Dodaj do ulubionych

Aleja Kasztanowa i psy

10.05.02, 13:47
Mieszkam w pobliżu pięknej Alei Kasztanowej na Kabatach. To jedyne miejsce, na
tej betonowej pustyni, gdzie można spokojnie pospacerować z małym dzieckiem nie
narażając się na udar słoneczny. Niestety równie często zaglądają tam
właściciele psów ze swoimi pupilami. Psy nagminnie załatwiają się na
okolicznych trawnikach, a ich właściciele nie zwracają na to uwagi.
Może nie zauważyłabym tego, gdyby nie fakt że moje dziecko właśnie uczy się
chodzić i każdy spacer kończy się lądowaniem w psiej kupie!
Nie wiem kto opiekuje się AK i czy w ogóle jest sprzątana?! W mieście, w którym
poprzednio mieszkałam był obowiązek sprzątania po swoim psie, a Straż Miejska
rozdawała mandaty. Jak jest w Warszawie?
Obserwuj wątek
    • Gość: żaba Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: 195.94.193.* 10.05.02, 14:32
      Matyldo! Nie mam dobrych wieści..........Właściciele psów to w większości chamy
      i prostaki do n-tej potegi!!! Ci zafajdani "miłośnicy" psów (ale na pewno nie
      ludzi!) są tak zbydlęceni, że wyprowadzają swoje psy aby załatwiały się na
      świeżo posadzone krzewy i drzewka, wszystkie trawniki są obsrane (przepraszam
      ale tego sie nie da inaczej określic!) po wiosennych roztopach śmierdzi w całej
      Wa-wie,bo ta wiocha mysli że w dużym mieście mozna tak jak u mamy za stodołą.
      Nie do rzadkości należy widok, że pies oblewa narożniki eleganckich budynków.
      Na własne oczy widziałam jak młoda (na oko 15 lat) dziewczyna przesadziła
      ogrodzenie po to, aby jej zbyt mały (na to aby sam mógł pokonać przeszkodę)pies
      mógł się załatwić na pięknym klombie sąsiedniego osiedla. Pomyśl co z takiego
      dziewczątka wyrośnie........Kolejny "porządny" obywatel naszego pięknego
      kraju.... Ale cóż, widocznie rodzice postepują podobnie......Powszechnie znane
      w świecie woreczki na psie odchody w Polsce wogóle nie znajdowały nabywców w
      jednym z supermarketów, aż je wycofano ze sprzedazy........Te świnie nie
      przyjmują do wiadomosci,że ich pies=ich problem i że za psa odpowiada
      właściciel podobnie jak za dziecko dorosły.....Taka to już i n t e l i g e n c
      j a. ....Ja dawno juz przestałam dziecku pozwalać wchodzić na jakakolwiek
      trawę, niestety są przypadki że psie odchody są nawet na chodnikach (!!!!!!)
      Tego nie zobaczysz w "czarnych" dzielnicach na zachodzie ale przecież "Polak
      potrafi" no nie......? Czy wiesz że wiekszość posiadaczy psów nie płaci nawet
      śmiesznie niskiego podatku od posiadania psa?? Oni po prostu chyba uwazają, że
      całe społeczeństwo ma się składać na utrzymanie ich psów, które pozbawiają
      innych przyjemnosści kontaktu z przyrodą oraz ciszy nocnej(osobny
      temat!).......Taki to juz kraj Matyldo, dlatego mamy jak mamy , tu nikt nikogo
      nie szanuje a najbardziej samych siebie.........Ja mam tylko jednę cichą
      nadzieję, że jak wejdziemy do unii to przyjdzie Niemiec i wytłumaczy tym chamom
      że miejski trawnik to nie miejska kloaka. Marna to nadzieja ale innej nie
      mam.......
    • Gość: agatka_s Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: 217.11.133.* 10.05.02, 14:37
      Te mieszkam na Kabatach od bardzo niedawna. To nie jest tylko problem Alei,
      ale ogólnie. Osiedla piekne, kolorowe i wszystko jak nieprzymierzając w Unii
      Europejskiej (rano jak się czasem wejdzie do Metra to i zapach czystości i
      wody kolońskiej można czasem wyczuć) i ludzie jcyś jakby bardziej uprzejmi i
      kulturalni, nie wchodzą sobie w drogę.....tylko te psy i ich odchody na
      okolicznych trawnikach...zgrzyt jak steropian po szkle. KOSZMAR !!!!!
      • Gość: żaba Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: 195.94.193.* 10.05.02, 15:05
        Wszystko co napisałaś Agatko to święta prawda. Znam ja dobrze
        Kabaty.....Niestety , niektórym łatwiej się umyć i przyczesać niż zrobić
        porządek we własnej głowie.....Ta mentalność brudasów.........ech chciało by
        się ,żeby tak jak w NYC 100$ za psią kupę albo w Singapurze ......200$!. Straż
        miejska rozkłada ręce bo......RADA GMINY nie podpisała stosownej uchwały!!!
        (polecam uwadze wszystkich przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi- ja
        nie omieszkam ich z tego przepytać!).....a przecież na kulturę i elementarną
        znajomość zasad współżycia społecznego naszych rodaków liczyć nie
        można .........w ręce skórzana teczka albo elegancka torebka a w głowie kołtun
        outsidera Europy......
    • Gość: Ursyn Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: *.acn.waw.pl 10.05.02, 15:47
      Mojem zdaniem, cham psa nie powinien posiadać, o wiele chce być miejskiem
      obywatelem. Pies stworzenie Boże to po sobie nie posprząta jak załatwi
      toaletowe sprawe. A o wiele właściciel nie ma salonowego wykształcenia i na
      miejskiej kluturze się nie wyznaje, znakiem tego trzeba go wyeksmontować na
      jakieś prowincje.
      • eela Re: Aleja Kasztanowa i psy 10.05.02, 16:09
        Czy my sie kiedykolwiek doczekamy, ze właściciele psów będa po swoich pupilach
        sprzątać? W całym cywilizowanym swiecie jest to normą, a u nas ciagle jak u
        dzikusów
          • Gość: agatka_s Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: 217.11.133.* 10.05.02, 16:50
            Gość portalu: rubeus napisał(a):

            > eela - w bajki wierzysz czy co ?
            > Tu trzeba od podstaw - od przedszkola - moze wtedy za kilka lat...
            > Odgorne przepisy nic nie dzadzom- jest przeciez w ktorejs z gimin/dzielnicy wa
            > rszawskiej zapis o sprzontaniu po pupilach i co ? martwy zapis - sprzontaja nie
            > liczne wyjatki.


            Moja mama mi mówiła, że ma znajomą, nobliwą starszą Panią, która chodzi z łopatką
            i sprząta za swoim małym pudelkiem (czy innym pekińczykiem). Podobno ludzie
            stają i się pukają w głowę, a czasem bywają nawet agresywni. Póki co to jest
            obowiązujacy standard.
            >

            • Gość: dogmen Re: mam psa IP: *.acn.waw.pl 10.05.02, 22:02
              aż strach tu się odezwać, bo emocje wielkie i w dodatku słuszne. mam psa i nie
              sprzątam po nim. Ale chętnie zacznę, jeśli nie nie będę w tym odosobniony. Ale
              jak będziecie tak się drzeć na właścicieli psów, to nie zaczną sprzątać - tak
              myślę, że tu trzeba po dobremu, a nie od wiochmenów. a zacząłbym od wydzielenia
              miejsc dla psów - kawałków ogrodzonych pola - niech tu sr... mo pies nie robi
              na chodnik ani do piaskownic - szkolony jest. mógłbym go przyuczyć do skupiania
              się na jednym wyznaczonym trawniku a siebie przyuczyć do sprzatania, gdyby się
              skupił w innym miejscu - ale trochę teraz byłoby mi głupio z szufelką,
              taki sam...
              • Gość: Ursyn Re: mam psa IP: *.acn.waw.pl 11.05.02, 13:02
                Nie każden ma niestety takiego szkolonego psa. Słyszałem dzisiaj w radio, że ma
                być wychodek dla psów w parku, w Bełchatowie (?). Właściciele psów powiedzieli,
                że jech ulubieńców trudno będzie zmusić żeby tam załatwiali swoje tealetowe
                sprawy.
                Ktoś musi zacząć sprzątać jako pierwszy. Czemu nie Ty?
              • matylda8 Re: mam psa 11.05.02, 13:33
                Scenka rodzajowa: Wracam wczoraj wieczorem do domu Aleją Kasztanową. Na rogu
                grupka ludzi ok 40-50 letnich. Rozmawiają głośno o wyczynach ich championów na
                psich konkursach: "A mój Burek to w zeszłym roku zdobył dwa medale, a taki
                mądry, pięknie aportuje itp." W tym samym momencie Burek bądź inny kundel
                obsikał ławkę na której chętnie przesiaduję, a jego kumpel zrobił w pobliżu
                kupę. To się nazywa klasa!
              • eela Re: mam psa 12.05.02, 13:33
                A moze bys jednak spróbował z szufelka. Ktos zacząć musi...może Twój przykład
                podziałałby dodatnio na innych wlaścicieli psów :-)
              • Gość: żaba Re: mam psa IP: 195.94.193.* 13.05.02, 12:50
                Dogmen, mam JEDNEGO sąsiada , który sprząta po swoim psie....WSZYSCY , nie
                posiadający psów (tych jest wiekszość na osiedlu) podziwiaja go i szanują, ma
                opinię KULTURALNEGO człowieka ,nierzadko padają komentarze: ten człowiek z
                pewnością GDZIEŚ BYŁ ( w tzw. cywilizowanym świecie)i COŚ (trochę ELEMENTARNEJ
                kultury) tam zobaczył...... i naprawdę nie obchodzi tego pana ani nas co
                inni "miłośnicy psów" o jego zachowaniu sądzą.....(myślę że mimo wszystko gdy
                go widzą jest im trochę łyso......). Więc po prostu bądź NAJLEPSZY wsród tej
                rozpasanej hordy syfiarzy ,niech cię sąsiedzi lubią i szanują a nie dają
                przykład swoim dzieciom jak postępować NIE WOLNO , może im trzeba jak dzieciom
                przykład swoim zachowaniem dawać.............
                • Gość: dogmen Re: mam psa IP: *.acn.waw.pl 13.05.02, 22:39
                  wiele cieplutkich słów tu napisano w tak zwanym międzyczasie. motywacja
                  pozytywna u mnie pojawiła się.
                  więc nawet dziś próbowałem tego sprzątania, alem psa mojego spuścił ze smyczy
                  a on w krzaki (znaczy się ogródek podokienny) wlazł. a mnie niezręcznie było
                  jego śladem. znaczy, muszę z latarką, nie tylko z szufelką i torebką
                  spacerować, a w dodatku raczej psa nie puszczać wolno. no i jeszcze jeden
                  element nieprzyjemny jest - jak pies się na rzadko skupi szczególnie trudno
                  sprzątnąć a szczególnie by się zdało to uczynić. widzę, że to sprzątanie po
                  psie nie takie proste, jak mi się zdawało. ale postudiuję ten problem.
                  pozdrawiam serdecznie wszystkich, co moją motywację tak pobudzili pozytywną....
                  • Gość: agatka_s Re: mam psa IP: 217.11.133.* 14.05.02, 09:52
                    Gość portalu: dogmen napisał(a):

                    > wiele cieplutkich słów tu napisano w tak zwanym międzyczasie. motywacja
                    > pozytywna u mnie pojawiła się.
                    > więc nawet dziś próbowałem tego sprzątania, alem psa mojego spuścił ze smyczy
                    > a on w krzaki (znaczy się ogródek podokienny) wlazł. a mnie niezręcznie było
                    > jego śladem. znaczy, muszę z latarką, nie tylko z szufelką i torebką
                    > spacerować, a w dodatku raczej psa nie puszczać wolno. no i jeszcze jeden
                    > element nieprzyjemny jest - jak pies się na rzadko skupi szczególnie trudno
                    > sprzątnąć a szczególnie by się zdało to uczynić. widzę, że to sprzątanie po
                    > psie nie takie proste, jak mi się zdawało. ale postudiuję ten problem.
                    > pozdrawiam serdecznie wszystkich, co moją motywację tak pobudzili pozytywną....

                    Wiesz podobno jakiś polski wynalazca-amator wynalazł taką specjalną łopatkę co
                    radzi sobie z każdym stanem skupienia w ww. "tematyce", taki jakiś przemyślny
                    patent jednorazowych urządzeń co jakoś same się zwijają tworząc na końcu
                    zgrabniutkie zawiniątko...Może trzeba sie tym zainteresować, biedak skarzył sie
                    ze nie ma zbytu. Myśl pozytywnie dalej, może cos z tego wyniknie !!!
                  • matylda8 Re: mam psa 14.05.02, 13:57
                    Brawo, dogman! O to chodzi! Nikt nie powiedział,że sprawa jest prosta, ale mam
                    nadzieję że dojdziesz do wprawy i staniesz się specem w tym temacie.:)
              • Gość: ann.k Re: mam psa IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 14.05.02, 16:30
                a ja sie przepraszam, ze wtrace, ale jak sobie wyobrazasz, te wydzielone
                miejsca dla psow? ze niby kto mialby potem to sprzatac, te sterty gowna, z
                przeproszeniem, wszelakiego? dozorca, ktory psa swojego nie ma? no i za czyje
                pieniadze mialby sie znalezc ktos, kto by to robil i pozwolil sobie w papierach
                w rubryce zawod wpisac: dziadek w psim kiblu? pomysl traci groteska;

                inna sprawa, ze absolutnie nie mam nic przeciwko psom robiacym kupki na
                trawnikach, bo to trawie nie szkodzi, wrecz przeciwnie, dodatkowa biomasa sie
                przydaje; natomiast szkodzi trawnikom jak po nich laza dzieci, a tak
                wywnioskowalam z wczesniejszego postu; mam wrazenie, ze jak sie jeden piesek
                zalatwi tu, a drugi tam, kupa lajna z tego nie powstanie i sie wszystko
                zgrabnie rozlozy, zanim sie zesmierdnie; niemniej skandalem jest, ze sie
                psiunie wysikuja byle gdzie, pod byle lawka czy cudzym samochodem; no i jak mu
                sie zdarzy, zwlaszcza tam gdzie trawy nie uswiadczysz, walnac kupenke na
                chodniku, to nawet jesli rzadka, trzeba posprzatac;

                ps. psa nie mam i w bloku nigdy nie mialam...
                • matylda8 Re: mam psa 14.05.02, 20:17
                  Nie wiem jak to jest z tą "biomasą", ale jakoś właściciele psów posiadający
                  własne przydomowe ogródki (a w nich trawniki) nie pozwalają psom "robić" na
                  swoim terenie. Ciekawe dlaczego?
                    • Gość: ann.k Re: mam psa IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 15.05.02, 10:34
                      coz, nie od dzisiaj wiadomo, ze skoro cos jest wspolne, to niczyje... taka
                      mentalnosc:((( mimo to u mnie w pionie jest na parterze mieszkanie z naprawde
                      wielkim ogrodkiem i kiedy mieszkala tam pani z pieskiem, psiunia robila w swoim
                      wlasnym ogrodku;

                      mimo to bardziej mi przeszkadza, ze "spokojny" rotweilerek biega bez smyczy i
                      kaganca niz to, ze sika pod byle krzakulcem; przeszkadzaja mi obsikane kola
                      mojego auta, sciany bloku, okoliczne latarnie, kupy na srodku chodnika;

                      pamietam taka scenke jeszcze z Krakowa; 1 stycznia ktoregos tam roku, ulica
                      Karmelicka; wlasnie tego dnia zaczal obowiazywac przepis o sprzataniu po swoich
                      pieskach; idzie dziewczatko lat moze 15 z foksterierkiem; sa kolo przystanku;
                      podjezdza tramwaj; piesek wypial dupinke, walnal kupke na chodnik, po czym
                      oboje wsiedli do tramwaju i odjechali...

                      zas z tymi wlasnymi ogrodkami jest tak, ze spacer dla psa to nie okazja do
                      zalatwienia sie, ale okazja do wybiegania; pies moze sie zalatwiac w domu, jak
                      kot; pies nie sika w ogrodku, bo najczesciej robi to na spacerze, na ktory i
                      tak musi wyjsc;

                      no a poza tym wracamy do stwierdzenia, iz powinno sie przechodzic dokladne
                      testy zanim sie dostanie zgode na posiadanie psa...
                      • Gość: żaba Re: mam psa IP: 195.94.193.* 15.05.02, 11:17
                        To wszystko koszmar jakiś..........!
                        Rzecz z krzaczkami i małymi drzewkami polega na tym, że mocz psi je po prostu
                        wypala.....Kilkakrotne podlanie świeżo posadzonej rośliny skutkuje jej
                        uschnięciem....Nie rozumiem, jak ktoś, uważający się za cywilizowanego
                        człowieka może pozwalać swemu psu na niszczenie w tak barbarzyński sposób
                        roślin, za które inni słono zapłacili......żeby było śmieszniej ci świniowaci
                        właściciele psów wyprowadzają swoje psy na tereny innych osiedli, zawsze mnie
                        to zastanawiało dlaczego nie pozwalają swoim psom "walić " bezpośrednio pod
                        swoimi i swoich najblizszych sąsiadów oknami, skoro uważają to za słuszne
                        postępowanie................:)?
                        • Gość: ann.k Re: mam psa IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 15.05.02, 12:05
                          ein moment bitte, bo czego tu nie rozumiem; watek sie zaczal od psich kup, a
                          nastepnie przeszedl do tematu sprzatania po swoim pupilku; Ty z kolei poruszasz
                          temat sikania na drzewa i krzaki; nie bede sie klocic, moze masz racje, nie
                          znam sie na dzialaniu psiego moczu, ale pewnie ma takie samo jak ludzki...
                          gdzie w takim razie maja psy sikac?!, bo ze sie tego uprzatnac nie da, to
                          oczywiste; zrobienie miejsca, w ktorym by sikaly spowoduje nagromadzenie
                          amoniaku w jednym miejscu i koszmarny smrod po kilku dniach; na szczescie psy
                          posikuja to tu to tam, wiec jest sporo zieleni w miastach i nic nie usycha;

                          z Twojego oburzenia domyslam sie, ze Twoim zdaniem nie powinno byc w ogole psow
                          w miastach, bo skoro nie maja gdzie sikac, a sikanie pod drzewka w kraju
                          cywilizowanym(....); klopot w tym, ze na calym cywilizowanym swiecie psy sikaja
                          pod drzewa i krzaki, bo taka ich natura;
                          • Gość: żaba Re: mam psa IP: 195.94.193.* 15.05.02, 14:35
                            Gość portalu: ann.k napisał(a):

                            > ein moment bitte,

                            Na przyszłość wolę po polsku!

                            bo czego tu nie rozumiem; watek sie zaczal od psich kup, a
                            > nastepnie przeszedl do tematu sprzatania po swoim pupilku; Ty z kolei poruszasz

                            > temat sikania na drzewa i krzaki;

                            Naprawdę nie widzisz związku pomiędzy psimi kupami , sikaniem a sprzątaniem po
                            psach??????? To o czym tutaj rozmawiamy?????
                            nie bede sie klocic, moze masz racje, nie
                            > znam sie na dzialaniu psiego moczu, ale pewnie ma takie samo jak ludzki...
                            > gdzie w takim razie maja psy sikac?!, bo ze sie tego uprzatnac nie da, to
                            > oczywiste; zrobienie miejsca, w ktorym by sikaly spowoduje nagromadzenie
                            > amoniaku w jednym miejscu i koszmarny smrod po kilku dniach;

                            Mam pytanie :..A co mnie to obchodzi ????!!! Jeżeli moje dziecko chce kopać piłkę
                            pod cudzym oknem to jest MÓJ problem a nie sąsiada , któremu należy sie spokój!
                            Jeżeli ja chcę urządzić przyjęcie dla przyjaciół to jest MÓJ problem, żeby to
                            zrobić bez zakłócania ciszy nocnej a sąsiadów to nie obchodzi i nie MUSZĄ się z
                            tego powodu przenosić do hotelu aby przespać noc!Jeżeli ktoś chce sobie sprawić
                            psa powinien wcześniej się zastanowić gdzie on się będzie załatwiał tak aby nie
                            zatruwać życia innym mieszkancom osiedla i nie niszczyć wspólnej własności! Czy
                            to nie jest oczywiste????!
                            A jeśli chodzi o koszmarny smród......przejdź się ulicą Wąwozową teraz latem albo
                            bezpośrednio po wiosennych roztopach......ten zapaszek.....niezapomniane wrazenia!
                            na szczescie (????????????????) psy
                            > posikuja to tu to tam, wiec jest sporo zieleni w miastach i nic nie usycha;
                            >
                            > z Twojego oburzenia domyslam sie, ze Twoim zdaniem nie powinno byc w ogole psow
                            >
                            > w miastach,
                            żle się "domyślasz" i nadinterpretowujesz moje słowa ale to już inny problem...

                            bo skoro nie maja gdzie sikac (??????), a sikanie pod drzewka w kraju
                            > cywilizowanym(....); klopot w tym, ze na calym cywilizowanym swiecie


                            Tzn gdzie ? Podaj mi przykłady miast gdzie psy mają prawo lać na świeżo
                            posadzone przez kogoś i dla kogoś ozdobne krzewy!

                            psy sikaja
                            >
                            > pod drzewa i krzaki, bo taka ich natura;
                            Śmieszna jesteś . Taka psia natura że szczeka czy to znaczy że całe osiedle ma
                            nie spać po nocach po pies ujada na balkonie ....? Powiem ci coś, to jest możliwe
                            TYLKO W POLSCE. Moj znajomy amerykanin nazwał Warszawę miastem "hau-hau". Zna on
                            świat wzdłuż i wszerz i nigdzie nie widział takiego , jak on to nazwał "psiego
                            problemu", w zadnym europejskim mieście kupy psie nie leżą na chodnikach , psy
                            nie leją na kwiaty ani krzewy sąsiadów a myślącym ludziom nie przyjdzie do głowy
                            powiedzieć że taka jest "przecież ich psia natura......"!


                            • Gość: ann.k Re: mam psa IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 15.05.02, 16:48
                              coz liczylam na spokojna i kulturalna dyskusje, widze natomiast ze Ci zabraklo
                              argumentow; sadze, ze stad wlasnie sie wzial ten atak i slowa typu "smieszna
                              jestes"; uwazam wiec rozmowe za zakonczona jako prowadzaca donikad;
                              na przyszlosc proponuje przeczytanie uwazne swoich wypowiedzi i zrozumienie
                              ich, a takze wypowiedzi wspoldyskutanta;

                              pozdrawiam
                          • Gość: Jan Re: mam psa IP: 195.94.205.* 16.05.02, 12:10
                            Człowieku, Ty w ogóle nie maasz pojęcia o cywilizowanym świecie. W
                            cywilizowanych krajach osoby, których psy załatwiają się na trawnikach, ponoszą
                            wysokie kary. Tylko w Polsce (kraju bezprawia) organa porządkowe i
                            administracja nie przejmują się tym problemem. Postaraj się zrozumieć (jezeli
                            Twoje procesy myślowe przebiegają sprawniej niż u psa), że odchody psie niszczą
                            zieleń, którą miasto zakupiło i pielęgnuje za nasze pieniądze. W Twej rodzinnej
                            wsi nie stanowiło to problemu. Poza fatalnym widokiem, odchody te smogą być
                            przyczyną szerzenia się chorób. Podatek płacony przez właścicieli psów nawet w
                            częsci nie pokrywa strat społecznych. Tolerowanie takiej sytuacji przez rady i
                            zarządy gmin świadczy o degeneracji administracji terenowej. Natomiast
                            prezentowana postawa przez zdecydowaną większość właścicieli psów, dowodzi, że
                            jesteśmy narodem prostaków chamów i bezmózgowców nie będących w stanie
                            zrozumieć podstawowych rzeczy na tym świecie. Tylko świnia nie wie, że nalezy
                            sprzatać po sobie. Jeżeli masz psa to Twoim problemem jest jak i gdzie będzie
                            on żył, co będzie jadł, gdzie będzie załatwiał czynności fizjologiczne (myśl
                            trochę - to nie boli). Zgodnie z prawem jesteś odpowiedzialna za zachowanie
                            Twego zwierzęcia. Przykre to będzie dla włascicieli psów, lecz bedą musieli się
                            ucywilizować. Niestety ludzie legitymujący się niejednokrotnie dyplomami,
                            posiadający wysokie stanowiska - a w życiu prywatymym są zwykłymi prostakami.
                            Nic dziwnego, że narody zachodniej Europy używają powiedzienia: głupi jak Polak.
                            • Gość: ann.k Re: (nie) mam psa IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 16.05.02, 13:13
                              zadam cichutko pytanie: do kogo pisales? do tego kolegi co ma psa i twierdzi,
                              ze nie bedzie sprzatal, bo inni tego nie robia? czy do mnie, ze mi nie
                              przeszkadzaja psie kupki na trawie ani to, ze pieski sie tam sikaja...

                              tak pytam, bo najpierw piszesz jakby do mezczyzny, a za chwile do kobiety;
                              jesli mialo byc cos do mnie, to od razu przypominam, ze nie mam pieska, wiec
                              nie mam za co byc odpowiedzialna; natomiast nie czuje sie "smieszna",
                              niecywilizowana i nieodpowiedzialna tylko dlatego, ze nie krzycze razem z
                              innymi "precz pieski z trawnikow";

                              a swoja droga to ciekawe ile jest osob, ktorych psy zalatwiaja sie w
                              wyznaczonych do tego miejscach, nie niszczac miejskiej zieleni ;)
                              • Gość: Jan Re: (nie) mam psa IP: 195.94.205.* 16.05.02, 13:57
                                Pisałem do wszystkich, którym brud, smród, niszczenie społecznej własności jest
                                obojętne. Pisałem do wszystkich schamiałych ćwerćinteligentów, którym wiecheć z
                                buta wystaje - nie potrafiących zrozumiec podstawowych praw jakimi winno
                                rzadzić sie cywilizowane społeczeństwo. Nie obchodzi mnie czy posiadasz psa;
                                ważne jest jaką prezentujesz publicznie postawę wobec prostactwa, chamstwa,
                                wandalizmu. Każdy świadomy człowiek jest zobowiązany reagować na akty
                                dewastacji porządku społecznego. Jeżeli będziemy prezentować Twoją postawę, to
                                w konsekwencji nie będziemy np. reagować na huliganów rabujących staruszkę.
                                Ilość kulturalnych właścicieli psów jest na pewno znikoma i wynika to z
                                arogancji wobec prawa i poszanowania zasad współżycia społecznego. Lecz moja
                                postawa może przyczynić się do poprawienia istniejącej sytuacji, czego nie
                                można spodziewać się po Twej aspołecznej postawie. Taka presja może być pomocna
                                dla podjęcia działań przez władze gminne, których poziom degeneracji jest
                                obecnie zastraszający (radni sami wyprowadzają psy bez kagańca i smyczy).
                                Ponadto, czy nie jest Ci obojetne, że puszczony luzem pies może pogryżć
                                dziecko. Przeraża mnie Twoja obojetnośc na zagrożenie bezpieczeństwa dzieci.
                                Czy przejmiesz ich ból prz aplikowaniu serii zastrzyków przeciw wścikliżnie ?
                                Ciebie ta sprawa wtedy nie będzie dotyczyć - cóż za znieczulica. Zależy mi aby
                                moja ojczyzna nie była "pod psem", w każdym tego słowa znaczeniu. Dlaczego
                                najbardziej oczywiste sprawy sprawiają Tobie i innym problem ze zrozumieniem.
                                Obecne prawo też daje mozliwość nakładania kar za nie sprzątanie psów, tylko
                                leniwej straży miejskiej nie chce się go egzekwować przy poparciu nieudolnych i
                                bezmyślnych urzędników gminnych (jak to dobrze, że wkrótce znikną te gminy).
                                Który palacz powstrzyma się przed wyrzuceniem niedopałka na chodnik ? Czy
                                jesteście ludzie w stanie zrozumieć coś z tego swiata ? Badź świadomym
                                człowiekiem XXI wieku.
                                • Gość: żaba Re: (nie) mam psa IP: 195.94.193.* 16.05.02, 14:15
                                  Jan, zgadzam się z każdym Twoim słowem.........niestety masz rację!
                                  Zwłaszcza wtedy, gdy piszesz...."Każdy świadomy człowiek jest zobowiązany
                                  reagować na akty dewastacji porządku społecznego"!
                                  Czy my Polacy kiedys dorośniemy do tego aby pojąć tak elementarną prawdę?!
                                  • Gość: Jan Re: (nie) mam psa IP: 195.94.205.* 16.05.02, 14:27
                                    Jak nie pojmiemy tych elementarnych zasad kultury to pomogą nam w tym inni, a
                                    wtedy będzie trochę boleć i będzie w dużo wstydu. Wyobraż sobie jak Murzyn
                                    zwraca polskiemu "inteligentowi" uwagę... a na to zanosi się. Widziałem w
                                    Berlinie jak człowiek rasy czarnej sprzątał po swym psie. Czy aby opory przed
                                    wejścim do Unii nie wzrosną, gdy właściciele psów dowiedzą się, że Polska
                                    będzie musiała dostosować się do wyższych standardów ? Szykują się ciężkie
                                    czasy dla chamów w naszym kraju ...
                                • Gość: ann.k Re: (nie) mam psa IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 16.05.02, 14:46
                                  > Każdy świadomy człowiek jest zobowiązany reagować na akty
                                  > dewastacji porządku społecznego. Jeżeli będziemy prezentować Twoją postawę, to
                                  > w konsekwencji nie będziemy np. reagować na huliganów rabujących staruszkę.

                                  Jesli wygladasz jak napakowany miesniak, to moze zwracasz chamstwu uwage, bo ja
                                  po tym jak dostalam wpierdol (przepraszam za slowo) od dwoch chamow czepiajacych
                                  sie mojego kolegi, ktorym nie przeszkadzalo, ze jestem dziewczyna, nie zwracam
                                  nikomu uwagi; a juz na pewno nie wlascicielowi dobermana, ktorym to wlasciciel
                                  lubi poszczuc zwracajacego mu uwage obywatela;

                                  > Ponadto, czy nie jest Ci obojetne, że puszczony luzem pies może pogryżć
                                  > dziecko.
                                  Zdaje mi sie, ze gdzies wczesniej wypowiedzialam sie negatywnie na temat psow
                                  puszczanych bez smyczy i kaganca.

                                  Przykre, ze tak to jest, ale wiesz glupio sie wyglada z sina geba... A tak
                                  naprawde to nie ja powinnam zwracac uwage chamowi, ze jest chamem. Ani Ty.
                                  • Gość: Jan Re: (nie) mam psa IP: 195.94.205.* 16.05.02, 16:05
                                    Ale na tym forum nic Ci nie grozi, nikt Cie nie pobije. To medium czyta bardzo
                                    wielu ludzi i skutek, jaki wywoła Twa opinia bedzie znacznie większy niz
                                    zwrócenie uwagi troglodycie rodem z nizin społecznych, z dyplomem i furą zwaną
                                    BMW. W Polsce w ciagu ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpiła duża migracja do
                                    miast ludzi z częstokroć zabitych deskami wsi, gdzie funkcjonowały zupelnie
                                    inne formy stosunków społecznych i te złe nawyki przekazują dzieciom. Wymóg
                                    sprzatania po zwierzętach w ich środowisku w wielu przypadkach nie miałby sensu.
                                    Ludzie Ci nie potrafią znależć się w nowej rzeczywistości - pomóżmy im.
                                    Siła oddziaływania środków masowego przekazu, do jakich można zaliczyć też
                                    internet, jest niesamowita. Czytają je różni ludzie a także urzędnicy. Jedynie
                                    zbiorowa nagonka na chamów da im szansę na poprawę - tez z korzyścią dla ich
                                    samych i ich dzieci. Nie możemy dać się zalać fali chamstwa i głupoty. Walczmy
                                    z tym jak możemy - stąd tu jestem. Może z czasem coś "zatrybi" w tych pustych
                                    głowach.
                                    • ann.k Re: (nie) mam psa 16.05.02, 16:20
                                      obawiam sie, ze klepanie na forum to troche za malo:(( sprobuj powalczyc o
                                      cokolwiek na swoim wlasnym podworku; zarzadaj aby dorosli nie wlazili na plac
                                      zabaw przeznaczony dla dzieci, o ile nie sa tam z dziecmi; popros administracje
                                      o zbudowanie nowego smietnika; zarzadaj aby oplacana z Twojego czynszu
                                      dozorczyni czesciej myla klatke schodowa; zobaczysz wtedy co to znaczy walczyc
                                      o porzadek;
                                      ja przez pol roku wlaczylam z sasiadem, zeby jego pies nie obsikiwal mi
                                      wycieraczki; z jednym sasiadem... a Ty chcesz walczyc z horda urzednikow,
                                      straznikow i policjantow, ktorym sie nie chce wykonywac swoich obowiazkow; na
                                      sasiada podzialala zemsta w trybie doraznym, albowiem zaczelam mu wynosic na
                                      wycieraczke kuweciany dorobek mojego kota; wiem, chamstwem na chamstwo sie nie
                                      powinno, ale dopiero to pomoglo! pies przestal lac pod moimi drzwiami, bo nagle
                                      sie okazalo, ze latwiej zabrac psa na spacer niz sprzatac kilka razy dziennie
                                      kocie odchody;
                                      a szczerze mowiac nie widze mozliwosci trzymania psa w miescie, zeby nie
                                      niszczyl on miejskiej zieleni... prawda jesta taka, ze nawet jakby psa zmusic
                                      do sikania w domu, a nie na spacerach, nie powstrzyma sie on przed znaczeniem
                                      terenu; gdyby komus przyszlo do glowy wyprowadzanie na spacer kota, efekt bylby
                                      taki sam;
                                      masz jakis pomysl na walke? pomysl na wyegzekwowanie prawa? lub chocby pomysl
                                      jak pogodzic trzymanie psa w miescie w bloku i nieniszczenie przez niego
                                      zieleni...
    • Gość: Dyzio A kto ma sprzatać po sikających i "***" ludkach .. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 18:28
      Mam psa. Nie sprzatam po nim jak sika i s ... na trawnik. Nie pozwalam
      mu "tego" robic na chodnikach. A dyskusja powyższa poza "niesłuchaniem"
      interlokutora zadziwiła mnie (poza wątkami "ogólno" typu: niecywilizowany kraj,
      słoma z butów, chamy, ćwierć i mniej inteligenci) dobrym samopoczuciem
      piszących, którzy jak widać z wypowoiedzi chodzące ideały chyba są. Hmmm, że ja
      jeszce takich nie spotkałem a zyję już latek parę. Boć miom zdaniem nie
      wystarczy, że ma się rację - nie można bowiem dzielić zdania na własne i błędne
      a większość dyskursów w tym "temacie" kończy się niestety (stety - ?) na
      inwektywach. Czyżby zapędy inkwizycyjne (kto sie ze mną nie zgadza i/lub
      prezentuje odmienny pogląd - na STOS !!!). Ciekawostka ...
      • matylda8 psi problem -cd.... 16.05.02, 20:17
        Mój post miał uświadomić właścicielom psów, że mogą zrobić coś dobrego (nie
        wysilając się zbytnio)by nam wszystkim się lepiej żyło. Nie chciałam wywoływać
        tak ostrej wymiany zdań. Być może wynika to z tego, jak zauważył Dyzio, że
        ludzie słuchają tylko swoich racji.
        Chciałam również dowiedzieć się od Was, Warszawiaków, czy istnieją stosowne
        uchwały gminne odnośnie "psiego problemu". A jeśli nie ma czegoś takiego, to
        może warto by się nad tym zastanowić.
        • Gość: żaba Re: psi problem -cd.... IP: 195.94.193.* 17.05.02, 09:06
          Matyldo! Niepotrzebnie się tłumaczysz. Tu nie ma "swoich racji". Racja jest
          jedna:W MIEŚCIE MA BYĆ CZYSTO I PIĘKNIE !. NIE WOLNO zanieczyszczać zieleni,
          zapaskudzać chodników, niszczyć cudzego mienia!Tak jak nie wolno kraść,napadać
          staruszek i wybijać ludziom szyb. Oczywiście są ludzie, którzy tak robią ale to
          nie zmienia faktu, że robić TEGO NIE WOLNO i że godne jest to potępienia. A
          może się mylę?Może wkrótce takie zachowania staną się społecznie akceptowalne
          tylko dlatego,że tylu ludzi to robi.Mój przedmówca Jan doskonale wyjaśnił
          genezę tego zjawiska tak nasilonego właśnie w Warszawie.Ostre słowa jakie tu
          padły są w pełni adekwatne do okropnej sytuacji Wa-wy w tym temacie.Cham
          nienazwany pozostaje chamem.
          Dyziu twoje porównania do stosów są kuriozalne i mają na celu spłycenie i
          zlekceważenie poważnego PROBLEMU którego jesteś radosnym współautorem.
          Naturalnie rozumiem pobudki, jakie tobą kierują natomiast chciałam Ci
          uswiadomić, że twoje postępowanie jest naganne dla wielu twoich sąsiadów i z
          pewnością jesteś doskonałą ilustracją dydaktycznych pogadanek w wielu
          rodzinach pt. popatrz dziecko i zapamiętaj ,że tak jak ten pan robi robić NIE
          WOLNO! Pewnie dla ciebie nie jest to żenujące więc ciesz się swoją
          bezkarnością, możliwą tylko w naszym kraju.
          Daleko mi do zadowolenia, gdy widzę co się dzieje wokół mnie. Mam jednak tę
          satysfakcję, że nie dokuczam moim sąsiadom i nie niszczę bezmyślnie cudzej
          własności. Marzę o Polsce - kraju praworządnym , gdzie obywatel szanuje siebie,
          swoich sąsiadów i swoje otoczenie. I z pewnością dołożę wraz ze znajomymi wielu
          starań aby tacy jak Ty Dyziu przynajmniej zapłacili wiele mandatów...
          • Gość: ann.k Re: psi problem -cd.... IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 17.05.02, 09:38
            zawsze mnie fascynowalo upraszczanie problemu chamstwa (czyt.ogolnego braku
            kultury) w miescie, a zwlaszcza w Warszawie, do stwierdzenia, ze to dlatego iz
            tyle tu ludnosci naplywowej; moze to dla niektorych bol straszny i prawda nie
            do przyjecia, ale jesli w ten sposob patrzymy na swiat, to warto sobie
            uswiadomic od kiedy Warszawa jest miastem, ile jest miast w Polsce starszych od
            Warszawy, z ktorych ludnosc naplynela do Warszawy i zapamietac, ze jednak
            ludzie w miastach od zawsze brali sie ze wsi, a miasto stawalo sie miastem, bo
            iles tam osob naplynelo ze wsi;
            sytuacje tu opisywana (brud po pieskach, itd) widzialam rowniez w Krakowie;
            wystarczy zamienic Aleje Kasztanowa na Blonia i opis pasuje jak ulal;
            jesli juz szukac przyczyn to w ogolnym charakterze naszego narodu: bo swiniami
            jestesmy wszedzie: w Warszawie, Krakowie, Gdansku, Pcimiu Dolnym, wyludnionych
            Bieszczadach i na Karaibach; wiec moze nad tym by sie warto zastanowic... a
            najpierw zrobic porzadek na swoim biurku (doslownie i w przenosni)
            • Gość: żaba Re: psi problem -cd.... IP: 195.94.193.* 17.05.02, 10:03
              No cóż.....element napływowy przenosząc się do dużego miasta winien przemyśleć
              sprawę posiadania psa...Tzn. czy blok osiedlowy jest własciwym dla niego
              miejscem, gdzie się wybiega (w kagańcu przecież i na smyczy -jak stanowi
              prawo), czy będzie mógł swobodnie szczekać, gdzie załatwi swoje potrzeby
              fizjologiczne itp. naturalnie zgodnie z prawem i zasadami współżycia
              społecznego. Te i inne pytania skłoniły mnie do decyzji o rezygnacji z
              posiadania psa, mimo nacisków mojego dziecka.W przyszłości, byc może mu na to
              pozwolę, gdy będzie dość duże by po nim zawsze posprzątać i naturalnie po
              spełnieniu kilku innych warunków, o których pisać tu nie bedę.Problem w tym że
              element napływowowy zamierza korzystać z wszystkich pozytywów mieszkania w
              dużym mieście nie zamierzająć rezygnować z żadnego ze swoich starych
              przyzwyczajeń. Ale to już kwestia dojrzałości i moralności. Argument ,że inni
              też mają brudno nie jest dla mnie argumentem przeciwko porządkowi, inni też
              mają czysto i tych powinniśmy naśladować.Natomiast zgadzam się,że ci,którzy
              mają bałagan na swoim biurku powinni na nim posprzątać (dosłownie i w
              przenosni)...ale to już temat na inny wątek.

              PS. Ja też jestem "element napływowy".
        • Gość: Jan Re: psi problem -cd.... IP: 195.94.205.* 17.05.02, 12:18
          Rozwiązanie problemu zanieczyszczania miasta przez psy jest kwestią
          egzekwowania już istniejącego prawa. Czy wolno Ci wyrzucać śmieci na chodnik
          lub na trawę w parku ? Za zachowanie zwierzęcia - zgodnie z kodeksem cywilnym -
          jest odpowiedzialny jego właściciel (nie byłoby procesów wobec właścicieli
          psów, których psy pogryzły dzieci). Nie potrzebne są tu odrębne uchwały
          zdegenerowanych urzędów i rad gmin. Urzędnik gminny, będąc z natury tępym
          osobnikiem też nie sprząta po psie i nie będzie nigdy zainteresowany problemem
          dewastacji mienia społecznego. Zadajmy teraz w kampani wyborczej kandytatom na
          radnych pytanie, co zamierzają zrobić z tym problemem.
          Straż miejska odmawia egzekwowania tego ogólnego prawa, bezprawnie zasłaniając
          się brakiem odpowiednich uchwał. Jednak, w rzeczywistości kryje się za tym
          zwykłe lenistwo i nieudolność. Pewien funkcjonariusz straży miejckiej w
          Warszawie (dział ochrony środowiska), na moje uwagi w tej kwestii, odpowiedział
          mi, że nie widzi w załatwianiu się przez psy w parku nic złego, gdyż nawożą one
          dodatkowo ziemię. No cóż, gdyby nie był on tak tępy, znalazłby pracę gdzie
          indziej...
          • Gość: ann.k Re: psi problem -cd.... IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 17.05.02, 13:28
            ale chwileczke; wlasnie tu mi sie kloci piesek z miastem; no bo o ile da rade
            posparzatac psia kupe, o tyle nie widze sposobu na posprzatanie psiego moczu;
            no bo jak? a wydaje mi sie, moze sie myle, ze mocz bardziej niszczy zielen niz
            kupa; wiec prawo prawem nakazujace sprzatanie po psie, ale to nadal nic nie
            zmieni jesli chodzi o niszczenie zieleni;
            radnych mozesz pytac: odpowiedza to samo co zawsze; wiekszosc z nich najpierw
            nakradnie pieniedzy na wlasne uposazenia, a potem powie, ze nie ma pieniedzy na
            sprawy ogolnospoleczne
            • matylda8 Re: psi problem -cd.... 17.05.02, 17:18
              Słuchajcie mili, nie wiem jak można nauczyć psa by sikał na zawołanie(to pewnie
              też jest element wychowania psa w krajach cywilizowanych)oraz nie wiem jak
              można sprzątać psie siuśki. Z tym faktem już się pogodziłam, ale kupy to co
              innego.
              Ps. Chamstwo nie idzie w parze z miejscem urodzenia. Znam wielu "tubylców",
              których zachowanie pozostawia wiele do życzenia.
              • Gość: Dyzio Re: psi problem -cd.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.02, 18:17
                Pomijam "wycieczki" personalne, aliści w większości uwag przeważa RACJA. Tak,
                właśnie - RACJA. I są to rzeczy poza dyskusją. Tylko ciut (no, może - pół
                ciuta) za wysokie rejestry mi tu pobrzmiewają. Trudno bowiem nie zgodzić się z
                tym, że PROBLEM PSICH KUP jest tożsamy z totalnym olewaniem prawa w naszym
                ślicznym kraju tudzież wysoce popularną wśród populacji mentalnością Kalego. Bo
                to-to właśnie nam, Polakom, "wychodzi" co i raz jak nie zapłacony weksel. I tak
                naprawdę nie ma na świecie takiego mądrego, który postawił by granicę
                między "ważne" a "mniej ważne" bo jest to po pierwsze sprawa wysoce
                indywidualna a po wtóre bardzo zależna od aktualnego splotu okoliczności (typu:
                ja dziś postępuję tak bo muszę, coś lub ktoś mnie "przymusza", nie mam innego
                wyjścia, mam to w dupie, itpd). I sprawa może dotyczyć zarówno mojego psa
                zanieczyszczającego trawniki (dlaczego to JA mam sprzątać jak inni olewają) jak
                i gówniarstwa mażącego po murach (mażącego i brudzącego bo "prawdziwego"
                graffiti to u nas maluśko) oraz oczywiście radosnego kierowcy rajdowego
                trabanta wysypującego pety przez okno. Można tak przecież w nieskończoność a
                psie kupy i tak pozostaną na trawnikach ...
                • Gość: Jan Re: psi problem -cd.... IP: 195.94.205.* 20.05.02, 09:50
                  Jeżeli tak będziesz rozumować (o ile ma to cokolwiek wspólnego z rozumem) to
                  obawiam się, że zaczniesz ćpać bo inni cpają, pić alkohol bo inni pija,
                  mordować, bo inni mordują. Tak na prawdę to pies Twój robi gnój, w którym Ty
                  też toniesz. Jak widać, Tobie i wielu innym to nie przeszkadza, podobnie jak
                  śwince w oborze. Wstydź się, jestes nie lepsza niż huligani piszący po ścianach
                  lub wandale niszczący autobusy; jestes po prostu uciążliwym marginesem.
                  Kompletna degryngolada wartości cywilizowanych społeczeństw.
                  • Gość: ?! Re: psi problem -cd.... IP: *.acn.waw.pl 20.05.02, 19:57
                    Gość portalu: Jan napisał(a):

                    > Jeżeli tak będziesz rozumować (o ile ma to cokolwiek wspólnego z rozumem) to
                    > obawiam się, że zaczniesz ćpać bo inni cpają, pić alkohol bo inni pija,
                    > mordować, bo inni mordują. Tak na prawdę to pies Twój robi gnój, w którym Ty
                    > też toniesz. Jak widać, Tobie i wielu innym to nie przeszkadza, podobnie jak
                    > śwince w oborze. Wstydź się, jestes nie lepsza niż huligani piszący po ścianach
                    >
                    > lub wandale niszczący autobusy; jestes po prostu uciążliwym marginesem.
                    > Kompletna degryngolada wartości cywilizowanych społeczeństw.



                    o rany!!!
    • Gość: Peppers Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: *.pl 19.05.02, 10:07
      Bo to wogole jest paranoja aby w miscie trzymac psa. A jesli juz to powinno byc
      tak jak w Europie. Wlasciciel sprzata po wlasnym pupilu a jak nie to mandat.
      Powiedzym na poczatek 200PLN. To by ludzi nauczylo rozumu i kultury. Zreszta
      kochac zwierze jest latwo (nie smierdzi, nie buntuje sie, nie ma duzych
      potrzeb). Gorzej jest kochac drugiego czlowieka. Tego ciagle nie potrafimy. I
      dlatego ciagle dobro pieskow przewaza nad dobrem dzieci.
      • Gość: dogmen Re: wychodzę z psem IP: *.acn.waw.pl 20.05.02, 21:45
        się przejść,
        z nerw.
        pies, mój miły prezent imieninowy pobiega po trawnikach (nie skupia się na
        chodnikach ani nie sika do piaskownic)a ja, miast się denerwować czytając
        posty, pooddycham czystym przecież jeszcze powietrzem, bo psie kupy, póki co,
        nie fruwają jeszcze.
        w przeciwieństwie do gołębic (zgodnie z serialem "szpital na peryferiach",
        jeśli ktoś jeszcze pamięta)
        • tesa Re: wychodzę z psem 27.05.02, 15:51
          No i miłego spaceru! :-)

          Ja chodząc z psem widzę na trawnikach pełno śmieci, butelek, obgryzionych kości
          (bynajmniej nie przez psy), a psie kupki ulegają 'biodegradacji' i
          nie rzucają się tak w oczy. A co to za kulturalni ludzie rzucają te śmiecie
          albo (nawet mieszkając w eleganckich blokach) wyrzucają odpadki z kuchni przez
          okno na trawnik?

          Oczywiście trzeba pozwolić psu załatwić się na trawniku (sam pies raczej
          nie wybierze chodnika, bo na trawniku jest milej). A co do dzieci uczących się
          chodzić po trawnikach.... to nie jest dobry pomysł. Bo dziecko nie nauczy się
          szanować zieleni. Psy są o wiele lżejsze od ludzi i nie zadepczą trawy, a
          widziałam już niejeden trawnik zadeptany przez ludzi. Młode krzewy na pewno
          trzeba chronić przed psami (i wandalami gatunku ludzkiego) - można stawiać
          płotki, otaczać siatką.

          Co do sprzątania po psach, to przecież właściciele psów płacą podatki.
          I te pieniądze powinny być przeznaczone na sprzątanie.

          Zgadzam się natomiast, że psów jest za dużo w miastach. Uważam, że można
          rozwiązać ten problem spokojnie, długofalowo. Na przykład można zwalniać
          z podatków właścicieli wysterylizowanych psów. Czy w inny sposób zachęcać
          do sterylizacji. Po paru latach efekt byłby widoczny :-)
          Można też wprowadzić zakaz posiadania psów w pewnych rejonach/blokach, ale
          oczywiście psy już posiadane nie mogą zostać nagle skazane na zabicie czy
          wyrzucenie (prawo nie może działać wstecz)....

          Niedługo rolnik będzie musiał sprzątać po krowach na polu bo mieszczuchy
          nie lubią widoku krowich placków....

          • Gość: Ania Re: wychodzę z psem IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 28.05.02, 12:54
            niesamowite jest to, że większość właścicieli psów tak zajadle broni swoich
            racji (możliwości s.... czy siurania na trawniki) i odwołuje się do innego
            rodzaju chamstwa (śmiecenia, wyrzucania ogryzków kości itd)- na zasadzie inni
            śmiecą, to ja też mogę. Wiadomo przecież od dawna, że wszyscy POWINNI ZACZYNAĆ
            OD SIEBIE!!!! Zachowanie innych nie usprawiedliwia naszego zachowania! Faktem
            jest, że warszawskie trawniki jak okiem sięgnąć przypominają góry (psie gówna)i
            doliny (wyszczane żleby). Nie o to przecież chodzi, że trawnik nie jest dobrym
            miejscem na naukę chodzenia dla małego dziecka - wymówka taka brzmi jak
            protest: trawniki są do s..., a dzieci won!!!
            Jest po prostu zwykłym chamstwem pozostawianie kupy (psiej czy swojej) na
            trawniku bądź na chodniku i narażenie innych osób na niezapomniane wrażenia
            optyczne. Zastanówmy się, tyle czasu większość nas spędza w biurach, więc
            dlaczego te krótkie chwile, które spędzamy na świeżym powietrzu mają być
            zakłócone niesmacznymi widokami i niezapomnianymi zapachami. Przecież
            sprzątnięcie psiej kupy nie wymaga ani wiele czasu ani wielkiego wysiłku, więc
            nie mogę zrozumieć, dlaczego tak bardzo niektórzy bronią tego, aby można było
            s... w miejscach publicznych i pozostawiać te odchody na pokaz innym. Może to
            wynika z zamiłowania do siedzenia w g.... To w takim razie niech się pies
            skupia pod nosem właściciela, a nie w miejscach, do których mają prawo inni
            użytkownicy.
            Podobno zwierzę, które trzymamy w domu jest członkiem rodziny. Skoro więc można
            przewijać dziecko z obsranej pieluchy czy też czyścić po dziecku nocnik, a po
            np. kocie sprzątać kuwetę, dlaczego nie sprzątać po psie???
          • matylda8 Re: wychodzę z psem 28.05.02, 21:26
            Moje dziecko nie uczy się chodzić na trawniku, on po prostu biegnie przed
            siebie. Czasem udaje mi się go złapać przed trawnikiem, czasem nie... Wyobraź
            sobie, że biegniesz za dzieckiem (które traktuje to za dobra zabawę)i widzisz
            jak w pewnej chwili się przewraca i jest całe umazane w g...
            Tak trzymać!
          • Gość: Psiarz Re: wychodzę z psem IP: *.waw.cdp.pl 31.05.02, 14:35
            Też wychodzę z psem, który za kilka miesięcy będzie bardzo duży i mam już
            wyposażenie do sprzątania, bo wiem, że jak nawali to będzie mało estetycznie.
            Ale nie zamierzam zapłacić ani złotówki podatku, bo niby za co? Po swoim psie
            sprzątam, karmię osobiście i za własne pieniądze, za weterynarza płacę słono,
            więc na co mogłyby pójść te psie pieniądze? Nikt dla psów nie urzadza placów
            zabaw, a wejście z psem do sklepu równa się cud, bo ludziom się wydaje, że
            stąpają nie po brudnych chodnikach tylko po dywanach i do sklepów co najwyżej
            wnoszą zapach fiołków, a nie nieumytych pach. W przeciwieństwie do psa, który
            zawsze śmierdzi i ma pchły, co oczywiście jest paranoją, bo mój pies jest
            czystszy niż niejeden bachor, który idzie z przedszkola. Zupełnie nie rozumiem
            tej agresji i nie mogę dojść gdzie Ci wszyscy forumowicze widzą takie kupy
            gówna.
            • Gość: vinga Re: wychodzę z psem IP: *.acn.waw.pl 12.08.02, 16:35
              Gość portalu: Psiarz napisał(a):

              > Zupełnie nie rozumiem
              > tej agresji i nie mogę dojść gdzie Ci wszyscy forumowicze widzą takie kupy
              > gówna.

              Serdecznie zapraszam na spacer chodnikiem przy ulicy Noakowskiego (gdzie mam
              przyjemnosc studiowac na wydziale chemicznym PW). Zycze milych wrazen
              estetycznych oraz na prawde dobrego refleksu podczas lawirowania pomiedzy
              kupami. Zdziwie sie jesli po takiej wycieczce powie mi Pani, ze Pani by to nie
              przeszkadzalo.
              Jestem zdania ze jesli ktos nie potrafi (lub mu sie zwyczajnie nie chce)
              wysrywac (przepraszam za slowo - ale jesli sie ma przyjemnosc chodzic takim
              chodnikiem dwa razy dziennie to na prawde czlowiek sie lekko wkurza) swojego
              pupilka w taki sposob zeby nie utrudniac zycia innym, czyli np posprzatac po
              nim, jesli sie sfajda na chodnik albo obsika komus samochod, to zyczajnie nie
              powinien go posiadac.

              Pozdrawiam.
        • Gość: Psiarz Re: wychodzę z psem IP: *.waw.cdp.pl 31.05.02, 14:39
          Z przykrością stwierdzam, że na forum same Matki Polki utytłane w psich
          gównach, które widzą na tych niebotycznych stertach. Jak na ludzi, którzy nie
          chodzą z psem, ani z dzieckiem po trawniku, to mają świetny wzrok, skoro tak
          wypatrują tych kup w trawie. To są te same damule, które swoje dzieci również
          wysadzają na trawę albo za przystankiem. Bogu dzięki, u mnie sami spsieni
          sąsiedzi i bachory są w odwrocie.
          • Gość: ma Re: wychodzę z psem IP: *.acn.waw.pl 02.06.02, 15:46
            Gość portalu: Psiarz napisał(a):


            Bogu dzięki, u mnie sami spsieni
            > sąsiedzi i bachory są w odwrocie.


            Przekazuję Ci gest solidarności. U mnie niestety więcej jest bachorów. Przed
            moimi oknami zrobili taki mini placyk zabaw (piaskownica, huśtawki). Od wiosny do
            jesieni mam więc wrzask i przeraźliwy pisk. I żadna z tych zapatrzonych w swoje
            potomstwo mamuś czy babć nigdy nie zadaje sobie trudu, żeby je uciszyć. Przecież
            dziecko ma prawo wrzeszczeć. A że komuś pod oknem? Co z tego!
            Ze smutkiem obserwuję jak moja spółdzielnia zabudowuje i zamurowuje ostatnie
            skrawki zieleni na osiedlu. Z roku na rok psiarze mają coraz gorzej. Trzymaj się
            i nie dawaj. Pozdrawiam.

    • Gość: agatka_s Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: *.acn.pl / 10.133.135.* 02.06.02, 19:37
      O kurcze a jak ktoś ma i pieseczka i bachora to co ????

      To wszystko jest tylko i wyłącznie kwestia kultury, i wrażliwosci społecznej.
      Ja mam nad sobą sąsiada który trzaska drzwiami (a one są antywłamaniowe, więc
      jak trzaśnie to jakby piorun co najmniej), biega jak stado koni do pierwszej w
      nocy i do tej pory też przeprowadza wbijanie gwożdzi i inne wiercenia (nie
      mówiąc o wiecznie ujadającym psie), na moją bardzo grzeczną prośbę (ale bardzo
      długo się biłam z myslami iść nie iść, raczej awanturna to ja nie jestem) o
      zwrócenie uwagi aby w godzinach chociaż wieczornych zachowywać się trochę
      delikatniej, usłyszalłam tylko "to nie my" (nie muszę dodawać że obyczaje
      sąsiadów nie zmieniły sie ani na jotę), no i co można zrobić z takimi
      ludźmi ??? (nawet sekundy refleksji, że ktoś ma przez nich przechlapane, nawet
      cienia zażenowania że ktoś zdobył się na akt desperacji aby im jednak zwrócic
      uwagę...)
      • tesa Re: Aleja Kasztanowa i psy 03.06.02, 14:45
        Ja jeszcze tylko dodam, że wprowadzenie tego nowego zwyczaju (jakim miałoby
        być sprzątanie po psach) nie będzie łatwe..... szczególnie, że warunkiem
        koniecznym byłoby, aby przy każdym trawniku, który ma być "sprzątany" znalazł
        się kosz na śmiecie. Bo przecież nikt nie będzie chodził z psią kupą w ręku :-)

        Mnie też męczą drące się pod oknem dzieci, którym rodzice na wszystko
        pozwalają. Na szczęście najbliższych sąsiadów mam spokojnych.
        W ogóle życie w takich dużych zbiorowościach tworzy konfliktowe sytuacje
        i widać sprzeczność interesów. Jeszcze mnie wkurzają pędzący na oślep
        rowerzyści, wyjące alarmy w samochodach, HIT na Kabatach nadający na całe
        osiedle głośną muzykę, samoloty....( to już inny wątek chyba).

        Aha! Jeszcze jedno objaśnienie - pies, to nie kot i nie załatwia się w domu
        (na swoim terenie) - tak go Pan Bóg stworzył.
        • Gość: Ania Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.06.02, 20:42
          tesa napisał(a):

          > Ja jeszcze tylko dodam, że wprowadzenie tego nowego zwyczaju (jakim miałoby
          > być sprzątanie po psach) nie będzie łatwe..... szczególnie, że warunkiem
          > koniecznym byłoby, aby przy każdym trawniku, który ma być "sprzątany" znalazł
          > się kosz na śmiecie. Bo przecież nikt nie będzie chodził z psią kupą w ręku :-)
          >
          > Mnie też męczą drące się pod oknem dzieci, którym rodzice na wszystko
          > pozwalają. Na szczęście najbliższych sąsiadów mam spokojnych.
          > W ogóle życie w takich dużych zbiorowościach tworzy konfliktowe sytuacje
          > i widać sprzeczność interesów. Jeszcze mnie wkurzają pędzący na oślep
          > rowerzyści, wyjące alarmy w samochodach, HIT na Kabatach nadający na całe
          > osiedle głośną muzykę, samoloty....( to już inny wątek chyba).
          >
          > Aha! Jeszcze jedno objaśnienie - pies, to nie kot i nie załatwia się w domu
          > (na swoim terenie) - tak go Pan Bóg stworzył.

          toteż właśnie nie piszę, że ma się załatwiać w domu, tylko że można sprzątnąć
          kupę po własnym psie, tak jak to się robi w krajach cywilizowanych.

          A co do wrzeszczących dzieci - to też chyba inny wątek.
        • Gość: loo Re: ludzie ROBCIE KUPE NA TRAWNIKI - skoro psy mo IP: 195.136.95.* 23.07.02, 10:43
          ...i juz widze, ze robia.
          sam widzialem, jak kolo "żabiki" facet pod plotem zostawil torbe pelna smieci.
          moim zdaniem to jest to generalnie problem ludzi, ktorzy wynajmuja mieszkania
          na kabatach - oni nie podchodza do tych trerenow jak do wlasnosci tylko, jak do
          hotelu. to sa ci sami ludzie co demoluja kwaterki w gorach jak sie schleja.
          prowincja w stolicy - niestety ale sa tansi dla pracodawcow a na dodatek
          promuja swoich a wiec bedzie ich coraz wiecej. nie kupuja mieszkan tylko
          wynajmuja bo nie lubia "warszawki" i stad ten bajzel
          • Gość: inka Re: ludzie ROBCIE KUPE NA TRAWNIKI - skoro psy mo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.02, 12:36
            Gość portalu: loo napisał(a):
            > prowincja w stolicy - niestety ale sa tansi dla pracodawcow a na dodatek
            > promuja swoich a wiec bedzie ich coraz wiecej. nie kupuja mieszkan tylko
            > wynajmuja bo nie lubia "warszawki" i stad ten bajzel

            To nie kwestia prowincji w stolicy - tylko wrodzonej (lub nabytej) kultury.
            Nie lubie takiej generalizacji. Fakt że w Warszawie najmniej chyba mieszka
            warszawiaków - tak to juz czesto w wielkich miastach bywa.
            Nikt mnie jednak nie przekona że rodowity warszawiak nie bywa chamem.
            Wiele wypowiedzi w tym wątku było tak agresywnych że aż mi sie zaczęła agresja
            udzielac... Uff, jakoś ja zwalczyłam.

            Niestety psi problem nie zniknie z powodu mandatów. Wyjściem byłaby większa
            akcja w lokalnych mediach, tworzenie więzi w nowych osiedlach - poczucie
            odpowiedzialności za "swój" kawałek miasta.
            Ja psa nie mam - ale psy lubię. Nie chcę utrudniać życia właścicielom psów ale
            psie kupy to nie jest moja ulubiona dekoracja trawników...
            Najlepiej działą wychowanie od przedszkola - moje dzieci nie rzucaja śmieci pod
            nogi - jeśli nie ma kosza daja mi żebym schowała aż dojdziemy do śmietnika- z
            psia kupa ten numer by nie przeszedł, ;O) - pilnuje też żeby nie darły się w
            czasie zabawy.
            Na szczęście mam okazję obserwowac na moim nowym osiedlu -i starym też- że
            ludzie starają się dbać o "swoje" czyli wspólne. Dzieci bujajace się na
            drzewku? Nie ma mowy zeby ktoś nie zwrócił uwagi - nawet i mamusi która nie
            zareaguje na pociechę próbująca łąmać gałęzie!
            No i koszy na śmieci u nas dostatek.

            Niech każdy zacznie od siebie - a jeśli zwraca komus uwage to moze bez agresji?
            Co? Bo to niestety nie działa najlepiej.
            • sisters Re: ludzie ROBCIE KUPE NA TRAWNIKI - skoro psy mo 13.08.02, 16:56
              Jeżeli chodzi o temat sprzątania po psach, to w pełni się zgadzam i jestem za
              tym, żeby wreszcie zaczęto egzekwować przepisy.
              Nie mogę się tylko zgodzić z tym,że całe chamstwo W-wy to napływowi. Wybaczcie,
              ale sama jestem przyjezdna. W mojej firmie jest dużo napływowców i
              zakorzenionych Warszawiaków. Niestety Ci drudzy są bardziej chamscy. Nie chcę
              sie z nikim spierać kto jest bardziej, ale taki sort ludzi mi się trafił.
              Prywatnie znam wielu super Warszawiaków. Niestety niektórzy rdzenni mieszkańcy
              W-wki maja przerost formy nad treścią i nie są w stanie zauważyć, że to o tych
              prawdziwych Warszawiakach krążą w całym kraju niesympatyczne opowieści. Wiem
              jednak, że swoją wypowiedzią nie zmienię zdania o napływowcach, więc kończę już
              swoje wywody.
    • mieszkanie.i.wspolnota Re: Aleja Kasztanowa i psy 17.08.02, 23:30
      Zamiast kolejnej wypowiedzi zacytuję felieton (własny) z
      miesięcznika "Mieszkanie i Wspólnota". Może - śmiem nieskromnie marzyć - ktoś
      zrobi użytek z zawartych w tym felietonie pomysłów ...

      w domu i w mieście

      Do roboty, Ferdynandzie !
      WITOLD KALINOWSKI

      - A to nam zabili Ferdynanda ...
      - A którego, pani Müllerowo ...
      ... czy tego, co na Vinohradach zbierał psie gówienka ?
      (Jaroslav Hašek, Przygody dobrego wojaka Szwejka)

      Nie ustaje radosna twórczość parlamentarzystów. Rozniosła się ostatnio
      wieść, że grupa posłów (a może senatorów) przygotowuje ustawę zobowiązującą
      właścicieli psów do osobistego i natychmiastowego sprzątania z miejsc
      publicznych tego, co zwykli pozostawiać tam ich ulubieńcy. Nieodzownym
      akcesorium każdego spaceru ma być zestaw złożony z miotełki, szufelki i
      foliowej torby. Tak już pono od dawna jest w cywilizowanym świecie - a więc i
      my, Polacy, w tryumfalnym marszu ku Europie nie możemy się potykać o (za
      przeproszeniem) psie kupy.
      Pomysł, by na naszych ulicach, placach, skwerach i podwórkach było czysto -
      jest niewątpliwie piękny, mądry i słuszny, i aż dziwne, że najwyżsi
      przedstawiciele narodu wpadli nań dopiero teraz. Lepiej jednak późno, niż
      wcale. Dobrze również, że sięgamy po sprawdzone wzory zagraniczne - lepiej
      bowiem uczyć się na cudzych błędach. Eurosceptycy twierdzą, co prawda, że owe
      wzory nie zanadto się sprawdziły: w krajach, gdzie taki gówniany rygor istotnie
      wprowadzono, tylko nieliczni właściciele psów go przestrzegają; większość
      pozostawia psie kupy na ulicy, jako czynili ojcowie i dziadowie, wierni w tym
      raczej starej europejskiej tradycji, niż nowemu europejskiemu prawu. Ale -
      kontrują euroentuzjaści - w Polsce wcale tak być nie musi i nie będzie, bo
      naród mamy zdyscyplinowany i szanujący prawo we wszystkich jego przejawach. A
      zresztą ustanowi się odpowiednio surowe sankcje, a straż miejska będzie
      ofiarnie i czujnie baczyć, by prawo było przestrzegane, wlepiając opornym,
      niechlujnym i leniwym srogie mandaty. (Słowo „czujnie” podkreśliłem, bo wydaje
      mi się szczególnie odpowiednie w tej sprawie).
      Argumenty euroentuzjastów niemal mnie przekonały - ale hasło „straż miejska”
      wzbudziło w mej nieparlamentarnej głowie pewne pomysły, które oszczędzą pracy
      posłom i senatorom, i pozwolą im zająć się szybciej innymi, równie pilnymi i
      ważnymi ustawami.
      Straż miejska para się dziś głównie - jeśli nie wyłącznie - wypisywaniem
      mandatów i nakładaniem blokad na koła nielegalnie zaparkowanych samochodów.
      Kiedy nieśmiało prosimy, aby strażnicy zrobili coś pożytecznego - za nasze w
      końcu pieniądze, bo to my, mieszkańcy miast, opłacamy tych łapsów i ich
      rozrastające się kierownictwo - stanowczo i naukowo odmawiają. Ostatnio
      rzecznik straży miejskiej w Warszawie oświadczył, że straż nie może ścigać
      agencji towarzyskich i ich kolporterów za rozpowszechnianie ulotek reklamowych -
      „bo nie ma w ustawach precyzyjnej definicji pornografii”. No to rusz pan
      rozumem, panie Rzeczniku; przypomnę, dla ułatwienia, że niejaki Al Capone
      wylądował w więzieniu wcale nie za rozliczne zbrodnie, jakich się był dopuścił,
      ale za niepłacenie podatków. Bajzelmamy i ich kolporterzy mogliby zostać
      ukarani za zaśmiecanie miasta - bo przecież większość kierowców płci obojga,
      znalazłszy taką ulotkę za wycieraczką, ciska ją natychmiast na ziemię - przy
      czym to nie oni śmiecą: śmiecą ci, którzy ulotkę wyprodukowali i za wycieraczkę
      zatknęli.
      Teraz jednak trafia się straży miejskiej jeszcze lepsza robota: zadbać - za
      nasze pieniądze, których tym razem na pewno nie poskąpimy - o czystość miast. W
      tym celu trzeba panów (i panie) ze straży miejskiej zaopatrzyć w odpowiednie
      narzędzia.
      Otóż to, narzędzia. A kto pomyślał w tym miejscu o nowych bloczkach
      mandatowych - ten grubo się pomylił. Nie o bloczki bowiem chodzi, ale o miotły
      i szufle. I do gówienek, panowie (i panie) strażnicy, do gówienek ! Praca może
      i niezbyt przyjemna, ale pożyteczna i z dobra europejską tradycją - znacznie
      dłuższą niż wskazywałoby na to dzisiejsze motto - do której to tradycji należy
      podział pracy: Jan jest lekarzem, Zofia urzędniczką na poczcie, Ferdynand
      zbiera psie gówienka. Zofia i Ferdynand płacą Janowi za leczenie, Jan i
      Ferdynand płacą Zofii za przystawianie pieczątek, Zofia i Jan płacą
      Ferdynandowi za sprzątanie miasta.
      Kiedy już, drogi Ferdynandzie i szanowny Rzeczniku - a także inni panowie i
      panie z tzw. straży miejskiej - przestaniecie zgrywać ważniaka i „władzę”, a
      zajmiecie się sprzątaniem z ulic wszelkiego śmiecia - nie deliberując np., czy
      to jest, czy nie jest pornografia, bo nie za to wam płacimy - zyskacie naszą
      wdzięczność, uznanie i szacunek. I na pewno nie będziemy was już nazywać
      łapsami, trutniami, obibokami - co dziś czynimy powszechnie, na przekór waszym
      oficjalnym tytułom, mundurom, emblematom i dystynkcjom.
    • Gość: siara Re: Aleja Kasztanowa i psy IP: *.acn.pl / 10.133.135.* 18.08.02, 12:34
      matylda8 napisał(a):

      > Mieszkam w pobliżu pięknej Alei Kasztanowej na Kabatach. To jedyne miejsce,
      na
      > tej betonowej pustyni, gdzie można spokojnie pospacerować z małym dzieckiem
      nie
      >
      > narażając się na udar słoneczny. Niestety równie często zaglądają tam
      > właściciele psów ze swoimi pupilami. Psy nagminnie załatwiają się na
      > okolicznych trawnikach, a ich właściciele nie zwracają na to uwagi.
      > Może nie zauważyłabym tego, gdyby nie fakt że moje dziecko właśnie uczy się
      > chodzić i każdy spacer kończy się lądowaniem w psiej kupie!
      > Nie wiem kto opiekuje się AK i czy w ogóle jest sprzątana?! W mieście, w
      którym
      >
      > poprzednio mieszkałam był obowiązek sprzątania po swoim psie, a Straż Miejska
      > rozdawała mandaty. Jak jest w Warszawie?

      Droga pani, dzisiaj rano kiedy wstałem, było to około godz:10, poszedłem do
      sklepu i nagle zobaczyłem straszny wypadek: biedne małe dziecko w wózku (mama
      była zajęta przyjemną pogawędką o zanieczyszczaniu miasta psimi ekskrementami)
      ZOSTAŁO ZAATAKOWANE PRZEZ PSIĄ KUPĘ; na dodatek kupa gryzła! Na szczęście
      niemal natychmiast na miejsce przybyła straż miejska i wypisała kupie olbrzymi
      mandat !

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka