Dodaj do ulubionych

szukanie pracy - w sekrecie czy nie?

18.02.08, 14:42
zastanawiam się nad zmianą pracy. poniewaz nigdy tego tutaj nie
robiłam, czuję się trochę zagubiona w działaniach, powiedzmy,
zakulisowych. gdybym była w polsce, nie powiedziałabym pracodawcy
ani słowa, do chwili zapięcia na ostatni guzik spraw w nowej pracy.
i powiedziałabym dopiero w momencie złozenia wymówienia. przeciez
nigdy nie wiadomo, co by sie stało, gdyby się obecny pracodawca
dowiedział.

tutaj nei wiem, jak się zachowac. z jednej strony wiem, ze życzą
sobie referencji od aktualnego pracodawcy; a jedna z kolezanek
(angielka) przekonuje mnie, ze nie mogą mnie przeciez zwolnic ani w
zaden sposob ukarac za szukanie pracy.
A z drugiej, doswiadczenie z polski i rozmowa z inną koleżanką
(innej narodowosci, ale w uk od kilkunastu lat) sprawiają, że wolę
na zimne dmuchać (ta druga koleżanka twierdzi, ze na wstępnym
etapie, tj jeszcze przed interview i job offer nie ma co obwieszczac
szefowi, ze sie szuka innej pracy, bo zaczną mnie traktowac jako
potencjalnego 'leaver' i pozbędą się przy byle okazji.

jestem w kropce.
a jak wy przeprowadzaliście 'kampanie zmiany pracy'?
Obserwuj wątek
    • eutyfrona Re: szukanie pracy - w sekrecie czy nie? 18.02.08, 14:58
      Zauważyłam w kilku formularzach - podaniach o pracę, w miejscu na wpisanie referentów, (jednym z nich musi być obecny pracodawca) takie pytanie: "Czy zgadzasz się, abyśmy skontaktowali się z Twoim obecnym pracodawcą przed rozmową kwalifikacyjną?" Czyli dają możliwość nieinformowania obecnego pracodawcy o szukaniu nowej pracy...
      I ja zaznaczam "Nie".
    • leggetta Re: szukanie pracy - w sekrecie czy nie? 18.02.08, 15:23
      Gdy ja podawalam kto moze mi dac referencje dodawalam ze nie chce
      aby kontaktowali sie z ta osoba na wstepnym etapie rektutacji.
    • monika_i Re: szukanie pracy - w sekrecie czy nie? 18.02.08, 15:39
      dlaczego chcesz zmienic prace? Jezeli poinformujesz pracodawce o
      swoich planach zawsze jest szansa ze zaoferuje ci podwyzke albo
      lepszy pakiet socjalny, moze zmienisz stanowisko w firmie?
      oczywiscie to nie pomoze gdy masz ochote robic cos zupelnie innego,
      ale kto wie, moze szef cie doceni i zyskasz?
    • realistka2008 Re: szukanie pracy - w sekrecie czy nie? 18.02.08, 15:54
      Dokładnie tak samo jak w PL, reakcje szefów to reakcje ludzkie,
      jedni podejdą to tego w porządku i będą Cię wspierać (raz mi się zdarzyło!), inni jak tylko się dowiedzą to wyślą Cię na gardening leave (miałam taką sytuację w firmie bo szef bardzo się obawiał, że odchodzący zabierze ze sobą klientów)

      Jako osoba która ma swój zespół widzę generalnie dwie tendencje:
      - ludzie, którzy mówią o tym, że zmieniają pracę- ci zazwyczaj tak naprawdę nie odchodzą tylko chcą albo podwyżki, albo awansu- generalnie to raczej takie wołanie, zwrócenie uwagi, że pracownik nie jest szczęśliwy.
      - ludzie, którzy nic nie mówią tylko po prostu odchodzą gdy znajdą inną pracę- to ci którzy naprawdę odejść chcą i ich raczej już nie zatrzymam

      Oczywiście, że nikt nie może Cię zwolnić za samo szukanie pracy, ale nie wiesz ile Ci to zajmie i ile czasu będziesz tam jako "leaver". A reakcja szefa może być bardzo różna.

      Gdy ja złożyłam wypowiedzenie w poprzedniej firmie to szef zaczął mnie traktować jak powietrze, pomijał przy ważnych spotkaniach mimo iż ciągle pewne sprawy mnie dotyczyły, wyraźnie nie krył niezadowolenia i robił różne przytyki.
      A ponieważ przez okres wypowiedzenia ciągle musiałam do pracy przychodzić to przez ten miesiąc atmosfera była naprawdę okropna i bardzo się męczyłam.

      No i tak jak już dziewczyny napisały, bardzo często masz opcję by nie kontaktowano się z Twoim obecnym pracodawcą na wczesnym etapie rekrutacji, więc referencje nie są problemem.

      Ja osobiście wysyłając życiorysy do potencjalnych pracodawców podczas gdy jeszcze pracuję nie podaję nawet nazwy obecnego miejsca pracy. Piszę tylko ogólnikowo "leading UK consultancy".
      No ale moja specjalizacja jest bardzo wąska i po kilku latach pracy gdzie się nie ruszę to natykam się na znajome nazwiska.

      Na tej samej zasadzie jeśli ja dostaję życiorys od kogoś kto pracuje lub pracował u konkurencji to pierwszą rzeczą którą robię jest telefon do tej firmy i mały wywiad dlaczego ta osoba odchodzi. Czasem można się niezłych kwiatków dowiedzieć. No ale to znów specyfika tego, że jest to tak wąska działka i wszędzie znajdzie się ktoś znajomy i skory do plotek :)
    • formaprzetrwalnikowa ps 18.02.08, 16:32
      dzięki za wasze głosy.
      własciwe to niezupełnie chce zmienic prace - wolałabym przejsc na
      part time i reszte podzielic między studia i te nową prace. nowa
      praca jest z zupełnie innej beczki, wzięłabym ją w całosci, gdybym
      nie potzrebowała doswiadczenie klinicznego do studiów. a poza tym
      jest, neistety, tylko na rok, wiec zakładam,z e dokądś będę musiała
      wrócić.
      robi się to wszystko coraz bardziej skomplikowane.

      a co do referencji: tez mam okienko o kontaktowaniu się z
      udzielajacym referencji do 'odhaczenia'. mnie się wydawalo, ze jesli
      podaję kogos do sprawdzenia referencji, to ta osoba powinna o tym
      widziec i wyrazic zgodę na udzielenie takowych? czy się myle?
      • monika_i Re: ps 18.02.08, 17:23
        raczej powinna te zgode wyrazic... gdy odchodzilam na macierzynski
        wiedzialam, ze do tej pracy juz nie wroce i zapobiegawczo
        zadzwonilam do kilku klientow i zapytalam czy byliby chetni udzielic
        mi 'w razie potrzeby' owych referencji. na szczescie sie zgodzili.
      • mysz2006 Re: ps 18.02.08, 18:30
        to co napisalas powyzej calkowicie zmienia Twoja pozycje, poniewaz bedziesz sie doksztalcac. Z tego co piszesz nie bedziesz rezygnowac z pracy jaka wykonujesz tylko zamieniasz pelny etat na pol. Jesli masz porzadnego szefa, a tylko sama wiesz, jaki on jest - nie ma co kombinowac, zwlaszcza ze chcesz, z tego co rozumiem wrocic kiedys na pelny etat. Jesli mozesz podciagnac twoje nowe studia pod CPD to ja na twoim miejscu z niczym bym sie przed szefem nie ukrywala.

        Przypominam sobie jak kiedys pisalas o tym jak odchodzaca sekretarka poprosila cie o referencje, a w zasadzie postawila cie przed faktem dokonanym. Nie podobalo ci sie to, wiec nie rob tego samego swojemu szefowi.
        • formaprzetrwalnikowa referencje 18.02.08, 19:05
          ech, postanowiłam poprosic o referencje faceta, który do tej pory
          (do ubieglego tygodnia mniej więcej) był managerem mojego zespołu (i
          swietnie nam sie pracowało, ale teraz wymyslili podział na dwa
          zespoły i formalnie przynaleze do inengo zespołu; technicznie zas i
          tak podlegam zupełnie komu innemu) oraz moją tutorkę z uniwerku
          (dlatego,z e ona moze wypowiedziec sie na temat moich 'academic
          abilities' itepe a to się moze bardzo przydac w pracy, o ktorą się
          ubiegam).

          studia nie są problemem - one są juz w moim CPD. problem w tym, ze
          ta nowa praca jest trochę obok mojej podstawowej (a zdecydowanie
          blizej tej, która chciałabym w pzryszłosci wykonywac - cos jakby
          etap posredni, rzadko takie się zdarzają, a jeszcze rzadziej są tak
          swietnie opłacane i praktycznie pod nosem). i dlatego mzoe kolidowac
          ze studiami. nie wpominając o tym, ze obecna praca się pewnie nie
          podejmie, jak w ub roku, płacenia za studia i urlopu szkoleniowego.
          trudno, poradze sobie.

          chyba wymysliłam juz strategię przedstawienia tego szefowi. neich
          zyje plastyczność informacji!
          ;-)


          serdeczne dzieki, dziewczyny :))
          • funny.face Re: referencje 18.02.08, 20:27
            Ja od jakiegos czasu staram sie zmienic prace. Problem w tym, ze moj pracodawca
            NIE udziela referencji pozytywnych, jezeli sie go wczesniej ladnie o nie nie
            poprosi. Takze tydzien temu, po raz czwarty od wrzesnia, musialam do niego
            poczlapac, z nerwem w sercu i wybelkac... zamierzam aplikowac na inne
            stanowisko, czy nie bedziesz mial nic przeciwko.... Oczywiscie nie ma problemu,
            ale facet po prostu lubi czuc wladze w rekach...
            • monika_i Re: referencje 18.02.08, 22:06
              nie ma ku temu prawa. jezeli udzieli falszywych informacji mozesz go
              podac do trubunalu pracowniczego. znajoma wygrala taka sprawe i
              dostala, co prawda na papierze, odszkodowanie. ale czy warto?
              • robak.rawback Re: referencje 19.02.08, 00:46
                aghr forma juz z rok temu chyba byla na ten temat rozmowa na forum.
                jak nemusisz to nic nikomu nie mow wedlug mnie.
                najlepiej referencje wez od kogos z poprzedniej pracy. na poczatku
                mozesz ewentualnie podac te referencje z poprzedniej pracy na 'przed
                interview' a nastepne reference zaznacz ze juz jak sie zdecyduja cie
                zatrudnic.

                z drugiej strony mysle ze jednak chyba lepiej uprzedzic osobe ktora
                podajesz w references bo nie wiadomo jak zareaguje jak sie go/ja
                zaskoczy. warto sobie dobrze przemyslec wybor i potem zazanczyc w
                formularzu ze jak nie musza to niech nie niepokoja takiej osoby bo
                moze ci byc potrzebna do jeszcze nastepnej pracy jak bedziesz
                aplikowac za jakis czas

                z drugiej storny moze tez pojdz i popros o podwyzke taka o ktora
                wiesz ze ci nie dadza bo jest za duzo, jak ci nie dadza to mozesz
                wedy powiedziec ze masz wlasnie taka oferte ktora duzo oferuje no i
                zastanawiasz sie czy nie przyjac. etc etc

                generalnie mysle ze mowic mniej niz wiecej jak sie szuka innej pracy
              • mysz2006 Re: referencje 19.02.08, 10:09
                isnieje bardzo duza roznica miedzy referencjami wydanymi na odczepke, zeby tylko byly zgodne z prawda a referencjami ktore wyrazaja sie o pracowniku w superlatywach. Odfajkowanie kratki ze pracownik byl punktualny i nie byl pociagany do dopowiedzialnosci dyscyplinarnej rozni sie od opisowej opnii pozytywnego stosunku pracownika do pracy.
                • realistka2008 Re: referencje 19.02.08, 11:43
                  Ja zauważam coraz częstszy trend wydawania przez pracodawcę standardowego bardzo oszczędnego listu referencyjnego, szczególnie przez duże międzynarodowe korporacje, sektor prawniczy, bankowy.
                  List referencyjny jest mniej więcej w ten deseń, że potwierdzają iż taka osoba była zatrudniona na takim stanowisku przez taki okres czasu i że to jest company policy aby udzielić tylko i wyłącznie takich informacji.
                  Ostatnio na dość obszernym szkoleniu z zakresu HR tłumaczono nam, że właśnie w ten sposób firmy zabezpieczają się przed ewentualnymi procesami wytaczanymi przez byłych pracowników.
                  I że jako pracodawcy musimy być również bardzo ostrożni w wydawaniu referencji, nawet tych pozytywnych. Bo wtedy przyszły pracodawca naszego byłego pracownika też może nas pozwać do sądu o poświadczanie nieprawdy!
                  • mysz2006 Re: referencje 19.02.08, 12:20
                    w takim razie jest to paranoja do entej potegi. Czy ja jako
                    pracodawca jestem odpowiedzialna za to ze dla mnie pracownik staral
                    sie jak mogl a dla nowego pracodawcy robi minimum?

                    Referencje powinny byc wywazone, instytucje ktore chca sie pozbyc
                    pracownika daja zbyt dobre referencje. Zreszta doswiadczony HR'owiec
                    zaraz roznego rodzaju podtony wylapie.

                    Nikt przy zdrowych zmyslach nie zostawia ostatecznej decyzji o
                    zatrudnieniu na bazie referencji. Referencje sa tylko jednym z
                    elementow rekrutacji zreszta to jest chyba oczywiste.
                    • realistka2008 Re: referencje 19.02.08, 12:57
                      Mysz, pewnie i jest to paranoja, ale też paranoją jest, że ludzie pozywają do sądu coraz częściej kogo tylko mogą.
                      Tutejsze społeczeństwo coraz bardziej w tym względzie zbliża się do amerykańskiego. Nie jest tajemnicą dla nikogo, że żaden rozsądny pracodawca nie da nikomu złych referencji, bo może zostać pozwany do sądu.
                      Nie tak dawno głośno było o studentce, która pozwała do sądu swojego landlorda, bo po pijaku wlazła na dach garażu i na tym dachu tańczyła. Dach się zerwał a dziewczyna nieźle się poturbowała.
                      Inny przykład to lekarze przyznający (oczywiście anonimowo!), że przy porodach wolą zastosować cesarskie cięcie, nawet jeśli nie ma takiej potrzeby, właśnie z obawy przed ewentualnymi procesami sądowymi.
                      Albo gość, który pozwał do sądu swój council winiąc ich za swoją otyłość, bo nie chcieli mu poszerzyć drzwi wejściowych i on nie może wychodzić z domu.
                      To, że ten trend przenosi się również na sprawy pracodawca/pracownik nie jest więc żadną niespodzianką.

                      Nie chodzi o staranie się mniej lub bardziej.
                      Ale jeśli na przykład były pracodawca w referencjach oświadcza, że dpracownik jest biegły i ma doświadczenie w określonej aplikacji, a potem u nowego pracodawcy okazuje się, że pracownik nie ma o tym zielonego pojęcia?
                      Osoba prowadząca szkolenie o którym wspomniałam, podała nam właśnie taki przykład, oczywiście bez nazw firm, bo uczestniczyła w takiej sprawie. Nowy pracodawca wygrał proces, ponieważ udowodnili, że doświadczenie w tej właśnie aplikacji i w tym właśnie sektorze było kluczowe dla wybrania tej właśnie osoby spośród kilku podobnych kandydatów. A to doświadczenie mogło być potwierdzone tylko przez referencje poprzedniego pracodawcy.

                      My mieliśmy przypadek, że gość, który został zwolniony dyscyplinarnie za finansowe nadużycia pozwał firmę do sądu twierdząc, że zwolnili go bo był... niepełnosprawny!
                      Jedyna jego niepełnosprawność to był niewielki garb na plecach po dawnym wypadku. Nigdy, przez 15 lat jak tam pracował ten jego garb nie był dla nikogo problemem. Co więcej, ponieważ wypadek zdarzył się gdy już tam pracował to koledzy z pracy go wspierali i trzymali za niego kciuki gdy był w szpitalu.
                      Więc jego zarzuty były paranoją i wiele osób osobiście zabolały. A gość mimo to poszedł z tym do sądu.

                      Ludzie są naprawdę różni i dla zachowania twarzy czy dla pieniędzy zrobią naprawdę wiele.
                      Dlatego wcale mnie nie dziwi, że pracodawcy zabezpieczają się jak tylko mogą, przed potencjalnymi kłopotami. Nawet jeśli z boku wydaje się to paranoją.
                      • mysz2006 Re: referencje 19.02.08, 19:50
                        masz racje, kultura litigacji coraz bardziej przesiaka spoleczenstwo i to w wielu dziedzinach. Nikt nie chce odpowiadac za swoja glupote czy nieuwage - zawsze jest ktos inny winny. Armie ambulance chasers jeszcze w tym pomagaja. Cale szczescie ze przynajmniej do employment tribunal juz nie mozna tak ot sobie sprawy podac, trzeba przejsc przez wszystkie wewnetrzne procedury i arbitracje.

                        co do ambulance chasers, dla przykladu: moja praca sasiaduje z kilkoma biurami adwokackimi. Pewnego dnia pani ok 70-tki wychodzila ode mnie z pracy i upadla na chodniku tuz za drzwiami zewnetrznymi. Mamy dwa schodki (niezbyt strome) wychodzace z budynku i specjalny uchwyt/porecz zeby sie moznabylo przytrzymac. Otoz pani, bardzo elegancka kobieta, wychodzac zaplatala sie w poly swojego plaszcza i upadla. Momentalnie, ale doslownie momentalnie z budynku obok wyskoczylo 3 'adwokatow' dopytujac sie pani czy zeslizgnela sie z mojego schodka czy tez moze potknela sie na chodniku - bo jesli tak to oni pomoga jej zalozyc sprawe albo przeciw mnie albo councilowi. Cale szczescie ze pani byla na tyle uczciwa i przytomna ze powiedziala im ze upadla przez ten swoj obszerny plaszcz. Bardzo sie to panom adwokatom nie podobalo, ale jednoczesnie zadnemu nie przyszlo do glowy zawolac karetke! Cala gadka odbywala sie z pania zwijajaca sie z bolu lezaca na chodniku.(sic!) Stali nad nia doslownie jak sepy! a kobiecina zlamala sobie biodro w panewce.

                        Cisnienie mi skacze, jak widze w TV czy w prasie ogloszenia 'no win no fee'.

                        No i te wszystkie scams z ubezpieczalniami. Uzeram sie wlasnie teraz z takim jednym prawie rok. Pojechalam kiedys po meza do pracy. Czekalam na niego w samochodzie, silnik byl wylaczony. Po paru minutach podjechal za mna jakis samochod. Chwile potem, facet wali mi w szybe oskarzajac mnie za ja na niego wjechalam tylem. Bzdura kompletna oczywiscie, ale jego wersje potwierdza dwoch jego _znajomych_ ktorzy akurat przechodzili obok. Facet ubiega sie o odszkodowanie za naprawe samochodu i rzekomy whiplash. Cale szczescie ze zrobilam zdjecia tej rzekomej kraksy - na moim wozie ani pol zadrasniecia, ale mimo wszystko ubezpieczalnie sie miedzy soba kloca, bo tamten samochod mial faktycznie uszkodzony zderzak a ja w miedzyczasie place podwyzszone skladki dopoki sprawa nie zostanie zamknieta. Caly wypadek byl sfingowany o urazach na zdrowiu juz nie wspomne.
            • leggetta Re: referencje 19.02.08, 14:09
              Moj poprzedni pracodawca pomino tego ze wiedzial ze szukam innej
              pracy ( zw ze zmiana miejsca zamieszkania) i byl dobrze do mnie
              nastawiony, chcial aby go informowac kto ( dokladnie), skad i
              najlepiej kiedy moze dzwonic do niego w sprawie referencji...
      • vierablu Re: ps 21.02.08, 00:13
        Forma, a nie wchodziloby w gre zaproponowanie pracodawcy, ze Ty odejdziesz tylko
        na rok, bo chcesz w spokoju dokonczyc studia?
        • formaprzetrwalnikowa viera 21.02.08, 08:46
          niebardzo. zajęcia na uniwerku zajmują 1 dzien w tygodniu.
          potrzebuje mozliwosci pracy klinicznej, zeby zebrac 100 godzin
          doswiadczenia przez rok, a własciwie 9-10 miesiecy (to 2-3 godziny
          tygodniowo). jesli odejdę z tej pracy na rok, nie bede miała
          mozliwosci pracy kliniczej - ergo nie zaliczę roku. muszę więc
          pracowac co najmniej przez 2 dni w tygodniu, zeby to gdzies wcisnąć.
          moj klopot polega na tym, że ta druga praca ma neiwiele wspólnego z
          pierwszą i nic ze studiami. za to sporo z tym, co kiedyś bym chciała
          w zyciu robic, więc mam mozliwość zdobycia 'szlifów'.
    • izabelski Re: szukanie pracy - w sekrecie czy nie? 19.02.08, 01:08
      nie mam czasu czytac calego watku
      ale jedna uwaga - w twojej profesjii wszyscy sie znaja i czesto jest to
      towarzystwo wzajemnej adoracjii (oraz pelne klik i niereformowalnych osob na
      wysokich stanowiskkach)
      przemysl dokladnie jak to rozegrac, zebys nie spalila za soba mostow

      nie wiem jak to sie robi, ale na pewno sa jakies specyficzne techniki :-)
      • kast Re: szukanie pracy - w sekrecie czy nie? 19.02.08, 14:08
        Ja jestem wlasnie w trakcie zmiany pracy. Tzn prace juz znalazlam,
        kontrakt podpisalam i jestem na wymowieniu.
        W obecnej firmie wiedziala tylko moja dobra kolezanka. Manager
        dowiedziala sie w chwili skladania przeze mnie wymowienia. W mojej
        branzy tez "wszyscy sie znaja", ale na to juz nic nie moge
        poradzic ;) W kazdym razie ja bym nic nikomu nie mowila.
        Nowa firma tez prosila o referencje, wyjasnilam, ze nie za bardzo
        chce informowac moja obecna manager, ze szukam pracy i to
        zrozumieli. W zamian dalam kontakt do mojego ostatniego szefa w
        Polsce (zadzwonili) i zaufanej kolezanki z obecnej firmy (tez
        zadzwonili).
        Powodzenia!

        ----------------
        Serdecznie pozdrawiam, Kasia
        Jestem w UK od...
    • 18_lipcowa1 Re: szukanie pracy - w sekrecie czy nie? 28.02.08, 14:34
      ja ciagnelam dwie naraz, stara i jak zaczelam nowa, to jeszcze dwa
      tygodnie robilam w starej - bo tak mi bylo glupio z dnia na dzien
      odejsc, hehe rano szlam do nowej, po poludniu do starej
      nie musze mowic jak wygladalam i jak sie czulam - powiem krotko
      ZOMBIE to przy mnie pikus maly byl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka