szukajacadrogi
11.02.09, 12:47
Spotkało mnie wielkie cierpienie, które dotyczy głównie mojego
dziecka. Zachwiało to moja wiarą i poczuciem bezpieczeństwa.
Bardziej otworzyłam się na cierpienie i zło tego świata mimo,ze
wcześniej nie byłam zupełnie obojętna. Jakoś pogubiłam się w
domysłach i czym bardziej myślę tym bardziej nie rozumiem Boga.
Mówią,ze cierpienie to pocałunek Boga,to ja chce, aby on przestał
mnie całować. Szukam odpowiedzi na sens cierpienia niezawinionego i
nie mogę znaleźć. Czuję się bardzo źle psychicznie podwójnie, bo
cierpi moje dziecko ja razem z nim i nie mogę znaleźć żadnego sensu
w tym, co Bóg chciał przez to wyrazić. Brakuje mi wiary i tego
spokoju ducha, jaki miałam wcześniej, jeżeli Bóg chciał wystawić
mnie na próbę to jest ona zbyt ciężka abym mogła ja udźwignąć.