Dodaj do ulubionych

Moda na (niby)oszczedzanie

11.05.06, 12:36

Moze ja jakas dziwna jestem, ale to co widze wokol siebie czasem (juz nawet
czesto) poprostu mnie przerasta. Mam juz dosc ludzi, ktorzy oszczedzaja!
ktorzy licza kazy funt... rece mi poprostu opadaja...
Ludzie zyja w meliniarskich warunkach nie dlatego ze ich nie stac na godne
zycie, ale dlatego, ze trzeba OSZCZEDZAC. kupuja nie to co chca kupic ale to
co tansze, nie dlatego ze ich nie stac ale dlatego ze trzeba OSZCZEDZAC. To
sie stalo jakas narodowa paranoja. najdziwniejsze jest to, ze ludzie nie
wiedza na co oszczedzaja, ot tak zeby bylo wiecej funtow na koncie.. wrrr... I
co powstaje z tego? Zazdrosc ze ktos ma a ja nie mam (nie mam bo nie chce
miec, wole funty na koncie niz cos miec z zycia), obkupowanie sie ubraniami i
wytwornymi prezentami dla znajomych przed tygodniowym pobytem w Polsce zeby
sie pokazac itd itp

Obrazem Polaka nie jest juz dla mnie przeklinajacy i pijany mlody czlowiek, a
dusigrosz zyjacy w spartanskich warunkach, ktory gdy wroci do Polski zapamieta
pobyt w UK jako jeden z najgorszych okresow w swoim zyciu. ale dlaczego? tylko
i wylacznie na wlasne zyczenie!

Ludzie co sie z wami dzieje?

Przepraszam ze wrzucilam wszystkich do jednego worka, tak wiem sa i tacy
ktorzy maja jakis cel na te swoje pseudo oszczedzanie, ale to nie o tych jest
ten post, bo ci stanowia dla mnie naprawde mniejszosc.

wygadalam sie i jest lepiej;)
Obserwuj wątek
    • barbarakaroluk Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 16:23
      hej violus,


      a ja tez oszczedzam:) nie mieszkam co prawda w meliniarskich warunkach ale
      oszczedzam, bo jutro tez jest zycie, i co z tego ze sobie pozwole na swobodne
      wydawanie pieniedzy a jutro sie obudze, zwolnia mnie z pracy i za co wtedy bede
      zyc?
      poza tym, jesli ktos zarobi powiedzmy £800/miesiac ( a czesto Polacy tak
      zarabiaja...) to z czego ten ktos ma 'nie-oszczedzac'? zaplaci rachunki, cos
      tam zje i po pieniadzach, poza tym sa tutaj rozni ludzie- ci ktorzy przyjechali
      i zostawili rodziny w domu i oszczedzaja bo pomagaja rodzinom, ci ktorzy
      osczedzaja pieniadza ( jak ja) bo patrza w przyszlosc i zastanawiaja sie -
      hm...za piec lat nie chce mieszkac w jakims wynajetym mieszkaniu tylko wlasnym
      domu, wiec moze warto zaczac odkladac na depozyt...
      zadna to moda, dla mnie rozsadne oszczedzanie to zaleta.
      ale rozsadne oszczedzanie dla kazdego jest czyms innym - ktos kto ma tylko
      £800/miesiac bedzie oszczedzal na wszystkim bo jakos musi przezyc, a ktos kto
      ma £1500 bedzie oszczedzal inaczej.
      latwo jest mowic gdy pieniadze sie ma, ma sie meza ktory zarabia i placi
      rachunku, chlopaka ktory wspomaga..ale kiedy sie jest samemu , lub jest sie tym
      kto pomaga to wtedy troche inaczejs pojrzenie na swiat wyglada.
      Tak jak z jedna moja znajoma - narzekala ze jej ziomkowie ( nie Polacy) bardzo
      oszczedzaja....jakkolwiek latwo jej bylo mowic bo mieszkala z chlopakiem ktory
      rachunki placil, a ona kiedy pracowala to na swoje przyjemnosci, a teraz nie
      pracuje.....
      jej jest bardzo latwo mowic o wydawaniu pieniedzy i latwo jest krytykowac tych
      oszczedzajacych bo sama tych pieniedzy nie zarabia....

      pozdrawiam
      baska
      • eballieu Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 16:34
        Moze nie o oszczedzaniu.
        Ale czytalam ostatnio artykul o tym, jak zyja emigranci w krajach Europy
        Zachodniej.
        Oszczedzaja, po to aby utrzymywac innych czlonkow rodziny zyjacych w ich
        ojczyznach. Wysylaja pieniadze dla cioc, wujkow, babac, dziadkow, rodzicow,
        rodzenstwa.
        W efekcie brakuje im na zycie socjalne w kraju, w ktorym zyja. Nie moga sie
        zasymilowac, bo nie maja finansowych mozliwosci.
        Ich dzieci odstaja od dzieci przecietnych mieszkancow kraju, bo ich rodzic nie
        widza potrzeby wyslania ich chocby na dodatkowe zajecia, bo pieniadze mozna
        wyslac dla kogos w ojczyznie. Odbieraja sobie i wlasnym dzieciom przyjemnosci,
        uczestnictwa w zyciu kulturowym i spolecznym "nowej ojczyzny" w efekcie czego
        stoja "na bocznicy" zycia jakie toczy sie tu i teraz. A dzien dzisiejszy ma
        wplyw na to jak bedzie wygladac jutro
        Nie potrafia odciac pepowiny i zdecydowac sie gdzie zyc.
        • eballieu Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 16:37
          A zeby streszczenie artykulu bylo pelniejsze;-) to pozwole sobie jeszcze
          dopisac. Glowy emigranckich rodzin traca autorytet w oczach dzieci, bo nie
          dosc, ze wygladaja inaczej, zyja jakimis odleglymi przekonaniami,
          wspomnieniami, to nie potrafia czesto komunikowac ie w jezyku kraju, w ktorym
          zyja.
          • formaprzetrwalnikowa Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 18:01
            bardzo to prawdziwe, eballieu. bardzo etz smutne. ale z drugiej strony: to
            wybór tych osób. ale pewnie tez zobowiazania wobec rodziny, któa
            zrobiła 'zrzutkę' na bilet dla tych szczesliwców, którym sie udało. (rtak jest
            z emigrantami z azji w uk)
            troche mi to przypomina polskich emigrantów w stanach - tych z 'poprzedniej
            generacji', ale tez tych pokazanych w Kochaj albo rzuć - bodajże.
            • aleksandrawu Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 19:25
              Dziewczyny mają oczywiście rację.Ja myslę, że nawet jak ktoś nie zostawia
              rodziny "na utrzymaniu" w Polsce, ale jedzie do UK na trochę, zeby zarobić i
              wrócić, to właśnie maniakalnie oszczędza.Ja np mam zamiar zostac na stałe i
              nawet sie nie nastawiam na to, ze odłożymy jakieś pieniądze, bo właśnie chcę
              zeby moja córeczka żyła porządnie, chodziła na jakies dodatkowe zajęcia.A jak to
              sie wszystko ułoży, to jeszcze zobaczymy:) Wychodzę z założenia ze pieniądze są
              po to by umilać życie, a nie robić z niego jakis koszmar.
              • evian5 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 19:32
                my oszczedzamy, i nie jestesmy z tych co zarabiaja 800L. oszczedzamy poniewaz
                chcemy kupic dom i nie chcemy brac kredytu na 300 tys. i byc uwiazanym na 25
                lat. oszczedzamy bo chcemy zalozyc swoj wlasny business i byc swoim wlasnym
                szefem. a zeby otworzyc swoja firme, potrzebujemy kapitalu. nie zyjemy jak
                nedzarze, tak zeby zaoszczedzic kazdy funt, ale tez nie chcemy zyc na kredyt,
                oraz chcemy miec pieniadze na koncie, ktore dadza nam poczucie wolnosci.
                kazdy ma prawo zyc wedle swoich wlasnych kryteriow tego co jest sluszne a tego
                co nie.
                • basiak6 Re: Moda na (niby)oszczedzanie: 300tys 11.05.06, 21:02
                  To chyba sporo musicie odkladac jesli nie macie zamiar rozkladac splat na 25 lat
                  z kwoty 300tys:)) Wezmiecie na przyklas kredyt na 200tys i po rozlozeniu na 25
                  lat splaty beda z 1200 miesiecznie.
                  • evian5 Re: Moda na (niby)oszczedzanie: 300tys 11.05.06, 22:28
                    odkladamy sporo jak mojemu mezowi wpadnie intratny kontrakt :)
                    poza tym inwestujemy w fundusze inwestycyjne na kilku 'wschodzacych rynkach',
                    moj maz mysli ostatnio zeby samemu pograc na swiatowych gieldach, to przyniesie
                    wiecej pieniedzy niz zlecanie inwestycji posrednikom.
                    a poniewaz jestesmy w anglii dopiero od dwoch lat, wiec to sa nasze poczatki,
                    nic tutaj jeszcze nie mamay, zadnych nieruchomosci ani majatku, bo nie jestesmy
                    stad. wiec nie probujemy zyc za wszelka cene tak jak ci, ktorzy tutaj sie
                    urodzili i sie czegos dorobili. nie mamy drogiego samochodu zeby komus
                    zaimponowac. moj maz ostatnio wpadl na pomysl ze bedzie jezdzil z okolic
                    Croydon do City do pracy na rowerze bo potrzebuje troche ruchu :)
                    oczywiscie pieniadze to nie wszystko, wiadomo, staramy sie korzystac z zycia,
                    ale tez ja sobie zawsze zadaje pytanie: czego ja tak naprawde od zycia chce? co
                    chce osiagnac? co jest dla mnie wazne? a potem staram sie realizowac to.
                    • basiak6 Re: Moda na (niby)oszczedzanie: 300tys 11.05.06, 23:39
                      Oczywiscie, kazdy planuje jak mu pasuje, tylko zaciekawilo mnie jak na ta kwote
                      odkladacie. Nasz dom wlasnie tyle kosztowal, ale polowe mielismy ze sprzedazy
                      poprzedniego, juz po splaceniu mortgage, a i tak mamy spore splaty na najblizsze
                      25 lat. Kazdy bonus idzie w mortgage i mamy nadzieje splacic w ciagu 10 lat ale
                      komus kto dopiero zaczyna na pewno jest trudniej.
                      Wiec teoretycznie powinnam miec depozyt z 200,000 aby te splaty mogly byc
                      znosnie i krocej niz 25 lat. Szczegolnie ze jednak na prywatna emeryture trzeba
                      odkladac.
                      Co do inwestycji, mam dosc niski poziom ryzyka moze dlatego ze w finansach
                      pracuje:)) Nie inwestuje kasy ktorej nie chce stracic:))
                      Co do drogich aut to tutaj ludzie zwykle jezdza uzywanymi, imponowanie nowymi
                      raczej zauwazylam w Polsce:)
              • natalia.brzeska Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 19:37
                A ja mam takie samo zdanie jak Barbara Karoluk. Oszczedzam i bardzo lubię to
                robić. To moje hobby :-)
                A mówiąc całkiem serio, to zawsze muszę mieć pieniądze na tzw. "czarną
                godzinę". Nie wiem, co będzie w przysżłości i nie chciałabym kiedyś obudzić z
                przysłowiową reką w nocniku. Oczywiście, nie oszczędzam kosztem zdrowia (np.
                najtańsze jedzenie), czy kosztem odmawiania sobie rozrywek, wakacji, czy
                ładnych rzeczy. Jednak nie należę do osób, które wywalają pieniądze na pierdoły
                (no poza czasopismami babskimi :-) , czy pięćdziesiątą niepotrzebną parę
                butów...
                Na szczęście "mój" podziela moje zdanie, tak wiec przynajmniej nie mamy
                problemów z rozrzutnością itp...

                Mój brat niestety oszczędzać nie potrafi. Ostatnio się nawet do tego przyznał.
                Przejada swoje życie. Ale ostatnio stwierdził, że będzie chyba musiał jakiś
                kolejny kredty zacząć spłacać, bo tylko to moze go powstrzymać od wydawania...

                Prawda jednak jest taka, że im wiecej ktoś zarabia, tym mniej oszczędza :-(
                Tak więc moze dlatego ci wszyscy Polacy zarabiający te 5.05 tak bardzo
                oszczędzają?
                • jaleo Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 21:13
                  Ja mam pozakladane rozne fundusze oszednosciowe, typu ISA i Children's Bonds
                  (nie wiem, czy wiecie, ale na kazde dziecko tez mozna odlozyc na fundusz tax
                  free £25 miesiecznie) i co miesiac odkladam na nie ustalona kwote przez direct
                  debit. A reszta, co mi zostanie po oplaceniu rachunkow, idzie na codzienne
                  wydatki i przyjemnosci. Tzn. nie "szczypie sie" zeby odlozyc jak najwiecej w
                  miesiacu, odkladam tyle, na ile mam direct debit, a reszta jest
                  do "przehulania" hehe. Jak to sie mowi, zycie mam tylko jedno, i nie jestem
                  typem ciulacza. Jak do mnie ladna para butow wola z wystawy jak syrena
                  sprowadzajaca zeglarzy na manowce, to nie przemawia do mnie argument, ze mam
                  juz kilkanascie (dziesiat?) par w szafie.

                  Na nieprzewidziane wypadki typu czesci do samochodow, nowa pralka, oraz na
                  wieksze wakacje sprzedajemy akcje (ja mam o tyle dobrze, ze oprocz pensji
                  dostaje share options w pracy, nie jakies tam wielkie sumy ale z miesiaca na
                  miesiac sie uzbiera).
                  • violus22 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 22:03

                    Wiecie, to troche nie o tym;)

                    Ja nie jestem z tych co jak to nazywacie oszczedzaja - czyli odkladaja i
                    gromadza pieniazki na koncie po zeby cos tam. Od lat wpajano mi i w szkole i w
                    towarzystwie ze takie gromadzenie to naglupszy sposob na 'mienie' pieniedzy.
                    Przepraszam, ze tak prosto z mostu, niech nikt nie czuje sie urazony, nie o to
                    chodzi. Ja mam inne pomysly i sposoby na mnozenie pieniedzy, zdradzac nie bede ;))))

                    Ale to tez nie o tym mielam pisac hehhe Ja nie pojmuje ludzi, ktorzy maniakalnie
                    minimaluzuja koszty swego zycia po to zeby... nie wiem nawet co tu wstawiac. To
                    nie chodzi mi o ludzi co wysylaja Ł rodzinow w Polsce czy zbieraja na nowy dom,
                    samochod czy sukienke;) nie chodzi mi o to ile kto zarabia czy 800 czy 2000, ale
                    o to co ludzie potrafia zrobic ze swego zycia tylko po to zeby miec jaknajwiecej
                    kasy. Moze przyklad z 'podworka'. Mlode malzenstwo z polrocznym dzieckiem
                    gniezdzi sie w jednym pokoju, w domu gdzie maja wspolna zasyfiona kuchnie i
                    lazienke, z innymi domownikami, nie dlatego ze ich nie stac na cos innego, o
                    nie! ale dlatego ze szkoda im wydawac kase na cos lepszego - sami sie do tego
                    przyznaja. Zreszta na wakacje wybieraja sie do Polski i w tym celi zakupili nocy
                    samochod o wartosci rocznego czynszu za mieszkanie w ktorym mogliby mieszkac, a
                    na to im szkoda.
                    kolejny przyklada chlopaka, ktory tak manialalnie zbieral funciki, pracowal
                    nawet po 90h tygodniowo (to nie zart!), szkoda mu bylo 10f na pizze bo ze tyle
                    to mozna tydzien przezyc. Nie mogl patrzec jak inni zyja... bo go zazdrosc
                    brala. Dobrze ze juz wrocil bo juz powaznie mu sie na mozg rzucalo.
                    Chodzi mi wlasnie o takie 'typy'. nigdy wczesniej nie znalam takich ludzi,
                    dlatego wiem ze kto ma te szczescie i nadal ich nie zna to nawet nie zrozumie o
                    czym pisze.
                    • izabelski Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 23:37
                      wiesz - mnie tez szkoda £10 na pizze :-)
                      chociaz pracuje znacznie mniej godzin tygodniowo
                      • basiak6 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 09:56
                        Mi tez szkoda £10 na pizze.
                        Zamozni ludzie zwykle sa bardziej oszczedni, chetniej sie targuja, dwa razy
                        sprawdza ile placa, (pewnie dlatego sa zamozni), ci biedniejsi nie chca aby
                        uznac ich za biednych i nie lubia sie targowac, wola wrecz przeplacic:)
                        • violus22 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 11:44

                          a czy 10f na pizze byloby wam szkoda wydac i wtedy gdybyscie zapomnieli wziac do
                          pracy jedzenia i pizza za 10f bylaby jedynym wyjsciem? czy wybralibyscie glod?
                          czy gdyby NAPRAWDE chcialoby sie wam pizzy i ta za 10f bylaby jedyna to wtedy
                          tez czyste wyrachowanie nie pozwoliloby kupic tej pizzy i odmowic sobie tej
                          drobnej przyjemnosci?

                          ja nie pisze o codziennie kupowanych pizzach za 10f....
                          • basiak6 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 12:05
                            Widzisz ja tak planuje ze zawsze jestem przygotowana, moze dlatego na brak
                            pieniedzy nie narzekam:)) Poza tym wole salatke na lunch:)
                    • jaleo Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 23:56
                      violus22 napisała:

                      >
                      > Wiecie, to troche nie o tym;)
                      >
                      > Ja nie pojmuje ludzi, ktorzy maniakalni
                      > e
                      > minimaluzuja koszty swego zycia po to zeby... nie wiem nawet co tu wstawiac.
                      T
                      > o
                      > nie chodzi mi o ludzi co wysylaja Ł rodzinow w Polsce czy zbieraja na nowy
                      dom,
                      > samochod czy sukienke;) nie chodzi mi o to ile kto zarabia czy 800 czy 2000,
                      al
                      > e
                      > o to co ludzie potrafia zrobic ze swego zycia tylko po to zeby miec
                      jaknajwiece
                      > j
                      > kasy. Moze przyklad z 'podworka'. Mlode malzenstwo z polrocznym dzieckiem
                      > gniezdzi sie w jednym pokoju, w domu gdzie maja wspolna zasyfiona kuchnie i
                      > lazienke, z innymi domownikami, nie dlatego ze ich nie stac na cos innego, o
                      > nie! ale dlatego ze szkoda im wydawac kase na cos lepszego - sami sie do tego
                      > przyznaja.

                      Ja wiem o co Ci chodzi, ale generalnie nie nam oceniac, jak ludzie zyja i na co
                      wydaja pieniadze (lub nie). Co nie znaczy, ze wszystkie te zyciowe wybory
                      rozumiem.

                      Tu jest to zjawisko, o ktorym piszesz, widziane oczami Brytyjczyka, ktory sie
                      dziwi, jak mozna dobrowolnie zyc w barlogu, majac £5,000 na koncie:
                      www.telegraph.co.uk/arts/main.jhtml?xml=/arts/2006/04/25/ftpoles25.xml
                      • alex_koz Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 00:26
                        swietny artykul!
                        • barbarakaroluk Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 01:09
                          artykul ciekawy - i tylko jest dowodem na to aby madrze oszczedzac:) - jak to
                          pisze ten Brytyjczyk - wyladowal bez pracy, i bez dachu nad glowa i bez grosza
                          w kieszeni....i studiowal na Oxford.....:)
                          oczywiscie taka sytuacja moze zdazyc sie kazdemu, ale wolalabym sie upewnic ze
                          ma te kilka funtow na koncie w razie gdyby cos sie stalo....
                          choc oczywiscie bez przesady z tym oszczedzaniem:)
                          • tuti Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 08:08
                            a ja chyba nie zarbiam wystarczajaco, zeby oszczedzac jakos szczegolnie
                            widocznie ! ( albo raczej wcale nie "chyba":))
                        • u25 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 19:04
                          Tendencyjny, pretensjonalny jak diabli.
                        • anya.po.prostu Re: Moda na (niby)oszczedzanie 13.05.06, 13:07
                          świetny artykuł??
                          Dla mnie paranoją jest obwinianie polskich emigrantów za "sky-high prices" na nieruchomości.
                          Nie dalej jak kilka tygodni temu był świetny artykuł o tym jak to Anglicy wykupują nieruchomości w Estonii. Nie do mieszkania tylko jako inwestycję do wynajmowania Estończykom. W przeciągu kilku zaledwie lat ceny mieszkań w Estonii wzrosły niewyobrażalnie właśnie przez ten boom. Przeciętnego Estończyka nie stać więc na kupno małego mieszkania bo dla Anglików jest to raj inwestycyjny.
                          Także medal ma dwie strony.

                          I oczywiście mam świadomość, że ludzie żyją tak jak opisał autor tekstu, że są oszuści, którzy nie płacą za swoje rachunki. Tylko kombinowanie z tego tekstu o ogólnej wymowie bardzo przeciwko emigrantom z Polski??
                          Przyjechało przecież tutaj również mnóstwo Polaków, którzy uczciwie pracują, płacą podatki, są młodzi, wykształceni, lekarze, nauczyciele, dentyści, specjaliści na których braki ten kraj cierpi i ściąga ich z Polski, Indii, Ghany...
                          Tylko, że o nich się nie piszę, bo po co? Więcej sensacji można przecież wykrzesać z pary Polaków, którzy oszukują Anglików bo urządzili w ich domu schronisko dla uchodźców z Polski.
                          A o tym jak brytyjscy pracodawcy bez skrupułów oszukują i wykorzystują Polaków, tę tanią siłę roboczą, też nie piszą, chyba że tylko w polskich gazetach. Bo kogo to obchodzi, wiadomo, emigrant sam sobie winny, jak mu się nie podoba to niech wraca do siebie.
                      • violus22 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 09:36
                        jaleo napisała:

                        >Ja wiem o co Ci chodzi, ale generalnie nie nam oceniac, jak ludzie zyja i na co
                        >
                        > wydaja pieniadze (lub nie). Co nie znaczy, ze wszystkie te zyciowe wybory
                        > rozumiem.
                        >
                        > Tu jest to zjawisko, o ktorym piszesz, widziane oczami Brytyjczyka, ktory sie
                        > dziwi, jak mozna dobrowolnie zyc w barlogu, majac £5,000 na koncie

                        Dobrze ze ktos jeden mnie rozumie:)
                        wiesz, ja tez nie chce oceniac tych wszystkich ludzi, ale jak slysze docinki w
                        swoja strone, albo jak przy okazji wydania 10f na cos tam slysze oburzenie i 100
                        propozycji jak inaczej mozna sporzytkowac te 10f, albo jak ci sami ludzie mowia
                        o innych ze UK tak strasznie zmienia ludzi, ze staja sie lapczywi na kase to juz
                        poprostu nie wiem. wszedzie tylko kasa kasa i kasa. i narzekanie ze jest zle, bo
                        wspollokator z domu obudzil dziecko i nie posprzatal w kuchni.... ehhhh... a na
                        koncie Ł5000 ;))))
                        Ja poprostu nie rozumiem. Ale w kazdym razie wiem, ze gdy komus tak bardzo licza
                        sie pieniadze, liczy sie sumka na koncie, to ludzie przestaja sie liczyc, no
                        chyba ze maja z nich korzysci finansowe. Mam juz dosyc takich ludzi!
    • basiak6 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 11.05.06, 21:03
      My wkladamy wszystkie oszczednosci w nasz kredyt na dom, to nasza oszednosc oraz
      w na prywatna emeryture. Oprocz tego mamy pare kont ISA aby miec w razie czego
      na czarna godzine.I tyle.
      • kraxa z innej beczki troche 12.05.06, 08:48
        A mnie smiesza, autentycznie smiesza osoby, ktore maja milion par butów, 6758
        torebek i bóg wie czego jeszcze. I to niezaleznise od statusu materialnego- czy
        sie na to zadłuzaja, czy szastaja kasa na prawo i lewo. dla mnie to jest
        ewidentna kompensacja jakichs braków emocjonalnych i tyle. Osoby z tym
        problemem, które znam osobiscie to albo dzieci miec nie moga, albo maja problem
        z alkoholem, albo jeszcze co innego. Generalnie komplusywne zakupy maja
        podwyższac samoocene, no i niestety zauważam, ze w UK ten zakupoholizm osiaga
        jakies koszmarne górne rejestry. w polsce niestety tez taz postawa kiełkuje,
        ale powiedzmy z braku srodków nie ejst jeszcze mocno rozhulana. Taka dygresja;-)
      • kraxa z innej beczki troche 12.05.06, 08:48
        A mnie smiesza, autentycznie smiesza osoby, ktore maja milion par butów, 6758
        torebek i bóg wie czego jeszcze. I to niezaleznise od statusu materialnego- czy
        sie na to zadłuzaja, czy szastaja kasa na prawo i lewo. dla mnie to jest
        ewidentna kompensacja jakichs braków emocjonalnych i tyle. Osoby z tym
        problemem, które znam osobiscie to albo dzieci miec nie moga, albo maja problem
        z alkoholem, albo jeszcze co innego. Generalnie komplusywne zakupy maja
        podwyższac samoocene, no i niestety zauważam, ze w UK ten zakupoholizm osiaga
        jakies koszmarne górne rejestry. w polsce niestety tez taz postawa kiełkuje,
        ale powiedzmy z braku srodków nie ejst jeszcze mocno rozhulana. Taka dygresja;-)
      • dorcia1982 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 12:06
        A mozecie mi powiedziec co to sa te konta ISA, jak je załozyc i gdzie? I jaki
        jest system oszczedzania, tzn ile wpłacasz co miesiac na to konto i iczy musisz
        co miesiac, dzieki za wszelkie informacje
        • steph13 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 13:32
          Ja zalozylam corkom konta Mini ISA w koncu pazdziernika 05, wplacajac po £3k.
          Po 6 miesiacach przyszly statements wykazujace interest w wysokosci £72 each.
          Ale na Mini ISA mozna tylko wplacic £3K w danym roku podatkowym.
        • basiak6 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 12.05.06, 14:25
          Zajrzyj np tutaj:
          www.moneysupermarket.com/isa/
          Juz gdzies pisalismy o tym tutaj
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=36843793&a=36879352, generalnie
          masz mini i maxi ISAs:
          Mini pozwalaja na zainwestowanie 3k w cash ISA, albo 4k w stock and shares ISA
          Maxi pozwala na zainwestowanie do 7k, z czego 3k moze isc w cash ISA, 1000 w
          insurance ISA a do 7,000 w stock and shares (inaczej zwane tez equity ISA, bez
          gwarantowanego zwrotu na inwestycji)calosc nie moze przekroczyc 7K.
          Jesli chodzi o mini ISA w jednym roku podatkowym mozesz zainwestowac 3k w cash
          ISA oraz 4,000 w equity iSA.
          www.norwichunion.com/isas/index.htm
          Sa bez podatku dlatego takie popularne:)
    • ralphos Re: Moda na (niby)oszczedzanie 13.05.06, 12:06
      Wiecie, kiedyś w czasach studenckich dorabiałem sobie w jednej małej firmie
      komputerowej, jak miałem trochę czasu to rozmawiałem z bardzo fajną sekretarką
      (niewiele starsza ode mnie i na dodatek mężatka, więc zupełnie normalnie się
      rozmawiało bez żadnych podtekstów) i wyraziła ona ogromne zdziwienie, że nie
      oszczędzam pieniędzy na kupno mieszkania. Nie pomogły moje tłumaczenia, że
      zarabiając 500zł miesięcznie nie mam z czego odkładać, przecież "pełnoetatowo"
      studiuję i te 500zł i tak ledwo starcza na naprawdę bardzo potrzebne do życia i
      nauki rzeczy. Ona niestety nie mogła tego pojąć, bo przecież jakbym skończył
      studia, to miałbym dużo już zaoszczędzone. Ciekawe ile... A przez kilka lat
      studiów nędzna wegetacja i żałowanie nawet na bilet tramwajowy? Cena mieszkania
      w stosunko do moich zarobków wtedy była wręcz kosmiczną kwotą.
      Niektórzy muszą oszczędzać dla samej zasady, tak już mają w głowach poukładane.
      Przyznaję, że sam jestem oszczędny, zbieram pieniądze i wydaję na duże ważne dla
      mnie rzeczy, ale nie robię tego kosztem totalnych wyrzeczeń i dla samej zasady.
      • violus22 Re: Moda na (niby)oszczedzanie 13.05.06, 13:00

        Ralphos, trzeba bylo najpierw na mieszkanie, pozniej na wyposazenie, pozniej na
        dziecko, pozniej na edukacje dziecka, pozniej na emeryture i zostanie jakies
        5-10 (choc stawiam na 5) lat zycia w swietym spokoju i bez oszczedzania ;)))))
        hihihi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka