Dodaj do ulubionych

False friends

16.07.05, 02:10
Smieszy mnie jak czesto Polacy uzywaja angielskich slow, ktore brzmia
podobnie po polsku, ale znacza zupelnie co innego.
Spedzanie pieniedzy, to chyba najbardziej powszechne przejezyczenie
W Polish Express znalazlam ogloszenie o pokoju w dobrej kondycji (ze moze
duzo cwiczy, czy co?)

A moja ostatnia wpadka to ze w szpitalu maja rekord moich wizyt na A&E
(czyli, ze niby ja jestem najczestsza pacjentka? :))))
Mam jeszcze duzo wiecej na koncie, ale chwilowo nie pamietam ;-P
Obserwuj wątek
    • deadeasy "Jajko madrzejsze od kury" 18.07.05, 11:00
      Mnie ostatnio powalil "golkiper" w jednym z artykulow w GW (co sie stalo ze
      starym dobrym bramkarzem?). Inny kwiatek to "mobbing" uzywane w Polsce
      zamiast "bullying" kiedy jest mowa o jednej osobie "uprawiajacej" ten proceder -
      moze osoba mobujaca cierpiala na rozdwojenie jazni, schizofrenie? - stad
      okreslenie grupowe? ;). Ponoc na kontynencie czesciej uzywaja mobbing niz
      bullying.
      • eballieu Re: "Jajko madrzejsze od kury" 18.07.05, 11:12
        Tez mnie smieszylo, dawno temu. Teraz przestawiam szyk zdania, znajoma czasami
        sie smieje, ze uroczy jest ten francuski szyk zdania w moim polskim.
        Biore pociag, biore autobus:)
        Najbardziej sie wstydzilam, kiedy jedna z profesorek na uniwersytecie,
        powiedziala mi ze widac w pisanych przeze mnie pracach wplywy - tez chodzilo o
        szyk zdania. Bylo mi przykro i wstyd:(
    • kingaolsz Re: False friends 18.07.05, 12:22
      A mnie z kolei razi wtracanie angielskich slowek, ktore maja z reguly proste
      odpwiedniki w j. polskim ( niby tym ludziom sie "prosciej" tak mowi).
      Flat, carpet, busy, sale ( typu "bylam na sejlu" wrrr). Ostatnio powalila mnie
      sasiadka, Polka, po angielsku mowi jako tako ( slabo jak na 15 lat pobytu).
      Jestesmy w ogrodku, rozmawiamy, Mlody wyciagnal swojego trojkolowca a
      sasiadka "Ale masz fajny "bajsik"" po czym odwraca sie do nas i pyta jak sie po
      angielsku mowi na rower.... no to mowimy jej, ze "bicycle" .... slyszymy
      odpowiedz "exacly"....
      nie wiem, ale mnie takie cos poprostu zenuje, ktos nie mowi dobrze po angielsku
      lub ledwo co w ogole, ale juz rodzimego jezyka tez niewiele zna ... z reszta to
      jest najczesciej spotykanie wlasnie u ludzi, ktorzy z angielskim niewiele maja
      wspolnego...

      Z mezem zawsze jako argument podajemy, ze wychowalismy sie w jezyku polskim,
      przez conajmniej 20 lat byl naszym pierwszym jezykiem, angielski jest wyuczony,
      a ze jestesmy istotami z jakas inteligencja, to potrafimy jezyki rozrozniac i
      poslugiwac sie nimi oddzielnie. I tyle.

      Wiem, ze to bardzo brzydkie z mojej strony, ale jak w rozmowie ze mna, ktos
      wtraca angielskie slowka, to mam juz na temat tej osoby okreslone zdanie :(((((

      Pozdrawiam lubiacych "czyste" formy jezyka :)
      Kinga
      • deadeasy Re: False friends 18.07.05, 12:51
        Kinga, nie wiem jak to z Twoja sasiadka jest - fakt, zeby nie wiedziec jak
        jest "rower" po Ang. po 15 latach pobytu to lekka przesada ;) - ale jak ktos
        nie ma stycznosci za wiele z jezykiem polskim to niestety po wielu
        latach "wkradaja" sie angielskie slowa -> bo tak wygodnie + bo polskich sie nie
        znalo (u mnie np. fachowe nazwy narzedzi budowlanych) + bo mozna jedno
        angielskie zamiast kilku polskich (ostatnio mialam problemy z
        wytlumaczeniam "handling", "unsupervised" i "dealing with" kiedy pisalam komus
        zyciorys). Uwierz, ze jesli ktos tak jak ja otwiera pysk i mowi po Polsku raz
        na miesiac przez pol godziny max to niestety moze sie zacinac bo moze po prostu
        zapomniec nawet najglupszych slow i zwrotow (np. moja ostatnia plama: sala
        restauracyjna). Rozumiem, ze ciezko w to uwierzyc komus kto na codzien sie
        posluguje jez. Polskim (w domu na przyklad) i Angielskim (w pracy, na ulicy)
        ale dla mnie przynajmniej sprawia czasami trudnosc wyrazenie sie po Polsku (po
        Ang. tez bo przeciez nie znam tego jezyka w 100%) i dlatego sie zacinam. Jez.
        Polskiego uzywam "od wielkiego dzwonu" - i jak to sie mowi "narzad nieuzywany
        zanika" ;o) Kaleczy sie wtedy nie tylko ortografie ale i przestawia szyk w
        zdaniu i tworzy neologizmy ;o) Nie mowie, ze w ogole zapomnialam Polskiego ale
        zdarzy sie, ze perorujac po polsku nagle mam pustke w glowie i musze sie
        podpierac "ten-tego" w trakcie kiedy sobie przypominam to "kluczowe" slowo.
        :o)
        • mgna Re: False friends 18.07.05, 14:00
          Zgadzam sie z Deadeasy. Ja dopiero niedawno (przy pomocy dziewczyn z naszego
          forum - dzieki dziewczyny :) ) zaczynam troszeczke wiecej mowic po polsku. Po
          raz pierwszy od 15 lat. Od dziecka myslalam wiecej po angielsku (w ostatnich 15
          latach mysle tylko po angielsku), w zyciu codziennym posluguje sie tylko po
          angielsku, czytam tylko angielskie ksiazki i gazety (po polsku choc umie
          czytac, nie czytam plynnie, lub czytajac zdania czy zwroty wydaja mi sie
          dziwacznie brzmiace co mnie zniecheca do dalszego czytania po polsku),
          rozwiazuje tylko krzyzowki po angileksu itd wiec kiedy przyjdzie okazja mowic
          po polsku to z wielka checia to robie i jest mi wstyd (i czasami sie denerwuje)
          ze nie idzie mi to tak plynnie jak wam ktorzy ten jezyk znaja bardzo dobrze.
          Popaczcie sie na moje wypowiedzi, sa proste, kaleczace nie tylko gramatyke ale
          rowniez ortografie....nie umiem sformulowac bardziej skomplikowanych zdan w
          jezyku polskim i jest mi trudno tlumaczyc z angielskiego poniewaz nie znam duzo
          polskich zwrotow na konkretny temat nie wspominajac juz fachowych zwrotow.
          Czesto tutaj piszac tlumacze duzo wyrazow z angielskiego na polski, czasami na
          jeden wyraz angielski slowniczek daje mi kilka polskich wyrazow, czasami wiem
          ktory wyraz w danym zdaniu jest odpowiednim, ale czasami musze zgadnac. Uwazam
          ze jednak waznym jest ze cwicze tutaj moj polski, ze jakos podtrzymuje ten
          jezyk w mojej pamieci, nawet jesli jego bardzo kalecze. Pozdroweinia :)
          • pati.zop78 Re: False friends 19.07.05, 00:24
            o kurcze. w zyciu bym nie pomyslala, ze ty mozesz znac polski troche slabiej niz
            np ja czy inne dziewczyny. podziwiam twoja chec obcowania z jezykiem, ktorego w
            porownaniu z angielskiw nie mozna zaliczyc do najlatwiejszych. bardzo dobrze ci
            idzie. trzymaj tak dalej!
            • mgna Re: False friends 19.07.05, 16:00
              Dzieki Pati :) To jest dzieki mojemu on-line slowniczkowi ze tak lepiej mi sie
              pisze, i rowniez dzieki Kasi, i teraz Moniczce z ktorymi sie dosc czesto
              spotykam na pogawedki. Rowniez chcialabym podziekowac...zartuje.... ;)
      • aniaheasley Re: False friends 18.07.05, 13:51
        Zgadzam sie z deadeasy. Po kilkunastu latach mieszkania w Anglii w srodowisku
        przede wszystkim nie-polskim zapomina sie czasami polskich slowek. Dla mnie
        kluczowe jest tu 'czasami'. Pare miesiecy temu w czasie wizyty w Polsce nie
        moglam sobie za nic przypomniec slowka 'jedwab' i tylko w glowie mi szumialo
        silk silk silk, jak to jest po polsku.
        Slownictwo komputerowe to odrebna sprawa, ja po polsku nie wiem nawet czy
        powinno sie mowic monitor czy ekran. Skad mam to wiedziec jezeli po raz
        pierwszy w zyciu wlaczylam komputer w Londynie jakies 11 lat temu i wszystkiego
        na ten temat uczylam sie wlasnie po angielsku.
        Mieszkam w Anglii od 14 lat bez przerwy. Staram sie uzywac polskiego poprawnie,
        ale wiem ze nie zawsze mi to wychodzi. Tutaj na forum tez sa niektore super
        kwiatki, kalki jezykowe, glownie w wykonaniu osob, ktore za granica chodzily
        tez do szkoly, ale nie tylko.
    • plonaca.zyrafa Re: False friends 18.07.05, 17:51
      W sumie wiele opowiedziec o Polakach w Anglii i o tym jak mowia nie moge bo znam
      tu oprocz jednego Polaka tylko mojego narzeczonego :)

      Niemniej, pamietam jak moj mezczyzna (myslal ze jak tu przyjedzie to prace z
      miejsca w komp. znajdzie, marzenia jednak staly sie rzeczywistoscia dopiero po
      dwoch miesiacach podczas ktorych zeby zarobic na mieszkanie robil kanapki w Pret
      a manger) opowiadal mi ze bardzo go drazni to jak POlacy ktorzy nie mowia zbyt
      dobrze po angielsku, namietnie wtracaja angielskie wyrazy w polskie zdania.

      Ja uwazam ze sa dwa typy ludzi ktorzy takie wyrazy do ojczystego jezyka
      wprowadzaja.

      Pierwszy to ludzie ktorzy byli przez dluzszy czas zagranica i nie mieli
      kontaktuz ojczystym jezykiem.

      Ja we Francji mieszkalam dwa lata. Kontaktu z POlska i jezykiem nie mialam poza
      telefonami do domu. Szybko zaczelam myslec po francusku i po powrocie do Polski
      to "wyszlo". Latwiej mi bylo pewne rzeczy wyrazic po francusku, pewne slowa
      bardziej "pasowaly", inne przychodzily od razu na mysl, jeszcze przed polskimi.
      Draznilo mnie to bardzo. Zwlaszcza gdy mnie ktos zaskoczyl pytaniem czy
      szturchnal na ulicy odpowiadalam po francusku. A ja tam tylko dwa lata bylam.

      Druga grupa to ludzie ktorzy wtracaja angielskie slowa zeby przykryc swoja
      nieznajomosc tegoz jezyka.

      Znow przyklad z Francji (ale przeklada sie na tutejsze realia pewnie tez), juz
      nie mowilo sie "wyrzuc do smieci" tylko "do pubeli" etc.


      Sama ostatnio (jestem tu dopiero miesiac i rozmawiam z narzeczonym po polsku
      tylko gdy naprawde nie moge czegos wytlumaczyc po angielsku) zastanawialam sie
      jak jest "avalanche" po polsku :) Chodzilam, kombinowalam ze "zsypa" czy jakos
      tak :) A chodzilo o lawine :)
    • kingaolsz Re: False friends 18.07.05, 21:55
      Kazdy z nas wie swoje :)
      Ci, ktorzy "ida na latwizne" i wtracaja angielskie slowka zawsze maja wymowke,
      to juz zauwazylam.
      Mgna- skoro od dziecka angielski byl niejako Twoim pierwszym jezykiem to
      dlaczego czujesz, ze pisalam o Tobie ( tlumaczysz sie poniekad). Pisalam o
      tych, ktorzy z jezykiem angielskim tez sa na bakier, a jednak go nauzywaja
      wtracajac slowka.
      Co do sasiadki - maz Polak ( niestety od niedawna S.P.), syn (wiadomo) tez
      Polak, pracuje z Polakami. Na okraglo spotyka sie z Polakami :)

      15 lat poza granicami Polski pracujac miedzy obcokrajowcami itp. - moj maz
      jakos po 15 latach pracujac z roznymi nacjami ( teraz z Polakami) jakos nigdy
      nie zapomina , nie jest to dla niego problem, a jesli "techniczne" nazwy zna
      tylko od strony angielskiej to stara sie przynajmniej "wykombinowac" lub
      dowiedziec sie jak TO sie nazywa po polsku. Mozna, trzeba chciec.

      Ja nie atakuje. Ja pisze jakie wrazenie robia na mnie takie postawy. Jakie sa
      moje wrazenia z obcowania z Polakami na emigracji.

      Pozdr
      Kinga
      • mgna Re: False friends 19.07.05, 15:57
        Kinga,

        Wiem o czym pisalas, ja tez napotykam sie na Polakow (przechadzac w sklepie,
        np) ktorzy piate przez dziesiate wtracaja zpolszczone angielskie slowka, nie
        zawsze w odpowiednim kontekscie. Tylko sie usmiecham pod nosem.

        Zauwazylam jednak w moich wizytach w Polsce, tutaj na tym forum, i w polskich
        gazetach ze duzo angielskich slowek jest spolszczanych...sama nie wiem czy moze
        one juz wtargnely do polskich slownikow czy jest to tylko dialekt ktorym
        niektorzy lubia sie porozumiewac?

        Ja napisalam jak to jest w mojej sytuacji raz zeby przedstawic inny scenariusz
        ludzi ktorzy wtracaja angielskie slowka do rozmowy, dwa poniewaz nawet tutaj
        piszac czasami sie wstydze ze mam braki polskich slow, ze nie umiem sie tak
        elokfentnie wyslowic jak po angielsku; z kolei w rozmowach tete-a-tete
        frustruje sie brakiem slow, powinnam zawsze przy sobie nosic slowniczek. Nie
        moge sie doczekac mojej nastepnej wizyty w Polsce. Tam zawsze znajomi mnie
        przetrenuja i zagranice wyjezdzam z owiele lepszym zasobem slow, bardziej
        polsko sie czujac :)

        Tak, masz racje ze gdzie jest chec tam jest droga. Moze gdybym wyjechala z
        Polski za granice jako dorosla osoba, to moj polski nigdy by nie zaginal lub
        nie zuboznial. Tak jak nigdy moj angielski nie zaginie.

        Pozdrowienia. No hard feelings ;) (No i jak taki zwrot na polski przetlumaczyc?)
        • kingaolsz Re: False friends 19.07.05, 18:39
          mgna napisała:
          >
          > Pozdrowienia. No hard feelings ;) (No i jak taki zwrot na polski
          przetlumaczyc?


          "bez urazy" :)))) - uzywane w potocznym jezyku czesto

          ciesze sie, ze rozumiesz o czym pisze :)

          tez pozdrawiam
          Kinga
    • effata Re: False friends 21.07.05, 20:38
      Widze, ze dyskusja rozwinela sie w ciekawym kierunku.
      Choc troche nie to mialam na mysli. Ale chyba dalam zly przyklad z
      tym 'spedzaniem' pieniedzy.
      A chodzilo mi o nieswiadome (!) uzywanie slow, myslac, ze uzywa sie ich
      poprawnie, bo ich brzmienie przypomina brzmienie angielskie, a tymczasem
      znaczenie jest zupelnie inne jak np. pension wcale nie znaczy pensja.
      Wlasnie przeczytalam na innym forum, ze kobieta ma zamiar rozpakowywac swoje
      prezenty slubne na recepcji, a chodzilo jej raczej o ... przyjecie weselne :)
      • eballieu recepcja:) 21.07.05, 20:48
        Z ta recepcja to nie tak do konca. Tez mialam problem co napisc na swoim
        zaproszniu slubnym. Bo nie ma w Polsce zwyczaju organizowania bankietu dla
        wszystkich, ktorzy przybeda na slub zaraz po slubie, a dwie godziny pozniej
        zakonczenia go i udania sie z zaproszonymi na dalsza czesc swietowania.
        I znalazlam gdzies tam wtedy kiedy mnie to interesowalo slowo recepcja w sesie
        male przyjecie, bankiet - w jezyku polskim tez, ale ludzie tego slowa nie
        uzywaja. Raczej istnieje w znaczeniu m-ce w hotelu, wejscie do firmy, itd.
        Wiec w sumie na upartego, to mozna powiedziec po moim slubie zorganizowalismy
        dla wszystkich przybylych recepcje:)
        • effata Re: recepcja:) 21.07.05, 20:59
          Ja na zaproszeniu slubnym mialam wlasnie 'przyjecie bankietowe' dla wszystkich.
          A jesli juz w ogole, to chyba nalezaloby te prezenty otwierac w czasie recepcji
          a nie "na" ;-)
          • eballieu Re: recepcja:) 21.07.05, 21:52
            A tego czy "na" czy "w czasie" to juz zupelnie nie wiem i szczerze powiem -
            wszystko mi jedno, byle bylo co otwierac:)
    • basia313 Re: False friends 22.07.05, 13:53
      Nie do konca na temat, ale napisze.Przechodzily obok mnie kiedys dwie Polski.
      Taka byla ich rozmowa.
      - Gdzie bylas?
      -A na OXford Street.
      - I co fajne sejle?
      -Gdzie tam. Zadnych redjusow.
      :(
      • jagienkaa Re: False friends 22.07.05, 14:19
        trochę też z drugiej strony.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=26119553&a=26136630
        tutaj dziewczyna, twierdząca że jest Brytyjką mieszkającą w Polsce od 10 lat,
        próbowała tłumaczyć kilka rzeczy które nam 'podpadło'. I tak m.inn
        przetłumaczyła że obiekty zamieszkania zbiorowego to Multifamily objects
        habilitable. I nie rozumiała, że w polskim objekty to nie jest rózwnoznaczne z
        objects.
        Kurczę znam kilka takich perełek jak szef-chef ale nie mogę sobie teraz
        przypomnieć. Np też zauważyłam że ludzie mówią I'm sick, czyli że są chorzy,
        ale w Anglii raczej się mówi tak gdy się chce wymiotować (I feel sick) i raczej
        trzeba mówić I feel ill.
        • eballieu Re: False friends 22.07.05, 14:52
          I chyba wlasnie ten stres i to wytykanie sobie bledow decyduje po czesci o tym,
          ze Polacy generalnie slabo mowia w innych jezykach.
          Wytknac bledy innym, tak to umiemy bo gramatyka w jednym paluszku, ale pozniej
          juz gorzej jak trzeba zaczac mowic.
          Gdybysmy umieli zapomniec o tym stresie, jak chocby znani mi Wlosi mowiacy po
          angielsku, to byloby fajowo.
          A jesli sie rozumiemy, to chyba jest juz dobrze, a czy ktos szuka flat'u czy
          palci tax'y a na holiday'u robi zdjecia aparatem numerycznym - to juz jego
          sprawa. Jesli mily z niego znajomek, to mnie to nie razi.
          Ja sie ciesze jak znajomi mi obckrajowcy, ktorzy zyja w Polsce wtracaja miedzy
          swoje jezyki jakies polskie slowka.
          Czasami jestem tez za przyjmowaniem i nie tlumaczeniem pewnych zwrotow, pojec,
          bo wychodzi dosc smiesznie. W tlumaczeniu na swoje najlepsi sa Francuzi, oni
          nie moga miec czegos co brzmi podobnie do angielskiego brzmienia. Oj nie!
          • deadeasy Re: False friends 22.07.05, 15:16
            Mam angielskich znajomych co do niektorych angielskich slow dodaja
            koncowke "ski", tak dla jaj. Na przyklad powstalo "off-ski" -> "I'm off-ski"
            = "I'm off" ("zmykam")
          • basia313 Re: False friends 22.07.05, 15:27
            CO do podanego przykladu Wlochow to jak twoerdzil jeden z moich nauczycieli (i
            ja sie z nim zgadzam) Wlosi sa przykladem narodu, podobnie jak Hiszpanie,
            ktorzy wiecej mysla niz mowia, stad ich ciagle bledy. Ni jest to koniecznie
            wyraz wyluzowania, ale po prostu ich potrzeba ciaglego mowienia. Przeciwnie
            jest natomiast z Japonczykami czy CHinczykami. Ci z kolei chca byc bardzo
            poprawni. Mysla i mysla nad gramatyka i chca byc porpawni i w rezultacie
            niewiele (przynajmniej na poczatku) mowia, bo wlasnie wciaz mysla.
          • effata Re: False friends 23.07.05, 00:28
            > I chyba wlasnie ten stres i to wytykanie sobie bledow decyduje po czesci o
            >tym,ze Polacy generalnie slabo mowia w innych jezykach.
            > Wytknac bledy innym, tak to umiemy bo gramatyka w jednym paluszku, ale
            >pozniej juz gorzej jak trzeba zaczac mowic.

            Masz racje, Elu, ja nigdy nie mam takiego stresu jak mam cos powiedziec po
            angielsku (a radze sobie nie tak znowu najgorzej), jak wtedy gdy slucha mnie
            inny Polak.
            Ale ten watek 'false friends' to bardziej dlatego, ze lubie rozne gry slowne i
            bawia mnie (nie mowie tego ironicznie czy zlosliwie) rozne "wpadki" zarowno w
            czasie uzywania jezyka obcego, jak i w wykonaniu dzieci (np. hit w wydaniu
            mojego syna: "Mamo, daj mi ten grzebien, to ja sie sam zagrzebie").
            One sa po prostu 'funny'. A tak a'propos - przez dlugi czas mowilam mojemu b.
            dobremu znajomemu, ze jest 'very funny person' i nie rozumialam, dlaczego sie
            na mnie boczy, az ktos mi uswiadomil, ze 'funny' w zestawieniu z osoba to
            raczej znaczy 'blaznowaty' niz 'zabawny'
            • mgna Re: False friends 24.07.05, 23:13
              Moja kuzynka (kupe lat temu) kiedys otworzyla moja lodowke i ze zdziwieniem
              wkladajac tam reke powiedziala..."alez ona nie lodowkuje!" Dzis z kolei moj
              synek wychodzac z auta oswiadczal wszystkim ze "it's weeing"...hmmm..."no
              Charlie, the world is not pissing on you, not yet...;)
            • basia313 Re: False friends 25.07.05, 10:25
              a wiesz effata w mojej dawnej szkole tak mi tlumaczono znaczenie slowka funny
              1) funny - ha ha
              2) funny - not ha ha(czyli wlasnie blaznowaty).
    • 101krotka Re: False friends 25.07.05, 02:39
      Sadze ze uzywanie niektorych angielskich zwrotow jest wrecz nieuniknione.No bo
      jak przetlumaczyc np. council tax?oraz oczywiscie wiele innych zwrotow ,ktore
      mi teraz nie przychodza do glowy.Staram sie rowniez mowic albo po polsku albo
      po angielsku ale np. rozmawiajac z kims o mieszkaniach wygodniej jest
      powiedziec 1 bedroom flat zamiast...M3 (czy tak,bo juz zapomnialam jak to
      bylo?;))Mysle ze po dluzszym przebywaniu w jakims kraju jest to nie tylko
      kwestia slownictwa ale zmienia sie rowniez melodyjnosc twojego jezyka,intonacja
      nie wspominajac oczywiscie szyku zdania.
      • grkl Re: False friends 25.07.05, 11:36
        "council tax" - podatek lokalny
        • mgna Re: False friends 28.07.05, 23:06
          Wolne tłumaczenia ang-pol:

          Don't make a village - nie rób wiochy

          Don't turn my guitar - nie zawracaj mi gitary

          A shit is going around me - gówno mnie obchodzi

          I tower you - wierzę ci

          I'll animal to you - zwierzę ci się

          Thanks from the mountain - dziękuję z góry

          Paintings coin - obrazy Moneta

          I feel the train to you - czuję do ciebie pociąg

          go out on people - wyjść na ludzi

          It's after birds - już po ptokach

          Heritage of prices = spadek cen

          The Universal Pregnancy Law = Prawo Powszechnego Ciążenia

          He killed her the nail = zabił jej ćwieka

          Rail on you! = kolej na ciebie!

          Close meetings of the third grade = bliskie spotkania trzeciego stopnia

          My girlfriend is very expensive to me = moja dziewczyna jest mi bardzo droga

          Time swimming allowed = czas płynie wolno

          Day, memory is flying = Dzien, wspomnienie lata


          golnąć kielicha = to shave a glass

          czarne myśli = a black child thinks too

          na czarnej liście = a black woman is, as a rule, covered with leaves

          członek honorowy = a respectable penis

          członek korespondent = a letter-answering penis

          usztywnienie członka = (street slang) execution of a gang member

          cukier w kostkach = sugar in one's ankles

          zrobić coś bez zwłoki = do something without corpse

          podręcznik = an undertowel

          podpieprzyć (ukraść) = to underpepper

          nie trzyma się kupy = it doesn't hold the shit


          don't boat yourself = nie łódź się

          cut off myself a nap = uciąć sobie drzemkę

          Behind-eyes student = student zaoczny

          Brain tire fire = zapalenie opon mózgowych

          Heritage of prices = spadek cen

          He was her right hand in driving the left businesses = był jej prawą reką w
          prowadzeniu lewych interesów

          Tom divided their lottery coupon = Tom podzielił ich los

          Time swimming allowed = czas płynie wolno

          Nowe ustalenia = new lazy boy's lips

          Zbieg okoliczności = refugee of circumstances

          Zdębiałem = I got oaken.

          wyszłam za mąż = i went out behind husband

          paintings coin = obrazy Moneta

          the route has hit me! = szlag(k) mnie trafił!

          without pictures = bez obrazy

          without a little garden = bez ogródek

          immediate castle = zamek błyskawiczny

          to take one's legs behind the belt = wziąć nogi za pas

          slowness of word = wolność słowa

          Rubik's ankle = kostka Rubika

          dissolve your hair = rozwiąż włosy

          outpepper yourself! = odpieprz się!

          Arek's garbage = śmieciarka

          Bar's bar = Barbara

          afterbills = porachunki

          feet of metals = stopy metali

          old good tenses = stare dobre czasy

          don't dust me in! = nie wkurzaj mnie!

          these aren't cannons = to nie działa

          to break down the first ice-creams = przełamywać pierwsze lody.
          • edavenpo Re: False friends 28.07.05, 23:20
            Moj 'angielski' maz podlapal z polskiego spolszczone travelcard czyli trawelka i namietnie go teraz uzywa
            zamiast angielskiego slowa...
          • asica74 Re: False friends 29.07.05, 00:18
            gdzies juz to czytalam, ale dzieki za wklejenie tego textu: usmialam sie setnie
            • mgna Re: False friends 29.07.05, 15:01
              Zapomnialam strone z ktorej to wygrzebalam...chyba cos w stylu smiesznie.pl lub
              smieszne.pl ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka