effata
01.03.06, 00:50
Moje dziecię mnie zamęcza codziennie o ścinki materiałów, skrawki wełny i
inne pierdołki, które w 'normalnym' domu się jakimś dziwnym trafem zawsze
znajdują. Takie strychowo-piwnicowe 'przydasie'. Ale wiadomo jak to jest przy
przeprowadzkach (licznych i nie przez firmę przeprowadzkową :) - wszyskie
tego typu rzeczy lądują w koszu.
Więc się zastanawiam, skąd wytrzasnąć takie rzeczy, co by zapędów
artystycznych syna nie ograniczać (a kto wie, co to z niego za TFUrca
wyrośnie - ostatnio mi zakosił łyżkę drewnianą na spoon puppet, ale teraz
mnie męczy o hand puppet :)
--
Don't guess.