byle coś
robić...
Spotykacie się z tym ? Co o tym sądzicie ?