Dodaj do ulubionych

"PB": Pracodawca jak żona - na całe życie

IP: *.220.121.212.dsl.dynamic.eranet.pl 12.03.10, 08:06
Polacy, nie bądźcie frajerami, praca to biznes jak każdy inny, liczy
sie cena (płaca) itp.
Obserwuj wątek
      • winniepooh sselrats OT 12.03.10, 10:42
        sselrats napisał:

        > Wasko pomiedzy uszami. Niedawno byl artykul o kobiecie, ktora
        > wyskoczyla z okna tepsy.

        Mógłbyś podać link do tego wątku?
        Bardzo proszę :-)

        Horror jaki opisywali forumowicze pracujacy
        > dla tej firmy jest niepojety. Jest mniej niepojety tylko od tego,
        ze
        > ci ludzie tam pracuja! Dobrowolnie!
    • vibhisana "PB": Pracodawca jak żona - na całe życie 12.03.10, 08:09
      To jest lojalność na pokaz. Nie będziemy się przecież przywiązywać
      do systemu opieki społecznej i zasiłków dla bezrobotnych, których w
      naszym pięknym kraju nie ma w praktyce(20% bezrobotnych w Polsce
      otrzymuje zasiłek). Polak bardziej się boi o utratę pracy niż np.
      Niemiec(bo Niemiec dostanie całkiem przywoity zasiłek). W powiązaniu
      z szumnym planem Tuska obcinania wydatków Państwa można się
      spodziewać, że nasze "przywiązanie" do pracodawców jeszcze
      wzrośnie.
      • dinki_red Re: Zyciowa nieudolnosc. Trzymac sie kurczowo. 12.03.10, 09:03
        Bo wielu stosuje stara polska maksyme. Lepszy wrobel w garsci niz
        golab nadachu.

        Wielu (zwlaszcza w takich firmach jak Tepsa) ma swiadomosc tego ze
        po zmianie pracy bedzie albo lepiej albo tak samo - bo gorzej byc
        juz nie moze. Najwiekszy jest jednak strach ,ze zamienia sie jakas
        tam stabilizacje zyciowa na niepewna przyszlosc. Zazwyczajludzie
        maja stale umowy o prace i jaks tam pozycje zawodowa ktora sobie
        wyrobili przez lata przywiazania do jednej firmy.W nowej zaczynasz
        od zera i nie masz gwarancji ze po okresie probnym dostaniesz stala
        umowe o prace.Mozesz byc nawet po miesiacu lub trzech zwolniony - a
        jakie zasilki w tym kraju sa kazdy wie.
        • sselrats Re: Zyciowa nieudolnosc. Trzymac sie kurczowo. 12.03.10, 16:05
          @dinki_red: "Najwiekszy jest jednak strach ,ze zamienia sie jakas
          tam stabilizacje zyciowa na niepewna przyszlosc."

          Z ekstremalnie wypowiedzi o pracy w Tepsie rzeczywiscie wyzierala
          jakas tam stabilizacja zyciowa. Wszyscy opowiadali horrory ale nikt
          nie mowil, ze chce zmienic prace. To jest stagnacja, nie
          stabilizacja.
    • helena_5 powód 12.03.10, 09:11
      Taa, bo są niekonkurencyjni, wolno się uczą i mają nadzieję na
      dotrwanie do emerytury u obecnego bez większych wysiłków.
      • Gość: wo Taaa... IP: *.ekspres.net.pl 12.03.10, 10:20
        Taaa.. za to ty jesteś intelientna , skromna i wszystkim dobrze
        życzysz, a ta niekonkurencyjność i powolne uczenie się jest motorem
        inwestycji zagranicznych i dzięki niej np. polskie fabryki np. Opla
        czy Fiata mają najlepsze wyniki porównując do innych zakładów tych
        koncernów.
    • hooligan1414 przymus ekonomiczny - najgorsze jarzmo 12.03.10, 09:45
      Oczywiście niewolnictwa NIE ma, ale niestey nie jesteśmy Ekwadorem -
      gdzie mozna zupełnie komfortowo (sprawdzone) mieszkać sobie w domu
      złozonym praktycznie tylko z dachu gdzieś na skraju dżungli. Tu
      trzeba ZARABIAĆ by móc płacić rachunki, PITy, CITy, VATy, niedługo
      także Katastry, akcyzy i inne barachło. Trzeba więc zarabiać. Jeśli
      się nie nalezy do uprzywilejowanej kasty żrącej z budżetowego cyca,
      bądx nie ma stabilnego biznesu - przechodzi się do kasty polskich
      pariasów - mających dumne pracować na wyzej wymienionych. Dlatego
      też zapytuje was, czy opłaca się wam tak radośnie rozmnażać,
      dostarczaś kolejnych niewolników, którzy w pocie czoła pracować bedą
      na coraz bardziej nienażarty SYSTEM?
    • Gość: pies_fafik "PB": Pracodawca jak żona - na całe życie IP: 212.160.172.* 12.03.10, 09:48
      DLACZEGO POLACY SĄ PRZYWIĄZANI DO PRACODAWCY!!??

      Bo średni czas szukania pracy w Polsce to 1 rok (jakiś czas temu był
      taki art. na ktorymś z dużych portali). Średni czas szukania pracy w
      UK to bodajze 3 mies. Wiec bezrobocie to "dziura w zyciorysie" -
      trza sie trzymać pracy jak długo mozna.

      Bo "meksykanizacja" kraju sprawia, ze Stolica sie rozwija, a
      mniejsze miasteczka sie "zwijają". Jak masz tam pracę to sie
      modlisz, zeby jej nie stracić...

      Bo relacje miedzy kosztami życia (przede wszystkim wynajem
      mieszkania) a zarobkami sprawiają, ze szukanie pracy w innym,
      mieście i przeprowadzka tam staje sie po prostu NIEOPŁACALNA! (Poza
      wyjadem do warszawy lub emigracją). Stad mała mobilnośc pracowników
      i przywiązanie do pracy.

      Bo "bźdiągwy" od "haeru" (czyli laski które pełnią rolę "kadrowych")
      stają sie czujne jak surykatki, kiedy zobaczą w CV kandydata, że
      zmieniał pracę badź - co gorsza - jeszcze rowijał sie zawodowo!!
      Znaczy: ambitny. Ambitny, znaczy: jak nie dostanie za "x" czasu
      podwyzki albo awansu to ucieknie. Znaczy: kiepski kandydat...

      Przestancie pieprzyć głupoty że jesteśmy przywiązani do
      pracodawców!! To wynik patologii na rynku pracy tym kraju, a
      nie "lojalności". Poptarzcie troche na otoczenie makroekonomiczne,
      na procesy społeczne, na REALIA ŻYCIA!!!
    • kamilo_82 W PL kryzysu nie było 12.03.10, 09:48
      Ciekawe - kolejne "badanie" przeprowadzone pewnie przez
      dwudziestokilkuletniego "dziennikarza", absolwenta Prywatnej Wyższej Szkoły
      Gotowania na Gazie.

      A tak trochę w temacie, trochę nie na temat - artykuły twierdzące, że w PL był
      "kryzys" podnoszą mi ciśnienie. W PL była propaganda "kryzysu" a osłabienie
      rynku to tylko w małym ułamku procenta efekt światowego kryzysu ekonomicznego.
      W 99.9 % to efekt wtórny medialnej propagandy "kryzysu" i nagonki. Takie
      tworzenie nowej wartości, czegoś, czego de facto nie ma.

      Może trochę nie na temat ale zrozumcie - taki jest schemat działania mediów
      komercyjnych. Żyją z ogłoszeń i reklam, dlatego - niestety - jest coraz mniej
      miejsca na rzetelne dziennikarstwo.

      Po prostu treści przekazywane przez media muszą być zgodne (lub przynajmniej
      nie sprzeczne) z linią programową reklamodawców.

      Tak było m.in. z propagandą rzekomego kryzysu ekonomicznego, który ponoć
      ogarnął Polskę.

      99% artykułów głoszących tę tezę publikowanych było w podrzędnych portalach
      oraz m.in w GW, gdzie jak wiadomo "eksperci" to dwudziestokilkuletni studenci
      prywatnych Wyższych
      Szkół Gotowania na Gazie itp. Zdarzało się, że podawano zakłamane dane
      dotyczące bardzo wymiernych informacji, takich jak chociażby PKB. Wystarczyło
      tylko sięgnąć do źródła aby zdemaskować zakłamanie. Jakoś bardziej poważne
      tytuły, takie jak Rzeczpospolita lub Gazeta Prawna unikały takich informacji.

      Duże korporacje w większości zarządzane są centralnie - ich lokalne oddziały
      mają często bardzo małą autonomię. Zatem globalne zarządy nie uwzględniały
      lokalnej specyfiki Polskiego rynku. Kazano zredukować koszty (co najczęściej
      robiono w najgorszy z możliwych sposobów - poprzez zwolnienia) albo nakazywano
      wprost zwolnić jakiś % załogi.

      Lokalne dyrekcje zdawały sobie sprawę z tego, że zwolnieniom będzie się
      bacznie przyglądać opinia publiczna. Tym bardziej, gdy zamykany zakład był
      jedynym lub jednym z większych pracodawców w okolicy. Dlatego nierzadko przy
      udziale agencji PR zamieszczano w mediach zakłamane artykuły aby podsycać
      wizje "kryzysu" w Polsce.

      Efektem wtórnym było to, że inni pracodawcy, widząc skuteczność tej metody,
      także zaczęli zwalniać. Nawet jak to nie było uzasadnione. Wiadomo - rynek
      pracy został zniszczony i zredukowany zespół, obciążony nadmiarem obowiązków
      nie będzie szukać pracy gdzieindziej.

      Co gorsze - propaganda rzekomego kryzysu w Polsce zachęciła wiele źle
      prosperujących zakładów do ogłoszenia upadku właśnie w tym momencie. Nie jest
      ważne, że zła kondycja finansowa przedsiębiorstwa była efektem WIELOLETNIEGO
      złego zarządzania i braku pomysłów. Teraz pojawiła się szansa aby uzasadnić to
      rzekomym kryzysem.

      BTW - jak mówiłem to jeszcze rok temu to znajomi zajmujący się HR zabijali
      mnie wzrokiem. Teraz już większość osób wie, że kryzys owszem był ale w
      przypadku Polski miał bardziej oblicze medialno - PRowe. Doświadczyliśmy
      bowiem raczej tylko recesji ale to nieuniknione - światowe rynki działają na
      zasadzie naczyń połączonych. Ciekawe też kiedy skasują mój post. W końcu w
      całą propagandę GW też była mocno zaangażowana. Moje posty o tej treści na
      forach ekonomiczno - biznesowych były ciągle usuwane. Ale spokojnie -
      skopiowałem zawartość do pliku :)
      • Gość: Martin Re: W PL kryzysu nie było IP: *.111.217.24.static.crowley.pl 12.03.10, 10:46
        Zgadzam się z taką interpretacją, szczególnie jeśli chodzi o fakt, że nadmiernie
        obciążony obowiązkami zespół (do granic absurdu) nie ma czasu i sił na
        poszukiwanie innej pracy. Poza tym w środowisku pracy, w którym dotychczas
        przyszło mu funkcjonować, działa silna propaganda. Odizolowany od otoczenia
        zewnętrznego i pozbawiony pełnej informacji, taki pracownik łatwo da sobie
        wmówić, że nieludzkie, wyniszczające traktowanie jest w obecnym czasie czymś
        normalnym... Powinien się cieszyć, że ma pracę!!!
    • pinionzek nie wierzę 12.03.10, 10:00
      że te x % lojalnych pracowników nie zmieniłaby pracy gdyby dostali lepsze
      warunki gdzie indziej. jak dla mnie to bardziej lojalność podszyta strachem.
      • Gość: Martin Re: nie wierzę IP: *.111.217.24.static.crowley.pl 12.03.10, 10:34
        Też uważam, że głównym autorem przywiązania jest strach przed zmianą. Ludzie
        boją się trafić z przysłowiowego deszczu pod rynnę. Z autopsji wiem, jak
        straszny terror i totalitarne warunki potrafią wprowadzić pracodawcy. Na
        szczęście wierzyłem, że zmiana na lepsze jest możliwa i... udało się.
    • hydrograf Im większa "lojalność" tym gorsze traktowanie. 12.03.10, 11:04
      "Wiernego psa można nawet kopnąć, i tak będzie merdał ogonem."
      I tak też myślą pracodawcy. Tzw. "lojalność" wynika z tchórzostwa i braku
      samodzielności, bo przecież "może mnie zwolnić". Doświadczenie uczy, że i tak
      zwolni, gdy znajdzie lepszego pracownika. "Lepszego" nie znaczy jednak
      wydajniejszego, ale znajomego bądź rodzinę...
      Traktowanie pracy jak małżeństwa jest żałosne, trzeba być jak prostytutka -
      iść tam gdzie lepiej płacą i nie wiązać się uczuciowo z klientem, a przede
      wszystkim zmieniać, bo tylko zmiana umożliwia rozwój (wzrost zarobków, lepsze
      warunki). Stagnacja to cofanie się i popadanie w rutynę i marazm.
      Nawet gdy masz "świetną" robotę możesz znaleźć lepszą, ale musisz szukać i nie
      bać się zmiany...
    • ben-oni "PB": Pracodawca jak żona - na całe życie 12.03.10, 11:16
      Hehehe, 20 lat tresowania bezrobociem i głodowymi pensjami nareszcie
      zrealizowało sen Balcerowicza i liberałów. Powstała kasta mentalnych
      niewolników, co to za miską kaszy dadzą sobą pomiatać i harują na szefa po 12
      godzin dziennie. Brawo, nawet komuniści nie potrafili tak zgnoić mózgów.
    • Gość: Polak w Holandii "PB": Pracodawca jak żona - na całe życie IP: *.static.ziggozakelijk.nl 12.03.10, 11:58
      Polak sam robi z siebie niewolnika za granicą i nie ma to nic
      wspólnego z lojalnością. W swej glupocie myśli, że jesli bedzie
      niewolniczo oddany pracodawcy, dostanie podwyżkę, awansuje lub
      podpiszą z nim kontrakt zamiast byc tymczasowa tania sila robocza (w
      Holandii nazywa sie to uitzendkracht). Nic takiego jednak sie nie
      dzieje, daje to jedynie pracodawcy okazję do jeszcze większego
      wykorzystywania takiego pracownika. Zamiast jednej linii
      produkcyjnej, Polacy onsługują po trzy linie przy produkcji mięsa z
      kurczaków w Nijkerk w Holandii. Marokańczycy śmieja się z nas i
      pukają w czoło, bo Polak zgodzi sie na wszystko. Nikt nie da tutaj
      Polakowi stałej pracy - po 6 miesiacach Polak jest zwalniany z pracy
      i pracodawca zatrudnia nowych ludzie, bo tak jest taniej. Żaden
      Holender takiej pracy by sie po prostu nie podjął. Kolejne polskie
      rządy doprowadziły nas do tego, że robimy sami z siebie niewolników
      za granicą.
      Polskie biuro pracy w okolichach Eindhoven placi tylko "gołą"
      stawkę, ograbiając pracowników ze wszystkich dodatkow np. za
      nadgodziny, prace w szkodliwych warunkach (wysypisko śmieci
      zwane "recyclingiem"), czy tez nalezne "wakacyjne" pieniadze. Jakby
      tego bylo malo, Polacy sami donosza na siebie pracodawcy, chcac
      wyeliminowac konkurencje. Aby to wszystko wytrzymac uzależniają sie
      od marihuany, na co pracodawca przymyka oko. System donosicielstwa
      jest tez kreowany przez pracodawce, któremu jest to na rękę. Autor
      artykułu jest ignorantem, który nic nie widział i nie przeżył i nie
      wie, jak wygląda prawdziwe życie Polaka-emigranta za granicą.
      Holendrzy mają wieloletnie doświadczenia w wykorzystywaniu taniej
      siły roboczej, jaszcze jakis czas temu widziałem w gazecie
      ogłoszenie, gdzie oferowano "Poolse goedkope arbeidskracht" (Polską
      tanią siłę roboczą). Pozdrowienia z Holandii !

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka