Dodaj do ulubionych

Naprawa pieca - kto za to płaci?

12.06.05, 12:19
No i stalo sie! Spadla na mnie (oczywiscie w przenosni :)) angielska zmora -
piec gazowy, ktory wlasnie odmowil posluszenstwa i zostalam z trojka dzieci
bez cieplej wody. How very funny!
I teraz sie pojawia pytanie, kto ma zaplacic za jego naprawe. Landlord czy ja?
W umowie mam, ze landlord odpowiada za to by 'keep in good condition and
working order ... water, gas and electricity supplies." No wlasnie, piec
gazowy raczej sie nie zalicza do supplies (?)
A z kolei w punkcie 'Repairs' jest napisane:" The tenant will keep the
property in good repair during the tenancy. The tenant similarly agrees to
keep the furniture and other contents in good condition." I tu zaczynaja sie
schody... bo tu dla odmiany piec kwalifikuje sie raczej do kategorii 'other
contents" :(
Mieliscie podobne dylematy?
Poradzcie, bo nie wiem na co sie nastawiac w rozmowie z landlady :)
Obserwuj wątek
    • asica74 Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 12.06.05, 12:26
      za naprawe pieca, kaloryferow, etc ma zaplacic landlord. Najczesciej chodzi tu
      o tzw intentional damage, czyli gdybys rzuciala w piec dwoma ceglami, to
      musialabys zaplacic. W innym przypadku, gdy cos sie psuje samo, tak jak boiler,
      to takie naprawy pokrywa wlasciciel.

      Problem bojlera jest tu bardzo rozpowszechniony, niestety
      • effata Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 12.06.05, 12:31
        Obys miala racje :)
        Ceglami nie rzucalam, ale przyznam, ze wiele razy mialam taka ochote (ciagle
        sie wylaczal, az wreszcie zbuntowal sie na dobre)
    • kasia799 Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 12.06.05, 12:30
      Effata ja mysle ze nie masz sie co zastanawiac i od razu dzwon do landlady
      Mialam to samo pare m-cy temu
      Bojler przestal mi dzialac - bylo za malo wody w obiegu (wiec za male
      cisnienie - na piecu jest taki zegareczek ktory to pokazuje)
      Zostalam bez ogrzewania i cieplej wody
      W Polsce mialam podobny piec wiec domyslilam ze to wlasnie to ale co ja bede
      sama kombinowac... i jeszcze cos na prawde zepsuje i bedzie klops!
      Zadzwonilismy do landlady zeby przyjechala sprawdzic co sie dzieje
      Troche sie z tym ociagala wiec moj Roland powiedzial jej ze zadzwoni do agenji
      (ze skarga) i przyjechala w 15 min z kims do pomocy
      Doposcili wody w pare minut, pokazali mi jak to zrobic nastepnym razem gdy
      cisnienie znow bedzie za niskie i juz.
      Dzwon, przeciez umyslnie tego bojlera nie zepsulas
      • lol21ndm Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 12.06.05, 13:00
        Placil bedzie landlord. Musisz tylko go zawiadomic i uzgodnic kto i za ile ma
        dokonca naprawy (czasem landlord sam to zalatwia, czasem prosi o zalatwienie -
        jednak zawsze przed naprawa uzgodnij orientacyjna cene - tj. jesli sama
        zalatwiasz na zyczenie landlorda, i naprawiajacy powie tyle i tyle, to
        skontaktuj sie z landlordem i niech wie, by potem nie mowil, ze mogl zalatwic
        taniej...). Z doswiadczenia wiem, ze czasem mozna dlugo czekac - jesli landlord
        chce zalatwic sam, a jest opieszaly... Od pieciu miesiecy czekam na nowy plot...
        • effata Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 12.06.05, 13:13
          Zwale negocjacje na meza i ... mam nadzieje, ze nie zostane przez miesiac bez
          cieplej wody :(
    • effata Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 14.06.05, 01:08
      Okazalo sie, ze sytuacja nie jest najgorsza, bo pani landlady ubezpieczyla piec
      w BG wiec ani ja nie musialam placic, ani ona nie zostala nagle narazona na
      wywalenie 200-300 funtow na raz.
      Pan przyszedl, szperal godzine, nic nie naprawil, powiedzial, ze musi:
      - zamowic potrzebna czesc (to zrozumiale)
      - przyjsc jutro znowu z supervisorem (???)
      - w srode ma wolne, wiec i tak sie nie pojawi (jakby nie mogl kto inny)
      - odkrecal kurek z ciepla woda tak, ze go odlamal, wiec ...
      - nie mam ciplej wody conajmniej do czwartku i mam kran do wymiany (tzn. on to
      zrobi oczywiscie. Powiedzial, zebym sie nie denerwowala tym kranem, bo przeciez
      i tak nie mam cieplej wody)
      Ja takich specow juz skads znam :(
    • alex_koz Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 14.06.05, 16:48
      hej, juz widze ze sie problem sam rozwiazal. MI sie piec rozwalil w srodku
      lutego kiedy bylo naprawde zimno, wiec te 2 dni bez cieplej wody i ogrzewania
      byly interesujace ;-) na szczescie przyjaciele mieszkaja blisko (prysznic!) a
      dostalismy od landlorda grzejnik wiec przetrwalismy. Piec byl wymieniony na
      nowy trzeciego dnia co podobno bylo dosc szybko (dzieki Pete!) bo moj angielski
      wspolokator mowil, ze poprzedniego roku wymiana pieca w innym domu zajela
      landlordowi 2 tygodnie. Poza tym specalista tez mi opowiadal o tym, ze nie ma
      tam jakiejs srubki itp. ale w koncu jak go landlord pogonil to zrobil co
      trzeba. A z ciekawszych rzeczy tydzien temu padla pralka, nie byl to specjalnyu
      szok bo miala co najmniej tyle lat co ja albo i nawet wiecej i po 3 dniach
      (dzieki Pete!) dostalismy nowa. Pozdrawiam goraco
      • effata Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 14.06.05, 17:04
        Hej Alex_koz,
        Witaj na forum :)
        Sprawa sie rozwiazala, hmm... niby tak, ale sie przeciaga w czasie. Wlasnie
        przed chwila przyszedl jakis gosc, ktoremu "przekazano sprawe" i nic nie
        wiedzial (mial byc przed poludniem). Najpierw sciagnal mnie na dol (na gorze
        zostawilam dzieciaki) a potem nawijal przez 10 min. przez telefon, bo musial
        sie od poprzedniego dowiedziec co i jak, az wreszcie ... umowil mnie z kolejnym
        kolesiem na czwartek :(
        Co prawda mrozow trzaskajacych nie ma, ale przy dwojce dzieci w wieku
        pieluchowym to troche trudno bez cieplej wody. No, ale zawsze mozna sie
        pocieszac, ze nasze prababcie mialy gorzej :)
        • annamaria0 Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 14.06.05, 17:06
          Effato, wszelka, najmniejsza nawet naprawa zajmuje mojemu landlordowi cale
          tygodnie - z tego, co slysze, to niestety norma:-( Radze uzbroic sie w cierpliwosc.
          • effata Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 14.06.05, 17:14
            Annomario, staram sie, choc okazem cierpliwosci nie jestem :(
            W tym przypadku landlord jest w porzadku, tylko serwis British Gas nawala.
            • annamaria0 Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 14.06.05, 17:16
              W przypadku mojego landlorda to kombinacja jego niebywalej wrecz niesolidnosci
              z obstrukcja ze strony wszelkich mozliwych uslugodawcow.
              • effata Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 20.06.05, 17:39
                Do wszystkich sledzacych losy mojego pieca :)))))))))))
                Po 8 dniach mam ciepla wode, z ktorej nie moge korzystac w kuchni, bo pan kurek
                zlamal i z naprawa mu sie nie spieszy.
                Od poniedzialku bylo u mnie 4 panow, z ktorych kazdy nastepny nie byl
                poinformowany o poczynaniach poprzednika, wiec pierwsze 10 min zajmowalo im
                dowiadywanie sie o co chodzi. Trzeci pan byl 2 razy, bo naprawil wiatraczek, a
                piec nadal nie dzialal, wiec poszedl sobie,bo nie wiedzial, co jeszcze moze
                nawalac. Czwarty pan byl trzy razy, bo tez sobie nie radzil. W koncu za 3 razem
                przyszedl z supervisorem i jakos razem cos wydumali.
                Co do kurka, to zadzwonila do mnie pani z Customer Service, zeby potwierdzic,
                ze moje zgloszenie zostalo przyjete i w CIAGU KILKU DNI zadzwoni do mnie ktos,
                zeby ... SPORZADZIC RAPORT! Ciekawa jestem ile zatem zajmie im sama naprawa
                kranu?
                A myslalam, ze jesli chodzi o biurokracje, to Polska jest nie do pobicia.
                Eh, a ja sie zastanawialam, dlaczego na wszelkich kursach angielskiego taki
                nacisk kladzie sie na umiejetnos pisania 'letters of complaint'.
                Coz, bede musiala znowu cos napisac (zeby nie wyjsc z wprawy :)))
                • jagienkaa Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 20.06.05, 18:17
                  polecam pisanie letter of complaints - zawsze dostaję jakąś (pozytywną)
                  odpowiedź, a często nawet rekompensatę lub pieniądze (raz nawet za darmo
                  spodnie z NEXT). Teraz czekam na odpowiedź z GAPa.
                  Miałam podobną historie z zamrażarką jak wynajmowaliśmy mieszkanie w
                  Nottingham, wszystkie sprzęty AGD były nowiutkie, przez 6 miesięcy nie zdążyli
                  mi zamrażarki naprawić, w końcu wymienili i i tak nie działało. Dwa razy też
                  pospuła mi się prala i raz zmywarka (wszystko marki Ariston). Fachowcy znali
                  się na sprawie tak jak ja. Beznadzieja, naprawdę.
                  • mama5plus Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 23.06.05, 14:33
                    Dwa razy też
                    > pospuła mi się prala i raz zmywarka (wszystko marki Ariston).


                    Ariston to chyba najwieksza szmira jaka znam jesli chodzi o serwis.
                    Mamy pralke. Pralka jak pralka. No czesto chodzi i ma prawo sie niby popsuc.
                    Ale ten ich zakichany serwis...zlecaja naprawy niejakiej firmie Merloni, ktora
                    nie ma swojego stalego zespolu tylko zatrudnia przypadkowych ludzi (za tanioche
                    chyba zeby zaoszczedzic) I w dodatku niewielu wiec czekanie 3 tygodnie na
                    `specjaliste`. Pozniej jeszcze okazuje sie, ze specjalista nie byl
                    poinformowany co sie zepsulo. Przyjezdza. O uszczelka! Nic mi nie powiedzieli.
                    Typowe dla nich - dodaje i niestety sie zegna. Na nastepne 4 tygodnie - bo
                    czesci sprowadza zakichany Merloni z Wloch z hurtowni i tyle trzeba czekac.
                    Mozna sobie dzwonic, pisac listy. Ich to nie wzrusza. Zero odpowiedzi.
                    Typowa wloska natura :/ Siesta - nie przeszkadzac.
                    Trafilam na strone gdzie jest kupa narzekan pod ich adresem (glownie Merloni
                    ktory ma pod swoja piecza serwisowa jeszcze chyba 2 inne marki).
                    Ludzie listy pisza...ten portal zorganizowal nagranie programu tv na temat
                    Merloni to sie w koncu splaszczyli i obiecali, ze sie ustosunkuja. W zamian
                    zdjeto ich tymczasowo z czarnej listy konsumenckiej. Ale wpisano na nowo bo sie
                    z obietnicy nie wywiazali.
                    NIGDY wiecej Aristona i wszystkich innych, ktore sa pod `opieka` Merloni.
                    Koszmar naprawde. Zwlaszcza po bardzo pozytywnych doswiadczeniach z Dyson`em i
                    Bosch`em (naprawa nastepnego dnia, serwis fachowy. No bez porownania.
                    Eh, jak bym chciala by ta pralka na amen padla to przynajmniej bym miala
                    mozliwosc wymiany - wtedy koniecznie na inna marke!
                    Siostra w Polsce ma podobne przejscia z lodowka i kuchenka Aristona (tyle, ze
                    psuja sie jeszcze namietnie, oprocz tego, ze serwis do d***)
                    • deadeasy Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 23.06.05, 14:40
                      Ja mialam pralke Zanussi i nie moglam servisu Zanussi znalezc bo wszyscy tylko
                      rodzime marki robia. Kupilam wiec Hotpoint.
                      • mama5plus Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 23.06.05, 15:45
                        Hotpoint jest niestety tez `pod opieka` Merloni.
                        I Indesit.
                        Nie wiem czy i ogolne gwarancyjne naprawy ( w przypadku aristona i Indesit tak),
                        ale my wykupujemy zawsze tez dodatkowa gwarancje
                        (przedluzona i od przypadkowych uszkodzen)
                        i to na pewno jest im zlecone.

    • dariazv Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 23.06.05, 00:35
      No i stalo sie-moj piec tez padl (a tak nawiasem mowiac to chyba czesta
      przypadlosc sadzac po postach)...Tyle ze juz jakis czas temu. W lutym o ile
      dobrze pamietam. Ciepla wode mielismy tylko jak dzialalo centralne. Zima bylo
      ok ale przyszlo lato i co...30 stopni na zewnatrz a my grzejemy bo inaczej
      zimny prysznic.Zglaszalismy do agencji ze 3 razy i nic.Ciagle przysylaja tego
      samego hydraulika ktory zna sprawe i ciagle powtarza to samo. Dzisiaj piec
      zacza wydawac jakie dziwne odglosy...A jutro pierwsza rzecz jaka zrobie z rana
      to wizyta w agencji.Mam juz tego dosc. Pewnie zareaguja jak juz wylecimy w
      powietrze. Gary po kolacji zmylam w zimnej wodzie i juz mysle jak tu prysznic
      odprawic...Okropienstwo...
      A tak wogole to gdzie mozna zlozyc jakis lettef of complain na landlorda i
      agencje? kto sie zajmuje tymi sprawami?
      Pomocy bo nie wytrzymam...
      Pozdrawiam wszystkich majacych ciepla wode ;-)
      • effata Re: Naprawa pieca - kto za to płaci? 28.06.05, 15:56
        Hej Daria,
        Jak tam piecyk?
        Bo moj po tygodniu od naprawy znowu padl! Ach, to grzanie hektolitrow wody w te
        upaly... I jutro znowu bede uwieziona w domu :(
    • effata Jak ja uwielbiam BG i ich 'engineers' 29.09.05, 23:31
      Odświeżam wątek czyli piec-story część dalsza.
      Ci którzy (z uwagą, ha, ha) śledzili wątek mojego pieca wiedzą,że landlady
      okazała się w porządku, pewnie dlatego że miała ubezpieczenie :)
      Po trzech miesiącach piec padł. Tym razem już na amen. Padł w czwartek
      (złośliwość rzeczy martwych) nie dając BG żadnych szans na naprawienie tego
      przed weekendem. Przyszło dwóch speców w poniedziałek. Siedzieli ponad sześć
      godzin (nie żartuję - musiałam dzwonić do szkoły by posłali mojego synka do
      after school club, bo nie mogłam go odebrać), po czym stwierdzili, że trzeba
      kupić nowy (po super zniżce jedyne 1550 funtów). Pomijam już fakt, że jeden z
      nich usiadł na moim blacie i pogwizdywał, a ja po raz kolejny wykazałam się
      brakiem asertywności (lub nieumiejętnością wykłócania sie po angielsku :)).
      Landlady się zgodziła i ... czekam na piec już 10 dni. Po wielokrotnych
      wydzwanianiach do BG, po awanturach zrobionych przez moją landlady dowiedziałam
      się, że:
      1. nareszcie zamówili ten nieszczęsny bojler
      2. muszę czekać na montaż prawdopodobnie do 12 października, bo oni nie
      mają 'engineers' i jak ktoś odwoła naprawę, to wtedy ewentualnie ktoś przyjdzie
      do mnie wcześniej.
      Już dwa tygodnie bez ciepłej wody. A jeszcze perspektywa dwóch.

      Ręce mi opadają.
      A najgorsze, że to wszystko jest załatwiane TELEFONICZNIE! A miałabym ochotę
      pójść i pokrzyczeć sobie na kogoś osobiście :0)
      • dariazv Re: Jak ja uwielbiam BG i ich 'engineers' 30.09.05, 00:13
        Moje problemy piecowe sie skonczyly jakis miesiac temu bo sie wyprowadzilam.
        Nareszcie skonczyly sie czasy agencji, landlordow i proszenia sie o kazda
        glupote.
        Jest super!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka