iryska2604
26.04.13, 15:29
Dyrektor zapiera się też, że w poniedziałek wszystko odbyło się zgodnie z procedurami i utrzymuje, że pani Lucyna do Otwocka nie jechała na żadne konsultacje. - Rodzina się dziwi, dlaczego pacjentka została wypisana. A została, bo przyjęto ją bez warunków wstępnych do innego szpitala, gdzie jest oddział septyczny, którego u nas nie ma. Tam jej jednak nie przyjęli - mówi. Na uwagę, że rodzina nie dziwi się, czemu panią Lucynę wypisano, tylko czemu nie chciano jej przyjąć z powrotem, odpowiada, że u niego w szpitalu "procedura leczenia została zakończona".
- Skoro tak, to czemu pacjentkę w końcu przyjęto?
- Pani wie, ile ona ma lat? - odpowiada pytaniem pan dyrektor.
- 85.
- To sama pani sobie odpowiedziała na to pytanie. Mając tyle lat, człowiek ma też inne schorzenia, owrzodzenie, złamanie, choroby internistyczne... - wskazuje, tym bardziej czyniąc niezrozumiałym, czemu panią Lucynę godzinami trzymano w izbie przyjęć i przyjęto ją dopiero po interwencji z biura RPP.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13803403,85_latki_ze_zlamanym_biodrem_szpital_nie_przyjmie_.html?as=1
Przeczytajcie sami. Zastanawiam sie nad bezmyślnością ludzi młodszych.Przecież oni też będą starzy - nie stać ich na odrobinę empatii?