06.03.09, 11:21
Lubicie zmieniać otoczenie?
Czy i ile razy przeprowadzaliście się?
A w mieszkaniu, jak często napada Was chęć poprawienia, przestawienia, odnowienia?
A znajomi? Trzymacie się starych, którzy nawet irytują, ale wolicie ich niż
nowych, czy przeciwnie?
Obserwuj wątek
    • ditai-lutek Re: Zmiany 06.03.09, 16:20
      Mój ojciec był wojskowym, więc wiadomo, było nas czworo rodzeństwa i każde z
      dzieci rodziło się w innym mieście. Przeprowadzek nie nie będę wyliczać, bo za
      długo by to trwało. Po wojnie były jeszcze cztery. My w ciągu 50 lat
      przeprowadziliśmy się 4 razy. Z przestawianiem mebli było tak, jak mąż wrócił z
      pracy powiedział tylko: wiesz, tak chyba jest lepiej. Często nie zauważał
      zmiany, bo przywykł do takich niespodzianek. Ponieważ w ogóle lubię kontakty z
      ludźmi, więc chętnie zawieram nowe znajomości, a starych trzymam się kurczowo,
      bo sprawdzeni i fajnie mi z nimi. Edyta
      • polnaro Re: Zmiany 07.03.09, 21:08
        Zapytałam, to wypada odpowiedzieć także.
        Ja jestem astrologiczny bliźniak, z tym też wiążę swoje upodobanie do zmian,
        ciągle coś wymyślam i zaraz po chwili tęsknię za tym co było, bo w nowym szybko
        odkrywam wady. Zdarza się, że wracam do "jak było", jeśli się da.
        Przeprowadzałam się 7 razy, ale miasta zmieniłam 4, za każdym razem robiłam to z
        radością i już po pół roku chętnie wróciłabym na stare śmieci, bo bardzo
        tęskniłam za ludźmi i znajomymi zakątkami. Przyjaciół jedynie trzymam się
        konsekwentnie, nawet ich wady oswoiłam. Nowych niewielu, ale czemu nie, próbuję,
        jeśli jest okazja.
        • zajbel Re: Zmiany 07.03.09, 22:41
          Nie lubię przeprowadzek a przeprowadzałam sie tylko trzy razy.
          Kiedyś bardzo lubiłam przestawiać meble i szukałam coraz to nowszych
          ustawień. W ubiegłym roku gruntownie remontowaliśmy dom i do
          poprzestawiania i remontu został tylko jeden pokój. Miał być robiony
          w tym roku ale boje sie że nie będzie tego remontu ze względów
          rodzinnych . Ale bardzo lubie kupować coś do domu, nawet bardziej
          niz ubiory.
          • iryska2604 Re: Zmiany 07.03.09, 22:58
            Wiesz,jest takie powiedzenie ze na jednym miejscu i kamień mchem obrasta. Tak i
            my ,ludzie-siedzac w jednym miejscu ,obrastamy w rzeczy,znajomych i z jednej
            strony to jest dobrze-masz korzenie.Ale z drugiej strony cos człowieka gna i
            czasem zostawiłby te lary i manaty i popędził w siną dal!Rozmarzyłam się....
            • anoagata Re: Zmiany 07.03.09, 23:25
              Choc nie chętnie ale juz jestem chyba w czwrtym miejscu,ale też jestem
              człowiekiem co szybko się przystosowuje do środowiska.Bardzo nie chętnie się
              czegoś pozbywam ale jeżeli muszę to potem jestem zadowolona.Meble przestawiam
              często bo zawsze to jest jakoś inaczej i ciekawiej a o to właśnie chodzi.
              • marguyu Re: Zmiany 08.03.09, 10:47
                W Polsce mieszkalam w Toruniu, Bydgoszczy, Supraslu i ostatnio w
                Nowym Saczu.
                We Francji w Villeneuve d'Ascq, Roubaix, Lille, La Madeleine i
                Aubagne (razem 9 przeprowadzek).
                Na Tahiti 3 przeprowadzki (fare vert, Affahaiti, Pueu).
                W Urugwaju mieszkalismy tylko w Montevideo.
                Razem naliczylam ponad 30 przeprowadzek podczas ktorych
                wyspecjalizowalam sie w pakowaniu. Moge otworzyc firme.
                Przyjaciol, niezaleznie od podrozy i miejsc zamieszkania, mam wciaz
                tych samych i mozna ich policzyc na palcach u jednej reki. Reszta to
                znajomi. Blizsi lub dalsi ale tylko znajomi.

                Co nas gna po swiecie?
                Nie wiem. Zludzen nie mamy wiec nie szukamy idealu. Po prostu chcemy
                poznac nowy, inny kraj od srodka.
                Bardzo podoba nam sie w Czechach. Nie sa idealni, maja swoje afery
                polityczne, swoich huliganow i lobuzow, ale tu wszystko dziala.
                Zdrowie, system socjalny, bezpieczenstwo. Ale oni bezmyslnie nie
                zniszczyli poprzednich struktur tylko dlatego, ze
                byly "komunistyczne". Zmienili je, zaadaptowali i korzystaja z nich
                nadal. Mam na mysli sluzbe zdrowia. Jak widze to co pod tym wzgledem
                dzieje sie w kraju to mam chec prac rowno po bezmyslnych pyskach
                tych wszystkich, ktorzy do tego doprowadzili.
                • pia.ed Re: Zmiany marguyu 08.03.09, 12:07
                  A mnie sie podoba to co napisalas, marguyu!


                  > ... w Czechach ... tu wszystko dziala.
                  > Zdrowie, system socjalny, bezpieczenstwo. Ale oni bezmyslnie nie
                  > zniszczyli poprzednich struktur tylko dlatego, ze
                  > byly "komunistyczne". Zmienili je, zaadaptowali i korzystaja z
                  nich
                  > nadal. Mam na mysli sluzbe zdrowia.
                  • jaga_22 Re: Zmiany marguyu 08.03.09, 14:22
                    Od urodzenia,to ojciec ganiał po kraju,my razem z nim.
                    Z Grodna w 45r. pojechaliśmy do Białegostoku,bo tam była nasza rodzina,
                    potem Łódż,Konstantynów Łódzki,Wieleń,Kaszczor,Świętno,Cigacice,
                    Krzystkowice,Jasień.
                    Tu z dala od naszych domów poznałam męża i wyjechaliśmy do Warszawy
                    w 1971r.
                    W Warszawie zmienialismy dzielnice 3x,a za czwartym już jesteśmy
                    25 lat i nigdzie się stąd nie ruszę,bo zawsze mi się tu podobało.
                    Moim marzeniem było zamieszkać w W-wie jeszcze jak byłam nastolatką.
                    Do dzisiaj rodzina wspomina,bo było to wówczas moje bardzo nierealne
                    marzenie.http://i44.tinypic.com/r8b9dg.jpg
                    • graga211 Moje przeprowadzki nie są gorsze 08.03.09, 19:21
                      Nie liczę tego, co było z rodzicami, bo to była ich sprawa.
                      Z uyu nie konkuruję, bo jej nikt nie przebije - lepsza od Cyganów,
                      których przecież ciągle nosi.
                      Ale ja - może właśnie dlatego, że prapradziadek był Cyganem -
                      przeprowadzałam się 13 razy. A gdy się nie przeprowadzam, to
                      przemeblowuję. Namiętnie, z przemiszczaniem gniazdek i kontaktów.
                      Taka maniaczka, hehehe.
                      A przyjaciele? No cóż, przeprowadzki kosztują...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka