Zaczęło się wczoraj czy przedwczoraj
i tu się zaczęło i tam się zaczęło jednakowo.
Dziś się dopiero tam skończyło, bo tu od razu owcę do zagrody,
i na skobel, bezpiecznie się czuła, gdyż główny posokowiec,
przewodnik stada został odcięty.
Kto śledził, czytał, widział to może coś wie, niech zachowa dla siebie.
W jakim celu to piszę?
Wczoraj o czarnej owieczce było mówione i synu marnotrawnym.
tak sie jakoś w temacie złożyło.
Kto ma stadko, to pilnuje, śledzi swe owce a najbardziej tą czarna kocha
Jak ma syna marnotrawnego to i tak go kocha i zaopiekuje się nim jak zajdzie potrzeba.
O koziołku ofiarnym też tu w którymś wątku jest.
Wypatrzył sobie mnie jeden wilk, one działają stadem więc wataha dołączyła.
Ja czarna owca, bo koziołkiem trudno babę nazwać,
w pojedynku z watahą , pazernych, żernych wilków sie zmierzyłam.
Widowisko było niezłe, ubaw po pachy, ludzie aż płakali,
jedni ze śmiechu inni ze smutku.
Ja darłam sie, wykrzykiwałam , bee,bee,bee i jakoś sobie poradziłam.
Na koniec chciałabym przytoczyć jeszcze i to:
Panie Boże, strzeż mnie od moich przyjaciół,
bo z nieprzyjaciółmi sam sobie poradzę.
ioraz
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
Zaprawdę powiadam Wam, że obydwa się sprawdziły.
Są ponadczasowe.
W sumie wesoło jest