Dodaj do ulubionych

UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr

    • Gość: Ostry hmm IP: *.satbit.pl / 81.219.210.* 02.03.06, 00:51
      Dzizys, jak dla mnie to "trochę" przesadzacie. Hmm gdzie się mają młodzi ludzie
      bawić, w dyskotekach, gdzie na każdym kroku dziwki i narkotyki? A może się mają,
      w ogóle nie bawić? Wy nigdy nie byliście młodzi? hmm na studiach to na 100% nie
      byliście skoro macie do tego wszystkiego taki stosunek:P
      CHILL OUT
      • Gość: Była studentka Re: hmm IP: *.forweb.pl 02.03.06, 14:01
        Coś ci wyobraźni brakuje mój drogi. Na studiach byliśmy, imprezowaliśmy na
        okrągło, ale nie w bloku, tylko:
        a) w klubie
        b) w akademiku
        c) u koleżanki w willi na Julianowie
        Nie przeszkadzaliśmy więc sąsiadom!
    • krzych.korab Zró to samo, on głośno Ty ostry rock na pełny 02.03.06, 07:21
      regulator. Sprawdzisz reakcję sasiadów. Pamiętasz z 40-latka ?. "Sasiedzie
      zalewam Pana bo mnie zalewają, Pan zalejesz tego niżej. Przepraszam ale muszę
      was właczyć aby była reakcja"
    • Gość: dzwiekochłonny a u mnie inaczej IP: *.dhl.com / 165.72.200.* 02.03.06, 08:16
      Rodzina ze wsi tzn z Kutna i chcąc być trendi całą chałupę wyłozyli płytkami!!!
      Kazde przejście paniusi na obcasach czy z pięty to łomot w moim mieszkaniu i co
      robic?
      • Gość: MAXX Re: a u mnie inaczej IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.03.06, 09:09
        Problem jest powazny,ja przez sasiadów -studentów przez 1 rok wpadlem w
        nerwice ...a oni do dzis uwazaja,że mieszkali i zyli NORMALNIE ,czasami
        posluchali muzyki ( tak 20 godzin na dobe) ,czasami zrobili imprezke,czasami
        coś wypili ,czasami jakis seks( po odglosach sadze ,ze grupowy) ,a ja bylem tym
        upierdliwcem co niewiadomo co od porządnej mlodzieży chce... a jak się
        skonczylo???moim kredytem i zakupem malego ale wolnostojacego domku ,no i
        tym ,że TROCHE nerwy musialem podleczyć....
      • Gość: Lena Re: a u mnie inaczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.06, 09:11
        O rany,przecież to sie w głowie nie mieści.Jak ludzie mogą sie tak zachowywać?Najgorsze to jest to,że większość z was nie moze nic z tym zrobić.Ale jak dalej z tym żyć?Przecież nerwica murowana!
    • Gość: kup sobie Na allegro jest takie CD upierdliwy sąsiad IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 02.03.06, 09:52
      kup sobie, wlącz na fulla i wyjdź z domu na całą noc.Zaręczam,że wiecej nie
      odważy się zakłocać ci spokoju!(tam są odgłosy najb szalonych imprez, piły
      tarczowej, maszyny do borowania zębów, wycia psa itp...wybór odgłosów jeżących
      włos na głowie ogromny!)
    • Gość: zrób to co on ogladałeś"Dzień Świra"? IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 02.03.06, 10:00
      marsz pogrzebowy na full i na kilka godzin z domu.
      • Gość: z miasta Re: ogladałeś"Dzień Świra"? IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 02.03.06, 10:31
        Dzięki za radę! Dzisiaj tak zrobię! Przysięgam. A potem niech się dzieje co
        chce.
        • messi1 Re: ogladałeś"Dzień Świra"? 02.03.06, 11:16
          ja mam takiego trendy debila z wiochy, który organizował u siebie noce z
          karaoke i techno. rozmawiać z nim nie można było bo nie widział problemu a
          nawte twierdził, że jest cicho. dwie wizyty panów policjantów - dwa wnioski do
          sądu grodzkiego i ... okazało się, że można ściszyć muzykę o 22. teraz mam
          spokój - z doświadczenia wiem, że na głośno puszczaną muzykę reagują taką samą,
          nie mam sensu szarpać sobie nerwów z debilami - od tego jest policja!!! niech
          oni się z nim szarpią!!!
        • Gość: Wieśniak_z_domku Re: ogladałeś"Dzień Świra"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.06, 11:41
          a wy myślicie że mieszkanie w domku pozbawi was kłopotów?? Od 20 lat mieszkam w
          somku jednorodzinnym w małym miasteczku na osiedlu takich domków. Odległości
          spore ale od maja mój nowy sąsiad( Wcześniej mieszkali tam jego rodzice bardzo
          spokojni ludzie) mieszka 5 lat robi imprezy na ogródku a ze na sze ogródki się
          łącza ja nie mogę nigdy pobalować bo on naparza jakaś tandetną muzyką. Ch.j wie
          co to jest ani hh ani techno. Robiłem już wszystko na niego nic nie pomaga.
          Nawet zainwestowałem w mega głośny sprzęt ale jak rozmawiac na imprezie gdzie
          tylko bass naparza. I co mi poradzice?? Tez mam się wyprowadzić ale gdzie chyba
          an pustynie. Dobrze że chociaż w zimie mam luz bo odległość od domku wariata
          spora i mam dobre okna. POZDRAWIAM imprezujących z rozsądkiem.
    • monis74 Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr 02.03.06, 11:56
      ja też mieszkam na Książkowej 7 ale D i też mam obok upierdliwą rodzinę, są
      głośno ciągle (jak nie awantury, to muzyka), wzywałam policję, ale nie
      przyjechali, a spółdzielnia powiedziała, że nie mogą ich eksmitować i trzeba
      wzywać policję, kilka razy byłam u nich zwrócić uwagę, ale bez skutku i jeszcze
      brudzą na klatce, jestem wściekła, bo sporo zapłaciłam za mieszkanie i chyba
      ich w końcu za.....
    • Gość: ǻġǜ uprdlw ssd .....wrrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 12:52
      mieszkam w waw od urodzenia i przeprowadzałam się ponad 10 razy (ale nie w
      związku z kłopotami sąsiedzkimi ;), mieszkania wynajęte różne dzielnice,
      okolice i towarzystwo. Było kilku głośniejszych sąsiadów, kilku bezdźwięcznych
      zupełnie, ale jedno czego scierpieć nigdy nie mogłam to upierdliwi, wścibscy i
      marduni szukający dziury w całym sąsiedzi. Sprawa rozbija się tu chyba o polską
      mentalność, gdzie zabawa i głośne wyrażanie RADOŚCI z muzyki, bycia razem z
      przyjaciółmi i w ogóle z życia PRZESZKADZA smutnym burakom. Mam ciężką i
      stresującą pracę, ale nie chce po wyjściu z niej siedzieć w domu przy
      zgaszonych światłach i jak wampir czekać aż sąsiad głośniej puści muzykę żeby
      się pobulwersować że tu libacje się urządza i trochu krwi bratniej pochłeptać.
      nie mówię rzecz jasna o menelji (zwykle muzy nie używają) i dresowych dyskotech
      blokowych - bo to insza inność. Ale na litość bosko to łatwo odróżnić i nie
      wmawiajcie że chamstwo i wieś robić spotkanie ze znajomymi w bloku bo to
      bzdura. Mówie za siebie (ale większość znajomych ma podobne odczucia) - wolę
      muze, śmiech i towarzyskie pokrzykiwania u sąsiadów niż awantury, remonty, i
      rozpaczliwie wyjące psy. Fonosfera miejska jest jaka jest - głośna, poszarpana
      i nieustająca w naporze na nasze bębenki. Stopery do uszu są tańsze niż
      słuchawki ;) - no żartuje, żartuję, ale przyznam się że korzystałam kiedy
      mieszkałam pod przemiłym sąsiadem (serio był!) z wyjącym pieskiem. tyla
      pozdrawiam, nie kłóćcie się buraczki drogie! :)
      • Gość: iga Re: uprdlw ssd .....wrrrr IP: *.kolonianet.pl 02.03.06, 13:20
        A moi sąsiedzi, balujący na potęgę, się uspokoili od jakiegoś czasu.Nie wiem,
        co to było, bo nie mieszkałam tu przez rok, wyjechałam, gdy grillowali przez
        całe noce, wróciłam, a tu grille do 22 raz w tygodniu albo i rzadziej.
        Podejrzewam, że ktoś wreszcie pogadał z dzielnicowym. Inny problem, to bachory
        drące się pod oknami, jak tylko słoneczko przyświeci.Mieszkam przy dość
        spokojnej uliczce, gdzie większość wykupiła domki, zostało trochę socjalu,
        bardzo dzietnego. Mamusie palą papierosy i popijają kawkę, konkubenci piwko
        kupione za zapomogi, Sebastianki, Adrianki i Anżeliki ryczą, drą się, kłócą,
        biją.Kompletna niezdolność wychowawcza, latem mam zamknięte okna i włączony
        wentylator, wietrzę mieszkanie w nocy.No i obserwuję, jak rosną kolejni klienci
        opieki socjalnej.
      • Gość: Asertywna Re: uprdlw ssd .....wrrrr IP: *.forweb.pl 02.03.06, 14:08
        Ty się chyba źle czujesz! Ja też chcę po pracy posłuchać muzyki, ale wybranej
        przez siebie a nie ciebie. Dlaczego więc puszczasz swoją tak głośno, że ja nie
        słyszę swojej????
        POwtarzam, chcę mieć radość ze swojego Bacha a nie twojego hip hopu czy disco
        polo i tyle na ten temat.
        Ucz się tolerancji dziecko, żyj tak, aby i inni żyć mogli!!!!
        • Gość: agu Re: uprdlw ssd .....wrrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 14:42
          a do kogo to adresuje pani asertywna?
    • szeneb Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr 02.03.06, 14:39
      trzeba zwerbować innych sąsiadów i razem zwrócić uwagę.jak nie pomoże to na
      zmianę wzywać straż miejską.na ogół po 2-ch interwencjach pomaga, tylko sąsiad
      nie odpowiada na "dzień dobry".
      • Gość: Krzysztof Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr IP: *.if-pan.krakow.pl 02.03.06, 15:31
        Masz zupełną rację. Mieszkam w Krakowie jestem obecnie prezesem wspólnoty
        mieszkaniowej. Na początku był tu koszmar(duża część mieszkań to wynajmujący
        studenci) Imprezy na balkonach do 2 nad ranem wrzaski - należy dodać że budynek
        ma podwórko tak więc impreza na balkonie powoduje że nie da się spać przy
        otwartym oknie. Po iokoło 7 moich interwencjach czyli wezwania policji i 3
        wnioski do sądu grodzkiego jest cisza, nawret w andrzejki i nowy rok zero mprez
        głośnej muzyki. Remonty??? tylko do 8 wieczór ( uchwalone w statucie) Wszyscy
        moi znajomi mówili mi że mnie sąsiedzi zlinczują ... I co?? a no to że na
        pierwszym walnym zebraniu 90% lokatorów wybrało mnie prezesem zarządu , po tym
        faktcie z pełnią władzy uspokoiliśmy reszte bydła - śmiecene na klatce lub
        wystwianie śmieci w worach za drzwi - 200 zl kosztów sprzątania do właściciela
        lokalu i upomnienie z zarządu jak nie pomagało sanepid, straż miejska i sprawa
        do sądu grodzkiego. Pomogło ...Tak masz rację czyhamy na tych co robią imprezy
        po 22 przeważnie 15 minut i wzywamy policję i prosimy o skierownie sprawy fdo
        sądu ... i co ?? Jakoś wszyscy stali mieszkańcy są w 7 niebie bo wreszcie jest
        spokoj i porządek , no co do studentów to paru wyleciło z mieszkań
        wynajmowanych a ci co sie sprowdzili na ich miejsce są ok. Jak ktoś chce balować
        to niech idzie do klubu nocnego w domu ma być cisz i porządek to nie jest
        widzimisie ale PRAWO i nie zamierzam pozwolić na łamanie go . Nie ma imprez po
        22 ani razu do roku, nie ma tłumaczenia że to tylko raz na miesiąc itd. koniec i
        kropka.
        • Gość: Marcin Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.03.06, 00:26
          Powiem tak: ja bym mieszkania w takiej wspólnocie, wiedząc o tym regulaminie,
          nie kupilbym. Nie to, żebym specjalnie lubil imprezy albo żebym zamierzał komus
          zlośliwie zakłocać spokoj. Ale to mi się źle kojarzyło, kojararzy i będzie
          kojarzyć: nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
          • Gość: Krzysztof Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr IP: *.if-pan.krakow.pl 03.03.06, 08:46
            Dziwne jest to że wszyscy STALI mieszkańcy JEDNOGŁOŚNIE zagłosowali na taki
            reguamin. I to nie staruszki ale głównie młodzi ludzie. Wiesz dlaczego??? Bo
            młode małżeństwa mają małe dzieci i dla nich to koszmar jak ktoś robi imprezę
            bo dziecko placze później całą noc natomiast młodzi ludzie single jak ich było
            stać na mieszkanie to kosztem takiego zapie..nia w pracy że po powrocie myślą
            tylko o ciszy i spokoju i relaksie...Natomiast jak sie ma ochote na impreze to
            sie idzie do knajpy których ci u nas w Krakowie dostatek. Tak więc dziwi mnie
            twoje zdanie...
            • Gość: Marcin Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.06, 00:44
              > Bo młode małżeństwa mają małe dzieci i dla nich to koszmar jak ktoś robi
              imprezę bo dziecko placze później całą noc natomiast młodzi ludzie single jak
              ich było stać na mieszkanie to kosztem takiego zapie..nia w pracy że po
              powrocie myślą tylko o ciszy i spokoju i relaksie...

              Z tego, co piszesz, wynika, że nikt nie pragnie imprez, więc coś tu jest nie
              tak. Albo nikt ich nie pragnie i nikt ich nie urządza, więc Wasze zapisy
              zbędne. Albo jednak ktoś te imprezy lubi i je organizuje...
              BTW: nie kwestionuję co do zasady tego, że wspólnota może sobie uchwalić taki
              regulamin, jaki uzna za stosowne. Jeśli chodzi o mnie, stwierdzam, że takiego
              regulaminu, jaki opisujesz, nie zaakceptowałbym i dlatego mieszkania od
              właściciela należącego do Waszej wspólnoty nie kupiłbym. Po prostu: poszukałbym
              wspólnoty mniej nawiedzonej, a bardziej tolerancyjnej. Jeśli Ty i pozostali
              czlonkowie wspólnoty jesteście jednak przekonani, że Wasz regulamin jest jak
              najbardziej OK, pozostańmy przy własnych, odmiennych, zdaniach.
              • Gość: Krzysztof Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr IP: *.if-pan.krakow.pl 06.03.06, 08:41
                Stali mieszkańcy chcą ciszy natomiast wynajmujacy studenci to inna sprawa
                kaloszy. Na zebrania walne maja prawo chodzic i głosować TYLKO właściciele
                mieszkań.Ci co wynajmuja komus mieszkanie przeważnie nie zgłaszają tego do US
                wiec wola wypieprzyc studenta ktory sprawia problemy niz cos protestować. To
                chyba wyjasnia twoje watpliwosci???
        • Gość: ALI Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr IP: *.zgora.dialog.net.pl 03.03.06, 11:36
          Chialbym mieszkac w twojej spóldzielni.....
        • nessuno Re: upierdliwy sąsiad .....wrrrr ...do Krzysztofa 05.03.06, 20:39
          Facet,Ty jesteś gościem,który ma jaja.Przydałbyś się bardzo w
          Warszawie,Mickiewicza 65.Może Tobie udałoby się tutejsze bydło opanować...
    • Gość: też chcesz spokoju wykręć bezpieczniki na klatce IP: *.toya.net.pl 02.03.06, 15:40
      Jak nic nie pomaga wykręć bezpieczniki na klatce i wyrzuć je.Inni też
      zauważą i może da to do myślenia.A w ostateczności sąd i eksmisja.Sprawdź w
      kodeksie prawa cywilnego.Każdego to dotyczy. chamstwu nalezy przeciwstawiać
      się siłom i godnościom osobistom.Czyli to już było
      • Gość: Elessar Jestem cichym sąsiadem. IP: *.aster.pl 02.03.06, 20:55
        Trzy słówka wstępu o mnie:

        Jestem wykładowcą akademickim i tłumaczem, spłacam mieszkanie, pracuję często do
        późna w nocy (w domu) i wstaję rano (na uczelnię). Jakby tego było mało, mam
        kłopoty ze snem, delikatnie mówiąc nie przepadam za imprezami, a nade mną
        mieszkają studenci.

        I co? Nic.

        Imprezują raz na miesiąc-dwa, jeśli już to w piątek lub w sobotę i nie wzywam
        policji ilekroć zbiegnie się to bólem głowy, zmęczeniem czy strykaniem w uchu.
        Żyję i pozwalam żyć innym. Każdy czasem ma potrzeby, których realizacja w jakiś
        tam sposób wkracza w autonomię innych, szczególnie, gdy mieszka się w
        dziewięciopiętrowym wieżowcu. Moje studenty bawią się bardzo hucznie (ale uwaga
        - niczego nie demolują) i jeśli już im się zdarzy, to przez całą noc. No i
        trudno. Póki nie robią tego codzień, ja im życia nie będę zatruwał, bo znosząc
        hałas raz na miesiąc nie czuję, żeby ktoś zatruwał życie mnie.

        Z drugiej jednak strony, nad moimi znajomymi, którzy mają dziecko, ktoś w bloku
        urządził nielegalny warsztat stolarski. Roczne dziecko to okoliczność wyjątkowa
        i kiedy ktoś już je ma, to imprezy należy ograniczyć do absolutnego minimum
        (święta, Nowy Rok). Dlaczego dziecko jest wyjątkiem? Bo jest za małe, żeby
        zrozumieć, że hałas, który budzi je w nocy nie jest groźny, chociażby. A między
        dorosłymi ludźmi wystarczy odrobina umiaru i wyrozumiałości.

        Chociaż sam jestem chodzącą antytezą hulaszczego trybu życia, uważam, że każdy
        ma prawo do odrobiny rozrywki, choćby i głośnej. Naprawdę żal mi też ludzi,
        którzy koniecznie chcą, by był u nich bezwględny spokój i wieczna cisza.
        Zresztą, proponuję im zaczekać kilka(dziesiąt) latek - dostaną wtedy mieszkanka
        w najcichszej dzielnicy miasta. Tam wszystko pod linijkę, a w nocy nikt nawet
        nie podchodzi do ogrodzenia. Cisza i spokój gwarantowane na wieki wieków.

        Więc może nie dajmy się żreć robakom już za życia. Proszę mnie źle nie
        zrozumieć, nie jestem anarchistą. Z drugiej jednak strony, równie uciążliwy jak
        imprezowicz bywa człowiek (tu uwaga - to historia prawdziwa, występuje w niej
        sąsiad, który mieszka bezpośrednio pode mną), który po nocy, którą spędziłem
        przed komputerem (pisząc) i w łóżku, dopada mnie na korytarzu, chwyta za fraki i
        grozi, że mnie eksmituje jak jeszcze raz w domu urządzę potańcówkę (!). No, tak,
        jak się pracuje do późna, to po herbatkę i na siusiu trzeba o drugiej w nocy
        przejść przez mieszkanie.

        Konkludując: zamiast rzucać się sobie do gardeł, podkręcać muzykę, walić w
        kaloryfery, wzywać policję, machać paragrafami, wykażmy się odrobiną zroumienia
        i dystansu. Do nas samych chociażby. Fakt - gdy ktoś przekracza granice (wieczny
        imprezowicz lub sąsiad maniak) to reagować trzeba stanowczo i jednoznacznie. Ale
        póki wystarczy choćby odrobina dobrej woli, nie chadzajmy ze sobą "na ostre".

        Zaprawdę, szkoda życia.
        • 5aga5 Re: Jestem cichym sąsiadem. 02.03.06, 21:04
          No własnie.
          Jestem w 100% ZA.
          Przyjdzie starość lub ( nie daj Boże choroba )wtedy nie będziemy mieć siły i
          chęci na imprezy.
          Ale póki co, za sporadycznymi imprezami jestem też ZA.
          • Gość: szczygiel Re: Jestem cichym sąsiadem. IP: *.chello.pl 02.03.06, 22:02
            Jedni potrzebuja spokoju, drudzy imprez.
            Wiec i halasujacy i ten kto halasu sluchac musi, maja racje.
            Tolerancja nie ma tu nic do rzeczy, skoro uwazasz ze imprezowicz jest
            nietolerancyjny, to ty rowniez nie jestes.
            To dziala w dwie strony.
            Wedlug mnie jedyne wyjscie z sytuacji, to porozmawiać spokojnie (o ile mamy
            doczynienie z ludzmi na poziomie), bo założe się że wiele osób wypowiadających
            się tylko narzeka i narzeka i dzwoni po policje.
            Pozatym według mnie hamstwem jest tak hamstwem, jesli dzwonimy na policje, gdy
            nasz sasiad zakloca cisze nocna sporadycznie, kazdy ma prawo do zabawy!
            Jak wiec widac kazdy kij ma dwa konce i sprawy nie da sie do konca rozwiazac.
            • Gość: Krzysztof Re: Jestem cichym sąsiadem. IP: *.if-pan.krakow.pl 03.03.06, 08:40
              I tu sie mylisz . Każdy ma prawo do ciszy po 22. To jest prawo . Natomiast nie
              ma prawa ktore mowi że kazdy ma prawo do imprezy po 22 raz czy dwa razy w roku.
              Śmieszy mnie jak słyszę tego typu gadki że tolerancja wymaga aby godzić się
              sporadycznie że czasami nie mogę spać bo w końcu trzeba zrozumieć że ktoś raz
              czy dwa razy do roku ma prawo zrobić impreze . TO JEST BZDURA !!!Policz jak
              mieszkasz w budynku z dziedzińcem i jest tam np 200 mieszkań i każda impreza na
              balkonie likwiduje ci sen to nawet jak każde mieszkanie zrobi tylko raz do roku
              impreze masz nieprzespanych 199 nocy Fajne nie?? ale coż każde mieszkanie robi
              impreze tylko raz w roku...trzeba być tolerancyjnym./. Naprawde nie rozumiem
              jak można nie myśleć, spróbuj powiedzieć gliniarzowi jak prejedziesz na
              czerwonym swietle że ty to tylko robisz raz na pare miesięcy ciekaw jestem czy
              unikniesz mandatu... Zakłoćanie ciszy nocnej niczym się nie różni od łamania
              przepisów drogowych i też jest łamaniem prawa A na łamanie prawa mam ZERO
              tolerancji.
              • Gość: Elessar Re: Jestem cichym sąsiadem. IP: *.aster.pl 03.03.06, 17:07
                Szkoda mi Cię trochę, strasznie strzykasz jadem. Wybacz, ale do zachowań
                ludzkich nie przystają abstrakcyjne przykłady typu "to jak każdy urządzi w
                każdym mieszkaniu imprezę każdego kolejnego dnia". Dobrze wiesz, że takie rzeczy
                się nie zdarzają. A jeśli uważasz, że zdarzyć się mogą, poproś jakiegoś
                matematyka-pasjonata albo socjologa do poteoretyzowania na temat
                prawdopodobieństwa wystąpienia takiej sytuacji.

                Tak, na codzienne imprezy trzeba reagować, ale: nie, ciągłe odwoływanie się do
                prawa nie jest jedynym sposobem interakcji z bliźnim. I proszę, ktokolwiek mi
                napisze odpowiedź, pomyślcie dwa razy przed wystukaniem słów: "beton", "bydło"
                czy "barachło". Nieumiarkowanie w takim kategoryzowaniu ludzi, przynajmniej
                według mnie, nie przynosi nikomu zaszczytu.

                Szczerze mówiąc podejrzewam (podejrzewam, a nie zarzucam), że najwięksi
                krzykacze i entuzjaści prawa na tym forum to albo ludzie, których sumienie w
                innych kwestiach nie jest czyste i wreszcie mogą popisać się swą prawożądnością,
                albo tacy, którzy mają hałaśliwych, zbyt rozpasanych sąsiadów, z którymi boją
                się walczyć, więc udają "sprawiedliwego szeryfa z Dodge City" na forum po to, by
                choć raz poczuć w ręku siłę sześciostrzałowego colta.

                Pozdrawawiam wszystkich i bez wyjątku.
                I mimo wszystko życzę rozsądku imprezowiczom i tym, którym to może przeszkadzać.
                • Gość: Krzysztof Re: Jestem cichym sąsiadem. IP: *.if-pan.krakow.pl 06.03.06, 08:36
                  Po pierwsze co do "takie rzeczy sie ne zdarzaja" , zdarzaja sie owszem, przed
                  powstaniem zarzadu mniej wiecej co drugi dzien lub codziennie jezeli bylo cieplo
                  na balkonach byly imprezy do 12 lub 1 w nocy , czasami dwie lub 3 naraz... To
                  nie sa hipotezy ale obserwacja. Co do kategoryzowania ludzi na bydlo i reszte no
                  coz moim zdaniiem rzyganie z balkonu, nieartykulowane wycie o drugiej w nocy,
                  wychodzenie z bramy bez uzycia klamki lamiac drzwi, wypieprzanie smieci na
                  trawnik lub pod schody bo do śmietnika jest 20 metrów świadczy że nie mamy
                  doczynienia z istotą ludzką ale z bydlęciem które sra tam gdzie stoi i któremu
                  nie wyjasnisz co to jest toaleta, chociaz z kotem to możliwe , najwidoczniej kot
                  stoi pod wzgledem inteligencji wyżej od takich osobników. Używam słowa bydło bo
                  chyba najbardziej oddaje cechy zachowania tego typu osobników jakich mieliśmy tu
                  w budynku. Co do omawianych spraw niczym sie nie chwale ale chce powiedziec że
                  można skutecznie z bydlem walczyc, trzeba tylko sie zoorganizowac. i namowic
                  ludzi do dzialania ale moze najpierw samemu pokazac ze dzialanie przynosi efekt
                  i biernosc nie jest wyjsciem. Dla łamania prwa ZERO tolerancji i tyle
        • Gość: Nacik Re: Jestem cichym sąsiadem. IP: *.crowley.pl 05.03.06, 15:24
          tez mam takie zdanie, w 100% popieram Elessara
    • tarantula01 Re: Upierdliwy sąsiad .....wrrrr 04.05.06, 16:10
      Grillem go, grillem...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=297&w=41101075
    • Gość: Szcześliwi Święto lokatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 19:28
      3 maja jest najszczęśliwszym dniem w dziejach naszej małej lokatorskiej
      społeczności.Upierdliwe babsko,które było naszą sąsiadką wyprowadza się z
      naszego domu.Tym samym składmy wyrazy współczucia wszystkim jej nowym
      sąsiadom.Uważajcie na sąsiadów,którzy wprowadzili się do Waszego lub Waszych
      znajomych domu 3 maja.Dotyczy to mieszkańców Starej Pragi.Z uwagi na ochronę
      danych osobowych nie możemy podać żadnych blizszych informacjii.Jeszcze raz Wam
      współczujemy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka