lordosis
25.11.09, 08:22
Artykuł/Reklama w naszym ukochanym "Mieszkańcu" zaczynał się tak: "Po raz
kolejny spotykamy się dzis z Jackiem Twarowskim dyplomowanym masażystą"...
Dalej nastepuje opis co i jak ...
Zapisałam się na terapię. "Gabinet", bo taką szumną nazwę nosi, niewielkie
mieszkanie, urządzone "wczesnym Gierkiem". "Profesjonalny" stół, kilka
taboretów, nie pierwszej świeżości ręczniki, takie coś białe, pomięte zamiast
jednorazowego prześcieradła, kubki po kawie, tu i tam...Pan masażysta, w
stroju bardzo niechlujnym, rzekłabym brudnym, żółta koszulka z reklamą
gabinetu. (BTW kolor "żółty", to ostrzegawczy). Jednym zdaniem wrażenie
koszmarne. "Misterium" trwa 50 minut z kilkoma przerwami, a to ktoś dzwoni, a
to fizjologia wzywa, pacjent lezy i czeka w zaduchu. Koszt 60zł.
Pierwszego dnia, pomyslałam, przypadek, ale dnia drugiego sytuacja sie
powtórzyła...Może ten pan ma cudowne ręce,jest świetnym fachowcem, ale to co
oferuje poza tym, jest na skandalicznie niskim poziomie.
Dzisiaj rano zadzwoniłam, żeby odwołac wizyty...Pan "rzucił słuchawką" sic!
Ciekawa jestem, czy ktoś korzystał...z tego przybytku na ul. Garwolińskiej,
nazwanym Gabinet "Zdrowie"...
Pozdrawiam