Dodaj do ulubionych

co was zaskoczylo w GB?

27.11.05, 09:54
Przepraszam jesli juz bylo...
Jesli tak, to podajcie prosze link, jesli nie, to prosze podzielcie sie
swoimi doswiadczeniami z zoltodziobem.
Jestem ciekawa co Was zupelnie zaskoczylo w Anglii, co Was zbilo z tropu i
czego byscie sie nigdy nie spodziewali. Jednym slowem: najwieksza
niespodzianka w UK.

Obserwuj wątek
    • aniek133 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 10:07
      BRUD. Nigdy bym sie nie spodziewala, ze ten kraj bedzie taki brudny. Myslalam,
      ze Zachod przypomina Niemcy. Jakiez wiec bylo moje zaskoczenie, gdy zobaczylam
      lezace na kazdym kroku smieci, brudne okna, zaniedbane budynki, ogrodki
      przypominajace raczej obskurne podworka itp. Do dzisiaj nie moge sie nadziwic,
      ze panuje tutaj takie niechlujstwo!
      • jaleo Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 10:21
        aniek133 napisała:

        > BRUD. Nigdy bym sie nie spodziewala, ze ten kraj bedzie taki brudny.
        Myslalam,
        > ze Zachod przypomina Niemcy. Jakiez wiec bylo moje zaskoczenie, gdy
        zobaczylam
        > lezace na kazdym kroku smieci, brudne okna, zaniedbane budynki, ogrodki
        > przypominajace raczej obskurne podworka itp. Do dzisiaj nie moge sie
        nadziwic,
        > ze panuje tutaj takie niechlujstwo!

        A gdzie w UK mialas okazje byc? Tak pytam z ciekawosci, bo nie mam na tyle z
        Polski porownania, zeby ocenic, gdzie jest brudniej ;-)
        • aniek133 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 11:42
          Zauwaz, ze nie jest to watek porownujacy Polske i UK. Jak sam tytul wskazuje
          zajmujemy sie tym, co nas zaskoczylo.

          Czy aby napisac na forum, ze MNIE OSOBISCIE zaskoczyly smieci na ulicach
          powinnam przeprowadzic naukowe badania na terenie calego UK?
          • jaleo Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 12:29
            aniek133 napisała:

            >
            > Czy aby napisac na forum, ze MNIE OSOBISCIE zaskoczyly smieci na ulicach
            > powinnam przeprowadzic naukowe badania na terenie calego UK?

            Nie, tylko ciekawa bylam, w ktorych miejscach w UK zaskoczyly Cie smieci. A
            pytam z czystej ciekawosci, bez jakichkowliek podtekstow.
            • aniek133 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 12:49
              Mieszkam na poludniu i mowie glownie o Southampton, Londynie, Portsmouth i
              ogolnie - miejscach publicznych (np. dworcach). Zdaje sie, ze prowincja jest
              czystsza, podobnie jak miejsca turystyczne.

              Zaskoczyl mnie tez nieporzadek w sklepach, ubrania walajace sie o podlodze,
              porozstawiane wszedzie buty, ktorych nikt nie odklada na miejsce itp.
              • jaleo Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 13:35
                aniek133 napisała:

                > > Zaskoczyl mnie tez nieporzadek w sklepach, ubrania walajace sie o podlodze,
                > porozstawiane wszedzie buty, ktorych nikt nie odklada na miejsce itp.

                Dlatego wlasnie tanie sklepy sa tanie ;-) bo sie oszczedza na obsludze. A w Uk
                takich "tanich" w stosunku do zarobkow sklepow ciuchowych jest wyjatkowo duzo -
                filozofia "pack 'em high, sell 'em cheap". Ale faktem jest, ze to moze
                skutecznie obrzydzic wchodzenie do takich przybytkow.

                Sprobuj poszukac walajacych sie butow w Hobbs, Whistles, albo Kurt Geiger, a to
                sa tylko sklepy z tzw. sredniej polki.
                • agcyb Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 17:12
                  Na poczatku zaskoczylo mnie kilka rzeczy i mimo ze jestem tu dlugo co jakis
                  czas objawia mi sie jakas nowa zaskakujaca cecha tego kraju i jego mieszkancow.

                  1. Obalajaca i az podejrzliwa uprzejmosc i serdecznosc wszystkich w stosunku do
                  wszystkich.
                  2. Mowienie "sorry" przez osobe, ktora to TY niechcacy potracasz.
                  3. Rozneglizowanie osob wychodzacych clubbing niezalezne od pogody (w ta
                  kategorie wliczaja sie gole nogi plus boots ew. flip flops w srodku zimy).
                  4. Wierzenie slowu drugiej osoby w relacjach biznesowych i formalnych.
                  5. To jak fantastyczna wolnosc ma sie tu w kwestii ubioru i wyborow zyciowych.
                  6. Kompletna niechec Anglikow do uskarzania sie na cokolwiek / complaint. Ma to
                  swoje dobre i zle strony.
                  7. Angielskie poczucie humoru: chyba najlepsze na swiecie i dystans Anglikow do
                  siebie samych.
                  8. Wysoki lub znosny poziom wiekszosci programow w TV.
                  9. Ceny papierowsow i alkoholu glownie, specjalistow w branzy budowlanej, ceny
                  w ogole. To jest bardzo drogi kraj w stosunku do srednich zarobkow!
                  10. To, ze osoby po studiach/ w srednim wieku nie stac na wynajecie
                  samodzielnego mieszkania i musza mieszkac w shared accomodation.
                  11. To, ze nie ma obowiazku edukacji do 18 lat i wiele osob konczy edukacje na
                  poziomie GCSEs w wieku lat 16. To, ze niektorzy z nich wkraczaja wowczas w
                  samodzielne zycie i sobie radza i jak szybko tutaj sie dojrzewa.
                  12. Zdrowa pewnosc siebie i social skills tutejszych dzieci/ mlodziezy/
                  doroslych.

                  Jeszcze cala masa rzeczy...

                • rubi21 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 19:47
                  Ja myslę,że te sterty ubrań na podłodze to nie tylko kwestia ilosci obsługi i
                  poziomu sklepu, ale raczej tutejszych mieszkanców, którzy nie odwieszają na
                  miejsce oglądanej wcześniej rzeczy. Nawet w H&M w Londynie w city ubrania
                  leżą,a chyba nie jest to sklep tani.
                  Ale zaskoczyła mnie ilosc przyklejonych gum na chodniku, śmieci, otyłośc ludzi,
                  jedzenie.
                  • eballieu Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 22:17
                    H&M to jak najbardziej tania siec. Tak powiedza rynkowcy,ale kazdy moze miec
                    swoje wlasne odczucie.
                    • rubi21 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 22:38
                      a to przepraszam, chociaz fakt, ze dla mnie tani jest primark z koszulkami za 3-
                      4 funty, a H&M no moze sredni z koszulakmi jak w adamsie za 8-9 funtów.Ale
                      pewnei dla niektórych dopieor od 20 funtów za koszulke dla dziecka zaczyna sie
                      średnia półka.
                      • eballieu Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 22:47
                        Ale tez draznia mnie niechlujne sklepy. Bo uwazam, ze nawet jesli jest to tani
                        sklep z ubraniami, to niech beda one powieszone.
                        Co innego moja wlasna szafa:-)
      • formaprzetrwalnikowa Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 10:46
        kunka, ja mam wprost odwrotne wrazenie - w miasteczku, w którym mieszkam ulice
        są wysprzątane, ogródki wypielęgnowane a nieznaczną ilosc zaniedbanych budynków
        własnie odnawiają. z tym, że ja bywam głownie w centurm miasteczka.

        mnie w GB zaskoczyło to, że większośc spraw urzędowych można załatwic przez tel
        lub mailem (to pozytyw); niepozytywnie: ze wszystkie urzędy i większosc sklepów
        zamykane sa o 17.00, a niektóre - jak np moj bank- o 16.30 i w sobotę tez
        nieczynne. i poza wybranymi nawet supermarkety sa zamykane o 18-20.00 a jesli
        wracasz z pracy pozniej albo zapomniałes o tym- to głoduj do rana. zaskoczyła
        mnie pozytywnie tolerancja tego, jak sie wygląda a niepozytywnie: ze tyle tytaj
        otyłych zwłaszcza kobiet, które te zwały tłuszczu pokazują. no i miałam
        nadzieję, ze opowiesci o fatalnym jedzenią będą przesadzone - niestety, okazało
        sie, że nie.
        • jaleo Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 11:22
          formaprzetrwalnikowa napisała:

          > kunka, ja mam wprost odwrotne wrazenie - w miasteczku, w którym mieszkam
          ulice
          > są wysprzątane, ogródki wypielęgnowane a nieznaczną ilosc zaniedbanych
          budynków
          >
          > własnie odnawiają. z tym, że ja bywam głownie w centurm miasteczka.

          W Londynie faktycznie jest brudno, w porownaniu do reszty UK. Ale w koncu jest
          to ogromna metropolia, gdzie duza wiekszosc mieszkancow "nie zapuszcza
          korzeni", wiele domow jest wynajmowanych - stad pewnie brak dbalosci o
          ogrodki. Brudno jest rowniez w centrach innych wielkich miast po weekendzie -
          ale w wiekszosci jest to wszystko sprzatniete w poniedzialek rano.

          Ogolnie to postawilabym UK przed taka np. Hiszpania w kwestii czystosci.

          >
          > niepozytywnie: ze wszystkie urzędy i większosc sklepów
          >
          > zamykane sa o 17.00, a niektóre - jak np moj bank- o 16.30 i w sobotę tez
          > nieczynne.

          Mnie to ogromnie wkurza, podobnie jak chyba wszystkich pracujacych. O ile
          lepiej byloby, gdyby sobie przerwe zrobili w ciagu dnia, a potem byli otwarci
          co najmniej do 20:00. W Paryzu to nawet muzea i galerie sa do 20:00 otwarte,
          niektore nawet dluzej...

          Z porad praktycznych z okolic Newcastle, jesli cos Ci potrzeba ze sklepow (nie
          spozywczych), to Metro Centre w Gateshead jest otwarte w dni powszednie do
          21:00, teraz przed swietami chyba nawet godzine dluzej.


          > ze tyle tytaj
          >
          > otyłych zwłaszcza kobiet, które te zwały tłuszczu pokazują.

          To jest pierwsza rzecz, ktora sie rzuca w oczy, kiedy sie wraca
          z "kontynentu". UK (a dokladniej Szkocja) jest na pierwszym miejscu w Europie
          jesli chodzi o % ludzi otylych. A najdziwniejsze jest to, ze to przez ostatnie
          10 lat tak sie spoleczenstwo roztylo. Najbardziej tragiczna jest ilosc otylych
          dzieci i nastolatkow - jesli one juz teraz sa otyle, to jakie maja szanse na
          przyszlosc??

          > no i miałam
          > nadzieję, ze opowiesci o fatalnym jedzenią będą przesadzone - niestety,
          okazało
          >
          > sie, że nie.

          A gdzie kupujesz jedzenie? Nie kupuj owocow, warzyw ani miesa w
          supermarkecie.

          www.northeastorganic.org/
          Na tej stronie powyzej z prawej strony kliknij na broszurke "Local and
          Organic" - tam masz adresy sklepow farmowych, farmers' markets i sklepow
          organicznych w poln-wschodniej Anglii.
          • deadeasy Re: co was zaskoczylo w GB? 29.11.05, 23:07
            > W Londynie faktycznie jest brudno, w porownaniu do reszty UK.

            Pozwole sie z Szanowna Kolezanka niezgodzic ;o)

            Liverpool - to dopiero smietnisko. Nawet Bill Bryson napisal w "Notes from a
            Small Island", ze jak przyjechal do tego miasta, ze wygladalo tak jakby mieli
            wlasnie festiwal smieci. Do niedawna myslalam, ze dzielnica Bootle jest
            najgorsza ale ostatnio mialam przykemnnosc przejezdzania przez Everton - nie
            widzialam skrawka chodnika spod zwalow smieci - i wcale tu nie przesadzam...
            ani skrawka.
            ;o)
    • onionka Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 10:44
      usmiechajacy sie ludzie,facet ktory mi sie klania ukaldajac coz przed swoim
      domem, facet usmiechajacy sie do mnie idacy z przeciwka, kobieta nawiazujaca
      rozmowe o psach na "psim" wzgorzu, chlopak zagadujacy do mnie o pogodzie
      na "psim" wzgorzu, kasjerki w sklepach nieodmiennie prpopnujace pomoc w
      pakowani i co najbardziej szokujace, usmiechaja sie przy tym (glupie czy
      co?).Policja- zgloszenie kradziezy z konta; 5 minut, malenki formularz,
      autoryzacja pozycji z bilingu przez poczte, powrot gotowki na konto... SZOK!!!
      Zakup auta - wszystkie formalnosci w jednym miejscu, zadnych rejestracji,
      kolejek, wydzialow komunikacji, tablic. 30 minut pobytu w garazu, oplata z
      karty bankowej, kluczyki do reki wraz z kompletem dokumentow w tym rejestracja,
      podatek, ubezpieczenie. Wiem co mowie, mialam w Polsce kilka samochodw w tym
      trzy nowe z salonu. Poczta, codziennie przed 10 rano; w polce 2 razy w
      tygodniu i to raczej w dni wyplat emerytur; B&B czyli nocleg ze sniadaniem, to
      cos jak polskie wczasy agoroturystyczne. Tylko ze w GB sprzatano nam pokoj
      codziennei, codziennei swize reczniki, umyte filizanki, uzupelnione zapasy kawy
      i herbarty, a w polsce lazienka sprzatana co 2 dni(2 lazienki na 5 pokoi) o
      kawie i herbacie mowy nie bylo, a sprzatanie pokoi w ogole nie wchodzilo w
      rachube. Miejsce polecane przez wiele osob z Warszawy.Na pytanie o swieze ryby
      otrzymalismy propozycje wypozyczenia wedki i potem ewentualnie moze nam bar
      usmazyc. Dziekuje.
      Kiedys moj maz mial nadzieje wrocic do Polski na emeryture, teraz coraz
      rzadziej o tym mowi i dzieki.
      Mieszkam tu jakies 3 lata
      • edavenpo Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 12:07
        Powtorze niektore rzeczy ale:

        1. Jesli chodzi o ten brud... Zaskoczylo mnie ze Londyn jest taki brudny (usmolone zaniedbane budynki
        nawet w City, smieci walajace sie po ulicach) jednoczesnie ze poza Londynem jest b. czysto. Wioseczki
        jak z obrazka, kosciolek, sliczne chalupki, miasta sa czyste. Londyn jest czesto (jak w przypadku wielu
        stolic) marnym reprezentantem reszty kraju.
        2. Nastawienie ludzi w stylu "Wierze ci na slowo" co na poczatku traktowalam z podejrzliwoscia (he he
        he...
        3. Zalatwianie wielu spraw poczta i przez telefon. Procedura paszportowa do dzis jest dla mnie
        niepojeta (ktos podpisuje twoje zdjecie zeby potwierdzic ze to ty???)
        4. Dobra obsluga w sklepach i zwracanie wadliwych towarow. W wiekszosci przypadkow, przeprosiny,
        nowy towar od reki.
    • ralphos Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 12:05
      Najbardziej mnie zaskoczyło, że Anglicy są tak uprzejmi i pozytywnie nastawieni.
      Może miałem wyjątkowe szczęście, ale jak przyjechałem to trafiłem na tak
      niesamowicie sympatycznych ludzi, że aż trudno uwierzyć że tylu można spotkać w
      tak krótkim czasie. Bardzo mi pomogli w znalezieniu pracy, mieszkania,
      zadomowieniu się tutaj poświęcając własny czas (i czasem pieniądze). Zanim
      kupiłem samochód prawie co weekend byłem przez pewnego emerytowanego nauczyciela
      historii wożony po całym Oxfordshire, pokazywał mi niesamowite miejsca, poznawał
      z bardzo interesującymi ludźmi.
      Czy tylko ja mam takie szczęście, czy rzeczywiście wielu Anglików jest tak
      sympatycznych? Cały czas oczywiście piszę o kulturalnych wykształconych
      ludziach, a nie o przeciętnych kibicach piłki nożnej z małego miasteczka...
      • myshen82 Re: co was zaskoczylo w GB? 09.08.06, 23:28
        ja wlasnie tez nie wiem...
        tez mnie zaskoczylo ze sa tacy mili...

        Pracuje obecnie w malym hotelu i tak: mam swoj pokoj (widok na morze:)), za
        ktory nie place ani grosza, dodatkowo mam jedzenie... i nie musze sie o nic
        martwic, a moja szefowa traktuje mnie jakbym byla jej corka...

        i tez nie wiem, czy mam szczescie do ludzi, czy wiekszosc Anglikow jest taka
        mila i pomocna.. :)
    • jagienkaa Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 12:22
      tak na szybko - bo nie mam teraz czasu (po przyjeździe mam kupę roboty) - to
      guma do żucia na chodnikach!!!!
    • jennifer_e Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 14:26
      próbuję sobie przypomnieć co mnie zaskoczyło, ale z biegiem czasu człowiek niestety przyzwyczaja się nawet do najdziwniejszych rzeczy.
      Ale jest jedno, co ciągle jest przypominane przez odwiedzających mnie znajomych czy rodzinę. Brud. A szczególnie worki ze śmieciami z pobliskich restauracji wyrzucane wprost na chodnik, z których wycieka śmierdząca breja.
      I nie chodzi tu o jakieś porównania do Polski czy Hiszpanii, czy Nowego Yorku, gdzie jest brudniej. Londyn to w końcu jedno z najdroższych miast świata. I kiedy spacerując po Soho czy China Town muszę uprawiać swoisty slalom pomiędzy tymi stertami śmieci na chodnikach to mi się zbiera na wymioty. Wystarczy wyobrazić sobie, że ktoś wdepnie w taką "ciecz" wypływającą z takiego worka, potem wsiada sobie do metra i zakłada buty na siedzenie, potem ja dotykam dłońmi do siedzenia, na którym ktoś ów trzymał swoje buty. Bleee
      Wydawałoby się, że są jakieś bardziej cywilizowane i higieniczne metody zbierania śmieci, szczególnie tych organicznych, niż wyrzucanie ich wprost na chodnik, gdzie resztki niezebrane przez śmieciarzy gniją przy krawężnikach.
      • hanula Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 23:45
        > Ale jest jedno, co ciągle jest przypominane przez odwiedzających mnie znajomych
        > czy rodzinę. Brud.

        To rzeczywiście nie jest cecha Anglii, tylko Londynu. Ja bardzo Londynu nie
        lubię: jest zatłoczony, zadymiony, trudno się po angielsku dogadać (znaczków na
        list nie mogłam kupić!), ceny z kosmosu. Nie chciałabym mieszkać na południu.

        Północ jest niesamowicie uporządkowana. Dla mnie ogromną radością było
        znalezienie miejsca, w którym rosną chwasty! To jest "conservation area" nad
        rzeką... Wszędzie indziej są równo przycięte trawniczki, żywopłociki, kwiatuszki
        na rabatkach, doniczkach i w koszyczkach, też porządek wręcz mnie kiedyś
        drażnił, ale już się przyzwyczaiłam.

        A najbardziej zaskoczyło mnie to, o czym parę osób już napisało: jacy Anglicy są
        niesamowicie życzliwi i sympatyczni w stosunku do nieznajomych. Na początku
        byłam przerażona, kiedy ktoś się do mnie odezwał na ulicy, wydawało mi się, że
        na pewno mnie z kimś pomylił. Teraz przyzwyczaiłam się do nawiązywania rozmowy o
        wszystkim i o niczym z zupełnymi nieznajomymi. Co gorsza, z nawyku robię to też
        w Polsce, a tam niejednokrotnie ludzie patrzą na mnie jak na raroga. Przypomina
        mi się jedna z książek Musierowicz, umiejscowiona bodaj w latach 70., w której
        bohaterowie chodzili po ulicach uśmiechając się do nieznajomych i sprawdzając,
        ile osób się "oduśmiechnie". Wyniki były kiepskie. Teraz trzydzieści lat później
        też byłyby kiepskie. Za to w Anglii uśmiechem odpowiedziałoby pewnie 9 na 10 osób.
        • deszczowawyspa Re: co was zaskoczylo w GB? 28.11.05, 01:21
          to prawda z tym usmiechaniem sie:)
          Kolo mnie jest taki niby park nad rzeka.. i czesto jak tam sobie na spacerek
          chodze to mijajacy mnie ludzie mowia- hello, albo tak po prostu usmiechaja sie
          do mnie!
          Poza tym czesto mnie tez na ulicy zaczepiaja (jak ide z wozkiem) zapytac sie
          jak ma dziecko na imie i w jakim jest wieku. I wcale nie mam na mysli babc, juz
          mi sie nawet zdazylo byc zagadana przez 3 przystojnych facetow:)))
          Co mnie zaszokowalo:
          - 13,14,15latki w pierwszej ciazy, 15,16,17latki- w drugiej lub i trzeciej
          ciazy!
          - picie alkoholu na maxa..(szczegolnie przez kobiety), czyli do tego stopnia ze
          musza ludzi potem zbierac z podlogi, ulicy, bo sa kompletnie nie przytomni!
          - to ze w barze na party faceci po zamienieniu kilku zdan z kobieta pytaja ja
          czy chce do niego do domu wrocic,
          - to ze duzo kobiet odpowie tak i od razu wychodza!?
          - ze mnostwo ludzi " Abuse The System" i im to na sucho uchodzi
          - to co sie dzieje w brytyjskich szkolach, czyli stosunek dzieci do dzieci,
          dzieci do nauczycieli
          - po prostu wychodze z siebie i staje obok jak widze kogos, kto kladzie nogi z
          butami na siedzenie w autobusie czy w metrze!?!
          CO mnie zaskoczylo
          - ze w kosciolach mozna zrobic mieszkania, puby, restauracje... i ze nikogo to
          nie obchodzi i nikt przeciwko nie protestuje
          - ze widzialam w tv program "Anatomia dla poczatkujacych", i "operacje
          plastyczne"
          - i ze ojciec mojego meza jest od niego bardziej przebojowy i jezdzi w czarnej
          skorze na motorze:)
          • hanula Re: co was zaskoczylo w GB? 28.11.05, 01:34
            > to prawda z tym usmiechaniem sie:)
            > Kolo mnie jest taki niby park nad rzeka.. i czesto jak tam sobie na spacerek
            > chodze to mijajacy mnie ludzie mowia- hello, albo tak po prostu usmiechaja sie
            > do mnie!
            > Poza tym czesto mnie tez na ulicy zaczepiaja (jak ide z wozkiem) zapytac sie
            > jak ma dziecko na imie i w jakim jest wieku.

            A jak byłam w ciąży, to mi starsze babcie potrafiły drzwi do sklepu
            przytrzymywać i miejsca w autobusie ustąpić! Aż mi głupio było! :-)

            > - 13,14,15latki w pierwszej ciazy, 15,16,17latki- w drugiej lub i trzeciej
            > ciazy!

            Najwyższy wskaźnik nastoletnich ciąż w krajach wysoko rozwiniętych. I to w
            kraju, w którym antykoncepcja jest darmowa, a receptę można dostać bez badania
            ginekologicznego od pielęgniarki. Smutne i szokujące, prawdopodobnie powiązane
            bezpośrednio z

            > - picie alkoholu na maxa

            :-(

            > - ze widzialam w tv program "Anatomia dla poczatkujacych", i "operacje
            > plastyczne"

            Fakt, niektóre programy z gatunku "reality TV" zwalają z nóg.
            Osobiście nie trafiłam, ale słyszałam w programie, w którym ludzie z problemami
            łóżkowymi pozwalają sobie zamontować kamerę w sypialni, żeby seksuolog (i parę
            tysięcy? milionów? widzów) mógł obejrzeć i zdiagnozować akcje sypialniane.

            > - i ze ojciec mojego meza jest od niego bardziej przebojowy i jezdzi w czarnej
            > skorze na motorze:)

            To nie przebojowość, to kryzys wieku średniego. :-)))
            • deszczowawyspa Re: co was zaskoczylo w GB? 28.11.05, 01:54
              > To nie przebojowość, to kryzys wieku średniego. :-)))
              he he he:)dobre..
              nie no na powaznie to jego ulubione hobby.Jak byl mlody co pol Europy zjezdzil.
              A teraz juz sie nie wybiera tak daleko tylko zamiast spacerku do parku on woli
              wybrac sie na przejazdzke, a najlepiej wiejskimi drogami gdzie samochodow nie
              duzo i wieksza predkosc mozna rozwinac.
              Tutaj w Szkocji to jakas plaga..jedziesz samochodem a tu ciagle
              zuuuuum,zuuuum..:)nad uchem
    • u25 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 14:37
      Ilosc Polakow-burakow, ilosc Polakow-ciulaczy (pewnych, ze za pare lat wroca do
      Polski ze spora iloscia ££, na miejscu wegetuja). Stosunek polskich
      profesionalistow :do: polskich nie profesjonalistow.
      • tuti Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 14:47

        nie zdziwil mnie usmiech w sklepach na co dzien ( bo to zdziwilo mnie 5 lat temu
        w australii)
        ale brak numerowanych siedzen w kinach:) (no oczywiscie generalizuje, i to po
        wizycie wtylko jednym kinie,duzym--w pl z pewnoscia miejsca bybly numerowane) i
        pan przed rozpoczeciem seansu chodzil i prosil o przesuniecie sie o jedno/dwa
        miejsca, zeby nie zostawiac pojedynczych wolnych:)
        na boskim harrym bylam:)
        (odcinajac sie od porownan do ksiazki)
        • tuti Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 14:48
          aj waj, zapomnialam jeszcze, sie dopisac,ze niesamowicie zdziwil mnie balagn w
          sklepach- waljace sie w kurzy na podlodze ciuchy!:)
          zawsze podnosze, no ale ile mozna;)
          • jagienkaa Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 15:03
            dokładnie: będąc w Polsce byłam w H&M, Zara - i jak tam pięknie wszystko
            wisiało! i ludzie odwieszali na miejsca...
      • tw52 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 14:58
        u25 napisała:
        Stosunek polskich profesionalistow :do: polskich nie profesjonalistow.

        jaki to jest stosunek?
        • u25 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 15:01
          z pewnoscia nie fizyczny ;D
          • tw52 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 15:04
            ok, zapytalem calkiem powaznie z ciekawosci - moze bedac "profesjonalista" cos
            przegapilem a jestem w stanie to zmienic.
            • u25 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 15:15
              Co chcesz zmienic? Zalozysz polski klub elokwencji, kolko savoir-vivre
              czy moze zaczniesz udzielac bezplatnych lekcji ang (najlepiej metoda Callana)
              bo to stosunkowo nie boli. Czy moze kaganek oswiaty bedziesz niosl?
              • tw52 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 15:26
                ja nie wiem jescze czy chce cos zmienic, gdyz w dalszym ciagu nie uzyskalem
                odpowiedzi na pytanie: jaki jest ten stosunek, ktory Cie zaskoczyl? dobry czy
                zly, pomocny czy obojetny, wrogi czy przyjazny, pogardliwy czy solidarny.

                istnieja stereotypy stosunku Polaka do Polaka - "polskiego piekla", wiec
                pomyslalem, ze skoro cos Cie zskoczylo to moze jest lepiej.

                sorry za walkowanie, dalej nie bede pytal.
                :)
                • u25 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 15:30
                  Chodzilo mi o stosunek ilosciowy. Stosunkowo niewiele (czytaj za malo) jest tu
                  profesjonalistow. Moze mam spaczony troche punkt widzenia, bo tam gdzie
                  wczesniej bylam tych niewykwalifikowanych bylo malutko (inna sprawa, ze tam
                  niewykwalifikowany emigrant to wegetujacy emigrant)
                  • tw52 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 15:42
                    aaahaaa.
                    thanks.
                    • vygotsky Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 18:36
                      A kto to sa Polaki- buraki? Ciekawa jestem czy sie do nich zaliczam. Ciulacz to
                      rozumiem...
                      • u25 Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 18:56
                        A jestes zle wychowanym chamem uzywajacym wulgaryzmow?
                        • vygotsky Re: co was zaskoczylo w GB? 27.11.05, 19:14
                          Rozumiem. Burakiem raczej nie jestem. A co powiesz o profesjonalistach (w
                          Polsce) ktorzy pracuja w nieprofesjonalnych zawodach. Czy ich zaliczasz do
                          prof. czy nieprof.? I czyja to wina ze tak malo profesjonalnych?
                          • u25 Re: co was zaskoczylo w GB? 28.11.05, 18:25
                            >A co powiesz o profesjonalistach (w
                            > Polsce) ktorzy pracuja w nieprofesjonalnych zawodach.
                            trudne pytanie i pewnie kazdy przpadek wypadaloby rozpatrywac indywidulanie..
                        • barbarakaroluk Re: co was zaskoczylo w GB? 25.03.06, 20:51
                          ja znam profesjonalistow ktorzy sa zle wychowani, uzywaja wulgaryzmow - czy
                          mozna ich zaliczyc do burakow? ( i pracuja w swym profesjonalnym zawodzie)

                          u25 napisała:

                          > A jestes zle wychowanym chamem uzywajacym wulgaryzmow?
    • pyza_uk Re: co was zaskoczylo w GB? 28.11.05, 10:13
      A mnie zaskoczyly/rozbawily kolejki do auobusow :-)
      Pieknie utrzymane ogrody i dobra, mocna herbatka tez mnie mile zaskoczyly... No
      i oczywiscie sami Anglicy mnie zaskoczyli tym, ze sa tacy fajni, po tych
      wszystkich mitach, co o nich ucza w kraju nad Wisla, ze tacy zamknieci,
      flegmatyczni itp, bzdura, na szczescie...
      A z rzeczy negatywnych to chyba problemy z dostepem do dentysty, te tlumy
      czekajace na zapisy do dentystow dzialajacych w ramach nhs...
      • ewmag Re: co was zaskoczylo w GB? 28.11.05, 13:26
        Mnie, tak jak pare innych osob, zaskoczyl brud. Na poczatku miszkalam w
        Yorkshire, prowincja straszna, i brud tez, nikt nie sprzata ulic, tzw. parki to
        sterty smieci, pelno psich odchodow na chodnikach, pomimo teoretycznie wysokich
        kar. Teraz mieszkam pod Londynem, w malym miescie, jest duzo czysciej, chociaz
        nie tak, zeby mnie zachwycalo. Co jeszcze: bylejakosc, szczegolnie jesli chodzi
        o domy, remonty robione na tymczasowo, bo taniej, niewazne, ze za dwa miesiace
        sie rozleci (a moze jednak nie?), bardzo malo miejsca w tych domach/
        mieszkaniach (mam na mysli takie przecietne), brak wyobrazni w urzadzaniu
        domow/ mieszkan, tu przyklad: wynajmujemy mieszkanie (nowe i bardzo ladne), w
        ktorym pokoj jest polaczony z kuchnia, kuchenka jest na blacie skierowanym na
        pokoj, wszystko pryska w powietrze i na ten pokoj wlasnie, trzeba przykrywac i
        pilnowac przy gotowaniu ciagle, a my lubimy spaghetti i te sosiki czerwone... i
        nie rozumiem, czemu ta kuchenka nie mogla byc pod sciana zamontowana, bo
        miejsce jest, tylko troche wiecej wyobrazni by trzeba miec. Co jeszcze mnie
        zaskoczylo: starsi panowie, tak kolo 60, ktorzy zamiast milego usmiechu maja na
        twarzach wsciekly grymas, bo im z wozkiem z dzieckiem na drodze stanelam, albo
        ten wozek miejsce jakies zajmuje, na pare takich typow sie natknelam, ale moze
        to ja takie mam "szczescie". I jeszcze: zeby kupic maslo bez soli trzeba sie
        dobrze naszukac na polkach, to samo jesli chodzi o jadalny chleb i zolty ser
        (caly polki zawalone cheddarem paskudnym). No i do tego godziny otwarcia
        sklepow, takie, ze jak ktos pracuje, to zostaja weekendy, a w weekendy wsciekle
        tlumy w sklepach, jak na jarmarku, ble (ja nie pracuje, ale nie chodze na
        zakupy z kilkumiesiecznym dzieckiem, bo to meczy i je i mnie, a jak maz moze
        sie malym zajac, to wlasnie weekend tylko zostaje, a ja ten czas wole na cos
        innego przeznaczyc). To tyle marzekania. A pozytywnie zaskoczylo mnie to, ze
        przepisy urzedowe sa jasne na tyle, ze zawsze jest tak samo, nie ma czegos
        takiego, jak w PL, ze czesto zalatwienie czegos zalezy od widzimisie i wlasnej
        interpretacji urzednika. To, ze ludzie na ulicy sie usmiechaja (no, nie wszyscy
        i nie zawsze - szcegolnie jak sie trafi na Polakow, tu generalizuje, ale czesto
        jest tak, ze jak sie do Polaka/ Polki usmiechniesz to ucieka!). To, ze jak mi
        sie cos nie podoba lub nie pasuje to moge to zwrocic i bez laski przyjma i bez
        pytan, dlaczego. To, ze jak przy zapisywaniu sie do przychodni powiem, ze do
        tego GP nie chce to mnie zapisza do innego, bo jak mam wybor to moge decydowac,
        a nie patrzec na to, ze "pan doktor" sie obrazi. To, ze moge mieszkac na
        parterze bez krat w oknach (odpukac!). To, ze jak maz zglosil na policje
        kradziesz roweru (z zamykanej komorki przy domu) to zostal potraktowany
        powaznie, pomimo ze jest prawie zerowa szansa na odzyskanie tego roweru (jak mi
        kiedys w PL ukradli samochod to uslyszalam, ze mam sie cieszyc, ze zyje - potem
        okazalo sie, ze pol komisariatu, gdzie kradziez zglosilam poszla siedziec za
        wspolprace z gangiem zlodziei samochodow). To, ze jak w ostatniej chwili
        zmienili tor, na ktory wjezdzal pociag, to konduktor widzac lecacych ludzi
        czekal, az wszyscy doleca i jeszcze powiedzial, ze nie trzeba bylo tak gnac, bo
        przeciez widzial, ze ludzie leca i by poczekal. To, ze wszedzie latwo jest
        wejsc z wozkiem, sa podjazdy, gladkie chodniki (ostatnio bylam w PL i tam
        poruszanie sie z wozkiem to czesto akobatyka istna). No i to tyle na razie, bo
        podoba i nie podoba mi sie wiecej, ale to raczej juz bez zaskoczen jakis.
        • annamaria0 Re: co was zaskoczylo w GB? 28.11.05, 14:22
          Pierwszy raz przyjechalam tu 10 lat temu, choc na stale przenioslam sie tu
          dopiero 2004 r.
          Zaskoczyla mnie roslinnosc, wspaniale, stare drzewa, kwiaty zima, wielkie
          magnolie i krzewy holly.
          Mniej pozytywnie: kiepskie ogrzewanie w niektorych domach, niska jakosc
          wykonczenia wnetrz.
      • barbarakaroluk Re: co was zaskoczylo w GB? 24.03.06, 17:06
        Witam,

        dosc start topic ale jaki ciekawy:)

        Mnie wciaz zaskakuje i frustruje jedna rzecz ( a wlasciwie kilka, ale to po
        kolei)
        - brud ktory tutaj panuje. rozumiem ze to duze miasto i duzo ludzi ale....to ze
        w londynskim metrze ludzie zostawiaja papiery, resztki jedzenia ( i pozniej tak
        jezdza w tym smrodzie) , kubki itd itp....zamiast brac ze soba. Jak to moja mam
        zauwazyla kiedy byla u mnie - stolica Europy, taka cywilizacja a za grosz nie
        ma dobrego wychowania.....:)
        -znieczulica - nikt nikomu nie pomoze - wiele razy dzwigalam ciezkie walizy po
        schodach metra i tylko raz pewna pani mi pomogla...zero uprzejmosci ( choc
        wierze ze poza Londynem jest inaczej) , zero przyjaznosci
        -pijanstwo - myslalam ze wyjezdzajac z Polski ten problem juz nie bedzie
        istnial ale okazuje sie ze tutaj tez....wlasciwie jedyna rozrywka dla tych
        ludzi jest pojscie do baru i chlanie alkoholu....
        - ceny - i niska tak naprawde jakosc zycia - male klitki w ktorych ludzie sie
        gniota po kilka osob i placa orgomne sumy.....ale moze to tylko w Londynie....?
        to tyle....lista jeszcze dluzsza ale moze innym razem:)


        Pozdrawiam


        • tuti Re: co was zaskoczylo w GB? 24.03.06, 18:15
          barbarakaroluk, z walizka wybierz sie do wawy na centralny, oj pomoga pomoga ;)
          za 100 zlotych;)


          Mnie u mnie w miescie w zwiazku z przybyciem wiosny nie dziwi brud ( bo go tu
          nie ma) ale ilosc KROKUSOW I tych zoltych...(jeszcze nie kwitna) !!

          a co do watku, stary nie stary, ale jary ;) u nas sie wiek nie liczy;)

          • barbarakaroluk Re: co was zaskoczylo w GB? 25.03.06, 20:47
            Tuti,
            nie robimy tutaj porownania z Polska tylko piszemy co nas zaskoczylo - i to
            wlasnie mnie zaskoczylo, bo tyle sie nasluchalam o brytyjskich dobrych
            manierach:)

            a moze poprostu zbyt duzo oczekuje:)
    • inspiracja1 Re: co was zaskoczylo w GB? 29.11.05, 22:48
      jestem tu krotko więc wiele mnie jeszcze zaszkoczy:)
      w malych miasteczkach pożądek i śliczne zadbane ogródki a przy tym wszystkim
      instalacje wszelakie na zewnątrz domów, uśmiechnięci ludzie i witający się z
      obcymi na ulicy;
      w dużych miastach (np/Londyn) brud i bałagan i domy zapuszczone do granic
      wyobraźni o ogródkach nie wspominając, ludzie - kazdy z innego zakątka świata,
      (idąc oxford st po angielsku mówi raptem połowa, a w mroźny grudzień spotkać
      mozna ludzi ubranych w kożuchy obok ludzi w 'piżamach' i klapeczkach);
      To może mnie tak nie zaskoczyło bo raczej się tego spodziewalam tak jak
      wybujałych roślin bez których ten kraj wyglądał by jak wielki śmietnik (myśląc
      o dużych miastach)
      Zaskoczyło mnie natomiast:
      w przeciwienstwie do tego co przeczytałam w tym wątku - makabryczne podejście
      do pacjenta (nie mogłam się zarejestrować w 3 pobliskich przychodniach
      przypominających raczej poczekajnie na dworcu kolejowym, po kilku telefonach
      trafiłam do GP gdzie byłam zachwycona wszystkim do momentu gdzie po tygodniu a
      potem po kolejnym tygodniu nie mogli znaleźć papierow w szpitalu
      wyslanych/niewysłanych z przychodni, ważnych bo czekam na pierwszy skan w
      ciąży); kolejna sprawa podejście do ciąży - KRAJ SELEKCJI NATURALNEJ - wydawało
      by się że to cywilizowany kraj a do 12 tyg, w moim przypadku do 14 bo I skan
      mam mieć właśnie dopiero wtedy, nikt nie interesuje się kobietą w ciąży, nie
      robią żadnych badań, chyba że idziesz na emergence bo coś ci na prawdę dolega,
      wogóle do ciązy podchodzi się tu bardzo light'owo, lekarza widziałam tylko raz
      i to pewnie ostatni bo ciąże prowadzi położna (kończę bo zanudzam
      niewtajemniczonych a mogłabym na ten temat jeszcze);
      a co do urzędów to może i tak jest ale nie w przypadku kiedy chce się
      spowrotem podatek - milion formularzy, za każdym razem pani mówi, że jeszcze
      coś jakby nie mogla od razu wszystko powiedzieć (czekamy już kilka miesięcy i
      co jakiś czas przychodzą kolejne formularze, masakra);
      i coś o czym nie mialam pojęcia - walijski- zupełnie inny język, jak mi o tym
      mówili znajomi to myslałam inny jak śląski od polskiego ale jak byłam tam
      ostatnio... to zupelnie inny język coś między arabskim a holenderskim; wszystko
      w obu językach
      a przy okazji wyjazdu do/na Walię - na stacji wyjazdowej pociąg na tablicy
      godzine przyjazdu miał 20:40 a w Londynie byl 21:40 (dziura czasowa? :), taki
      też czas byl podany w internecie ale jak widać do Walii to nie dotarło :)
      i jeszcze moda :) w Londynie modne tylko to co w TOPSHOPie :)

      jeszcze coś bym znalazla ale to i tak za dużo do czytania :))))))
      • hanula Re: co was zaskoczylo w GB? 29.11.05, 23:10
        > makabryczne podejście
        > do pacjenta (nie mogłam się zarejestrować w 3 pobliskich przychodniach

        To akurat nie jest kwestia podejścia do pacjenta, po prostu niektóre przychodnie
        mają tak dużo pacjentów, że nowych nie przyjmują. Ja musiałam napisać list do
        miejscowej Health Authority i dopiero oni przydzielili mnie do przychodni, wcale
        nie najbliższej.

        > kolejna sprawa podejście do ciąży - KRAJ SELEKCJI NATURALNEJ - wydawało
        > by się że to cywilizowany kraj a do 12 tyg, w moim przypadku do 14 bo I skan
        > mam mieć właśnie dopiero wtedy, nikt nie interesuje się kobietą w ciąży, nie
        > robią żadnych badań, chyba że idziesz na emergence bo coś ci na prawdę dolega,
        > wogóle do ciązy podchodzi się tu bardzo light'owo, lekarza widziałam tylko raz
        > i to pewnie ostatni bo ciąże prowadzi położna (kończę bo zanudzam
        > niewtajemniczonych a mogłabym na ten temat jeszcze);

        Ostatnio była na ten temat dyskusja bodajże na "Z dala od Polski". To nie jest
        kraj selekcji naturalnej, tu się po prostu nikt nie przejmuje zdrowymi ciążami,
        bo cały wysiłek idzie na zagrożone. Może to być szok dla osoby oczekującej, że
        przez całą ciążę ginekolog-położnik będzie jej co miesiąc robił USG i inne
        badania, niezależnie od tego, czy są ku temu wskazania. Natomiast gdybym miała w
        ciąży jakiekolwiek problemy, to nie mam wątpliwości, w którym kraju wolałabym je
        rozwiązywać... A położnych nie traktuj jak podrzędnych pielęgniarek, to są
        wysoko wykwalifikowane i doświadczone specjalistki w dziedzinie ciąży. To, że
        masz położną na każde skinienie, to naprawdę nie jest podejście light.

        Jeśli mamy ciągnąć ten temat, to może rzeczywiście w nowym wątku?
        • inspiracja1 Re: co was zaskoczylo w GB? 29.11.05, 23:26
          króciutko:
          nic zlego nie powiedzialam ani tak nie myślę o położnych, mnie nawet odpowiada
          takie prowadzenie ciąży, usg 2x na całą ciąże mi starczy; to że coś mnie
          zaskoczyło nie oznacza, że się nie mogę z tym pogodzić, jest inaczej ale do
          zaakceptowania czego nie podkreślilam (jestem jedną z niewielu ciężarnych w
          pierwszej ciązy w tym kraju, ktore umieją przystosować się do innego systemu
          opieki zdrowotnej) (kończe temat NHS)
          • effata tylko do inspiracji (bo będzie narzekająco o NHS:) 29.11.05, 23:53
            Inspiracja, nie chcę rozpętywać kolejnej dyskusji, bo takich już były setki.
            Powiem ci tylko, że moim zdaniem to prowadzenie ciąży w GB, czyli podejście
            light (moim zdaniem extra light) to tylko przygotowanie matki na to, jakie
            będzie potem podejście do dziecka, różnych ocen rozwoju itp. (sorry, ale jakoś
            nie mogę się powstrzymać od złośliwości)- będzie hyper-light. Jeśli są dni,
            kiedy nienawidzę tego kraju z całego serca, to takie, kiedy muszę się udać do
            tego cyrku na kółkach zwanego health centre. Akurat byłam wczoraj, więc jeszcze
            mi nie minęło nabuzowanie. Dobra, już się wyłączam. A tak poza tym, to się nie
            denerwuj, tylko relaksuj. Jak już minie mi chęć zbluzgania wszystkich lekarzy i
            pielęgniarek i całego systemu, to zawsze sobie powtarzam, że jednak sporo tych
            Anglików przeżyło, więc może i nam się uda, czego i tobie i sobie życzę.
            --
            Don't guess.
            • djabholden Re: tylko do inspiracji (bo będzie narzekająco o 03.12.05, 23:43
              Nie wiem Effato czy cie to pocieszy ale mialam okazje doswiadczyc dzialania
              tego systemu gdy byl problem. Gdy starszy mial 3 dni okazalo sie ze jest
              problem (najpierw nie bylo wiadomo co jest, pozniej okazalo sie, ze mial
              niedrozne jelito) I to jak sie nami zajeto mi sie bardzo podobalo: ich nami
              zainteresowanie, badania, konsylia, transport do specjalistycznego szpitala w
              Manchesterze, to jak chirurg wszystko nam tlumaczyl, jak przyszedl do nas przed
              operacja i zaraz po aby przekazac dobre wiadomosci. To ze na OIOMie kazdy
              niemowlak ‘mial’ pielegniarke tylko dla siebie 24h/dobe a ja pokoj obok. W
              sumie mieszkalismy w tym szpitalu 3 tygodnie wiec troche sie napatrzylam i
              narzekac nie moge.
              Przyznam ze na samym poczatku zdziwila mnie radosna atmosfera na oddziale,
              pielegniarki usmiechniete, wesole – zycie mojego dziecka zagrozone o one sie
              ciesza jakze to tak – a jednak okazalo sie to dobra atmosfera bo dobry humor
              wcale nie sprawial ze gorzej wywiazywaly sie ze swoich obowiazkow. A i ja sie
              troche rozluznilam bo przeciez moje zestresowanie i rozpacz i tak malemu by nie
              pomogly.
              I dodam jeszcze ze tylko rodzilam w Anglii, 8 miesiecy ciazy mieszkalam w
              Polsce i mialam opieke, prywatnie a jakze, badania krwi, moczu, regularne USG
              no i wlazenie na fotel ginekologiczny (co w 7 i 8 miesiacu ciazy wymagalo
              niezlej akrobatyki) i nic nie wykazalo tego problemu i nikt nic nie
              podejrzewal.

              Wiemy wszyscy ze generalizowac nie mozemy wiec jesli ktos mial zle
              doswiadczenia to uwierze. J
          • azbestowestringi polozne 02.12.05, 17:53
            a ja tam ich kwalifikacjom tak do konca nie wierze, bo musialam swojej poloznej
            fizjologie ciazy tlumaczyc....
        • tw52 Re: co was zaskoczylo w GB? 29.11.05, 23:27
          hanula napisała:
          > To nie jest
          > kraj selekcji naturalnej, tu się po prostu nikt nie przejmuje zdrowymi
          ciążami,
          > bo cały wysiłek idzie na zagrożone.

          dobrze napisane.
          w koncu bylo to efektem dlugiej kampanii dla odwrocenia trendu medykalizacji
          ciazy, ktora nie jest choroba.
      • princessjobaggy Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 22:37
        inspiracja1 napisała:

        > i coś o czym nie mialam pojęcia - walijski- zupełnie inny język, jak mi o
        tym
        > mówili znajomi to myslałam inny jak śląski od polskiego ale jak byłam tam
        > ostatnio... to zupelnie inny język coś między arabskim a holenderskim;

        Tak, tak, walijski to odrebny jezyk, nie mylic z gwara jaka jest gwara slaska,
        bo to co innego.
    • deadeasy Re: co was zaskoczylo w GB? 29.11.05, 23:27
      1) wszystkie przystanki autobusowe "na zadanie" (po godzinie stania i dziwienia
      sie zalapalam)
      2) Araucaria - "Monkey Puzzle Tree"
      3) kibice pilki noznej - tak tak, Ralphos :) wbrew pozorom to normalni ludzie,
      to nie to co w Polszcze. Tu sie calymi rodzinami chodzi na mecze, kobiety,
      dzieci, kobiety, starzy, mlodzi, kobiety... A! zapomnialam, i kobiety.
      4) mowienie sobie na "ty" (np: nauczyciel-student)
      5) ze ogolnie to ludzie sie nie interesuja rodzina krolewska

      bylo cos jeszcze...ale zapomnialam...
      • ralphos Re: co was zaskoczylo w GB? 29.11.05, 23:32
        deadeasy napisała:
        > kibice pilki noznej - tak tak, Ralphos :) wbrew pozorom to normalni ludzie

        Deadeasy, nie miałaś okazji poznać moich sąsiadów i innych kibiców z okolicy ;)
        Absolutnie nie neguję że wśród kibiców są zupełnie normalni ludzie, jednak ci w
        mojej okolicy...
      • hanula Re: co was zaskoczylo w GB? 29.11.05, 23:43
        > 1) wszystkie przystanki autobusowe "na zadanie" (po godzinie stania i
        > dziwienia sie zalapalam)

        O, tu dotknęłaś tematu, obok którego przejść obojętnie nie mogę.
        Otóż władze mojego miasta zachodzą w głowę, co by tu zrobić, żeby mniej
        samochodów wjeżdżało do centrum - ich światłe pomysły są głównie w stylu
        "zabronić samochodom wjazdu do centrum". Tymczasem autobusy są cholernie drogie
        i nieustannie drożeją, a przystanki? Przystanków nie ma. Nie mówię o tym, że
        wiat nie ma. Mówię o tym, że dobrze oznakowany przystanek to nikły słupek z
        rysuneczkiem autobusu - zero informacji, gdzie można tym autobusem dojechać, o
        mapce to można sobie pomarzyć najwyżej, o godzinach odjazdu też (zresztą po co
        to komu, jeszcze żaden autobus tu nigdy na czas nie przyjechał, chyba że
        przypadkiem). Im nawet nie przyjdzie do głowy, żeby na tym słupku przyczepić
        informację, jaki numer autobusu tu staje! Ale to i tak nic, właśnie dochodzę do
        mojego pet peeve: są całe długie odcinki trasy, gdzie przystanki nie są
        oznakowane w żaden, ale to absolutnie żaden sposób. Ot, jak ktoś od dawna
        mieszka w okolicy, to już wie, że czekać trzeba na tym rogu. A jak mieszka od
        niedawna? To pies go trącał.

        A tego pana kierowcę autobusu, na który kiedyś na przystanku machałam, żeby się
        zatrzymał, a on mi odmachnął i pojechał dalej, to ja kiedyś jeszcze dorwę.

        > 3) kibice pilki noznej

        To mi przypomniało o jeszcze jednej rzeczy, której nauczyłam się po przyjeździe
        do Anglii: tu się nie pyta "Do you like football?" Tu się pyta "So who do you
        support?" Bo zainteresowanie piłką nożną jest defaultowe...

        > bylo cos jeszcze...ale zapomnialam...

        Co właśnie, ja też. Co to było? :-)
        • ralphos Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 00:35
          hanula napisała:
          > > bylo cos jeszcze...ale zapomnialam...
          > Co właśnie, ja też. Co to było? :-)

          Pocieszę Was
          Na sklerozę nigdy nie jest za WCZEŚNIE!
          :)
    • deadeasy Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 00:06
      Przypomnialam sobie! (to przez kanal 5, ktory brzeczy w tle)

      Domy wystrojone na Swieta Bozego Narodzenia. Dla mnie to byl szok jak pierwszy
      raz zobaczylam te iluminacje (pomine fakt kiedy zaczynaja sprzedawac swiateczne
      rzeczy albo stroic choinki... bo o tym juz kiedys gdzies bylo...). Jakis facet
      tu w L'pool co roku parter domu przerabia na grotto, ku uciesze gawiedzi...

      Dodam jeszcze, ze bylam wielce zaskoczona jak biura zaczeli przystrajac
      dekoracjami, ktore w Polsce do tej pory widzialam tylko w sklepach miesnych i
      rybnych, wiecie... takie z blyszczacej folii...
      :)
      • hanula Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 00:20
        > Jakis facet
        > tu w L'pool co roku parter domu przerabia na grotto, ku uciesze gawiedzi...

        Tak, przechodziłam dziś koło jednego takiego domu z moją trzyletnią córeczką.
        Przechodziłam to za dużo powiedziane, ponieważ jak się córeczka zagapiła, to
        oderwać jej nie mogłam. Stałam więc i czekałam, aż się napatrzy. Przechodziła
        akurat pani w wieku moich rodziców i angielskim zwyczajem :-) zagadnęła: "Tak,
        tak, moje dzieci też się tu zawsze zatrzymywały, żeby popatrzeć". Z czego
        wnoszę, że tam co roku taka wystawa już od dwudziestu czy trzydziestu lat... A
        najbardziej mnie zdumiało to, że widać było w środku włączony telewizor, czyli
        ktoś w środku siedział przy tych kilometrach mrugających światełek i stadach
        tańczących Mikołajów. Ja bym tego nawet pięć minut nie wytrzymała.
        Ale powiesiłam sobie na drzwiach świerkowy wieniec z czerwoną kokardką, choć
        jeszcze nawet nie grudzień. Czyli mnie też już trochę trafiło.
        • deadeasy Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 00:45
          ha-ha-ha :)

          Ja to sie *jakos* hamuje z dekorowaniem, ale w sklepie to i owszem bombki
          pomacam...

          A to grotto co wspomnialam to ono w srodku domu jest (oprocz wystawki w
          plenerze). Zona faceta opowiadala, ze jak tylko zdejmuje dekoracje to juz
          planuje kolejna wystawke. W TV pokazywali, caly parter przeksztalcony w lodowe
          jaskinie, tabuny Mikolajow i balwanow, stada reniferow... wiekszosc
          mechaniczna ... dzieciaki to az piszczaly...

          Ciekawe jakie oni rachunki za prad placa.... ;)
    • hanula Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 00:39
      Zwyczaj dawania sobie kartek z każdej okazji: urodziny, święta, rocznica ślubu,
      dzień mamy, dzień taty, dzień zdania egzaminu na prawo jazdy, dzień oblania
      egzaminu na prawo jazdy, poród, choroba, ozdrowienie, chrzest, koniec roku
      szkolnego, znalezienie pracy, zwolnienie z pracy, rezygnacja z pracy, przejście
      na emeryturę... i tak bez końca.

      Zwyczaj wieszania sobie tych kartek na specjalnych, przeznaczonych do tego celu
      sznureczkach i innych wystawkach bądź ustawiania ich na parapecie okna,
      koniecznie w widocznym miejscu, żeby sąsiedzi widzieli, jacy jesteśmy popularni.

      Fakt, że niedopełnienie przez małżonka obowiązku kartkowego z okazji urodzin /
      rocznicy ślubu / walentynek / innej, bądź też nabycie kartki nieodpowiedniej,
      jest uważane przez angielskie mężatki za zbrodnię większą niż zdrada z najlepszą
      przyjaciółką.
      • deadeasy Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 00:47
        buahahaha!

        > Fakt, że niedopełnienie przez małżonka obowiązku kartkowego z okazji urodzin /
        > rocznicy ślubu / walentynek / innej, bądź też nabycie kartki nieodpowiedniej,
        > jest uważane przez angielskie mężatki za zbrodnię większą niż zdrada z >
        najlepszą przyjaciółką.

        ...i karane surowo bolem glowy ;o)
    • tw52 Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 01:04
      mnie najbardziej zaskoczyla niska jakosc infrastruktury domow, nie tylko
      starych ale i nowo budowanych.
      gdy przyjechalem (1990) double-glazing byl rzadkim luksusem, miksujace krany -
      jescze rzadszym (choc tu jest przyczyna w roiznicy cisnien zimnej i cieplej
      wody - wiec nawet obecnie najczesciej miksowanie odbywa sie w rurce wylewowej),
      brak porzadnych zamkow do drzwi (w porownaniu ze skomplikowanymi systemami w
      Polsce), choc to i tak nie ma znaczenia, bo zlodzieje wchodza oknem.

      inna sprawa:zdolnosc do wybudowania ronda w szczerym polu, gdzie nawet za 50
      lat nie bedzie innej drogi wspoltworzacej skrzyzowanie.
      • hanula Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 01:12
        > mnie najbardziej zaskoczyla niska jakosc infrastruktury domow, nie tylko
        > starych ale i nowo budowanych.

        Mnie do szału doprowadzają ściany z rygipsu, na których żadnej półki nie można
        powiesić.

        > gdy przyjechalem (1990) double-glazing byl rzadkim luksusem, miksujace krany -
        > jescze rzadszym (choc tu jest przyczyna w roiznicy cisnien zimnej i cieplej
        > wody - wiec nawet obecnie najczesciej miksowanie odbywa sie w rurce
        > wylewowej),

        Możesz rozwinąć temat? Moim marzeniem jest wymiana kranów na "normalne", czyli
        miksujące - czy to niemożliwe z powodu tej różnicy ciśnień? Dlaczego jest taka
        różnica, a w Polsce nie ma?
        Pytanie dodatkowe: dlaczego w jedynym kranie "miksującym", jaki mamy, czyli nad
        zlewem w kuchni, rurka wylewowa jest na całej długości przedzielona na pół, tak
        że wylatuje z niej strumień wrzątku i strumień lodowatej wody?
        • tw52 Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 01:32
          nie jestem specjalista w sprawach hydrauliki, ale sam sobie to wymyslilem, ze
          jest najczesciej tak, ze woda zimna jest z "mains" czyli pod cisnieniem, a
          ciepla ma tylko cisnienie wywarte przez wysokosc slupa wody od zbiornika na
          ciepla wode.
          jesli mieszanie nastepuje wewnatrz kranu najprawdopodobniej zimna woda zacznie
          plynac zwrotnie do zbiornika z ciepla.
          mozna oczywiscie zalozyc kryzy ograniczajace przeplyw, albo jakies one-way
          valves, ale na to jescze nie wpadli.
          ja w moim poprzednim domu zazyczylem sobie instalacje bidetu - to byl typ
          z "wodotryskiem" (obecnie niedostepny) wiec musialo dochodzic do mieszania wody
          wczesniej. jedyny sposob jaki opracowalem by nie cofalo cieplej wody, to bylo
          czesciowe zakrecenie zaworu zimnej wody na rurze (czyli dzialalo jak kryza),

          teraz coraz czesciej ludzie maja combination boiler i wydaje mi sie ze
          cisnienie zimnej i cieplej wody (ktora jest na biezaco grzana w boilerze)
          powinno byc takie same.
          ale nadal jesli kupisz kran miksujacy w UK (nawet z IKEI to bedzie mial 2
          osobne rurki)
          jesli masz pewnosc, ze nie bedzie zwrotnego przeplywu wody - mozna kran kupic w
          Polsce.
          • lillap Re: co was zaskoczylo w GB? 01.12.05, 16:33
            My mielismy major problems z woda i nie tylko. Tez slyszalam te historyjke od
            paru osob (w tym fachowcow miejscowych o tym ze zalozenie mixing taps takich
            jak na kontynencie to jets baardzo trudne, bo tu nie takie cisnienie, a
            instalacja, a .... dlugo by cytowac mozna. Tez mam w kuchni tak ze po 1 stronie
            strumienia wody mam wrzatek po przeciwnej zimna wode. Cuda nad zlewem zeby
            ustawic i zmyc i nie poparzyc raczek.
            Do lazienki chcielismy przywiezc baterie z PL, ale sie okazalo, ze tutejsi
            spryciarze hydraulicy (lub government) porobili tak ze rozstaw rur jest inny.
            Mniejszy niz w PL (o ile pamietam) i nie da sie tego cudu techniki, jakim jest
            niewatpliwie mixing tap w UK, zalozyc nie da. Tzn mozna dolozyc rur- dzieki
            czemu kran jak nowoczesna ruro-rzezba odstaje od reszty. Po to by zniwelowac te
            roznice w wymiarach (przejsciowki/zawory itp). Tlumaczyl mi hudraulik z Pl
            ktory pracowal pare lat w UK i zna tutejszy system. Dalismy sobie spokoj.
            Choc nie daje mi spokoju, ze ze wzgledu na to cisnienie wody nie mozna
            korzystac z prysznica normalnie, jak w innych miejscach na ziemi. Tylko trzeba
            zakladac ten elektryczny prysznic.
            Moj osobisty poglad na hydraulike i tudziez system grzewczy tutejszy - brak
            logiki w tym systemie. Bo po co mi ten wielki zbiornik na goraca wode skoro w
            kuchni mam bojler?? Jedno grzeje wode, drugie jest od ogrzewania.Nie mozna bylo
            w jednym zrobic, czy co?! W mieszkaniu ktore kiedys wynajmowalismy mielismy w
            schowku 2 zbiorniki, 1 na ciepla a 2-gi na zimna wode! Cudo.

            Ich standardy budownictwa tez sa w porownaniu z Europa dosc niskie, ogladalam w
            ten weekend nowo wybudowany dom za 1/2 miliona £ a jakosc wykonania, ech just
            cutting corners all the way. No i oczywiscie klasyka, na ostatnim pietrze a
            jakze zbiornik na goraca wode a na scianach grzejniki. Jest tyle nowoczesnych
            metod ogrzewania domow, oszczednieszych niz grzejniki, ktore mozna zamontowac w
            nowym domu.
            Zaskakuje mnie wlasnie w UK to kurczowe trzymanie sie tradycji w momentach,
            gdzie gdzie jest to smieszne- budownictwo i jakos mieszkan/domow (ogrzewanie
            wlaczane na godz itd.) Coz znajomy anglik stwierdzil ze .."I like to feel a
            little bit cold" na uwagi, ze zima nie trzeba marznac w wlasnym domu i
            grzejniki+bojler to nie jedyny wybor.
            Ale sie rozpisalam, wybaczcie :) po prostu nie znosze angielskiego oporu w
            przyjmowaniu nowoczesnych rozwiazan ( nie tylko w budownictwie zreszta).
            Kraj , ktory szczyci sie takimi osiagnieciami w krzewieniu cywilizacji w
            dalekich stronach a na wlasnym podworku.. wstyd GB!

            Attitude is a little thing that makes a big difference.

            Lila & Jas
            • annamaria0 Re: co was zaskoczylo w GB? 01.12.05, 19:29
              To rzecz gustu, oczywiscie, ale z tego, co wiem, Anglicy na ogol Earl Grey'a nie
              pija z mlekiem - mleko zle sie laczy z bergamotka.
              • jaleo Re: co was zaskoczylo w GB? 01.12.05, 20:19
                annamaria0 napisała:

                > To rzecz gustu, oczywiscie, ale z tego, co wiem, Anglicy na ogol Earl Grey'a
                ni
                > e
                > pija z mlekiem - mleko zle sie laczy z bergamotka.

                No walsnie ja tez pierwsze slysze o Earl Grey z mlekiem.
                • tuti Re: co was zaskoczylo w GB? 02.12.05, 14:33
                  na moje szczescie u mnie pije sie tylko earl greya z mlekiem:)
                  i mi sie dobrze łączy:)
                  nie wpadajcie w zaslyszane stereotypy;)
                  • annamaria0 Re: co was zaskoczylo w GB? 02.12.05, 18:30
                    Tuti, to nie sa "zaslyszane stereotypy", od czasu, kiedy hrabia Grey wpadl na
                    pomysl dodania bergamotki do herbaty, pije sie ja bez mleka. W zadnej szanujacej
                    sie herbaciarni czy hotelu serwujacym afternoon tea nie podaja mleka do Earl Grey.
                    • jaleo Re: co was zaskoczylo w GB? 03.12.05, 21:01
                      annamaria0 napisała:

                      > Tuti, to nie sa "zaslyszane stereotypy", od czasu, kiedy hrabia Grey wpadl na
                      > pomysl dodania bergamotki do herbaty, pije sie ja bez mleka. W zadnej
                      szanujace
                      > j
                      > sie herbaciarni czy hotelu serwujacym afternoon tea nie podaja mleka do Earl
                      Gr
                      > ey.

                      Nawet na opakowaniu jest napisane, zeby nie dodawac mleka. Co nie znaczy, ze
                      nie znajda sie osoby co tak pija.
                • pyza_uk Re: co was zaskoczylo w GB? 02.12.05, 17:38
                  No co ty!!! Przeciez Jej Wysokosc tylko taka pija :-) - powaznie!
        • effata Re: co was zaskoczylo w GB? 30.11.05, 01:59
          A'propos kurków i innych dziwactw (czyli
          rzeczy, które zaskoczyły nas raczej negatywnie, w przeciwieństwie do głównego
          nurtu tego wątku) jest w linku - tzn. tam są dalsze linki :))

          A oto parę rzeczy, które mnie zaskoczyły:
          - że można się bez żadnych oporów malować w pełni zapełnionym metrze (mowa o
          pełnym makijażu, a nie o pociągnięciu ust szminką), o czyszczeniu sobie zębów
          nitką nie wspomnę.

          - że osławione (mam kuzyna, który mieszkał tu przez 7 lat i ciągle się tym
          zachwycał) załatwianie wszystkiego przez telefon może być:
          a) tak wspaniałe i naprawdę ułatwiające życie,
          b) tak koszmarne i doprowadzające do furii, poprzez m.in. niemożliwość
          porozumienia się z osobnikiem władającym para-angielskim, obojętność lub
          niechęć osoby do załatwienia czegokolwiek, tumiwisizm totalny.
          Doświadczyłam obu.

          - że przy tylu imigrantach ludzie wciąż wierzą sobie na słowo (może ja mam
          spaczenie, bo w Polsce to bez pięćdziesięciu pieczątek i podpisów zgodnych z
          wzorami podpisów się nic nie załatwi, a i tak jest pełno przekrętów, jaki to
          problem zrobić sobie pieczątkę, czy kupić potrzebny dokument na bazarze)

          - że Londyn jest zwany stolicą mody

          - i w ogóle negatywnie to mnie zaskoczyło dużo więcej rzeczy niż pozytywnie,
          ale nie będę o nich pisać, bo nie jestem poprawna politycznie, a nie chcę
          nikogo denerwować.

          - a pozytywnie zaskoczyło mnie to jak wygląda "szkoła" dla czterolatków, czyli
          że to wcale nie jest skracanie dzieciństwa, tylko super zabawa (z dużą dozą
          swobody i indywidualnego podejścia do dziecka).

          - że wszędzie jest dostęp do informacji. Człowiek nie musi sam się doszukiwać,
          tylko gdziekolwiek nie pójdzie dostaje lub może sobie wziąć informacje na każdy
          temat, namiary na różne organizacje, strony internetowe itp.

          - że nie traktują cię z góry jako potencjalnego złodzieja i oszusta, że masz
          prawo się pomylić, podać złe dane (niechcący oczywiście i potem to
          skorygować :))), a jednocześnie ...

          - ... prawo jest egzekwowane

          - że wszyscy urzędnicy, nawet jak się na niczym nie znają (a takich jest nie aż
          tak wielu:)) są naprawdę mili i nie robią ci łachy, że w ogóle z tobą
          rozmawiają, a wręcz przeciwnie, robią wszystko, by ci pomóc. Że często niewiele
          mogą to inna para kaloszy, bo tu - i to niestety mnie zaskoczyło negatywnie -
          mają całe tłumy specjalistów od b. wąskiej działki. Dotyczy to głównie usług.
          Jeden specjalista robi pomiar, drugi wierci dziurkę, trzeci przykręca śrubkę, a
          czwarty spawdza, czy półka dobrze wisi. I to wszystko trwa ... cztery dni,
          niekoniecznie pod rząd.

          - "neutralnie" zaskoczyła mnie ilość sklepów z perukami i treskami (głównie dla
          Murzynek - wiadomo, że nie w centrum Londynu:))) oraz ilość kancelarii prawnych
          (mam na myśli 'solicitors' na każdej ulicy i uliczce)

          inne pozytywy i negatywy już były wymienione
          --
          Don't guess.
    • fatemeh Re: co was zaskoczylo w GB? 01.12.05, 11:34
      Czytam sobie ten watek i tak sobie mysle a propos brudu i herbaty:
      1. herbata: moj poglad i oglad w temacie Anglii opieral sie jeszcze do ubieglego
      roku na stereotypach (niestety). Jednym z nich byla Anglia jako kraina "herbata"
      plynaca. I poweim szczerze - rozczarowalam sie! Bedac w Kijowie na pocztaku tego
      roku mialam ciekawszy wybor herbat w osiedlowym supermarkecie niz tu w wielkim
      Tesco albo w Sainsburys na przyklad. Nie mowie juz o sklepach z importowana i
      droga herbata na wage, ktorych przez ostatniech kilka lat powstalo sporo w
      Warszawie. Ale moze to dlatego ze mieszkam w West Yorkshire a nie np. w Londynie?
      2. Brud niestety i to prawie wszedzie. Mieszkam w Bradford jednym z "crap towns"
      UK (okreslenie to nie pochodzi ode mnie, prosze sprawdzic ksiazke traktujaca
      wlasnie o tym pt "Crap Towns II"). Smiecie w autobusach, na ulicach,
      chodnikach... Widoki ktore przygnebiaja: oto panna konczy fish'n'chips po czym
      papier i pudeleczko po prostu porzuca w miejscu w ktorym stala (moze to byc
      nawet front jakiegos Waznego Budynku Publicznego) albo chlopak ktory w ramach
      rozrywki drze bilet w autobusie na drobne kawalki, ktore nastepnie roluje (albo
      i nie) i rozrzuca jeden po drugim :/
      Zrzedze jak stara baba :O
      • princessjobaggy Re: co was zaskoczylo w GB? 01.12.05, 14:40
        fatemeh napisała:

        > Czytam sobie ten watek i tak sobie mysle a propos brudu i herbaty:
        > 1. herbata: moj poglad i oglad w temacie Anglii opieral sie jeszcze do
        ubiegleg
        > o
        > roku na stereotypach (niestety). Jednym z nich byla Anglia jako
        kraina "herbata
        > "
        > plynaca. I poweim szczerze - rozczarowalam sie!

        Mnie z kolei nigdy Anglia nie kojarzyla sie z duza iloscia roznorodnych herbat,
        a raczej z ta legendarna herbatka pita przez wszystkich o pewnej godzinie w
        ciagu dnia (co sie okazalo nieprawda).

        > Zrzedze jak stara baba :O

        Uwazaj, bo sie jeszcze jakies forumowe 'stare baby' obraza ;)
        • tuti Re: co was zaskoczylo w GB? 01.12.05, 14:46
          w temacie herbaty
          herbata herbata,
          gorzej bo to sie okazalo ze oni tu bawarke pija;)

          a i ja, mimo mojej polskiej wielkiej niecheci do bawarki ( kojarzonej
          stereotypowo z zachciankami kobit w ciazy czy przeszkolnym horrorem,na rowni z
          lezakowaniem);)
          tu z wielka przyjemnoscia pije ealr grey'a z mlekiem.
          a jak tylko wracam do polski, to nawet na to spojrzec nie moge;)

          ale ja zawsze mialam cos z natury kameleona :)
      • jaleo Re: co was zaskoczylo w GB? 01.12.05, 20:27
        fatemeh napisała:

        > > 1. herbata: moj poglad i oglad w temacie Anglii opieral sie jeszcze do
        ubiegleg
        > o
        > roku na stereotypach (niestety). Jednym z nich byla Anglia jako
        kraina "herbata
        > "
        > plynaca. I poweim szczerze - rozczarowalam sie! Bedac w Kijowie na pocztaku
        teg
        > o
        > roku mialam ciekawszy wybor herbat w osiedlowym supermarkecie niz tu w wielkim
        > Tesco albo w Sainsburys na przyklad.

        Z ta herbata to chodzi o to, ze po prostu w UK duzo jej pija, a nie ze sa
        smakoszami herbaty (bo w ogole oni smakoszami NICZEGO nie sa). Wszyscy pija
        okropna herbate w torebkach. Ja w ogole z brytyjskich herbat trawie tylko
        Twinnings, i to tylko Assam, no i nie w torebkach, tylko sypka.

        Przez ostatnie lata w ogole spozycie herbaty w UK spada na korzysc kawy, choc
        wybor kawy tez jest tu kiepski. A jak juz chcesz kupic w ziarnach, to w ogole
        mizeria. Jeden gatunek na krzyz w supermarkecie, i to tez nie zawsze.

        Wracajac do herbaty, to najlepszy sklep z herbata, jaki znam, jest akurat w
        Hiszpanii (of all places), w Barcelonie kolo katedry.
        • annamaria0 Re: co was zaskoczylo w GB? 02.12.05, 14:04
          Whittard's oraz wyspecjalizowane sklepy np Tea Palace w Notting Hill maja niezly
          wybor herbat. Nie zgadzam sie tez, ze Anglicy nie sa smakoszami, wystarczy
          przejrzec chocby "Food Heroes" Ricka Steina, by sie przekonac, ilu jest
          producentow wysokogatunkowych lokalnych specjalow. Na moim Farmer's Market
          kupuje lokalne sery, dzemy i soki b. wysokiej jakosci, wytwarzane w malych
          ilosciach.
          • azbestowestringi jezyk angielski 02.12.05, 18:00
            przyjechalam do north yorkshire... i NIC nie rozumialam co do mnie/miedzy soba
            mowia...zwatpilam w sens nauki wymowy na lekcjach angielskiego...
          • jaleo Re: co was zaskoczylo w GB? 03.12.05, 21:08
            annamaria0 napisała:

            > Whittard's oraz wyspecjalizowane sklepy np Tea Palace w Notting Hill maja
            niezl
            > y
            > wybor herbat.

            Niestety to jednak nie to. Sprzedawcy w Whittard's bardzo malo sie znaja na
            herbacie (przynajmniej w tych oddzialach, w ktorych bylam) i gatunki sa
            dobierane troche bez polotu. Poza tym sprzedawana tam herbata czasem jest
            lekko "zwietrzala".

            > Nie zgadzam sie tez, ze Anglicy nie sa smakoszami, wystarczy
            > przejrzec chocby "Food Heroes" Ricka Steina, by sie przekonac, ilu jest
            > producentow wysokogatunkowych lokalnych specjalow. Na moim Farmer's Market
            > kupuje lokalne sery, dzemy i soki b. wysokiej jakosci, wytwarzane w malych
            > ilosciach.

            Hmm, wlasnie te programy Steina sa spiewem labedzim dla swiata odchodzacego w
            zapomnienie. Przez ostatnie 20 lat w tym kraju lokalnym producentom zywnosci
            jest coraz ciezej, wszechmocne supermarkety ich wykanczaja. Rowniez dlatego,
            ze 99% spoleczenstwa robi zakupy wlasnie w supermarketach. Wystarczy sie
            przyjrzec, kto przychodzi do Farm Shops i na farmers market - starsze
            pokolenie, a jak mlodzi, to przewaznie obcokrajowcy.

            W UK mozna kupic wspaniale, swieze, lokalne jedzenie, robione tradycyjnymi
            metodami, ale niestety coraz mniej i coraz rzadziej.
          • chihiro2 Re: co was zaskoczylo w GB? 04.12.05, 11:07
            Whittards's maja beznadziejny wybor herbat!!! To nie jest wybor, gdy herbat nie
            czarnych mam raptem kilka, moze kilkanascie! Daleko im do Demmers Teahouse,
            Akso, Herbat Swiata. Nie znaja Pu-Erh, nie maja tak egzotycznych mieszanek
            herbat zielonych jak w Polsce, gdzie np. w sklepach Demmers Teahouse herbat
            zielonych jest dobrych co najmniej 30 rodzajow.
            • annamaria0 Re: co was zaskoczylo w GB? 05.12.05, 14:48
              Mieszkajac w W-wie, kupowalam wielokrotnie w Demmer's (jak i w Whittards), wiec
              moge porownac - poza rzeczywiscie wiekszym wyborem w Demmer's, jakosc jest moim
              zdaniem porownywalna. Mysle, ze w UK herbata o smaku strudla (taka kupilam
              kiedys w Demmer's) nie bylaby szczegolnie popularna, wiekszosc znanych mi
              Anglikow na pytanie, jaka sobie zycza herbate (mam zawsze w domu zielona, biala,
              Rooibos, chai, kilka czarnych), niezmiennie odpowiadaja: normalna, czyli czarna
              typu Assam.
    • tuti Re: co was zaskoczylo w GB? 08.12.05, 18:29
      trzykolowe auta:)
      no dwa kola z tylu i jedno z przodu
      rotfl :) (dla niewtajemniczonych wyjesnie rotfl od razu ;p
      www.webmaster.net.pl/informacje/akronimy.php )
      • edavenpo Re: co was zaskoczylo w GB? 24.03.06, 16:35
        He he he ! Mowisz o Robin Reliant?
        • catriona Re: co was zaskoczylo w GB? 25.03.06, 19:24
          mais qui, mais qui, you plonker!!
          :))))
    • leggetta Re: co was zaskoczylo w GB? 12.12.05, 20:35
      ( przepraszam ze odkopuje starsze watki ale dopiero teraz mam czas napisac).
      zaskoczyly mnie dwie historie z zycia wziete:
      1. kupujemy samochod, sprzedawca bierze plik pieniedzy, bez przeliczania
      podpisuje ze takowa kwote dostal. (hehe , mysmy te pieniadze kilkakrotnie
      przeliczyli)
      2. znajomi jada rowerami wieczorem, po zmroku z zepsutym oswietleniem.
      zatrzymuje ich policja
      - najpierw staraja sie naprawic lampke
      - pozniej probuja wlozyc rower do samochodu
      - gdy to sie nie udaje dzwoania po drugi radiowoz i konwojujac poslkich
      rowerzystwo odwoza ich do domu
      - na koniec prosza o naprawnienie oswietlenia
      • tuti zaskoczyli /nie zaszkoczylo, 24.03.06, 14:03
        ale ciagle jaks tak smiesznie/dziwnie brzmi dla mnie np Vauxhall Corsa :)
    • mi74 Re: co was zaskoczylo w GB? 24.03.06, 16:31
      A mnie chyba nigdy nie przestana zaskakiwac kierowcy autobusow.
      Przyklad 1: Zima wracalam do domu, bylo ciemno, bylam jedyna pasazerka. Nagle
      kierowca zatrzymal autobus (nie na przystanku), zgasil silnik, zgasil swiatla i
      poinformowal mnie, ze jest glodny i idzie na 'fish & chips'. Tak mnie zatkalo,
      ze sie nie odezwalam - czekalam w ciemnym, zamknietym autobusie chyba z 20
      minut.
      Przyklad 2: W zeszlym tygodniu jechala ze mna strasza pani wracajaca z zakupami
      do domu. Kiedy wysiadala, kierowca postanowil jej pomoc - wysiadl razem z nia i
      zaniosl tej pani zakupy pod same drzwi. Zaznaczam, ze mieszkala na drugim koncu
      ulicy, wiec nie bylo go pare minut. To akurat odebralam bardzo pozytywnie i
      bylam pelna podziwu dla kierowcy.
      Przykladow moglabym napisac setki, ale to sa 2 najwazniejsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka