Dodaj do ulubionych

Migration of 350,000 is biggest for centuries

15.05.06, 21:29
www.timesonline.co.uk/article/0,,2087-2179440.html
Obserwuj wątek
    • steph13 Re: Migration of 350,000 is biggest for centuries 15.05.06, 22:22
      Plakac mi sie chcialo czytajac ten artykul dzisiaj rano, glownie ze wstydu , ze
      kraj w ktorym sie urodzilam doprowadzil do tak upokarzajacej, masowj tulaczki
      zarobkowej wlasnych ludzi. Nie jestem patriotka, ale czekam teraz na naplyw
      Bulgarow i Rumunow bo moze wtedy o Polakach przestana wiecznie pisac.
    • jaleo Re: Migration of 350,000 is biggest for centuries 15.05.06, 22:47
      Wiecie co, moze ja bardzo dziwnymi drogami chadzam, ale ja naprawde bardzo,
      bardzo rzadko spotykam Polakow. W mojej pracy (bardzo duze biuro, ok 1,000
      osob) sa dwie Polki, z tego jedna oddelegowana z polskiego biura (tzn.
      zatrudniona w Polsce). W ciagu ostatnich kilku lat slyszalam polska mowe w
      supermarkecie 2 razy (slownie: dwa), w centrum handlowym 1 raz i w centrum
      Newcastle 1 raz. Kelnerzy i barmani tez mi sie sami Brytyjczycy trafiaja.
      Szwagier prowadzi wlasna firme budowlana i z zadnym Polakiem nie mial
      stycznosci (!).
      Natomiast nietypowe polskie przypadki, ktore sie napatoczyly, to Polka
      instruktorka tanca cyganskiego!
      • mgna Re: Migration of 350,000 is biggest for centuries 16.05.06, 17:20
        Ewuniu, ale ty tak daleko na polnocy mieszkasz ze zapewne Polacy tam jeszcze
        masowo nie dojechali. Poczekaj toroszeczke....w Londynie jest ich
        przepelnienie, w North West juz tez o wiele wiecej; napewno za rok i do was
        masowo dotra ;)

        W moich okolicach polski slysze najwiecej w polnocnym Cheshire gdzie duzo
        nianiek przyjezdza z PL i Czech. Tak pozatym to sa miesiace kiedy co osoba to
        po polsku mowi, ale sa miesiace kiedy nie slysze polskiej mowy wogole (no chyba
        ze pomiedzy soba i kolezankami z forum).
        • annamaria0 Re: Migration of 350,000 is biggest for centuries 16.05.06, 17:30
          Mieszkam w moim malym miescie w Hampshire 15 miesiecy i zauwazylam roznice -
          teraz slysze polski znacznie czesciej niz rok temu. Dziwie sie, bo tu jest maly
          i hermetyczny rynek pracy, troche knajp i hoteli, zadnych fabryk i duzych
          przedsiebiorstw. Wiem, ze jest troche polskich au-pair'ek, sprzataczek,
          kelnerek/ow i budowlancow.
          • aniek133 Southampton 16.05.06, 17:43
            To co ja widze to przechodzi wszelkie pojecie: Polacy sa WSZEDZIE!!! Na kazdym
            kroku, w kazdym sklepie, na kazdej ulicy. Polski na pewno czesciej slysze na
            ulicach niz jakikolwiek inny niz angielski jezyk. Co chwile widuje samochody z
            polskimi tablicami rejestracyjnymi. Obsluga w sklepach, barach, knajpkach -
            najczesciej polska. O tym kto sprzata to juz nie trzeba mowic. Sa tu takie
            miejsca pracy, ze wiekszosc zatrudnionych stanowia Polacy. Powstaja u nas
            polskie szkoly angielskiego. Jest biuro pomagajace Polakom. Zatrudnia sie
            Polakow wszedzie tam, gdzie klientami sa inni Polacy, a wiec w agencjach pracy,
            w Job Center, w tanszych marketach, w bankach, w roznych biurach i urzedach.

            Zjawisko tak sie nasila, ze powaznie obawiam sie jakichs negatywnych
            konsekwencji ze strony innych srodowisk. W tym kontekscie ciesze sie, ze
            wyjezdzam.
            Nie chce tez byc utozsamiana z tym polskim spoleczenstwem, ktore sie tutaj
            zjechalo......
            • annamaria0 Re: Southampton 16.05.06, 18:17
              Bywam, z racji bliskosci, w Southampton, i rzeczywiscie z latwoscia mozna
              uwierzyc w dane podane przez BBC South - mieszka tam co najmniej 20 tys Polakow,
              co stanowi bardzo znaczacy procent calej populacji. A rodzaj rodakow, jaki tam
              przyjechali... No coz, moj szwagier, ktory tam mieszkal pare lat, mowi o S.
              "miasto plebejuszy", w odniesieniu do tubylcow, ale widac moze dotyczyc tez
              przyjezdnych;-)
              • dorcia1982 Re: Southampton 17.05.06, 12:47
                Witajcie, ja mieszkam w Londynie i tez zauwazyłam bardzo dużą różnice , ilu
                Polaków napłynęło przez ostatni rok, ale dziwić się i nie dziwić. Przecież
                każdy przyjeżdza tu za chlebem, za lepszym życiem, a to że jest przepełnienie i
                tak naprawdębardzo zaniżają się zarobki wśród Polaków, to inna sprawa. Tak
                rozmawiamy i mówimy ile tych Polaków, i czasami sie nie przyznajemy że też
                jestesmy z Polski, ale popatrzcie na te inne narodowości, na hindusów,
                murzynów, ile tego tu jest, gdzie Polak jakoś sie dostosuje tu do warunków, a
                tamte narodowosci ze soba przywiozły całkiem inna kulture, zwyczaje, i tak
                naprawde oni tez zalali Anglię, tylko Polak chce pracować, i mysle ze nie czeka
                tylko na socjelne, od panstwa, a spójrzmy na te wszystkie inne narodowosci czy
                oni tak sie garną do pracy. Problem jest tego typu myśle, ze po prostu jest
                zbyt duży napływ, ale nie obwiniajmy Polaków, za to, chociaz czasami zachowanie
                Polaka jest bardzo zastanawiające. Także myślę że wszędzie dałoby sie do czegoś
                przyczepic.
            • princessjobaggy Re: Southampton 17.05.06, 14:07
              Akurat w Southampton duza ilosc Polakow to nie nowina. Zanim bylismy w Unii do
              S. przyjezdzaly juz tabuny Polakow.
              • annamaria0 Re: Southampton 17.05.06, 15:36
                To miasto portowe i zawsze przyciagalo przyjezdnych. I, jak to portowe miasta,
                jest nieco "seedy", bo zwykle w takich miejscach jest wieksza niz gdzie indziej
                liczba przemytnikow, prostytutek i wszelkiej masci podejrzanych typow. Na
                nieszczescie dla S., w czasie wojny centrum zostalo zbombardowane przez Niemcow
                i prawie calkowicie zniszczone, przez co miastu temu brakuje charakteru.
                Ale ma tez dobry uniwersytet, niektore wydzialy, np. oceaonografia, naleza do
                kilku najlepszych na swiecie.
                • aniek133 Re: Southampton 17.05.06, 17:35
                  "brak charakteru" - bardzo dyplomatycznie okreslilas, ze to miasto jest po
                  prostu beznadziejne :)))

                  Ja bylam zalamana jego brzydota, gdy przyjechalam tu po raz pierwszy. I do
                  dzisiaj uwazam, ze to najbrzydsza miejscowosc, w jakiej bylam w UK :)
                  Dziwie sie wycieczkom, ktore nawiedzaja Southampton - nie moge zrozumiec, co tu
                  mozna chciec ogladac :)

                  Tez mysle, ze tak duza liczba Polakow jest spowodowana przemyslowym charakterem
                  miasta, ktore ma calkiem niezla lokalizacje (bliskosc wybrzeza i Londynu).
                  • annamaria0 Re: Southampton 17.05.06, 18:16
                    Dlatego tez ciesze sie, ze nie musze tam mieszkac.
                  • jagienkaa Re: Southampton 17.05.06, 19:12
                    nawet w drużynie FC Southampton mają dwóch Polaków (Rasiak&Kosowski) hehe.
                    W moim małym miasteczku nie spotkałam nigdy Polaków i wątpię żeby tu jacyś
                    byli, ale jak jestem w Nottingham czy Derby zwykle gdzieś się natknę na rodaków
                    (zwykle z reklamówkami i łysymi pałami) - dzisiaj byłam w Asda i też Polki
                    jakieś się pętały.
                    I pomyśleć że jeszcze z 5 lat temu sensacją dla mnie było jak Polaków spotkałam
                    na ulicy:)
      • lucasa Re: Migration of 350,000 is biggest for centuries 17.05.06, 16:43
        jaleo napisała:

        > Wiecie co, moze ja bardzo dziwnymi drogami chadzam, ale ja naprawde bardzo,
        > bardzo rzadko spotykam Polakow. W mojej pracy (bardzo duze biuro, ok 1,000
        > osob) sa dwie Polki, z tego jedna oddelegowana z polskiego biura (tzn.
        > zatrudniona w Polsce). W ciagu ostatnich kilku lat slyszalam polska mowe w
        > supermarkecie 2 razy (slownie: dwa), w centrum handlowym 1 raz i w centrum
        > Newcastle 1 raz. Kelnerzy i barmani tez mi sie sami Brytyjczycy trafiaja.
        > Szwagier prowadzi wlasna firme budowlana i z zadnym Polakiem nie mial
        > stycznosci (!).
        > Natomiast nietypowe polskie przypadki, ktore sie napatoczyly, to Polka
        > instruktorka tanca cyganskiego!


        my pojechalismy na weekend do Peterborough (chyba tak sie pisze?),
        i z dwa razy slyszalam angielski. serio. poza tym, to polski wszedzie. nawet we
        francuskiej kafejce.
        A
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka