jaga_22
01.04.07, 13:36
Polska jak w bajce o złotej kaczce dostanie od Unii Europejskiej górę
pieniędzy, jeśli będzie potrafiła je wydać na ustalonych warunkach. Na razie
trudno uwierzyć w bajkowy finał.
Czterokrotnie mniejsza od Polski Portugalia ma przeszło 2 tysiące kilometrów
autostrad. Porównywalna do naszego kraju Hiszpania ma ich ponad 8 tysięcy,
czyli 10 razy więcej niż Polska. Dzięki wejściu do Unii Europejskiej Hiszpanie
nie tylko pokryli swój kraj siecią dróg, ale też zbudowali madryckie metro i
stworzyli kilka milionów nowych miejsc pracy.
Polska ma dziś podobną szansę. W unijnym budżecie na lata 2007–2013 zapisano
dla naszego kraju 91 miliardów euro. To przeszło 10 procent unijnego budżetu,
choć dzielono go między 27 krajów UE. Pieniądze dostajemy głównie dzięki
funduszom strukturalnym, które służą wyrównywaniu różnic w poziomie życia
między poszczególnymi regionami Europy. W ich ramach przyznano nam trzy razy
więcej niż dotychczasowemu głównemu beneficjentowi tych funduszy, czyli Hiszpanii.
W większości inwestycji udział unijnych pieniędzy ma wynieść 85 procent.
Resztę musimy wysupłać sami. Ale unijne euro nie jest manną spadającą z nieba.
Trzeba je wydać zgodnie z regułami i rozliczyć się co do eurocenta. Już dziś
widać, że możemy mieć z tym kłopoty.