iryska2604
24.06.19, 18:13
Ponad 250 tysięcy – tyle osób wyległo w niedzielę na ulice Pragi, by żądać ustąpienia premiera Andreja Babisza. Podczas największej od 30 lat demonstracji w Czechach nie zabrakło polskich akcentów. Aktywistki i aktywiści ruchu społecznego Miliona Chwil dla Demokracji mówili, że nie chcą, by Czechy poszły śladem Polski. Czym szef rządu rozwścieczył obywateli i w czym sytuacja w Pradze przypomina tę w Warszawie? O tym opowiedział naTemat Jakub Medek, dziennikarz TOK FM.
natemat.pl/276797,czechy-protesty-w-czechach-przeciwko-premierowi-andrejowi-babiszowi
Na pozór spokojni Czesi zdenerwowali sie mocno, pokazuje to skala protestu.Pojawił się zresztą polski wątek. Niektórzy aktywiści występujący na scenie jasno mówili, że nie chcą w Czechach drugiej Polski, ani Węgier. Ale poza tym protestujących nie łączą wyraziste przekonania na poszczególne kwestie. To zresztą ruch niepartyjny, który trzyma polityków na dystans. To jego siła i słabość.