Dodaj do ulubionych

Sens cierpienia

11.02.09, 12:47
Spotkało mnie wielkie cierpienie, które dotyczy głównie mojego
dziecka. Zachwiało to moja wiarą i poczuciem bezpieczeństwa.
Bardziej otworzyłam się na cierpienie i zło tego świata mimo,ze
wcześniej nie byłam zupełnie obojętna. Jakoś pogubiłam się w
domysłach i czym bardziej myślę tym bardziej nie rozumiem Boga.
Mówią,ze cierpienie to pocałunek Boga,to ja chce, aby on przestał
mnie całować. Szukam odpowiedzi na sens cierpienia niezawinionego i
nie mogę znaleźć. Czuję się bardzo źle psychicznie podwójnie, bo
cierpi moje dziecko ja razem z nim i nie mogę znaleźć żadnego sensu
w tym, co Bóg chciał przez to wyrazić. Brakuje mi wiary i tego
spokoju ducha, jaki miałam wcześniej, jeżeli Bóg chciał wystawić
mnie na próbę to jest ona zbyt ciężka abym mogła ja udźwignąć.

Obserwuj wątek
    • Gość: Michał Re: Sens cierpienia IP: *.chello.pl 11.02.09, 13:20
      Nie szukaj sensu tam gdzie go nie ma.To nie Bóg jest winien cierpienia i nie miej do Niego o nie pretensji.
    • jeanie_mccake Re: Sens cierpienia 11.02.09, 14:06
      szukajacadrogi napisała:

      > Brakuje mi wiary i tego
      > spokoju ducha, jaki miałam wcześniej, jeżeli Bóg chciał wystawić
      > mnie na próbę to jest ona zbyt ciężka abym mogła ja udźwignąć.

      Wierzacy mowia, ze ich bog wszystkich kocha i jest wszechwiedzacy,
      ale tylko jakis chory sadystyczny demon wystawilby kogos na probe
      wiedzac z gory, ze ten ktos nie wytrzyma.
      Cierpienie nie ma sensu a gdyby duchowni naprawde wierzyli, ze ma,
      to nie unikaliby go tak chetnie.
    • Gość: ja35 Re: Sens cierpienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 14:16
      > Mówią,ze cierpienie to pocałunek Boga"

      wyrafinowana masturbacja mentalna?
    • Gość: ja35dobrarada Re: Sens cierpienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 14:21
      > Mówią,ze cierpienie to pocałunek Boga,to ja chce, aby on przestał
      > mnie całować.

      uwaga bo (w przypadku męzczyzn) permanentnego wzwodu można dostać od
      takiej przyjemności.
      • Gość: mac Re: Sens cierpienia IP: *.lcel.com.pl 11.02.09, 14:59
        Życzę przede wszystkim zdrowia Twojemu dziecku...ale nie szukaj
        sensu tam gdzie go nie ma.
    • Gość: sakreble Re: Sens cierpienia IP: *.plantpath.wisc.edu 11.02.09, 16:54
      Musze zgodzic sie z przedmowcami, choc zrobie to w troche
      lagodniejszej formie: nic nie wskazuje na to ze bog istnieje, a juz
      na pewno nie cierpienie. To raczej ludzie wymyslili sobie boga zeby
      nadac jakis sens swemu cierpieniu - wtedy maja przynajmniej nadzieje
      ze kiedys sie ono skonczy i dostana za nie nagrode... Inaczej
      pozostajemy sam na sam z przerazajaca swiadomoscia ze cierpimy, a
      inni zyja sobie normalnie, rzeki plyna, slonce swieci... Richard
      Dawkins napisal kiedys genialna rzecz: przyroda nie jest okrutna jak
      to sobie nieraz wyobrazamy, nie jest tez dobra. Ona jest tylko
      obojetna na takie cos jak cierpienie.

      Na tym forum wielu znajduje jakas sadystyczna przyjemnosc w atakach
      na religie, ja patrze na nia z pewnym smutkiem. Dopoki ulatwia komus
      zmaganie sie z codziennymi problemami to wszystko jest OK. Gorzej
      kiedy chcemy narzucac ja innym.

      Zycze Tobie i Twojemu dziecku wszystkiego najlepszego. Co do sensu
      cierpienia Twojego dziecka, od osob wierzacych uslyszysz tylko tyle
      ze bog wie lepiej. Nic wiecej. Jesli Ci to nie wystarcza, to po
      prostu musisz szukac spokoju ducha gdzie indziej. Jest to trudne,
      ale daje sie. Trzeba tylko zakceptowac kilka smutnych prawd.
    • martha31 Re: Sens cierpienia 12.02.09, 09:31
      Po co piszesz tutaj w takiej sytuacji? Zeby posłyuchac czyjej
      głupoty i chamstwa i sie psychicznie dobic?
      Poszukaj wsrod madrych, dobrych ludzi,którzy z cierpieniem są radza,
      aby Ci pomogli ,nie na Forum GW.
      • piwi77 Re: Sens cierpienia 12.02.09, 09:39
        A mogłaś skorzystać z okazji i coś ciekawego na temat cierpienia
        napisać. Od siebie, bez odwoływania się do świątobliwych suflerów.
        Zamiast tego stać Cie było jedynie na oburzenie, że ktoś może mieć
        przemyślenia inne od tych, zapisanych w katechiźmie.
        • martha31 Re: Sens cierpienia 12.02.09, 12:40
          piwi77 napisał:

          > A mogłaś skorzystać z okazji i coś ciekawego na temat cierpienia
          > napisać. Od siebie, bez odwoływania się do świątobliwych suflerów.
          > Zamiast tego stać Cie było jedynie na oburzenie, że ktoś może mieć
          > przemyślenia inne od tych, zapisanych w katechiźmie

          Staczasz się kolego.....
          Jestes zywym dowodem jak człowiek potrafi sam doprawadzać się do
          degradacji skoro zostało Ci bezpodstawne ubliżanie ludziom
          wykorzystujac nawet takie wątki jak ten.
          Masz jakies życie oprócz tego Forum????Podobno masz dzieci???Mam
          nadzieję, że dorosłe.......
          • piwi77 Re: Sens cierpienia 12.02.09, 12:47
            martha31 napisała:

            > Staczasz się kolego.....

            Jak to możliwe, skoro, jak twierdzą niektórzy, jestem już na dnie?
      • szukajacadrogi Re: Sens cierpienia 12.02.09, 11:33

        A gdzie w religii odpowiedzi nie znalazłam. Może mi wskażesz gdzie
        mam szukać, abym mogła to sobie wszystko poukładać. W tej chwili
        trzyma mnie przy życiu tylko dziecko, które poza mną nie ma nikogo.
        • leftt Re: Sens cierpienia 12.02.09, 11:42
          szukajacadrogi napisała:

          >
          > A gdzie w religii odpowiedzi nie znalazłam. Może mi wskażesz gdzie
          > mam szukać, abym mogła to sobie wszystko poukładać. W tej chwili
          > trzyma mnie przy życiu tylko dziecko, które poza mną nie ma nikogo.

          Może właśnie w tej chwili sama sobie odpowiedziałaś...Chociaż nie
          wiem, czy kiedyś się dowiesz. W mojej rodzinie też wydarzyło się
          chyba podobne nieszczęście, też nie wiemy, dlaczego. Życzę dużo
          siły, którą na pewno w sobie odkryjesz. Jeżeli chcesz, napisz na
          priva.
        • szukajacadrogi Re: Sens cierpienia 12.02.09, 11:44
          To było do Marthy
        • martha31 Re: Sens cierpienia 12.02.09, 12:29
          A gdzie ja napisałam ,że w religii?
          Napisalam, że wsród ludzi. Twoje dziecko nie ma opócz Ciebie nikogo?
          A Ty masz kogokolwiek oprócz swojego dziecka?
          Cierpienia w samotnosci nie należy nosić.
          Poza tym jakos Ci nie ufam, ktoś w Twoje sytuacji nie szukałaby
          pomocy na jakims forum internetowym, które z Twoja sytuacją nie ma
          nic wspólnego...
    • piwi77 Re: Sens cierpienia 12.02.09, 09:36
      Cierpienie sensu nie ma. I nie wierz tym co mówią inaczej, mając
      oczywiście na myśli cierpienie innych.
    • niedo-wiarek Re: Sens cierpienia 12.02.09, 10:04
      Skutkiem cierpienia bywa to, że człowiek staje się mądrzejszy. Każdego, kto trochę pożyje, cierpienie w końcu dopada.
      Na Twoim miejscu nie koncentrowałbym się na poszukiwaniu sensu cierpienia, ale poprawie sytuacji. Albo choć chwilowych od cierpienia odskoczni.
      • szukajacadrogi Re: Sens cierpienia 12.02.09, 11:40
        Tu już nie chodzi o moje cierpienie, tylko o dziecko, które dopiero
        zaczyna wchodzić w życie i nie widzę tu żadnego sensu religijnego.
        Jestem w stanie sobie wytłumaczyć cierpienie spowodowane winą
        drugiego człowieka lub jak kogoś dopadnie w dorosłym życiu. Nawet
        sobie wytłumaczyłam swoje cierpienie w dzieciństwie spowodowane winą
        rodziców,którzy nie potrafili ułożyć sobie życia i niszczyli
        wszystko wokół siebie łącznie ze mną. Spotkałam na drodze
        wspaniałego człowieka, z którym założyłam szczęśliwą rodzinę.Czy
        byłam za bardzo szczęśliwa,że Bóg postanowił to zniszczyć i
        sprowadzić mnie z powrotem na dno? Tylko, dlaczego kosztem
        niewinnego dziecka?

        ,,Skutkiem cierpienia bywa to, że człowiek staje się mądrzejszy”

        Co do cierpienia i mądrości to ja powinnam już pisać encyklopedie a
        silniejsza to już na pewno nie jestem.

        ,,ale poprawie sytuacji. Albo, choć chwilowych od cierpienia
        odskoczni. ‘’

        No właśnie kłania się wolna wola,tylko czy ja miałam jakikolwiek
        wybór i czy nadal go mam.?



        • niedo-wiarek Re: Sens cierpienia 12.02.09, 11:54
          Może po prostu nie filozofuj tyle. I znajdź sobie jakiś cel w życiu poza dzieckiem. Momotematyczność często prowadzi do katastrofy.
        • Gość: ja35 Re: Sens cierpienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 13:28
          dziewczyno nie da sie czytac tego co piszesz,

          bol i cierpienie jest czescia zycia, nikt nie jest od niego wolnym -
          tak skonstruowane jest nasze istnienie, naszym zadaniem jest robic
          tak aby cierpienia bylo mozliwie jak najmniej - najkrocej rzecz
          ujmujac,

          dopisywanie jakichkolwiek historii do faktu ze cierpimy/przezywamy
          bol/wstaw dowolne - jest poprostu CHORYM NADUZYCIEM,

          ktore powinno byc zabronione bo niestety bolesnie oglupia czego nie
          obraz sie, ale dowodem jest to co napisalas.
    • obrotowy Kto Ci do glowy nakladl te bzdury? 12.02.09, 12:49
      O sensie cierpienia?

      Czy dla tych milionow, ktore zginely w Oswiecimiu
      - tez bedziesz sie doszukiwac sensu w ich cierpieniu?
    • figgin1 Re: Sens cierpienia 12.02.09, 18:35
      Tracisz wiarę kiedy ciebie dotyka cierpienie. Czy gdyby spotkało to kogoś innego
      wszystko byłoby w porządku?
      • szukajacadrogi Re: Sens cierpienia 27.02.09, 15:44
        > Tracisz wiarę kiedy ciebie dotyka cierpienie. Czy gdyby spotkało
        to kogoś inneg
        > o
        > wszystko byłoby w porządku?

        Ono otworzyło mi oczy i umysł na zadawanie pytań.

        Szukam sensu cierpienia w wierze w Boga, który jest miłością,
        dobrocią, miłosierdziem wszelkim dobrem. Stworzył nas i co dalej?
        Zostawił nas pod pozorem wolnej woli, jakoś nie mogę sobie połączyć
        jego miłosierdzia z tym, co się dzieje na świecie. Myślę, że gdybym
        była niewierząca w Boga byłoby mi łatwiej pogodzić się z
        cierpieniem. Selekcja naturalna i tyle. A tak czuje się sama. Kiedyś
        modlitwa sprawiała mi ulgę dawała poczucie spokoju,teraz budzi
        strach i pretensje.

        • Gość: niewierząca Re: Sens cierpienia IP: *.eranet.pl 27.02.09, 16:42
          Żal do Boga? A może sama jesteś sobie winna? Wiara pomaga fakt, ale jak wierzysz
          to powiedz co Ty dałaś Bogu? I nie chodzi o kościół, chodzenie do niego,
          spowiedż czy komunię. Modliłaś się jak było Ci dobrze? Pamiętałaś o innych?
          Pomagałaś im? Czy może w myśl słów "jak trwoga to do Boga?" Wierzących wokół
          mamy mnóstwo. Ale czy oni są godni tego co religia naucza? Przyjmują komunię bez
          spowiedzi. Żyją na "kocią łapę", ale jak zaczyna im być zle, to nagle krytykują
          Boga. Bronią życia poczętego, ale dlaczego walczą,żeby był zakaz aborcji? Ten co
          naprawdę wierzy tego nie zrobi. A jednak robili. Mimo, że w Polsce wszyscy są
          katolikami. Sami sobie muszą zakazywać za pośrednictwem państwa? czyli martwić
          się o mnie nie wierzącą?
          Przemyśl swoje zycie, popatrz co robiłaś nie tak i czy to po prostu nie jest
          tego konsekwencja. Jak nie dajesz - to i nie otrzymasz. Gdzie Twoi przyjaciele?
          A może ....."jak sobie pościelisz, tak się wyspisz"
          • pocoo Re: Sens cierpienia 27.02.09, 17:33
            Jestem niewierząca dlatego jestem dziwna.Robiłam dzisiaj "zakupki" u pani ,
            która powiedziała mi ,że rok temu zmarł jej 29 letni syn zostawiając dwie małe
            córeczki .Taka była wola Boga.Byłam na tyle zszokowana , że bąknęłam coś że
            przykro mi.Kiedy wsiadałam do samochodu powiedziałam mężowi , że jutro musimy
            pojechać do tej pani aby zapytać co sprawiłoby przyjemność jej małym
            wnuczkom.Może to dziwne ale siedzi to we mnie bo nie umiem żyć tylko dla
            siebie.Czy tak jest dlatego , że jestem niewierząca?
            • raveness1 Re: Sens cierpienia 27.02.09, 19:58
              Nie, jest tak dlatego, ze chcesz sprawic radosc dwom malym brzdacom.
              Nie doszukiwalbym sie tu jakiejs filozofi czy dziwacznosci. Dla mnie
              to zupelnie spontaniczna reakcja.
              Tylko nie przypinaj sobie do klapy niewidzialnego medalu za dobry
              uczynek ;)
              Bo wtedy to juz jest business...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka