Dodaj do ulubionych

zachowanie studentow na zajeciach

14.11.05, 19:56
wiem ze to nie forum nauczycielskie ale interesuje mnie ta sprawa nie z pkt
wiedzenia nauczyciela.
wielu na nas tutaj chodzi na dodatkowe kursy, zajecia, studia. Jak odbieracie
zachowanie innych studentow? Pomijam fakt zwracania sie do wykladowcy po
imieniu...
U mnie w grupie ludzie sporadycznie uzywaja tel/ jedza i staraja sie robic to
tak aby innym nie przeszkadzac i nie zwracac uwagi prowadzacego.
irytuje mnie inna postawa: ludzie potrafia sobie gwizdac, podspiewywac, mowia
do siebie a nawet ( gdy ich energia rozpiera) wstaja i podskakuja. Czy to
jest normalne? Prowadzacy nie zwaca im uwagi a mnie to rozprasza. Na
zajeciach musze byc skupiona, liczymy wiele zadan, czesto odwolujemy sie do
przepisow prawnych a tu takie dzieciece wybryki. Co najciekawsze to ci
nieskoordynowani kursanci powinni byc ludzmi na poziomie, na co dzien nosza
garnitury...
Obserwuj wątek
    • jagienkaa Re: zachowanie studentow na zajeciach 14.11.05, 20:05
      oj na uniwerku mam różnych takich delikwentów. Ktoś wchodzi, spóźniony, z
      chipsami, i wpieprza. Gadanie, przeszkadzanie, spóźnianie się jest nagminne. Są
      osoby które ZAWSZE przychodzą później na wykład, czasem pół godziny. Czy wykład
      o 9, 18 to i tak są później.
      Najbardziej mnie dziwi sytuacja na hiszpańskim. Mam zajęcia 13-16, załóżmy
      zarejestrowanych jest 15 osób. Więc o 13 jest 10 osób, o 14 dwie wychodzą (mają
      inne zajęcia) i jedna a czasem więcej przychodzi. Ok 14:30 mam przerwę, po
      której wraca 5-7 osób na zajęcia....to jest nagminne.
      Dzwonienie też mnie denerwuje, ba! żeby telefon zadzwonił a ten ktoś go
      wyłączył, to nie - odbierze i w stylu Dom Joly mówi: I'm in a lecture, what do
      you want?
      U mnie na uniwersytecie wszyscy wykładowcy bardzo dużo pozwalają, 'proszą'
      ludzi żeby się przenieśli na późniejsze ćwiczenia nawet jeśli te osoby nie
      powinny być w ogóle na tych zajęciach.
      Mnie to wszystko bardzo wkurza. Trzymam się zwykle z dwiema-trzema koleżankami
      a jedna jest bardzo wygadana i nie raz zwróciła osobom uwagę że są za głośno.
      PS za to się przyznaję że często piję na wykładach (kawę czy wodę).
    • alex_koz Re: zachowanie studentow na zajeciach 14.11.05, 22:33
      Ze swojego rocznego studiowania w UK mam nastepujace obserwacje. Po pierwsze
      spoznianie, nie generalizowalabym. Chodzilam na zajecia i z takimi studentami
      ktorzy zawsze byli obecni i z takimi, ktorzy regularnie spozniali sie po 20
      minut, a wchodzac do sali ani hello ani hi ani sorry, ale to juz kwestia
      kultury. Najbardziej mnie zawsze dziwilo, ze niektorzy tak po prostu wychodza w
      polowie zajec czy wykladu i wykladowca nie widzi w tym nic zlego. U mnie na
      uniwersku (UAM, Poznan) albo sie przychodzi albo nie, bo jak mowia wyklad to
      nie tramwaj ze sie wskakuje w polowie a potem wyskakuje ;-)

      Zawsze byly grupki, ktore siedzialy, gadaly itp. ale to jest i w Polscce, tyle
      ze w Polsce dawno by zostali wyproszeni a tu niestety na uwagach, czesto malo
      skutecznych sie konczy.

      Regul nie ma. Czasem w niektorych grupach - ale to byl pierwszy rok - wszyscy
      sie pilnowali co by byl porzadek.

      Dla mnie rzecza najbardziej irytujaca byly wypowiedzi niektorych osob. Otoz
      zapytany student, odpowiada - siedzac w ostatniej lawce - czapka nasunieta na
      oczy, mowi cicho w ogole go nie sluchac, czesto przykladajac/bawiac sie dlonie
      w okolicach ust, ani nic nie slychac ani rozumiec. I niestety sporadycznie sie
      zdarzalo, ze prowadzacy zwrocil mu uwage.

      Zreszta jezeli chodzi o "kwiatki" z zycia studenckiego to jest ich wiele. Na
      jednych zajeciach pewna Angielka opowiadala co tydzien jak bardzo sie boi
      egzaminu i ze nie zda (egzamin byl w maju, a ona tak od padziernika), wiec
      pierwszy kwadrans zajec polegal na tym ze wykladowca jej mowil, ze jak bedzie
      systematyczna to nie obleje, i ze nie jest to trudne itp. Ona na to, ze sie boi
      ze obleje, ze to takie trudne i tak non stop. ech




    • aitee Re: zachowanie studentow na zajeciach 14.11.05, 22:46
      Nie studiuje, ale robie Access Course na uniwerku. Tym samym gdzie studiuje Jagienka.
      Moja obserwacje:
      - zwracamy sie po imieniu do wykladowcy na JEGO prosbe i jest ok (mnie to nie przeszkadza, bo niby czemu by mialo?)
      - telefony dzwonia sporadycznie i zawsze delikwent wylacza i przeprasza wykladowce
      - pijemy napoje podczas zajec (poza praktycznymi w laboratorium) i jedyny wymog to uprzatniecie kubkow/butelek
      - jak ktos gada to jest mu zwrocona uwaga (przez wykladowce i w sposob grzeczny)
      - generalnie jest o wiele sympatyczniej niz na moich polskich studiach, gdzie bylo wg mnie za duzo tytulow a za malo rzeczywistego kontaktu student-wykladowca.
      I jeszcze:
      - spozniaja sie ludzie i zauwazylam, ze zazwyczaj bez slowa przeprosin wchodza panowie pochodzenia arabskiego i azjatyckiego i czarnoskore kobiety. Nie wiem dlaczego, ale naprawde tak to wyglada u mnie na zajeciach.
      Co do wczesniejszego wychodzenia - ja mam umowe z kilkoma wykladowcami, ze wychodze np. 5-10 minut przed koncem zajec. Umowilam sie z nimi na poczatku i juz nie musze za kazdym razem sie pytac o pozwolenie, przepraszac. Wrecz przeciwnie, ciche spakowanie sie i wyjscie po angielsku w mniejszym stopniu zaburza ICH prace i oni tak wola.
      Podobnie jest ze spoznieniami. Spozniam sie zawsze na biologie (nie porzuce dziecka na ulicy, musze doczekac sie az maz przyjedzie z pracy) i wykladowca o tym wie. Kolezanka zajmuje dla mnie miejsce, ja wchodze te 10 minut po rozpoczeciu wykladu i staram sie jak najmniej zaburzyc porzadek zajec. Wykladowca jest uprzedzony o takim stanie, zna przyczyny i jest ok.
    • sylvia6 oj to u mnie bylo bardzo surowo 14.11.05, 23:05
      prawie tak jak w Polsce w liceum
      trzeba bylo siedziec, byc przygotowanym i sluchac i mozna bylo w kazdej chwili
      byc zapytanym o zdanie (10% oceny z poszczgolnych przedmiotow bylo z udzialu w
      lekcji)
      o spoznianiu sie nie bylo mowy czy gadaniu etc
      bylo nas tylko 13 osob, ale byl to Masters - brak porownania z BA
      BA wspominam podobnie jak opisalyscie - brak dyscypliny, kazdy robil to co
      chcial (sama czesto spalam!!!! to bylo w birkbeck college - degree wieczorowe,
      po pracy)
    • star_sand Re: zachowanie studentow na zajeciach 14.11.05, 23:23
      Nie wiem czy to specyfika mojego kursu na Uniwersytecie (postgraduate studies)
      czy moze po prostu trafilam na wyjatkowych ludzi ale nigdy nie spotkalam sie z
      chamskim zachowaniem ze strony studentow. Jezeli sie ktos spoznil na zajecia to
      przepraszal prowadzacego, jesli zadzwonil telefon to zwykle wylaczal i nie bylo
      problemu. Jak wszedzie zwracalismy sie do prowadzacych po imieniu ale nie
      oznaczalo to braku wzajemnego szacunku. Poza tym bylam w dosc ambitnej grupie
      wiec bardzo czesto zdarzaly sie sytaucaje, ze studenci zadawali pytania
      prowadzacym przez co przedluzal sie sam wyklad ale nikt w zwiazku z tym nie
      robil problemu. Zastanawiam sie tylko czy wynikalo to z faktu, ze mialam bardzo
      miedzynarodowa grupe, w ktorej Anglicy stanowili zdecydowana mniejsza, czy moze
      srednia wieku powyzej dwudziestukilku lat byla powodem normalnego zachowania?
      • sylvia6 star_sand 14.11.05, 23:26
        chyba trafilas w sedno sprawy - WIEK!!!!
        u mnie warunkiem przyjecia na studia (masters) bylo skonczenie studiow i
        conajmniej 3 letnia praktyka w zawodzie - wiec ludzie byli w wieku okolo 25-30
        lat
        • jagienkaa Re: star_sand 14.11.05, 23:30
          no bo właśnie tak to jest, że ludzie starsi, co już pracują, mają rodziny i
          żyją na własny rachunek bardziej sobie szanują naukę i czas.
    • formaprzetrwalnikowa Re: zachowanie studentow na zajeciach 15.11.05, 08:06
      na moim kursie w college'u jest 'na luzie' i wydaje mi się to tak naturalne, ze
      nawet nie zauwazylabym, gdyby ktoś wstał i zaczął podskakiwać albo odebrał
      telefon. z drugiej strony specyfika zajęc - fotografia studyjna - wymaga,
      zebysmy czasem stali czasem siedzieli a czasem chodzili. stoimy i siedzimy w
      roznych miejscach, np na pudłach i szafkach wokół ekrany i zestawu
      oświetleniowego, bo nigel akurat opowiada, jak ustawić oświetlenie, zeby..
      ludzie rozmawiaja na rózne tematy, ale to całkiem naturalne: wywoływanie filmu
      jest samo w sobie nudną i długotrwałą czynnością, więc rozmawiamy.
      2-3 osobom, w tym prowadzącemu zdarzyło się odebrać telefon w czasie zajęc, ale
      nie sądze, zeby ktokolwiek to zauwazył - zwykle osoba taka wychodzi z sali,
      zeby porozmawiać. nie było to dla mnie problemem.
      Grupa jest dosć zróznicowana wiekowo: jest kilka osób ok 20 rz, kilka koło 40-
      tki, ale wyrazny podział wiekowy w kwestii zachowania- o dziwo!- nie jest
      widoczny.
      Przyznaję się, ze sama spózniłam sie kilka razy (zajecia się zresztą jeszcze
      nie zaczęły; ostatnio spóznia się prowadzący) i regularnie wychodzę 5-10 minut
      wcześniej albo o czasie, mimo ze zajęcia jeszcze trwają: nikt tego nie zauważa,
      a ja owszem, bo padam na twarz i ziewam ze zmeczenia po pracy a kurs jest
      wieczorowy.
      hehe, artyści! ;)
      • eballieu Re: zachowanie studentow na zajeciach 15.11.05, 09:38
        Na studiach w Polsce tez moglismy pic na zajeciach. Oj zdarzalo sie ze i
        mocniejsze trunki byly rozpijane na sali wykladowej. Spoznianie - chyba
        wiedzielismy u kogo mozna a u kogo nie. Na moim wydziale strasznie glosno
        otwieraly sie drzwi, wiec raczej kazdy staral sie nie spozniac, bo o wejsciu
        niezauwazonym nie bylo mowy. Ja ten okres wspominam juz dzis wspaniale. Wszyscy
        bylismy bardzo mlodzi, wyluzowani, pelni energii, pomyslow, bez rodzin i idzeci
        na karkach, zylismy zyciem studenckim. A na socjologii mozna, czasu dosc sporo.
        A jak byla 2 godzinna przerwa to sie szlo po piwko i tu dodam - czesto pilo na
        trawce przed instytutem. Wydzial jest ulokowany na obrzezach miasta, wiec barow
        i knajpek jak na lekarstwo.
        Tu od czasu do czasu chodze na jakies zajecia z ogrodnictwa. Lokalni
        uczestnicy, czasami wiekowi, wszyscy tam sa bo chca, w koncu za to placa. Nie
        odebralam zadnego zachowania, jako takiego ktore przeszkadzaloby innym zglebiac
        wiedze.
        Chodizlam tez na lekceje do prywatnej szkoly jezykowej. Tam skolej spoznial sie
        ejden nauczyciel, 10 minut prawie zawsze. Skonczyl prace dla tej skzoly, bo jak
        uczen placi 20 funtow za godzine nauki w grupie dwuosobowej i non stop slyszy -
        metro, Londyn wielkie miasto i inne bla, bla, bla, to ma dosc takiego typa i po
        prostu zglasza to do dyrekcji szkoly. Tam uczniowie szanowali czas, placili
        duzo za kursy, czasami z efektow byli rozliczani na biezaco w pracy, nie
        zdarzalo sie, aby ktos mial w nosie nauczyciela czy innych kursantow. Siedzialo
        dwoch uczniow w klasie, nauczyciel, wiec nie bylo miejsca na nieodpowiednie
        zachowanie.
        A jak ktos nie przychodzil na zajecia, to ja sie bardzo cieszylam. Bo mialam
        wtedy lekcje w pojedynke, a placilam za zajecia dwuosobowe:-)

        • formaprzetrwalnikowa Re: zachowanie studentow na zajeciach 15.11.05, 12:03
          hmm.. wlasnie. moze u mnie na zajeciach jest OK, bo wszyscy, ktorzy na nie
          chodza - chca na nie chodzic (nawet ja ;)) i placa za to. rzadko sie ktos
          spoznia i raczej nie ma 'notorycznych spozniaczy'.
    • jaleo Re: zachowanie studentow na zajeciach 15.11.05, 22:54
      Moje najswiezsze (tzn. sprzed kilku lat) doswiadczenia sa z kursow
      przygotowawczych do egzaminow CIMA (ksiegowosc). Srednia wieku gdzies ok. 25-
      30, bo te egzaminy robi sie po studiach i czesto po paru latach doswiadczenia
      zawodowego. Pili i jedli prawie wszyscy (no, moze uscisle - ja jadlam
      nagminnie, bo jestem zarlok, a na przerwach zamiast jesc latalam po sklepach).
      Telefon nigdy nikomu nie zadzwonil (a mialam 17 egzaminow do zdania, i co za
      tym idzie 17 kursow, wiec troche sie czlowiek wysiedzial), spozniali sie ludzie
      dosc czesto, lacznie ze mna, ale zawsze kazdy sie staral dyskretnie "wsliznac"
      na sale. Rozmow i innego rozpraszajacego zachowania nie doswiadczylam, moze
      dlatego, ze na tych kursach trzeba sie bylo niezle skupiac, jeden falszywy ruch
      i sie cala logike komputacji przegapilo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka