Dodaj do ulubionych

Czy warto kupowac samochod w Polsce?

24.06.05, 14:24
Watek o mandatach i rozmowa ze znajomym zainspirowaly mnie, by zadac to
pytanie. Wiec jak: oplaca sie kupic w Polsce czy nie. Czy sa jeszcze jakies
korzysci oprocz ewentualnego nie placenia mandatow ze wzgledu na polskie
rejestracje(Oj, nieladnie dziewczyny, nieladnie! Co wy tu promujecie? ;))) i
nieprzestawiania sie na angielski uklad kierownicy (ja osobiscie z
przerazeniem o tym mysle :)
Czy ktos robil zestawienie cen? I ewentualnie jak wyglada sprawa z
pozniejszym serwisem?
Obserwuj wątek
    • basiak6 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 14:31
      Mialam auto kupione w Polsce przez 6 lat, potem auto kupione w Niemczech, teraz
      drugie mamy kupione tutaj.
      Wniosek jest taki ze albo kupuje sie w Polsce i rejestruje tutaj po przepisowych
      6 miesiacach, co oznacza spore koszty bo zwykle auto trzeba w jakims stopniu
      przerobic (licznik, swiatla, lusterka, etc) i ubezpieczyc na nr chassis czyli z
      jedna z 2 ubezpieczalni ktore to robia, a licza sobie ok 900 funtow za rok i
      trzeba placic od razu calosc.
      Mozna jezdzic na polskich blachach ale nie zycze nikomu na dluzej bo sasiedzi
      widza ze nie ma sie tax disk i zawsze podaja na policje drogowa (slusznie
      zreszta bo w koncu kazdy powinien placic podatek jesli tu mieszka na dluzej), a
      kary sa spore. A aby dostac tax disc, trzeba miec tutejsze ubezpieczenie, a zeby
      je dostac trzeba auto dostosowac do tutejszych wymogow.
      Mysmy sprzedali audi kupione w Polsce, nie bylo sensu, za duzo nerwow. Passata
      kupionego w Niemczech zarejestrowalismy tutaj i koszt byl ogromny, wyszlo ze
      bardziej sie oplaca kupic auto tutaj.
    • aniek133 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 14:45
      Ja mam polskie auto, bo kupilam je 4 miesiace przed przyjazdem tutaj
      (niespodziewanym) i wlasciwie nie oplacalo sie go sprzedawac zaraz po kupnie. I
      przyjazd tutaj samochodem byl naprawde najlepsza decyzja - mowie juz z
      perspektywy czasu.
      Nie zgadzam sie z wypowiedzia powyzej i z niektorymi wypowiedziami w watku o
      mandatach i powaznie zaczynam myslec, ze przez niektorych przemawia zwykla
      zazdrosc, ze ktos moze "nie placic" i ktos "ma taniej".....

      Samochod na polskich numerach oznacza tanie ubezpieczenie (ja place niewiele
      ponad 100 funtow), kierownice po "dobrej" stronie i ogolnie nizsze koszty
      uzytkowania (nieplacenie podatkow - na szczescie w Polsce jeszcze na to nie
      wpadli oraz niskie koszty przegladu - nie poweim, jak to zalatwiam, chyba, ze
      na maila!)):) Szczegolenie oplacalne jest to wszystko w moim przypadku, bo mam
      zalozona instalacje gazowa (koszt: 1200 zl), ktora mi sie po roku wielokrotnie
      zwrocila. Gaz kosztuje tutaj 38,90, czyli polowe ceny benzyny.

      Nie widze nic zlego w tym, ze mam samochod tutaj na polskich warunkach, bo w
      koncu jestem obywatelem Polski. Niech mi dadza obywatelstwo brytyjskie to bede
      sie stosowac do praw i obowiazkow obywatela UK :)))

      Nasz samochod od 13 miesiecy stoi zawsze na tej samej ulicy i - byc moze z tego
      powodu, ze nie zastawiamy wyjazdow - jakos nikomu nie przyszlo do glowy
      zadzwonic na policje.

      Nie widze namniejszych problemow!!

      (Acha, a jesli przeraza Cie skrzynia biegow po lewej to moze powinnas pomyslec
      o automacie.)

      • pati.zop78 do aniek 24.06.05, 15:12
        aniek ciekawi mnie jak sobie redzisz z jazda gdy masz kierownice po prawej
        stronie. nie masz problemow? dlugo zajelo ci przestawienie sie na ruch
        lewostronny w uk?
        • aniek133 Re: do aniek 24.06.05, 15:18
          Przyznam szczerze, ze jestem okropnym kierowca, niezaleznie od tego, czy jezdze
          to prawej czy po lewej stronie :))
          Uwazam, ze nie ma namniejszego problemu z jazda po przeciwnej stronie,
          szczegolnie w tym kraju, gdzie wszystko tak dobrze oznakowane i strzalki
          wskazuja , gdzie wjechac, albo w jaka strone pojechac na rondzie.
          Ponadto tu sie wlasciwie nie wyprzedza (szczegolnie moim starym autem) tylko
          zmienia pasy ruchu, wiec nie ma probemu z tym, ze kierownica jest po lewej. A
          nawet to ulatwia zycie w waskich uiczkach, gdzie po lewej jest zaparkowany
          sznurek samochodow - mozesz blizej nich jechac, bo dobrze widzisz wszystko z
          tej lewej strony auta :)

          Mysle, ze dla mnie znacznie wiekszym problemem byloby posiadanie skrzyni biegow
          z lewej strony. Nie wiem, czy bym potrafila sie przyzwyczaic :)
      • basiak6 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 15:32
        Mozesz sie nie zgadzac, niemniej jesli kilka razy sasiedzi zadzwonia na linie
        informacyjna ze nie mas tax disc, mozesz miec problemy.
        Nie rozumiem co ma do rzeczy kto ile placi, ja wole zaplacic niz sie martwic ze
        znow ktos z drogowki zapuka wypytujac czemu auto nie zarejstrowane w UK.
        Poza tym cenowo full comprehensive insurance tutaj w UK wcale nie wychodzi duzo
        drozej niz pelne ubezpieczenie z auto casco w Polsce.

        Co do jazdy autem, jak juz pisalam jedno mamy z Niemiec druge stad, czyli w obu
        kierownica w roznych miejscach, nie ma problemu.
        Kiedys dojezdzalam do pracy do Londynu autem, bywalo gorzej z widocznoscia bo
        auta jezdza na milimetry, ale da sie przyzwyczaic.
      • basiak6 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 15:34
        Rozumiem ze podatkow w UK tez nie placisz skoro nie masz obywatelstwa
        brytyjskiego?:))
        Tax disc to wlasnie podatek drogowy.
        • aniek133 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 16:00
          Jako tako podatkow tutaj nie place. Masz racje. Chyba powinnam sie cieszyc,
          prawda?

          Moze niektorzy sa na tyle lojalni, ze placa podwojne podatki: w Polsce i w
          UK???
          • basiak6 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 18:26
            Nie wiem czy sa lojalni, slyszalam ze polski US potrafi efektywnie podatki
            odzyskiwac ale nie wiem jak to dziala.
            Podatkow w Polsce nie place bo nigdy w Polsce nie pracowalam, w UK je place od 6
            lat, wczesniej mnie omijal np council tax kiedy bylam na studiach, wiec nie mam
            problemu z tym ze niektorzy maja ulgi podatkowe:)
            • violus22 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 18:36
              aniek ja juz mam kilku znajomych ktorzy rozliczaja sie i tu i w polsce tez sie
              rozliczyli bo musza....
              • jorg38 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 18:51
                Witam :)
                Widze,ze rozgorzala bardzo napieta dyskusja :) :) :) tak wiec jezeli mozna to
                dorzuce swoje meskie trzy grosze >
                Do stycznia tego roku jezdzilem polskim samochodem i na polskim prawku do
                momentu az zatrzymali mnie do normalnej rutynowej kontroli drogowej i pan
                policjant bardzo uprzejmie powiedzial mi,ze jezelimieszkam tutaj powyzej 6 msc
                i zamierzam pozostac dluzej niz rok to po pierwsze musze zmienic prawko na
                brytyjskie ( mialem polskie plastikowe ale jeszcze nie europoejskie jakie
                prawdopodobnie juz sa w Polsce) a po drugie musze ubezpieczyc i przerejestrowac
                samochod tutaj jako ze staje sie rezydentem uk i musze oplacac tutaj podatek
                drogowy a co wiaze sie wlasnie z koniecznoscia przerejestrowania samochodu.

                Po tej instrukcji na drugi dzien udalem sie na posterunek Policji aby to
                wyjasnic panowie policjanci za bardzo nie wiedzieli co mi odpowiedziec ale
                mieli swojego doradce z DVLA ktory powiedzial mi to samo co pan policjant
                wczesniej.
                Tak wiec od marca jestem posiadaczem brytyjskiego samochodu i prawka, i moze
                odezwa sie glosy po co przeciez nikt nie udowodni ile tu jestes, ale w
                przypadku jakiego kolwiek zdarzenia drogowego i jak wspomniano wczesniej
                zyczliwych sasiadow wszystko by wyszlo,a po drugie jak juz zamierza zostac sie
                tutaj na stale lub pare lat trzeba zaczac sie przestawiac.
                Na zakonczenia ceny samochodow sa tutaj duzo nizsze okolo 40% niz w Polsce
                tak wiec sie oplaca.Mam znajomego w londynie ktory kupuje tutaj auta przewozi
                je do polskii tam przerabia i sprzedaje z zyskiem o czyms to swiadczy :)
                Pozdrawiam
                • basiak6 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 19:11
                  Czy ja wiem, dyskusja jak dyskusja, dla mnie calkiem ok:)
                  Tak samo jak ty wlasnie sprowadzilismy auto z Niemiec.

                  A niestety po tylu latach widzialam juz sytuacje gdzie sasiedzi robili zdjecia
                  auta i wyslali po ponad 6 miesiacach do drogowki, kary niestety sa dosc slone.
                  Dlatego miedzy innymi sprzedalismy nasze audi z Polski. Nie potrzebowalam
                  dodatkowego stresu, juz na poczatku iles ludzi pytalo o ten tax disc:(
                  Dodatkowo teraz instaluja kamery ktore sprawdzaja wlasnie tax disc...
      • deadeasy Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 24.06.05, 21:27
        Szczerze powiedziawszy dziwie Ci sie, ze jestes dumna z tego, ze oszukujesz
        system. Bo tak to trzeba nazwac. Nie ma to nic wspolnego z zazdrosia jak to
        opisujesz. Zalatwianie sobie na lewo przegladu i jezdzenie *prawdopodobnie*
        samochodem, ktory nie spelnia tutejszych wymogow to po prostu przestepstwo i
        prawdopodobnie narazanie innych uczestnikow drogi na niebezpieczenstwo i
        niepotrzebne wydatki. Jesli Twoj pojazd bedzie bral udzial w kolizji (tfu-tfu!
        odpukac!) to ubezpieczalnia zrobi inspekcje, zorientuje sie, ze twoj smaochod w
        ogole nie powinien byc na drodze (jesli np. nie placisz Road Tax), Twoje
        ubezpiecznie bedzie guzik warte i ten drugi kierowca bedzie musial placic za
        szkody. Ale to jest "the worst case scenario" - malo prawdopodobne.

        Piszesz, ze tylko obywatelstwo Brytyjskie byloby Cie w stanie sklonic do
        przestrzegania przepisow. To ja moglabybm isc dalej za Twoim rozumowaniem i
        domagac sie zeby te wszystkie nowoprzybyle osoby co tak sobie chwala system
        zapomog powinny zaraz zrezygnowac ze wszystkiego bo te zapomogi (Tax Credit,
        Child Benefit, Council Tax Credit) powinny sie nalezec tylko obywatelom
        Brytyjskim.

        "...Niech mi dadza obywatelstwo brytyjskie to bede sie stosowac do praw i
        obowiazkow obywatela UK." -Nieposiadanie obywatelstwa Brytyjskiego
        usprawiedliwia lamanie prawa ? Tut-tut ;)

        Z Twojego opisu wyglada na to, ze to jest OK "have it both ways": oszukiwac
        system jak sie da a z drugiej strony wyciagac reke po pomoc.

        Chcesz unikac oplat - rob to. Nie dziw sie jednak, ze ludzie beda sie
        dziwnie "patrzec" i nie bedzie to mialo nic wspolnego z zazdroscia czy
        zawiscia.

        Przepraszam, ze pisze tak obcAsowo ale Twoj post zabrzmial jak wiele innych
        wypowiedzi typu "zobaczcie frajerzy jaki jestem sprytny" (zaznaczam: slyszanych
        takze czesto - moze za czesto - z ust rodowitych Brytyjczykow).

        :)
        • pati.zop78 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 25.06.05, 01:15
          deadeasy napisała:

          > Jesli Twoj pojazd bedzie bral udzial w kolizji (tfu-tfu!
          > odpukac!) to ubezpieczalnia zrobi inspekcje, zorientuje sie, ze twoj smaochod w
          >
          > ogole nie powinien byc na drodze (jesli np. nie placisz Road Tax), Twoje
          > ubezpiecznie bedzie guzik warte i ten drugi kierowca bedzie musial placic za
          > szkody. Ale to jest "the worst case scenario" - malo prawdopodobne.

          ja bym powiedziala, ze "the worst case scenario" bedzie gdy ten drugi kierowca
          wniesie sprawe do sadu o odszkodowanie i przyjdzie aniek placic kupe forsy.
          dla przykladu: za szok powypadkowy min 500 funtow x ilosc pasazerow (jesli jakis
          powazniejszy uraz, to znacznie wiecej) + koszty sadownicze i adwokaci (strzelam:
          min drugie tyle) + koszty naprawy samochodu (to juz zalezy od auta, nie daj Boze
          jesli jest 'totally lost') + naprawa twojego samochodu
          ja bym sie chyba latwo nie wyplacila
    • aniek133 Do deadeasy 25.06.05, 09:08
      Coz.... Kazdy ma prawo wyrazic swoja opinie na forum, bo po to ono jest,
      szkoda tylko, ze niektorzy kusza sie o ocene innych. Ciekawe, kto im dal takie
      prawo?

      Tylko winni milcza, wiec przyszlo mi sie tlumaczyc. A wlasciwie skorygowac
      nieprawdziwe informacje czy tez wnioski zawarte w poprzedniej wypowiedzi .
      (Moze najpierw warto byloby zapytac o wyjasnienie pewnych spraw, a pozniej
      kogos oceniac – taka rada na przyszlosc.)

      Nie moge byc dumna , ze oszukuje system. Bo go nie oszukuje. Poza tym warto
      byloby, skoro ktos uwaza sie za takiego „specjaliste” i „sedziego” rozgraniczyc
      pojecie wykroczenia i przestepstwa ??

      Twierdzisz, ze moje auto nie spelnia tutejszych wymogow. Mhm... Ciekawe, na
      jakiej podstawie? No, chyba, ze masz na mysli kierownice z lewej strony....
      Jezdze samochodem, ktore tysiacami widac na ulicach. Nie sa to twory
      najnowszych technologii, ale jakos widac, ze sa akceptowane na swiecie, skoro
      ich tyle jezdzi.
      A stan techniczny nie pozostawia nic do zyczenia, poniewaz moj przyjaciel jest
      mechanikiem i wylapuje najmniejsze nawet „zgrzyty” i „dzwonienia”, a ponadto
      regularnie kontroluje stan roznych czesci.
      Zyczylabym sobie, zeby kazdy samochod byl tak czesto kontrolowany, sprawdzany,
      a kazda usterka tak szybko naprawiana.
      Zatem nie sadze, ze narazam na niebezpieczenstwo innych uzytkownikow drog, o co
      sie mnie bezpodstawnie oskarza.

      Moj samochod zostal kupiony w Polsce, zarejestrowany, podatek zostal zaplacony,
      auto zostalo wyposazone w instalace gazowa w autoryzowanym punkcie, przeszlo
      wszystkie kontrole i przeglady (w poprzednim roku).
      Ponadto posiadam ubezpieczenie. Przepisy pozwalaja mi na poruszanie sie tym
      samochodem po wszystkich krajach Unii Europejskiej, a obowiazkowe
      ubezpieczenie pokrywa koszty naprawy auta uszkodzonego w wypadku. Gdzie tu
      przestepstwo????

      „Piszesz, ze tylko obywatelstwo Brytyjskie byloby Cie w stanie sklonic do
      przestrzegania przepisow.”
      Niezupelnie.
      Napisalam: „Nie widze nic zlego w tym, ze mam samochod tutaj na polskich
      warunkach, bo w
      koncu jestem obywatelem Polski. Niech mi dadza obywatelstwo brytyjskie to bede
      sie stosowac do praw i obowiazkow obywatela UK :)))”

      Powyzsze zdanie napisalam odnosnie zarejestrowania samochodu w UK i nie mialam
      na mysli innych obowiazkow wobec prawa ani tez lamania przeze mnie prawa UK.
      Dlaczego obywatel Polski, ktory przyjechal tu samochodem spelaniajacym normy
      unijne ma zostac przerejestrowany? Owszem, w ktorejs wypowiedzi ktos wspomnial,
      ze powinno sie to zrobic po jakims okresie pobytu tutaj, ale jesli chodzi o
      przepisy prawne to chyba trzeba byloby sie bardziej w nie zaglebic.
      Zastanowmy sie, jezeli teraz przerejestruje samochod i dostosuje go do ruchu
      lewostronnego (ktos wspomnial o swiatlach, lusterkach itp.) to co zrobie, gdy
      za kilka miesiecy wroce do Polski? Czy tym razem przyczepi sie polskie prawo,
      ze mam przerejestrowac samochod po raz kolejny? A jak beda wtedy wygladaly
      sprawy z dokumentacja?

      Odnosnie powyzszego cytatu autorstwa deadeasy („Piszesz, ze tylko obywatelstwo
      Brytyjskie byloby Cie w stanie sklonic do przestrzegania przepisow.” )
      wyjasniam, ze jestem uczciwym czlowiekiem, ktory zarowno w UK jak i w Polsce
      popelnia jedynie to „przestepstwo” , ze nie placi podatku drogowego w UK,
      ktorego nota bene obywatel polski posiadajacy polski samochod nie ma obowiazku
      placic. Jesli sie myle w tej kwestii, prosze o odeslanie mnie do konkretnego
      artykulu.
      Ponadto wyjasniam, ze jak moge staram sie przestarzegac przepisow ruchu
      drogowego. Place tez za parkingi (kilka mandatow zostalo mi wlepionych nie za
      nieplacenie za parkingi, ale za przekroczenie limitu 2 godzin postoju o 6
      minut, za postawienie auta poza terenem wyznaczonym, bo nie bylo innego wolnego
      miejsca, a ja tylko „na chwile” itp.) chociaz tak naprawde moglabym
      kolekcjonowac mandaciki i oprawiac je w ramki ku uciesze gawiedzi, jak sama
      stwierdzilas.
      Reki po pomoc tez nie wyciagam, wiec prosze mnie nie obwiniac o cos, co nie ma
      odzwierciedlenia w rzeczywistosci.
      Piszesz: „To ja moglabybm isc dalej za Twoim rozumowaniem i domagac sie zeby te
      wszystkie nowoprzybyle osoby co tak sobie chwala system zapomog powinny zaraz
      zrezygnowac ze wszystkiego bo te zapomogi (Tax Credit, Child Benefit, Council
      Tax Credit) powinny sie nalezec tylko obywatelom Brytyjskim.” I tu zgadzam
      sie z Toba najzupelniej.

      Zycze nam wszystkim, zeby kazdy Polak tutaj byl takim „przestepca” jak ja. Moze
      wtedy lepiej by nam sie tu zylo....... A na przyszlosc polecam poprosic o
      wyjasniene zanim sie kogos oskarzy i potepi.

      A ponadto czy Twoja „rada” z watku „Mandaty” nie brzmi czasami jak
      wypowiedz typu „zobaczcie frajerzy jaki jestem sprytny”. Pozwol, ze zacytuje:

      „Byl kiedys (nie tak az dawno) artykul w Guardian o tym, ze policja w UK nie ma
      zadnej kontroli nad zagranicznymi kierowcami, ktorzy lamia przepisy. Podstawa
      to nie pokazywac dokumentow Policji jak nas zatrzymaja. :)”

      Pozdrawiam.

      • violus22 Re: Do deadeasy 25.06.05, 10:03
        www.dvla.gov.uk/drivers/drvingb.htm#2
        • aniek133 Re: Do deadeasy 25.06.05, 10:13
          Dzieki Violus. Zdaje sie, ze do mnie odnosi sie tylko ten fragment:

          "Visitors
          If you hold a valid Community licence and you are visiting Great Britain, you
          can drive any vehicle for as long as your licence remains valid. The
          appropriate full entitlement for the vehicle you wish to drive must be shown on
          your licence."

          Rezydentem nie jestem. A moze teraz trzeba byloby znalezc konkretna definicje
          prawna rezydenta? Bo moze ja jestem kims "pomiedzy"? :)
          • violus22 Re: Do deadeasy 25.06.05, 10:27
            hmmm nie wiem ile czasu tu jestes, ale wydaje mi sie ze wizytorzy sa na chwile,
            przejazdem lub cos, rezydentem jest sie po roku:)
            • aniek133 Re: Do deadeasy 25.06.05, 10:32
              Rezydentem jest sie po jakims okresie pracy, a ja sie tu ucze. Poza tym, jak
              sie jest "rezydentem" to ma sie chyba jakies potwierdzenie tego, prawda? Jakies
              dokumenty moze?
              • violus22 Re: Do deadeasy 25.06.05, 10:35
                zreszta tam na dole jest napisane:
                A licence from any country outside the EC/EEA, which was originally issued on
                the basis of a Community licence, will be valid for driving in GB for 12 months
                only and is acceptable for exchange purposes. Evidence of the original EC/EEA
                entitlement must be provided.
                • aniek133 Re: Do deadeasy 25.06.05, 10:40
                  No, dobra - niby tak, ze trzeba po roku wymienic prawo jazdy. A co zrobie jak
                  wroce do Polski? Bede znow wymieniac na polskie i placic po raz kolejny 70
                  zlotych za nowe prawo jazdy???? Gdzie sa regulacje tego typu?

                  Poza tym... W sumie nie dyskutowalysmy o wymianie prawa jazdy, ale o
                  przerejestrowaniu samochodu.....
                  • violus22 Re: Do deadeasy 25.06.05, 10:41
                    ale gdzies tam mi sie przewinelo ze jesli wymienisz juz te prawo jazdy to
                    musisz przestrzegac przepisow w uk, nie majac obywatelstwa:)
                    • aniek133 Re: Do deadeasy 25.06.05, 10:43
                      Tego to ja juz sie domyslam :))))
                  • basiak6 Roznica miedzy prawami dot kierowcy a samochodu;) 25.06.05, 12:48
                    Chyba mylicie znaczenie tych cytatow, to co zacytowano z DVLA tyczy sie kierowcy
                    a nie auta, chodzi o to ze mozesz jezdzic na terenie UK i tyle.

                    www.dvla.gov.uk/vehicles/exptimpt.htm
                    Na temat aut DVLA ma osobna stronke i jest wyraznie napisane:
                    'A vehicle which is permanently imported for use in Great Britain must be
                    registered and licensed as soon as possible after it arrives in this country.
                    The vehicle should not be used or kept on public roads until the licensing and
                    registration formalities have been completed'

                    i dalej:
                    'There are International agreements which provide for the temporary use of a
                    vehicle in a foreign country for a limited time, usually 6 months in a 12 month
                    period. A visitor to the UK may use a vehicle displaying foreign plates,
                    provided that all taxes (including vehicle excise duty) are paid in their
                    country of origin'.

                    Wystarczy ze 'sasiad' powie ze widzial cie jezdzaca tym autem dluzej niz 12 mcy,
                    bedzie to traktowane jako 'permanent import' a co za tym idzie jazda tym autem
                    jest nielegalna.
                    I wcale nie dzieje sie to rzadko.

                    • deadeasy Re: Roznica miedzy prawami dot kierowcy a samoch 25.06.05, 13:33
                      Donosicielstwo na "dalszych" znajomych i sasiadow zdarza sie, fakt (czesciej
                      niz w PL chyba). Chociaz donosy "samochodowe" nie sa jeszcze - ehem -
                      "popularne" ;) Rzad sie pewnie "zorientuje", ze moze "zarobic" nieco kasy
                      kiedy po-majowa 2004 imigracja sie tu na dobre zadomowi ze swoim dobytkiem
                      (i.e. samochodami) z Polski. Do tej pory widzialam "antyreklamy" o "benefit
                      fraud" (ze niby sie "nagrode" dostanie za donos) i jakies pogrozki zwiazane z
                      TV licence. Wedlog mnie to wina systemu, ze sie sam daje "omijac". Czlowiek
                      jest czlowiekiem i jak znajdzie dziure to przez nia wlezie (przyklad: niedawna
                      sprawa naciagniecia na tysiace funtow w zapomogach przez jakas szajke).
                      :)
                      • basiak6 Re: Roznica miedzy prawami dot kierowcy a samoch 25.06.05, 13:56
                        Sasiedzi wbrew pozorom czesto pilnuja takich rzeczy, i nie chodzi tutaj o
                        donosicielstwo (to bardziej polski wytwor) a zwyczajnie o przestrzeganie prawa.
                        Ludzie tutaj zwykle uwazaja ze to jest obowiazek wszystkich.

                        Co do reszty wypowiedzi, poniekad rozumiem Aniek, domyslam sie ze jest tutaj
                        dosc krotko, byc moze czuje sie bardziej jako 'odwiedzajacy' niz mieszkaniec
                        wysp, byc moze ma zamiar niedlugo wracac do Polski, nie wiem.
                        W kazdym razie wydaje mi sie ze ma inna sytuacje niz ja. Mieszkam w milej
                        spokojnej dzielnicy domkow pod lasem na wsi, dojezdzam do Londynu tylko do
                        pracy. Znam sie z ludzmi na mojej wsi od lat, i zwyczajnie zle bym sie czula
                        gdyby moi przyjaciele tutejsi wiedzieli ze specjalnie oszukuje system nie placac
                        road tax, bo kazdy widzi ze auto nie ma naklejki. Moze gdybym sie czula tutaj
                        bardziej 'tymczasowo', mialabym inne spojrzenie na sprawe i staralabym sie
                        uniknac kosztow zwiazanych z rejestracja auta w UK (u nas koszt przerobki auta
                        kupionego w Niemczech u autoryzowanego dealera VW, kosztowal ponad 1000 funtow,
                        ubezpieczenie na pierwszy rok 900, plus road tax 160, wszystko do zaplaty w
                        jednym miesiacu).
      • deadeasy Re: Do deadeasy 25.06.05, 11:56
        Co do oszukiwania, Jesli (podkreslam: jesli) przepisy mowia, ze powinno sie
        cos robic - a z tego co zrozumialam to bez placenia Road Tax i rejestracji
        pojazdu w UK mozna swobodnie jezdzic przez 6 miesiecy - niestety, jesli
        (*jesli*) ktos nie zarejestruje pojazdu po tym okresie (albo od poczatku) to
        lamie przepisy. Jesli ktos robi to swiadomie to po prostu oszukuje. Jesli
        ktos czuje sie urazony slowem "oszukiwac" to nie powinien tego robic. Simple
        as that. I nie twierdze tutaj, ze ja sama jestem wzorem prawosci i naskakuje
        na wszystkich co "obchodza" przepisy. Zdarzalo mi sie oszukac tu-i-tam ale
        nie "ubieram" tego w inne definicje - "oszukalam", koniec, kropka, nie jestem z
        tego dumna ale nie bede sie przeciez linczowac. ;) Chodzi mi tu o to, ze jak
        ktos sie decyduje na "short cuts" to niech to tak nazywa a nie sie "czai". ;)

        www.dvla.gov.uk/vehicles/exptimpt.htm#Exports
        [..."Twierdzisz, ze moje auto nie spelnia tutejszych wymogow. Mhm... Ciekawe,
        na jakiej podstawie? ...]

        I znowu, nie napisalam, ze nie spelnia tylko, ze (musze uzyc caps)
        PRAWDOPODOBNIE nie spelnia (moze wtrezolilam to w zle miejsce w zdaniu).

        Mas zracje, nie wiem jak tak naprawde jest z Twoim pojazdem wiec dlatego uzylam
        sformuowanie "Z Twojego opisu wyglada na to...". To jest subtelna roznica. To
        tak jak powiedziec "film mi sie nie podobal" zamiast "film byl kiepski".

        Co do ubezpieczenia. Jesli (jesli) jest to ubezpieczalnia w UK bym na tym tak
        nie polegala. Znajoma jezdzila przez 10 lat na prawku miedzynarodowym (dla Tych
        co nie wiedza, na takim kiedys mozna bylo jezdzic przez rok tylko).
        Ubezpieczalnia i owszem ubezpieczyla (a jakze, przeciez dostaja kasiore za to i
        to nie mala) ale jakby przyszlo co do czego to ubezpieczenie bardzo
        prawdopodobnie byloby "void" bo tak naprawde to nie miala prawa jazdy (Polskie
        papierowe sie nie liczylo wtedy). Ubezpieczalnie wiec chetnie ubezpiecza ale
        potem moga (moga) wynalezc spod ziemi cokolwiek zeby uniknac wyplacenia
        odszkodowania (podobnie jak jest z "life insurance", kase biora ale ze sie
        mialo zastrzal 35 lat temu to juz powod zeby klody pod nogi rzucac i nie
        wyplacac). Gra niewarta swieczki.

        [..Powyzsze zdanie napisalam odnosnie zarejestrowania samochodu w UK i nie
        mialam na mysli innych obowiazkow wobec prawa ani tez lamania przeze mnie prawa
        UK. Dlaczego obywatel Polski, ktory przyjechal tu samochodem spelaniajacym
        normy unijne ma zostac przerejestrowany? ...]

        Dlatego powinien byc przerejestrowany (jesli chce zostewic PL samochod na UK
        drogach) bo *takie sa przepisy*, jesli sie ktos do nich nie stosuje (swiadomie
        lub nie) to je lamie. Jesli jest to okreslone jakim punktem prawnym to jest to
        *prawo* i jesli sie je lamie to jest to przestepstwo. Przestepstwo to nie
        tylko zabranie czegos ze sklepu i nieplacenie. Przestepstwo to tez (to
        przyklad z mojego otoczenia) udawanie, ze zalalo komus dom, skladanie wniosku
        od odszkodowanie i robienie nowej kuczni za otrzymane pieniadze. Dla niekorych
        slowo "przestepstwo" jest "fe" i dotyczy tylko zbrodni. Ludzie ci (ja ciagle o
        moim otoczeniu) nie widza nic zdroznego w tym, ze oszukuja. Ba, podejrzewam,
        ze oni nawet tego nie klasyfikuja jako "oszustwa" tylko niewinne "naciaganie" i
        wykozystywanie glupoty ubezpieczalni.
        Jesli (jesli) prawo/przepisy okresla, ze samochody trzeba rejestrowac a ktos
        tego nie zrobi (z takich czy innych powodow) to lamie prawo/przepisy. Jest
        takie powiedzenie: "jesli wejdziesz miedzy wrony musisz krakac jak i one".
        Przepisy moze i durne ale niestety trzeba sie stosowac (jak w PL idiotyczne
        wozenie dokumentow samochodu+ID, trzeba, wiec od momentu jak mi Policja dala za
        to mandat wozilam caly plik, nie bylam "szczesliwa" ale coz). Ja bym wolala
        zarejestowac sie i miec swiety spokoj niz narazac sie na to, ze
        jakis "zyczliwy" sasiad moze zauwazyc brak Tax Disc (jesli go nie masz) i
        doniesc do DVLA.

        [..."A na przyszlosc polecam poprosic o wyjasniene zanim sie kogos oskarzy i
        potepi.]
        Aniek, niestety e-mail i Internet sa bezdusznymi narzedziami. Nie oddadza
        emocji a to co sie napisze jest zazwyczaj "streszczneiem "tego co sie pomyslalo
        i chcialo przekazac. I rzeczywiscie, moze wyciagnelam pochopne wnioski, ale z
        Twojej strony moglabys dac bardziej dokladny obraz Twojej sytuacji zeby ludzie
        (tacy jak ja) nie musieli sobie "domalowywac" czegos-tam. Ten post zajmie mi
        ponad 20 minut na napisanie - przewaznie tyle mi zajmuja moje "dluzsze"
        i "powazniejsze" wypowiedzi. Tyle czasu potrzebuje na redagowanie: czytanie,
        przenoszenie tekstu wstawiane zwrotow "moim zdaniem", "moze", "jesli" itp.

        "...niektorzy kusza sie o ocene innych. Ciekawe, kto im dal takie prawo?"

        Wydaje mi sie, ze w zadnym miejscu w moim poprzednim poscie nie wydaje
        konkretnej opinie o Tobie. Zdanie mam o tym co robisz i o Twoich opiniach a
        nie o Tobie. Nie moge miec o Tobie opinii bo Ciebie nie znam. Moge miec opinie
        o tym co Ty myslisz/robisz bo o tym napisalas. Zrozum, ze to sa dwie rozne
        rzeczy i jesli moja wypowiedz zabrzmiala jak atak na Twoja *osobe* to
        przepraszam (znowu).
        :o)
    • aniek133 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 25.06.05, 17:46
      Jestem jak najbardziej zwolenniczka prawa, ale co zrobic, gdy prawo calkiem
      miesza juz czlowiekowi w glowie. Bo czy jest sens przerejestrowywania
      samochodu? Przeciez to kosztuje sporo zachodu i majatek - kwote przekaraczjaca
      kilkukrotnie wartosc mojego samochodu.
      Przerejestruje samochod (zeby byc na tip top z prawem brytyjskim), a co bedzie
      po powrocie do Polski? Znow przerejestrowanie? Znow przeglady i dostosowywanie
      sie do ruchu prawostronnego????

      Basia ma racje, ze jestem tu krotko - za krotko, zeby wiedziec, czy wroce za
      pare miesiecy do Polski czy nie, bo tak naprawde ani w Polsce, ani tutaj nic
      mnie nie trzyma.

      Deadeasy, przepraszam, ze zareagowalam tak gwaltownie. Wiem, ze nie powinnam.
      Chyba jestem przewrazliwiona, choc to nie zadne usprawiedliwienie, wiec tym
      bardziej przepraszam.


      • deadeasy Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 25.06.05, 18:22
        Nie ma sprawy Aniek, po prostu sie nie "dogadalysmy" od razu. Lawiej by bylo
        gdyby do tych postow moznaby bylo dolaczac mysli :)
        Ja nie powinnam sie we wszytkich doszukiwac "podstepu" :) (to spaczenie
        Liverpool-skie) ;) Przepraszam.
        Still friends?
        :)
        • aniek133 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 25.06.05, 18:28
          > Still friends?

          Pewnie, ze tak! :))))

          Pozdrawiam i udanego weekendu zycze :)
          • violus22 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 25.06.05, 21:52
            Magda, jaki wniosek: warto czy nie warto?:)
            • effata Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 25.06.05, 22:23
              Moim zdanim (po calej tej dyskusji),jak nie mialabym wlasnego jeszcze z Polski,
              jednak nie warto, jak sie chce tu zostac przynajmniej na pare lat :)
              • aniek133 Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 25.06.05, 22:28
                Masz racje, Effata. Tym bardziej, ze tutaj samochody sa takie tanie!! Ja
                kupilam swoj (w Polsce) drogo jeszcze zanim weszlismy do UE - i dzisiaj jest
                chyba trzy razy mniej warty :) Nie oplaca mi sie go sprzedawac i kupowac
                nowego, przynajmniej na razie, poki sytuacja mi sie jakos nie wyklaruje :)
                Ale jak wiesz, ze bedziesz tu dluzej to chyba tak by bylo najlepiej.
                • effata Re: Czy warto kupowac samochod w Polsce? 25.06.05, 22:38
                  Ale i tak nie wiem, czy sie odwaze jezdzic. W Wa-wie jezdzilam "na pamiec" :) a
                  tu bym sie na pewno pogubila :) (Chyba ze by mnie przycisneli z pracy, bo
                  mialam tez takie propozycje "dojazdowe")
    • vsn troszke zbaczajac - ubezpieczenie/tax etc 07.07.05, 19:20
      Czy ktos z was przebrnal przez to tak od poczatku do konca, bo jestem w dosyc
      skomplikowanej sytuacji.
      Odziedziczylem autko, Peugeot'a 106 M reg.
      Pytanie -
      musze oplacic tax, insurance i zrobic MOT. Czy tax lub insurance mozna placic
      jakos w ratach przez Direct Debit?
      Ten krazek zza okna to tax, zgadza sie? Czy £100 to srednia kwota za taki maly
      samochod?
      Czy jest to tak samo zalezne jak insurance, czyli wiek, milleage etc.?

      Dzieki za pomoc. Nie chcialem zakladac nowego watku, by nie nabalaganic na moim
      ulubionym forum! :)
      • pati.zop78 Re: troszke zbaczajac - ubezpieczenie/tax etc 07.07.05, 23:47
        1. musisz samochod zarejestrowac na swoje nazwisko (jezeli masz stary dowod
        rejestracyjny, to tam jest opisane co wypelnic i gdzie wyslac)
        2. musisz wykupic insurance (mozna placic na raty) i zrobic MOT
        3. z dowodem rejestracyjnym, MOT i certyfikatem ubezpieczeniowym idziesz na
        poczte i placisz tax (ok 100 funtow, nie da sie na raty). tax zalezy od modelu
        samochodu
        • deadeasy Re: troszke zbaczajac - ubezpieczenie/tax etc 08.07.05, 01:16
          Z tego co pamietam road tax (krazek) mozna wykupic na rok albo na pol roku.
          Bardziej sie oplaca oczywiscie placic za rok z gory :)
          • jagienkaa Re: troszke zbaczajac - ubezpieczenie/tax etc 08.07.05, 01:35
            zgadza się. Tutaj można sprawdzić ile się płaci:
            www.dvla.gov.uk/vehicles/taxation.htm#Private/Light%20Goods%20Vehicles%20
            (Vehicles%20registered%20on%20or%201st%20March%202001)
            ubezpieczenie można płacić miesięcznie.
            A MOT kosztuje w moich okolicach 40 funtów.
            • jagienkaa Re: troszke zbaczajac - ubezpieczenie/tax etc 08.07.05, 01:35
              www.dvla.gov.uk/vehicles/taxation.htm#Private/Light%20Goods%20Vehicles%20
              (Vehicles%20registered%20on%20or%201st%20March%202001)
              link
      • basiak6 Re: troszke zbaczajac - ubezpieczenie/tax etc 08.07.05, 08:53
        Czy to auto odziedziczyles z Polski? A jesli tak, to czy juz mialo zrobione
        tutaj testy? Bo inaczej nie bedziesz mogl auta ubezpieczyc.
        • coolaga1 Re: troszke zbaczajac - ubezpieczenie/tax etc 08.07.05, 09:11
          A ja kupilam sobie auto tutuaj. Jezdzi mi sie bardzo dobrze. Na poczatku co
          prawda mialam kilka momentow zawahania, szukajac prawa reka biegow, ale do
          wzystkiego mozna sie przyzwyczaic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka