maga67
25.02.07, 17:37
Ostatnio zachorowałam i jestem w szoku po potraktowaniu mnie przez lekarkę z
Poradni Rodzinnej przy u. Wrocławskiej. Lekarka dwa razy odwiedziła mnie w
domu 39,5 C.
Rozmawiałyśmy przez telefon (po moich 2 próbach skontaktowania się
telefonicznie Pani Doktor sama zadzwoniła do mnie - pytając jak się czuję).
Mimo braku ozmian osłuchowych na podstawie wywiadu skierowała mnie na RTG,
które wykazało rozległe zapalenie płuc. Skierowała mnie również do szpitala w
celu diagnozy przez specjalistę. Okazało się,że leczenie jest prawidłowe.
Następnego dnia przeżyłam szok, gdy zadzwonił telefon - to Pani Doktor pytała
jak się czuje i co powiedziano w szpitalu.
Od samego początku czułam się traktowana jak człowiek.
Bardzo polecam tę Poradnię Rodzinną (ma podpisaną umowę z NFZ). Nie ma też
problemów z dostaniem się do lekarz.
Jestem w szoku, zwłaszcza po opowieściach koleżanki, która również miała
zapalenie płuc i nieszczęście, że nie zdążyła przepisać się do mojej Poradni a
była "pacjentką" lekarki z Przychodni Rejonowej na ul. Czumy.
Tam chory czeka na łaskę przyjęcia przez lekarkę i liczy na jej dobry humor,
bo tam lekarze są przemęczeni i niedostępni. Wpływa to również na pozostałych
pacjentów, którzy nie wpuszczą do lekarza (w celu zapytania czy LEKARZ
przyjmie). Udają głuchych, bo przecież oni za chwilę dostąpią łaski przyjęcia
przez "Lekarza".
Niebo a Ziemia.
Czy inni też maja takie odczucia?
Pozdrawiam chorych i zdrowych.