raila2
27.12.07, 22:51
Postanowiłam opisać w całości historię Milenki, może po jej
przeczytaniu nasuną się wam jeszcze jakieś sugestie, o jakie
leczenie dla córci walczyć jaką obrać drogę. Leczymy się w
Białymstoku na Wołodyjowskiego. W wieku 4 tygodni stwierdzono
zwichnięcie lewego stawu biodrowego, lekarz z DSK, bo tam
wykonywałam pierwsze badanie zalecił noszenie szelek pavlika przez 6
tyg i kontrolę po tym czasie. Wizyta kontrolna to szok, nadal
zwichniecie lekarz z DSK chciał kłaść moją 2 miesięczną córcię na
wyciąg, wystarszyłam się tego i poszłam na konsultację na
Wołodyjowskiego, tam próbowano jeszcze leczyć córcię w inny sposób
poduszką Frejki, niestetety bezskutecznie - kładą Milenkę na wyciąg,
spedzamy w szpitalu 6 tygodniu, niestety wyciąg nie powoduje
wstawienia się kości wstaw, lekarze coś pobąkują o operacji. Po 6
tygodniach powiedziano, iż podejmą się próby wstawienia kości pod
narkozą, jeśli się uda dziecko zagipsują, jesli nie zostaje
operacja. Założono gips, nasze leczenie przebiegało następująco:
-6 tygodni gips żabka
-6 tygodni gips żabka
-6 tygodni szelki Pavlika
-8 tygodni szelki Pavlika
-próba wprowadzenia szyny Denis Brown jakieś 2 tygodnie
bezskutecznej męki
-od 8 tygodni aparat Groniera
No i na dzień dzisiejszy staw nadal się zwicha.Lekarz prowadzący
proponuje kolejny gips. W tej chwili szukam opinii innych lekarzy i
chcę się kosultować. Dam znać jak coś się wyjaśni.