Dodaj do ulubionych

Obalam mit zarobków w Anglii

22.03.08, 18:48
Większość Polakow wyjeżdżających do Anglii pracuje za najniższą stawkę i mówią
że z tego ,, można godnie żyć''.

Przedstawiam te ich godne zarobki

Statystyczny miesiąc pracy : 160 h ( 40 tygodniowo )
Płaca minimalna : 5 funtów brutto na godzine
1 funt - 4,5 zł
*- tak przedstawiam znak mnożenia

4,5 *5 = 22 zł( to jest zarobek na godzinę pracy)
22 * 160 ( liczba godzin pracy miesięcznie )= 3520 zł ale BRUTTO

Czyli po zapłaceniu podatku zostaje ... jeszcze mniej

Przypominam że w Anglii wynajęcie choćby 1-pokojowego mieszkania jest bardzo
drogie ( ok. 600 funtów miesięcznie ), nie mówiąc o innych opłatach ( woda,
gaz, itd ), o drogich cenach żywności , drogi transport miejski. A ceny
nieruchomości są jak napisałem w poprzednim poście najdroższe na świecie

PS. Ja nigdy nie pracowałem w Anglii, ale dobrze wiem jak to wygląda.
Obserwuj wątek
    • mycha1177 Re: Obalam mit zarobków w Anglii 22.03.08, 19:49
      Witaj buldog111:)
      Nie byłem i nie pracowałem w Anglii, ale są znajomi.Z tego co
      opowiadają to różowo nie jest. Fakt - jest praca, może łatwiej ją
      znaleźć, choćby przez agencje,czy to w Polsce, czy
      Anglii,ale...praca po kilkanaście godzin, żeby co nieco odłożyć o
      ile można odłożyć.Kumpel pracuje jako taxi driver po 12 godzin,
      robote znalazł poprzez agencje w Polsce. I co z tego, utargi
      kiepskie w zależności ilu klientów się trafi. Odłożyć nie ma z
      czego.Nie jest to godne życie, to życie z dnia na dzień.
    • Gość: johnywalker podtrzymuje mit zarobków w Anglii IP: *.manc.cable.ntl.com 22.03.08, 20:20
      - Minimum to 5.52 gbp, w irlandii 9 euro czyli prawie 7 gbp
      - Ta wiekszosc Polakow pracujacych za minimum to ludzie zwykle albo bez
      kwalifikacji, albo "swiezakow" bez doswiaczenia, tudziez znajmosci jezyka. W
      Polsce byliby tak samo na najnizszym szczebelku drabinki zarobkowej, z ta
      roznica ze tu przynajmniej placi im sie za nadgodziny. Wiec nie przykladaj do
      takich ludzi polskich zarobkow managerow, tylko ludzi o takiej samej wartosci
      na rynku pracy, jaka maja ci najmniej zarabiajacy w uk, a wiec pracujacych za
      netto 1000 - 1300 zl.
      - Wynajecie mieszkania w uk 600 - 700 funtow. W Polsce ...1000zl? Zreszta prawie
      sie nie zdarza, aby osoba zarabiajaca minimum wynajmowala sama chate za 700 gbp.
      I dajmy spokoj opowiesciom o 5 osobach w pokoju. Moze takie dno sie gdzies
      miesci, ale 2-3 osoby na poziomie w calym domku to standard. Czynsz sie rozklada
      wiec na jakies 250 - 300 GBP ( liczac caly miesieczny 900 gbp) na osobe, kazdy
      ma swoj pokoj, i nie trzeba wychodzic na miasto, zeby do kogos sie moc odezwac.
      - Jesli wiec obalasz mit najnizszych zarobkow w UK, to przeciwstaw im
      odpowiedniki najnizszych zarobkow w POlsce, nastepnie dodaj koszty zycia,
      rozpisz to, i wroc z tutaj z wynikiem.
    • Gość: Jaro Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.cdif.adsl.virgin.net 22.03.08, 21:08
      Sam nie wiem czemu trace czas na tlumaczenie tego, ale chyba zal mi
      niewolnikow ktorzy wciaz daja soba pomiatac za grosze w PL i
      odbieraja szanse nastepnym pokoleniom.

      Minimalna placa w UK £5.52 (od pazdziernika £5.73). Razy 8 godzin
      razy 22 dni pracy w miesiacu = 971.52 brutto = 816.68 netto. Netto
      wychodzi 3685zl (razy 4.5), czyli wiecej niz to co wyliczyles jako
      brutto. Ale po co to przeliczac?

      Za £600 mozna wynajac, np. w Surrey, 1 bedroom, czyli 2 pokoje. I to
      w sa jedne z najlepszych okolic w UK. Council tax i rachunki to
      kolejne £200. Za pozostale £171.52 jedna osoba przezyje, choc bardzo
      bardzo skromnie - na makaronach i cebuli z Lidla, ale mieszka w
      najlepszej okolicy :) Na bilety do PL nie wystarczy... Fakt, samotny
      albo powinien raczej zamieszkac w jakims "kochozie" i inwestowac
      rezerwy w doksztalcanie sie wieczorami i w weekendy zeby za rok
      zarabiac 2 razy tyle a za 5 lat 4 razy tyle.

      Jesli dwie osoby mieszkaja razem i oboje zarabiaja place minimalna,
      to nie dosc ze beda jesc normalnie i zdrowo, to jeszcze wystarczy im
      na 6-letni samochod i beda mogli odlozyc ok £500 miesiecznie, ktore
      najlepiej inwestowac w doksztalcenie sie - na emeryture bedzie
      latwiej odlozyc ja sie bedzie zarabialo £40K za 5 lat.

      Jesli nasi bohaterowie maja dziecko to musza wynajac 2-bedroom czyli
      £100 wiecej miesiecznie. Wydatki na dziecko w UK sa minimalne, ale
      bardzo droga jest opieka. Jesli oboje rodzice pracuja to moga
      skorzystac z childcare vouchers, co daje ok £1,500 rocznie.
      Dostaliby takze child tax credit i child benefit. W sumie to ok
      £4,000/rok. Na dziecko w wieku 3 i 4 lat przysluguje jeszcze Nursery
      Education Grant ok £1,500/rok. Tak wiec pracjacy na zmywakach
      rodzice mogliby wyslac swoje dziecko to prywatnej szkoly w
      najlepszych rejonach UK. Za taka szkole w PL trzebaby rowniez placic
      £5-7,000 (funtow) za rok. Nie wierze zeby po 2 latach pracy ktores z
      rodzicow nie dostalo podwyzki lub nie zmienilo pracy by zarabiac
      £7/godz. To pozwoliloby na utrzymanie dziecka w prywatnej szkole
      albo wyslanie go do panstwowej (dobra okolica) i wydawanie reszty
      pieniedzy na doskonalenie zawodowe albo i na wakacje na Karaibach.

      Zakladam ze nasi bohaterowie nie pija w nadmiarze, nie pala i nie
      graja w gry hazardowe.

      Teraz mi wytlumacz jak mlode malzenstwo niewykwalifikowanych
      pracownikow (bo tacy sa mlodzi absolwenci) moze byc w PL stac na
      wyslanie dziecka do jednej z najlepszych szkol i dac mu pozniej
      szanse na (bezplatna) grammar school i Oxbridge? Tak, jedno
      pokolenie pozostanie na zmywaku lub awansuje na menedzera dzialu
      zmywania, ale dla nastepnego sky is the limit. I tylko nie mow mi ze
      rownie dobrze moze byc po UJ-cie...
        • Gość: Jaro Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.cdif.adsl.virgin.net 22.03.08, 22:09
          Mozna zinwestowac i poszukac w UK zony/meza :) A poza tym sa tu
          lepsze mozliwosci rozwoju. Nawet jesli zmywak tego nie zapewnia to
          sa rozne lifelong learning, open university czy:
          www.underoak.co.uk.
          W PL stoi sie w miejscu (chyba ze ktos trafil do globalnej
          korporacji albo ma tatusia/wujka/sponsora z dojsciem do publicznej,
          np. unijnej, kasy). Tu nie warto przyjezdzac zeby dorobic, tu po
          prostu warto mieszkac i zyc.
        • Gość: teo Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: 82.152.208.* 22.03.08, 22:42
          buldog111 napisał:

          > Ale mi chodziło o osoby wyjeżdżające do pracy same za najniższą stawkę, bo
          > wiadomo , że jak ktoś ma np.żonę która też pracuje to już jest lepiej

          Piszesz taki grzmiacy tytul, wrecz jak osoba biegla w ekonomicznej stronie
          emigracji. Pozniej zas, po kazdym kontrargumencie, pokracznie sie wycofujesz,
          tlumaczac sie jak dziecko w piaskownicy.
          Chciales obalic mit, a pleciesz jak mitoman.
      • Gość: monika Jaro prawdę pisze. IP: 92.11.201.* 23.03.08, 13:41
        A ja się podpisuję pod Jaro.

        Gdy przyjechałam do Anglii - w listopadzie 2006 - zaczynałam w jakimś magazynie za najniższą krajową - wtedy to było bodajże 5.25.

        Każda zmiana pracy była na lepszą i zawsze chociaż odrobinę lepiej płatną.

        Obecnie pracuję jak najbardziej umysłowo (księgowość) - za 7.50 w czasie okresu próbnego.

        Da się? Da się. Tylko trzeba chcieć :)
        • szczurek.live Re: Jaro prawdę pisze. 24.03.08, 14:53
          Witam.Napisz proszę najlepiej na mój e - mail leszekratata@wp.pl
          jak to żeczywiście jest z tą pracą, chodiz o to że są jakby dwie strony medalu
          jedna to te laptopy, komórki, samochody, wynajęty flat, druga to praca po 14 -
          trzeba uwzględnić podróż.A w Polsce nie narobisz się bo to 8 h i nikomu się nic
          nie chce.Ale też nie zarobisz...
            • risteard Punkt widzenia zalezy od... 01.11.08, 13:04
              Ja jestem tutaj dopiero dwa miesiace i za wczesnie na pelna ocene,
              ale powiem o moich pierwszysch spostrzezeniach, a raczej porownam je
              z Irlandia, gdzie wczesniej pracowalem przez kilka lat. Tutaj, w UK
              mam dobra prace, zarabiam 8,75 brutto/h, nadgodziny od 4-45 godz.
              10,94 GBP, powyzej 45 godz. - ok. 16 GBP. Pracuje PN-PT, na reke mam
              ok. 300 GBP i rozwazam mozliwosc powrotu do kraju. Dlaczego? Wylicze
              dalej- wynajecie pokoju u angielskiej rodziny 90.00, dojazdy do
              pracy 20.00, rozne koszty administracyjne - home office, CSCS,
              horrendalnie drogie przelewy do Polski i rozmowy telefoniczne itp.,
              bilety do kraju.... W sumie wyliczylem, ze srednio tygodniowo
              pozostaje mi 150.00 czyli jakies 700 PLN czyli troche wiecej niz
              moge zarobic w kraju, ale dochodza koszty rozlaki z rodzina, wiec
              czy warto? W Irlandii zarabialem 450 euro/tydz, za pokoj placilem 50
              euro, przelewy byly bezplatne, a rozmowy telefoniczne w cenie 70c/15
              min. + 500 euro/mc zasilku rodzinnego. Jestem rozczarowany UK.
      • Gość: niech nie wracają Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.subscribers.sferia.net 26.03.08, 00:14
        Jeśli ktoś jest absolwentem, to raczej nie musi sie dokształcać, zwłaszcza że angielski poziom nauczania jest jeszcze na niższym poziomie. Jedyne co może podszkolic to język, ale po paru latach w Anglii to nie musi chodzić na specjalne kursy. No chyba że jest takim kołkiem, że mieszka tam już 2 lata i nawet nie zna podstaw angielskiego. A tacy też się zdarzają. I nawet po dwóch latach nie dostaną podwyżki. A jeśli zmieni pracę to znowu bedzie nowym pracownikiem za najniższą stawkę.

        A jeszcze na koniec:Jedni zazdroszczą emigrantom, inni gardza nimi że pracują, czasem wyzbywając się godności. Jeśli ktoś chce może przecież też wyjechac i sam sie przekonać jak jest naprawdę. Najważniejsze żeby nie zaczęli wracać, bo zwiększy się konkurencja na rynku pracy w Polsce.
    • Gość: dankazaba Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.range86-152.btcentralplus.com 22.03.08, 22:51
      to zenada gdy o realiach zycia w anglii opowiada osoba ktora nigdy
      tu nie pracowala. uwazam ze nie powinienes zabierac glosu jezeli nie
      wiesz o czym piszesz. jestem w anglii od 9 miesiecy i nawet
      startując od stawki 6/godz nie uwazam ze zylo mi sie ciężko. teraz
      mam wyższą stawkę bo tez mam coraz wyższe wymagania co do zarobków i
      warunków pracy. ale to całkiem normalne zjawisko bo jestem
      wykwalifikowanym pracownikiem i mój angielski z miesiąca na miesiąc
      jest coraz lepszy, a to wciąż podstawa do dobrze platnej pracy.
      i nigdy nie mieszkalam z więcej niż dwiema osobami w domu -
      oczywiście zawsze w samodzielnym pokoju. nie spotkalam tez nikogo
      kto nie miałby własnego pokoju w dzielonym domu.
      i to nie prawda ze jedzenie jest drogie. stac mnie tu na jedzenie na
      ktore moglam tylko spoglądac w polsce, bo tam było zbyt drogie.
      tutaj poprostu ide do sklepu i kupuje to na co mam akurat ochote.
      więc nie chrzań że żyje sie tu ciężko, bo gdyby tak było to nie
      mieszkałoby tu tylu polaków...
      • Gość: Korek Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.solarme.pl 04.11.09, 15:41
        dokladnie ja byle, 2 miesiace w anglii i chcial bym tam pracowac i zyc
        oczywiscie po przeliczeniu np chlebek wydaje sie drogi ale gdy ta,m sie zyje nie
        ma co przeliczac powiecmy ze u nas chleb kosztuje 2.30 zl a tam 1.20 zalezy i co
        piwo 1.20 1.30 a u nas 3.30 np i co po tym juz widac ze zycie tam jest tansze
        wynajmojac pokoj wystarzczy 1 dniowka i masz pokoj oplacony

      • tombanach Re: Obalam mit zarobków w Anglii 23.03.08, 01:30
        najwiecej to wiedza o pracy w UK ci co tu nigdy nie byli, "dobrze"
        wiedza ze jest zle;

        a ja zarabiam na reke po podatku miesiecznie jakies 1400 funtow, na
        pokoj w dobrym miejscy wydaje 300 funtow miesiecznie, nie zostaje mi
        1100, te 1000 sobie odloze, a za 100 spkojnie przezyje, do pracy mam
        15 minut z buta wiec dojazdy odpadaja, sklepy blisko, nie wiem jak
        ludzie wydaja az 200-300 funtow/mies. na jedzenie bo ja tygodniowo
        jakies 20-25 funtow tygodnowo, i jeszcze ile mi sie jedzenia bywa ze
        zepsuje w lodowce bo nie zjedzone, a nie zaluje sobie, karton piwa
        co miesiac musi byc i ten karton to kosztuje 10 funtow a 2 kartony
        to sa i za 16 funtow, starczy, jem miecho, slodycze, lody, makarony
        i ryz bo obierac tego nie trzeba w przeciwienstwie do ziemniakow,
        owoce tu tanie, pizza tez, da sie przezyc bez zaciskania pasa;
        najwiecej zakupow robie w Sainsbury, troche w tesco, slodycze z
        Lidla, troche po chinskich sklepikach, a jeszcze sobie z tego 1000
        co mi zostaje co idzie na rozrwywki, raz w miesiacu na weekend czy
        bank holiday musze gdzies po Europie wyskoczyc do jakiejs stolicy
        czy w inne atrakcyjne miejsce, nie liczac dluzszych
        kosztowniejszych wakacji bo lubie jezdzic po egzotyce, tej odleglej,
        i jeszcze mi sporo kasy zostaje; mam urlopu 28 dni na rok to moge
        sobie daleko pojechac, czasami wyskocze sobie do Londynu pozwiedzac
        to zjem obiad w jakiejs restauracyjce egzotycznej, zwykle jest to
        jakies 10-15 funtow a bywa ze i taniej; zyje mi sie bardzo dobrze w
        porownaniu z PL;
        a w PL mialem jedynie kartke do urzedu pracy z comiesiecznymi
        podpisami;

        jaki to ma sens przelicznie angielskich zarobkow na polskie jak sie
        mieszka i wydaje w UK? widze ze wiele towarow to jest tanszych w UK
        niz w PL, zagadka dla mnie;

        mieszkanie za 600 funtow /mies. to jedynie na poludniu UK, srodek i
        polnoc jest o wiele tansza a zarobic spokojnie na to mozna, i wcale
        nie trzeba sie gniesc po ilus w jednym pokoju, nie wiem kto tak
        mieszka jakies nieliczne jednostki, tacy co jezyka nie znaja i biora
        sie za najgorsze roboty chyba, tak samo mit z praca na zmywakach, co
        to jest? ja przez ponad 3 lata pobytu w uk nie spoktalem nikogo
        ktoby na jakims zmywaku robil; jakies bajki kroza o tym posrod tych
        co to nie nadaja sie do pracy w UK i zazdroszcza;
        • izabelski Re: Obalam mit zarobków w Anglii 23.03.08, 02:21
          zgadzam sie, ze tworca tego watku nie ma za bardzo pojecia o
          zarobkach i zyciu w Uk - ale wypisz mi prosze swoja liste zakupow -
          bo jakos mi sie nie chce wierzyc,ze za £100/miesiac da sie wyzyc
          a gdzie srodki czystosci i chemia?
          ja tez glownie robie zakupy w Sainsburys i na prawde nei wiem, co
          tam moesz na tydzien do jedzenia kupic za 20 funtow, wliczaajc
          alkohol
            • izabelski Re: Obalam mit zarobków w Anglii 23.03.08, 20:50
              a co z olejem/oliwa, maslem, cukrem, herbata, kawa, sola,
              przyprawami, warzywami , pomidorami (na sosy lub kanapki), rybami
              (swiezymi lub z puszki), serami, ryzem, makaronami czy kasza?

              nadal nie wierze w to, e mozna sie bez utraty na samopoczuciu i
              zebach mozna utrzymac za 20 funtow na tydzien piszac,ze robi sie
              zakupy w Sainsburys
            • Gość: barbakana Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 23.03.08, 20:53
              beznadzieja, w polsce moja znajoma na pensji 1400zl ma bardziej
              uozmaicone papu, to co tu zapodales wyglada jak zestaw 'aby-aby',
              aby za duzo nie wydac, aby do pierwszego jak najwiecej odlozyc,
              smiem twierdzic, ze jesz szyt pomieszany z kitem i z pewnoscia nie
              zamkniesz sie w stowie miesiecznie. pomijam rzeczy o ktorych
              zapomniales typu kawa, herbata (chyba, ze smolisz tyllko kranowe),
              cukier (chyba, ze rodzina ci przysyla), maslo, mleko (chyba, ze sam
              doisz), warzywa. o srodkach czystosci nawet nie bede wspominal, gdyz
              to kosztuje najwiecej.
              • Gość: johnywalker Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.manc.cable.ntl.com 23.03.08, 22:36
                Serio srodki czytosci kosztuja cie najwiecej? A mozesz przykladowo podac co
                kupujesz, i ile kosztuja cie one miesiecznie?

                W moim koszyku srodki czystosci kosztuja mnie najmniej, ale ja nie potrzebuje 6
                rodzajow plynu do naczyn, 4 do umawalek, 7 do toalety, 3 do okien, pieciu
                rodzajow papierowych rolek, itp itd. U mnie w bardzo czystym domku, zamieszkanym
                przez 3 osoby, jak kazda osoba kupi po jednym plynie z listy wymienionej wyzej,
                to zapas jest na 3-4 miesiace.

                Powiedzmy, ze wydaje wiec 12 gbp miesiecznie na srodki czystosci. MOzna do tego
                dodac 5 kg pudlo proszku do prania, i 6-pak papieru toaletowego. WIec okej, 18
                GBP, chociaz to tez zle wyliczenie, bo wiele srodkow starcza na dluzej niz
                miesiac. Jak siegam pamiecia w kontekscie tych wydatkow, to mysle, ze ostatnio
                jakies poltora miesiaca temu musialem dokupic 8pak gabek do mycia naczyn za 60p.

                Co do srodkow higieny osobistej, to podobnie. Jestem facetem, wiec nie
                wydziwiam. Duza butelka szamponu np. Pantene PRO-V 2.49 gbp, mydlo klasyczne,
                mydlo w plynie, 2-3 rodzaju gelu pod prysznic, pianka do golenia, balsam po,
                jakis krem do rak, i twarzy, 2 tubki pasty do zebow, plyn do higieny jamu
                ustnej. Brudny nie chodze. Poza pasta, i gelem pod prysznic wiekszosc tez trzyma
                zwykle wiecej niz miesiac. Dobra, 15 gbp, i 15 na srodki czytosci, choc bardziej
                sklonny bylbym powiedziec, ze z uwago na okres trzymania produktow, 20 gbp na
                miesiac to max, i dlatego przecieram oczy ze zdumienia, gdy ktos twierdzi, ze
                wydaje na to wiecej niz na jedzenie.
                • Gość: Justyna Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.netpark.pl 23.03.08, 23:27
                  Ja co prawda z Dublina, ale dopisze sie do listy zakupowej środków czystości, bo
                  mnie temat zaintrygował:
                  proszek do prania
                  płyn do płukania tkanin
                  płyn do mycia naczyń
                  tabletki do zmywarki
                  płyn do czyszczenia piekarnika
                  CIF
                  płyn do mycia okien
                  płyn do mycia samochodu (jakiś szampon z woskiem)
                  płyn do mycia podłóg
                  WC kaczka
                  odświeżacz powietrza
                  wywabiacz plam (do ubrań)
                  z reguły wszystkie te rzeczy kończą się w tym samym czasie i nie ma zmiłuj, ale
                  idzie więcej niż 30 euro/20GBP, choć zgodzę się, że rzadziej na miesiąc (no ale
                  za to trzeba kupować inne rzeczy).
                  Nie doliczam tu kosmetyków, bo nie zaliczam ich do "chemii".

                  • Gość: johnywalker Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.manc.cable.ntl.com 24.03.08, 01:01
                    Wielko yo dla kolezanki z deblina, Justyny z d18. Dzieki za liste.
                    I takie male porownanko ty - ja

                    proszek do prania + proszek do prania
                    plyn do plukania tkanin - znaczy nie wiem czy to to samo, ale mamy taki
                    zmikczacz tkanin
                    plyn do mycia naczyn - plyn do mycia naczyn
                    tabletki zo dzmywarki - brak zmywarki, recznie.
                    plyn do czyszczenia piekarnika - plyn do mycia naczyn
                    CIF - CIF
                    plyn do mycia okien - plyn do mycia naczyn
                    plyn do mycia samochodu - brak samochodu, ale jakby byl to pewnie...plyn do
                    mycia naczyn
                    plyn do mycia podlog - plyn do mycia naczyn
                    wc kaczka - brak zwierzat
                    odswiezacz powietrza - kolega jest alergikiem, ale wystarczy owtorzyc okno.
                    wywabiacz plan - brak
                    Wiec jak twoje produkty kosztuja cie jakies 30 euronow miesiecznie - 23gbp, to
                    musze skorygowac swoje wydatki, bo jak widac z listy wydajemy sporo mniej.
                    • tombanach Re: Obalam mit zarobków w Anglii 24.03.08, 02:30
                      a wiec moje wydatki:
                      srodki czystosci, pianka go golenia z Lidla za chyba 0,7 funta
                      wielka butla kilka mies. temu kupiona i do tej pory jest, aparaciki
                      do golenia z Polski przywiezione spora ilosc, do prania plyn do
                      prania z Tesco butla 1,5 litra cos za 3 funty z pensami, starcza na
                      dlugo, mydla z Sainsbury's o nazwie "imperial leather" za 2 kostki
                      mniej niz funta, starcza na dlugo, szampony kosztuja od mniej niz
                      funta do kilku funtow i tez starcza na dlugo, papier toaletowy to z
                      tesco kupilem paczke 6 lub 9 rolek, chyba za funta bo juz mam kawal
                      czasu i nie pamietam ceny, plyn do naczyn to z Lidla kupilem jakis w
                      zoltej butelce za mniej niz funta i tez starcza na dlugo; pasta do
                      zebow to kosztuje moze z 0,5 funta i tez starcza na dlugo;

                      zarcie

                      ser w plasterkach z Sainsurys, kraft za 1,08 funta chybe 8
                      plasterkow, na tydzien starczy, a tansze i tez dobre w smaku
                      bywaja;, pasztecik ardenski lub brukselski za 0,65 f., starcza na
                      tydzien 2 opakowania, jajka pudlo 12 sztuk chyba na poziomie 1,5
                      funta albo mniej , kurczak z sains. jakies 2-2,5 funta, na tydzen
                      starczy, do tego bryla wieprzowiny z tesco, chyba to karkowka,
                      kosztuje mnie to 5-6 funtow, i strcza na ponad 2 tyg. watrobki
                      drobiowe z sains. mrozone, 0,5 funta za 250 gramow pudeleczko, na
                      jeden raz, uwielbiam smazona, nie zawsze bywa to kupuje kilka
                      opakowan na raz, zeby starczylo, mince na kotlety, kupuje u drobnego
                      rzeznika, wychodzi chyba okolo funta za kg, bo jak bralem 5 kg na
                      raz to zaplacielm 5 funtow a tak ailosc to tez starcza na dugo,
                      chociaz widzialem w sains. taki pork and beef mince za 1.05 funta,
                      ale to w opakowaniu "basics" to nie wiem jaka tego jakosc, nie
                      probowalem; czasem jakies mrozone hamburgery, te zwyle 1-2 funty za
                      8 sztuk, rok temu firma Bernard Matthew zalapala bird flue, panika
                      wsrod naiwnych wybuchla przestali kupowac, ceny na filety z indyka
                      spadly mocno a ludzie nie kupowali, a ja kupowalem bardzo dobre
                      filety z indyka za mniej niz funta, zamrazarke sobie napelnilem do
                      pelna, do tej pory ptasiej grypy nie mam, w Tesco okresowo bywaja
                      promocje na mrozone filety z indyka, za 1,7 funta 2 opakowania czyli
                      8 sporych filetow, ale juz dluzszy czas nie widzialem, do miecha
                      indyjski sos madras z Morrisons za 0,7 funta sloik co starzy moze na
                      2 tyg.; warzywa papryka czerwona, w tesco jakies 0,7 funta za
                      sztuke, starczy na pare dni, marchew to to jakies pensy kosztuje,
                      cebula to mneij niz funta za woreczek i stracza na dlugo, czosnek
                      glowka to chyba 0,3 funta albo mniej, rzodkiewki czy por to tez
                      kilkadziesiat pensow, po ryneczkach jest taniej z warzywami i
                      owocami, kiwi w Lidlu za 0,16 pensa za sztuke, a bywa ze czasami
                      jakies obnizki maja o polowa na grocery, ryz jak kupilem worek 10 kg
                      w chinskim sklepie, w tamtym roku za 8 funtow do to tej pory jest i
                      dna nie widac, makarony to jakies 0,5 funta za 0,5 kg, olej roslinny
                      to tu jest za jakies 0,7 funta za litr, samze duzo ale jak mi
                      butelka na miesiac wyjdzie albo na dluzej;

                      z Lidla kupuje batoniki, paczka 8 sztuk to chyba 1,25 funta, i
                      czekoladowe ciastka za 0,5 funta, to mi na tydzien starczy;

                      to tak to co mam w pamieci podalem, a jak ktos sie zacznie nabijac
                      ze kupuje to co najtansze, to wyjasniam, jak tu przyjechalem ponad 3
                      lata temu to moja pierwsza praca byla w fabryce kosmetykow,
                      szampony, pasty do zebow, body care cosmetics, i tam zobaczylem jak
                      sie produkuje jakosc, ten sam szampon, czy pasta czy zel, ten sam
                      sklad chemiczny byl wlewany do roznych butelek, i w roznych cenach
                      sprzedawany w sklepach, napotykalem potem na polkach to co ta
                      fabryka robila, to sie smialem z naiwnych, co to nie kupowali
                      taniego tylko drogie bo "lepsze" a na produkcji to tylko zesmy
                      butelki inne podstawiali i naklejki inne maszyna nabijala albo ja, a
                      to byl ten sam produkt, w roznych sklepach po bardzo roznych cenach
                      ten sam szampon kosztowal, potem robilem na roznych sortowniach i
                      magazynach, widzialem jak wyglada "jakosc", daltego kupuje towary w
                      srednij cenie, nie najtansze ale i nie drogie bo te toto samo co
                      towar w srednij cenie a bywa ze i to samo co ten najtanszy; myslcie
                      co tam sobie chcecie ale przez pierwszy rok pobytu to sie
                      napatrzylem dosyc jak co sie produkuje czy magazynuje, i za co
                      klient przeplaca; ja zjem smacznie za 20 funtow na tydzien a drugi
                      za to samo wyda i 5 razy tyle;
                      • tombanach Re: Obalam mit zarobków w Anglii 24.03.08, 03:45
                        dokanczam dalej bo pare pytan przegapilem, pyta sie mnie uzytkownik
                        nickem izabelski o sol, przyprawy, cukier, itd, wyjasniam, kupilem
                        torbe soli 1 kg w morrisons za chyba 20 pensow jeszcze pod koniec
                        2005 i do dzisiaj troche tej soli zostalo, i przy takiej cenie na
                        sol to mozna naprawde nie odczuc rachunku, cukier to mi starcza na
                        miesiac albo i dluzej a kosztuje mniej niz funta, chyba 0,8 placilem
                        ostatnio, heinz ketchup to jakies 0,7 funta i starczy na dluzej niz
                        tydzien, ostry majonez z tesco to moze z 0,6 funta, tarty chrzan to
                        z polski sobie przywoze ale tu tez mozna kupic, tak samo warzywko
                        czy kucharek w PL mozna za grosze kupic, tak samo pieprz, majeranek
                        lub tymianek z polski, bo angielskie aromatu nie maja, albo mama i
                        poczta podesle i przesylka wiecej kosztuje niz te ziola; jak z
                        Polski przywioze sobie suszonej kielbasy, tu kupuje baked beans,
                        samze kiebase doprawiam fasole na ostro pieprzem i curry i szykuje
                        na cos jak fasolka po bretonsku, a jak kupilem torebke curry u
                        hindusa to tak dawno ze ceny juz nie pamietam, a zjesc tego na raz
                        nie zjem, po szczypcie dodaje do jedzenia; herbata, specjalnie nie
                        pijam, ale do sniadania jedna szklanka jest, lipton lub tetley
                        sprzedaje opakowania po 80 torebek, co nawet codziennie jak wypije
                        to na ponad 2 miesiace, czasem jakies inne, i jak to kosztuje 1-3
                        funtow przy takiej ilosci to raz na 2 miesiace to majatek to nie
                        jest, kawy ze sklepow nie uznaje bo to podroby, kupuje na ryneczku
                        od handlarza swierzo importowana kolumbijska, przy mnie mielona, i
                        ot ma smak i aromat kawy, tanie to nie jest bo jakies 2 funty za 100
                        gram, ale przytakich ilosciach co ja pijam to raz w miesiacu kupuje
                        i starcza, majatku na to nie wydaje, z soft drinks kupuje ale tylko
                        latem cream soda water, 2 litry butla za 40 pensow, majatek co?
                        masla nie jadam bo nie lubie, ryb malo jadam, pamietam ze kupowalem
                        jakies w puszkach i to bylo w cenie 0,5-1 funta, smak taki sobie, i
                        przestalem, probowalem jakiegos sledzia w pomidorach z Lidla ale
                        smak daleko gorszy niz takiz w Polsce i tez przestalem, mimo ze to
                        niemieckiej produkcji, ale smak mi nie pasowal, w sainsbury
                        kupowalem koszerne sledzie sloik za 1,8 funta, smak calkiem niezly,
                        ale ze zydow nie lubie nie bede ich dorabial;
                        no i jakos daje rady kupic za 20 - 25 funtow na tydzien, i zjesc
                        smacznie, na karton piwa tez starczy, pije nei duzo , jakies jedno
                        dwa piwka po obiedzie, czasem wcale przez pare dni, czasm w weekend
                        4-5, roznie z tym bywa;
      • tombanach Re: Ludzie! Opanujcie sie! 24.03.08, 11:24
        o tu ci odpowiem Doctor bo widze z ena sasiednim forum o USA i
        kanadzie sie udzielasz i z uwagi na poziom chamstwa jaki tam jest i
        odpwiedzi zadnej uzyskac tam sie nie da poza opluwaniem ze tak
        zostalem wychowany iz na zadane pytanie odpowiadam pytajacemu
        wyczerpujaco, a ze zostalem zapytany wczesnij o te moje wydatki jak
        to mozliwe ze tyle wydaje to zgodnie z prawda i wychowaniem
        odpowiedzialem;

        a co jest zlego w markecie Sainsurys? takis sam market jak i kazdy
        inny, a kupuje tam bo mi po drodze z pracy, i najblizej;

        zbedne wydatki, w Polsce do dzisiaj piwnica zawalona gratami co to
        sie niby "przydac jeszcze moga" i jak patrze po latach to sie nie
        przydaly ani razu, wiec teraz kupuje to co naprawde potrzebne, lubie
        jezdzic po swiecie, i przekonalem sie co to znaczy w podrozy ciezka
        waliza, nie lubie ciezarow nosic to i nie kupuje tego co nie trzeba;

        ze sledziami koszernymi, w Sainsbury to pare polek jest z rozmaitym
        koszernym jedzeniem ale tylko sledzi probowalem i powiem ze dobre w
        smaku ale z uwagi na moje poglady przestalem je kupowac, nawet raz
        kupilem pomidory i przy jedzeniu zauwazylem odmiane Sharon i kraj
        pochodzenia to juz wiecej nie kupilem, to samo spotkalo papryke z
        Lidla, w tesco drozsza ale hiszpanska;
        • kaffelek Re: Ludzie! Opanujcie sie! 24.03.08, 11:46
          tombanach napisał:


          > ze sledziami koszernymi, w Sainsbury to pare polek jest z rozmaitym
          > koszernym jedzeniem ale tylko sledzi probowalem i powiem ze dobre w
          > smaku ale z uwagi na moje poglady przestalem je kupowac, nawet raz
          > kupilem pomidory i przy jedzeniu zauwazylem odmiane Sharon i kraj
          > pochodzenia to juz wiecej nie kupilem, to samo spotkalo papryke z
          > Lidla, w tesco drozsza ale hiszpanska;
          =========

          Toż Ty rasista potrawowy jesteś!!!
          Ja też nie lubię ruskich pierogów, ale nie z racji ich pochodzenia, a dlatego że kartofle jako nadzienie baaardzo mi nie pasuje...
        • ratpole Re: Ludzie! Opanujcie sie! 24.03.08, 12:52
          tombanach napisał:

          > ze sledziami koszernymi, w Sainsbury to pare polek jest z rozmaitym
          > koszernym jedzeniem ale tylko sledzi probowalem i powiem ze dobre w
          > smaku ale z uwagi na moje poglady przestalem je kupowac, nawet raz
          > kupilem pomidory i przy jedzeniu zauwazylem odmiane Sharon i kraj
          > pochodzenia to juz wiecej nie kupilem, to samo spotkalo papryke z
          > Lidla, w tesco drozsza ale hiszpanska;

          Musieli ci Zydzi straszna krzywde zrobic.
          Pewnie w tych twoich rozlicznych podrozach hehe
          • tombanach Re: Ludzie! Opanujcie sie! 24.03.08, 12:58
            a jakze,
            mocno mi napsuli plany podrozy na bliskim wschodzie, bo z ichnimi
            pieczatkami w paszporcie do wiekszosci krajow arabskich sie nie
            wjedzie, jak i z arabskimi do koszernych, tak sie tam wszyscy miluja
            wzajemnie, musialem promem przez morze czerwone miedzy egiptem i
            jordania plynac, co powolne jest bardzo i ze zwiedzaniem paru
            atrakcji w czasie sie nie wyrobilem, takze dzisaj sie odgrywam na
            tej nacji
            • Gość: maniek Re: Ludzie! Opanujcie sie! IP: *.ols.vectranet.pl 24.03.08, 15:53
              Co prawda ja jeżdżę do pracy do Holandii ale czasami czytam inne
              fora.Dziwi mnie niektórych podejście a co z kawą,herbatą,cukrem
              etc.No więc na swoim przykładzie powiem tak,kawa i herbata to używki
              których nie pijam (kawę od wielkiego dzwonu)cukru w związku z tym
              też nie używam.Sól jak ktoś wspomniał kosztuje chyba w każdym kraju
              grosze a kilogram starczy pewnie na lata.(notabene też bardzo
              niezdrowe:)) W Holandii moim największym wydatkiem były papierosy
              mimo że stosunkowo tanie do innych krajów unii.Na szczeście jestem
              na etapie rzucania więc ograniczam palenie do minimum.Pozdrawiam
              wszystkich gdziekolwiek na obczyźnie.
              • Gość: ad30 Re: Ludzie! Opanujcie sie! IP: 193.189.116.* 16.11.08, 23:13
                Egipt czasem też, tak samo jak z wizą Egipską ciężko się dostać do
                Libii i Izraela.. powalone ogólnie..

                Czytam to wszystko i cieszę się że nie wyjechałem. Gdybym miał
                liczyć co ile kosztuje, a mięso jadł z tesco to chyba bym umarł z
                głodu. Też mam 30 lat, ale jakieś 2 lata temu przestałem sprawdzać
                co ile kosztuje, po prostu wkładam do koszyka. Zaczynałem po
                studiach (bez znajomości) z pensją 1500 netto i wówczas brakowało mi
                na wszystko. Trzeba było się trochę pomęczyć - ale opłacało się. Być
                może dzięki Wam, bo rynek pracy w niektórych specjalnościach jest
                bardzo przetrzebiony..
    • Gość: izzy Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: 92.11.31.* 24.03.08, 21:53
      ta wyliczanka zakupowa mnie rozwala:)
      ale podlaczam sie, bo mnie zezlili z lekka co niektorzy

      male pytanie:
      czy para pracujaca w Polsce w kuchni i w fast-foodzie, na dole drabinki zarobkowej (zaraz nad zmywakami) moglaby:
      - placic miesiecznie za mieszkanie (1 bedroom, a nie zaden kolchoz) £450?
      - placic raty za NOWY samochod? no i rachunki za BT, komorki, Cyfre?
      - wyposazyc sobie to mieszkanie (pralka, suszarka, LCD TV, kino domowe, laptopy, iPody, camery, i Bog wie co jeszcze + pare mebelkow),
      - pamietajcie, ze musielismy sobie kupic to wszystko co w PL-u mamusia dala: reczniki, posciele, lyzki, talerze, szklanki itd itp, niby nic a kosztuje,
      - wyjezdzac normalnie na wakacje i do PL (2 razy w roku, a PL to nie wakacje),
      - nie zalowac sobie piwa, wina, whisky, normalne domowe jedzenie, zakupy codziennie w ASDzie, raz w miesiacu w TESCO, raz na jakis czas restauracja, wycieczki po Wyspie, kina etc.,
      - placic ubezpieczenia prywatne (na zycie i NW), no i za silownie:)
      - INWESTOWAC W SIEBIE (miesiecznie ok. £200 na nauke angielskiego, pomijajac zaplacony na rok z gory kurs w miejscowym tech'u),
      - i jeszcze OSZCZEDZAC £400 miesiecznie?

      Podaje kwoty w funtach, bo mi sie nie chce liczyc w zlotowkach. Potraktujcie cyfry nawet nominalnie.
      Przyznam jedno - jest nam duzo latwiej w dwojke, nawzajem sie wspieramy i zapewniamy sobie backup, gdy ktores z nas zmienia prace itp.

      Ps. zapomnialam dodac, ze wysylamy do PL pare groszy co miesiac i jedyne, co nam nie daje na razie spokoju, to fakt, ze nie oszczedzamy na emeryture. Ale pracujemy nad tym!
      • Gość: Gosc Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.lewandow.net.pl 07.07.09, 20:37
        Ja ci odpowiem. Jestem na srodku drabinki zarobkowej (mozna
        powiedziec, ze jestem specjalista), pracuje w duzej firmie, zona robi
        aplikacje adwokacka. Placimy rate mieszkaniowa i kase na opiekunke do
        dziecka (nie przyjmuja do przedszkola 1,5 roczniakow, a pracowac
        musimy). Na te dwa wydatki idzie 2/3 pensji.
        Jedziemy od pierwszego do pierwszego, nie kupujemy sobie NIC.
        Najwiekszy wydatek to kurs do rodziny (200 km).
        Zapie...i nerwy mam w robocie takie, ze zapewne wiekszosc z Was
        zrezygnowalaby po roku sama (to nie przechwalki, patrze po kolegach
        ktorzy odchodza).
        Wiem, ze gdybym nie mial kredytu to byloby duzo lepiej, ale czym
        wtedy rozniloby sie moje zycie od zycia koczownika w Anglii ???
        Powaznie zastanawiam sie co mnie w tym kraju trzyma...
    • korkix78 A drastyczny spadek kosztow utrzymania to gdzie? 25.03.08, 11:54
      Kolejny przeliczacz.
      Ale OK, tylko badz konsekwentny.
      Skoro uwazasz, ze wazne jest, ze:

      > 1 funt - 4,5 zł
      >
      > 4,5 *5 = 22 zł( to jest zarobek na godzinę pracy)

      To obalasz swoja wlasna teorie, poniewaz piszesz, ze

      > nie mówiąc o innych opłatach ( woda,
      > gaz, itd ),
      > o drogich cenach żywności , drogi transport miejski.

      Jak to. W zlotowkach obserwujemy gwaltowny spadek kosztow utrzymania.
      Jeszcze niedawno:
      0,5l mleka w Tesco= 0,36 pensow * 6zl = 2,16 zl
      Caly kurczak do upieczenia = 2,80GBP * 6zl = 16,80zl
      piwo w knajpie - 2,75 * 6 = 16,50zl
      4-letnia Mazda 6 kosztowala 6000GBP * 6zl = 36000zl

      A teraz, przy kursie 4,50:
      mleko jedyne 1,62zl.
      kurczak - 12zl 60gr
      piwo knajpa - 12,38
      MAzda 6 4-latek - 6000 * 4,50 = 27 000zl

      A jesli zamierzasz napisac, ze bez sensu jest analizowanie cen
      zywnosci w zlotowkach (Bo wydajemy przeciez funty) to wpierw przy
      swojej wypowiedzi dodaj uwage, ze Twoje zalozenia z pierwszgo posta
      sa zupelnie bezsnesowne.
    • Gość: imperator Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: 80.169.43.* 25.03.08, 18:07
      chyba za dlugi zeby intelektualisci typu buldog sobie przeczzytali???

      oczywiscie, tylko czego te buraki w kraju tego nie rozumieja, ciesza
      sie niewiadomo dlaczego, ze ten funt taki slaby, niedokolysane
      jakies czy co, a moze niedoje......ne

      Gazeta Finansowa
      Zloty najsilniejsza waluta Europy?
      15:34 20.03.2008
      czwartek
      Od marca 2006 r. do marca 2008 r. dolar stracil do zlotego ponad 30
      proc. i byl najtanszy od 14 lat (2,29 zl). Jesli takie tempo
      deprecjacji utrzyma sie w latach 2009-2010, to relacja bedzie
      wynosic 1:1. Wszystko zalezy jednak od Chinczyków, którzy dysponuja
      1,5 bln dolarów rezerwy walutowej w amerykanskich obligacjach.

      Gdyby np. przyszlo im na mysl zdywersyfikowac rezerwy budzetowe,
      dolar straci jeszcze szybciej na wartosci. Istotny wplyw na szybsze
      obnizanie jego wartosci moga wywrzec równiez kraje-eksporterzy ropy
      naftowej, zarówno te z Zatoki Perskiej, które maja coraz bardziej
      dosc lokowania rezerw wlasnie w dolarach, jak i Rosja, glówny
      dostarczyciel gazu i ropy do krajów UE, w tym Polski, które moga
      dojsc do wniosku, ze zyskowniej rozliczac transakcje w euro, a nie
      dolarach.

      Mocny zloty

      Czy to zloty jest tak silny, czy dolar tak slaby? Dzis podstawowa
      stopa procentowa NBP wynosi 5,5 proc., w kwietniu moze wzrosnac do 6
      proc. a na jesieni do 7-7,5 proc. W zwiazku z tym mozna byc pewnym,
      ze juz niedlugo kurs zlotego do dolara zblizy sie do 2 zl, a euro do
      3,40-3,30 zl. Do tego dodac nalezy przeplywy w granicach 4 mld euro,
      które przekazywane codziennie do kraju z tytulu wynagrodzen Polaków
      zarabiajacych za granica, które w wiekszosci rodziny wymieniaja na
      zlotówki i przeznaczaja na koszty utrzymania i zakupy oraz
      kilkanascie miliardów euro srodków pomocowych z UE równiez
      zamienianych na zlote. Jest równiez pewnie, ze jesli RPP nadal tak
      jednostronnie i slepo bedzie podnosic stopy procentowe, a
      amerykanski Fed bedzie je systematycznie obnizac, to kapital
      spekulacyjny bedzie masowo naplywal do Polski, co oczywiscie umocni
      zlotego az do wybuchu kryzysu.

      Drogie kredyty

      Pamietajmy, ze znaczna czesc kredytów hipotecznych to kredyty w
      walutach, w tym frankach szwajcarskich, a stopy procentowe w
      Szwajcarii nie rosna. Zadowoleni moga byc ich posiadacze -
      zadluzenie przy silnym zlotym sie zmniejsza. Tylko ze zadluzenie
      Polaków w walutach zagranicznych wynosi zaledwie 70 mld zl, podczas
      gdy zadluzenie reszty Polaków (w sumie ok. 200 mld zl) jest w
      drozejacym zlotym, a 77 proc. polskich rodzin nie ma zadnych
      oszczednosci i z niepokojem patrzy na gwaltownie rosnace ceny i
      koszty utrzymania.

      Problemy eksportu

      Co z tymi, którzy zyja z polskiego eksportu, którego wartosc siega
      ok. 350 md zl, a az 80 proc. z tej kwoty uzyskiwana jest ze
      sprzedazy polskich towarów do UE. Czy coraz mocniejszy zloty pomoze,
      czy raczej zaszkodzi bedacemu coraz bardziej na krawedzi
      oplacalnosci polskiemu eksportowi? Sygnal ostrzegawczy nie zostal
      zauwazony - w grudniu 2007 r. deficyt obrotów biezacych wyniósl 2
      mld euro. Graniczny poziom oplacalnosci polskiego eksportu to dzis
      3,6 zl za euro. Z pewnoscia zyskuja obecnie importerzy sprowadzajacy
      do polski towary za blisko 400 mld zl - silniejszy zloty to nizsze
      ich ceny i wiekszy zysk.

      Wszystko drozeje

      Euro jest najtansze od szesciu lat, a dolar od 14. Najwazniejsza
      waluta swiata traci na wartosci i niepredko sie to zmieni. Na razie
      jedynym pozytywnym efektem tanszego dolara (obok tanszych wycieczek
      zagranicznych i tanich samochodów importowanych z USA) sa ceny
      paliw, ale i to moze ulec zmianie, jesli nasi dostawcy postanowiliby
      np. rozliczac sie w nieco bardziej stabilnym euro lub drastycznie
      podniesc ceny. Z pewnoscia nieco tansze sa odziez, buty,
      elektronika - glównie importowane z Chin. Drozeje polska zywnosc,
      uslugi i mieszkania. Drozejacy systematycznie zloty powoduje, ze
      Polska staje sie krajem drogim. Coraz drozsze sa wakacje w Polsce,
      samochody, rozmowy telefonicznie, ceny gazu, benzyny i
      elektrycznosci. Nawet oplaty za autostrady, których praktycznie
      jeszcze nie mamy, sa wyzsze niz w wielu krajach UE. Dalsze
      utrzymywanie takiego kierunku zmian walutowych, obliczonych na
      aprecjacje zlotego i trend nieingerowania ze strony NBP, moze
      wstrzasnac nie tylko kosztami utrzymania Polaków (masowe zadania
      placowe), ale równiez bilansem handlowym i obrotów platniczych z
      zagranica. Jest to jeszcze jeden nieslychanie niebezpieczny efekt
      wzrostu wartosci zlotego - dla polskich rezerw walutowych.

      Przejadanie rezerw

      Mocny zloty pozera panstwowe oszczednosci w postaci rezerw
      walutowych. Polska ma nadal az 40 proc. rezerw w dolarach, mimo ze
      przecietny Polak juz dawno zamienil swoje oszczednosci dewizowe z
      dolarów na euro. Oficjalnie aktywa rezerwowe NBP wynosza 60 mld
      dolarów. Jesli amerykanska waluta nadal w takim tempie bedzie sie
      oslabiala, NBP odnotuje straty rzedu 18-20 mld zl z koncem tego roku
      w ramach rezerwy walutowej. Reszta polskich rezerw utrzymywana jest
      dzisiaj w euro - 40 proc., w slabnacym funcie brytyjskim 15 proc. i
      takze slabnacym dolarze australijskim - 5 proc. Rezerwy, które
      utrzymuje kazdy kraj, sa ulokowane w waluty lub skarbowe papiery
      wartosciowe, gwarantuja stabilnosc finansów oraz bezpieczenstwo
      panstwa, chronia przed atakami spekulacyjnymi (slynny atak Georga
      Sorosa w 1992 r. na brytyjskiego funta - kosztowal krocie). Co
      ciekawe, nikt dzis nie zauwaza, ze w wyniku wzrostu wartosci zlotego
      w ostatnich 2-3 latach wyparowalo nam blisko 27 mld zl, tzw. rezerwy
      rewaluacyjnej, czyli róznicy miedzy nizsza cena zakupu walut
      zagranicznych, a ich cena obecna. Nie ma odpowiedzialnego za te
      straty. Byly to co prawda pieniadze wirtualne, ale byly. Czy podobny
      los nie spotka czesci rezerwy walutowej, która wirtualna juz nie
      jest z pewnoscia?

      Niezaradny bank centralny

      NBP nadal sporo swoich rezerw (40 proc.) utrzymuje w dolarach i
      generuje miliardowe straty dla Polski. To niewatpliwie bledna
      strategia. Trzeba podjac zdecydowane kroki i nie czekac az rezerwy
      walutowe stopnieja o kolejne 20-30 mld zl. Widac to chocby na
      przykladzie wyraznego wielokrotnego spadku udzialu dolara w obrotach
      na krajowym rynku walutowym. NBP jako bank centralny powinien odejsc
      jak najszybciej od blednej polityki monetarnej, wysokich podwyzek
      stóp procentowych, wysokiej aprecjacji zlotego i utrzymywania az 40-
      proc. rezerwy walutowej w USD. Strat z tego tytulu nie uda sie
      zminimalizowac. Czy wiec jesli dolar i euro beda slabnac tak
      znaczaco, powodujac wzrost wartosci zlotego, nie doprowadzi to
      lacznie z drastycznymi podwyzkami cen gazu, energii elektrycznej i
      benzyny oraz zywnosci do takiego wzrostu kosztów utrzymania Polaków,
      ze spirala zadan placowych nie bedzie miala konca i bedzie
      spolecznie uzasadniona, a nasza produkcja stanie sie nieoplacalna?

      Janusz Szewczak
      Autor jest niezaleznym analitykiem gospodarczym


    • Gość: AdamS . Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.eranet.pl 25.03.08, 23:23
      Dzień dobry.Nie chcę awantury ani kłótni ale myślę,że Pan jest w błędzie (lub
      nie).A to dlaczego? Szanowny Pan dyktuje ceny mieszkan ALE GDZIE( PRAWDOPODOBNIE
      OPIERAJąC się na cenach LONDYńSKICH).Płaca brutto wynosi od pewnego czasu 5.35
      NA RęKę ,czyli netto.Byc moż ktoś z Pana rodziny LUB ZNAJOMYCH padł ofiarą
      oszustwa .Mieszkałem w Birmingham i znając ceny i to miasto (drugie pod względem
      wiekości w UK nie spotkałem się z tym , aby ktos żądał taką kwotę za
      mieszkanie.)Podobnie płaca za pracę nigdy nie spadała poniżej 5.80 na reke
      płacone przez agencję pośrednictwa....(NADGODZINY,czyli sobota i niedziela W
      Gł€PIEJ MLECZARNI To tylko 7 Pandów na rękę(kurs waluty to nie UK. tworzy).A czy
      Szanownemu Panu ktoś wspomniał ,ż ANGOLE ZWRACAJą PODATEK,JEśLI NIE
      PRZEKROCZYłEś KWOTY 5035 TYSIąCA PANDóW W OKRESIE ROZLICZENIOWYM. W moim
      przypadku pracowałem na przełomie 2006(JESIEń)/2007(JESIEń) I O TYM NIE
      WIEDZIAłEM.SłOWO.Juz po złożeniu papierków w "pieprzonym angielskim HM
      Revenue&Cus" otrzymałem czek na ponad 1278 GBP .JUż W POLSCE W W MOIM BANKU,BO
      TAKI IM PODAłEM.Ale mnie mnie orżneli,bo 2 dni póżniej musiałem wyjechać i w
      .....URZęDZIE PODATKOWYM ZOSTAWIłEM KOPERTę ZE ZNACZKIEM I PROśBą,ZE PROSZę
      ODESLAć MóJ CZEK DO POLSKI.Ok? Ico słysze ??? To ich pieprzone NIEUPRZEJME - NO
      PROBLEM. I co , ku.. ,wszystko doszło.Ale mnie orżęli....Jaki morał..-A no
      taki, że nie wiesz gdzie trafisz i co będzie??? A najciekawsze jest to,że znowu
      sprawdza się powiedzenie,,,,żE O WOJSKU WIE NAJWIęCEJ TEN, KTO TAM NIGDY NIE
      BYł.Pozdrawiam wszystkich POLAKóW W UK. Ps. Mam nadzieję,że kurs GBP pójdzie do
      góry.Pozdrawiam.Good Night and good morning in NEW POLAND.Thank You-
      England.Have e nice years.Bye bye. See You.
      • tombanach Re: Obalam mit zarobków w Anglii 27.03.08, 00:18
        ja zaczelem liczyc ile na co pracuje, np. kilka minut, godzin,
        dniowka, tydzien, sama swiadmosc ze oto cos chce kupic i to kosztuje
        rownowartosc np. godziny mojej pracy jest mila, zaleznie od wartosci
        towaru czy uslugi to ze przesiedze w pracy kilk minut czy tam
        godzin, chetnie bym sie dowiedzial ile czasu na co trzeba
        przepracowac w PL zwlaszcza za minimalne stawki, widze po rodzinie i
        znajomych w PL ze ja na to samo pracuje dzien w UK a oni tydzien w
        PL,

        uzytkownik izabelski zdaje sie ze mnie pyta jak place gotowka czy
        karta, odpowiada, ze ide do bankomatu, wyciagam gotowke, i gotowka
        place prawie wszedzie, karta staram sie jak najrzadziej, czasem on
        line za bilety lotnicze, ale w sklepach prawie wylacznie gotowka;
        • izabelski Re: Obalam mit zarobków w Anglii 27.03.08, 02:41
          tak tez myslalam, ze nie placisz karta

          gdybys skrupulatnie spisywal swoje wydatki na jedzenie w roznych
          sklepach, to okazaloby sie, ze nie jest to £20/tydzien ale pewnie
          £40-50

          ja bardzo dawno temu - w polowie lat 90-tych tak robilam
          i wtedy we dwie z kolezanka wydawalysmy £27/tydzien kazda (a
          prowadzilysmy wspolna kuchnie), robiac zakupy glownie w Sainsburys
          bylo pozywnie i bezmiesnie - wiec inny koszyk zakupow (wlaczywszy
          srodki sprzatajaco-piorace)

          • tombanach Re: Obalam mit zarobków w Anglii 27.03.08, 05:18
            jezeli ja z bankomatu wyciagne 20 funtow i w ciagu tygodnia je wydam
            i pare pensow zostanie to jakim cudem wyniosa mnie wydatki 40-50£?
            jezeli tak to dziala to super: wyciagam 20 funtow a place za 40-50;
            jak to mozliwe?


            nie place karta z innego powodu, jak ja dostalem karte to placilem
            wszedzie gdzie popadlo, radoche mialem, ze gotowki nie trzeba, do
            czasu jak kupilem pare biletow lotniczych z biura flightcentre,
            placilem tam karta, wypatrzylem tam ze spisali caly numer z karty
            jak i numer cv na odwrocie, nie spodobalo mi sie to, i zaczelem
            potem dostawac mase spamu na pewien email, ktorego w flightcentre
            nie podawalem, ale przy wyrabianiu karty podalem ten wlasnie email w
            banku, no i zaczelo sie przysylanie mi ofert biletow lotniczych do
            zakatkow swiata ktore wlasnie lubie a nawet tam nie bylem, przy tym
            pominiete byly miejsca ktore wogole nie nie interesuja, ktos
            rozpracowal moj portret psychologiczny jako klienta, wyczul klienta
            i gdzies to przehandlowal bo zaraz doszly tez oferty kupna on line
            artykulow ktore by mi sie przydaly, zadne tam barachlo jakie sie
            teraz dostaje, starannie wyselekcjonowane oferty, tylko to co ja
            lubie, mocno mnie to zastanowilo skad ktos ma takie dane, i to ze na
            ten email wlasnie? widac ktos analizuje grubsze zakupu przy pomocy
            karty visa, rozpracowuje klienta i handluje tymi danymi; problem
            zniknal jak przestalem kupowac na karte czy to online czy w
            sklepach, gotowka z bankomatu i do sklepu, i wiecej tego spamu nie
            ma od kiedy tak zaczelem robic;

            a tak bym chetnie poczytal co to do jedzenia mozna nakupic w
            sainsbury za 200 funtow na osobe miesiecznie;
            • izabelski Re: Obalam mit zarobków w Anglii 29.03.08, 13:46
              chodzi o to, ze jak piszez,ze napakowales zamrazarke jakims
              jedzeniem - to ci sie nie zmiescie w twoich 20 funtach tygodniowo -
              i tyle

              a jak wydac 200 funtow na miesiac w Sainsburys?
              czy jesz "Taste the difference" ?
              jedzenie organiczne, pijesz wino do posilkow, kupujesz ryby, dobre
              gatunki makaronow, olej z oliwek z pierwszego wytloku, sery kozie,
              swieze ziola, chelb pszenno-zytni, awokado, malutkie pomidory, i
              wiele innych nie wspominajac o gotowym jedzenium slodyczach czy
              lodach jak np. H-D

              to tylko kilka przykaldow, gdzie roznice w cenie pomiedzy tym co ty
              kupujesz a powyzsza lista bez problemu wypelni luke pomiedzy 20 a 70
              funtow

              mnie absolutnie nie interesuje kto co je - ale podtrzymuje,ze za 20
              funtiow w Sainsbrys na tydzien sie nie wyzywisz - i tyle
              sam piszesz wyzej, ze kupujesz i Tesco i w Lidlu, wiec nie
              generalizuj i nie wprowadzaj nikogo w blad
              • Gość: deos Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: 80.168.115.* 31.03.08, 17:01
                200 funtow miesiecznie na osobe na jedzenie to na prawde nie duzo... To przeciez
                tylko 43 funty na tydzien lub nieco ponad 6 funtow na dzien (!). Slyszalem, ze w
                Lindlu i Asda jest tanio, ale watpie ze az tak tanio, ze mozna zdrowo jesc za 6
                funtow dziennie. Zwykle 500g filetow z kurczaka kosztuje ponad 6 funtow a to
                nawet nie jest pelen posilek... Nie mowie juz o np. rybach - jedna porcja
                lososia 8 funtow + warzywa 2 funty + ryz, przyprawy, oliwa 2 funty... Razem 12
                GBP. A to tylko obiad, gdzie sniadanie i kolacja plus napoje do tego?

                My w dwie osoby przy dosc oszczednym zyciu wydajemy obecnie grubo ponad 500
                funtow miesiecznie na jedzenie, glownie w Tesco i Waitrose bo te supermarkety
                mamy kolo siebie.

                Moze 5 lat temu mozna bylo przezyc za 20 GBP na tydzien ale nie dzisiaj.
                • ratpole on a personal note.... 31.03.08, 17:55
                  Gość portalu: deos napisał(a):

                  > My w dwie osoby przy dosc oszczednym zyciu wydajemy obecnie grubo ponad 500
                  > funtow miesiecznie na jedzenie

                  I dlatego powinniscie przestac, bo zaczynacie oboje niezdrowo wygladac.
                  Otylosc powoduje, ze czlowiek staje sie ociezaly i nie ma ochoty do podejmowania
                  ryzykownych dzialan jak skoki ze spadochronem lub zyskowne inwestycje
                  • tombanach Re: on a personal note.... 31.03.08, 23:39
                    ja przejrzalem na oczy w pierwszym roku pobytu jak jeszcze
                    pracowalem na produkcjach i magazynach, zobaczylem jak sie co
                    produkuje, i ile to potem kosztuje w sklepach; do tego mam znajomego
                    technologa zywnosci, co tu w kilku processing plants pracowal, to on
                    kupuje jeszcze taniej niz ja;

                    organic food, owszem to kosztuje, tylko ze rok temu to tu byla afera
                    za jajka, co to mialy byc organic, a sie okazaly caged, byly tez
                    angielskie ekologiczne jablka co to sie okazaly nowozelandzkimi ze
                    znacznie przekraczajacymi normy zawartoscia pestycydow, tak samo
                    zdrowe pomidory, od czasu do czasu wychodzi na wierzch jakie to
                    ekologiczne; pare lat temu moj znajomy pracowal u rolnika w Danii,
                    ekologicznego rzecz jasna, a byl ow farmer ekologicznym bo zuzywal
                    troche mniej niz 200 kg nawozow rocznie na hektar pola, bo gdyby
                    zuzywal wiecej niz 200 kg to juz ekologicznym by nie byl, w tym
                    samym czasie polski rolnik kasy na nawozy nie mial i zuzywal srednio
                    rocznie 70 kg nawozow na hektar i ekologicznym z tej racji nie mogl
                    byc;;

                    win nie lubie, wole piwo; a dlaczego napelniam zamrazarke, pisalem
                    wczesniej, w tesco bywaly promocje na mrozonki z indyka, filety, jak
                    i obnizka cen na produkty Bernard Matthiew po ptasiej grypie; to
                    kupowalem kilka opakowan, tak samo mince u rzeznika jak kupuje 5 kg
                    za 5 funtow to mi starcza na dlugo, szlo na to kasy wiecej ale w
                    nastepnych tygodniach przez to wydawalem mniej, co w sumie wychodzio
                    na to samo; zjem smacnzie, tak jak lubie gotowac i przyrzadzac, no i
                    tanio,i nie daje sie wrabiac cenowo;
                    • tombanach przeplacanie 04.04.08, 12:01
                      no i dzisiaj artykul sie ukazal na wp. na temat wloskiego wina jak i
                      sera:
                      wiadomosci.onet.pl/1723483,12,item.html
                      70 milionów litrów toksycznego wina, zawierającego nawozy i kwas
                      solny, znajduje się na sklepowych półkach we Włoszech - ustalił
                      inspektorat kontroli produktów rolnych.
                      O skandalu z produkcją skażonego wina na masową skalę pisze w
                      najnowszym numerze włoski tygodnik "L'Espresso".

                      Afera z trującym winem dotyczy - jak się podkreśla - nie tylko tego
                      najtańszego w cenie do 2 euro za butelkę, ale także najlepszych
                      gatunków tego trunku, przede wszystkim słynnego Brunello....



                      no to zycie kosztuje obiad z winkiem to przyjemna sprawa, tylko ze
                      kwas solny to kosztuje dosc tanio, taniej niz te wino co ludzie
                      pija, worek nawozow tez wyjdzie taniej niz wina z lepszej polki,
                      zyjemy w wolnych czasach,i kazdy decyduje na co wydaje swoje
                      zarobione pieniadze, ale jakos nie widze sie w roli wypijacza kwasu
                      solnego w mniemaniu ze to wysokogatunkowe wino i to za niezle
                      pieniadze;

                      naprawde ten moj znajomy technolog zywnosci to zyje smacznie za
                      jakies 10-15 funtow tygodniowo mimo ze dobrze zarabia, wiele rzeczy
                      robia z zona w domu, on juz sie napatrzyl jak co i z czego sie
                      produkuje;
                • Gość: amarula Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: 91.105.194.* 17.08.08, 23:10
                  wlasnie sie lenie przed kompem po pysznej kolacyjce - dzis akurat wolowina ale
                  kilka dni temu byl losos z pieczonymi ziemniaczkami i salata, do tego wino -
                  porcja swiezego lososia w asdzie - 2funty, mrozony pewnie tanszy. jakby dobrze
                  poszukac na polce z alko to pewnie i w 10 bysmy sie na dwie osoby zmiescili.
                  jesli Ciebie porcja ryby w markecie kosztuje 8 to gratulacje.. ;)
                  • Gość: Aryt Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.zone3.bethere.co.uk 17.08.08, 23:33
                    > jesli Ciebie porcja ryby w markecie kosztuje 8 to gratulacje.. ;)

                    Przeciez chyba napisal; wyraznie ze slyszal ze w Asdzie lub Lidlu bedzi etaniej, nawet nie wspomnial o tym ze kupowal w markecie. A jesli nie wiesz ile powienien kosztowac losos to zapraszam tutaj:

                    www.fishfarmer-magazine.com/news/fullstory.php/aid/1496/Salmon_prices__falling_sharply_.html
                    Dla ulatwienia jedna korona norweska okolo 0,44PLN czy jak kto woli 10p
    • Gość: konrad wallenrod Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.lutn.cable.ntl.com 20.08.08, 18:03
      Czesc,

      Jako, ze wracam po roku pobytu do kraju i bywalem tam czesto, mam trzezwy umysl,
      odnosze sie do waszych opini...

      po 1) tak prawda, rzeczywiscie mitem sa wielki zarobki w Anglii, tym bardziej,
      ze przez mnogosc Polakow w UK spadaja stawki, po drugie funt kosztuje niekiedy
      nawet nie 4 zlote, tak wiec odkladac z mysla na zlotowki sie nie oplaca

      2) niestety Polacy jakosc zycia w UK a w Polsce, relacja cen do wyplat to niebo
      a ziemia, tu po miesiacu pracy, nawet najgorszej za te 5,5 funta, zyjac
      normalnie, mozesz pojechac na Majorke, w Polsce nigdy...

      3) rzeczywiscie mieszkanie i rachunki sa drogie, ale tu na nie zarobisz, w PL
      ledwo oplacisz te rzeczy

      4) tu, nie majac kwalifikacji zarobisz 5 tys. PLN (telewizor 32' kosztuje 400
      funtow (1600 pln), w PL nie majac kwalifikacji 1 500, o cenie telewizora nie
      wspomne...

      5) urzednicy, sprzedawcy, sluzby publiczne sa nastawione na pomoc, nie olewaja
      Cie, nie przeszkadzaja, sluza pomoca!

      5) NAJWAZNIEJSZE: nigdy nie bedziesz ANGLIKIEM, na ulicy, obojetnie jak mowisz
      po angielsku, w pracy, w sklepie, klubie, beda sie do ciebie usmiechac, lecz za
      uchem mowic: fucking polish wanker, bollox, asshole, itd...

      dlatego: odbudujmy Polske za angielskie funty, zrobmy cos z tym krajem!

      Pozdrawiam,
      Lukasz.
        • Gość: tiptop Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.t-mobile.co.uk 21.08.08, 15:30
          Ja tylko nie rozumiem czemu mialbym byc anglikiem? Jestem polakiem i chocbym nie
          wiem jak dobrze wladal angielskim polakiem pozostane. Przegrane Powstanie
          Warszawskie znaczy dla mnie 100 razy wiecej niz 10 bitew pod Hastings.
          Do usmiechow anglikow, tak jak i ich "bitchenia" przykladam mniej wiecej tyle
          uwagi, co do usmiechow i obrabiania dupy przez polakow, czyli niewiele.
          A czy z Polska da sie cos zrobic, nawet z angielskimi pieniedzmi? mam na ten
          temat zdanie delikatnie mowiac sceptyczne. Choc zycze wszystkim jak najlepiej.
          • 10iwonka10 Re: Obalam mit zarobków w Anglii 21.08.08, 18:57
            >>>Ja tylko nie rozumiem czemu mialbym byc anglikiem/>>>

            Zgadzam sie i ja tez tak mysle ale niestety duzo osob tutaj ma
            kompleksy wstydza sie mowic po angielsku bo inny akcent, wstydza sie
            Polski....

            >>Do usmiechow anglikow, tak jak i ich "bitchenia>>>

            Moze moj poglad bedzie niepopularny ale to bitchenie to
            glownie 'working class, common people' tutaj- im wyzsza klasa
            spoleczna ludzie maja do ciebie wiecej szacunku zwlaszcza jesli cos
            soba reprezentujesz.


            • Gość: konrad wallenrod Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.lutn.cable.ntl.com 21.08.08, 20:16
              wyzsze klasy spoleczne to sa w Palacu Buckingham... zas idolem 90 procent
              spoleczenstwa jest tu mierny pilkarz pozujacy nago, grajac w lidze USA, gdzie
              pilke ogladaja co najwyzej imigranci z Meksyku...

              zas ktos napisal cos o obrabianiu dupy przez Polakow: o tak, to rzeczywiscie
              prawdziwe zjawisko, niemal tak popularne jak dumne noszenie sie z polskoscia
              poprzez pamiec o przegranych powstaniach, mimo, ze pewnie jest sie potomkiem
              Lemka, przesiedlenca albo chlopa, ktory nigdy powstania zadnego nie poparl, bo
              mu na reke bylo z wladza, ktora mamila go wolnoscia za bierna postawe

              byc moze jednak wyrosna jacys mniej dumni ze swojej podrecznikowej Polskosci, a
              bardziej dumni z bycia dobrym czlowiekiem w obecnej Polsce budowniczowie czegos
              lepszego w RP, oby!
      • Gość: iron polska IP: *.1.algo.radman.pl 30.08.08, 19:18
        ... tydzien temu stałem sobie w kolejce w banku (w Polsce), za mna
        była kobieta której sie wyraznie spieszyło. spytała sie mnie czy ja
        wpuszcze przed siebie gdyz jeszce dzisiaj musi zapłacic pensje
        swoim pracownikom(l. mnoga). Ta kobeta wypłaciła 1500 zł (ciekawe
        ilu pracowników chciała opłacic ta kwata). Tutaj masz odpowiedz
        dlaczego ludzie uciekaja z Polski.
        Autorem tego tematu jest chyba sfrustrowany polski przedsiebiorca
        krwiopijca badz nieudacznik, któremu uciekaja pracownicy.
        • Gość: gostek Re: polska IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 07.09.08, 10:48
          po pierwsze czy to co wydajecie na wyzywienie to na sniadania obiady
          kolacje???
          cytuje:
          jajka pudlo 12 sztuk chyba na poziomie 1,5 funta albo mniej WIECEJ

          kurczak z sains. jakies 2-2,5 funta, na tydzen _ WIECEJ
          JAKIES 3.3.5
          mince na kotlety, kupuje u drobnego
          rzeznika, wychodzi chyba okolo funta za kg, W SAINT ZA 2 FUNTY MASZ
          500 g - jakie ty mieso widziales
          bo jak bralem 5 kg na

          probowalem; czasem jakies mrozone hamburgery, te zwyle 1-2 funty za
          8 sztuk - normalne hamburgery to 4 za 2 funty
    • borys30wr1 Re: Obalam mit zarobków w Anglii 14.09.08, 10:03
      raczej nie wypowiadam sie na takich forach bo to jest bez sensu, bo
      taka dyskusja prowadzi do nikad, gdzie jest ci dobrze tam mieszkasz
      i tyle, ale jak czytam wypowiedzi typu " nie bylem ale wiem" to rece
      opadaja. po pierwszw najnizsza placa w uk to 5.52, w pazdzierniku
      wzrasta o jakies 20p czyli bedzie cos ok 5.7, po drugie mozesz
      pracowac za najnizsza choc to generalnie specjalnosc agencji, ale
      jest cos takiego jak bonusy albo albo "obowiazkowe" nadgodziny
      lepiej platne, czyli ja pracuje 42.5h tygodniowo na co sklada sie
      36h platne po 6.2 bo taka mam stawke+6.5h nadgodzin *1.3 czyli
      8.06+bonus tygodniowy 25f za punktualnosc, razem brutto 300f z
      pensami do reki 240 tyg czyli mies 1050 do reki ,( rok ma 52 tyg/12
      mies, zgadza sie? ) zona zarobi 900, zycie z wynajeciem szeregowki i
      utrzymaniem auta kosztuje ok 1450 mies, zostaje 500f co miesiac i
      zyjemy normalnie po dwoch latach bytnosci w uk, choc zastanawiamy
      sie nad przeniesieniem do innego kraju za pare lat gdy podniesiemy
      kwalifikacje i jezyk bedzie perfekt, zaznaczam ze przyjechalem tu
      majac 250f w kieszeni bo tyle zostalo po sprzedaniu narzedzi i auta,
      gdy splacilem dlugi, za co szanuje uk? bo tu sie nie liczy kim byles
      przedtem, jesli potrafisz cos robic i znasz b.dobrze jezyk mozesz
      osiagnac prawie wszystko jesli tylko chcesz, fakt ze w tej chwili
      trwa to dluzej bo konkurencja spora i pracujesz na to, w polsce tego
      nie doswiadczylem
      ps.odnosnie zarobkow w grudniu do ostatniej tygodniowki+200f, brutto
      rzecz jasna
    • Gość: kasia Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.dsl1.easynet.co.uk 27.10.08, 14:52
      Nie bede obliczac co do grosza ile zarabiam miesiecznie, ile wydaje na jogurt a
      ile odkladam (w zlotowkach oczywiscie, bo mieszkajac od paru lat w UK, nadal
      kazda kwote przeliczam wg Ciebie na zlotowki....)

      Przyjechalismy tu z mezem prawie trzy lata temu, na poczatku zarabialismy place
      minimalna, czyli na nas dwoje na rok mielismy £20k brutto (aha, praca biurowa).
      W obecnej chwili mamy na nas dwoje juz £65k rocznie. Mam nadzieje, ze w
      nastepnych dwoch latach ta kwota wzrosnie do ok £90k.

      Nie chodzi o to by ograniczac wydatki, chodzi o to by robic wszystko, by
      podnosic zarobki;-))

      Ale oczywiscie, tacy jak Ty, nie chca sluchac opowiesci mojego typu. Wolicie
      wszystkich Polakow, ktorzy wyjechali zagranice, widziec jako noszacych cale
      zycie talerze, zywiacych sie w Lidlu a wszystkie wakacje spedzajacych w Polsce,
      bo taniej...


    • bugun Re: Obalam mit zarobków w Anglii 01.11.08, 19:10
      mozna wyzyc za najnizsza krajowa w uk... i nawet mozna odlozyc. ja pracowalam za
      5.52 na reke mialam 172£ za pokoj zaplacilam 50£ i mialam z glowy. reszta mnie
      nie interesowala. potrzafilam zaplacic za pokoj odlozyc i poszalec ;) Aktualnie
      mieszkam w londynie i powiem ze nie zamierzeam wracac do pl, tam nie ma
      zycia!!!!! nawet zarabiajac 3tys zl miesiecznie sie nie oplaca. tutaj na
      wszystko starcza i to nie trzeba zaciskac zebow by nic nie jesc a oszczedzic,
      choc i tak mozna tez sie szybko wzbogacic ;)
      • Gość: malinam Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.cable.ubr13.brad.blueyonder.co.uk 03.11.08, 11:55
        jak czytam niektóre wypowiedzi to mi ręce opadają.
        ludzie skąd wy macie takie informacje???????????????
        przyjedź tu najpierw, przekonaj się a potem pisz!!!!!
        mój mąż jest w UK dopiero od wrzesnia, ja jestem drugi tydzień i
        uwierzcie mi, ale jestem zaszkowana....zaszokowana pozytywni:)
        my wkońcu żyjemy jak ludzie, w końcu nie muszę się zastanawiać czy
        wystraczy mi na opłaty, czy do nastepnej wypłaty wystrczy nam na
        zycie, czy będę miała na buty dla dziecka????????????

        uwierzcie, że jesli dwoje pracuje tylko za najniższą pensje to na
        prwwdę zyją bardzo godnie co w Polsce za najniższą nie było
        realne.zaznacze ze mamy jeszcze 5-cio letnie dziecko i w końcu nie
        musze mu wszyskiego odmawiać :)

    • Gość: from Europe Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 17.11.08, 20:06
      risteard napisał:

      > Jestescie tutaj bardzo krotko i nie chwalcie dnia przed zachodem
      > slonca. Tutaj naprawde nie jest tak cudownie. I to pod kazdym
      > wzgledem. Ja zarabiam niezle, a po odliczeniu kosztow wychodzi mi ze
      > w kraju mialbym tylko 600 zl mniej. Naprawde wszystko zalezy od
      > punktu widzenia. Poza wzgledami ekonomicznymi sa jeszcze inne
      > aspekty. Czasami, kiedy jade tutaj autobusem pelnym rozwrzeszczanej
      > mlodziezy, trzymajacej buciory na siedzeniach, to marze o powrocie
      > do polskiego sosu.



      O ile pamietam to w jednym z tematow pisales ze sposrod wszystkich twoich
      znajomych, do Polski nikt nie mial ochoty wracac oprocz ciebie. Pozniej piszesz
      ze dales sie nabrac na statystyki wielkich powrotow, ktore okazaly sie guzik
      warte i postanowiles wrocic na wyspy. Wniosek prosty, zatraciles zdolnosc
      logicznego myslenia, badz nie posiadasz jej w ogole. W Polsce pracowales w
      sluzbach zatrudnienia czy pracy, z wyraznym ogladem problemu (jakos tak to
      okresliles). Mysle ze wieksza szanse na przechowanie do emerytury bedziesz mial
      jednak w sluzbach zatrudnienia, wroc wiec i nie mecz sie na emigracji.
          • risteard Re: Obalam mit zarobków w Anglii 29.11.08, 17:18
            Do Europe: Widze, ze zaiskrzyla ci moja opinia o angielskiej
            mlodziezy w autobusach. Domyslam sie, ze skoro pracujesz gdzies na
            budowie w Port Laoise, mieszkasz w komunie razem z siedmioma innymi
            Polakami, dla ktorych jedyna rozrywka jest sobotnie chlanie taniego
            piwa marki Dutch Lady, to takie rzeczy jak czystosc i kultura sa ci
            obojetne. Wybacz, ale mam inne poczucie estetyki. I sorry, nie
            nazywaj mnie emigrantem, nie zyje na zadnej emigracji - po prostu
            mieszkam tam, gdzie mam dobra prace. Teraz mam ja tutaj, w Wielkiej
            Brytanii, ale jesli znajde ciekawsza oferte w Szczecinie czy Pcimiu,
            to pewnie wyjade i nie twoj w tym zasrany interes. Rozumiem, ze jako
            emigrant mieszkajacy w Irlandii masz cos konstruktywnego do
            powiedzenia w omawianym tutaj temacie, ktory ci laskawie
            przypomne: "Obalam mit zarobkow w Anglii".
            • Gość: from Europe Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 29.11.08, 19:09
              risteard napisał:

              > Do Europe: Widze, ze zaiskrzyla ci moja opinia o angielskiej
              > mlodziezy w autobusach.


              Widze tez, ze masz problemy ze zrozumieniem prostego tekstu, wskaz mi prosze,
              gdzie sie odnioslem do angielskiej mlodziezy w autobusach?


              >Domyslam sie, ze skoro pracujesz gdzies na
              > budowie w Port Laoise, mieszkasz w komunie razem z siedmioma innymi
              > Polakami, dla ktorych jedyna rozrywka jest sobotnie chlanie taniego
              > piwa marki Dutch Lady, to takie rzeczy jak czystosc i kultura sa ci
              > obojetne. Wybacz, ale mam inne poczucie estetyki.


              Jestes na zlym tropie, probuj dalej.


              I sorry, nie
              > nazywaj mnie emigrantem, nie zyje na zadnej emigracji - po prostu
              > mieszkam tam, gdzie mam dobra prace. Teraz mam ja tutaj, w Wielkiej
              > Brytanii, ale jesli znajde ciekawsza oferte w Szczecinie czy Pcimiu,
              > to pewnie wyjade i nie twoj w tym zasrany interes. Rozumiem, ze jako
              > emigrant mieszkajacy w Irlandii masz cos konstruktywnego do
              > powiedzenia w omawianym tutaj temacie, ktory ci laskawie
              > przypomne: "Obalam mit zarobkow w Anglii".

              A migrant zarobkowy moze byc?. Rozumiem ze ty konstruktywnie obalasz mit
              zarobkow w Anglii, hehe
            • Gość: Jack Re: Obalam mit zarobków w Anglii IP: 78.150.164.* 18.01.09, 23:49
              Hmmm
              Żeby zrozumieć trzeba przeżyć !!! jak nie masz doświadczenia nie wypisuj głupot
              !!! za najniższe wynagrodzenie można tu godnie żyć , czego na pewno nie można
              powiedzieć o Polsce . Bzdury typu 600 funtów za mieszkanie + 5 osób w jednym
              pokoju oraz 100 funtów na miesięczne wyżywienie + środki czystości pozostawiam
              bez komentarza !!! Jak na całym świecie no może poza Polską warto inwestować w
              wykształcenie , język to podstawa która zwiększa twoje szanse na lepiej płatną
              pracę , niezależnie od tego w jakim zawodzie chcesz pracować. Emigracja boli to
              prawda nie jest kolorowo ale też poszerza horyzonty .
              Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka