estella50
12.03.17, 20:57
"Gdy Europa decyduje o swojej przyszłości, polski prezydent jeździ uśmiechnięty na nartach. Andrzej Duda przegrał politycznie nawet z Witoldem Waszczykowskim. Państwo straciło głowę.
Brak szacunku we własnych szeregach to chyba największa porażka polityka pełniącego najwyższą funkcję w państwie.
– Z Dudą o sytuacji w Europie i nierealnym planie zamiany Tuska na Saryusza-Wolskiego nikt z PiS ani rządu nie rozmawiał. Przecież i tak wiadomo, że decyzje podejmuje prezes, po co więc tracić czas na rozmowy z prezydentem? – wzrusza ramionami polityk zaangażowany w dyplomatyczne zabiegi wokół kandydatury Saryusza-Wolskiego.
W tej sprawie, podobnie jak w wielu innych, Jarosław Kaczyński nie pozostawia prezydentowi przestrzeni do działania. Prezes się z nim nie liczy, więc partia również."
O tym pisze się w najnowszym "Newsweeku". A ja od dawna zastanawiam się, bo może nie zauważyłam, że na przykład o masowym odchodzeniu generalicji z wojska prezydent się nie wypowiadał? A ma chyba w tej materii obowiązki konstytucyjne?