zbulwersowany7
08.07.06, 14:48
Szanowni Panstwo.
Przypuszczam ze tak jak ja, wiekszosc mieszkancow nie ma nic przeciwko
uzywania wspolnej wody do podlewania ogrodkow przez lokatorow mieszkajacych na
parterze. Wszak sa one niejako czescia zielona na naszym osiedlu i przyjemniej
cieszyc oczy piekna zielenia niz wyschnietym, spalonym sloncem klepiskiem.
Prosze jednak wyobrazic sobie taka oto sytuacje:
Sobota 08.07.2006 ok godz. 14.00 lokator mieszkajacy w budynku przy ul.
Kondratowicza 63 C lok. nr 6. podlacza przewod wodny do ujecia wody wspolnej.
I jak Panstwo sadzicie??? Coz takiego robi nasz cudowny sasiad??? Podlewa
tereny zielone bedace niewatpliwa ozdoba naszego osiedla??? Otoz nie!!! Nasz
cudowny sasiad mieszkajacy przy ul. Kondratowicz 63 C lok. nr 6 mowiac
kolokwialnie "bąbluje" sobie hektolitry wody na posiadany na I-szym pietrze
balkon, gruntownie go sobie myjac /z posadzkami wlacznie/. Na grzecznie
zwrocona uwage kaze zebrac zuzyta wode i wystawic sobie rachunek za jej
zuzycie. Zeby tego bylo malo podnosi na mnie glos i sugeruje, ze jestem
smieszny zwracajac mu uwage, ze nie powinien tak robic zas ja nie mam ochoty
ponosic kosztow zachowania czystosci w jego domu /tudziez balkonu/.
Jezeli Panstwo nie zgadzacie sie z moja opinia to prosze o zapisanie tego w
statucie wspolnoty wowczas ja zaopatrze sie w dlugi przewod i idac za
przykladem naszego cudownego sasiada pozwole sobie rowniez na zuzywanie wody
wspolnej do celow prywatnych tj. pranie, kapiele, gotowanie itp.
Z wyrazami szacunku.