Dodaj do ulubionych

xmas party

20.10.05, 15:17
wiem, wiem do swiat jeszcze daleko... tak sie zastanawiam jak to jest z tym
przyjeciami. u mnie w parcy tylko cos tam kiedys wspamnieli,ze cos takiego
jest. " z czym to sie je" ??? ja mam tylko takies blade pojecie z roznych
filmow... wypadaloby sie ladnie ubrac? mozna przyjsc z partnerem? etc...
Obserwuj wątek
    • princessjobaggy Re: xmas party 20.10.05, 15:22
      netimka napisała:

      > " z czym to sie je" ??? ja mam tylko takies blade pojecie z roznych
      > filmow... wypadaloby sie ladnie ubrac? mozna przyjsc z partnerem? etc...

      Netimka, nie moge Ci dac jednoznacznej odpowiedzi, poniewaz to zalezy jak sie
      umowicie. Ja bywalam na przyjeciach bez partnera, ale w wielu miejscach pracy
      na takie 'imprezy' przychodzi sie z partnerami. Musisz po prostu zapytac.

      Ze strojem tez moze byc roznie, choc zazwyczaj jest to dosc oficjalna okazja i
      ludzie lubia sie wtedy elegancko ubrac, nawet bardzo elegancko bym powiedziala.
      • netimka Re: xmas party 20.10.05, 15:27
        dzieki. wiem,ze to u kazdego bedzie wygladac inaczej, ale to zawsze latwiej jak
        sobie tak tutaj poczytam ( bardzo mi sie podoba to forum i opinie na nim), a
        moze ma ktos jakas ciekawa historyjke...
    • basia313 Re: xmas party 20.10.05, 15:35
      JA bylam z mezem tylko raz. Party bylo urzadzone w innym miescie. Bylo
      oficjalnie. ELeganckie wieczorowe suknie, smokingi, garnitury. Super jedzenie,
      super hotel. Ale nniestety nikogo wczesniej tam nie znalismy, bo taka jest
      praca mojego M. Wybawilismy sie razem za to calkiem calkiem.
      • basia313 Re: xmas party 20.10.05, 15:36
        No i zapomnialam dodac wszystko na koszt firmy.:)
        • monia72 Re: xmas party 20.10.05, 16:16
          A mnie wlasnie szlag trafia, bo firma mojego meza (skadinad calkiem zamozna i
          duza) stwierdzila, ze przyjscie z partnerem bedzie za duzo kosztowalo (dodam,
          ze wiele osob nie chce przyjsc bez partnera i woli w ogole nie przychodzic na
          takie imprezy). A mnie szlag trafia jak maz wraca po nocy do domu z imprezy
          firmowej :( ja sobie sama z dzieckiem moge w domu posiedziec - ubaw po pachy.
          Ufff wyzalilam sie :)Swoja droga mam wrazenie, ze jest to niegrzeczne zapraszac
          bez partnerow (chyba, ze w firmach jest inaczej).
          • jagienkaa Re: xmas party 20.10.05, 22:05
            monia, u mojego męża podobnie.
            Mąż pracował w kilku filiach firmy gdzie pracował (w Warszawie, Cork,
            Birmingham a teraz Nottingham) i zawsze było tak, że imprezy były dla
            wszystkich pracowników i ich partnerów (firma płaciła za pracowników, a za
            partnerów się samemu płaciło). I jeszcze 2 lata temu nawet w Nottingham była na
            Christmas Party u męża a teraz to tylko jest lunch. Nikt się z tego nie cieszy,
            bo w sumie trzeba wziąć popołudnie wolne z pracy, bez partnerów, trzeba jakoś
            wrócić do domu...nikomu się to nie podoba.
            u mojego męża mają zwykle oprócz jedzenia i muzyki tzw raffles (tak to sie
            pisze?) czyli takie losy z numerkami (kupuje się ich po kilka) i można coś
            wygrać.
    • lillap Re: xmas party 20.10.05, 16:38
      w mezowej firmie, imprezy firmowe sa jak najbardziej rodzinne hehe. Tzn na
      letniego grila wszyscy przychodza z partnerami/zonami i dziecmi o ile je
      posiadaja, a na Xmas party bez dzieciakow oczywiscie, bo zabawa zaczyna sie
      pozno wieczorem i sa napoje.. rozne wyskokowe. Zazwyczaj Xmas party jest z
      noclegiem, no chyba ze ktos mieszka w okolicy bliskiej. Za nocleg firma nie
      placi, niestety.
      Ludzie ubrani wieczorowo, jak mnie pamiec nie myli to zaczynalo sie od drinka,
      potem obiad, tany itp itd..
      W tym roku ma byc impreza w B'ham, nie wiem czy bedzie nam chcialo sie jechac
      tak na polnoc.
      Ja osobiscie nie znosze imprez/weekendowych wycieczek tylko dla pracownikow. W
      tygodniu i tak sie prawie mijamy z Seanem wiec uwazam ze zycie osobiste
      przewaza nad integracja z firma; ma sie te 9 czy 10 h na integracje 5 razy w
      tygodniu. Enough.
      • steph13 Re: xmas party 20.10.05, 17:11
        Przyznaje sie, ze lubie chodzic na Christmas Parties u meza w pracy. Przyjemnie
        poznac ludzi, o ktorych slysze opowiesci niemalze codziennie, tak polaczyc
        nazwiska z twarzami. Jest to zawsze duza impreza, jesli poza Londynem to z
        transportem tam i spowrotem. Najslabszy punkt to masowej produkcji Christmas
        dinner, ale przy dobrej ilosci alkoholu da sie przelknac.
        Czy w Polsce istnieje taki zwyczaj?
        • latarnik Re: xmas party 20.10.05, 21:38
          W Polsce trudno to chyba nazwac zwyczajem, przynajmniej w sredniej wielkosci
          prywatnych firmach (tylko w takich pracowalem), ale niektore z nich urzadzaja
          cos takiego. Chociaz wszystko zalezy od operatywnosci pracownikow.

          A sprowadza sie to do tego, ze kazda firma zatrudniajaca wiecej niz 5 osob
          (jesli sie prawo nie zmienilo) ma obowiazek odprowadzac pewna kwote pieniedzy
          na tzw. fundusz socjalny. Finansowane sa z niego pozyczki, zapomogi i wlasnie
          roznego rodzaju imprezy. W mojej ostatniej firmie przed wyjazdem do UK zawsze
          zbierala sie silna grupa pod wyzwaniem jakos w listopadzie i debatowalismy, co
          by tu zrobic. Potem ja ze znajoma zalatwialismy wszystko, a firma pokrywala
          rachunek, w ramach uzgodnionej wczesniej kwoty. Musze przyznac ze mimo iz bez
          partnerow, to bawilismy sie zawsze swietnie - moze dlatego ze pozwolono nam
          samemu sobie organizowac to dokladnie tak, jak mielismy ochote :)

          O Xmas party w mojej aktualnej firmie slyszalem juz od kilku lat (jeszcze bedac
          w Polsce nawet) jako o niesamowicie przyjemnej imprezie. Niestety, zeby kupic w
          przyzwoitej cenie bilet na swieta musialem zabukowac go na wczesny termin i
          wylatuje do Polski 2 dni przed impreza :( Sam nie wiem czy bardziej sie ciesze
          z dluzszego pobytu w kraju, czy smuce z powodu straty imprezy.
          • steph13 Re: xmas party 20.10.05, 22:22
            Latarniku, moze wiec w przyszlym roku zaplanuj tak, abys mogl polaczyc
            angielskie Xmas Party i wizyte w Polsce. Taka impreza, to poza wszystkimi jej
            urokami, rowniez dobra okazja poznac kolegow i szefow od innej strony, kiedy
            opuszczone zostaja pewne bariery zachowania.
            W moich, zamierzchlych czasach w Polsce firmy organizowaly choinke dla dzieci
            pracownikow. Pamietam jak cieszylam sie z pomaranczy w torbach z szarego
            papieru - zaznaczam, ze wtedy pomarancze importowano tylko raz w roku i
            wydawaly sie bardzo egzotycznym owocem.
            • latarnik Re: xmas party 20.10.05, 23:37
              Na pewno w przyszlym roku sie postaram. W tym zadzialala tesknota za rodzina i
              zmeczenie materialu - po prostu jak dostrzeglem szanse, ze moge pojechac do
              rodziny na Swieta, to sie dlugo nie zastanawialem.
              Zgadzam sie z tym co piszesz - mozna sie troche zblizyc z ludzmi na takich
              imprezach, co wazne zwlaszcza dla mnie jako dla obcokrajowca. Na codzien jednak
              nie zawsze rozmawiam ze wszystkimi swobodnie - roznice kulturowe daja o sobie
              znac w najdziwniejszych momentach. A wiem, ze na imprezach jest inaczej, bo
              przynajmniej raz w miesiacu wychodzimy sobie gdzies wieczorem wieksza grupa z
              pracy i zawsze jest sympatycznie. Obchodzilismy juz w tym roku tak zareczyny
              jednego kolegi, narodziny dziecka, kilka pozegnan z firma...

              Swoja droga zabawne ze wspomnialas o pomaranczach. Pamietam jak robilem wielkie
              oczy, kiedy znajomi z innych czesci Polski opowiadali mi jaka to rzadkosc byla.
              U nas w domu mandarynki byly w kazdy piatek, banany prawie codziennie. Daktyle
              znalem lepiej niz jablka, bo byly dostepne caly rok. Ale takie juz uroki
              mieszkania w miescie portowym, dopiero pozniej sie dowiedzialem jaki szczesliwy
              bylem :) Za to nie bylo coca-coli, bo w polnocnej Polsce byla dostepna tylko
              Pepsi :) Nie mowiac juz o tym ze nie bylo wielu przydatnych rzeczy, ale to jak
              zwykle zupelnie inna historia...
    • jennifer_e Re: xmas party 20.10.05, 17:10
      Wszystko zależy od firmy i tego gdzie odbywa się impreza.
      Ja w mojej firmie spędziłam 4 lata i każde Xmas Party było inne.
      Na początku, kiedy firma była jeszcze na rozbiegu a jej właściciel (super gość!) jeszcze nie wyemigrował do RPA mieliśmy imprezę w wynajętym lokalnym pubie. Było super, mnóstwo jedzonka i picia, stroje niezobowiązujące ale każdy troszkę się odstawił. I najważniejsze, zaproszeni byli wszyscy pracownicy z partnerami i wszyscy razem się bawili.
      W następnym roku nowe szefostwo zarządziło bal w St Catrines Docks, bez partnerów i tylko dla pracowników biurowych. Niestety impreza była w dzień roboczy więc na wystrojenie się nie było okazji. Dla pracowników niższego szczebla zorganizowano wieczór w pubie co było dosyć smutnym podziałem w porównaniu do poprzedniego roku.
      W kolejnym roku, gdy firma była już pełną gębą, odbył się wypasiony bal w ekskluzywnym hotelu w South Kensington. Kobietom zafundowano wtedy taksówki do domu i puszczono je wcześniej, żeby mogły się wyszykować. Obiecano też zwrot za taksówki do domu po balu, a dla tych, którzy mieszkają poza Londynem centralnym pokój w hotelu na noc. Jedzenie było fantastyczne, reszta... no cóż. Ze wzgędu na koszty nawet nie wszyscy z biura zostali zaproszeni no i bez partnerów oczywiście.
      Dla mnie i wielu kolegów wtedy było to trochę dziwne, że firmę stać na bal w ekskluzywnym hotelu a nie stać na zaproszenie wszystkich pracowników i dokonuję się jakiejś selekcji. Uważaliśmy, że lepiej byłoby skromniejsze przyjęcie, ale żeby wszyscy mogli przyjść. Niestety szef uznał inaczej, chyba po tym jak jeden z klientów zaprosił nas na swoje Xmas Party do Marriota.
      • edavenpo Re: xmas party 20.10.05, 17:27
        U mnie podobnie jak u Jennifer...

        Kazdego roku bylo inaczej. Czasami bylo z partnerami w ogromnym hotelu w Londynie, czasami bez
        partnerow i w dworku w Surrey gdzie jest zreszta glowna siedziba. Najlepszy Xmas Party bylo jak sie
        wyklocilismy z Head Office o osobne sfinansowanie i nasz wydzial zrobil sobie Xmas Party w pobliskim
        pubie z jedzeniem przygotowanych przez nas samych.

        Tak w ogole to na mysl o Xmas Party lezka mi sie w oku kreci bo po drodze metrem na taka wlasnie
        impreze, malujac sobie rzesy spotkalam mego obecnego meza ;-)))))

        zapytaj dokladnie o szczegoly bo jak widac po zalaczonych przykladach roznie moze byc.


        "Like most intellectuals, he's intensely stupid."
        Marquise de Merteuil, Dangerous Liasons
    • leggetta Re: xmas party 20.10.05, 20:20
      Przyjecie swiateczne to zawsze wielkie wydarzenie. Mowi sie o nim na dlugo
      przed i jeszcze dluzej po ( kto z kim itd, itp).
      Maja racje dziewczyny mowiac ze kazde jest inne. Sprobuj moze podpytac w pracy
      jak to wyglada ( pewnie ile osob tyle zdan).
      Ja w tym roku zmienilam prace i dowiedzialam sie juz ze mamy swiateczny lunch,
      bez partnerow, chyba, i tyle.
      • ula.mac Re: xmas party 21.10.05, 01:00
        Xmas party to swietna sprawa ,moje ostatnie party zanim przestalam pracowac
        zawodowo i zajelam sie wychowywaniem mojej stonki (3 lata Ellie i 4m Xavierek)
        odbylo sie w Mariocie , musielismy doplacic chyba 5 funtow za glowe czyli
        prawie nic, bez partnerow oczywiscie, do noclegow firma tez sie dolozyla,
        zabawa byla swietna wszyscy sie wyluzowali i nigdy nie zapomne jak szef razem
        ze mna dmuchal balony na srodku sali na podlodze no i wytanczylam sie za
        wszystkie czasy, oczywscie stroje obowiazywaly wieczorowe i panie szczegolnie
        przylozyly sie aby wygladac super...wiec pzrygotuj sie na rewie mody...potem
        jeszcze przez kilka dni wszyscy sie obgadywali i porobilo sie duzo plotek kto z
        kim etc, ogolnie swietna zabawa i mozna sie ciekawych rzeczy dowiedziec kiedy
        po alkoholu niektorym ludziom (szczegolnie panom ) "rozwiazuja " sie jezyli...
        ciekawe doswiadczenie...wiec warto pojsc!
    • leggetta Re: xmas party 21.10.05, 20:44
      dzis sie jeszcze dowiedzialam ze wszyscy u nas firmie ( 10 osob) daja sobie
      kartki na swieta. Troche to wszystko jest sztuczne bo na co dzien mijamy sie
      tylko w drzwiach, rozmawiamy ew przez maila ( oczywiscie na tematy sluzbowe),
      nawet zyczenia urodzinowe skladamy soebie mailem. A tu prosze: wszyscy bedziemy
      sie do siebie usmiechac i udawac wielka szczesliwa rodzine.
      Moze zdystansowanym anglikom tego brakuje i w swieta czuja sie rozgrzeszeni i
      bez skrepowania sa po prostu ciepli i rozmowni?
    • leggetta Re: xmas party 21.10.05, 20:48
      aha, a moze macie jakis pomysl: co mozna zalaczyc wspolpracownikom do kartki
      aby nie byla ona taka bezosobowa? ( jakis drobny, symboliczny prezent?)
      pamietam ze kiesys kolezanka ze szkoly dala nam na swieta aniolki powycinane z
      papieru - bylo to bardzo mile i na dlugo pozostalo w pamieci.
      • jagienkaa Re: xmas party 21.10.05, 21:43
        kurczę, pamiętam że na emamie jakaś mama się ogłasza co jakiś czas z tymi
        aniołkami...ale może tutaj znajdziesz inspirację>
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=1111
        Jagienka i Dominik (nowe zdjęcia)
    • effata Re: xmas party 22.10.05, 00:38
      Ja znam xmas parties tylko z opowiadań. I ten zwyczaj wydaje mi się trochę
      śmieszny, właśnie ze względu na to, że teraz nagle wszyscy bądźmy kumplami i na
      jeden wieczór rozluźnijmy atmosferkę. Wiem że są przecież wyjazdy integracyjne,
      ale ja je znam tylko z nauczycielskiego poletka, a to środowisko, hmmm ... jest
      specyficzne. U mnie w szkole party była w szkole :)) tzn. pani dyrektor się
      chyba nie wysiliła, albo nie mogła sobie pozwolić na większy wyskok finansowy
      (bo to była szkoła prywatna), więc oczywiście bez partnerów. Przez trzy
      ostatnie dni przed party pani sekretarka znosiła różne wiktuały, wina, owoce
      itp. Stało sobie to wszystko w biblitece i dzieci się o to potykały kilka razy
      na dzień, bo biblioteka była przejściowa.
      Ja na party nie byłam, ale dowiedziałam się, że wszyscy sobie mocno, mooooocno
      poddrinkowali i ... może ja jestem jakaś nienormalna, ale jakoś mnie to
      zniesmaczyło. Wydaje mi się, że są jakieś granice i np. pijany szef albo
      nauczyciel wszczynający bójkę w pobliskim pubie (gdzie się udał na 'poprawiny'
      po xmas party) to jest właśnie przekroczenie tych granic.
      Wszyscy też dostaliśmy prezenty. Takie małe prezenciki. Moim zdaniem trafione
      jak kulą w płot. A takich najbardziej nie znoszę, bo co mam potem powiedzieć?
      Wdzięczyć się i udawać zachwyconą? Ja dostałam torebeczkę-woreczek z Next'a
      całą z cekinów i koralików i jak słowo daję, nie miałam pojęcia do czego to ma
      służyć? (moja mała jest zachwycona, ma co memłać w łapkach). Już bym wolała np.
      jakąś świeczkę lub coś neutralnego, a najlepiej nic.
      Ale ja w ogóle nie lubię imprezować, więc może stąd taka odmienna opinia.

      Acha, i jeszcze xmas party kojarzy mi się ze słodyczami w stylu 'jajko-
      niespodzianka'. Przykaładowe rzeczy znalezione (też z opowiadań) to: mini
      szczoteczka do paznokci, lupka, mini ekierka, kieliszek na jajko :PPPP
      --
      Don't guess.
      --
      Always look on the bright side of life.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka