Narodowy Fundusz Zdrowia w absurdalny sposób rozlicza się ze szpitalami -
alarmuje "Dziennik".
Według gazety obowiązuje twarda zasada: jeden pacjent, jedna choroba. Jeżeli
pacjent oprócz żółtaczki choruje na nadciśnienie, szpital musi wybierać, które
schorzenie leczyć, bo NFZ zapłaci tylko za jedno z nich. NFZ odrzuca zarzuty.
"Dziennik" opisuje przypadek pacjentki, której lekarze zrobili cesarskie
cięcie. Na świat przyszły bliźniaki, jednak bóle brzucha nie mijały. Okazało
się, że kobieta ma krwiaka nerki i potrzebna jest kolejna operacja.
Dla szpitala ta informacja oznaczała jedno: trzeba wybrać, z czego wyleczył
pacjentkę. Dlaczego? Bo NFZ zwróci mu pieniądze tylko za jedną chorobę.
Wygrała operacja nerki, bo była droższa. - Za poród szpital nie dostał ani
grosza, jakby go w ogóle nie było - powiedział gazecie Grzegorz Krzyżanowski,
urolog z Pabianic i prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi.
-------------------------------------
A jak straci nogę i rękę,to co wybiorą?

(
wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zlamal-dwie-nogi-zloza-mu-jedna,wid,10938620,wiadomosc_prasa.html