Dodaj do ulubionych

Historie milosne

14.10.05, 14:29
Zakladam ten watek (skierowany do osob zwiazanych z nie-Polakami)z czystego
zaciekawienia jak to sie stalo, ze poznalyscie swoich partnerow.

Pamietam jak kiedys jedna z Was pisala, ze przyszlego meza poznala w metrze,
gdy powiedzial jej, ze jest piekna, a w rok po tym byli juz po slubie.

Czy historie pozostalych z Was tez sa takie niebywale, rodem z romansidla?
Obserwuj wątek
    • glasscraft Re: Historie milosne 14.10.05, 14:39
      Wyjazn na narty do Wloch w styczniu, pierwszy dzien na stoku kilka zjazdow
      razem, "milo Cie bylo poznac...", a potem - jak w prawdziwym romansie, gdzie
      zjezdzalam ja byl ON (nie chce sie przyznac czy mnie szpiegowal....),
      romantyczna kolacja, snieg, ksiezyc........
      Listy, telefony, pierwszy przyjazd do Polski - 14 lutego.....
      Jakby ktos zrobil o tym film to by go ludzie oskarzyli o produkowani kiczu i
      wysysanie z palca....
    • jagienkaa Re: Historie milosne 14.10.05, 14:52
      męża poznałam z Polsce, gdzie pracował na kontrakcie, przez moją siostrę,
      pracowali razem. Nawet 18 lat wtedy nie miałam. Mężowi się podobała właśnie
      siostra, a ja mu przez pół imprezy próbowałam moim licealnym angielskim
      powiedzieć, że ona jest okropna:) no i mi się udało hihi. Męża poznałam 29
      stycznia 1998. A już gdzieś w maju bylismy parą. Przyznaję że nie wiązałam
      jakichś nadziei z nim, bo był 8 lat starszy, wiedziałam że wyjedzie (a ja
      jestem realistką!) i jeszcze Angol. No ale się okazało że To Ten. IV kl
      (mojego) liceum przeżyliśmy w innych krajach. Było warto. NIGDY nie żałowałam
      swojej decyzji, męża kocham coraz mocniej i jestem najszczęśliwsza na świecie
      że się znaleźliśmy.
      • steph13 Re: Historie milosne 14.10.05, 15:35
        Zaraz po przyjezdzie do UK, pracowalam (nielegalnie) jako barmanaka w sercu
        Londynu. Ktoregos dnia, wszedl ON, wysoki, przystojny i z amerykanskim akcentem
        poprosil o vodka & coke. Po dlugiej pogawedzce poprzez bar okazalo sie, ze
        wlasnie obchodzil swoje urodziny i zaprosil mnie na kolacje z jego znajomymi.
        Poniewaz znal go wlasciciel baru, podalam swoj adres i wieczorem odebral mnie z
        mojego mizernego lokum. Posiadajac niewiele gotowki i nieznajac jego
        mozliwosci finansowych, z uporem twierdzilam, ze nie jestem glodna i poprosilam
        tylko o starter, uczestniczac ochoczo w licznych butelkach wina i szampana. Po
        kolacji byl nightclub, taksowka do mojego domu i wiadro kawy do calonocnych
        dyskusji o zyciu. Ta kawa musiala miec jakas dziwna moc, bo wlasnie jutro, 15
        pazdzienika, obchodzimy 25ta rocznice slubu. All's well that ends well.
        • princessjobaggy Re: Historie milosne 14.10.05, 19:34
          Zatem- wszystkiego dobrego z okazji jutrzejszej rocznicy, Steph :)
    • youmou Re: Historie milosne 14.10.05, 15:44
      Nasza historia też jest jak wyjcięta z Harlekina, ale że właśnie mi się
      okrutnie za nim tęskni, to napiszę

      Spotkaliśmy się na miasteczku namiotowym na Chreszczatyku podczas rewolucji
      Podeszłam do nich, bo zobaczyłam polską flagę (trzymał ją nasz obecny
      przyjaciel, polski Ukrainiec, i był to bardzo sprytny zabieg, jak się później
      dowiedziałam - chcieli, żeby widziano, że jest dużo obcokrajowców, co miało
      uratować przed użyciem siły). Wybierali się właśnie na nocną blokadę
      Administracji Prezydenta, więc poszłam z nimi. I - choć nie mogę w to teraz
      uwierzyć - zostałam całą noc.. A. podszedł ze mną też do policjantów, którzy
      już wtedy byli odgrodzeni od tłumu dużym pustym pasem i blokadą, która myśmy
      tworzyli. Może to śmieszne, ale wtedy bałam się najbardziej. Wiedziałam, że
      gdzieś na dachach są snajperzy, a między ukraińskich żołnierzy wmieszane są też
      rosyjskie służby specjalne, które nie będą miały żadnych skupułów.

      Nadal z emocjami to wspominam, bo nad ranem, odesłali mnie do Domu Piśmiennika,
      żeby się ogrzać.. i czułam, że coś było nie tak, ale nie miałam siły
      protestować. No i.. okazało się, że dostali cynk o jakiejś prowokacji..
      Wtedy też dostałam od A. małą ikonę jego patrona.. i "No, no" kolegi pozwoliło
      mi w pełni docenić ten gest.

      Fajny był ten początek. Bardzo intensywny. Rozmawialiśmy jakąś plątaniną polsko-
      ukraińsko-rosyjską, przy czym ja na początku rewolucji znałam po kilka słów z
      obu jego języków, a on mój polski rozumiał też trzy po trzy. I dobrze. Bo jak
      mu ostatniego dnia powiedziałam, że bardzo go lubię, ale nie chcę wiązać się z
      kimś "na odległość", to nie zrozumiał!!!

      Później pojechałam na Ukr jeszcze raz jako obserwatorka wyborów, chciałam jak
      najdalej na Wschód i wylądowałam za Dnietropietrowskiem. Bardzo się o mnie
      martwił. Sam pojechał jako członek komisji z ramienia Juszczenki jeszcze dalej
      w paszczę lwa, bo do jakiejś wsi koło Ługańska (już prawie Rosja).
      Spotkaliśmy się w Kijowie. Sylwestra spędziliśmy w namiocie pod Administracją
      Prezydenta, bo ja się strasznie pochorowałam. Popłakiwałam w jego ramię,
      słuchając dobiegającego nas z telewizora przemówienia Juszczenki (prawie całe
      zrozumiałam). Znane (choć chyba jeszcze nieoficjalne) były wyniki i kilkaset
      metrów dalej, na Majdanie ludzie świętowali swoje zwycięstwo.

      A. się martwi, że ta rewolucja (całe 2 miesiące koczował przy Administracji) i
      nowy prezydent wiele na Ukrainie nie poprawiły.
      Natomiast my planujemy się pobrać najpóźniej wiosną :)))
      • princessjobaggy Re: Historie milosne 14.10.05, 19:32
        to ci dopiero historia, youmou!
    • ewmag Re: Historie milosne 14.10.05, 16:04
      A czemu historia poznania meza-Polaka nie moze byc romantyczna?;-)
      • glasscraft Re: Historie milosne 14.10.05, 16:15
        Moze - opowiadaj!!!!
        • ewmag Re: Historie milosne 14.10.05, 16:31
          My sie poznalismy w Nowym Jorku, do tej pory smiejemy sie, ze z W-wy do Krakowa
          bylo za daleko:-) Oboje jechalismy na tzw. work & travel, poznalismy sie w
          hostelu, gdzie nocowalismy przed podroza dalej. Moj maz twierdzi, ze sie
          zachwycil od razu, a ja sie zastanawialam, co ten gostek tak za mna chodzi...
          Wymienilismy sie adresami, nie domowymi, tylko tymi w US, gdzie jechalismy w
          tamte wakacje i on do mnie napisal list, tak fajnie po staroswiecku:-) Jeszcze
          wtedy nie milosny... Potem bylo mailowanie, tez takie kolezenskie, a pol roku
          potem spotkalismy sie w W-wie i sie zaczelo! Spedzilismy bardzo romantycze
          kilka dni w Pradze, pozniej sylwestra, ktorym bylam zachwycona i wykonczona
          jednoczesnie (nie tym, co pierwsze Wam do glowy przychodzi;-)) Pozniej duzo sie
          wydarzylo, a w zeszlym roku wzielismy slub. I teraz mamy kilkumiesiecznego
          superowego bobaska, a ten moj cudowny maz dalej twierdzi, ze jest zakochany:-))
          To tak w baaaaardzo duzym skrocie...
          • tuti Re: Historie milosne 15.10.05, 21:01
            ja nie jestem mezatka, nie moge opowiedziec swojej historii
            ale chcialabym sie podzielic z calkiem fajna ( choc i znow nie na temat, bo nie
            z anglii) historia brata. Bywal zawsze duzo za granica, kieyds trafil do pracy
            na camp w ameryce, na miesiac. poznal tam dziewczyne, ktora tez trafila tam do
            pracy, po silnych namowach koelzanki. po miesiacu pracy, wynajeli , juz razem,
            auto, zjechali ameryke
            a po co to pisze
            no bo oni nie dosc ze w polsce mieszkali w tym samym meiscie. te sama uczelnie,
            w tym samym czasie uczyli, ten sam kierunek;)
            tylko ze jakos sie nie mogli nigdy ..bliżej
            a teraz po slubie, i dzieciak goni dzieciaka;)
      • asica74 Re: Historie milosne 14.10.05, 16:42
        a czy historia w pigulce o poznaniu niemeza-niepolaka i to wcale nie-
        romantyczna moze byc tez? ;-)
        • jagienkaa Re: Historie milosne 14.10.05, 16:43
          no jasne, dawaj:)
        • asica74 Re: Historie milosne 14.10.05, 16:57
          To daje:-)

          Moja kolezanke rzucil chlopak, a jej rada na pocieszenie bylo wychodzenie do
          klubow. A ze nie lubila wychodzic sama, to wyciagala wszelakie kolezanki i kogo
          sie tylko dalo, by pojsc z nia. W koncu padlo na mnie. Ja za bardzo nie lubie
          klubow (to znaczy jak juz jestem w klubie, to jest ok, ale nie lubie calego
          szykowania i tak dalej), ale jako ze dobrym znajomym sie nie odmawia, to
          poszlam. Po pol godzinie stracilam kolezake z pola widzenia, a ze swiat
          widziany przez dno szklanki koktailowej wyglada nieco rozowiej, wiec zaczelam
          sie rozgladac wokol. Gdzies na horyzoncie wypatrzylam bardzo wysokiego faceta i
          pofrunelam w jego kierunku. Niestety w ogole na mnie nie zwrocil uwagi, ale za
          to nie moglam sie odpedzic od jakiegos malego i obslizlego faceta. W rozpaczy
          schowalam sie za faceta stojacego pod sciana i kazalam mu powiedziec, ze jest
          moim kolega. Male i obslizle "cos" zaraz sie zmylo z pola widzenia, a facet od
          sciany okazal sie calkiem fajnym gosciem od tanczenia i calowania.
          Potem okazalo sie, ze wracamy tym samym autobusem do domu, potem sam
          zaproponowal mi, ze mi da swoj telefon i bedzie szczesliwy jak do niego
          zadzwonie... No i tak sie zaczelo.

          A obecnie, gdy czasami slysze historie, ze w klubach spotyka sie samych
          obslizlych, to usmiecham sie tajemniczo i ze zrozumieniem kiwam glowa... :-)
          • evita1972 Re: Historie milosne 17.10.05, 11:20
            oki,teraz kolej na mnie....
            Jako <singielka>przyjechalam na urlop,ktory mial trwac miesiac(drugi miesiac
            wakacjii-w Polsce bylam nauczycielka).Po zwiedzeniu kilku ciekawych miejsc w
            W.B.zatrzymalam sie na dluzej u kolezanki w Cambridge.Moja kolezanka znalazla
            prace w tureckiej restauracjii,do ktorej tez sie zalapalam jako kelnerka(zawsze
            mozna dorobic te kilka groszy), i wynajmujac pokoj osobno.
            W szkole,gdzie bylam pelnoetatowcem poprosilam dyr.o urlop bezplatny tym
            sposobem przedluzajac sobie wakacje o kolejny semestr,czyli 6 miesiecy.
            Wracajac pewnej nocy z imprezy w pubie,dopiero przy dzwiach do mojego domu
            zauwazylam,ze nie mam kluczy do mojego domu i pokoju(okazalo sie pozniej,ze
            zatrzasnelam za soba dzwi zapominajac o kluczach),a ze zauwazylam otwarte okno
            na pietrze,postanowilam przez nie wejsc...
            Rozumiecie-1-sza w nocy,landlord na wyjezdzie na Cypr,wszyscy polacy spia
            przed nastepnym dniem do pracy,wokol zywej duszy(i na szczescie),po kilku
            piwkach,ciagle w swietnym humorze,stawiam noge na ponizszym parapecie,aby wejsc
            do swojego pokoju...
            Musialam postawic ja troche za glosno,bo nagle otworzyly sie dzwi,w ktorych
            pojawia sie sympatyczny angol z zapytaniem<do you need any help???>.
            Jakos wiedzialam juz,ze nic mi nie grozi.Sympatyczny angol,przyniosl
            krzeselko,pomogl mi wspiac sie w gore i stwierdzic,ze pokoj do ktorego chcialam
            sie wslizgnac nie nalezy do mnie lecz do sasiada obok , a okno pokoju ,w ktorym
            ja mieszkalam jest szczelnie zamkniete.I co???
            Moj zyczliwy sasiad zaproponowal mi zostanie u niego na noc i przespanie sie na
            sofie w leaving room.
            Nastepnego dnia jakze bylam szczesliwa kiedy landlord wracajac z Cypru(wlasnie
            nastepnego dnia wrocil),otworzyl mi dzwi do mojego pokoju ,a ja natychmiast
            pobieglam na dol podziekowac mojemu sympatycznemu sasiadowi zapraszajac go na
            lunch.Po lunchu zapraszalismy sie nawzajem do pubow,i po 3-ch miesiacach nie
            musialam juz wchodzic osobnym wejsciem do mojego pokoju na gorze,gdyz
            przenioslam sie na dol do mieszkania 2-pokojowego,gdzie mieszkam juz od 2-ch
            lat do dnia dzisiejszego jako szczesliwa zona, i matka kochanej Gabrysi.
    • jermaldan Re: Historie milosne 14.10.05, 18:27
      Ja mojego w polowie Polaka, a w drugiej polowie Rosjanina, z australijskim
      paszportem (wiec chyba sie lapie do tego watku;)) poznalam pod koniec jego
      rocznego pobytu w Polsce. Widzielismy sie zaledwie trzy razy. Od poczatku
      wiedzialam, ze to Ten, ale nie robilam sobie nadzieii, bo wiedzialam ze
      wyjezdza. No i wyjechal. Zaczelo sie codziennne pisanie maili, sms-ow i rozmowy
      telefoniczne, tak az do mojego wyjazdu do niego na wakacje (w sumie to czekanie
      trwalo ponad pol roku). Pierwszego dnia mojego 3-tygodniowego pobytu oswiadczyl
      sie. Po kilku miesiacach przyjechal do Polski i juz zostal. Rok po
      oswiadczynach bylismy juz malzenstwem.

      Wszystkie jego maile przetrwaly, czasami lubie sobie je poczytac:)
    • youmou Re: Historie milosne 15.10.05, 13:17
      Jakiś przestój w wątku...?

      A wczoraj tak dobrze się bawiłam..
      I wiecie co? Wasze historie wzmacniają moją wiarę w miłość

      Chcę jeszcze! ;)
      • plonaca.zyrafa Historia nie moja - ale powalajaca :) 15.10.05, 17:15
        Mam dziewczyne w pracy. Mloda Litwinka. 19 lat. Jest tu od siedmiu miesiecy.
        Pierwszego dnia pracy jako kelnerka poznala klienta - przystojnego,
        szarmanckiego 30latka z RPA. Jak sami mowia milosc po prostu wybuchla :)
        Nastepnego (tak, tak, NASTEPNEGO) dnia ona juz mieszkala u niego.

        Teraz on wydzwania do nas do biura sreednio co godzine i wypytuje jak ona sie
        czuje, co robi etc.

        Jesli mam byc szczera, to ta historia wydaje mi sie nieco dziwna (ale wiem ze
        prawdziwa), ale nie wnikam :)
        • natalia.brzeska Re: Historia nie moja - ale powalajaca :) 15.10.05, 17:25
          Cóż, moja historia trochę podobna, do młodej Litwinki.

          W WIELKIM (!!) skrócie - poznaliśmy się w pubie w Anglii, pogadaliśmy jakieś 2
          godzinki, kilka dni później był juz u mnie w ... Polsce!
    • sulasia13 Re: Historie milosne 15.10.05, 22:00
      Bylam au-pair w Holandii. Pewnej sierpniowej soboty poszlam do parku, aby
      poczytac sobie ksiazke na laweczce. W oddali zauwazylam chlopaka na sportowym
      rowerze, ale nie poswiecilam mu uwagi, po prostu popatrzylam na ludzi bedacych
      w zasiegu mojego wzroku. Usiadlam na lawce, w bocznej alejce i zaczelam czytac
      ksiazke. Nie minelo kilka minut, a tenze chlopak jedzie w moja strone, ja nie
      podnosze nawet glowy- czytam. Nastepnych pare minut, chlopak przejezdza po raz
      drugi, wymieniamy usmiechy, ja nadal czytam. Kilka minut pozniej jest on znowu
      przy mojej laweczce z pytaniem, czy moze sie przysiasc i porozmawiac ze mna. Ja
      na to: Ok, czemu nie?" i tak to wszystko sie zaczelo...(13.08.2000).
      Moj "niemaz" pochodzi z Ugandy i mamy razem cudowna coreczke Emilie (urodzila
      sie 13.02.2004). A na te laweczke w parku wracalismy potem dosc czesto. Nawet
      myslelismy o wycieciu serca na pobliskim drzewku, aby wrocic tu za -nascie lub -
      dziescia lat i je odnalezc :-)
      • natalia.brzeska do sulasia13 16.10.05, 01:06
        hehe u nas też się zaczęło 13.08 :-)
        • sulasia13 Re: do sulasia13 17.10.05, 00:30
          Widzisz, a niektorzy mowia, ze 13 jest pechowa :))) Obchodzicie nadal ten dzien
          w jakis specjalny sposob?
          • evita1972 Re: do sulasia13 17.10.05, 20:45
            Sorki,ale przez nieuwage podpisalam sie pod asica74,a powinnam w tym miejscu
            wlasnie...Pozdrawiam
            • effata Re: do sulasia13 17.10.05, 20:56
              Miejsce miejscem, ale ja się, Evita, uśmiałam nieźle z twojej historii. Co też
              się ludziom przytrafia! Aż się wierzyć nie chce :))) (ale oczywiście wierzę, bo
              sama też miałam w życiu kilka ciekawych zbiegów okoliczności)
    • duende1 Re: Historie milosne 19.10.05, 22:16
      ja po przyjezdzie do angli pracowalam za barem.a po drugiej stronie baru zawsze
      on. jak boga kocham, myslalam, ze ma powazny problem z alkoholem, bo co ja w
      robocie, to on przy piwie. w koncu dalam sie wyciagnac do kina, potem na
      mecz,po dwoch tygodniach do niego na kolacje. okazalo sie, ze niezle gotuje -
      po tej kolacji do swojego mieszkania wrocilam juz tylko po swoje manatki :) a
      bylo to w sierpniu 2004. dzisiaj dla odmiany ja gotuje :)
      • duende1 Re: Historie milosne 19.10.05, 22:18
        zapomnialam dodac - okazalo sie, ze problemu z alkoholem bron boze nie ma.
        teraz to ja wyciagam go do pubu.;)
    • jaleo Re: Historie milosne 19.10.05, 22:44
      Ja swojego meza poznalam pracujac dla British Cycling Federation. Jezdzil w
      reprezentacji Wielkiej Brytanii, szosowej i przelajowej. A poznalam go w
      bardzo dziwnym okresie mojego zycia, kiedy to mialam chlopaka Austriaka
      (poznanego we Wloszech).

      Tak wiec z moim obecnym malzonkiem bylismy "nothing but good friends" przez
      dobrych siedem - osiem miesiecy, przez ktory to czas zbieralam sie na odwage, i
      usilowalam zagluszyc wyrzuty sumienia, zeby zerwac z Austriakiem. Po czym
      okazalo sie, ze kolega Austriak mnie two-time'owal z doktorantka matematyki
      stosowanej (brains before beauty hehe).

      Odkrycie tego faktu przypadkowo, pozwolilo mi na odegranie sceny niczym z
      telenoweli, kiedy to pod jego nieobecnosc pakuje manatki, zostawiam kartke o
      tresci sprowadzajacej sie do "pocaluj mnie w d..." i lekkim krokiem wychodze na
      zalana sloncem ulice (no moze nie tak bardzo lekkim, bo uginawszy sie pod
      ciezarem manatkow). 45 minut pozniej siedzialam juz w autokarze National
      Express zmierzajacym na polnoc. A poltora roku pozniej bylam juz zona swojego
      kolarza.
    • ania.eastwood Re: Historie milosne 19.10.05, 22:49
      moja historia tez jest jak z taniego romansidla. jeden dzien spedzony w
      krakowie razem w lipcu 2004, a w sieprniu 2005 juz po slubie.

      krakow jest romantyczny i w ogole super. potem byla szkocja, tez super. a potem
      juz (czyli po 5dniach spedzonych razem non-stop) wiedzielismy ze juz zawsze i
      na zawsze razem.

      i jest super :-)
      • jagienkaa Re: Historie milosne 19.10.05, 22:52
        to super:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka