Dodaj do ulubionych

Dylemat polskiego emigranta

IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 14.01.09, 14:49
a ja dylematu nie mam. w uk jestem juz troche czasu i do osiagniecia swojego
malego celu potrzebuje jeszcze jakies 3-4 lata. a potem poludniowo-wschodnia
europa, azja i zdecydowanie oceania.
i mam w nosie pismaków, którzy sie zastanawiaja nad tym czy ludziom bardziej
jest potrzebna kasa (czyli wg. nich kierunek uk) czy tez moze zycie bardziej
rodzinne (czyli kierunek pl).
kazdy z nas moze podjac decyzje co chce robic ze swoim zyciem. a ze komus
lepiej tak albo inaczej - jego wybór, jego zycie.
Obserwuj wątek
    • w_u_j_e_k Do czego maja wracać? 03.02.09, 08:17
      Do czego maja wracać emigranci? Może do 3 milionów mieszkań J.
      Kaczyńskiego albo bezkryzysowego kraju Tuska?
      Czy cos się zmieniło, czy bida która pogoniła z kraju odeszła w
      zaświaty?
      Czy zmieniły sie mechanizmy awansowania i robienia kariery?
      Moim zdaniem wielka emigracja dopiero przed nami. Tak jak
      nieuchronny kryzys.
      • Gość: Misiek Wlasnie - po co do Polski? IP: *.sds.uw.edu.pl 03.02.09, 10:20

        Po co komu wracac do Polski ?

        Są dużo przyjemniejsze miejsca - np. Grecja lub Chorwacja ...
        Mozna kupic małą łajbę i żeglować dużo więcej i przyjemniej niż na naszych
        zimnych i deszczowych Mazurach...

        A poza tym akurat teraz to PLN idzie w dół dużo bardziej niż GBP - więc to
        akurat przemawia za zostaniem...

        Nie mówiąc o polskich "menagierach-burakach-przydupasach" co to tylko podgryzają
        jeden drugiego i pilnują by przypadkiem się nie wydał ich brak kompetencji...
    • Gość: tonks Re: Dylemat polskiego emigranta IP: 91.104.42.* 03.02.09, 08:23
      Hmmm troche mnie irytuje ze emigrantami nazywa sie wszystkich jak leci.Jaki to
      emigrant jesli mieszka tu w połówce pokoju, najdalej jechal z Ealingu na Acton,
      co 3 miesiace jest w Polsce u rodziny,co zarobi to wysyla itd. Toż to zwykły
      pracownik najemny jeżdzący za pracą.I tacy bedą wracac,wyjeżdzac i zamieszanie
      robic.
      A emigranci to mieszkają tutaj conajmniej kilka lat, o powrocie nie mysla bo i
      po co skoro tu pracuja, splacaja domy,wrosli w kraj i klimat itp
    • Gość: MICHAEL Dylemat polskiego emigranta IP: *.dyn.iinet.net.au 03.02.09, 08:27
      Wracaja tylko mieczaki i ci ktorym sie nie powiodlo. A moze
      sprobowac sil w Kanadzie ,USA, Australia albo Nowa Zelandia .Czemu
      zaraz wracac do tej szarsci i spacerow wokol rynku jakiej
      podupadlej polskiej miesciny.Ryzyko i przygoda to przywilej ludzi
      mlodych i zaradnych, glowa do gory i w droge byleby sie nie cofac.
      • Gość: Jan Re: Dylemat polskiego emigranta IP: 205.172.16.* 03.02.09, 10:33
        Gość portalu: MICHAEL napisał(a):

        > Wracaja tylko mieczaki i ci ktorym sie nie powiodlo. A moze
        > sprobowac sil w Kanadzie ,USA, Australia albo Nowa Zelandia .Czemu
        > zaraz wracac do tej szarsci i spacerow wokol rynku jakiej
        > podupadlej polskiej miesciny.Ryzyko i przygoda to przywilej ludzi
        > mlodych i zaradnych, glowa do gory i w droge byleby sie nie cofac.

        Kiedys uczyli mnie w szkole starej piesni:

        Nasi ojce pozywali ryby stare i cuchnace
        My po swieze przychodzimy w oceanie pluskajace.....


        Nasze ojce na jelenie urzadzali polowanie
        A my skarby i potwory lowic bedziem w oceanie........

        To jest wlasnie piesn dzisiejszego emigranta.
      • bengt33 Re: Dylemat polskiego emigranta 03.02.09, 11:06
        Masz racje, ze wracaja mieczaki.Dojrzali ( po polsku starzy ) tez
        daja sobie rade znakomicie. Wlasnie w tych dniach "przecielam
        pepowine" ( sprzedalam mieszkanie w kraju rodzinnym ) i zostaje juz
        na zawsze w Skandynawi. Moj kraj rodzinny obrzydzily mi te nasze
        typowo polskie podlostki.
        Pozdrawiam i zycze wszystkim " emigrantom" powodzenia.
    • Gość: jacek 31 wszystko zalezy kto co ma w sensie materialnym,edu IP: *.adsl.inetia.pl 03.02.09, 09:08
      kacyjnym i swiatopogladowym.
      sam pochodze z malej miejscowosci w wlkp. powiem tak
      pracowalem w uk ponad 3 lata. jestem stolarzem i mialem dobrze platna
      prace,znajomych,szacunek. w kraju nie mam nic wiec dla mnie szansa ze zaryzykuje
      i sie uda jest wieksza za granica. jestem w kraju ponad 2 tyg.Jakie zmiany?
      teoretycznie jest bardziej kolorowo na ulicach lepsze sklepy ,lepsze
      samochody,nowe mieszkania ale jakim kosztem? kredytow a teraz nieprzespanych
      nocy i stresu w dobie szalejacego kursu CHF? korupcja, uklady ,patologia rynku
      pracy szansa na normalna droge rozwoju kariery marna jak nie masz plecow czy
      znjomosci-nie awansuja ludzie z wynikami, tylko znajomki ...i tak wyglada nasz
      rzad,urzedy,reformy, widoki na przyszlosc...
      ja probuje dalej Kanada, Australia... wole spokojne zycie..ale kazdy jest
      kowalem swojego losu nie potepiam nikogo bo moze komus tu dobrze i odnajduje sie
      swietnie w tych realiach i za zadne pieniedze nie wyemigrowalby
      gdziekolwiek.pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli bo to ona kreuje nasza
      rzeczywistosc i otoczenie....
    • Gość: gruha wrocilem i powoli zaluje IP: *.tvk.torun.pl 03.02.09, 09:23
      jestem jednym z tych ktory wrocil. ze wzgledow osobistych w polowie
      grudnia zwinalem zagle i po prawie 3 latach wrocilem do polski.
      paradoksalnie nie wierzylem w zadne zapewnieninia ze tu sie
      zmienilo, ze jest lepiej i itp. tak samo nie lyknalem bajki ze
      kryzys nas ominie. to ze funt malal tez nie bylo dla mnie jakim tam
      powodem powrotu. jak napisalem wyzej zadecydowaly wzgledy osobiste.
      rzeczywistosc wiadomo zawsze jest inan od wyobrazen. i tu zaczynaja
      sie schody. kryzys zawital na dobre do polski. pracy nie moge
      znalesc. najwiekszym wstretem napawa mnie wszechobacna biurokracja.
      zbliaz sie termin skladania wnioskow o abolicje. bardzo sie wacham i
      mam duze watpliwosci co do polskiego us. dostalem papiery i szczeka
      mi opada. w anglii w innym jezyku wizyta w raweneu byla
      przyjemnoscia.tutuaj urzednik chce cie zabic na wejsciu. stosunki
      pracy tez sa inne i diametralnie rozne od tych w anglii.
      kazdemu kto chce wracac polecam zastanowienie sie sto razy. wziecie
      pod uwage za i przeciw. programy rzadu polskiego to czysta
      propaganda. popytajcie znajomych w polsce jak jest. moze nawet
      lepiej wziasc dluzszy urlop i poszukac pracy w polsce jako petent.
      wtedy cala prawda uderzy w was i rozwieje wszelkie mity.
      praca jest, lub juz moze byla, dla specjalistow. tylko, cholera
      specjalistow to wszedzie na swiecie chca. bez super kwalifikacji
      bedziecie traktowani w ojczyznie jako zdrajcy i zbedny balast. tak
      mialem gdy rejestrowalem sie w powiatowym urzedzie pracy. pani
      urzednik zalamywala rece. pytalal dlaczego wrocilem? twierdzila
      wprost ze nie ma dla nic ni do zaoferowania. gwoli prawdy nie jestem
      specjalista w zadnej dziedzinie. konczac wizyte w pupie, pani
      urzednik wprost plakala ze rosnie bezrobocie w meiscie do ktorego
      wrocilem i ze bedzie ono roslo. gdyby nie pomoc zony to nie wiem
      jakbym zyl w polsce? pewnie znowu bym wrocil do anglii. a powoli
      mysle z zona tym razem by jednak wyjechac z naszej polski. drugiej
      irlandii tu nie usiwiadczysz.
      i jeszcze jedno. dla tych ktorzy dluzje zyja w anglii. dla nich
      zderzenie z polska mentalnoscia bedzie nie wiekszym szokiem. jak
      pierwsze spotkanie z wielokulturowa anglia. mysle ze ci ktorzy maja
      juz rodziny w anglii, nie zdecyduja sie na powrot. przede wszystkim
      biurokracja pochlonie ich do reszty. i tym optymistycznym akcentem
      zakoncze moj post
    • frusto Wracajcie zmieniac Polske 03.02.09, 09:29
      Kto zmieni nasz kraj, jeżeli wszyscy, którym sie nie podoba wyjadą? Kto zmieni
      nasz kraj, jeżeli tych, którym zależy na zmianom zostanie garstka? Niech was
      wróci pół miliona - gniewnych, chcących zmian. Możecie być forpocztą zmian.
        • Gość: Jan Re: a po co???? IP: 205.172.16.* 03.02.09, 10:20
          Gość portalu: gosc napisał(a):

          > Tego kraju sie nie da zmienic i po co go zmieniac zeby w wieku 60
          lat stwierdzi
          > c
          > ze teraz jest w Polsce prawie tak fajnie jak bylo 20 lat tmu za
          granica????

          Jestes optymista. Ja wyjechalem ponad dwadziescia lat temu.
          Dzisiejszej Polsce daleko do Kanady sprzed dwudziestu lat czyli
          Kanady lat osiemdziesiatych. Niech zmieniaja ten kraj nad Wisla ci,
          co tam zostali. Ja moge wpasc tam raz, dwa razy w roku po drodze do
          Paryza czy Wiednia i napic sie piwa ze znajomymi. Kryzys? Ja w
          swojej firmie mam dzisiaj zapewnione kontrakty dla siebie i
          pracownikow na najblizsze dwa lata.
      • kuballa Re: Wracajcie zmieniac Polske 03.02.09, 10:10
        Panie Frusto,
        Bardzo cenie pana komentarz jednak w tym momencie modzi gniewni nawet te pol
        miliona zostanie wdeptanych w ziemie za duzo ukladow i raczka raczke myje.
        Osobiscie bardzo sie ciesze ze ludzie wracaja wczesniej jak sie slyszalo polska
        rozmowe to K... bylo no porzadku dziennym, teraz slyszy sie bardziej
        kulturalnych mlodych ludzi. Wniosek taki ze budowlanka i sprzataczki wyjechaly.
        Milej sie robi. A Polske zmieniac ma Pan Tusk bo jemu powierzylismy swoje
        glosy(3-4 godziny w kolejce do ambasady)i to jemu podobnym ludziom bedziemy
        ufac. Pozdrawiam.
      • Gość: hmm Re: Wracajcie zmieniac Polske IP: *.xs4all.nl 03.02.09, 10:25
        niech ten kraj troche znormalnieje i stworzy warunki do powrotu. prace od 8 do
        16 nie od 7 do "jak wyjdzie", zarobki pozwalajace na wygodne zycie nawet osobom
        mniej wykwalifikowanym, urzad chetny do pomocy a nie do zabicia na wejsciu,
        klimat parcia ku lepszemu zamiast zadowalania sie osiagnieciem byle go...a (za
        przeproszeniem).

        akurat mieszkam w Holandii nie w UK, ale mam podejscie podobne do wielu Polakow
        na Wyspach. mam srednie dla mojego stanowiska (programista) zarobki, zona tez
        niezle zarabia. dzien pracy trwa bezdyskusyjnie 8 godzin a dluzej to "mozna
        sobie" a nigdy "trzeba". mam dom, szczesliwe dziecko w zlobku i pozytywne
        perspektywy na przyszlosc. moj sporadyczny kontakt z administracjami i urzedami
        jest przyjemny i nigdzie nie jestem traktowany jak zlodziej lub oszust (vide
        polski US). po co mam wracac, skoro tu mam dobre warunki do zycia?

        Polska podoba mi sie turystycznie, jak przylatuje raz na pol roku z corka do jej
        dziadkow (chcialo by sie napisac moich rodzicow, ale kto ma male dzieci to sie
        nie ludzi, ze o niego chodzi ;) ). poza tym, ze na ulicach bywa strasznie brudno
        i sporo jest miejsc zaniedbanych, to kraj wyglada z zewnatrz zupelnie normalnie:
        ladne, dobrze ubrane dziewczyny, ludzie zajeci swoimi problemami, duzo dobrych
        sklepow (akurat ogromna roznica w stosunku do niewiarygodnie monotonnej
        Holandii) choc cenowo to roznie wyglada. ale po 1,5 roku poza tym krajem nie
        chce do niego wracac. nie chce rezygnowac z normalnosci - ze czlowiek na ulicy
        nie patrzy wilkiem, ze urzad pomaga a nie probuje ubic, ze szef w pracy jest
        partnerem do rozmowy a nie wyzyskiwaczem, ze zarobki pozwalaja na komfortowe
        podrozowanie po Europie czy dalej, bez zaciskania pasa przez reszte roku.

        z cala sympatia do Polski, bo kraj z wolna normalnieje, nie jest ona
        najatrakcyjniejsza w porownaniu z innymi krajami Europy. najgorsza w tym
        wszystkim jest mentalnosc ludzi w srednim wieku i starszych, ktora nadaje ton
        zyciu spolecznemu. taka niema akceptacja bylejakosci, niechec do "wybijajacych
        sie", zagladanie innym do lozka i portfela przy rownoczesnej bezkrytycznosci
        wzgledem samego siebie...

        wrocic? moze kiedys. poki co ludzie mlodzi maja lepsze szanse poza Polska. mamy
        Unie z jej swoboda poruszania sie i osiedlania. tak jak Polacy kraj zamieszkania
        zmieniaja i inne narody w Europie. bo to nie jest nic zdroznego ;) a wrecz
        bardzo korzystnego dla UE
    • dzwieran Dylemat polskiego emigranta 03.02.09, 10:45
      No dokladnie - czy komus przyszlo do glowy ze Ci troche myslacy
      kieruja sie innymi powodami niz tylko kasa (ja np - jezyk, bo poziom
      w normalnych szkolach/uniwerkach polskich jest zenujaco niski)?
      Wrocilam pol roku temu i moge juz powoli wysnuwac wnioski... Po
      pierwsze - popieram kogos kto powiedzial wczesniej ze polscy
      urzednicy to zazwyczaj wredne baby (zazwyczaj z uprzejmosci pisze,
      chociaz po ostatnich doswiadczeniach moge z czystym sumieniem
      powiedizec ze zawsze); nie bylam w stanie zrozumiec pit-ow w ciagu
      10 min w ojczystym jezyku (ponoc trzeba sie wgryzc - czyzby tworca
      pit-ow mial spora rodzine do zatrudnienia w US? Ew. sam nie rozumie
      o co chodzi w prawie ...), natomiast rozliczenie w UK zrobilam w
      ciagu 10 min .... Plakac mi sie chcialo jak mi pani przy okienku
      powiedziala ze nie ma informacji w US bo nie ma etatow, a ona tylko
      pit-y przyjmuje... (czyt. pogaduszki z kolezanka obok) W zasadzie
      okreslilabym takie panie dosadniej, ale nie chce zeby mi post
      usuneli za zbytnie naduzywanie, hm, niecenzuralnego slownictwa :) Po
      godzinie nie dowiedzialam sie prawie nic ... Przykre bardzo, ale
      jeszcze sie nie podddaje. Druga rzecz - praca (kierunek studiow: ang
      + drugi na innej uczelni + specj w nauczaniu + dosw w UK jako
      nauczyciel, proponowano mi wspolprace z uczelnia) jakos
      niekoniecznie liczylam, ze beda sie o mnie bic (wiadomo, jestem w
      duzym miescie, spora konkurencja), ale w szkole jezykowej pani mi
      odmowila bo ... nie wie czy bede sie przygotowywac... :D Masakra...
      A jak chodzilam (3 m-ce) na rozmowy raczej wyluzowana (bez przesady,
      ale po prostu mila i nie nadeta, tak jest w UK i reszcie swiata) to
      mi zarzucono, ze ... sie nie denerwuje.
      Sorki za taki dlugi wywod, ale i tak mnostwo ominelam. Powiem tylko
      tyle, ze po pierwsze nie kazdy wyjezdza za kasa, choc to tez powod
      (i to zrozumialy, nie badzmy dziecmi); po drugie trzeba miec jaj...
      zeby wyjechac - czy wszyscy mysla ze to takie proste, hop siup i juz
      jest pieknie? Nawet nie wiecie ile osob leczy sie depresje ...
      (powod - glownie pogoda), po trzecie i ostatnie, bo nie chce mi sie
      pisac, wrocilam TYLKO I WYLACZNIE ze wzgledow osobistych, a jakich
      to juz moja sprawa.
      • Gość: dr inż. AP Re: Dylemat polskiego emigranta IP: *.icpnet.pl 13.05.10, 19:05
        Ja jeszcze nie wyjechałem, ale lada chwila jestem w Anglii, mam nadzieję, że na
        zawsze.

        Wracając do wypowiedzi: byłem na 16 rozmowach kwalifikacyjnych, z czego tylko na
        1 rozmowie całkiem miła i sensowna Pani próbowała wyciągnąć ze mnie to, co
        pozytywne. Cała reszta rekrutujących pracodawców abo coś negatywnego mi
        zarzucała, albo zachowywali się jak nadęte dupki.
    • Gość: ciara Dylemat polskiego emigranta IP: 82.160.71.* 03.02.09, 10:47
      Mieszkałam z mężem i dziećmi dwa lata w Irlandii. Wróciłam wyłącznie z powodow
      osobistych. Mam wyższe wykształcenie, w Irlandii pracowałam jako kierownik
      działu w sieci handlowej i tzw. supervisor. Znam biegle angielski. Bez problemu
      łączyłam pracę zawodową i wychowanie dzieci. Obecnie, od czterech miesięcy
      szukam bezskutecznie pracy w woj. lubelskim. Jedyna praca jaką mogłabym
      wykonywać nie godzi się z opieką nad dziećmi. Zdaniem pracodawców, z którymi
      rozmawiałam 1200 netto to wygórowane oczekiwania finansowe. W Irlandii
      zarabiałam 500e tygodniowo . Może faktycznie jestem nieudacznikiem.
    • Gość: Bob Dylemat polskiego emigranta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.09, 10:48
      Nie wracajcie !!!!
      Od kiedy Irlandia i Brytania otworzyły swoje rynki pracy skończyły
      się teksty prezesa że przed bramą stoją chętni na moje stanowisko ,
      płace systematyczne rosną ( w ciągu 2 lat 200% ) a firma się rozwija
      nie mając w swojej branży konkurencji .
      A jak nie daj Boże wrócicie to sielanka może się skończyć .
      Nie wracajcie !! W Polsce jest zimno , szaro i ponuro , ludzie
      smutni , płace niskie a ceny wysokie .
      Życzę Wam tego samego na emigracji co ja mam w Polsce :
      dobrze płatnej pracy , braku konkurencji i dobrych perspektyw mimo
      kryzysu .
    • Gość: I2YI3A Dylemat polskiego emigranta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.09, 10:51
      W Polsce jest źle? W Polsce to jest beznadziejnie i w ogóle. Pan po powrocie z UK przez 1,5miesiąca nie może znaleźć pracy, itd. itp. Kpicie z Polaków, którzy zostali w Polsce? Nikt nikogo nie zmusza do powrotu, to wasza decyzja. W UK większość jak widzę jest 3-4 lata i nadal mieszka w wynajętych mieszkaniach, łapie pracę jak popadnie lub ma pracę która ich niesatysfakcjonuje albo nie daje prognoz na zostanie w UK, bo to Australia, Oceania,... W Polsce młodzi ludzie się kształcą, coraz lepiej jest z płacami, ceny wysokie, no niestety, ale nie można mieć wszystkiego. Polskę nie stać na takie kroki jak robią kraje na wyspach, ale spoko, za kilka miesięcy wprowadzą restrykcję co do zatrudniania emigrantów i zmieni się stosunek Polskiej emigracji do Polski. Do zobaczenia za rok w Polsce.
      • Gość: majkel Re: Dylemat polskiego emigranta IP: 195.188.191.* 03.02.09, 11:45
        >ale spoko, za kilka miesięcy wprowadzą restrykcję co do zatrudniania
        >emigrantów i zmieni się stosunek Polskiej emigracji do Polski. Do >zobaczenia
        za rok w Polsce.

        nie wiem skad masz te informacje polaczku ale niech ci bedzie ze wprowadza
        ograniczenia ( kto i gdzie je wprowadzi nie mam pojecia) ale zgadzam sie z toba
    • Gość: galicjok a unas w domu to tak bylo, IP: *.rdl25.qld.optusnet.com.au 03.02.09, 11:18
      Na sniadanie kawa zbozowa z cukrem bez mleka (kawa uzywana do 3-
      ciego parzenia) chleb z margaryna mleczna albo z marmolada z bloku,
      nigdy razem !!. Drugiego sniadania do szkoly - nie bylo. Na obiad w
      pierwszym dniu zupa ziemniaczana, w drugim dniu byla kartoflanka, a
      na trzeci dzien kompot ze ziemniakow. W czwartym dniu byla juz zupa
      ziemniaczana z powrotem bo juz jej dawno nie bylo. Na drugie danie
      bywalo :grysik, kukurydzianka, ziemniaki i mizeria, kluski z chudym
      twarogiem, nalesniki z marmolada, lazanki z kapusta i tak co dzien
      na zmiane, a raz w tygodniu wyzerka !! kotlet mielony. Na kolacje
      kawa zbozowa (do 3 parzen) z mlekiem , a wiec bez cukru i chleb jak
      my to nazywalismy z kielbasa. Pieklo sie kromke chleba na blasze i
      jak juz byla szorstka bralo sie zabek czosnku i pocieralo na
      wierzchu tak zeby pachnialo i posypywalo sola. O takie bylo moje
      zycie w KOMUNIZMIE !!!!
      Dzieki Bogu wyemigrowalem w 80 roku i zyjemy jak ludzie na
      zachodzie. Niech mnie nikt nie namawia do powrotu. Juz wiecie
      dlaczego? JA WIEM !!!!
      • Gość: gruha do boba IP: *.tvk.torun.pl 03.02.09, 11:29
        jakby bylo wszedzie w polsce tak jak u ciebie w firmie, to mysle ze
        wiekszosc by zostala w kraju nad wisla.
        ludzie mlodzi sie ksztalca to fakt. jak poronwam to z angolami to
        glowa mala. ale zaraz pokazuje sie sondaz. jak dobrze pamietam.
        szkoly tishnera z krakowa. wiekszosc przedsiebiorcow twierdzi, ze
        polscy studenci nie znja jezykow i sa slabo przygotowani do pracy.
        wiec gdzie tu logika? w angli pelno bylo studenciakow. a w polsce po
        powrocie ich bagaz doswiadczen sie nie liczy.
        ja osobiscie tez myslalem ze wracjajacy to bedzie ta fopoczta zmian.
        tylko ja tu w kraju po powrocie, nie mam na to sily. tu mi rece
        opadaja. serio cos jest takiego w tym kraju, moze uklady, moze
        mentalnosc. co wyssysa z ciebie wszelka energie. pozdrawiam
    • Gość: emigrant_fr Dylemat polskiego emigranta IP: *.leom.ec-lyon.fr 03.02.09, 12:11
      Za granica mieszkam od 6 lat. Najpierw tulalem sie na kontraktach, pare miesiecy temu dostalem stala prace - jako funkcjonariusz panstwa francuskiego. Gwarancja zatrudnienia tak dlugo, jak to panstwo istnieje. Wykonuje swoj zawod za pieniadze ok. 7-krotnie wieksze, niz moja ostatnia pensja w Polsce. Ostatnio mialem dosc powazne problemy ze zdrowiem: szpital, kosztowna diagnostyka, zabieg - wszystko praktycznie natychmiast, w ramach podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego. Teraz przechodze miesieczna rehabilitacje: natychmiast po zakonczeniu leczenia, w pieknie polozonym osrodku - i rowniez bezplatnie. Mam wrocic do Polski, na chwale politykow zlodziei i oszustow, i zdechnac tam na ulicy, bo nie bedzie mnie stac na leki (ktore tu takze mam w 100% refundowane)?!
      • szczery.usmiech.grabarza A trzeba bylo wyemigrowac d Australii!!! 03.02.09, 13:03
        Nie jakies zawszone Anglie , czy inne 'europejskie" cacka.

        Moja historia.

        Wyjechalem i nie zaluje . 26 lat. Dom, ogrod. W ogrodzie mam
        pomarancze, cytryne i ogolnie jest zielono chocia zdeszczu w tym
        roku bardzo brakuje...
        '
        Zarabiam dobrze. Nikt nie chce mnie zwalniac.. Moj sasiad Gerard
        lubi piwo. Pochodzi z... Szeszyli. Jak mamy czas to wypijemy w jego
        lub moim ogrodzie.

        Lubie lowic ryby. Ryby sa zdrowe, wiec lowie jak mam czas i
        ochote. Nad glowa blekitne niebo i to... pierdo-lone parzace
        slone. Kur=wa mac wszystko amm, oprocz spokoju odn tegi po-jebanego
        slonca. Przeciez kur-wa ono nie grzeje tylko pali! A JE-BAL PIES TO
        SLONE. SA INNE ROZRYWKI...
          • szczery.usmiech.grabarza Re: to nie takie proste 03.02.09, 13:23
            Wiem o tym. Nie mowie, ze tu jest zupelny raj. O nie! Przyroda
            fatalna (te poje-bane, kur-wa, na wpolwyschnie-te eukaliptusy, albo
            zuplnie wyschniete eukaliptusy, upaly, muchy, i to pier-dolone
            slonce... Ale za to ludzie sa fajni. Da sie zyc. Daje slowo
            honoru.

            Piwo jest dobre. Zarobki nie najgorsze, jak stracisz prace jest
            ZAWSZE zasilek i ulgi na kazdym kroku. Kocham ten po-pierdo-lony
            kontynet, ale jeszcze bardziej kocham Polske...
    • garnek_z_neolitu Jasne ze wyjechalem dla latwej kasy! 03.02.09, 12:54
      Co w tym zlego? Zyje po to, zeby sie cieszyc moim zyciem, nie mam zamiaru tyraz
      w Polsce od rana do wieczora za marne grosze jesli moge robic to samo w Anglii
      za jakas konkretna sumke. Jasne ze poczatki sa trudne, ale jak juz sie wyjdzie
      na prosta mozna cieszyc sie zyciem, jezdzic po swiecie, wychodzic ze znajomymi,
      albo ciulac i liczyc kase (kazdy jest inny).

    • Gość: chopek Dylemat polskiego emigranta IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.09, 13:08
      Ja wyjechalem 23 lata temu, jako teenager do niemiec. Szkola, wyksztalcenie
      wyzsze, dzienne studia bezplatne, wszystko dostalem od tego panstwa, juz podczas
      studiow zapewniona dobra praca. Dzis jestem na wysokim stanowisku, pracodawca
      doplaca do drugiej kasy rentowej i do prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego
      polowe skladki. Oprocz tego mam jeszcze wlasna firme. Zadnych problemow z
      Finanzamt ani innymi urzedami. Do Polski tylko zeby "sie piwa napic". Nic, ale
      to nic nie zdola mnie sklonic do "powrotu". Nie mam po co i do czego wracac. To
      juz nie moj cyrk i nie moje malpy. Maly domek we Francji albo w Hiszpani, to
      tak, czemu nie, ale nigdy do Polski z powrotem. Jak sobie przypominam Polske to
      zaraz mi sie odzywaja wrzody na zoladku, ktorych sie tam jako dziecko nabawilem.
        • Gość: chopek Re: Dylemat polskiego emigranta do chopek IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.09, 13:34
          Zadawalem sobie to pytanie co by bylo gdyby...ale to do niczego nie prowadzi.
          Zeby sie dostac na studia trzeba tu sie zwyczajnie zapisac i przedstawic oceny
          maturalne. Nic wiecej, zadnych lapowek, zadnych podchodow, zadnych znajomosci.
          Zdalem studia, bo sie uczylem i mialem wiedze, znow bez lapowek i znajomosci.
          Dostalem prace podczas studiow, bo zlozylem podanie o prace studencka. Znow bez
          lapowek i znajomosci. Po studiach dostalem w tej firmie posade, bo mnie znali. I
          znow o dziwo bez lapowek, znajomosci i chodow mamusi czy tatusia.

          Byloby to w Polsce mozliwe? Nie nadaje sie na uklady i ukladziki, lapowki i
          znajomosci po urzedach. Moje sprawy z urzedem finasowym zalatwia moj radca
          podatkowy, urzedu skarbowego od srodka jakies 10 lat nie widzialem. Zyje
          spokojnie bez zadnych stressow zwiazanych z urzedami. Jezeli zechce kupie sobie
          domek w gorach a Austri, a moze domek w Francji, to nie jest tu zaden problem,
          czy wyczyn zyciowy. Auta pod domem tez mi nikt nie ukradnie, porysuje albo
          opluje. Nie musze na zamknietym osiedlu mieszkac, bo inaczej strach sie
          bac...itp itd

          Polske od Europy jeszcze duzo rozni, kazdy kto chce wracac, niech sobie zrobi
          "rachunek sumienia" i wyliczy plusy i minusy. Ja tego rachunku robic nie musze,
          bo znam wynik.
    • bobdywro Dylemat polskiego emigranta 03.02.09, 13:42
      Kocham Was drodzy emigranci , wiecie za co ?
      ZA TO ŻE WAS NIE MA W POLSCE !!!!
      Żyjcie sobie gdzie chcecie i jak wam się podoba ale przestańcie już
      pieprzyć na tych forach jaka ta Polska jest straszna i jak
      niegodziwie się z wami obeszła . Jest wam teraz dobrze , i super .
      Niech już tak zostanie ale nie użalajcie się tak nad sobą jak to w
      Polsce przymieraliście głodem i spaliście pod mostami . Ja żyłem i
      żyje w tej samej przez Was tak pogardzanej Polsce i normalnie
      pracując i utrzymując rodzinę dorobiłem się dużego własnego
      mieszkania , samochody zmieniam co dwa - trzy lata a moje dzieci
      studiują na dobrych ( jak na tą nędzną Polskę ) uczelniach .


      • Gość: majkel Re: Dylemat polskiego emigranta IP: 195.188.191.* 03.02.09, 14:17
        Was tak pogardzanej Polsce i normalnie
        > pracując i utrzymując rodzinę dorobiłem się dużego własnego
        > mieszkania , samochody zmieniam co dwa - trzy lata a moje dzieci
        > studiują na dobrych ( jak na tą nędzną Polskę ) uczelniach .
        >

        to duze wlasne mieszkanie to wykup ze spoldzielni za zlotowke
        a te zmiany samochodow to z tico na pande ???


      • Gość: emigrant_fr Re: Dylemat polskiego emigranta IP: *.leom.ec-lyon.fr 03.02.09, 14:23
        I juz uwazasz, ze na tym polega "normalnosc"? Nie moj drogi. Normalnosc polega np. na tym, ze policjant drogowy nie bierze lapowek, a obywatelowi nawet nie przyjdzie do glowy mu takiej lapowki dac. Mnie sie w Polsce zdarzylo, ze musialem DOMAGAC sie od policjanta, zeby dal mi mandat - chociaz bardzo chcial wziac lapowke. I zaplacilem ten mandat - znacznie wyzszy niz lapowka (i jeszcze punkty karne). Wedlug polskich standardow jestem idiota. Wedlug standardow krajow cywilizowanych, jestem uczciwym czlowiekiem, ktory poniosl konsekwencje popelnionego wykroczenia drogowego. Zrozumiales roznice? Nie rozumie jej jakies 90% Polakow i dopoki jej nie zrozumie, Polska bedzie krajem barbarzynskim - nawet gdyby kazdy Polak mial domek z ogrodkiem i 2 mercedesy.
      • Gość: lolo Ja nie mam dylematu IP: *.cibc.com 03.02.09, 16:15
        Poza PL od 1987, ukonczylem lokalny uniwerek (informatyka +
        finanse), od 12 lat pozycja audit managera w duzym banku. Latwe i
        dostatnie zycie. Ale ziemie pod budowe domu w pieknym miejscu w PL
        kupilem bo jak sie juz nachapie i wypracuje emeryture w Kanadzie to
        moze wroce do PL. Kto wie? Na PL psow wieszac nie moge bo to moja
        Ojczyzna. Kraj jeszcze nie jest normalny choc trzeba wyjechac zeby
        zdac sobie z tego sprawe ale normalnieje. Jak wroce to pracy Polakom
        nie odbiore a moze nawet pare miejsc pracy utworze. Na nic od PL nie
        licze. Kase mam poutykana w roznych miescach poza PL, w roznych
        instrumentach i ani pracy ani zasilkow nie bede prosil. Rachunki
        mozna placic zagraniczna karta a karte splacac przelewem przez
        internet z kont zagranicznych. Bede takim wiecznym turysta, przeciez
        wolno mi przebywac w PL i nie musze sie z tego tlumaczyc.
    • xnonorx Ten dylemat proponuję zmienić na inny: 03.02.09, 14:07
      Czy bandy polityków pogonić z tego okrągłęgo cyrku już teraz czy
      dopiero na wiosnę.
      I następnych wybrać. Miarą skuteczności będzie wybudowanie powiedzmy
      200 km dobrych autostrad bez przekrętów. Nie uda się - to przepędzić
      i następni.
      Zeby kraj z najwięszymi (lub jednymi z największych podatków) miał
      tak dużą liczbę emigrantów i jeden z największych "współczynników
      nędzy" ze wszystkich krajów europejskich?! Ktoś jeszcze pamięta jak
      zmieniano definicję nędzy, żeby wskaźnik nie był taki duży??
    • Gość: kopator Dylemat polskiego emigranta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.09, 14:16
      Nie mam żadnego dylematu. Nie ma sensu wracać do tego zguśniałego
      kraju, Gdzie politycy wykazują się własną indolencja i arogancją nie
      ponosząc żadnej odpowiedzialności. Wracać do kraju gdzie poza
      garstką uprzywilejowanych pozostali traktowani są czasem gorzej niż
      niewolnicy (właściciel dawał niewolnikowi strawę i dach nad głową),
      a obecnie głodowe wynagrodzenia często nie zapewniają ani jednego
      ani drugiego. W Anglii mam pracę i czuję prawdziwą wolność a przy
      okazji nie muszę patrzeć na gęby i bełkot polskich polityków
      załatwiających posadki tylko swoim

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka