Dodaj do ulubionych

zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś

24.03.09, 10:21
Zasuwam na półtora etatu i zarabiam nagle 2,5 tyś.
- A ile masz godzin w tygodniu?
- 26!
To rozmowa dwojga nauczycieli. Przemęczone biedactwa. Jeden z nich to
wuefista. Wpada do szkoły na 8. O 13.30 jest już wolny. Teraz trwają
rekolekcje,(wolne i płatne) za moment święta i ferie,(wolne i płatne) a potem
wakacje.(wolne i płatne) Czy zna ktoś firmę prywatną z podobną dyscypliną pracy?
Obserwuj wątek
    • aromat_jabola Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 10:29
      A przyszło ci do czajniczka to, że nauczyciel podczas lekcji
      odpowiada GŁOWĄ za zdrowie i życie bandy powierzonych mu bachorów?!
      Jak praca jest odpowiedzialna, to powinna być opłacana, prawda?
      Jak tak zazdrościsz belfrom, to czemu sam nim nie zostałeś?
      • 33qq Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 10:43
        Nie słyszałem o wyroku śmierci na nauczycielu. Możesz coś bliżej?
      • kieprze_paczynskich Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 10:46
        Pomijam bzdety które napisałeś, bo z daleka śmierdzisz belfrem. Skąd wiesz, że
        ja nie jestem belfrem? Czy bycie belfrem musi skutkować brakiem refleksji?
        Myślisz, że nie ma ludzi odpornych na syndrom pokoju nauczycielskiego? Ponawiam
        pytanie, czy znasz taką firmę prywatną z podobną dyscypliną pracy?
        • zedrjan Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 11:00
          Ta firma nazywa się Sejm RP.
          • Gość: ewa chcesz się byczyć --- zostań nauczycielem !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 11:08
            Żałuję ogromnie ,że nie wybrałam tej drogi.
            O 14 mogłabym gotować już własnej rodzinie obiadek,wolnego- płatnego
            miała od groma, 2,5 tyś w kieszeni i żyć nie umierać.
            • tomek854 Re: chcesz się byczyć --- zostań nauczycielem !!! 24.03.09, 17:04
              Pewnie. Bo po co opracowywać program (zajmuje czas, niepłatne), przygotowywać
              się do lekcji(zajmuje czas, niepłatne), sprawdzać kartkówki(zajmuje czas,
              niepłatne), zadania domowe(zajmuje czas, niepłatne), zeszyty (zdaje się że
              płatne 10 złotych w przypadku polonistów, przynajmniej wtedy, kiedy byłem z
              nauczycielstwem na bieżąco), wypełniać dziennik(zajmuje czas, niepłatne (już mi
              się nie chce dalej wtrącać tego nawiasu), chodzić na wywiadówki, na rady
              pedagogiczne, jeździć na wycieczki z dzieciakami, dla których główna atrakcja
              takiej wycieczki to to, że nie ma rodziców w pobliżu i można psocić, a ty, jako
              nauczyciel jesteś za nie odpowiedzialny 24h na dobę (jeśli chociaż jedno dziecko
              nie śpi, tylko psoci to i ty nie pośpisz), chodzić z nimi do kina, do muzeów, do
              kościoła na rekolekcje.

              A po tym wszystkim dorabiać sobie korkami, bo pensje są śmieszne.

              Wiesz: ja pochodzę z rodziny nauczycielskiej sam też jestem nauczycielem fizyki,
              ale jednak wolałem jeździć ciężarówką. Zajeżdżam do bazy, trzaskam drzwiami idę
              do domu. Ok, pracuję więcej, ale za to nie przynoszę pracy do domu.

              Ale zostań sobie nauczycielem jak chcesz. Zapotrzebowanie jest duże, skoro to
              taka świetna praca to tylko podyplomowe studia albo licencjackie (co to jest
              trzy lata, jak potem się pracuje tylko parę godzin dziennie, nie? Chyba się
              opłaca...)
              • wanilinowa Re: chcesz się byczyć --- zostań nauczycielem !!! 25.03.09, 00:10
                wypełniać dziennik trzeba? potworne.

                > ale jednak wolałem jeździć ciężarówką. Zajeżdżam do bazy, trzaskam drzwiami idę
                > do domu. Ok, pracuję więcej, ale za to nie przynoszę pracy do domu.
                >

                przynoszenie pracy do domu dotyczy większości zawodów. to podstawowa różnica
                pomiędzy pracą fizyczną a umysłową. każdy obdarzony IQ>80 ma wolny wybór.
                nauczyciele nie wyróżniają się niczym szczególnym w tej dziedzinie.
                • wanilinowa poprawka 25.03.09, 00:13
                  > przynoszenie pracy do domu dotyczy większości zawodów. to podstawowa różnica
                  > pomiędzy pracą fizyczną a umysłową. każdy obdarzony IQ>80 ma wolny wybór.
                  > nauczyciele nie wyróżniają się niczym szczególnym w tej dziedzinie.
                  >

                  teraz mi przyszło do głowy, że jednak się wyróżniają. nauczyciel do swojej
                  "pracy domowej" może usiąść przed południem, kiedy wróci już z pracy (pewnie
                  zaraz się dowiem że wywiadówki są codziennie).
                  • tomek854 Re: poprawka 25.03.09, 01:04
                    Codziennie nie są. Są zazwyczaj co miesiąc-dwa. Dodatkowo obowiązkowe
                    konsultacje dla rodziców (pies z kulawą nogą się nie pofatyguje, ale musisz w
                    klasie siedzieć), wyjścia z klasą do kina czy teatru (starsi) tudzież pilnowanie
                    szkolnych dyskotek (młodsi). Rady pedagogiczne oraz rady programowe. Do tego
                    bywają szkolenia BHP, Ppoż, pierwszej pomocy, o pracy z dziećmi z ADHD, o
                    molestowaniu seksualnym, jak rozpoznać ofiary przemocy i tak dalej. Jeżeli
                    szkoła sobie wymyśli takie coś to nie ma przebacz. Przeważnie jednak nie
                    wymyśla, a jedynie wymaga i musisz sobie takie szkolenie znaleźć sama i za nie z
                    własnej kieszeni zapłacić.

                    Do tego regularne sprawdzanie zeszytów, kartkówek, klasówek i wypracowań (w
                    przypadku humanistów). Przygotowywanie doświadczeń (nauki przyrodnicze) - co
                    wiąże się często z koniecznością udania się na zakupy np. odczynników
                    chemicznych. Przeliczanie zadań które zada się dzieciom. Pisanie planów pracy i
                    konspektów lekcji (taki powinien być przed każdą lekcją napisany!). Jak
                    wymienisz co najmniej w połowie tak wiele obowiązków, które muszą spełnić w
                    swoim wolnym czasie przedstawiciele innych zawodów to będę dalej wyliczał.
                    • wanilinowa Re: poprawka 25.03.09, 18:39
                      wniosek z tego jest taki, że raz na miesiąc (zliczając wszystkie wywiadówki i
                      wyjścia do teatru, które swoją drogą z reguły są w czasie lekcji) nauczyciel
                      siada do swojej pracy domowej o 19 zamiast o 13, kiedy najczęściej kończy pracę
                      (to baaardzo łaskawe przybliżenie)

                      PS: szkolenia i przygotowanie się do pracy uważasz za ewenement? kurczę, to może
                      ja jestem nauczycielką tylko o tym nie wiem.. :)
                      • zakonna Re: poprawka 25.03.09, 18:43
                        Raz na miesiąc? To ciekawe. ja pracuję w szkole i zostaję do 19 częściej niż raz
                        w miesiącu. Niestety.
                        • wanilinowa Re: poprawka 25.03.09, 18:50
                          pomyślę o was ciepło i ze współczuciem kiedy będą zamykać projekt w lipcowe
                          wieczory :-)
                          • tomek854 Re: poprawka 26.03.09, 00:36
                            Różnica jest taka, że albo masz płacone nagdoziny, albo masz płacone od projektu
                            albo Cię pracodawca wykorzystuje.
                      • tomek854 Re: poprawka 26.03.09, 00:38
                        13 jako koniec pracy dla nauczyciela to zaiste łaskawe przyblizenie... W Twoim
                        stylu ;-)

                        Szczególnie przy tych wszystkich szkołach które pracują w systemach zmianowych i
                        dzieciaki chodzą na popołudnie a nauczyciel ma np. godzinę na 7:10, potem dwie
                        godziny okienka, potem dwie godziny, potem okienko, potem godzinę, potem trzy
                        godziny okienka a potem jeszcze godzinę, jak miała ongiś moja koleżanka.
                    • estutweh Re: poprawka 26.03.09, 14:50
                      Widac szkola w ktorej uczysz jest bardzo bogata, skoro robi rozne doswiadczenia
                      - w mojej i w wielu innych z tego co wiem, sie takich doswiadczen nie robi, bo
                      albo nie ma potrzebnych do tego rzeczy albo nie ma czasu.

                      Zeszyty sie sprawdza w gimnazjum, w lo raz na ruski rok z jednego, czy dwoch
                      przedmiotow.

                      A co do konsultacji - skoro rodzice nie przychodza, to mozna sobie posprawdzac
                      sprawdziany czy kartkowki.

                      A nauczyciel nie musi sie codziennie przygotowywac do lekcji - bez przesady,
                      przeciez w kazdej klasie powtarza to samo co rok, wiec chyba to opanowal.
                      • tomek854 Re: poprawka 26.03.09, 22:16
                        Oczywiście że tak. Nie musi. Urzędnik też nie musi dokładnie przeliczać
                        wszystkiego co tam ma, w końcu robi to od piętnastu lat, to wie jak to tam
                        wychodzi.

                        Kierowca TIRa też nie musi codziennie sprawdzać stanu technicznego pojazdu. Co
                        prawda to należy do obowiązków, ale on przecież tym TIRem codziennie jeździ to
                        wie, że się koło nie urwie, bo niby czemu, od 2 lat się nie urwało... :-)

                        A co do doświadczń: żeby przeprowadzić doświadczenie nie trzeba mieć super
                        sprzętu. Ja na moich lekcjach turlałem klej w sztyfcie po pochylonej ławce. Ale
                        żeby to ładnie było widać, co chciałem przekazać to musiałem ten klej sobie
                        trochę poturlać żeby dobrać odpowiedni kąt w którym wszystko będzie jasne a
                        jednocześnie dzieciaki zdążą zanotować. A to tylko najprostsze doświadczenie.
                • tomek854 Re: chcesz się byczyć --- zostań nauczycielem !!! 25.03.09, 00:59
                  wanilinowa napisała:

                  > wypełniać dziennik trzeba? potworne.

                  Wypełniałaś kiedyś, wpisując jednocześnie do swojego grafika, arkusza ocen i
                  takich wynalazków, podkreślając połączenia międzyprzedmiotowe w rozkładzie zajęć
                  na zielono oraz robiąc kupę innych upierdliwych rzeczy? I to jeszcze na końcu
                  semestru, kiedy wszyscy nauczyciele naraz muszą powpisywać oceny do wszystkich
                  dzienników?

                  > przynoszenie pracy do domu dotyczy większości zawodów. to podstawowa różnica
                  > pomiędzy pracą fizyczną a umysłową. każdy obdarzony IQ>80 ma wolny wybór.

                  Dlatego teraz po trzech latach zwiedzania świata zza kółka podszlifowałem mój
                  język i teraz pracuję jako tłumacz. Płacą mi od momentu wyjścia z domu do
                  momentu powrotu na moją sofę. Jeżeli przynoszę robotę do domu to znaczy że
                  akurat mam czas i się zgodziłem wziąć i mam płacone od ilości słów. Widzisz
                  subtelną różnicę?

                  > nauczyciele nie wyróżniają się niczym szczególnym w tej dziedzinie.

                  Owszem wyróżniają się. Większosć zawodów znosi do domu pracę, której nie zdołali
                  wykonać w godzinach urzędowych. Nauczyciel musi popracować w domu ZANIM w ogóle
                  przystąpi do tego, co Wy uważacie za jego jedyne obowiązki służbowe. Potem
                  idzie, prowadzi lekcje i przynosi do domu jej rezultaty, które również z
                  założenia nie powinne być opracowane "w godzinach prowadzenia zajęć" (to, co
                  nauczyciele robią zadając dzieciom czytankę i robiąc swoje to jest fakt, ale tak
                  być nie powinno).
                  • wanilinowa Re: chcesz się byczyć --- zostań nauczycielem !!! 25.03.09, 18:46
                    > Owszem wyróżniają się. Większosć zawodów znosi do domu pracę, której nie zdołal
                    > i
                    > wykonać w godzinach urzędowych. Nauczyciel musi popracować w domu ZANIM w ogóle
                    > przystąpi do tego, co Wy uważacie za jego jedyne obowiązki służbowe. Potem
                    > idzie, prowadzi lekcje i przynosi do domu jej rezultaty, które również z
                    > założenia nie powinne być opracowane "w godzinach prowadzenia zajęć" (to, co
                    > nauczyciele robią zadając dzieciom czytankę i robiąc swoje to jest fakt, ale ta
                    > k
                    > być nie powinno).

                    dobrze. ile zatem godzin dziennie (codziennie!) zajmuje sprawdzenie klasówek i
                    pokolorowanie tego dziennika, godzinę? czy z ręką na sercu przyznasz że kilka
                    godzin w szkole i sprawdzenie klasówek w domu sumuje się do 8 godzin? (jeśli
                    taka Twoja wola porównujmy już nauczycieli do nieambitnych urzędników z
                    budżetówki którzy o 14.59 zamykają swój pokój i gdzieś mają pracę)
                    • tomek854 Re: chcesz się byczyć --- zostań nauczycielem !!! 26.03.09, 00:56
                      Klasówek nie sprawdza się codziennie, ale sprawdzenie kilkudzięsieciu klasówek
                      może zająć parę godzin. Do tego prawidłowe przygotowanie konspektu lekcji z
                      fizyki wraz z przygotowaniem doświadczeń (w którym to celu musisz udać się do
                      pracowni i to w godzinach, w których akurat nie ma tam innych zajęć) to znowu co
                      najmniej pół godziny NA LEKCJĘ. Owszem, starzy rutyniarze korzystają z
                      pożółkłych konspektów tych samych od 15 lat ale właśnie dlatego lekcje są takie
                      nudne. Czyli zakładając że mam 18 godzin fizyki, której w gimnazjum jest bodajże
                      4 godziny tygodniowo w całym cyklu nauczania, czyli np. 2 godziny w trzeciej
                      klasie i po godzinie w pierwszej i drugiej, żeby wypełnić sobie pensum prowadzę
                      zajęcia w 5 klasach trzecich, 4 drugich i 4 pierwszych. Niech każda klasa ma
                      klasówkę co dwa tygodnie, niech sprawdzenie takiej klasówki z powpisywaniem
                      zajmuje mi dwie godziny to daje dodatkową godzinę pracy na klasę na tydzień
                      tylko na same klasówki, czyli już masz 18 godzin zajęć + 9 = 27 godzin. Do tego
                      przygotowanie lekcji, niech jest tak, że w wielu klasach prowadzę te same
                      doświadczenia w tym samym tygodniu więc muszę przygotować tylko 6 doświadczeń -
                      niech da to kolejne 3 godziny = 30 godzin.

                      Sprawdzenie zadań domowych - niech zabieram dzieciakom w tym celu zeszyty raz na
                      trzy tygodnie i ich sprawdzenie zajmuje mi godzinę na klasę: kolejne 3 godziny
                      tygodniowo. Już mamy 33 godziny. Dodatkowo conajmniej raz w miesiącu w szkole
                      jest jakaś impreza - jak nie dyskoteka szkolna to coś w tym stylu (kółko
                      zainteresowań, turniej koszykówki czy coś): liczmy na to 4 godziny, więc do
                      statystycznego tygodnia dochodzi kolejna godzina pracy - jesteśmy na 34.

                      Wywiadówka raz na dwa miesiące (2 godziny + przygotowanie statystyk oraz
                      informacji dla rodziców, liczmy kolejną godzinę) + konsultacje raz w miesiącu
                      (godzina) podnosi nasz tygodniowy czas pracy o kolejne ponad pół godziny.

                      Rada pedagogiczna - kilka godzin raz na, powiedzmy dwa miesiące, statystycznie
                      więc załóżmy 2 godziny na miesiąc, kolejne pół godziny = mamy 35 godzin.

                      Do tego raz na jakiś czas wyjście do kina (nauczyciel musi kupić bilety,
                      rozliczyć pieniądze i tak dalej), wypełnianie dzienników, rozpisywanie planu
                      zajęć, wpisywanie ocen do arkusza, prowadzenie statystyk, zarządzanie
                      usprawiedliwieniami uczniowskimi, kontakt z rodzicami uczniów, którzy nie
                      pojawiają się w szkole, dyżury na korytarzach oraz prowadzenie całej biurokracji
                      wymaganej w procesie awansu zawodowego. Myślę, że godzina dziennie na takie
                      rzeczy jest uczciwym szacunkiem.

                      Jeszcze raz powtarzam: są nauczyciele, którzy wielu z tych rzeczy nie robią albo
                      robią kosztem dzieci, np. sprawdzając sprawdziany podczas lekcji, nie
                      przeprowadzając doświadczeń czy prowadząc lekcje bez planu (bajdurząc o dupie
                      marynie). Ale nie mówimy o leserstwie tylko o PRACY nauczyciela. Ja, gdybym
                      jednak zdecydował się zostać w szkole, to bym to robił. Ale na szczęście się nie
                      zdecydowałem, między innymi dlatego właśnie, że tyle jest gó...anej papierkowej
                      roboty za te kiepskie pieniądze. ;-)
                      • Gość: Antybush Re: chcesz się byczyć --- zostań nauczycielem !!! IP: *.satfilm.net.pl 01.04.09, 19:15
                        Kurcze jak tak czytam, jak bardzo jesteście pokrzywdzoną grupą zawodową to aż mi
                        się serce kraje z bólu. Nauczycielu, nauczycielko, wiedz że dostajesz pensje na
                        jaką zasługujesz, na moje i tak zdecydowanie za dużą. Kwestia korepetycji to
                        tylko wasza wina. Gdybyście dobrze i rzetelnie potrafili zachęcić dzieciaki do
                        nauki nie byłyby potrzebne. A tak kręcicie lody na własnym podwórku. Klasówki?
                        jak często je robicie, że tak boli sprawdzanie. A słyszeliście może kiedyś
                        magiczne słowo test? Gdzie robi się 4 grupy odpowiedzi na jednym arkuszu a4. I
                        wzór odpowiedzi na folii? potem nakładasz i odpękujesz klasę 30 osób w 15 minut?
                        Nie to żal. Dziennik? Dziennik to na lekcji wypełniasz, proste. Doświadczenia?
                        To chyba jakiś żart, nie robicie żadnych doświadczeń, tylko gołe gadanie. Tak
                        samo wyglądają wyjścia i wycieczki. Albo ich nie ma, jak są to nauczyciele
                        zazwyczaj mają za nie płacone i samo sobie zwiedzają. Pamiętam jak w 8 klasie
                        podstawówki nasz główny przewodnik nauczyciel historii alkoholik tak nas pięknie
                        załatwił w wenecji, że gdyby nie fakt mej znajomości angielskiego wyrzuciliby
                        nas ze schroniska młodzieżowego. Co wtedy robił nauczyciel? Rozmawiał po pijaku
                        z psem jakiegoś włocha. Jesteście rozpieszczoną grupą, tylko jakieś 10% was
                        nadaje się do jakiejkolwiek pracy z młodzieżą, staracie się tylko wyładowywać
                        swoje frustracje i ułomności na biednych dzieciakach. Co nawet dzisiaj
                        widziałem, jak nauczycielka strasząc dzieciaki zmuszała do posłuszeństwa.
                        Naturalnie nie pozostało mi nic innego jak podejść do tej pani i głośno jej
                        zwrócić uwagę o jej braku profesjonalizmu. Z pewnością wzmogło to wśród uczniów
                        szacunek do niej samej.
                        • tomek854 Re: chcesz się byczyć --- zostań nauczycielem !!! 03.04.09, 20:54
                          :-)
        • Gość: Jaco Re: Kolego od gry półsłówek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 13:04
          Ktoś Ci dowalił i teraz usiłujesz wycofać się z nienawistnej
          zazdrości. Nie jesteś belfrem. Jesteś jakimś frustratem który innym
          zazdrości. Ja za to mam znajomych nauczycieli: przyszło Ci do głowy
          tępaku, że nauczyciele muszą wykazać się innowacyjnością zajęć i
          ciągle podnosić kwalifikacje? Czy przyszło Ci do głowy, że kiedy
          nauczyciel robi kartkówki, to najpierw musi się przygotować, a potem
          je sprawdzić? Czy przyszło Ci do głowy, że ma zebrania z rodzicami i
          rady pedagogiczne? Czy przyszło Ci do głowy, że szkół najczęściej
          nie stać na papier do ksero i sam znajomym użyczam u siebie w firmie
          drukarki kolorowe i ksero aby mogli przygotować się do lekcji?
          Pytasz o dyscyplinę? A co taka forma pracy ma z dyscypliną
          wspólnego? To są zasady pracy dla tej grupy zawodowej. Ale skoro
          pytasz o dyscyplinę: znasz jakąś firmę, do której przychodzą klienci
          i wylewają coś na tego kto ich obsługuje, szturchają go, a potem to
          filmują? Nie oglądasz TV? Nie czytasz gazet? Znasz firmę z taką
          dyscypliną? Idź do banku i polej wodą kasjerkę, nałóż jej wiadro na
          głowę o potem spróbuj sfilmować komórką. Ciekawe czy zdążysz, czy
          już policja będzie Cię wyprowadzała w kajdankach...
          • kieprze_paczynskich Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 14:37
            >przyszło Ci do głowy tępaku, że nauczyciele muszą wykazać się >innowacyjnością
            zajęć


            Przyszło mi do głowy, że faktycznie tak powinno być

            > ciągle podnosić kwalifikacje?

            Przyszło mi do głowy, że faktycznie tak powinno być. Podobnie jak np.
            mechanik(dowolnej specjalności), lekarz(dowolnej specjalności) spawacz, murarz i
            każdy inny zawód

            > nauczyciel robi kartkówki, to najpierw musi się przygotować, a >potem je
            sprawdzić?

            Przyszło mi do głowy, że faktycznie tak powinno być. Dziwię się, że często robią
            to na innych lekcjach- "a wy dzieci w tym czasie poczytajcie sobie podręcznik, a
            potem zróbcie ćwiczenia od1 d5

            Ale skoro
            > pytasz o dyscyplinę: znasz jakąś firmę, do której przychodzą klienci
            > i wylewają coś na tego kto ich obsługuje, szturchają go, a potem to
            > filmują? Nie oglądasz TV? Nie czytasz gazet? Znasz firmę z taką
            > dyscypliną? Idź do banku i polej wodą kasjerkę, nałóż jej wiadro na
            > głowę o potem spróbuj sfilmować komórką. Ciekawe czy zdążysz, czy
            > już policja będzie Cię wyprowadzała w kajdankach...

            Nie masz pojęcia o stresie w działach obsługi klienta.
            Powołujesz się na zdarzenia nagłośnione przez media, a nie przez poszkodowanych
            nauczycieli. Gdyby filmiki nie wyszły do sieci to ten safanduła nadal chodził by
            w tym koszu na głowie. Może tylko wyprosił by z przeźroczystego pleksi.
            Rzuciłem kiedyś w szkole z poważną miną dowcip: szkoła to bardzo fajne miejsce
            pracy, tylko te bachory niepotrzebne. Znalazłem pełne zrozumienie.

            >Nie jesteś belfrem. Jesteś jakimś frustratem który innym zazdrości.

            Praca w szkole to moje zajęcie dodatkowe. Nie stanowi dla mnie być albo nie być.
            Może dlatego stać mnie na dystans. Może dlatego stać mnie na refleksję, że
            nauczycieli nie tylko nie rozlicza się z czasu pracy, ale przede wszystkim z jej
            efektów. A to już na prawdę rzadkie zjawisko w innych firmach.
            • Gość: Jaco Re: Kolego od gry półsłówek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 15:38
              Powiem Ci tak Panie Mądraliński: nie ma dorabiania w szkole, jesteś
              idiotą i myślisz, że ludzie to kupią. Te Twoje brednie. To po
              pierwsze, a po drugie, sam mam firmę która m.in. zajmuje się obsługa
              klientów. Nie trafiłeś gostek. Idź, "odpoczyń sobie" i nie pie...
              głupot. A o stresie w działach obsługi pieprzą niekompetentne
              nieuki. Przez moja firme przewaliło się ich klikanaście, ale poszli
              na trawkę. Bye, jesteś cienias pełen frustracji. Polecam leczenie,
              bo w takim stanie nie nadajesz się nawet do czyszczenia kibli. Bez
              odbioru.
              • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 17:06
                Owszem, jest dorabianie.

                Miałem mnóstwo nauczycieli w technikum, którzy uczyli przedmiotów zawodowych i
                wpadali do nas na parę godzin w tygodniu tylko.
                • Gość: Jaco Re: Kolego od gry półsłówek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.09, 17:12
                  Jest ale nie jako "zajęcie dodatkowe" - typu jestem budowlańcem i po
                  jakimś czasie idę i uczę wf-u. Chodziło mi o wymowę tego co ten
                  frustrat pisze. Jak zreszta widzisz, zupełnie nie zna się na
                  profesji. Kiedyś w latach 80-tych zazdrościłem górnikom. Byłem nawet
                  w szkole górniczej. Wystarczyła jedna wizyta, jeden zjazd do
                  pracującej kopalni (nie jakaś czyściutka, wysprzątana Wieliczka) i
                  już i przestałem zazdrościć i wymiksowałem się ze szkoły górniczej.
                  • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 17:18
                    Mi się wydaje, że nawet WFu. Znam kolesia, który jest wuefistą na pół etatu a
                    poza tym prowadzi własną firmę. Ale mi chodziło o ludzi którzy uczą przedmiotów
                    zawodowych. Np. na co dzień jestem szefem działu geodezji w DOKP a dwa razy w
                    tygodniu idę do szkoły i daję tam dwie lekcje z miernictwa kolejowego. Albo: na
                    co dzień jestem laborantem na politechnice, ale poza tym prowadzę zajęcia ze
                    sprężarek na pierwszym półroczu piątej klasy technikum. O takie rzeczy mi
                    chodziło. W szkołach zawodowych to jest normalka, bo raz że trudno znaleźć
                    kogoś, kto na cały etat uczyłby takich rzeczy jak np. "Maszyny i urządzenia do
                    robót torowych" czy, dajmy na to, "Układy pneumatyczne hamowania w samochodach
                    ciężarowych Scania" a dwa, że dobrze, jak takich rzeczy uczy ktoś, kto ma realny
                    kontakt z branżą o której mówi uczniom.
                    • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 17:18
                      Ba! Zapomniałem. Praktyki miałem u kobiety architekta, która po za tym na
                      niepełny etat uczyła fizyki w gimnazjum.
                      • Gość: Jaco Re: Kolego od gry półsłówek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 06:20
                        OK, ale uciekliśmy od głównego wątku... :)
                        Miłego dnia.
                        • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 15:26
                          Takie dyskusje są zwykle najciekawsze ;D

                          Również miłego :-)
              • kieprze_paczynskich Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 17:21
                Po kolei:
                >nie ma dorabiania w szkole,

                Jeśli o czymś nie wiesz, to nie znaczy, że to coś nie istnieje. Dyrektor szkoły
                ma wiele możliwości zatrudnienia osoby nie będącej nauczycielem. Mogą to być
                lingwiści, informatycy, trenerzy sportowi z uprawnieniami, wreszcie katecheci.
                Nie wziąłeś też pod uwagę, że mogę być nauczycielem, który dorabia gdzie
                indziej, już w prawdziwej pracy.

                >przyszło Ci do głowy tępaku,
                >jesteś idiotą
                >Te Twoje brednie
                >nie pie...> głupot.
                >jesteś cienias pełen frustracji. Polecam leczenie,
                >bo w takim stanie nie nadajesz się nawet do czyszczenia kibli

                Forma wypowiedzi naładowana takimi emocjami, jednocześnie pozbawiona
                merytorycznej treści świadczy o tym, że trafiłem na belfra. To jeden z tych
                zawodów, gdzie nie znosi się krytyki, a brak kompetencji pokrywa agresją.

                >sam mam firmę która m.in. zajmuje się obsługa
                > klientów. (..). Przez moja firme przewaliło się ich klikanaście, >ale poszli
                na trawkę.

                Ta doza megalomani natomiast świadczy o olbrzymiej frustracji i chęci oderwania
                się od smutnej rzeczywistości.

                • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 17:23
                  > Jeśli o czymś nie wiesz, to nie znaczy, że to coś nie istnieje. Dyrektor szkoły
                  > ma wiele możliwości zatrudnienia osoby nie będącej nauczycielem. Mogą to być
                  > lingwiści, informatycy, trenerzy sportowi z uprawnieniami, wreszcie katecheci.

                  ...albo tzw. "nauczyciele zawodu".
          • estutweh Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 17:37
            Z tym kserem nie przesadzaj, jest cos takiego jak pieniadze klasowe - pieniadze
            uczniow zbierane na rozne wydatki, m.in. na ksero.

            A wywiadowki nie sa codziennie, dwie, trzy na semestr.
            • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 19:28
              No ale jeszcze są konsultacje indywidualne z rodzicami.
              • estutweh Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 23:11
                Rodzice przychodza najczesciej w czasie dlugiej przerwy, a takie konsultacje
                wiecej jak 15 minut nie zajmuja. A przychodzic tez codziennie nie przychodza
                patrzac na to, ze nie maja czasu - bo praca.
                • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 01:06
                  To że rodzice przychodzą w czasie długiej przerwy (podczas której możesz na
                  przykład mieć dyżur na korytarzu i NIE WOLNO Ci z nimi rozmawiać), w czasie
                  małej przerwy, w czasie lekcji albo kiedy chcą mając pretensje że nie masz dla
                  nich czasu to jest inna sprawa.

                  Obowiązkowe konsultacje to jest inna.
                • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 01:07
                  A i jeszcze jedno: zdziwiłabyś się ile mają czasu niektórzy rodzice -
                  szczególnie tacy, co to uważają że ich dziecko jest święte i genialne tylko pani
                  się na niego uwzięła. Poza tym z wielu prac innych niż nauczyciel można się
                  urwać na pół godzinki. Dzieciaków samych w klasie nie zostawisz...
                  • estutweh Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 13:29
                    No to niektorzy, ale nie wszyscy. Wiekszosc nawet nie ma czasu przyjsc na
                    wywiadowke raz na semestr, a co dopiero na jakies inne konsultacje. Tego
                    naprawde nie ma duzo.

                    Przeciez od lat nauczyciele trabia, ze malo zarabiaja, ze musza sie uzerac z
                    dzieciakami. Wiec ktos, kto chce pracowac jako nauczyciel, chyba zdaje sobie z
                    tego sprawe? Trzeba bylo nie isc na nauczyciela, albo ponosic konsekwencje
                    swoich decyzji, bo przeciez taki zawod wybrales.

                    Owszem, dzieciakow samych zostawic nie mozna, choc nauczyciele czesto to robia
                    ("Musze na chwile wyjsc", "Zostawiam was na chwile, badzcie grzeczni"). Jak sie
                    idzie do pracy, to sie idzie do pracy, a nie zeby sie "urywac na pol godzinki",
                    obojetnie w jakim zawodzie.
                    • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 15:27
                      > No to niektorzy, ale nie wszyscy. Wiekszosc nawet nie ma czasu przyjsc na
                      > wywiadowke raz na semestr, a co dopiero na jakies inne konsultacje. Tego
                      > naprawde nie ma duzo.

                      Ale nauczyciel ma tam siedzieć niezależnie od tego czy przyjdą wszyscy rodzice
                      czy żaden, więc dla niego to żadna różnica.
      • black-emissary Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 11:56
        aromat_jabola napisał:
        > Jak praca jest odpowiedzialna, to powinna być opłacana, prawda?

        A żadna inna praca odpowiedzialna nie jest, ta?
      • luksusowy_yacht Re: Kolego od gry półsłówek! 24.03.09, 15:15
        dyzurny ruchu odpowiada glowa za zycie i zdorwie pasazerow pociagow
        i towarow przewozonych pociagami, jego zmiana trwa 12h, a robiac
        jeden blad w najlepszym wypadku nie znajdzie nigdzie pracy albo
        pojdzie siedziec i dostaje max 2500 z nadgodzinami!!!!
        jak rozbilem sobie dynie w klasie to nauczyciel nawet sie nie
        przejal tym tylko kazal mi isc samemu do higienistki!!!
        • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 01:10
          Dyżurny ruchu przez większą część zmiany bąki zbija, bo jaki tam znowu jest ruch
          na PKP. Poza tym wykonuje proste czynności według poleceń podawanych mu przez
          telefon. W 99% przypadkach robiąc błąd nic się nie stanie, bo nowoczesne
          nastawnie mają samoczynne elektroniczne zabezpieczenia. Poza tym wszystko
          wyświetla się na wielkim pulpicie narysowane w taki sposób, że i gimnazjalista
          by zrozumiał.

          Poza tym dyżurny ruchu może pracować 12 godzin, bo pracuje w systemie 12 godzin
          w pracy, 24 godziny wolnego. A do tego nie zabiera pracy do domu.
          • black-emissary Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 08:55
            tomek854 napisał:
            > Dyżurny ruchu przez większą część zmiany bąki zbija

            Nauczyciel też ma w pracy sporo wolnego.

            > A do tego nie zabiera pracy do domu.

            Wuefista też nie. Zresztą znałam wielu polonistów, matematyków czy chemików
            którzy także tego nie robili.

            Każda praca wiąże się z mniejszą czy większą odpowiedzialnością. Nauczyciel jest
            raczej w środku tej stawki, daleko mu do choćby pielęgniarki czy lekarza.
            • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 15:31
              > Nauczyciel też ma w pracy sporo wolnego.

              Chyba w wakacje (a i to nie całe, bo to, że dzieci do szkoły nie chodzą to nie
              znaczy, ze nauczyciele nie muszą - rady programowe i planowanie roku odbywa się
              podczas wakacji).

              > Wuefista też nie. Zresztą znałam wielu polonistów, matematyków czy chemików
              > którzy także tego nie robili.

              Dlatego całkiem słuszną propozycją było zwiększenie ilości godzin dla wuefistów
              ale oczywiście zaraz się larum podniosło i sprawa upadła. Co do innych: ja znam
              też np. urzędników którzy spędzają całe dnie na układaniu pasjansów, kierowcę
              cięzarówki który wjeżdża w krzaki i śpi tam przez pół dnia żeby więcej nadgodzin
              nabić... Ale my chyba mówimy teoretycznie o tym, jak wygląda praca nauczyciela
              wykonującego swoje obowiązki? Bo olewaczy pełno w każdym zawodzie (a w tym chyba
              jeszcze więcej dzięki negatywnej selekcji).

              > Każda praca wiąże się z mniejszą czy większą odpowiedzialnością. Nauczyciel jes
              > t
              > raczej w środku tej stawki, daleko mu do choćby pielęgniarki czy lekarza.

              Ja nie wiem, czy to można tak porównywać, ale np. pacjenci pielęgniarki raczej
              nie uciekają i nie robią sobie kuku, a nawet jeśli to na własną odpowiedzialność
              bo są dorośli.
          • luksusowy_yacht Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 12:07
            tomek854 napisał:


            W 99% przypadkach robiąc błąd nic się nie stanie, bo nowoczesne
            > nastawnie mają samoczynne elektroniczne zabezpieczenia

            pokaz mi w Polsce nowoczesne nastawnie, dopiero od niedawna sa
            wprowadzane nowe systemy, a wiekszosc urzadzen, ktore sa uzywane
            wciaz przypomina raczej skansen niz nowoczesna kolej

            Poza tym wszystko
            > wyświetla się na wielkim pulpicie narysowane w taki sposób, że i
            gimnazjalista
            > by zrozumiał.


            moze by i zrozumial gdzie sie lampka zaswieci, ale nie potrafiby
            podjac decyzji, ktory pociag wstrzymac, a ktory puscic tak zeby nie
            zaprowadzic chaosu

            > Dyżurny ruchu przez większą część zmiany bąki zbija, bo jaki tam
            znowu jest ruc
            > h
            > na PKP

            przejdz sie na jakis wiekszy wezel kolejowy i zobaczysz czy dyzurny
            ruchu ma czas na pierdzenie w stolek. Dyzurny ruchu obsluguje nie
            tylko PKP, ale wszystkich prywatnych przewoznikow, ktorych jest
            naprawde duzo (w wiekszosci towarowych)
            • tomek854 Re: Kolego od gry półsłówek! 25.03.09, 15:35
              > pokaz mi w Polsce nowoczesne nastawnie, dopiero od niedawna sa
              > wprowadzane nowe systemy, a wiekszosc urzadzen, ktore sa uzywane
              > wciaz przypomina raczej skansen niz nowoczesna kolej

              www.klf.lubelskakolej.net/2005/newnov/nastawnia2.jpg
              I to nie jest wcale najnowocześniejsza generacja, takie pulpity są całkiem
              popularne od ponad ćwierć wieku. Jak widać ładnie się wyświetla którędy pociąg
              jedzie, a nawet jeżeli jest to elektromechaniczne a nie elektroniczne to wciąż
              istnieją tam zabezpieczenia praktycznie uniemożliwiające wpuszczenie dwóch
              pociągów na ten sam tor.

              > moze by i zrozumial gdzie sie lampka zaswieci, ale nie potrafiby
              > podjac decyzji, ktory pociag wstrzymac, a ktory puscic tak zeby nie
              > zaprowadzic chaosu

              Sądząc po wynikach osiąganych w swoim czasie przez mojego młodszego brata w grze
              lokomotion dałby radę :-)

              > przejdz sie na jakis wiekszy wezel kolejowy i zobaczysz czy dyzurny
              > ruchu ma czas na pierdzenie w stolek. Dyzurny ruchu obsluguje nie
              > tylko PKP, ale wszystkich prywatnych przewoznikow, ktorych jest
              > naprawde duzo (w wiekszosci towarowych)

              Czy Wrocław Brochów to jest większy węzeł kolejowy? Miałem tam miesięczne
              praktyki podczas pobierania nauk w Technikum Kolejowym :D
    • rudolf.ss twoj nick powinien byc usuniety 24.03.09, 13:07
      po 1. wuefiści mają rzeczywiście dobrze ale stanowią znikomy procent nauczycieli.
      po 2. czemu zazdrościsz wuefistom? Przecież zazdrość to grzech. Jak tak ci się
      podoba ta praca to idź i kształć się w tym zawodzie.
      po 3. nauczyciele wykonują większość pracy w domu, kiedy wymyślają pytania do
      klasówek i sprawdzają prace uczniów.
      po 4. nauczyciele mają jeden z najcięższych zawodów, zwłaszcza w dzisiejszych
      czasach kiedy bachory nie mają do nich szacunku, a oni sami nie mogą reagować
      przemocą fizyczną. Nauczyciele powinni być lepiej opłacani i obowiązkowo
      przechodzić na wcześniejszą emeryturę.

      po 5. Twoje konto powinno zostać natychmiast zablokowane gdyż jest bardziej
      bezczelne niż np. "jabec_asteitow" a sam zauważyłem, że tamto konto już nie
      działa i zostało zablokowane bo było moim drugim kontem.
      • ona3010 Re: twoj nick powinien byc usuniety 24.03.09, 14:06
        W dziesiejszych czasach nie zazdroszcze nauczycielom, trzeba mieć
        silna osobowość i inowacyjność dawac sobie z bachorkami.
        Ale fakt maja duzo + ferie wakacjie itp... ciagle narzekaja na
        pensje, które tak naprawde nie sa tragiczne.
        Co do dokształcania się:
        Przypomina mi sie wypad za granice z kolezanka anglistka z
        gimazjum....
        Która miała olbrzymie problemy w porozumiewaniu sie angielskim!
        Nie mieściło mi sie to w głowie jak taka osoba może uczyć dzieci w
        szkole!



        • Gość: Zuk Re: twoj nick powinien byc usuniety IP: *.opera-mini.net 24.03.09, 15:30
          Jezeli pojechaliscie do UK na te wakacje, to musze te twoja kolezanke wziac w obrone. Rzadko kto mowi z akcentem jakiego ucza w Polsce. Analogicznie nie robilbym polniscie z powiedzmy Francji, ze nie rozumie gorala itp
          • tomek854 Re: twoj nick powinien byc usuniety 24.03.09, 17:11
            No ale bez przesady.

            Ja rozumiem, że taka polonistka nie jest native speakerem i ze tacy sami ją uczą
            i że przez to jej angielski będzie taki książkowy dzielone przez ileś pokoleń
            polskiego psucia go na uniwersytetach + własny polski akcent. Dlatego właśnie na
            sensownych uczelniach nie można dostać dyplomu z języka bez rocznego pobytu w
            danym kraju (studiuję języki na uniwerku w Glasgow i bez rocznego pobytu w
            jednym z frankofońskich krajów mogę zapomnieć o jakimkolwiek sensownym dyplomie).

            Ale jak taka nauczycielka jedzie do UK i nie potrafi się w ogóle porozumieć to
            jest wstyd. To prawda, w Anglii ( a w Szkocji gdzie mieszkam to już w ogóle) co
            wioska to inny akcent. Sami Szkoci nie rozumieją jedni drugich i często jest że
            kierowca autobusu musi się kilka razy dopytywać pasażera gdzie on jedzie. Ale
            oni w końcu dają radę, to i Pani Anglistka powinna.

            Do tego ja miałem przyjemność przebywać w gronie angielskojęzycznym gdzie gros
            stanowili ludzie z Bałkanów, Danii i Norwegii. Było tylko dwoje Amerykanów i
            żadnego Brytyjczyka. I moja znajoma polska anglistka także miała wielkie
            problemy z porozumieniem. A powinna być nie gorsza jak wszyscy inni - w końcu
            każde z nich nie było native speakerem a dodatkowo większosć z nich anglistami
            nie była w ogóle.
            • tomek854 Re: twoj nick powinien byc usuniety 24.03.09, 17:14
              P.S.

              A wszystko to, że do szkół idzie się w większości przez selekcję negatywną. Jak
              ktoś jest za kiepski żeby coś robić sensownego to zostaje nauczycielem (i to
              takim o jakich pisze autorka wątku, bo interesuje go tylko "odwalenie godzin" a
              nie prawdziwa praca).

              Znam nauczycielkę informatyki, pewnie mi nie uwierzycie, ale kazała mi nie kłaść
              CD romu na komputerze "bo się rozmagnesuje" oraz kazała trzymać dyskietki w
              pudełku w pozycji poziomej nalepkami do góry "bo jak jest za ciepło, to się
              warstwa magnetyczna topi i dane spadają"!!!!

              To są autentyczne autentyki!!!!
              • kieprze_paczynskich Re: twoj nick powinien byc usuniety 24.03.09, 17:28
                W sklepie komputerowym- "czy są dyski C"?
                To też nauczycielka informatyki.
                • tomek854 Re: twoj nick powinien byc usuniety 24.03.09, 17:29
                  Oh lol!

                  Gdybym sam nie znał takich kwiatków to bym nie uwierzył :D
    • Gość: Master Of Desire popieram. nauczyciel to powinno być hobby IP: *.chello.pl 24.03.09, 17:36
      a nie praca.

      uczą się tylko głupki. uczenie to uczenie odtwórstwa. wiedza to 'nabywanie' a
      więc odwrotnie niż tworzenie i kreowanie.

      jeśli ktoś chce się uczyć to jego przywilej. powinno być to drogą kółek
      zainteresowań, albo wolontariuszy, a uniwersytety i szkoły dla tych co chcą się
      mordować z "lepiej wiedzącymi" nauczycielami.

      kreatywna jednostka sama zdobywa sobie wiedzę jaka jest jej potrzebna do
      szczęścia. nauka powinna być przyjemnością i pasją, a nie obowiązkiem.

      co to znaczy żeby dzieci zmuszać do chodzenia do jakiejś szkoły?? i żeby jeszcze
      rodzice się na to składali do jakichś "publicznych" pieniędzy? i ja mam płacić w
      podatkach za to że jakiś wuefista poda piłkę na boisko i dzieci będą kopać? a
      same to bez niego nie umieją kopać, i rzucić sobie tej piłki nie potrafią?

      nauczyciele tworzą system społeczno - państwowy w którym żyjemy. system winien
      ulec zniszczeniu i rozpie...niu :).

      nie znam się na tego typu "obowiązkach społecznych rodzica" ale z tego co się
      orientuję to jest jakiś rodzaj przymusu posyłania dzieci do szkoły? i na pewno
      jest przymus płacenia podatków na to żeby dzieciom marnować lata dzieciństwa na
      męczarnie w tych budkach i stracony czas? rodziców zmusza się do posyłania do
      szkoły i opłacania oprawców swoich dzieci którzy nakładają obowiązki na małe
      ludzki, i zabierają władzę rodzicielską nad maleństwem w imieniu czego?
      społeczeństwa hahaha? ;) dzieci uczy się posłuszeństwa wobec "systemu" i uległej
      biernej podstawy życiowej, oraz mechanizmów uczestniczenia w odwiecznej walce i
      konkurencji o PIERDOŁY. dzieci w efekcie nie uczą się ani dla przyjemności, ani
      dla wiedzy, ani celów w przyszłości tylko z obowiązków i przymusów. potem rośnie
      pokolenie ku... matołów, którzy mają tak "zadane" i "jest tak bo takie są
      zasady", i poza ramki to ku... nie wyjdą. mechanizmy życia w "konkurencji i
      rywalizacji" promują najbardziej beznadziejne kategorie ludzi do "kariery" którą
      potem robią stołkami i papierkami i kwalifikacjami, całe życie to dla nich
      rywalizacja, gra, i 'zdawanie egzaminów', całe życie byli oceniani więc muszą
      oceniać i szukać nadanych społecznie kryteriów do ocen. dziecko wypacza się od
      którego? 5? 6? 7 roku życia, każąc mu żyć w "stadzie" pod okiem "obserwatorów",
      i dostosowuje do ocen innych. ludzie rosną na "uczniów" którzy życie dostosowują
      i siebie do ocen innych. z czasem niektórzy uczą się być kolejnymi
      "nauczycielami" i cykl zatacza koło, i zabawa trwa.

      tylko anarchia.

      dzieci nie powinny chodzić do szkoły, chyba że szkoły będą jakimś miejscem zabaw
      i dobrowolnego zdobywania umiejętności, inaczej w "szkole" nigdy nie wykształcą
      własnej osobowości.

      zawód nauczyciela trudny? dzieci są coraz mądrzejsze i tych pierdół słuchać nie
      będą, i dostosowywać do wymogów nauczycieli też raczej nie, dlaczego akurat
      dziecko ma czas tracić na jakiś systemowo przyjęty "program nauczania" i
      jakiegoś urzędnika państwowego który go realizuje na żywym organizmie dziecka?
      :) tylko wpie... dziennikiem po łapach, i dziecko wolne olać sku...synów :),
      moje dziecko nigdy by nie chodziło do żadnej szkoły :). wszystkiego uczyć się
      tylko dla siebie, i tylko sam. nauczyciele i szkoła tylko dla przygłupów.



      • tomek854 Re: popieram. nauczyciel to powinno być hobby 24.03.09, 18:02
        To co tu wypisujesz raczej przemawia za tym (jak dla mnie) że edukacja powinna
        być obowiązkowa.

        Ale zgadzam się: powinno to należeć do rodziców gdzie i jak chcą kształcić swoje
        dziecko (bo to, że powinno być obowiązkowe kształcenie jest dla każdego
        rozsądnego człowieka oczywiste).

        Powinien być taki bon edukacyjny. Rodzic chce posłać do państwowej - posyła do
        państwowej, pieniądze idą za dzieckiem. Do prywatnej? Proszę bardzo. Do
        przyklasztornej? Jak cche, niech posyła. Woli, żeby dziecko uczyła babcia?
        Proszę bardzo.

        Warunek jeden: miarodajne testy i wspólny dla wszystkich trzon obowiązkowej wiedzy.
      • Gość: bysior Re: popieram. nauczyciel to powinno być hobby IP: *.multimo.gtsenergis.pl 24.03.09, 19:58
        jak zwykle przesadzasz,
        ale i polska szkoła jest rzeczywiscie do bani

        obowiązkowo:
        - uczyć sie czytać i pisać liczyć j.obce
        - WF duzo WF więcej WF
        - higiena, pierwsza pomoc, rzut granatem itp.
        - inne rzeczy pomocne w stadzie

        matma fiza biologia itd.
        a gdzie bym sie dowiedział ze np. mam zdolności w tym? ze to lubie?
        na podwórku? od matki, ojca? dać szanse sie dowiedzieć, jak sie nie spodoba to
        rzeczywiście chrzanić slajdy z pantofelkiem
        • rudolf.ss historia najważniejsza 25.03.09, 02:25
          Najważniejsze przedmioty jakie powinny być w podstawówce:
          - język polski
          - historia
          - historia myśli politycznej (żeby młode pokolenia świadomie głosowały)
          - logika
          - matematyka
          - obronność (takie rozwinięte PO + sztuki samoobrony)

          Języków obcych nie powinno być chyba, że esperanto. Jak się bambusy chcą dogadać
          z polakiem to niech się polskiego uczą bo to najważniejszy język. Ewentualnie
          mógłby być nowy przedmiot:
          - Przekrój językowy zawierający podstawy najważniejszych języków świata
          (mandaryński, hiszpański, angielski, rosyjski i niemiecki) tak żeby każdy Polak
          umiał powiedzieć "Dziękuję", "Proszę" i "Ssij pęto" w tych językach.
          • tomek854 Re: historia najważniejsza 25.03.09, 03:52
            rudolf.ss napisał:

            > Najważniejsze przedmioty jakie powinny być w podstawówce:
            > - język polski
            > - historia
            > - historia myśli politycznej (żeby młode pokolenia świadomie głosowały)
            > - logika
            > - matematyka
            > - obronność (takie rozwinięte PO + sztuki samoobrony)
            >
            > Języków obcych nie powinno być chyba, że esperanto. Jak się bambusy chcą dogada
            > ć
            > z polakiem to niech się polskiego uczą bo to najważniejszy język.

            Jest już jeden kraj gdzie tak właśnie ukształtowane jest szkolnictwo. Niestety
            historia myśli politycznej zawiera głównie nauki Ukochanego Wodza I Przywódcy,
            Kim Ir Sena. Ale idea ta sama.

            P.S. Polak piszemy przez wielkie P.
    • kieprze_paczynskich spokojnie. spokój jest oznaką profesjonalizmu. 25.03.09, 10:30
      >Pewnie. Bo po co opracowywać program (zajmuje czas, niepłatne)

      ? To dla wybitnych. Zdecydowana większość korzysta z gotowych

      >przygotowywać się do lekcji(zajmuje czas, niepłatne), sprawdzać
      >kartkówki(zajmuje czas,niepłatne), zadania domowe(zajmuje czas,
      >niepłatne),wypełniać dziennik(zajmuje czas, niepłatne (już mi
      >się nie chce dalej wtrącać tego nawiasu), chodzić na wywiadówki, na >rady
      pedagogiczne,

      Ależ płatne. Tego właśnie dotyczy wątek. Teoretycznie nauczyciel zobligowany
      jest do świadczenia pracy w normalnym, 40-to godzinnym
      wymiarze czasu, z czego 18 to ewidencjonowane godziny w szkole i to jest jeden
      etat. Pozostałe godziny etatu nauczyciel teoretycznie powinien przeznaczyć na te
      wszystkie wymienione przez Ciebie czynności i wiele innych, jakie może wymagać
      od niego pracodawca.
      Ale problem polega na tym, że większość nauczycieli uważa, że etat to 18 godzin,
      a wszelkie inne obowiązki to czyn społeczny, poświęcanie, że robią to właśnie za
      darmo. Wątek właśnie dotyczy tej postawy. Śmieszny jest facet, który twierdzi,
      że zasuwa na półtora etatu i podaje liczbę 26 godzin, bo w jego świadomości
      godziny etatu to te w planie lekcji plus ew. zastępstwa. Inną sprawą jest to, że
      brak jest powiązania płacy z efektami pracy, mierzonymi obiektywnymi,
      zewnętrznymi metodami.

      >to tylko podyplomowe studia albo licencjackie (co to jest
      >trzy lata, jak potem się pracuje tylko parę godzin dziennie, nie? >Chyba się
      opłaca...)

      Wybacz, ale nie czuję respektu.

      >Do tego bywają szkolenia BHP, Ppoż, pierwszej pomocy, o pracy z >dziećmi z
      ADHD, o molestowaniu seksualnym, jak rozpoznać ofiary >przemocy i tak dalej.
      Jeżeli szkoła sobie wymyśli takie coś to nie >ma przebacz. Przeważnie jednak nie
      wymyśla, a jedynie wymaga i >musisz sobie takie szkolenie znaleźć sama i za nie
      z własnej >kieszeni zapłacić.

      To po prostu nie prawda. Jeśli musiałeś za to płacić, to był to jakiś przekręt,
      niezgodny nie tylko z Kartą, ale nawet z Kodeksem Pracy.

      >zdziwiłabyś się ile mają czasu niektórzy rodzice -
      >szczególnie tacy, co to uważają że ich dziecko jest święte i >genialne tylko
      pani się na niego uwzięła.

      I tu dopiero dochodzimy do sedna sprawy. W środowisku panuje przekonanie, że
      nauczyciel ma rolę nadrzędną również w stosunku do rodziców. Że on "wzywa"
      rodziców, że ma prawo od rodziców wymagać posłuszeństwa prawie jak od uczniów. W
      dalszym ciągu panuje przeświadczenie, że uczeń i jego rodzice są dla szkoły, a
      powinno być całkowicie odwrotnie. I są takie szkoły, które funkcjonują na
      zasadzie współpracy, gdzie nauczyciel nie obraża się za krytykę. Niestety,
      przytłaczająca większość działa na zasadzie kto-kogo, eskalując agresję, jak
      przytaczałem wypowiedzi jednego z dyskutantów.
      Wracając do zarobków i czasu pracy.
      Lekarz pracujący w szpitalu na cały etat zarabia 5-6tyś. Ale jego etat to(z max.
      nadgodzinami) 48. 26 godzin nauczyciela to przy tym pół etatu, a zarobki
      podobne. Przy nieporównywalnych wymaganiach i odpowiedzialności.



      • tomek854 Re: spokojnie. spokój jest oznaką profesjonalizmu 25.03.09, 15:48
        > ? To dla wybitnych. Zdecydowana większość korzysta z gotowych

        Niemniej jednak również gotowe programy musisz dostosować do planu zajęć, ilości
        posiadanych lekcji, możliwości Twojego np. labolatorium klasowego (jeśli uczysz
        przedmiotów ścisłych) tudzież np. sprzętu audiowizualnego. Do tego musisz
        skorelować swój plan z nauczycielami innych przedmiotów (raz że maniactwo
        ścieżek międzyprzedmiotowych czy jak się to nazywa, dwa że trudno wymagać od
        uczniów np. na fizyce obliczania równań, których ich jeszcze nie nauczył
        matematyk. Bo wtedy masz problem: albo odwalisz robotę za matematyka i sam ich
        tego nauczysz kosztem czasu na realizację własnego programu, albo zmienisz
        program i poczekasz, o ile to w ogóle możliwe)

        Nawet jednak zwykłe przepisanie owego programu z dostosowaniem do dat zajmuje czas.

        > Ależ płatne. Tego właśnie dotyczy wątek. Teoretycznie nauczyciel zobligowany
        > jest do świadczenia pracy w normalnym, 40-to godzinnym
        > wymiarze czasu, z czego 18 to ewidencjonowane godziny w szkole i to jest jeden
        > etat. Pozostałe godziny etatu nauczyciel teoretycznie powinien przeznaczyć na t
        > e
        > wszystkie wymienione przez Ciebie czynności i wiele innych, jakie może wymagać
        > od niego pracodawca.
        > Ale problem polega na tym, że większość nauczycieli uważa, że etat to 18 godzin

        A, no w tym momencie to niby tak... Z tym, że jeżeli dany nauczyciel dostanie
        nadgodziny np. zastępując panią bibliotekarkę to choć nie wiąże się to z braniem
        pracy do domu dostanie tyle samo co za zastępstwo za panią matematyczkę, gdzie
        musi sprawdzać klasówki. Czyli jednak nie bardzo jeżeli chodzi o płatność bo
        pensja nauczyciela jest jednak jak z tego wynika kalkulowana na podstawie pensum
        dydaktycznego a nie faktycznej ilosci pracy (gdzie WFiści są najbardziej
        jaskrawym przykładem).

        > Ale problem polega na tym, że większość nauczycieli uważa, że etat to 18 godzin
        > ,
        > a wszelkie inne obowiązki to czyn społeczny, poświęcanie, że robią to właśnie z
        > a
        > darmo. Wątek właśnie dotyczy tej postawy. Śmieszny jest facet, który twierdzi,
        > że zasuwa na półtora etatu i podaje liczbę 26 godzin, bo w jego świadomości
        > godziny etatu to te w planie lekcji plus ew. zastępstwa. Inną sprawą jest to, ż
        > e
        > brak jest powiązania płacy z efektami pracy, mierzonymi obiektywnymi,
        > zewnętrznymi metodami.

        Niezależnie jednak od systemu płatności tu masz rację. Myślę, że ta świadomosć
        byłaby inna gdyby pensja była właśnie zależna raz od, jak piszesz, obiektywnie
        mierzonych efektów pracy (przy czym należy pamiętać że nauczyciel w szkole w
        slamsach nigdy nie będzie miał takich wyników co nauczyciel w elitarnym liceum)
        a z drugiej strony od realnej ilości wkładanej pracy. Czyli np. do każdej
        prowadzonej klasy proporcjonalnie do ilości godzin kalkulowana była by
        odpowiednia ilość na związane z tym przygotowania i tak dalej. Przy czym jak
        masz np. ten sam przedmiot w dwóch równoległych pracach dostajesz podwójny
        dodatek za sprawdzanie zeszytów, ale juz za planowanie masz płacone tylko raz bo
        lecisz z nimi równo, prawda?

        > Wybacz, ale nie czuję respektu.

        To była ironia przecież ;-)

        > To po prostu nie prawda. Jeśli musiałeś za to płacić, to był to jakiś przekręt,
        > niezgodny nie tylko z Kartą, ale nawet z Kodeksem Pracy.

        Ja nie, ja na tyle wiem jak praca w szkole wygląda że uciekłem stamtąd gdzie
        pieprz rośnie :-) Ale znajomi musieli. Oczywiście przymusu nie było, ale "będzie
        redukcja etatu i dyrekcja będzie brała pod uwagę posiadane szkolenia".

        > I tu dopiero dochodzimy do sedna sprawy. W środowisku panuje przekonanie, że
        > nauczyciel ma rolę nadrzędną również w stosunku do rodziców. Że on "wzywa"
        > rodziców, że ma prawo od rodziców wymagać posłuszeństwa prawie jak od uczniów.

        Z drugiej strony rodzice zapominają o własnych obowiazkach. Oczekują ze szkoła
        im dziecko wychowa, a jeżeli są problemy to wina nauczyciela.

        > Wracając do zarobków i czasu pracy.
        > Lekarz pracujący w szpitalu na cały etat zarabia 5-6tyś. Ale jego etat to(z max
        > .
        > nadgodzinami) 48. 26 godzin nauczyciela to przy tym pół etatu, a zarobki
        > podobne. Przy nieporównywalnych wymaganiach i odpowiedzialności.

        To sie zdecyduj: nauczyciel ma płacone za 26 godzin czy za 40?

        Poza tym zgoda, niby lekarz chorych do domu nie przynosi, ale za to ma dyżury o
        każdej porze dnia i nocy. Należy mu się.
    • zakonna Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś 25.03.09, 17:31
      Rekolekcje owszem ale niekoniecznie jest to dzień wolny dla nauczycieli. Wręcz
      przeciwnie, u mnie w szkole są 3 pierwsze lekcje a potem wszyscy obowiązkowo do
      kościółka. czy Ciebie ktoś zmusza gdy jesteś w pracy do odwiedzenia kościoła???
      ja nie mam, niestety, wyboru.
      Wakacje i ferie są fajne, nie przeczę, ale to chyba jedyny plus tej pracy. Ja
      mam etat, czyli te osławione 18 godzin, płacą mi za to 1400 na rękę. Uważasz, że
      to dużo? Pracujesz w hałasie (na przerwach osoby nieprzyzwyczajone uciekają ze
      szkoły), ośmiolatek próbuje Cię klepać po tyłku; dwunastolatek wykrzykuje na
      cały głos "Żydzi do gazu"; dowiadujesz się, że jutro musisz zostać w pracy do
      19; masz dziennik do wypełnienia z masą bezsensownych rubryczek dotyczących
      frekwencji (nikt się nie pyta czy masz w sobie pasję dodawania cyferek
      umieszczonych w niewielkich kwadracikach)itd. Ta praca ma swoje plusy nie
      przeczę ale masz też dużo minusów. A ja nie wiem czy Ty za 1400 zł przeżyłbyś
      godnie miesiąc? I przypominam, że to nie jest zapomoga tylko Twoja WYPŁATA.
      • zakonna Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś 25.03.09, 17:52
        I żeby nie było wątpliwości, to co piszę o zachowaniu dzieci miało miejsce na
        lekcji. Nie pracuję w szkole specjalnej, nie są to dzieci specjalnej troski. Ot,
        zwykły dzień w polskiej podstawówce.
        • tomek854 Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś 26.03.09, 01:02
          Pewnie. We mnie na pierwszej w życiu samodzielnej lekcji rzucono butelką po
          kubusiu, kolega gdyby się nie schylił to straciłby oko (w tablicę poleciał
          cyrkiel).

          Jak pracowałem w technikum, uczeń jednej zawodówki zaatakował nauczyciela
          młotkiem, ten odruchowo zasłonił się pilnikiem w który uderzyła ręka ucznia
          trzymająca trzonek młotka, zmiażdżone dwa palce.

          Nauczyciel wyleciał z pracy za "naruszenie nietykalnosci cielesnej ucznia", po
          kilkuletniej batalii sądowej (i pozostawaniu na bezrobociu) przywrócono go,
          dostał nawet jakieś śmieszne odszkodowanie, tymczasem uczeń wciąż ciąga go po
          sądach a to już blisko 10 lat po maturze mojej a sprawa miała miejsce za mojej
          kadencji...
    • Gość: prosto-z-klasy Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś IP: *.toya.net.pl 27.03.09, 07:18
      a ja sobie policzyłam to co robię w ramach pracy, wyliczenia są tygodniowe DLA
      MNIE, średnio tyle to zajmuje:
      -dziennik 1 godzina
      -testy, sprawdziany itp 3 godziny
      -konsultacje, wywiadówki, rady itp 3 godziny
      -przygotowanie w domu (ja się praktycznie nie angażuję w przygotowanie do zajęć,
      robię minimum) 3 godziny
      W szkole mam 19 godzin, razem więc mamy 29 godzin.
      Teraz to co robię rzadko,ale zrobić muszę:
      -wypisanie świadectw 8 godzin
      -wypełnienie arkuszy 3 godziny
      -piknik szkolny 8 godzin
      -rajd szkolny 8 godzin
      -wycieczka klasowa 12 godzin
      -dyskoteki szkolne (dwie w semestrze, każda po 4 godziny) 16 godzin

      A to są tylko suche wyliczenia. Nikt z was nie bierze pod uwagę "esencji" tej
      pracy czyli kontaktu z dziećmi. I chyba nikt nie pamięta o kontaktach z
      rodzicami, kiedy to muszę być na zmianę: księdzem, psychologiem, dietetykiem,
      pielęgniarką,mediatorem, śledczym a najczęściej (niestety)osobą na którą się
      krzyczy i do której ma się wieczne pretensje.
      I wiecie co? jak wracam do domu to mam za sobą dzień w trakcie którego przerwano
      mi sto razy w środku zdania, patrzyłam na tarzających się po ziemi uczniów,
      słuchałam jak ktoś wyje nieludzkim głosem, prosiłam cierpliwie setki razy o to
      żeby "usiąść, wyjąć zeszyt, nie rozmawiać, nie jeść, nie żuć gumy, nie pić, nie
      zdejmować spodni, nie pluć na kolegę" itd, a jednocześnie prowadziłam lekcje i
      starałam się, żeby jakieś minimum dotarło do uczniów. Po takim dniu, nawet
      jeżeli to jest kilka godzin, mam dość. Psychicznie jestem wyczerpana, dzwoni mi
      w uszach i szumi w głowie.
      Proszę żebyście o tym pamiętali zanim powiecie, że mam tak super. I przypominam,
      że dostaję za to wszystko 1400 zł na rękę!
      • Gość: martusia2203 Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś IP: 82.139.26.* 27.03.09, 21:05
        Gość portalu: prosto-z-klasy napisał(a):

        > Teraz to co robię rzadko,ale zrobić muszę:
        > -wypisanie świadectw 8 godzin
        > -piknik szkolny 8 godzin
        > -rajd szkolny 8 godzin

        Wypisanie świadectw 8 godzin? To chyba stanowcza przesada, chyba że się ozdabia
        każdą literę jak to robili mnisi przepisujący księgi. Rajd lub piknik 8 godzin?
        Jestem w 3 klasie liceum i przez te prawie 12 lat mojej edukacji nie byłam na
        rajdzie lub pikniku trwającym tyle czasu.

        > -dyskoteki szkolne (dwie w semestrze, każda po 4 godziny) 16 godzin

        Może ja byłam w podstawówce 6 lat temu, a w gimnazjum 3 lata temu i może (w co
        wątpię) od tego czasu coś się zmieniło, ale kiedy ja chodziłam na dyskoteki
        szkolne, to często nauczyciele bawili się lepiej od nas. W założeniu nauczyciele
        na dyskotekach mają pilnować dzieci, ale ja rzadko spotykałam na korytarzu
        jakiegokolwiek nauczyciela - większość tańczyła na parkiecie albo krążyła po
        sali popijając jakieś napoje (które były chyba alkoholowe, sądząc po ich
        zachowaniu w jakiś czas później). Oczywiście byli i tacy, którzy pilnowali, ale
        stanowili oni znikomą mniejszość.

        Ja zgadzam się z tym, że praca nauczyciela nie jest łatwym zawodem, ale sami
        nauczyciele rzadko są autorytetami i zasługują na godziwe wynagrodzenie. Nie
        mogę zrozumieć, jak nauczyciel może być alkoholikiem i spać w weekendy po
        pijanemu na ławkach, w jakiej to sytuacji widują go uczniowie, a w poniedziałek
        robić na kacu kartkówkę (przykład z życia wzięty). Oczywiście nauczyciel też
        człowiek, ale z założenia ma NAUCZAĆ i powinien zachowywać się według jakichś
        określonych norm. Są oczywiście nauczyciele, którzy z pasją podchodzą do swojej
        pracy, ale czy powinniśmy mówić o nich jak o wyjątkach? Uważam, że nie, ale
        niestety tak się ich traktuje. Nauczyciele narzekają na uczniów, rodziców i w
        ogóle na to, że muszą uczyć i to za małą pensję... A ja głupia zawsze myślałam,
        że nauczycielem zostaje się z pasji. Ktoś mi pewnie odpowie, że pasja się kończy
        po kilku latach męki, spotkałam jednak (fakt, że były to bardzo nieliczne
        przypadki) nauczycieli po 50-tce, którzy uwielbiali swoją pracę i uczniów - z
        wzajemnością.

        Większość osób zarzuca nauczycielom, że nie mają powodów do narzekań, bo krótko
        pracują, ja jednak poruszę inną kwestię. Wypowiadają się tutaj nauczyciele,
        którzy - swoim zdaniem - wywiązują się ze swojej pracy. To wspaniale, ale
        odpowiedzcie sobie na proste pytanie: czy jesteście szanowani przez swoich
        uczniów? Nie zadowoli mnie odpowiedź: "oni już nikogo nie szanują", bo to
        nieprawda. Są nauczyciele, których uczniowie uwielbiają i szanują, i nie są to
        wcale nauczyciele, którzy niczego nie wymagają. Mojego kolegę w gimnazjum uczył
        historii mężczyzna, który sprawił, że uczniowie pokochali historię. Ten
        nauczyciel nie musiał jednak zadawać prac domowych, nie musiał robić kartkówek
        co drugą lekcję itp, ponieważ opowiadał tak ciekawie, że jego uczniowie słuchali
        go i większość wiadomości wynosili z lekcji, a co najważniejsze - zaciekawieni
        sami chcieli potem w domu uzupełnić wiedzę. I to uważam za sukces nauczyciela -
        to, że potrafi zarazić uczniów swoją pasją i zmotywować ich do nauki - a nie to,
        że z obrażoną miną czeka na rodziców, którzy nie przychodzą i że systematycznie
        uzupełnia dziennik.
        • Gość: prosto-z-klasy Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś IP: *.toya.net.pl 29.03.09, 10:28
          Naprawdę chcesz się ze mną sprzeczać na temat moich obowiązków?? Nie wyssałam z
          palca ani pikniku ani rajdu. W mojej szkole się takie odbywają i już!
          Owszem wypisanie świadectw to cholerna robota, która zajmuje DUŻO czasu. Wymaga
          koncentracji, starannego pisania i dlatego jest czasochłonna.
          Pasja, owszem ale dlaczego w ramach wykonywania swojego zawodu z pasją mam się
          zastanawiać czy wystarczy mi do pierwszego??? Możesz mi to z łaski swojej
          wytłumaczyć?
          • Gość: martusia2203 Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś IP: 82.139.26.* 29.03.09, 21:25
            Gość portalu: prosto-z-klasy napisał(a):

            > Naprawdę chcesz się ze mną sprzeczać na temat moich obowiązków?? Nie wyssałam z
            > palca ani pikniku ani rajdu. W mojej szkole się takie odbywają i już!
            > Owszem wypisanie świadectw to cholerna robota, która zajmuje DUŻO czasu. Wymaga
            > koncentracji, starannego pisania i dlatego jest czasochłonna.
            > Pasja, owszem ale dlaczego w ramach wykonywania swojego zawodu z pasją mam się
            > zastanawiać czy wystarczy mi do pierwszego??? Możesz mi to z łaski swojej
            > wytłumaczyć?

            Kulturalna wypowiedź godna nauczycielki...

            Ja Pani zawodu nie wybierałam, więc dlaczego to mnie Pani pyta, czemu mało Pani
            zarabia? Ja nie jestem ministrem oświaty, nie ja ustalam ilość godzin, jaką mają
            pracować nauczyciele i nie ja wymyśliłam ich zarobki. Po prostu napisałam - i
            uważam tak nadal - że jeśli ktoś DOBROWOLNIE decyduje się zostać nauczycielem,
            to powinien ten zawód wykonywać z pasją. To wszystko.
            • tomek854 Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś 30.03.09, 02:44
              > uważam tak nadal - że jeśli ktoś DOBROWOLNIE decyduje się zostać nauczycielem,
              > to powinien ten zawód wykonywać z pasją. To wszystko.

              Jak dorośniesz i zaczniesz pracować, to zrozumiesz, że dla większości ludzi jest
              wybór "pasja albo praca". Tylko prawdziwi szczęsciarze mogą żyć godnie z
              wykonywania pracy która jest ich pasją.

              NIemniej jednak każdą pracę powinno się wykonywać rzetelnie i każdą pracę
              powinno się przyzwoicie opłacać.
        • tomek854 Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś 30.03.09, 02:42
          > człowiek, ale z założenia ma NAUCZAĆ i powinien zachowywać się według jakichś
          > określonych norm.

          Czyli skoro nauczyciel nie ma prawa się napruć jak świnia i wracać na czworakach
          do domu w czasie prywatnym, to czy on wtedy jest w pracy? Skoro naucza 24/7? I
          czy może za to brać nadgodziny? ;-)
    • Gość: kieprze_paczyńskic To nie całkiem tak. IP: *.gprs.plus.pl 29.03.09, 16:50

      Zgodnie z przepisami obowiązek pisania planów metodycznych lekcji(tak się teraz
      nazywa konspekty) dotyczy wyłącznie nauczycieli stażystów (w ilości 9 w ciągu
      rwania stażu, a nie na każdą lekcję). Pozostali nauczyciele piszą plany
      metodyczne w sytuacji gdy prowadzą lekcję hospitowaną przez dyrektora lub lekcję
      otwartą dla innych nauczycieli. Zmuszanie nauczycieli (zwłaszcza młodych)
      dopisania większej ilości planów lekcji wynika w głównej mierze z nieznajomości
      przepisów przez dyrektorów. Dawniej nauczyciele ze stażem 0-3 lata zobowiązani
      byli do pisania konspektów ze wszystkich zajęć. Obowiązek faktycznie idiotyczny
      i bezcelowy, jakich wiele w szkole.

      >wypełnianie dzienników, rozpisywanie planu zajęć, wpisywanie ocen >do
      arkusza,prowadzenie statystyk, zarządzanie usprawiedliwieniami >uczniowskimi,
      kontakt z rodzicami uczniów, którzy nie
      >pojawiają się w szkole, dyżury na korytarzach oraz prowadzenie >całej
      biurokracji wymaganej w procesie awansu zawodowego.

      >nikt się nie pyta czy masz w sobie pasję dodawania cyferek
      >umieszczonych w niewielkich kwadracikach)itd.

      Bez przesady. Równie "skomplikowaną" księgowość prowadzi kierowca rozwożący
      zaopatrzenie do sklepów. Prawo oświatowe nakłada obowiązek starannego
      prowadzenia tego dokumentu. To dziennik, a nie jakieś prywatne notesy,
      kapowniczki i inne zapiski jest urzędowym dokumentem. Prowadzenie na bieżąco nie
      stanowi żadnego obciążenia.

      >możesz na przykład mieć dyżur na korytarzu i NIE WOLNO Ci z nimi >rozmawiać),
      ????????????????. Nie wolno rozmawiać?

      >Nauczyciel wyleciał z pracy za "naruszenie nietykalnosci cielesnej >ucznia", po
      kilkuletniej batalii sądowej (i pozostawaniu na >bezrobociu) przywrócono
      go,dostał nawet jakieś śmieszne >odszkodowanie

      Jeśli wyleciał z pracy za zajście wyglądające tak jak opisał Tomek, to znaczy że
      miał idiotę dyrektora.(częsty przypadek)
      Jeśli sąd pracy uznał wypowiedzenie za bezskuteczne, to nauczycielowi jako
      jedynej grupie zawodowej przysługuje odszkodowanie za cały okres pozostawania
      bez pracy. W innych zawodach to max 3 miesięczna pensja.

      >Z drugiej strony rodzice zapominają o własnych obowiazkach. >Oczekują ze szkoła
      im dziecko wychowa, a jeżeli są problemy to wina >nauczyciela.

      Pomieszanie materii. Za wychowanie dzieci odpowiedzialni są rodzice. Koniec
      kropka. Ale nauczyciel pracuje z ludźmi. Taka praca. W toku tej pracy styka się
      z całym przekrojem społecznym, łącznie z jego marginesem. Można konflikty
      eskalować albo rozwiązywać. W moim gimnazjum raczej się te konflikty
      niepotrzebnie eskaluje.

      >Gość: prosto-z-klasy
      >Naprawdę chcesz się ze mną sprzeczać na temat moich obowiązków?? >Nie wyssałam
      z palca ani pikniku ani rajdu. W mojej szkole się >takie odbywają i już!

      A dlaczego nie? Cały problem oświaty polega na braku dyskusji albo na dyskusji
      na tematy zastępcze. Za zdziczenie obyczajów mają swoją część odpowiedzialności
      również nauczyciele. Udaje się, że w szkole nie ma narkotyków, przemocy,
      złodziejstwa. Wszystko jest zamiatane pod dywan, bo to kłopot i dodatkowe
      zajęcie oraz rozgłos. Zamiast tego temat mundurków. Na wycieczkach szkolnych
      równie często widziałem rozrabiające dzieciaki, jak i wściekłych opiekunów, bo
      jak dzieciaki nie spacyfikowane w łóżkach, to nie można zacząć własnego
      pijaństwa. A nastolatek doskonale rozpoznaje stan opilstwa i stan po opilstwie.
      Nie załatwi tego odpowiedź, że to nie twoja sprawa, gów___rzu.



      • Gość: prosto-z-klasy Re: To nie całkiem tak. IP: *.toya.net.pl 29.03.09, 20:16

        Pijaństwo, niechciejstwo, olewanie własnych obowiązków zdarzają się w każdym
        zawodzie. Nauczycieli też jest wielu do kitu. Ale Ty sugerujesz, że wszyscy
        nauczyciele pracują niewiele a zarabiają kokosy.Chciałabym odpowiedzi na pytanie
        czy to moje 1400 na rękę wydaje Ci się tymi kokosami???
        A propos przygotowanie do lekcji, ja konspektów nie piszę od wielu lat, ale to
        przygotowanie do lekcji to nie jest tylko napisanie tych konspektów!
        I tak ogólnie odczuwam pewne zniechęcenie jak kolejny raz ktoś na mnie pluje
        tylko dlatego, że pracuję w szkole.

        • Gość: nauczycielka Re: To nie całkiem tak. IP: 91.192.147.* 29.03.09, 20:43
          wiesz, i własnie dlatego ja juz nie mam ochoty pisac. jeszcze ze dwa-
          trzy lata temu mówiłam, pisałam, przekonywałam. i zapraszałam do
          szkoły. to nie ma sensu. i nie jestem frustratką, lubie uczyc
          dzieci, ta praca sprawia mi przyjemnośc i moi uczniowie mnie
          szanują. ale mnie się już powoli przestaje chcieć. po dwudziestu
          latach zaczyna mnie denerwować wszystko - bo ja chce 40 godzin
          tygodniowo, 26 dni urlopu w dowolnym terminie i emerytury jak
          wszyscy. więc nie lubia mnie ani nauczyciele, ani reszta. ech, taki
          lajf :)...
      • Gość: prosto-z-klasy Re: To nie całkiem tak. IP: *.toya.net.pl 29.03.09, 20:18
        I dopiero teraz doczytałam co napisałeś o dzienniku!!! Mnie nikt nie zatrudniał
        do prowadzenia księgowości, nawet prostej, gdybym lubiła się babrać w cyferkach
        to zostałabym tą księgową.
        • Gość: martusia2203 Re: To nie całkiem tak. IP: 82.139.26.* 29.03.09, 21:27
          Gość portalu: prosto-z-klasy napisał(a):

          > Naprawdę chcesz się ze mną sprzeczać na temat moich obowiązków?? Nie wyssałam z
          > palca ani pikniku ani rajdu. W mojej szkole się takie odbywają i już!
          > Owszem wypisanie świadectw to cholerna robota, która zajmuje DUŻO czasu. Wymaga
          > koncentracji, starannego pisania i dlatego jest czasochłonna.
          > Pasja, owszem ale dlaczego w ramach wykonywania swojego zawodu z pasją mam się
          > zastanawiać czy wystarczy mi do pierwszego??? Możesz mi to z łaski swojej
          > wytłumaczyć?

          Kulturalna wypowiedź godna nauczycielki...

          Ja Pani zawodu nie wybierałam, więc dlaczego to mnie Pani pyta, czemu mało Pani
          zarabia? Ja nie jestem ministrem oświaty, nie ja ustalam ilość godzin, jaką mają
          pracować nauczyciele i nie ja wymyśliłam ich zarobki. Po prostu napisałam - i
          uważam tak nadal - że jeśli ktoś DOBROWOLNIE decyduje się zostać nauczycielem,
          to powinien ten zawód wykonywać z pasją. To wszystko.
          • Gość: prosto-z-klasy Re: To nie całkiem tak. IP: *.toya.net.pl 30.03.09, 20:28
            Nie mam powodu być dla Ciebie szczególnie miła, jestem tutaj prywatnie a Ty mi
            zarzuciłaś kłamstwo. To, że w Twojej szkole nie było rajdów nie oznacza, że w
            mojej takich się nie organizuje. I dlatego nie życzę sobie kwestionowania tego
            co napisałam o moich obowiązków.
            A druga sprawa to pasja w zawodzie. Z tym jest tak jak Tomek napisałam. każdy
            powinien swoją pracę wykonywać rzetelnie i z sercem ale ta praca powinna być
            dobrze opłacana!!! Wybacza ale jak mi wpływa moje 1400 na konto to mam w
            głębokim poważaniu misję i idę sobie dorobić, kosztem misji i pasji właśnie.
            • Gość: martusia2203 Re: To nie całkiem tak. IP: 82.139.26.* 30.03.09, 20:55
              Gość portalu: prosto-z-klasy napisał(a):

              > Nie mam powodu być dla Ciebie szczególnie miła,

              A zwykła chęć zachowania kultury nie jest wystarczającym powodem?

              > każdy powinien swoją pracę wykonywać rzetelnie i z sercem ale ta praca powinna być
              > dobrze opłacana!!! Wybacza ale jak mi wpływa moje 1400 na konto to mam w
              > głębokim poważaniu misję i idę sobie dorobić, kosztem misji i pasji właśnie.

              Już to napisałam, ale napiszę jeszcze raz, że zgadzam się z tym. Uważam, że
              praca nauczyciela nie jest łatwa i powinna być dobrze opłacana, ale powtórzę
              swoją opinię - nikt nauczycieli nie zmuszał do zostania nimi. Ja rozumiem, że
              czasem nie ma za wiele możliwości pracy, ale jest dużo innych bardziej
              odpowiedzialnych i ciężkich zawodów niż nauczyciel (chociażby lekarz czy
              górnik), a jednak mam wrażenie, że nauczyciele są tą grupą, która najwięcej
              narzeka na swoją pracę.

              Chodzę do 3 klasy liceum i wiem, jaka jest młodzież, ale denerwuje mnie robienie
              z nas wszystkich jakichś potworów, którzy nie dają nauczycielom żyć. Nie wszyscy
              uczniowie mają szkołę gdzieś i nie wszyscy są wulgarni. Chciałabym też
              zaznaczyć, że również wielu nauczycielom naprawdę daleko od ideałów i spotkałam
              wielu takich, którzy swoim chamstwem przewyższali młodzież (choćby mój
              polonista, który do ucznia, który tylko cicho szeptał do swojego sąsiada z
              ławki, krzyknął: "Kur... mać, jak się nie uspokoisz to Ci zapier...!" - byłam
              tego świadkiem i zszokowało mnie to. Oczywiście nie jest to ogół, ale tak samo
              jak nie wszyscy uczniowie są źli, tak samo i nie każdy nauczyciel to chodzący
              autorytet.

              PS. Nie chciałam tym postem urazić żadnego z nauczycieli, tylko zwrócić uwagę,
              że w budynku szkolnym nie zawsze uczniowie są tą gorszą stroną - większość
              nauczycieli zasługuje na lepsze wynagrodzenie, ale są i tacy, którzy pasują
              tylko do budki z piwem.
      • tomek854 Re: To nie całkiem tak. 30.03.09, 02:51
        > Bez przesady. Równie "skomplikowaną" księgowość prowadzi kierowca rozwożący
        > zaopatrzenie do sklepów.

        Akurat tak się składa że byłem i kierowcą, i nauczycielem. I to, co ma w
        papierkach kierowca to jest pikuś, nawet biorąc pod uwagę papierologię
        dostarczanego towaru + jego własne dokumenty.

        A do tego on odpowiada tylko za to, co związane jest z jazdą (tarczki
        tachografów, godziny czasu pracy kierowcy) a i to jedynie, jeśli jeździ pojazdem
        pow. 3.5 tony.

        Wszystko inne to jest tylko przekazywanie - podpisujesz że załadowali 10 palet,
        podpisuję Ci że rozładowali 10 palet. Jeżeli cokolwiek się niezgadza, to
        zaznaczasz na papierach "nie zgadza się" i to nie Twój problem, bo Ty jesteś
        tylko kierowcą.

        Nauczyciel odpowiada za wszystko co wypisuje, a dotego większa częśc z tych
        danych nie jest bezpośrednim wynikiem jego pracy.

        Zapewniam Cię, praca kierowcy to luksus. A dowożenie do sklepów to akurat
        najgorsza robota dla kierowcy ciężarówki, bo inne prace to już w ogóle miód.
        Choć nierozwojowe - ja wytrzymałem 3 lata :-)

        > ????????????????. Nie wolno rozmawiać?

        W wielu szkołach nie wolno, gdyż nauczyciel ma skupiać się na dzieciakach a nie
        na rodzicach. U mojej mamy nie wolno było, w szkole w której miałem praktyki nie
        wolno było (nawet nam, praktykantom) i tam, gdzie uczy moja kumpela z roku też
        nie wolno.

        > Jeśli wyleciał z pracy za zajście wyglądające tak jak opisał Tomek, to znaczy ż
        > e
        > miał idiotę dyrektora.(częsty przypadek)
        > Jeśli sąd pracy uznał wypowiedzenie za bezskuteczne, to nauczycielowi jako
        > jedynej grupie zawodowej przysługuje odszkodowanie za cały okres pozostawania
        > bez pracy. W innych zawodach to max 3 miesięczna pensja.

        Dyrektor chciał go zostawić, ale nie mógł, skoro pozbawiono go prawa do
        wykonywania zawodu... (nie znam dokładnych szczegółów, bo znałem tylko początek
        sprawy, reszta jest z drugiej ręki, ale zaczęło się od tego, że dyrektor bronił
        nauczyciela, więc rodzice poszli na prokuraturę i już nie wiele można było
        zrobić...)

        > A dlaczego nie? Cały problem oświaty polega na braku dyskusji albo na dyskusji
        > na tematy zastępcze. Za zdziczenie obyczajów mają swoją część odpowiedzialności
        > również nauczyciele. Udaje się, że w szkole nie ma narkotyków, przemocy,
        > złodziejstwa. Wszystko jest zamiatane pod dywan, bo to kłopot i dodatkowe
        > zajęcie oraz rozgłos. Zamiast tego temat mundurków. Na wycieczkach szkolnych
        > równie często widziałem rozrabiające dzieciaki, jak i wściekłych opiekunów, bo
        > jak dzieciaki nie spacyfikowane w łóżkach, to nie można zacząć własnego
        > pijaństwa. A nastolatek doskonale rozpoznaje stan opilstwa i stan po opilstwie.
        > Nie załatwi tego odpowiedź, że to nie twoja sprawa, gów___rzu.

        I to chyba jest piękna pointa.
    • Gość: lol Re: zasuwam na półtora etatu i zarabiam 2,5 tyś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.09, 14:50
      Nauczyciele wiecej odpoczywaja niz pracują

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka