trejsi
25.08.05, 13:10
Chciałabym sie trochę wyżalić. Mam tyle wątpliwości i cała jestem zestresowana. Pod koniec września wyjeżdżamy z mężem do angli (kornwalia), ale jedziemy tam całkiem "w ciemno". Dużo czytam, notuje, drukuje, żeby jak najlepiej sie przygotować do wyjazdu. Ale nie potrafię pokonać tego strachu. Nie lubię zmian, nie lubie niespodzianek i dlatego się tak boje, bo nie wiem co nas tam czeka. Do tego wszystkiego dochodzi język. Długo sie uczyłam angielskiego, ale to było dawno temu i strasznie to zaniedbałam. Teraz chodzimy z mężem na kurs Callana, żeby troche nadrobić stracony czas, ale widzę, że bardzo mało rozumiem mowę angielską. I to mnie przeraża. Jak znajdziemy prace, mieszkanie skoro nie bedziemy umieli się dogadać. Im bliżej do wyjazdu tym wiekszego mam doła. Mój M. odwrotnie - on się cieszy jak wariat. Wiem, żeby poradzic sobie to potrzebne jest odpowiednie nastawienie, pozytywne.Ala jak mam byc pozytywnie nastawiona skoro nie umiem pokonać strachu i doła, który mnie wciąga coraz bardziej.
Jedynie co mnie podnosi na duchu to Wasze wypowiedzi. Lubie przesiadywać Tu i czytać, czytać bo widzę, że Tam też można normalnie żyć.