03.11.05, 09:47
kiedys bylo. ale chyba sie skonczylo.
zagladam coraz bardziej z przyzwyczajenia, czasem poszperam po watkach z
uzytecznymi informacjami dot. np ubezpieczen medycznych czy emerytury.
coraz wiecej watkow o dzieciach, mezach, ciuchach... jako kompletnie
bezuzyteczna spolecznie jednostka nieposiadajaca dzieci wolalabym pogadac o
polityce, ekonomii, ksiazkach, filmach, sytuacji spolecznej - i tu i w
Polsce - ale jakos tego typu watki szybko sie urywaja albo zamieniaja w
zazarte dyskusje niewiadomo o czym. strach sie przylaczac.
a szkoda, dziewczyny. a szkoda...
Obserwuj wątek
    • eballieu Re: fajnie tu 03.11.05, 10:09
      Forma, Effata nie ograniczyla naszego prawa do zakladania watkow.
      Ja pomyslu na watek forumowy nie mam, bo jak bede chciala pogadac o "Socjologii
      ekonomicznej" Morawskiego, co to sobie czytam teraz to nie na tym forum. Bo
      malo jest osob, ktore to zainteresuje. I zalu nie mam. Kazdy ma swoj ogrodek
      zainteresowan.
      Zaloz jakis "fajny" watek!
      • mabmab Re: fajnie tu 03.11.05, 10:37
        To czemu nie zaproponujesz jakiegoś ciekawego nie-dzieciecego tematu? Jak można
        gadać o wszystkim to można. Pojawił się jakiś chory strach przed krytyką:
        Lepiej nic nie będę pisać, bo mi się oberwie. To się obererwie! Jak ktoś jest
        pewien swoich poglądów, to umie je też obronić.
        • formaprzetrwalnikowa Re: fajnie tu 03.11.05, 10:58
          mabmab: niestety, nawet jesli ktos jest pewny swoych pogladow, to w internecie
          moze ich nie obronic. a czasem niema sensu bronienie sie - 'czasem cena jaka
          trzeba zaplacic jest zbyt wysoka'.
          mysle, ze problem lezy w tym, co napisalam gdzies ponizej - zmalalo poczucie
          bezpieczenstwa na forum, bo w zwiazku z watkami 'poznajmy sie' anonimowosc jest
          mniejsza niz w typwoej spolecznosci internetowej, a poziom 'gotowosci do
          agresji' - typowy dla spolecznosci internetowej (czyli jak na kazdym innym
          forum)
          • mabmab Re: fajnie tu 03.11.05, 11:06
            Ale formo (sorry za poufałość :) ale przecież nie trzeba podawać wszystkich
            szczegółów o sobie. Jak ktoś chce znaleźć znajomych w sąsiedztwie, to się
            wpisuje, jak nie to nie.
            Faktem jest, że ludzie się atakują, robią jakieś personalne wycieczki i agresja
            rośnie. To ciekawe, co piszesz o tej agresji społeczności internetowej. Ale czy
            niewyrażanie swoich poglądów będzie temu przeciwdziałać?
            Ps. Ja też sie zbytnio nie ujawniam, więc cie rozumiem :)
            • formaprzetrwalnikowa Re: fajnie tu 03.11.05, 18:46
              niewyrazanie swoich poglądów moze zmniejszyc spiralę agresji- po prostu o jedną
              wypowiedz potencjalnie kontrowersyjną mniej ;)
              poza tym - chronisz w ten sposob siebie.
              mysle, ze bezpieczniej jest pozostac przy formie informacyjnej. a kto chce
              sobie słodzic, niech słodzi; kto chce sie 'brać załby' nie się bierze - ja tam
              nie lubię, wole siedzieć cicho.
              do czasu, oczywiscie.
              a nowych wątków nie zakładam od jakeigos czasu, bo o co miałam zapytac
              zapytałam, a nie robię zadnych z tych ciekawych rzeczy, o których inni piszą:
              nie mam meza ani dzieci, ani telewizji nie oglądam, nie chodzę 'po sklepach',
              nie walczę na wyprzedazach, nie znam ciekawostek z zycia gwiazd. nudne rzeczy
              takie jak praca, czytanie nudnych gazet i ksiazek oraz nudny kurs w collegu
              zajmują mi większosc czasu. a potem jestem zmęczona
              ;)
              • eballieu Re: fajnie tu 03.11.05, 19:21
                Bosz, Forma tu na serio jest duzo ciekawych osob, a ze czasami powiedza cos o
                gwiazdach czy telewizorni, to co niby mniej w glowie maja?
                Ja tv nie ogladam, ale lubie poczytac chocby posty Jagienki o tym co nowego na
                tapecie. Wlasciwie to powinnam tej TV troche poogladac, bo przeciez w ten
                sposob poznaje ten kraj.
                Z tym mowieniem, ze ja to nie ogladam, to zwykle jest tak nikt nie wie o co
                chodzi w Klanie, ale kazdy slyszal o Sadybie dziek aptece klanowej:-)
                Czemu jestes taka ironiczna, o tych nudnych kursach opowiadasz? Wiesz mialam w
                zyciu taki etap - jak liznelam troche wielkiego akademickiego swiata. Wszyscy
                byli nie na poziomie zeby z nimi gadac. Oj glupia bylam. Pamietam do dzis jak
                kuzynka 10 letnia mi powiedziala - "ty myslisz ze jak Przekroj pod pacha
                niesiesz, to inteligentniej wygladasz?":-) Wbrew pozorom od tych co o TV i
                gwiazdach, tez mozna sie czegos ciekawego dowiedziec. I moga byc dobrymi
                znajomymi. Jak dziewczyna do ktorej biegam do fryzjera w Polsce lub ta ktora
                maluje paznokcie. Oj bardzo serdeczne, rozmowne i ciekawe swiata osoby. Sztuka
                jest umiec rozmawiac z kazdym.
                I tu (przepraszam ze znowu o mezu) nauczylam sie pewnej cennej rzeczy od niego -
                mimo mozliwosci finansowych i "znania" waznych ludzikow co do jeszcze
                wazniejszych klubow moga wprowadzic, zawsze omijal tego typu miejsca wielkim
                lukiem. Bo ciekawiej jest w klubach, w ktorych jest rolnik, fryzjer, hydraulik,
                budowniczy, adwokat, lekarz, nauczyciel. Takie miejsca sa. I milo sie gaworzy
                po trudach pracy o pozdrozowaniu, wakacjach, jedzeniu, tv. Tak jak tu na forum.
                Nie uderzajcie w tony typu - tu nie ma towarzystwa do rozmow, robi sie nudno.
                Niech wyjdzie jakis pomysl od Was samych! Brak kreatywnosci?
    • tuti bezuczyteczna 03.11.05, 10:11
      jednostko.
      witaj w klubie:)
      rzucilam sie ostatnio na "ja " yanna martela. Mam do niego ogromny semntyment,
      po Zyciu pi.
      No i zwykle mam tak ze jak wystarczy mi jedna ksiazka pisarzxa , zeby mowic ze
      go uwielbiam - zwykle uwielbienie opieram na stylu pisania, nie na tresci/fabule.
      no i
      i mam dylemat.
      Bo 'Ja' , zaczyna sied od opisu ..robienia kupy przez bobasa, co ma byc
      pierwszym wspomnieniem bohatera.
      zniechecilam sie:/

      mam jeszcze forum i jakis tygodnik inny, kupiony jeszcze w polsce w zeszla srode.
      z jednej strony - tak jakby oszczedzam polskie ksiazki, zeby ich nie przeczytac
      od razu, zeby miec je na dluzej
      a z drugiej strony, jak zzaczelam czytac o poloznictwie w polsce, i nieciekawych
      przypadkach jak to jest rodzic dziecko wpolsce ( na tych pozytywnych oczywiscie
      sie nie skupiaja)
      to tez stwierdzilam ze chyba lepiej wezme sie za gotowanie zupy:)

      forma, nie no wez nie dajmy forum umrzec, jak ja dopiero tu
      ..od niedawna
      • cherry_pop Re: bezuczyteczna 03.11.05, 10:17
        uch, ja tez po dzieciecych mekach defekacyjnych zrezygnowalam ;) przekartkowalam ksiazke dalej,
        trafilam na scene gwaltu, na scene przepoczwarzenia i calkiem stracilam odwage. teraz ksiazka na mnie
        lypie z polki oskarzycielsko, ale nie mam ochoty. zycie pi tez mi nie smakowalo, ale obie to prezenty,
        wiec przeczytac by wypadalo. moze jakas bardziej zdyscyplinowana czytelniczka dotrwala do konca ?
    • aniek133 Re: fajnie tu 03.11.05, 10:18
      Zgadam sie z Toba, Forma, calkowicie!!!! Ostatnio tez wole sie nie wypowiadac.
      Nigdy nie wiesz, z jaka sie spotkasz reakcja...
      A jak w jednym z watkow (dotyczacych konkretnie forum) napomknelam, ze temat
      dzieci warto byloby raczej poruszyc na eDziecko to posypaly sie takie
      komentarze, ze ja dziekuje! Poza tym mam jeszcze inne zastrzezenia, ale wole je
      zatrzymac dla siebie (ktos juz zreszta o nich zaczal kiedys wspominac i jakos
      nie spotkal sie ze zrozumieniem, wiec chyba nie ma sensu), bo wiekszosc mnie
      zje (szkoda, ze pojawila sie jakas wiekszosc). W ogole ja bym zmienila nazwe
      forum, ale nie chce byc zlosliwa.
      Effata, robisz co mozesz, jestes naprawde swietna babka, ale mam wrazenie, ze
      troche tu tez nie pasujesz do owej wiekszosci.
      Natalia, po ostatniej aferze, wyrazy wspolczucia.
      • formaprzetrwalnikowa Re: fajnie tu 03.11.05, 10:28
        pamietam watek, o ktorym piszesz - tylko go przeczytalam, bo chociaz zgadzalam
        sie z Toba, to balam sie wypowiedziec. zdaje sie, ze tylko napisalam cos
        o 'psychologii spolecznosci internetowych'.
        mysl wyrazona w tym watku kolatala mi sie po glowie juz od dluzszego czasu, ale
        dopiero watek Natalii poruszyl mnie do tego stopnia, ze zdecydowalam sie
        napisac.
      • natalia.brzeska Re: fajnie tu 03.11.05, 10:33
        aniek133 napisała:

        > Natalia, po ostatniej aferze, wyrazy wspolczucia.


        Nie ma czego współczuć, jest po prostu tak, jak przypuszczałam i tak, jak moja
        mama od dawna mówiła (czytając forum "z boku", nigdy nie będąc jego
        uczestnikiem). Po prostu sobie słodzimy. A jak się słodzi, to jest dużo fałszu.
        W niektórych wątkach to aż oczy mi na wierzch wychodziły, bo nie wierzyłam, że
        20 osób może mieć takie samo zdanie, a ja inne. I wiecie, nie pisałam tego
        innego zdania, bo się po brostu "bałam". I nie wierzę, że tylko ja jedna się
        bałam. Po kilku "akcjach", m.in z Tobą Aniek, czy Aitee, czy gdy Jagienka
        napisała coś innego, po atakach które Was spotkały po prostu czasami odechciewa
        się pisać prawdę.

        Zakładając watek o benefitach, wiedziałam że spotkam się z atakiem. Zrobiłam to
        świadomie i tylko czekałam aż ktoś uderzy we mnie personalnie. I nie musiałam
        długo czekać. Najpierw jedna, że swoją opinię mogę sobie głęboko wsadzić, a
        potem druga, że mając chłopaka Anglika jadę na gotowe. hehehe i nie zamierzam
        na to nawet odpisywać, bo jest to właśnie "prostackie" podejście wielu Polaków
        (i niestety wielu moich znajomych), którzy myślą, że jak ktoś ma parnera
        Anglika to los na loterii wygrał. Ale cóż, nie zamierzam się do ich poziomu
        zniżać i polemizować na ten temat - czy jadę na gotowe czy nie.

        Wydaje mi się, że nadszedł czas pożegnać się z forum, gdyż chyba więcej już tu
        dla siebie tu nie znajdę.
        • formaprzetrwalnikowa Re: fajnie tu 03.11.05, 10:44
          natalia: przyznam, ze zaskakiwala mnie otwartosc, z jaka mialam odwage
          wyglaszac na forum swoje czasem niepopularne poglady. rzadko dopisywalam sie do
          waktow, bo staram sie przestrzegac reguly nie wlaczania sie w zadne
          zaangazowane dyskusje w internecie - oberwalam juz kiedys i to solidnie, wiec
          teraz na zimne dmucham. niestety, to, co sie dzieje na forum nie jest
          odosobnionym zjawiskiem - jest ono typowie dla spolecznosci internetowych, w
          ktorych latwiej o bezposrednio wyrazana agresje; chociaz z drugiej strony - ze
          wzgledu na te sama anonimowosc - latwiej o wyrazanie swoich pogladow.
          Z tym, ze coraz mniej tutaj anonimowosci - ze wzgledu na rozmaite
          watki 'poznajmy sie' i coraz wiecej osob - co zwieksza roznorodnosc typow
          ludzkich i prawdopodobienstwo konfliktow.
          nie, nie jestesmy 'a circle of friends' i mysle, ze nie bedziemy - jakos nie
          wierze w taki rozwoj 'wirtualu'. mysle, ze lepiej byloby pozostawic to forum w
          formie informacyjnej: co , gdzie, kiedy, jak - tak byloby bezpieczniej.
          ujawnianie tozsamosci zagraza poczuciu bezpieczenstwa, ktore zmniejsza sie i
          tak z wzrastajaca liczba osob. zmniejszone poczucie bezpieczenstwa powoduje
          wieksza czujnosc, wieksza czujnosc - podejrzliwosc i szybsze przechodzenie do
          ataku w ramach obrony, itd. znany cykl?
        • party5 Re: fajnie tu 03.11.05, 10:49
          No i znowu ciekawie sie zrobilo... a tak powaznie, to najbardziej mnie boli to ,
          co napisala Natalia, ze kazdy kontrowersyjny temat konczy sie wycieczka
          personalna i tak ciezko ze soba dyskutowac na trudne tematy. Trzeba jednak brac
          pod uwage fakt, ze nie jestesmy gronem starych kumpelek (jak to sie niektorym
          wydaje), co to sie znaja jak lyse konie, ale ludzmi dla siebie obcymi i tak
          naprawde nie wiemy co nas nawzajem dotyka a co nie. Stad te kwasy. Natalia i
          inne Panie - niech Wam sie nie "odechciewa czasami pisac prawde" bo jestescie
          smaczkiem tego forum, czy to sie niektorym podoba, czy nie...
        • tuti Re: fajnie tu 03.11.05, 10:54
          czasami przypominam sobie, ze fora to nie zawsze najbezpieczniejsze miejsca na
          szukanie przyjazni.
          jestem przeciwna slodzeniu ( dlaczego to dziwne ze 20osob ma podobne zdanie, a
          jedna odmienne?such IS life)
          Jesli mam inne zdanie i mi z tym dobrze - to czemu sie mam przejmowac ze komus z
          tym zle.
          no i precz z atakami osobistymi.
          zrobmy na forum czystke ;p
        • princessjobaggy Re: fajnie tu 03.11.05, 14:12
          natalia.brzeska napisała:

          > I nie musiałam
          > długo czekać. Najpierw jedna, że swoją opinię mogę sobie głęboko wsadzić, a
          > potem druga, że mając chłopaka Anglika jadę na gotowe. hehehe i nie zamierzam
          > na to nawet odpisywać, bo jest to właśnie "prostackie" podejście wielu
          Polaków
          > (i niestety wielu moich znajomych), którzy myślą, że jak ktoś ma parnera
          > Anglika to los na loterii wygrał.

          Natalia, mysle, ze wygralas los na loterii dlatego, ze masz to szczescie, ze
          mozesz rozmawiac sobie caly czas po angielsku (oczywiscie gdy jestes w
          Anglii):) Moj nie-maz jest Polakiem i w domu rozmawiamy po polsku. Chcialabym
          miec mozliwosc wyeliminowania polskiego w ogole, choc na pare miesiecy, zeby
          wyzbyc sie wszelkich automatycznych porownan i odniesien do tego jezyka gdy
          wypowiadam sie po angielsku. Probowalismy kiedy w domu rowniez rozmawiac w jez.
          angielskim, ale jakos tak sztucznie to wszystko brzmialo i zrezygnowalismy.

          Ale oczywiscie nigdy w zyciu nie wymienilabym mojego ukochanego na nikogo
          innego!
        • violus22 Re: fajnie tu 03.11.05, 14:35
          natalia.brzeska napisała:
          > Zakładając watek o benefitach, wiedziałam że spotkam się z atakiem. Zrobiłam
          > to świadomie i tylko czekałam aż ktoś uderzy we mnie personalnie.

          Wiec bylo tak jak chcialas, nie bylo slodzenia i byla szczerosc, dokladnie to
          co Ci sie tak podoba.
          Watek nie zalozylas w celu kulturalnej dyskusji, a wlasnie po to zeby szczerze
          i personalnie ktos wykrzyczal Ci co o takich pogladach mysli. Prosze bardzo,
          wedle zyczenia.

          Zreszta powinnam napisac 'poglady', bo to nawet nie byly Twoje poglady, tylko
          jakis dziwny apel, niczym nawet nieumotywowany.
          Nie ma co sie bac pisac o swoim zdaniu, bo nawet zebym miala inne zdanie niz
          100 osob to bym je wypowiadala i jego bronila, oczywiscie sensownie.
    • fanfarek Re: fajnie tu 03.11.05, 10:39
      no to zrobmy cos,
      ja tu sama ( bez meza i dzieci), na forum od niedawna, i chce pogadac z fajnymi
      babkami, poplotkowac, i sie posmiac, tesknie za Polska (cholera nie wiedzialam
      ze sie kiedys przyznam), moze jak ktoras z Was tez teskni to pogadamy o tym
      dlaczego? dla mnie to dziwne ze tesknie za Polskim Absurdem, moze jednak cos
      mam z tego we krwi. nie wiem...
      • aniek133 Re: fajnie tu 03.11.05, 10:47
        Ostroznie tutaj z ta tesknota za Polska, bo wiekszosc uwaza, ze to kraj
        absurdu, balaganu, w ogole nie ma w nim nic dobrego (poza jedzeniem) i nie ma
        po co wracac. Wybacz moja zlosliwosc, ale naprawde mnie to wszystko zaczyna
        draznic. Na tym forum powinnas chwalic wszystko , co angielskie, krytykowac
        Polske i najlepiej posiadac jeszcze dzieci. Acha, i miec koniecznie wlasny dom.
        • natalia.brzeska Re: fajnie tu 03.11.05, 10:48
          aniek133 napisała:

          Na tym forum powinnas chwalic wszystko , co angielskie, krytykowac
          > Polske i najlepiej posiadac jeszcze dzieci. Acha, i miec koniecznie wlasny
          dom.
          >

          I pobierać zasiłek ;-))

          (ok, to już naprawdę był mój ostatni post. Wiecej się nie odzywam)
        • formaprzetrwalnikowa Re: fajnie tu 03.11.05, 10:56
          hmm.. aniek. podoba mi sie wiele angielskich rzeczy, polske opuscilam, bo mi
          sie wiele rzeczy tam nie podobalo. ciesze sei,ze mi sie ten kraj podoba i lubie
          czytac, ze innym takze. mysle, ze to dosc naturalne. nawet jesli nie do konca
          jest sie przekonanym o slusznosci swojej decyzji i o tym, czy aby na pewno ten
          kraj sie mi podoba - szuka sie potwierdzenia slusznosci swojej decyzji. dla
          mnie to OK. te watki lubie podczytywac a nawet sie zcasem przylaczyc.

          ale inna rzecz mnie przeraza - czuje sie 'wykluczona z gry', bo nie mam meza
          (zwlaszcza meza anglika) ani dzieci (o, zgrozo!!), ani nawet wlasnego domu. a
          poza tym robie same nudne rzeczy, bo chodze do pracy. a mam wrazenie, ze coraz
          wiecej watkow jesli nawet nie mialy byc w zamierzeniu autora/ki takie schodzi
          na mezow, dzieci, koty, psy i domy...
          • star_sand Re: fajnie tu 03.11.05, 17:45
            Cóż ja tez nie mam męża (o Angliku nie wspomnę), nie mam dzieci i w najbliższym
            czasie nie planuję (jeśli w ogóle), domu czy mieszkania także nie posiadam,
            jedno co to uczciwą pracę mam na własność:). Z Polski wyjechałam z potrzeby
            serca. Wiele rzeczy w Anglii mnie zachwyciło, wiele wzbudziło moje obawy. Nadal
            mam trzeźwe spojrzenie na sytuacje w Polsce wiem, że nie jest idealnie ale nie
            jest też kompletnie beznadziejnie jak to niektórzy prubują mi wmawiać.
            Mam wrażenie, że wszystkie te ataki i osobiste wycieczki biorą się z jakiś
            tłumionych frustracji i niezadowolenia. Niby jest wszystko super, niby mieszkamy
            w Anglii, niby opowiadamy znajomym, że mamy kase itd. (nie wypada powiedzieć
            inaczej), po prostu sie ustawiliśmy a jednak wciąż nas coś uwiera i boli. Czyżby
            świadomość, że to jednak nie do końca nasz kraj? Zatem gdzie najlepiej urzadzić
            pyskówke niż na forum? W końcu żaden normalny Anglik nie będzie wysłuchiwał
            obelg ze strony Polaka, czy kogokolwiek innego bo niby po co? Po pierwsze szkoda
            czasu i nerwow, po drugie to i tak nic nie zmieni. I tylko taka mnie refleksja
            nachodzi, że znaczenia slowa tolerancja to my jeszcze dlugo nie bedziemy rozumiec.


            formaprzetrwalnikowa napisała:

            > hmm.. aniek. podoba mi sie wiele angielskich rzeczy, polske opuscilam, bo mi
            > sie wiele rzeczy tam nie podobalo. ciesze sei,ze mi sie ten kraj podoba i lubie
            >
            > czytac, ze innym takze. mysle, ze to dosc naturalne. nawet jesli nie do konca
            > jest sie przekonanym o slusznosci swojej decyzji i o tym, czy aby na pewno ten
            > kraj sie mi podoba - szuka sie potwierdzenia slusznosci swojej decyzji. dla
            > mnie to OK. te watki lubie podczytywac a nawet sie zcasem przylaczyc.
            >
            > ale inna rzecz mnie przeraza - czuje sie 'wykluczona z gry', bo nie mam meza
            > (zwlaszcza meza anglika) ani dzieci (o, zgrozo!!), ani nawet wlasnego domu. a
            > poza tym robie same nudne rzeczy, bo chodze do pracy. a mam wrazenie, ze coraz
            > wiecej watkow jesli nawet nie mialy byc w zamierzeniu autora/ki takie schodzi
            > na mezow, dzieci, koty, psy i domy...
        • rubi21 Re: fajnie tu 03.11.05, 11:00
          A ja tęsknię za Polską, w kazdym kraju można znaleźć absurd, tu w Anglii też,
          wracam do Polski i najchętniej zrobiłabym to natychmiast, niestety bilety mam
          dopiero na styczeń. Na dodatek posiadam dziecko i jeszcze raz przepraszam,ze
          zapytałam o radę w jego sprawie tutaj a nie na edziecku. Mam własny dom, ale w
          Polsce. I nie biorę zasiłków, bo zwyczajnie nie chce mi sie bawić w papierki,
          poza tym nie pozowlę, by ktoś w urzędzie tutejszym traktował mnie jak śmiecia.
          Krytykuję przede wszystkim angielska ochronę zdrowia, bo mimo ubezpieczenia tu
          i w Polsce nie mogłam liczyć na pomoc dla chorego dziecka. Tu nawet niewiele
          osób wie co to druk E-111. Jeszcze 2,5 miesiaca, jakos wytrzymam.
    • party5 Re: fajnie tu 03.11.05, 10:51
      No i znowu ciekawie sie zrobilo... a tak powaznie, to najbardziej mnie boli to ,
      co napisala Natalia, ze kazdy kontrowersyjny temat konczy sie wycieczka
      personalna i tak ciezko ze soba dyskutowac na trudne tematy. Trzeba jednak brac
      pod uwage fakt, ze nie jestesmy gronem starych kumpelek (jak to sie niektorym
      wydaje), co to sie znaja jak lyse konie, ale ludzmi dla siebie obcymi i tak
      naprawde nie wiemy co nas nawzajem dotyka a co nie. Stad te kwasy. Natalia i
      inne Panie - niech Wam sie nie "odechciewa czasami pisac prawde" bo jestescie
      smaczkiem tego forum, czy to sie niektorym podoba, czy nie...
      • eballieu ale o co chodzi? 03.11.05, 16:06
        Wlasnego domu nie posiadam, los na loterii wygralam i w sandalkach w zime nie
        chodze, bo maz "obcy", anonimowosci nie potrzebuje na forum internetowym z
        bardzo prostej przyczyny - nie pisze tu nic innego co powiedzialabym w
        kontaktach w rzeczywistosci realnej, zasilkow nie pobieram, bo nigdy nie
        potrzebowalam. Ale moze pewnego dnia, kiedy ulegne jakiemus straszliwemu
        wypatkowi i nikt ze wzgledu na obrzydzenie moja fizycznoscia nie bedzie chcial
        mnie do pracy lub co gorsza glowa bedzie szwankowac - to pewnei wtedy zasilek
        sie przyda.
        A dzieci jak nie mialam, to zawsze bylam tam gdzie tych dzieci nie bylo. I
        problem mialam z glowy. Nikt piachem we mnie nie sypal bo na odludnych
        bieszczadzkich szlakach dzieciakow nie ma, i w wielu innych miejscach tez.
        Na serio dziewczyny - chcecie np. plaze bez dzieciakow - zbliza sie czas kiedy
        mysli sie o letnich wakacjach?
        No i czekam na "fajne" watki!
        • neeki Re: ale o co chodzi? 03.11.05, 20:11
          troche sie zgadzam z tym co napisala forma. kiedys pisalam na forum kobieca
          polonia gdzie skrytykowano mnie za konfliktowosc i wyrazanie nie zawsze
          zgodnych z wiekszoscia pogladow. juz tam nie pisze mialam wrazenie ze zebrala
          sie tam grupa pan , ktore chca sobie pogadac na zasadzie ciuciuciuciu a kazda
          forma dyskusji przemieniala sie w placze ze przeciez tak mowic nie mozna ze nie
          sznuje sie pogladow innych itd. nudno sie zrobilo to przyszlam tutaj.
          bede szczera . czasami jak czytam posty niektorych dziewczyn to w sumie mysle
          ze nie mam z nimi nic wspolnego. ja jestem dziewczyna ktora miala szanse na
          kariere w polsce ale wolala byc tutaj. i tutaj powoli sie pne w gore w mojej
          kompanii. i mam wrazenie ze pare osob pracownikow fizycznych (jeszcze ;)
          traktuje z gory. byly tu gadki o tym ze jak sie sprzedasz tak cie kupia itd. ub
          panie ktore wychowuja dzieci w domu a maz pracuje na utrzymanie. wkurza mnie
          jak ktos traktuje innych z gory. ale to pomniejsze przypadki.

          nie mam meza, nie mam dzieci i nie chce ich miec, zasilkow nie biore, nikt mnie
          nie utrzymuje, z chlopakiem dzielimy sie wszystkim bo nie przywyklam zeby kogos
          doic. jestem shitf supervisor, nie robie kariery w officie i nie mam na to
          ochoty. a jak ktos bedzie tu nosem na to krecil i sie wywyzszal to mu powiem co
          o tym mysle ;)

          jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
          • mgna Re: ale o co chodzi? 03.11.05, 20:43
            Ludzie co sie z wami dzieje, ciagle nazekania! Coz to pogoda w Angli sie
            popsula i wraz z nia wasze humory?

            To forum, jesli ktos chce, jest dla relaksu; przy szklance wina, przy kawce,
            lub zamrozonej wodeczce w zamrozonych kieliszkach (Elzbieta, bardzo mi sie
            rytualy twojego meza spodobaly, wiec przytaczam :) ) siasc przy kompie i
            porozmawiac o niczym i o wszystkim.

            Nie wiem jak wy, ale kiedy pracowalam i teraz kiedy naleze do Klubu
            Niepracujacych Kobiet, przyjdzie czas w ciagu dnia, lub wieczoru, kiedy jedyne
            co chce to o drobnostkach pogadac. Zrelaksowac sie, odprezyc; nasilenie mozgu
            24/7 - bez przesady - nie dla mnie. Do intelektualnych rozmow mam meza i
            znajomych. Np bardzo czesto omawiamy wernisaze przez nas zobaczone, nowych
            artystow na ktorych prace napotknelismy sie, duzo rozmawiamy na temat fotografi
            (ale ile osob tutaj byloby zainteresowanych gdybym zaczela pisac na falach
            typu: ach, w moim Canon 85mm F/1.8 lense sweet spot jest 1/750 f/8.0??? Lub
            jaki fantastyczy fiber-optic trick udal mi sie w zeszly poniedzialek???), na
            temat inwestycji i spraw dotyczacych naszych firm (o ktorych - z calej
            szanownosci przepraszam za brutalna prawde - nie mam ochoty z wami dyskutowac),
            literatura, wlasnie w tym tygodniu wyszla nowa edycja Gramophone
            www.gramophone.co.uk/ czy ktos chce pogadac na tak kujonistyczne
            tematy? Moze ktos chce zemna debatowac czy Anne-Sophie Mutter jest bardziej
            techniczna perfekcjonistka, niz emocjonalnym wirtuozem? Lub moze jest tylko
            wsapniala skryzpaczka, ale daleko jej do wirtuozji? No nic nie bede was
            zanudzac moimi intelektualno-kujonistycznymi rozmysleniami. Ide porozmawiac na
            temat kotkow i pieskow i serkow na serniczek (bo slinka leci a piec sie nie
            chce).

            Jednak jesli tylu tutaj filozofow i ludzi spragnionych intelektualnych rozmow,
            to prosze czemu nie otwieraja oni natezonych inteligencja watkow jesli w owych
            chcieli by pisac?

            Pozatym sporo z nas piszacych na "Polki w Angli" rowniez udziela sie na
            specyficznych, jesli wolicie "inteligientniejszych" (Boziu! to wyraz prosto z
            Wali! ;) forach, ktorych tematyka ich interesuje, nie koniecznie w forach
            Gazety.

            Pozdrawiam wszystkie spragnione i niespragnione inteligientnych rozmow Panie,
            jak i rowniez naszych spragnionych i niespragnionych inteligientnych rozmow
            Panow...
          • jennifer_e Re: ale o co chodzi? 04.11.05, 13:14
            nie zgadzam się zupełnie z tym co napisałaś o forum Kobieca Polonia. Jestem tam od dawna, więc będę bronić honoru :P
            Owszem, dla kogoś kto zajrzy tam okazyjnie, raz na jakiś czas, może się wydać, że nie ma tam nic tylko słodzenie sobie nawzajem. Jednak warto wziąść pod uwagę, że większość dziewczyn, które tam piszą zna się osobiście, czy to z licznych spotkań forumowych, czy to z rozmów telefonicznych czy z czata. Wiemy jak wyglądamy, jak wyglądają nasi faceci, dzieci. Czy to takie dziwne, że są dla siebie miłe, bo nie są anonimowe? Przecież tutaj też już bardzo łatwo się zorientować, które z dziewczyn znają się osobiście.

            Nie zgadzam się też zupełnie, że tamto forum to tylko ciuciuciu i że wszyscy mają jednakowe poglądy. Na Kobiecej Polonii nierzadko zdarzają się gorące dyskusje na tematy aborcji, emigrantów, terroryzmu, pigułek antykoncepcyjnych, polityki Busha w obliczy huraganu w New Orleans. I oczywiste jest, że każdy ma na te tematy swoje własne zdanie.
            Różnica polega na tym, że jest to jedno z niewielu forów, gdzie nie ma złośliwego szczekania zza klawiatury. I to nie tylko zasługa adminek, które tępią różne trole (forum jest otwarte więc zdarzają się różne wizyty) ale również samych uczestniczek.
            Są dziewczyny, które mają bardzo konserwatywne, proamerykańskie poglądy, i są dziewczyny o poglądach skrajnie liberalnych. I chyba na tym polega cała sztuka, żeby umieć ze sobą rozmawiać bez skakania do gardeł, właśnie szanując poglądy innych.

            To, co mi się podoba w Kobiecej Polonii to atmosfera przyjacielska i intymna, gdzie nikt się nie boi napisać o tęsknocie za Polską, zmarłym przyjacielu, o utracie pracy czy faceta, zajściu w ciążę, utracie ciąży, dokuczliwym kocie sąsiadów czy ciekawym filmie.
            Oczywiste jest, że nie każdemu taka formuła forum będzie odpowiadała. Chciałam tylko, żebyście poznały "drugą stronę" Kobiecej Polonii. Bo mimo iż może się wydawać kółkiem wzajemnej adoracji ( no cóż, trudno ukryć gdy się lubi niektóre osoby ;) to jest też zbiorem niesamowitych, inteligentnych i ciekawych dziewczyn.
            Effata, mam nadzieję, że nie obrazisz się za tę propagandę. Absolutnie nie twierdzę, że jedno forum jest lepsze a drugie gorsze. Po prostu są zupełnie inne. A miłe, inteligentne i ciekawe dziewczyny ( i faceci!) są też przecież i na Polkach w Anglii! Sama znam kilka :P
            • effata Chodzi o to: Dajcie se na luz :) 04.11.05, 13:49
              Jennifer, oczywiście że się nie obrażę, za tę propagandę, bo jak zajrzysz do
              mojej wizytówki, to sama zobaczysz, że Kobieca Polonia, to moje ulubione
              forum :) Które niestety najczęściej tylko czytam.
              A teraz jeszcze kilka moich uwag na temat tego jak to tu fajnie u nas BYłO. Jak
              już pisałam, przyznaję, że nie lubię jak ktoś tak pisze, bo wydaje mi się, że
              forum tworzymy wszyscy i jakie ono jest i będzie zależy od nas.
              Formoprzetrwalnikowa, jak byś chciała to zrobić, żeby to forum było tylko
              informacyjne?
              Poza tym ... zawsze jest łatwiej brać niż dawać :)

              Ja, nie mogę i nie będę ciągłym peacemakerem. Wydaje mi się, że każdy powinien
              mieć wyczucie i starać się odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to samo
              powiedziałby komuś prosto w twarz. Łatwo się schować za klawiaturą.
              Masz rację Jennifer, że atmosfera tamtego forum wynika z tego, że dziewczyny
              się znają osobiście. Podobało mi się też, to co napisała Party5, że my często
              zapominamy, że właśnie NIE JESTEŚMY PRZYJACIÓŁMI. Nie jesteśmy i nigdy nie
              będziemy, bo nie można być przyjacielem 300 osób. I to nie jest cel forum.
              Często zapominamy o tym, że każdy ma swoje indywidualne potrzeby, problemy,
              sytuacje. I dlatego tak łatwo jest kogoś dotknąć.

              Dlatego przyznam szczerze, że najbardziej denerwują mnie osobiste uwagi (i to
              czasem na ostro), krytykowanie czyichś poglądów i mówienie (a znarzyło się to
              już wielu osobom, nawet takim, które baaardzo lubię): to nie czytaj, to nie
              pisz, to nie wchodź na to forum itp.
              NO KURCZE, DZIEWCZYNY (Ebola, nie piszę, chłopaki, bo chłopaki są niekłótliwe,
              przynajmniej na tym forum ;)) czy naprawdę tak trudno darować sobie takie
              uwagi. Ja naprawdę rozumiem, że ktoś ma prawo do różnych poglądów, skrajnych,
              beznadziejnych, idiotycznych. Ale po co to od razu komentować i wyzywać innych.
              Fajnie powiedziała kiedyś Jagienka: można powiedzieć komuś "Jak ty mozesz lubić
              wiśnie, ty chyba jakiś głupi jesteś!" , a można powiedzieć "Wiśnie?! Oooo, ja
              raczej wolę jabłka" (parafraza).

              I jeszcze jedno mnie wkurza. Że ludzie się tak łatwo obrażają. Trochę więcej
              luzu. Jak mi ktoś 'przywali' (choć to się rzadko zdarza, bo każdy się boi
              zbanowania ha, ha, ha - nie ma czego- ZAPEWNIAM!) to po prostu to ignoruję. Nie
              chce mi się nawet dyskutować. Po co tyle emocji.

              Kolejna kwestia, często powracająca, to opisywanie swoich przeżyć, punktów
              widzenia - traktujmy to bardziej w kategoriach anegdot, historyjek z cudzego
              życia (które powiedzmy sobie szczerze są nie aż tak bardzo znaczące dla naszego
              własnego życia). Po co się od razu zacietrzewiać, pisać jakieś manifesty,
              obrażać, wymyślać komuś itp.

              Mam rację czy nie???
              Anybody?
              (Ps. tylko proszę bez słodzenia i fałszywego przyklaskiwania :))) jak się ktoś
              nie zgadza - proszę o krytykę. Nie obrażę się, obiecuję :))
              --
              Don't guess.
              • formaprzetrwalnikowa Re: Chodzi o to: Dajcie se na luz :) 04.11.05, 14:47
                wiesz co, effata - tak sobie mysle o tej dyskusji, ktora powyzej wywolalam i
                zaluje, ze to zrobilam. ale ruszylo mnie to, co sie zadzialo w watku natalii o
                benefitach. jasne, ze lepiej jest siedziec cicho, nie czytac, nie wtracac sie,
                jesli cos cie nie interesuje. a jesli cie cos interesuje - zacznij swoj watek.
                absolutna racja. emocje zaburzaja oglad sytuacji, nawet w internecie ;) troche
                mnie ponioslo, przyznaje, ponioslo w niewlasciwa strone. tak naprawde chcialam
                napisac, ze przerazila mnie agresja, jak wylania sie z niekotrych postow. i to,
                ze coraz wiecej postow, ktore utrwalaja stereotyp kobiety: kury domowej, ktorej
                swiat kreci sie wokol pieluch, kupek, obiadow i skarpet meza. napisalalm to w
                niewlasciwy sposob - wiem i bije sie w piersi. ale troche mnie to przerazilo.
                bo wiedzialam i czytalam posty na najrozniejsze ciekawe tematy wczesniej -teraz
                glownie jedzenie, dzieci, sprawy domowe. szkoda - szkoda mi tamtej bardziej
                przyjaznej (ja nie czulam 'slodzenia', moze czytalam niewlasciwe watki ;)) i
                bardziej zroznicowanej.
                bije sie w piersi, bo faktycznie nie bardzo sie udzielalam ostatnio i nie mam
                nic na swoja obrone (poza zmeczeniem i brakiem czasu na rozwoj wewnetrzny).
                tak, latwiej jest brac niz dawac - masz racje.

                zdaje sobie sprawe, ze chociaz odpowiadam teraz na Twoj post, tak naprawde
                jest to odpowiedz na wszystkie inne posty skierowane do mnie.

                co do Twojego pytania: nie wiem, jak bym to chciala zrobic - to chyba
                niemozliwe: ludzie i tak beda robic to, na co maja ochote. po prostu
                pomyslalam, ze latwiej i mniej napieciowo byloby gdybysmy sie tylko
                informacjami wymieniali.
                • hanula Re: Chodzi o to: Dajcie se na luz :) 08.11.05, 23:29
                  > ze coraz wiecej postow, ktore utrwalaja stereotyp kobiety: kury domowej,
                  > ktorej swiat kreci sie wokol pieluch, kupek, obiadow i skarpet meza.

                  Może problem polega na tym, że taki stereotyp istnieje w tobie? Jakoś -
                  świadomie czy podświadomie - wierzysz, że kura domowa, której świat kręci się
                  wokół pieluch, kupek, obiadów i skarpet męża, to kobieta głupia i nudna, z którą
                  nie warto rozmawiać? Tylko że w życiu jest tak, że jak wychodzisz za mąż i
                  rodzisz dziecko, to twój świat zaczyna się kręcić wokół pieluch i kupek. Ja po
                  urodzeniu pierwszego dziecka próbowałam udawać, że tak nie jest. Mam stronę
                  internetową, taki dziennik dla rodziny z Polski; moje wpisy z tamtego okresu
                  dotyczą głównie książek, które czytałam, filmów, które widziałam, miejsc, które
                  odwiedziłam. To było kłamstwo - tak naprawdę najważniejsze dla mnie było to, czy
                  dobrze ugotowałam niemowlęcy obiadek i czy po tym obiadku kupka będzie we
                  właściwym kolorku i właściwej konsystencji. Teraz mam drugie małe dziecko i już
                  nie bawię się w udawanie. Owszem, mam swoje tłumaczenia, swoje fora internetowe,
                  swoje książki i filmy, ale tak naprawdę w tym okresie mojego życia najlepiej
                  podsumowuje mnie określenie "kura domowa, której świat kręci się wokół pieluch".

                  Nie myśl, że się obraziłam. Tak po prostu jest. Ja się tego nie wstydzę. Już
                  nie. :-)

                  Wiele dziewczyn tutaj ma mężów i dzieci, niektóre nie pracują, więc to
                  naturalne, że wiele rozmów schodzi na tematy rodzinne. Ale to przecież nie
                  znaczy, że jesteś wyobcowana, bo nie możesz poruszyć ambitniejszych tematów.
                  Wręcz przeciwnie - gdybym chciała rozmawiać wyłącznie o zaparciach, to mogłabym
                  się nie ruszać z forum "Niemowlę".

                  No i dlaczego piszesz, że żałujesz wywołania tej dyskusji? Przecież to jest
                  bardzo ciekawy wątek, z przyjemnością go przeczytałam. Czego tu żałować? Tak z
                  jednej strony się skarżysz, że nie ma o czym pogadać, a z drugiej strony jak już
                  ludzie zaczną gadać, to żałujesz? :-)
                  • formaprzetrwalnikowa Re: Chodzi o to: Dajcie se na luz :) 09.11.05, 08:00
                    cóz, ze tak krótko i wprost powiem: załuję wywołania tej dyskusji, bo
                    przeczuwałam, że stanie się, to co się stało: po prostu forumowicze (a głownie
                    forumowiczki) ruszyłu do udowadniania mi, ze to ja jestem głupia i nudna tylko
                    biedna nie mam o tym pojęcia. we wszelakich dyskusjach, a zwłąszcza
                    internetowych - bo z powodów wspomnianych juz przeze mnie gdzies na forum-
                    szczegolnie łatwo o agresję - nie lubię uogolniania, 'argumentu brody'- 'ja
                    wiem lepiej, bo jestem starszy' (inna wersja - przepraszam, ale bardzo
                    częsta: 'ty nie masz o tym bladego pojęcia, bo nie masz dzieci'), czepiania się
                    szczegółów, diagnozowania i podpowiadania, ze to mój problem.
                    mój błąd polegał na tym, ze dałam sie poniesc emocjom i napisałam post, który
                    uderzał w ton, który opisałam powyzej - zgodnie z logiką kłótni wywołał podobne
                    w odzwieku posty. sama na siebie bicz ukręciłam i oczywiscie, teraz nie chce mi
                    się ponosic tego konsekwencji, więc generalnie nie odpowiadam na posty.
                    • eballieu a ja nie wiem dalej o co chodzi:-) 09.11.05, 10:47
                      No tak, dalej nie wiem.
                      Jak ktos ma ochote na nienudny watek, to niech go zalozy.
                      Jak ktos ma ochote na ambitny watek, to niech go zalozy.

                      A teraz zmykam do parku, dzieciak mi usnie i dalej bede sobie dumac i czytac o
                      kolonizacji, dekolonizacji w kontekscie wydarzen we Francji. W przerwach
                      pomysle o kolacji romantico i randce, ktora dzis mnie czeka. Co na siebie
                      wlozyc?:-) I czy niania sie nie spozni, zebym mogla sie odprezyc przed wyjsciem?
                      Forma, nie obrazaj sie tak szybko. Cos jest w tych watkach na forum, ze naleza
                      albo do neutralnych, uniwersalnych albo podkladajacych ogien. Ja lubie np.
                      czytac Mgna - z jej watkow idzie mlodosc. Nie znam jej osobiscie, nie wiem kim
                      jest, ale optymizm i MLODOSC powala mnie. Ona nigdy chyba nie jest zmeczona i
                      tyle ciekawych rzeczy robi.
                      A moze Twoje zmeczenie "zyciowe"(kurde mam nadzieje ze nie pomylilam, i ze to
                      Ty pisalas o tym, ze po pracy to juz sily na nic nie znajdujesz), o ktorym
                      zalozylas watek , decyduje o takim a nie innym spojrzeniu na to forum?
                      Zreszta nie moja to sprawa. Psychologiem netowym nie jestem.
                      Milego dnia!

                      • mgna Re: a ja nie wiem dalej o co chodzi:-) 09.11.05, 12:44
                        Elzbieta, usmiech od ucha do ucha mi sprawilas! Od moich watkow idzie
                        mlodosc!??? Ach, dziekuje. You made my day :)))))))))

                        Jestem wiercipietka, zawsze nia bylam. Jest tyle rzeczy ktore mnie interesuja,
                        swiat mnie interesuje, zycie mnie interesuje, ludzie mnie interesuja, ze czuje
                        iz nie wystarczy czasu aby wszystko moc doswiadczyc. Stad chce jak najwiecej
                        zrobic. Zapenwe nie robie tych rzeczy z przylozeniem, z jakim bym robila jedna
                        rzecz obsesyjnie, ale przynajmniej wiecej doswiadcze. Choc wczoraj w domu byla
                        mala sprzeczka, poniewaz moja droga polowa twierdzi ze zaczynam byc obsesyjna
                        na punkcie fotografi: po nocach spac nie moge bo obmyslam nowe projekty; budze
                        sie przed switem i jade zdjecia robic; w ciagu dnia maszeruje na cmentarz
                        poniewaz jeden nagrobek mnie zainteresowal, jedna lamentujaca tam osoba, i
                        jeden czuwajacy pies; przed zachodem slonca tez gdzies wypadam. Nie robie tego
                        co dzien, czasami znikam tylko na polgodziny, czasami na kilka godzin, ale
                        udaje mi sie tylko kilka razy w tygodniu...czy to mozna zaliczyc do obsesi?

                        Pozdrawiam was Wszystkich :) Lece bo dzis dzien jest przepiekny :)
                      • formaprzetrwalnikowa Re: a ja nie wiem dalej o co chodzi:-) 09.11.05, 13:35
                        ebalieu: blagam, tylko bez diagnozowania mojego 'zmeczenia zyciowego' oraz
                        wplywu mojej pracy na to, co wypisuje na forum. nie, to nie decyduje o niczym
                        poza tym, ze jak przychodze do pracy, to mi sie humor psuje i chce mi sie
                        plakac (z powodu fatalnej sytuacji zwiazanej z brakiem sekretarki i
                        koniecznoscia robienie mojej i jej roboty)
                        (tak, napisalam, ze po pracy jestem ostatnio zwykle tak zmeczona, ze nie chce
                        mi sie pisac).
                        Udanej randki :))

                        ps. swoja droga ciekawe, co sie tearz dzieje we francji- wczoraj przeczytalam
                        kolejna analize sytuacji: w timesie.
                    • hanula Re: Chodzi o to: Dajcie se na luz :) 09.11.05, 13:00
                      > cóz, ze tak krótko i wprost powiem: załuję wywołania tej dyskusji, bo
                      > przeczuwałam, że stanie się, to co się stało: po prostu forumowicze (a głownie
                      > forumowiczki) ruszyłu do udowadniania mi, ze to ja jestem głupia i nudna tylko
                      > biedna nie mam o tym pojęcia.

                      Jak Boga kocham, nie mam pojęcia, o co ci chodzi. Otworzyłam sobie jeszcze raz
                      cały wątek i go jeszcze raz przeczytałam, ale po prostu nie widzę tej agresji, o
                      której piszesz. Zupełnie nie złośliwie i nie ironicznie proszę: zacytuj, w
                      którym miejscu spotkałaś się z zarzutem, że jesteś głupia i nudna.

                      [Długa przerwa na zastanowienie się - wywlekać kolejny kontrowersyjny problem,
                      czy nie? No bo faktycznie łatwiej przemilczeć, niech się inni kłócą. Ale potem z
                      kolei będą pisać, że na tym forum to samo słodzenie, nikt się nie chce wychylić
                      z odmienną opinią. No trudno, wywlekę.]

                      A ten wątek o benefitach też przestudiowałam. Merytorycznie trochę się z Natalią
                      zgadzam, a trochę nie. Natomiast wydaje mi się, że na post Violus22 zareagowała
                      zbyt emocjonalnie - właśnie tak, jakby czekała na odmienną opinię, żeby się
                      obrazić.

                      Przypomnę: "Swoje zdanie mozesz sobie zatrzymac gleboko;) bowiem nie Ty
                      decydujesz co i komu sie nalezy, a zrobil to rzad, ktory jasno okreslil zasady
                      przyznawania 'benefitow-sritow':)"

                      Natalia (i nie tylko ona, wiele z was się zgodziło) potraktowała to jak
                      wycieczkę personalną, osobisty przytyk. Ja tutaj osobistego ataku nie widzę,
                      tylko merytoryczną wypowiedź, której sens jest taki: "Nie ma sensu oburzać się,
                      że ludzie ubiegają się o zasiłki. Zadaniem rządu jest określenie zasad
                      przyznawania zasiłków i taka ich realizacja, żeby zasiłki dostawali
                      potrzebujący. Jeśli więc ktoś po przyjeździe do Anglii dostaje zasiłek, to
                      należały założyć, że ten zasiłek mu się należy. Nie ma zaś nic złego w
                      dowiadywaniu się, co nam się należy." Z taką opinią można się zgodzić albo nie,
                      a jej forma była średnio elegancka, ale osobisty atak to nie jest.

                      Może dlatego mnie to nie rusza, że widziałam już w sieci ataki tak chamskie i
                      nieuzasadnione, że naprawdę szczękę z podłogi zbierałam. Jeden przykład: kobieta
                      po rozwodzie napisała na grupę dzieciową o swojej trudnej sytuacji finansowej,
                      nie pamiętam już, o co chodziło, chyba chciała sprzedać używane ciuszki
                      niemowlęce. Na co od jednego dyskutanta usłyszała, że jak mąż ją zostawił, to na
                      pewno sama jest sobie winna. To tak, jakby ktoś Natalii w odpowiedzi na te
                      benefity napisał: "No tak, kolejna zgorzkniała belferka, pewnie sama tu po forsę
                      przyjechałaś, tylko ci nie dali, to teraz innym żałujesz."

                      Takie to w każdym razie wygląda z punktu widzenia osoby, która na forum jest od
                      niedawna i jeszcze nie wie, kto się z kim lubi, a kto się z kim kłóci, więc
                      ocenia tylko konkretne wypowiedzi.
                      • formaprzetrwalnikowa Re: Chodzi o to: Dajcie se na luz :) 09.11.05, 13:31
                        hanula: skoro nie wiesz, o co chodzi - to nie sprawy ;) taka dygresja
                        domoroslego psychologa internetowego: 'dyskutanci' dziela sie zwykle na tych,
                        ktorzy 'wiedza o co chodzi' - i ci sie 'rozdyskutowywuja' (znaczy sie: spirala
                        sie nakreca) i tych, ktorzy nie maja pojecia (ci zwykle odnosza sie do
                        konkretnych odpowiedzi) ;)
                        przepraszam, ale nie chce mi sie wyciagac zadnych fragmentow, ktore odebralam
                        jako takie czy siakie - mysle, ze to niepotrzebnie moze to nakrecic oa
                        spirale. nawet nie poczulam sie obrazona, ale troche mnie zmeczylo tlumaczenie
                        sie ze swojej zbyt emocjonalnej i przez to niejasnej reakcji. fakt, bylo
                        lagodniej niz w watku natalii. :)
                        pozdrawiam :)
                      • violus22 Nareszcie sie doczekalam :) 09.11.05, 13:51
                        Hanula brawo za dedukcje :)))

                        Ja dopisze wiecej - owszem to byl osobisty przytyk (o osobistych i personalnych
                        przytykach zaraz bedzie tez) ale bynajmniej pozbawiony agresji. Byla to krotka
                        riposta o tle merytorycznym jak wyzej wydedukowala Hanula i naszpikowana troche
                        humorem, troche sarkazmem a chyba najwiecej kpina. Tak, tak zakpilam sobie z
                        tej wypowiedzi i z nastepnej (pisze oczywiscie o wypowiedziach Natalii) ale
                        nijak to sie nie ma do agresji.
                        Nie rozumiem o co wam chodzi z przytykami osobistymi czy wycieszkami
                        personalnymi? Jesli czytam czyjs post i chce na niego odpowiedziec, zareagowac
                        to jak mam to zrobic, mam pisac ogolnie? Ja tak nie chce! I jesli ktos cos
                        mysli czy o mnie czy o mojej wypowiedzi to ja chce to przeczytac i chce zeby to
                        bylo do mnie skierowane. Czy wy chcecie czytac jakies owijanie w bawelne???
                        Tak jak to Jagienka ladnie ujela ze za kazdym nickiem sa przeciez ludzie z
                        uczuciami... Tak, to oczywiste. Coz mnie jednak obchodzi, co o mnie mysli
                        osoba, ktora mnie nie zna? Tak samo mnie nie ciesza mile slowa jak i niemile
                        nie rania. Nie czuje sie nawet w obowiazku zeby uswiadamiac kogos na sile ze
                        jest innaczej niz mysli o mnie czy o mojej wypowiedzi, bo co to da skoro sie
                        nie znamy? Kazdy odbiera wypowiedzi na swoj sposob i reaguje tez na swoj, wiec
                        chyba najzdrowiej nauczyc sie tym wszystkim nie przejmowac.

                        Wracajac do watku o benefitach. Watek o tematyce walkowanej ze 100 razy czy tu
                        czy na innym forum, ale dla mnie to nie bylo kolejne wywolanie tematu na tapete
                        i kolejna dyskusja zwolenniczek czy przeciwniczek. Obserwujac posty Natalii z
                        ostanich kilku tygodnii odnioslam wrazenie ze szuka dziury w calym i tyle, a
                        jako ze awersje do szukaczy dziur posiadam;) zareagowalam. Nie ma sie na co
                        obrazac i dziecinnie z fochem odchodzic z forum, a pewnie co pol godziny
                        odswiezac forum i czekac az ktos poprosi zeby zostac;))) <zarcik>
                    • effata Re: Chodzi o to: Dajcie se na luz :) 09.11.05, 13:34
                      (inna wersja - przepraszam, ale bardzo
                      częsta: 'ty nie masz o tym bladego pojęcia, bo nie masz dzieci'),

                      No to ja już na to nie mam innej odpowiedzi niż tylko:
                      ???
                      :-*
                      8-o
                      ;-[
                      :-@
                      ?!?!?!
                      lub, że ja nie umiem czytać ze zrozumieniem.
                      --
                      Don't guess.
              • basia313 Ja w kwestii formalnej 04.11.05, 14:54

                >
                > I jeszcze jedno mnie wkurza. Że ludzie się tak łatwo obrażają. Trochę więcej
                > luzu. Jak mi ktoś 'przywali' (choć to się rzadko zdarza, bo każdy się boi
                > zbanowania ha, ha, ha - nie ma czego- ZAPEWNIAM!) to po prostu to ignoruję.

                A moze by tak zalozyc osobny watek od przywalania sobie nawzajem.?
                Porzebne bylyby tylko dane kto komu chce przylozyc, jak bardzo i za co i byloby
                po problemie. :)
                >
                >
                • effata Re: Ja w kwestii formalnej 04.11.05, 15:06
                  Basiu, to by nic nie dało, bo ... i tak każdy by pisał tam gdzie by chciał (ja
                  już mam dość roboty z utrzymywaniem 'czystości' wątku 'uczestnicy forum' :)))
                  a tak na serio, to chyba nikt celowo nie chce sobie dokopywać. Tak jakoś
                  wychodzi :((((

                  Formo, ale dlaczego żałujesz tego wątku?
                  Dlaczego mamy siedzieć cicho? Przecież właśnie chodzi o to żeby mówić swoje
                  zdanie. Tylko jest kwestia formy (nomen omen ;)))
                  --
                  Don't guess.
                  • formaprzetrwalnikowa Re: Ja w kwestii formalnej 04.11.05, 15:42
                    zaluje wlasnie z powodu nieodpowiedniej formy :)
                    gdybym byla powiedziala to inaczej... ;)
                    wyszlam na marude i 'bioraca'. jakby to jasno powiedziec - bo mam wrazenie, ze
                    sie zaplatuje - napisalam nie to, co chcialam napisac, wiecw pewnym sensie
                    przylozylam sama sobie - nie bylby to problem, gdyby nie fakt, ze stwierdzilam,
                    ze nie chce mi sie odpwoieadac na niektore posty, bo to nie ma sensu - i kolko
                    sie zamknelo. niewazne juz teraz.
                    ech, ten internet!
                    fakt, ta agresja 'tak jakos wychodzi'.
                    a tak na marginesie: swoja droga zjawisko komunikacji w internecie (a zwlaszcza
                    jej braku) jest fascynujace - napisalam prace dyplomowa na ten temat. co nie
                    uchronilo mnie przed popelnieniem typowego bledu niedopowiedzenia.
            • neeki Re: ale o co chodzi? 09.11.05, 19:40
              sorki ale ja nie bylam osoba ktora weszla na kobieca polonie raz. dopisywalam
              sie dlugi czas. skonczylam w momencie gdy pojawily sie kontrowersyjne tematy i
              jedna z chyba trzeba to nazwac adminek zagrozila mi kasacja postow za post w
              ktorym wlasciwie powiedzialam to co rzad angielski w prawie terrorystow. jakos
              sie potem do tego nie ustosunkowala. dlatego uwazam ze panuje tam polityczna
              poprawnosc i slodzenie sobie. swietnie ze sie znacie i jestescie dla siebie
              mile ale to nie powinno wykluczac przedstawienia odmiennego zdania przez osobe
              ktora nie ma was ochoty znac inaczej niz przez nicki na forum
    • djabholden Re: fajnie tu 04.11.05, 00:36
      Czytam dzisiaj forum od rana ale dopiero teraz mam wolna chwilke by sie
      zastanowic i napisac. I po pierwsze chcialabym powiedziec ze czuje sie troche
      jak mala dziewczynka, ktora dolaczyla do nowej szkoly w srodku roku i dzieci
      nie chca jej zaakceptowac bo nie byla tu od wrzesnia. Ciagle sa nawiazania do
      tego ze nas za duzo i ze forum bylo lepsze a teraz to juz nie takie. A ja
      dopiero niedawno je odkrylam i mialam nadzieje ze ten kontakt z polskoscia
      bedzie mily (mily nie znaczy slodki do obrzydzenia ale napewno nie agresywny)
      Nie mialam nadziei na zawarcie przyjazni na cale zycie ani najlepszej
      dotychczas ale mialam nadzieje ze moze jakas przyjazna dusza mieszkajaca w
      miare niedaleko czasem na kawe sie umowi aby w ojczystym jezyku sobie pogadac o
      czymkolwiek. A nawet jesli nie to wlasnie czytanie forum brak takiej duszy w
      mojej okolicy moglby zastapic.
      Nie uwazam ze wszyscy mamy sie ze soba zgadzac i tylko sobie potakiwac, zreszta
      to byloby niemozliwe bo jak podala Effata uczestnikow jest ponad 500
      zarejestrowanych i nie ma szansy aby wszyscy mysleli to samo. Najwazniejsze
      jest to by swoje zdanie wyrazic bez obrazania innych. A jesli temat watku nam
      nie odpowiada to nie czytamy lub nie bierzemy udzialu w dyskusji. Pozdrawiam J.
      • lena81 Re: fajnie tu 04.11.05, 14:13
        nie macie wrazenia ze wszyscy teoche przesadzamy z tym forum???w koncu to tylko
        internet jak ktos slusznie napisal nie jestesmy banda znajomych ktorzy znaja sie
        niewiadomo ile nie spotykamy sie i nie jestesmy skazani na swoja obecnosc
        ja rozumiem potrzebe wyzycia sie intelektualnego ale to mozna robic w wielu
        innych miejscach(tutaj takze)
        dajcie sobie tez spokoj z wycieczkami osobistymi i elitarnoscia nie jestesmy w
        liceum prawda???
        a roznice zdan...:)cholera w koncu troche adrenaliny jeszcze nikomu nie
        zaszkodzilo wiec w czym problem???
        • effata Re: fajnie tu 04.11.05, 14:25
          No właśnie! I przestańcie wreszcie mówić, że was wywalę, zbanuję, pokasuję
          posty itp. I że się boicie cośtam napisać. Jak mi się coś drastycznie nie
          spodoba, to nie bójcie się - dam znać :))
          Czy ja taka straszna jestem?
          --
          Don't guess.
          • halaha Re: fajnie tu 04.11.05, 15:06
            Jesli tyle ludzi sie tutaj wpisuje, to trudno, by było
            ''równo''tematycznie.Kazdy czego innego oczekuje, kazdy ma inne problemy. Ja
            baaardzo się cieszę, ze znalazłam to forum. Dzięki niemu Anglia stała sie mi
            bliższa i kilkakrotnie uzyskałam odpowiedzi na nurtujące mnie wątpliwosci
          • jagienkaa Re: fajnie tu 04.11.05, 21:13
            No dobra.
            A więc po pierwsze: ja bardzo lubię to forum, mnie nie przeszkadza że nie ma
            wątków psychologiczno-socjologiczno-egzystencjalnych, a jak już ktoś chce o tym
            podyskutować to trzeba założyć taki wątek i już. Forum jest takie, jacy jego
            użytkownicy;) jak się komuś nie podobają jakieś tematy (typu dzieci, filmy) to
            niech nie otwiera takich wątków. Pisząc pogardliwie o tych tematach to też w
            pewien sposób wyśmianie osób, które w takich wątkach piszą.
            Po drugie: ja jakoś nie zauważyłam lizusostwa, naprawdę, bo nie wiem czy po
            prostu zgadzanie się z kimś można potraktować jako słodzenie sobie?
            Zgadzam się, że czasem jest już tak, że jak ktoś wyrazi 'inne'zdanie to zostaje
            zbesztany. Ale trzeba przyznać że przeważnie jest to kontrowersyjne zdanie, bo
            skoro 15 osób pisze to samo a 1 się sprzeciwia, to jest to 'inne' zdanie.
            Po trzecie: jak już pisałam wcześniej, i Effata to powiedziała, bardzo ważne
            jest to, JAK dyskutujemy. Agresja wzbudza agresję, więc jeśli ton naszego postu
            jest nieprzyjemny (a nawet mamy dobre intencje) to typowa będzie podobna
            reakcja. Czasmi się warto ugryźć w język zanim się coś powie złośliwego czy
            krytycznego, bo po co?
            Po czwarte: za KAŻDYM nickiem ukrywa się jakaś osoba, z uczuciami, z
            kompleksami, ze swoim zdaniem. Tak jak my. I trzeba pamiętać że pisząc
            słynne: "śliwki są najlepsze, a kto ich nie je ten jest idiotą" można kogoś
            urazić...i po co? Tylko po to, żeby wyrazić swoje zdanie? Czasem lepiej
            naprawdę nic nie powiedzieć, albo użyć innych słów. Ja zawsze traktuję ludzi
            tak samo, nieważne czy jest to e-Joasia z kobiecej polonii której w życiu na
            oczy nie widziałam czy Joasia z 2 piętra.
            Po piąte: są tu osoby, które mają dużo swoich (realnych) przyjaciół i forum
            traktują jako zabawę, a są też inni, dla których forum jest czymś więcej. I
            może jest to trochę smutne, ale robiąc zamęt na forum, prowokując czy pisząc
            jakieś nieprzyjemne rzeczy można kogoś zrazić do forum. Po co? jak masz wąty,
            to nie pisz. Znajdź inne forum.
            Po szóste zdziwiłam się też tym, że komuś przeszkadzają wątki osobiste, czy
            poznajmy się. Dlaczego? czy forum musi być anonimowe? ja się niczego nie
            wstydzę (no, może się znajdzie kilka rzeczy, ale ciiii), nie mam nic do
            ukrycia, okazało się że duende1 mnie rozpoznała i mi się miło zrobiło.
            Co więcej, prawie wszystkie moje koleżanki tutaj w UK poznałam przez forum lub
            gg więc się cieszę. Tym osobom, które siedzą w domu z różnych powodów, i nie
            pracują to trudno nawiązać kontakty.
            Owszem, można by się kłócić - sama to napisałam kiedyś - że po co forum jeśli
            nie można wyrazić swojego zdania? To zależy czego oczekujesz od forum. I na
            czym Ci zależy. Bo mnie nie zależy na udowodnieniu za wszelką cenę że mam
            rację, pokazania jaka jestem mądra, jaką mam wiedzę, tylko żeby z ludźmi
            pogadać, pośmiać się i wymienić doświadczeniami. I cieszę się że poznałam wiele
            super dziewczyn właśnie na forum.
            Na Z Dala od Polski też było milutko i fajniutko, dopóki nie wyszły 3 kłotnie -
            dokładnie też o benefitach - i potem ludzie zaczęli się bać pisać. A ja
            dostałam tak po zadku, że też myślałam żeby odejść czy dać sobie spokój.

            Mam nadzieję że wszystko wróci do normy, naprawdę. Bo to moje ulubione forum i
            FAJNIE TU.
            Jeszcze mam kilka kwestii, ale juz wystarczy na dzisiaj.
            Miłego wieczoru życzę.
            • lena81 Re: fajnie tu 04.11.05, 21:51
              kurcze jagienka ja tez chce byc taka madra i dyplomatyczna(pisze bez ironi,
              slodzenia, wazeliniarstwa i wszystkich innych epitetow)
              a swoja droga dotrwalam do konca watku o benefitach i moze violus przesadzila z
              reakcja ale pierwszy post byl tak napastliwy i nie dotyczacy uczestnikow tego
              forum ze tez pewnie bym tak zareagowala inna sprawa ze bym tego nie napisala bo
              ochlonela bym po 5 min
              a teraz skonczmy z tymi przpychankami i ponarzekajmy na pogode bo robi sie
              chlodno i moja flanelowa pidzamka wrocila do lask:)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka