Dodaj do ulubionych

Sa takie potrawy ...

04.01.06, 16:48
Ze jak niekotrzy slysza z czego lub co zawieraja, to nigdy nie beda chcieli
ich sprobowac.
A ja mam jednak kilka takich potraw, ktore lubie. I jadam. Zaleznie od sezonu.
Od wczoraj zajdam sie rillettes (taki smalec, tylko z drobno pokrojonym
miesem wieprzowym). Francuski wynalazek, do smarowania na chleb wiejski. Z
sola i pieprzem. Ten jest wyjatkowo dobry, nalepka na nim glosi, ze jego
wykonawca zdobyl zloty medal w konkursie na rillettes w 2005 roku:-) Jednak
sadze, ze takich rillettes we Francji mnostwo, dobrych, smacznych, no ale jak
kogos wzdryga na widok smalcu, to nie dla niego.

Kolejna potrawa, ktora lubie sa krowie jezyki w sosie pomidorowym. Pociete
delikatnie w plastry. Kiedy po raz pierwszy je jadlam, to myslalam, ze to
poledwiczki wieprzowe i zachwalalam, jakie pyszne nigdy takich miekkich nie
jadlam:-)

Jest jeszcze filet - poledwica suszona z koniny, ta musi byc wyjatkowo dobrze
cieniutko skrojona. Specjalnosc Antwerpii. Cholernie drogie, ale na te 5
plasterkow zawsze sobie pozwole.

Uwielbiam tez polski smalec z dodatkami - cebula, jablko i miesko w srodku,
wszystko to przesmazone ze smalcem. Wiem, ze wiele osob na widok tego
tluszczu mowi A FUJ!!!

Jadam tez 3 razy do roku zupe z krwi kaczej. Czernina, z kluskami
ziemiaczanymi obowiazkowo. Pysznosc.

Nie jem np. galaretki - tej miesnej, nie wiem czy popularnej w waszych
regionach Polski. Nie lubie i koniec.

Macie takie dania czy produkty? Dania, ktore wy lubicie, ale innym dziwne
mzoe sie wydawac, ze wogole bierzecie to do ust? Uslyszalyscie kiedys : "Jak
ty to mozesz jesc" w takim wlasnie kontekscie?


Obserwuj wątek
    • evian5 Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 17:04
      taki smalec to robila moja babcia, byl REWELACYJNY choc ja wcale nie jestem
      tluszczojad.
      a wedliny z koniny jadlam kiedys w Belgradzie, tam byl sklep z konina. pycha,
      takie bardzo chude, ciene mieso. moj maz sie obruszyl jak to uslyszal- jak mozna
      jesc mieso z konia. ale prawda jest taka, ze bylo bardzo smaczne.

      moja babcia robila kiedys pyszne kielbasy. z chudziutkiej wieprzowiny z
      dodatkiem kolendry, czosnku i innych przypraw a potem te kielbasy suszyla. wiec
      w zasadzie jadlo sie surowe mieso. najlepsze byly jak tak porzadnie wyschly. to
      bylo moj przysmak z dawnych lat. babcia juz na wsi nie mieszka i kielbas nie
      robi. moze ktos sie skrzywi i powie brrrrr... surowe mieso, ale ja i moja cala
      rodzina uwielbialismy to.
    • jagienkaa Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 17:19
      ela a Ty jak zwykle wyjeżdżasz z potrawiami o których w życiu nie słyszałam:)
      ale jak przeczytałam Twojego posta to od razu mi się przypomniało, jak kiedyś
      ktoś mi opowiadał co jest w hamburgerze czy Big Macu - i pomyślałam: fuj,
      mielone w bułce...a teraz Big Maca zjem z chęcią (ale inne hamburgery nie z
      McD's mi nie smakują!!!).
      Zjem od czasu do czasu kaszankę.
      A poza tym nikt mnie nie zmusi do zjedzenia niczego 'dziwnego' jak nawet owoce
      morza (nie znoszę!), flaków itp. NIe zjadabym też placków ziemniaczanych z
      cukrem, za to lubię chleb z serem i musztardą:)
      Francuski (!) piesek Jagienka i Dominik zdjęcia (przed)
      świąteczne
    • neeki Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 17:21
      ja uslyszalam bo jem kotlety sojowe :P miesozercy sie oburzaja.
      • jagienkaa Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 17:22
        mnie bardzo smakuje pasztet sojowy pikantny, ale strasznie śmierdzi;)
        • neeki Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 17:25
          francuz by ci powiedzial ze najlepsze to co najbardziej smierdzi - ale to chyba
          dziala tylko do serow ;p dla mnie akurat mieso smierdzi, kiedys wchodze do
          kuchni a tam jakas wolowina chyba jechalo tak ze... no coz zapach krwi tfu, nie
          mowiac juz o smazonej w wydaniu mielonego o rany ja wtedy sie musze w pokoju
          zamknac.
          co do pasztetow sojowych to ja nie przepadam bo na chleb to smakuje jak chleb z
          chlebem ;)
        • evian5 Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 17:27
          ja podczas kolacji noworocznej probowalam zjesc gotowanego malza... niestety,
          musialma wypluc, jakos mi nie wyszlo :))
          ale niedawno podczas pobytu w Indiach nawet zmusilam sie do jedzenia tiger prons
          i o dziwo mi smakowaly, choc do tej pory mnie odrzucalo.
          • eballieu Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 18:15
            Ech, poprawke nanosze.
            Wolowina pod postacia steka krwistego, ale tylko z poldedwicy wolowej, steka
            tatarskiego, carpaccio, to nie bylo wedlu mnie "dziwne" danie.
            No, ale skoro. To dopisuje sie do jedzenia wolowiny pod tymi postaciami. I nie
            tam jakiejs piewrszej lepszej, prosze panstwa zanim co kolwiek zrobie to
            probuje wolowine ot tak - odcinam malenki kawalek i zjadam surowy. hi, hi, hi.
            Z krewetek moje ulubione to gambas, ale trzeba je koniecznie ooczyscic przed
            grilowaniem. Szczegolnie zenskie gatunce maja paskudny pomaranczoy kanalik,
            ktory wyjac trzeba. Tiger tez oczyszczam zawsze. Ten kanalik z odchodami wyciac
            musze. A pozniej - palce lizac.
    • jaleo Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 20:32
      Ja w ogole jestem "nieobrzydliwa" i wszystko zjem, a przynajmniej sprobuje. Im
      cos dziwniej wyglada albo sie nazywa, tym lepiej.

      Rillettes tez bardzo lubie, zwlaszcza na swiezym chlebie z chrupiaca skorka.
      Mam za soba tez mozdzek jagniecy po marokansku, tzn. nie rozrobiony, tylko taki
      w calosci podany na talerzu, ksztaltny mozdzek.
      I te miniaturowe osmorniczki wielkosci pajakow, jakie podaja w barach sushi
      (zapomnialam, jak one sie nazywaja po japonsku).
      Owoce morza to juz chyba wszystkie jadlam, lacznie z mackami jakiejs
      osmiornicy, z przyssawkami wielkosci monety 10p.
      Tatar i carpccio tez bardzo lubie.
      Sery tak smierdzace, ze musze je w garazu trzymac.
      Jedyne, co mnie troche zaskoczylo, to ogon byka, regionalna potrawa z
      Andaluzji, ktory jest podawany w calosci, tzn. dokladnie wyglada jak obrany ze
      skory ogon, ktorym mozna poruszac, bo wszystkie kosteczki sie trzymaja razem.
      Ale ze jestem zarlok i ciekawska z natury, to wszystko zjem.
      • princessjobaggy Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 20:41
        jaleo napisała:

        > I te miniaturowe osmorniczki wielkosci pajakow, jakie podaja w barach sushi
        > (zapomnialam, jak one sie nazywaja po japonsku).

        Nie wiem jak sie nazywaja po japonsku, po polsku - kalmary.


        Chyba nie ma takiej potrawy, na widok ktorej ktos moglby sie obruszyc, a ktora
        ja bym sie zajadala.

        Nienawidze smierdzacego sera, nie potrfie zjesc czegos, co po prostu capi ;/
        Miesa z konia nie tknelabym, podobnie z czernina czy innymi wymyslami :/

        • jaleo Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 22:54
          princessjobaggy napisała:

          > jaleo napisała:
          >
          > > I te miniaturowe osmorniczki wielkosci pajakow, jakie podaja w barach sus
          > hi
          > > (zapomnialam, jak one sie nazywaja po japonsku).
          >
          > Nie wiem jak sie nazywaja po japonsku, po polsku - kalmary.

          Kalmary to chyba sie kazda osmiornica nazywa, a te miniaturowe maja swoja
          nazwe, tylko nie pamietam, jaka.
          • princessjobaggy Re: Sa takie potrawy ... 05.01.06, 01:14
            jaleo napisała:

            > Kalmary to chyba sie kazda osmiornica nazywa, a te miniaturowe maja swoja
            > nazwe, tylko nie pamietam, jaka.

            Moze te miniaturowe kalmary (zwane tez kalamarnicami) maja jakas swoja japonska
            nazwe, nie znam jej.
            Osmiornice to zdecydowanie nie to samo co kalmary, chocby dlatego, ze kalmary
            maja 10 ramion.
    • reginan120 Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 21:16
      ja to raczej wszystkozerna jestem :). Nic mi do glowy nie przychodzi czego tak naprawde nie lubie. Owoce morza - uwielbiam, ale zajelo mi troche czasu przekonanie sie do nich...
      Tak tylko skojarzylam; bedac w ciazy jeszcze pracowalam w sklepie francuskim, (rozne smaki rillete nie sa mi wiec obce :)) ale sluchajcie, niektorzy francuzi na punkcie serow to naprawde zboczeni sa :) Takie brie np... potrafia trzymac do roku w ciemnej szafce az takie biale robaczki sie pojawia, potem wydlubuja je widelcem i wcinaja ten ser, a fe... Nie wspomne juz o zapachu... :)
      • neeki Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 21:28
        ja mysle ze jedzenie starego sera to jeszcze srednie zboczenie. patrzac na to ze
        ludzie potrafia zjesc praktycznie wszystko co sie rusza, wyjadac mozg z dopiero
        co zarabanej malpy... czasami rece opadaja
        • jaleo Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 23:03
          neeki napisała:

          patrzac na to z
          > e
          > ludzie potrafia zjesc praktycznie wszystko co sie rusza, wyjadac mozg z
          dopiero
          > co zarabanej malpy... czasami rece opadaja

          Naogladalas sie za duzo Indiana Jones ;-)
          • neeki Re: Sa takie potrawy ... 04.01.06, 23:54
            tam jedli malpy ? ;p musze sobie okulary kupic ;)
    • aniek133 Re: Sa takie potrawy ... 05.01.06, 10:17
      Potrafie zrozumiec, ze kogos moze obrzydzac mozg, czernina, ogon i jakies
      dziwne robactwo tudziez gady ;) Ale dlaczego ludzie sie dziwia jak jem szpinak?
      Bo zielony? ;)
      Jak sie doda jajko i przyprawi przyprawa do zup maggi (koniecznie!) to jest
      przepyszny :)
      • princessjobaggy Re: Sa takie potrawy ... 05.01.06, 14:35
        aniek133 napisała:

        > Potrafie zrozumiec, ze kogos moze obrzydzac mozg, czernina, ogon i jakies
        > dziwne robactwo tudziez gady ;) Ale dlaczego ludzie sie dziwia jak jem
        szpinak?
        >
        > Bo zielony? ;)

        Uwielbiam szpinak. Moj ukochany robi przepyszna potrawe ze szpinakiem, nie wiem
        jak ona sie fachowo nazywa, ja to nazywam 'szpinakowa lazagne'. Palce lizac :)
        • kasia799 Re: Sa takie potrawy ... 05.01.06, 18:54
          Ostatnio malo tu pisuje bo co drugi watek to jakies wzajemne przytykanie sobie,
          ale w watku o jedzeniu musze sie dopisac ;-)
          Osobiscie nie jadam czesci potraw, ktore zostaly tu wymienione.
          Problem w tym, ze nazwy niektorych z nich juz same w sobie sa zniechecajace.
          Takie flaki na przyklad jakby nazwac inaczej, a mieso jakos drobno posiekac
          (lub odac je w troche innej formie), moglyby by sie okazac przysmakiem dla mnie.
          Ale raczej sie o tym nie dowiem bo forma w jakiej flaczki obecnie wystepuja
          jest dla mnie po prostu odpychajaca. Choc przypuszczam, ze w smaku moga byc
          dobre.
          Wedlug mnie o tym czy dana potrawa jest dla nas atrakcyjna, w wiekszosci
          decyduje forma w jakiej jest ona podana.
          I dlatego wlasnie jesli w Polsce powiesz, ze lubisz szpinak , ludzie ci sie
          dziwnie przygladaja. A to z tego powodu, ze jest on chyba glownie dostepny w
          postaci mrozonej papki, podaczas gdy gdzie indziej mozna zajadac sie salatka ze
          swiezych lisci szpinaku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka