estella50
25.09.16, 09:44
wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20736436,kto-cie-wyleczy-jesli-nie-szeptucha.html
Kto korzysta z ich usług?
- Wszyscy.
Nawet księża?
- Tak. Dla mnie to też było na początku zaskoczenie. Na takim lokalnym poziomie relacje babek z klerem są bardzo dobre. Księża prawosławni też chodzą do nich po pomoc. Ponoć jeden z nich sam nawet jest szeptunem. Dla nich to nic niewłaściwego. Na ławie przed domem szeptuchy czekają profesorowie wyższych uczelni, szefowie firm, ale także ludzie po szkole podstawowej.
Na ich popularność nie ma większego wpływu ani wykształcenie, ani religijność, które pewnie najsilniej mogłyby kształtować stosunek człowieka do magicznych praktyk. W oczekiwaniu na wpuszczenie do domu babki spotkałam ludzi młodych, starych, wykształconych, niewykształconych, miastowych i ze wsi... cały przekrój demograficzny.
Dla wszystkich to ostatnia deska ratunku."
Młoda socjolożka prowadzi badania, odwiedza różne szeptuchy i zdaje w wywiadzie relację z tych wizyt. U jednej z nich czysta woda w kubku, po nakryciu go szmatką i "zamawianiu" staje się mętna!
Dla mnie temat szeptuch jest bardzo intrygujący. Może ktoś miał kontakt, słyszał o ich praktykach?