Dodaj do ulubionych

SILNA ZLOTOWKA II- DOBRE SZKOLY.

IP: *.proxy.aol.com 25.08.01, 10:11
Jak to sie dzieje ze wszyscy w Polsce wiedza iz w Stanach mozna spozywac
alkohol od 21 roku zycia,a w Polsce gdzie alkoholizm jest choroba narodowa
nie mozna wieku picia wudy podniesc do 19 lat.
Jasio pisal ze w Stanach kroluje dyscyplina a w szkolach koncentracja wysilkow
na zainteresowaniach ,co by wskazywalo na to ze idziemy w kierunku
specjalizacji.
Zaden posel nie chce sie wychylic w Sejmie z podniesieniem wieku picia?
Obserwuj wątek
    • Gość: thrundui Re: SILNA ZLOTOWKA II- DOBRE SZKOLY. IP: 157.25.125.* 25.08.01, 13:26
      a dlaczego tylko od 19 lat?
      jak zabronimy spozywania alkoholu jezeli nie skonczylo sie 100 lat
      to problem alkoholizmu zniknie zupelnie
      a o to chyba chodzi.

      jak walczyc z alkoholizmem to konsekwentnie
      bo inaczej to sprawa wyglada tak:
      alkohol to silna trucizna i demoralizuje spoleczenstwo,
      ale ja chce korzystac z niego, poza tym jestem na tyle dorosly ze moge robic co
      chce,
      trzeba jednak chronic slabszych i glupszych.
      • Gość: Fizyk Re: SILNA ZLOTOWKA II- DOBRE SZKOLY. IP: *.tsl.uu.se 26.08.01, 18:45
        Gość portalu: thrundui napisał(a):

        > a dlaczego tylko od 19 lat?
        > jak zabronimy spozywania alkoholu jezeli nie skonczylo
        sie 100 lat
        > to problem alkoholizmu zniknie zupelnie

        To jest czysta demagogia. Czlowiek 19-letni nie jest w
        Polsce dojrzaly
        spolecznie i nie ma jeszcze skrystalizowanej osobowosci.
        Jest wiec bardziej narazony na negatywne wplywy niz
        dorosly.
        Nadto, wiek 19 lat jest wiekiem wchodzenia w
        spoleczenstwo, a jest
        to zajecie raczej stresujace i warto stawiac 19-latkom
        przeszkody
        w marnotrawieniu bardzo potrzebnych im sil witalnych.


        >
        > jak walczyc z alkoholizmem to konsekwentnie
        > bo inaczej to sprawa wyglada tak:
        > alkohol to silna trucizna i demoralizuje spoleczenstwo,
        > ale ja chce korzystac z niego, poza tym jestem na tyle
        dorosly ze moge
        > robic co chce,
        > trzeba jednak chronic slabszych i glupszych.

        Owszem, sredni 19 latek jest slabszy i glupszy niz 25
        latek.

        Dlaczego nie sprzedawac alkoholu 15 latkom? 10, 5???
        Taka sama demagogia jak ze 100-latkiem.

    • Gość: Jasio Do Macieja IP: *.5800-4.access.uk.worldonline.com 25.08.01, 13:56
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Jak to sie dzieje ze wszyscy w Polsce wiedza iz w Stanach mozna spozywac
      > alkohol od 21 roku zycia,a w Polsce gdzie alkoholizm jest choroba narodowa
      > nie mozna wieku picia wudy podniesc do 19 lat.
      > Jasio pisal ze w Stanach kroluje dyscyplina a w szkolach koncentracja wysilkow
      > na zainteresowaniach ,co by wskazywalo na to ze idziemy w kierunku
      > specjalizacji.
      > Zaden posel nie chce sie wychylic w Sejmie z podniesieniem wieku picia?

      Panie Macieju,

      sprobuje sie ustosunkowac do zagadnienia szkol ktore Pan podnosi.

      Przede wszystkiem zgoda co do tego ze system ''anglosaski'' najlepiej przygotowuje
      do dzisiejszego modelu cywilizacyjnego spoleczenstwa. Amerykanscy absolwenci
      koncza uczelnie i szkoly przygotowani do walki o swoje zycie.

      Dla nas Polakow dwa aspekty edukacji wydaja mi sie (mnie osobiscie - nie
      koniecznie innym moim ziomkom) szczegolnie istotne:

      a. dorownanie Amerykanom jesli chodzi o umiejetnosci
      b. przywrocenie ''smaku'' zycia czlowieka - ktore nadaje zdobywanie wiedzy o
      samoswiadomosci

      Pierwszy aspekt stanowi zarowno cel i metode. Cel bo chodzi o wyksztalcenie
      olbrzymiej rzeszy technokratow - polinteligentow (bez obrazy) ktorzy w sposob
      sprawny beda mogli przerabiac zadania postawione przez ogol spoleczenstwa.
      Metode, poniewaz chodzi o zwiekszenie predkosci przyswajania wiedzy.
      Caly dylemat wiaze sie na poczatkowym ''wydobyciu'' tego procesu. Aby przezwyciezyc
      trudnosc pierwszych krokow nalezy (pierwszy raz to proponuje) skierowac sie do
      panstwa po pieniadze i zainwestowac w naukowcow ktorzy moga sie okazac obiecujacy
      dla firm swiatowych.

      Jeden wynalazek moze wystarczyc zeby uruchomic potezne kolo zamachowe nowego
      systemu edukacyjnego. Tak naprzyklad w Chorwacji jeden wynalazek spowodowal ze
      niejaka Pliva (firma farmaceutyczna) generuje setki milionow dolarow.

      Gdyby taki naukowiec (i posrednio firma) miala zobowiazania wobec panstwa (czytaj
      uczelni) to mogloby to zainicjowac proces inwestycja - wynalazek - inwestycja no
      i oczywiscie zwiekszenie wiedzy i zatrudnienia.

      Panie macieju a teraz punkt b. (tu musze stapac niezwykle ostroznie)

      System ''anglosaski'' nie zadaje sobie pytania ''PO CO'' (to uproszczenie) edukuje
      tylko ''W JAKI SPOSOB'' edukowac. Dlaczego? Poniewaz pytania ''PO CO'' wydaja sie
      miec jasne odpowiedzi dla anglosasow: po to by zdobyc majatek (nie uwazam tego za
      nic zlego) aby byc bardziej ''profesjonalnym'' i zdobyc szacunek spoleczny (rowniez
      nie jest to naganne). Ale sam Pan przyzna, ze ten paradygmat jest ubogi.... i
      golym okiem widac jego niebezpieczenstwa...... produkuje technokratow (nic w tym
      zlego), ludzi ktorzy potrafia funkcjonowac w obszarze jednego ''paradygmatu''
      wartosci (etosu).
      Tymczasem, choc nie widac tego golym okiem, ''paradygmat'' obecnej rzeczywistosci
      spolecznej w cywilizacji komercyjno-technologicznej sie zmienia....
      Na przyklad starzenie sie spoleczenstw ma swoj olbrzymi koszt - nikt nie chce go
      zaplacic.... zamiast tego odwleka sie oszczedza sie bolu spoleczenstwu (np
      amerykanskiemu) i.... tworzy sie deficyty publiczne, ktore przyszle pokolenia
      beda musialy zaplacic... Oczywiscie, kolejne administracje probuja mierzyc sie z
      zadaniem ale problem co kilka lat wraca jak manka-wstanka....

      Spoleczenstwa zachodu Europy o tym strasznym dylemacie wiedza... choc nic w tej
      sprawie nie robia....

      No coz, tutaj jest rola dla tak zwanego wyksztalcenia humanistycznego, ktore nie
      poprawia wydolnosci spoleczenstwa ale je poglebia. Ten rodzaj edukacji w USA nie
      ma zadnego statusu spolecznego - nie liczy sie..... Przez to ze ktos przeczyta
      listy Platona po lacinie nikomu grosza w kieszeni nie przybedzie.... i nie bedzie
      lepiej.....

      Spoleczenstwo, ktore czyta na przyklad (troche prowokacyjnie wybralem)
      Tukidydesa, lub Normana Davies''a ma wieksze umiejetnosci adaptacyjne do szokow,
      ktore od czasu do czasu nadchodza na kazda kulture, spoleczenstwo lub cywilizacje.
      Na przyklad takich gdy cos sie naprawde nie udaje aby wrocic do przykladu
      starzejacego sie spoleczenstwa...

      Dlatego trzeba inwestowac rowniez i niezaleznie od wysilkow podejmowanych a
      opisanych w punkcie a.). Oczywiscie jest to tylko wycinek zagadnien i metod,
      ktore warto poruszyc jesli chodzi o system edukacji i jestem pewien ze mozna
      dlugo by nad tym tematem dyskutowac..... Ja podeszlem do tego tematu tylko z
      bardzo pragmatycznego, (niemalze) amerykanskiego punktu widzenia. Ale jest
      jeszcze wiele innych przyczyn dlaczego taki system edukacyjny powinien byc
      dwutorowy.


      Z wyrazami szacunku,

      Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
    • Gość: Fizyk DOBRE SZKOLY SREDNIE IP: *.tsl.uu.se 26.08.01, 19:14
      Coz, temat rzeka, ciesze sie, ze sie zaczal.
      Ponoc jesli wszyscy sie zgadzaja co do czegos (ze
      trzeba cos zmienic)
      to sprawa jest przegrana...

      Najpierw powtorze uwagi praktyka - z edukacja publiczna
      w Polsce jest
      zle. Niestety (dobrzy nauczyciele, nie bierzcie do
      siebie!) srednio rzecz biorac problem jest z kadrami.
      Dlaczego?

      1) Bo od lat obowiazuje zasada
      male wymagania za male pieniadze. Dosyc niskie pensum
      (dla nauczycieli
      mianowanych, ktorzy juz nie musz pisac konspektow) -
      bodajze 18h.
      Wiem, teoretycznie sa obowiazki w rodzaju sprawdzania
      zadan, wlaczania
      nowych tematow do programu itp., ale z doswiadczenia
      wiem, ze wiekszosc
      nauczycieli nie spedza nad zadaniami 22h tygodniowo.
      Po drugie - dlugie
      wakacje. Po trzecie - niska dyscyplina pracy - mozliwe
      sa czeste zwolnienia chorobowe, opiekuncze itp. Za to
      wszystko niska placa.
      Kogo przyciagaja takie warunki (pasjonaci, to nie o
      Was!!!)?

      Postulat: wieksze wymagania za wieksze pieniadze.
      Mozna by zaczac od transakcji - Sejm nie obcina pensji
      nauczycieli,
      ale rosnie pensum, z przeznaczeniem na zajecia
      POZALEKCYJNE.
      Nadto zamiast ostro egzaminowac uczniow, wprowadzic
      najpierw
      panstwowy, trudny egazmin dla przyszlych nauczycieli.

      2) Feminizacja zawodu ma skutki tragiczne. Pamietam, w
      liceum tak desperacko brakowalo nauczycieli, ze nawet
      obiektywnie slabsi od swoich
      kolezanek nieliczni nauczyciele byli uwielbiani.
      Edukacja, to takze
      dostarczanie wzorcow zachowan. Jak nie bedzie
      nauczyciela z klasa,
      to meskie wzorce dostarczy Linda.

      Postulat: przebadac problem naukowo (psycholodzy,
      socjolodzy) i na
      tej podstawie wprowadzic PREFERENCJW dla MEZCZYZN.

      3) Slaba jakosc nauczania waznych kierunkow: jezyki i
      informatyka.
      Powod - oczywisty.

      Postulat:
      Odejsc od rownoplatnosc nauczycieli wszystkich
      przedmiotow.
      Problem trudny, bo nauczyciele sa raczej "rownajacym"
      srodowiskiem.
      Trzeba by to zrobic niezwykle inteligentnie.

      4) Szkola polska zyje iluzja - co w programie, to w
      glowach (pozornie potwierdzana dobrymi ocenami). To
      fatalna sytuacja, bo uczniowie
      czuja, ze wymagania wobec nich sa zbyt wysrubowane i
      ucza sie
      oszukiwac.

      Postulat: zmniejszyc zakres wymagan ale twardo je
      egzekwowac

      5) Czesty brak wspolpracy nauczyciel - uczniowie.
      Raczej jest to walka - kto - kogo. Fatalny schemat na
      przyszlosc.
      Jak zapobiec?

      Postulat: Zmniejszyc restrykcyjnosc szkoly (co idzie w
      parze
      ze zmniejszeniem wymagan) , byc moze wprowadzic
      niewiazacy dla
      dyrekcji system feed-back dzieki ktoremu nauczyciel
      moglby dowiedziec
      sie, co z nim jest zle. W wypadkach szkol w trudnych
      dzielnicach,
      bardzo znaczaco obnizyc wymagania programowe, skupic
      sie na
      WINTEGROWANIU dzieci w jasna czesc swiata. Zeby kogos
      wyciagnac
      ze zlego towarzystwa, trzeba postepowac po dobroci.
      Oczywiscie, w przypadkach przestepstw - karac.

      6) Uczen polski po szkole nie ma nic do roboty
      (zwlaszcza chlopcy).

      Postulat: Zainwestowac w infrastrukture sportowa. Nic
      nie daje tak
      dobrych wzorcow zachowan w wieku 17 lat jak sport.

      • Gość: Cyklista Re: DOBRE SZKOLY SREDNIE to utopia... IP: *.et.tu-dresden.de 26.08.01, 19:57
        przynajmniej dziś.

        Fizyku, nie wiem gdzie pracujesz – ale zastanów się jak by wyglądały efekty
        pracy gdyby w Twojej firmie wszystkim urwali jedno zero z pensji. A po 10, 20
        latach? Nauczyciel to zawód który wymaga predyspozycji, wiedzy i ciągłej pracy
        nad sobą. Takiemu fachowcowi trzeba zapłacić. Tu się dyskusja zaczyna i,
        niestety, kończy.

        To co przedstawiłeś, to zmiany programowe. Kolejne! Szkoły co parę lat
        przeżywają zmianę programu. Myślę, że zostawione w spokoju miały by się lepiej,
        bo ciągła szarpanina programowa edukacji nie służy. Wątpię żeby proponowana
        przez Ciebie weryfikacja urzędowa coś dała – jakaś weryfikacja była zawsze ale
        wybierać trzeba z tego co jest, czyli między złym i gorszym.

        Tak więc wracamy do punktu wyjście, jedyne rozwiązanie to wyższe pensje i
        lepsze warunki pracy (lub bonusy, np. krytykowana tu Karta Nauczyciela, długie
        wakacje itd.). Pensje podniosą prestiż, pojawią się nowi lepsi ludzie i powoli
        (to niestety jest proces na lata) moglibyśmy oglądać poprawę poziomu naszych
        szkół.

        Pozdrawiam

        PS. Nie krzycz
    • Gość: Fizyk DOBRE SZKOLY WYZSZE IP: *.tsl.uu.se 26.08.01, 19:31
      Tu problem jest latwiejszy. Polskiemu szkolnictwu
      wyzszemu brakuje
      3 rzeczy: systemu motywacji kadry i dyscypliny,
      pieniedzy,
      rozpietosci jakosci (od gornej strony naturalnie).

      1) Motywacja kadry - zaczyna byc jak w szkolach - niska
      jakosc za niska cene. W sczegolnosci panstwo placi
      uczelniom panstwowym "od studenta"
      niezaleznie od jakosci uczelni. A wiec - akredytacja
      uczelni.
      Koszmarem jest tolerowanie wieloetatowosci.
      Dobry krok juz probowano uczynic - zakaz
      "wieloetatowosci" za
      podwyzke zenujacych plac.

      2) Wprowadzenie negocjowanych pensji naucz. akad. oraz
      kontraktow
      kilkuletnich. Dalyby instrumenty, zeby popierac
      dobrych i eliminowac
      slabych. Warunek: nie za te pieniadze, co obecnie, bo
      bedziemy
      mieli bardzo negatywna selekcje.

      3) Wprowadzanie ustawowe podwyzek dla WSZYSTKICH
      pracownikow
      na uczelniach jest marnowaniem pieniedzy (jak w
      niedawnej ustawie).
      O wiele lepiej byloby przeznaczyc czesc tych pieniedzy
      na wysokie
      aczkolwiek nieliczne stypendia lub kontrakty dla
      uczonych wybitnych
      lub rokujacych takie nadzieje. W PL jest duza grupa
      ludzi, ktora
      chcialaby robic porzadna nauke lecz jej na to NIE STAC.
      Takie kontrakty / stypendia moglyby wykreowac tak
      potrzebna
      w Polsce JAKOSC. Jesli cos zostanie podniesc troche
      srednie pensje
      na uczelniach i dofinansowac KBN.

      Ogolnie - w polskiej edukacji przydaloby sie TROCHE
      pieniedzy
      i duzo zmian systemowych, zmierzajacych do silnego
      preferowania JAKOSCI. Wczesciej jednak potrzeba
      uswiadomic
      polityko, ze naprawde bez EDUKACJI i BADAN NAUKOWYCH
      rozwoj gospodarczy w Polsce bedzie tylko na poziomie
      UE,
      czyli UE nie dogonimy nigdy.
      Pan Balcerowicz mowil kiedys o wzroscie 6-7% rocznie
      generowanym
      wylacznie narzedziami makroekonomicznymi (niski deficyt
      budzetowy,
      silna zlotowka i prosty system podatkowy). Otoz, nie
      zaprzeczam istotnosci
      tych postulatow. Niemniej to mowienie TO BYLA
      DEAMGOGIA.
      To nie jest az tak proste.

      W nastepnym liscie - jak zaglaskac kota na smierc.
      • Gość: Cyklista Re: DOBRE SZKOLY WYZSZE IP: *.navion.no 26.08.01, 20:03
        Po...płakałem się ze śmiechu. Idę na piwo.

        Cyklista
        też fizyk zresztą

        PS. I przestań wreszcie krzyczeć
    • Gość: Fizyk Jak zaglaskano kota na smierc IP: *.tsl.uu.se 26.08.01, 19:34
      Otoz drodzy dotychczasowi dyskutanci
      (MACIEJU,azro,frijku, jasiu).
      Zdaje sie, ze wszyscy sie zgadzamy na temat wartosci
      EDUKACJI.
      Ale teraz prawdziwy test: czy zgadzacie sie na
      PODNIESIENIE PODATKOW z przeznaczeniem na edukacje, w
      ktorej wprowadzimy wspominane zmiany systemowe?
      Jesli tak, to jestesmy po tej samej stronie.
      Jesli nie, to jestescie za mierna edukacja i mierna
      przyszloscia Polski.


      Pozdrawiam
      • Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA II - DOBRE SZKOLY IP: *.proxy.aol.com 27.08.01, 04:42
        No wiec siedze twarza do ekranu ,wpatrzony w plotno-zaraz sie zacznie.
        Oczywiscie cola i pop-corn obowiazkowy ,bez tego nie ma kina dla mnie w Ameryce.
        Swiatlo zgaslo-napiecie wzroslo,oczywiscie wiekszosc ludzi przytargalo ze soba
        troche wiecej do picia niz coca-cola.
        Wybuchy na ekranie,krew sie leje napiecie dochodzi do zenitu.
        W powietrzu unosi sie slodki zapach maryhy,ludzie w nerwach rozsypuja pop-corn
        na podloge.
        Z poczatku muzyka dochodzi jakby z daleka,pozniej przybliza sie troche,wnet
        zanika na chwile.........i ni z tego i z owego......
        jak chlopcy nie walna w gary i fajery ze bebenki pekaja i czuje ze mnie
        wszystkie wnetrznosci drza,a z ekranu idzie:
        "li dont nid no edukejszyn" innymi slowy "de lol".
        Spoznilem sie tu troche,wiec swoje Woodstock mialem w Rucianem i Broku nad
        Bugiem,gdzie sie taplalismy na naguska w wodzie przy dzwiekach muzyki.
        Jasio pisze ze Ameryce brak humanistycznego wyksztalcenia,co poglebialo by
        wartosci spoleczenstwa.
        No wiec przyznaj sie Jasio ze nie ogladales:Raiders of the Lost Ark" i
        "Gladiatora" w oryginale.
        Powrot do greki i laciny to podroze w przeszlosc,sa tacy co to robia i jest to
        podejscie indywidualne.
        Od 50 lat calym swiatem zawladnela kultura amerykanska,obojetnie od tego czy
        jestes tego swiadom czy nie i niezaleznie od tego czy tego chcesz czy nie.
        Fizyka troche gniecie,ze ma nie najlepsze wspomnienia z czasow gdy przechodzil
        przez polski system edukacyjny.
        Dla pocieszenia ,ja tez to mam za soba.
        Spoleczenstwo bogatsze prezentuje wieksze mozliwosci wyboru-za wieksze pieniadze
        Bill Gates byl rozczarowany studiami i ich nie skonczyl.
        Tu place nauczycieli sa bardzo zroznicowane,np w podstawowce w Dakocie moze to
        byc 25 tys rocznie,a NYC 40 tys rocznie.
        Sa zroznicowania w tym samym stanie,w roznych county(powiatach)gdzie wieksze
        podatki-tam lepsze szkoly i wieksze place nauczycieli.
        Oczywiscie pierwszenstwo maja nauczyciele certyfikowani-o tym fizyk wspomnial.
        Jesli tych nie starcza to przyjmuje sie bez certyfikatow ale im sie mniej placi.
        Poza nauczycielem jest w klasie rowniez pomoc nauczyciela-osoba bez certyfikatu
        zajmujaca sie sprawami organizacyjnymi.
        Jesli azra nauczyl sie pisac w wieku 5 lat i corka fizyka stawia literki w
        wieku 3,5 roku -to wniosek pierwszy,ze jesli sa na cokolwiek pieniadze-to
        powinny byc na rozpoczecie nauczania od 5 roku zycia w Polsce.
        Czym mlodsze dziecko-tym lepiej i szybciej przyswaja.
        W Stanach np. jest 5 programow TV od rana do nocy wylacznie dla dzieci.
        Czyli dzieci maja tez w czym wybierac,a ja sie dziwilem dlaczego Monika
        rozmawiala ze starszym bratem po angielsku-mimo ze my mowilismy po polsku w
        domu.
        Metropolitan Opera jest najlepsza opera na swiecie,bo amerykanow na to stac.
        Metropolitan Museum tez w NYC ma wiecej zwiedzajacych niz Luwr.
        Wiec nie przejmuj sie Jasiu Ameryka przoduje pod wzgledem humanistycznym tak
        samo jak pod kazdym innym-bo bogatszych stac na wiecej.
        Panstwo nie ma wplywu na kierunek studiow obieranych przez mlodych ludzi.
        Jest to to samo co z chlebem i butami-popyt i podaz.
        Gazety podaja ze w tym roku bylo wiecej chetnych na prawo niz w roku poprzednim,
        a uczelnie podnosza ilosc miejsc na tych kierunkach.
        Czyli tu od poczatku do konca ludzie decyduja o wszystkim.
        W Europie jest to bardziej sterowane odgornie:takich fachowcow nam potzreba
        bardziej niz innych-tak jakby mlody czlowiek nie moglby byc odpowiedzialny za
        swoja przyszlosc.
        Annie podobala sie Szwajcaria-czyli w Stanach powinna pojechac do Denver,Aspen
        i Boulder Colorado.wtedy miala by porownanie.
        A teraz do tematu.
        Ile mozesz kupic za swoje zarobki w swoim kraju.
        Czyli doch nar wg PPP-purchasing pawer parities.
        Total Per Capita
        USA 9,255 33,900
        Chiny 4,800 3,800
        Japan 2,950 23,400
        Germany 1,864 22,700
        France 1,373 23,300
        U.K 1,290 21,800
        Chile 12,400
        Argentina 10,000
        Mexico 866 8,447
        Polska 8,671
        Czechy 13,366
        Rosja 1,260 4,380
        Ukraina 612 2,131
        Czesc tych danych jest z http://www.oecd.org/std/gdpperca.htm
        a czesc z EIU-Economist Inteligence Unit z Londynu,od The Economist.
        No wiec jak z tego widac najbogatszy Europejczyk moze sobie pozwolic na nie
        wiecej niz 70 % tego co Amerykanin.
        Azra pytal o ceny w Stanach,bo zarobki w EU sa porownywalne z amerykanskimi.
        No wiec jesli zarobki sa takie same,a ceny nizsze to przecietny Europejczyk to
        tylko 70% przecietnego Amerykanina.
        Oczywiscie Europejczyk duzo wiecej zastanawia sie i wrecz mysli przy zakupach,
        bo go na mniej stac.
        Za to Amerykanin robi zakupy"bezmyslnie".
        Wracajac do podrozowania.
        Europa od Buga do Lizbony,bo na Ukraine ,Bialorus i do Rosji bikt normalny nie
        jezdzi to tylko 4 mln km kw. a Ameryka to ponad dwa razy wieksza powierzchnia.
        No wiec w Europie bedzie 20 pieczatek przekroczenia granicy,wlaczajac w to
        Bulgarie,Rumunie Serbie i Albanie a w Stanach na ponad 9 mln km kw nie
        potrzebny jest paszport.
        Oczywiscie Amerykanie jezdza do Europy by podziwiac Paryz Rzym itd,bo rozmowa z
        biednymi tubylcami jest nudna.
        To tak jakbys z Polski jechal na Ukraine i podziwial ich jak sobie z nedza daja
        rade.
        To bylo w odpowiedzi dla tych ,dla ktorych Ameryka jest nieciekawa.
        Zeby Ameryka zrozumiec -trzeba do niej dorosnac.
        Europejczyk jest schematyczny,mozna przewidziec odpowiedz jaka da na zadane
        pytanie.
        W Ameryce indywidualizm jest cnota.
        Zadasz to samo pytanie 5 roznym osobom-to mozesz otrzymac 5 roznych odpowiedzi,
        z ktorych kazda bedzie trafna.
        Lubie ta dyskusje bo jest na b. wysokim poziomie i uderza mnie skad Jasio i
        Fizyk maja amerykanskie podejscie do zycia.
        Widocznie w Polsce jest na tyle dobre wyksztalcenie by takie poglady tam
        egzystowaly.
        Pozdr Maciej










        Japan




        • Gość: Fizyk Pare glupich komentarzy IP: *.tsl.uu.se 27.08.01, 10:20
          1. W Europie mozesz przejechac z Gibraltaru do
          Przyladka Polnocnego
          i z Dublina do Wiednia bez jednej pieczatki i kontroli.
          A masz do
          zobaczenia teren zamieszkaly przez circa 500 mln ludzi,
          tworzacych dwadziescia kilka narodow zorganizowancy w
          kilka silnych, wiodacych
          kultur. Geograficznie tak samo zroznicowany jak USA. W
          sumie - o
          wiele wieksza roznorodnosc i rozmaitosc kulturowa niz w
          USA.
          Znacznie ciekawiej!

          2. Nie wiem skad wziales stwierdzenie, ze Met Opera
          jest lepsza od La Scali, Wiednia, Budapesztu. Moze
          drozsza, ale lepsza? Poza tym w Europie
          masz tych oper kilkadziesiat. Ile w USA?

          3. Widzialem Luwr i Met i zareczam, ze Met sie nie
          umywa. W Luwrze
          mozna siedziec 2 tygodnie. W Met - 2 dni. Liczba
          zwiedzajacych mnie
          dziwi. Optycznie w Luwrze bylo znacznie wiecej.
          Do tego w Paryzu masz poza Luwrem: d''Orsay, Picassa ,
          Orangerie
          i 30 innych wartych zobaczenia muzeow. Mowie Ci, pod
          wzgledem jakosci zycia NY do piet Paryzowi nie dorasta.

          4. Z tego co wiem o Kaliforni (nie bylem, ale znam z
          opowiesci znajomkow)
          to nie ma ona nic wspolnego ze Srodziemnomorzem. Moze
          probuje byc
          marna kalka, choc watpie. Chociazby jedzenie...
          W USA masz amerykanskie gory skaliste. W Europie masz
          Alpy
          szwajcarskie, austriackie, francuskie, wloskie,
          slowenskie. 5 roznych kultur,
          stylow zycia.

          5. Dla amerykanina rozmowa z europejczykiem moze byc
          nieciekawa,
          bo nie maja wspolnych tematow. Np. jak tu rozmawiac z
          amerykaninem
          o gatunku pasty lub potrawce z krolika? Pamietam
          reakcje
          amerykanow na Ostatnia Wieczerze w trakcie renowacji.
          Byla taka, ze mowic sie odechciewa...
          Dla mnie rozmowa z amerykanami jest ciekawa, bo ja wiem
          o ich
          kulturze wiecej niz oni o mojej.

          6. Sila Europy jest jej niepojeta dla Amerykanina
          roznorodnosc i glebia
          zycia. Swiadomosc swoich korzeni i sila wiezi
          spolecznych.
          Sila Ameryki jest jej jednorodnosc i brak korzeni oraz
          wiezi spolecznych,
          ktory wzmaga aktywnosc ekonomiczna. Slaboscia Ameryki
          jest
          jej monotonia. Slaboscia Europy jest slaba stymulacja
          jednostek
          do rozwoju.

          Serdecznie pozdrawiam
          • Gość: Jasio Do Fizyka, Macieja, Azra i nawet .... Cyklisty IP: *.5800-10.access.uk.worldonline.com 27.08.01, 11:48
            Szanowni,

            Jest pewien element, ktory nas laczy: wszyscy zgadzamy sie na to, ze polska
            edukacja potrzebuje strukturalnego i glebokiego dofinansowania. Od tego momentu
            wszakze dziela nas roznice (nie ze wszystkimi i nie we wszystkim) lub tez brak
            doprezyzowania pewnych kwestii.

            Do Cyklisty i Fizyka
            Wedlug mnie jest bardzo niebezpieczne stwarzanie jednego centralnego sposobu
            dofinansowania nauczycieli. A co byscie Panstwo powiedzieli gdyby taka
            powinnosc redystrybucji srodkow z budzetu panstwa, regionu i gminy przejal
            dyrektor odpowiedzialny programowo przed kuratorium (cialem ujednolicajacym
            skutki edukacji) i samorzadem (ktory dba aby srodki dodane z gminy skierowane
            byly na poprawe skutkow nauczania - efekt ''zagladania przez plot'' do sasiedniej
            gminy, miasta) jest bardzo silny).
            Panie Fizyku, bardzo mi sie podobal system motywacyjny ktory zaproponowal Pan w
            swoim pierwszym tekscie, zwlaszcza jesli chodzi o metode – z tym ze podkreslam –
            wole aby nie byla to metoda wprowadzana tylko i wylacznie centralnie ale
            ROWNIEZ regionalnie i lokalnie (jest naprzyklad wtedy miejsce na
            wintegrowywanie dzieci z bardziej zdewastowanych spolecznie obszarow poprzez
            odpowiednia selekcje narzedzi – upraszczajac Panskie slowa ‘wiecej serca mniej
            nacisku na nauke’.)

            Do Cyklisty,
            Szanowny Panie, samo tylko podniesienie wynagrodzenia ''across the board'' nie
            pomoze, dlatego ze mamy do czynienia z zywymi ludzmi - tak to juz jest z
            nauczycielami (i innymi ludzmi), ze musza miec motywacje do zdobywania
            kwalifikacji, no i lubiec swoja prace (zgadzam sie ze bardzo potrzebne jest
            powolanie do tego zawodu). Ale te dwie rzeczy sugeruja tylko to, ze mechanizm
            motywacji musi obejmowac dluzszy okres czasu (ale nie za dlugi). Zas byloby
            naduzyciem stwierdzic, ze poprostu ''wiecej dla kazdego'' (nauczyciela)
            i ''zostawcie nas w spokoju'' pomoze - to jest zdecydowanie iluzja. Musi istniec
            system aktywnej promocji lepszych nauczycieli.
            Panie Cyklisto, zyczylbym wszystkim dyskutantom aby nie stosowac ‘argumentum ad
            majorem’: Pan Fizyk mowil o mechanizmie wylaniania lepszych nauczycieli – nie
            mowil natomiast o zabieraniu jednego zera nikomu z pensji – to jest niescislosc
            ktora ma posmak erystyki.
            Rowniez – rozumiem, ze energiczny sposob dyskusji prowadzony przez Pana Fizyka
            ma dla Pana charakter krzyku – poki jednak Pan Fizyk operuje argumentami i nie
            stosuje epitetow jest to tylko forma ktora nie ma konsekwencji dla meritum
            dyskusji a jedynie moze byc mniej lub bardziej tolerowalna ze wzgledu na Pana
            czy tez innych dyskutantow poczucie smaku (kazdy z nas ma jak Pan wie inne
            poczucie smaku – ale jak mowi przyslowie – o smaku sie nie dyskutuje).
            „Po...płakałem się ze śmiechu. Idę na piwo.” – wie Pan w erystyce jest to jeden
            z klasycznych punktow zdobycia przewagi nad przeciwnikiem. Stwierdza Pan, ze
            propozycje Pana Fizyka sa tak nie istotne, ze nie warte sa argumentow, a za to
            warte sa zignorowania – blad Szanowny Panie – jesli zyczy Pan sobie ignorowac
            Pana Fizyka (lub kogokolwiek innego) sugeruje nie zabierac glosu – gdyby jednak
            Pan chcial nie byc nazwany Sofista (lub erystykiem) prosilbym o wytkniecie
            merytoryczne potencjalnych bledow – jestem bardzo ciekawy Pana rzetelnych
            argumentow.


            Do Wszystkich,
            (Chyba nie polemizuje ze wszystkimi w tym punkcie) Stanowczo popieram pomysly
            nie przywiazywania ucznia i funduszow do szkoly. Fundusze powinny isc za
            uczniem. Zarowno dyrektorzy jak i nauczyciele powinni odczowac konkurencje z
            innymi lepszymi szkolami.

            Do Fizyka,
            Panie Fizyku, mialem wrazenie ze pragnie Pan zwiekszenia nakladow na edukacje
            z budzetu, natomiast niewiem dlaczego obstaje Pan zaraz przy zwiekszaniu
            opodatkowania? Ja mowie o przesunieciu srodkow budzetowych na nauczycieli –
            jedna z najwazniejszych jesli nie najwazniejsza grupe zawodowa finansowana
            publicznie. Na wypadek gdyby mnie Pan pytal z jakich srodkow odpowiadam:

            a. sprzedaz nierentownych zakladow => uwolnione srodki z dotacji dla
            nierentowych zakladow dostepne w krotkim czasie (do dwoch, trzech lat)
            b. kontynuacja i dokonczenie reformy emerytalnej – przeniesienie jak
            najwiekszej czesci emerytor poza sfere budzetu (tzw drugi filar) => zwolnione
            srodki dostepne w okresie srednio do dlugoterminowym
            c. wiekszy udzial systemu edukacyjnego we wzroscie dochodu narodowego
            (chodzi nie o zwiekszenie poziomu podatkow tylko masy zebranych podatkow przy
            wzroscie dochodu i przeznaczenie wiekszej czesci tej masy na wynagradzanie i
            doinwestowanie nauczania
            d. przesuniecie czesci finansowania wraz z przsunieciem opodatkowania z
            poziomu panstwa, na poziom regionu i gminy

            (No, mysle Panie Fizyku ze powinno starczyc)

            Do Macieja,
            Dziekuje za polemike z moimi propozycjami dotyczacymi tej czesci, ktora mowi o
            wyksztalceniu ‘humanistycznym’.
            Panie Macieju postaram sie byc bardziej prezyzyjny aby ustosunkowac sie do Pana
            polemiki.

            Sedno rzeczy (the point is) polega nie na tym, ze w systemie anglosaskim
            brakuje ludzi, ktorzy osiagneli wyzyny samoswiadomosci – oczywiscie ma Pan
            absolutna racje – nie ma watpliwosci, ze sa wsrod nich najlepsi. To nie stanowi
            przedmiotu kontrowersji.

            To co stanowi przedmiot uscislenia to to jakie znaczenie ma samoswiadomosc w
            spoleczenstwach ‘anglosaskich’ – odpowiedz jest generalizujac taka: dla
            spoleczenstwa ‘anglosasow’ nie jest to istotne pytanie i nie wymaga stalej
            odpowiedzi. Wystarczy, ze czlowiek (lub jakis subsystem) jest sprawny.

            Wobec tego zapyta mnie Pan, po co zadawac sobie ten trud odpowiedzi na to
            pytanie. Otoz dlatego ze po pierwsze sila i jakosc demokracji zalezna jest od
            stopnia zdolnosci do znoszenia niespodziewanych zmian i obciazen systemu
            spolecznego. Niestety bede musial posluzyc sie analogia (znienawidzona przez
            pragmatykow).
            Na przyklad system ktory nie dostrzega na czym polega niebezpieczenstwo
            poslugiwania sie jedna metoda dajmy na to ‘Divide et impera’ w stosunku
            do ‘Barbaros’ (w oryginale DVD ‘Gladiatora’ slyszy sie jakis jezyk plemiona
            Germanskiego – wtedy gdy przywodca plemiona ktore zaras ulegnie Rzymianom
            wymachuje odcieta glowa a Quintus stwierdza ‘People should know when they are
            conquered’. Nie wiem czy Pan wie, ale film zostal zrealizowany przez Anglikow
            no i posiada liczne niescislosci chociazby to ze Rzymianie nie wojowali w
            zimie.) i ze ona jest bezsilna wobec wiekszych zmian nalezy nazwac slepym.
            Oczywiscie mowa o Republice i Cesarstwie Rzymskim, ktore ignorowaly w duzym
            stopniu w swojej wiekszosci glosy o naplywie ‘Barbaros’ na ich polnocno-
            wschodnie granice. Zamiast proby asymilacji plemion Germanskich stosowano dziel
            i rzadz (tak jak zawsze wobec podbitych ludow), zamiast proby scalenia imperium
            starano sie zachowac status quo.

            No dobrze zapyta sie mnie Pan ale co to ma do rzeczy. Otoz ma i to wiele
            demokracja jest tak silna jak silna jest samoswiadomosc jej obywateli – nie
            wystarczy stwierdzic: moja firma dobrze prosperuje, nalezy rowniez nie popierac
            niemoralnych politykow (Pan Clinton nie jest najbardziej moralnym z moralnych)
            co uczynilo spoleczenstwo bo uznalo ze jest ‘swoj chlop’ i jest skuteczny. No
            ale pozwolmy sobie na ekstrapolacje i zapytajmy jak poradzi sobie Ameryka ze
            starzeniem sie spoleczenstwa?

            a. obetnie wydatki na ‘staruchow’ (straszne slowo)?
            b. Podwyzszy podatki od pracujacych?

            Niech Pan zauwazy: mowimy o bardzo praktycznych rzeczach: ale rozwiazania nie
            ma. Dodajmy bardziej precyzyjnie w obecnym paradygmacie spoleczenstwa i jego
            stanu swiadomosci.

            Oczywiscie sa inne ludy ktore rozwiazuja to ‘starymi’ metodami n.p. zyja
            k
            • Gość: Jasio Ciag dalszy: Do Fizyka, Macieja, Azra i nawet .... Cyklisty IP: *.5800-10.access.uk.worldonline.com 27.08.01, 11:51
              Oczywiscie sa inne ludy ktore rozwiazuja to ‘starymi’ metodami n.p. zyja
              klanami. To tylko jedno z wielu rozwiazan, ale to wymaga wyjscia poza obszar
              swiadomosci kazdego amerykanina rzecz nie do zrobienia dla nich w okresie tej
              generacji – ze wzgledu na koszty i obciazenia dla obecnego stylu zycia –
              przecietny amerykanin sie nad nim nie zastanawia – uwaza ze zyje w stanie
              eudajmonii.

              Panie Macieju, nie wiem w jaki sposob czytanie Arystotelesa (i tym
              podobnych ‘frajerow’) ma sie dokladnie do sily systemu. Powiem tylko jedno – to
              pomaga pod warunkiem ze czyta go ogol – to utrzymuje dyscypline w czyms co sie
              nazywa demokracja i utrzymuje spoleczenstwo na wlasciwym kursie gdy chodzi o to
              gdzie i dokad idziemy. Dlatego uwazam ze system edukacyjny powinien miec
              charakter dwutorowy: uczyc tego co wiedza amerykanie plus to co wiedziec
              powinien kazdy czlowiek.

              Z powazaniem,

              Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego


              Post Scriptum: Panie Macieju, ogladalem Gladiatora okolo 15 razy a Riders of
              the lost Arc chyba ze 4 razy.


              • Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA IP: *.proxy.aol.com 28.08.01, 06:39
                No wiec oper w USA jest 70, a muzeow w NYC-40.
                W kazdym stanie jest opera ,nawet na Hawajach.
                Miast ponad 1 mln ludzi w USA jest ok 50 i niemal w kazdym jest opera.
                Te 70 to sa te opery ktore maja budzet ponad 1 mln dol rocznie,inne mniejsze
                nie sa wymienione.
                Widze Jasio ze sie uwziales na mnie i zaczynasz stosowac chwyty ponizej pasa.
                Jak np z prez Clintonem.
                Zeby cie uspokoic ja na niego nie glosowalem.
                Ci ktorzy maja-glosuja na republikanow.
                No wiec jesli piszesz ze mimo skandalu Amerykanie aprobowali Clintona,to napisz
                rowniez to ze by go wykopac ze stolka potrzeba dwie-trzecie glosow w kongresie.
                Do nominacji potrzebna jest wiekszosc,do wykopania 66,6% glosow.
                A ze wiekszosc kongresmanow zawdziecza swoje stanowiska Clintonowi
                (demokratycznych),to glosowali za utrzymaniem swojego czlowieka przy wladzy.
                Przeciez jak wiesz Jasio nie bylo referendum nad tym czy go zostawic czy nie.
                Republikanie byli wszyscy za wykopaniem go i kilku demokratow tez.
                Znowu wracasz do greki i laciny Jasio.
                My mowimy tutaj o przecietnym czlowieku ktory ma popychac system do przodu.
                I ten przecietny amerykanin ma byc sprawny umyslowo i fizycznie.
                System gospodarczy jak wiesz jest tu najlepszy na swiecie i daje najlepsze na
                swiecie rezultaty.
                System ksztalcenia jest tu duzo bardziej wielokierunkowy niz w Europie,
                i jezeli ludzie chca studiowac wielowiekowa literature w oryginale-to napewno
                to robia,a ze ich nie spotkales w czasie twojego pobytu w Stanach to nistety
                nie moge ci w tym pomoc.
                Przyjemnie sie oglada Gladiatora i tamte czasy-przeciez to niby nasza historia,
                ale nie zapominaj ze wtedy nie bylo TV,komputerow,latajacych zelaznych ptakow
                itd itp.
                Czyli tak samo ty jak ja budujemy nasza przyszlosc w oparciu o terazniejszosc.
                I powszechna wiedza nauczana by najlepiej wprowadzala cie w zycie codzienne i
                przyszlosc.
                Historia nauczana jest na calym swiecie i nie czepiaj sie Amerykanow ,bo to
                przeciez Amerykanie uratowali Europe od samozaglady w ostatnia wojne swiatowa.
                Czyli kto jest lepiej przygotowany na wstrzasy tym swiatem:
                -Wy domorosli i dumni filozofowie,cz tez
                -Amerykanie-praktycy,ktorzy rzekomo nie maja pojecia o Ostatniej Wieczerzy.
                Europa cala byla podbita,Japonce rzadzili Azja i przyszli nierozgarnieci
                Amerykanie i wyzwolili dumnych i cywilizowanych Eurpejczykow,ktorych korzenie
                siegaja starozytnej Grecji i Rzymu.
                Podkreslic tez trzeba ze wojne w cywilizowanej Europie rozpetali cywilizowani
                Europejczycy.
                Jasio-a teraz twoje starzenie sie spoleczenstw.
                Powiedz to Japonczykom,to u nich kobieta ma 1,2 dziecka.
                Druga pod tym wzgledem jest Europa i najbardziej sterylni w Europie sa Wlosi.
                W Ameryce nie ma problemu z przyrostem naturalnym.
                Jak wiesz migruje tu duzo ludzi z Meksyku,Chin itd i oni nie maja problemow
                z rozmnazaniem sie.
                Oczywiscie biali Amerykanie maja tez co najmniej 2 dzieci.
                Problem jest z Polska,Buzek-jedna corka,Kwas-jedna corka,itd
                Zeby sie rozmnazac trzeba stac mocno nogami w mocnej gospodarce i miec dobre i
                jasne perspektywy na przyszlosc.
                Tego niestety w Polsce Europie jak i Japoni brak.
                No wiec Amerykanie maja wyzyny swiadomosci na temat przyrostu naturalnego,
                potrafia tez rozbroic glupia Europe kiedy sie zagladza.
                Oczywiscie jest tu limit na migracje z EU ,by najbardziej madrzy i prezni mogli
                rozwijac EU a nie USA.
                Czesto widze tutaj Francuzow,ktorzy lapia sie byle jakiej roboty i kija na nich
                nie ma zeby ich stad wypedzic z powrotem do Francji.
                To jest wlasnie jedna z wyzyn swiadomosci amerykanskiej-limit na migracje z EU.
                Przytocze jeszcze raz PPP per capita,bo widze ze nie wszyscy chwycili.
                USA-33,836 dol,EU15-22,423 dol,.
                No wiec roznica miedzy USA a EU15 to 11,413 doll.czyli wiecej niz 50% EU15.
                No wiec ja wam sie nie dziwie ze nie rozumiecie USA i Amerykanow-roznica jest
                zbyt duza.
                Ale po co wam obiektywne statystyki,skoro mozna tu wyslac Anne i ona zda
                patriotyczne sprawozdanie.
                O braku swiadomosci,slabym szkolnictwie,slumsach itd.
                W tych statystykach Polska wypada tuz obok Meksyku,no wiec trzeba jakos sobie
                powetowac fakt ze jeszcze kilkanascie lat temu Meksyk dla Polaka to byl 3 swiat.
                Kilka razy poruszylem temat Chin.
                reakcja byla przewidywalna-3ci swiat i balagan.
                No wiec wg.PPP USA- 9,255 i Chiny -4,800 to sa dwie najwieksze gospodarki na
                swiecie,no i oczywiscie dwa najwieksze rynki zbytu.To jest GDP.
                I czy sie komus podoba czy nie te dwa kraje rzadza teraz swiatem.
                Japonia od 10 lat stoi w miejscu,EU15-czyli klub prawie ze bogatych nie nadaza
                za USA,a w Chinach jest od kilkunastu lat cud gospodarczy ze wzrostem GDP-8% i
                inflacja pomizej 2%.
                Za 10 lat ,a moze juz na olimpiadew w Pekinie okaze sie ze Polak zyje na
                poziomie Chinczyka,tak jak teraz Meksykanina.
                Mozna bedzie wtedy wyslac tam kogos i okaze sie ze szkolnictwo jest tam do kitu
                i slumsy itd.
                No wiec jaka jest geneza sukcesu panowie?
                Czyz nie dyscyplina,sprawny system i pracowitosc?
                Przyjrzyjmy sie kogo dotknal cud gospodarczy i dlaczego.
                Japonia w latach 60tych-100% dyscyplina,zaklad pracy bogiem.
                Hiszpania za Franco-wymuszona dyscyplina,jednoosobowe kierownictwo.
                Chile za Pinocheta-jak wyzej
                Chiny teraz-tez dyktatura jak wyzej,oczywiscie poparta pracowitoscia.
                Chinczyk pracuje 6 lub siedem dni w tyg.Oczywiscie jedna niedziela w miesiacu
                musi byc wolna,jak tez minimum 1 tydz wakacji w roku.






                • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: *.proxy.aol.com 28.08.01, 07:55
                  Jasio-chcialbym podkreslic twoj patriotyzm.
                  Adres masz U.K.,z angielskiego jestes lepszy niz z polskiego(w polskim robisz
                  peoste bledy)nie raza mnie one ,ale wskazuja ze jestes juz dlugo zagranica.
                  Jesli chodzi o jedzenie amerykanskie-to jest b.dobre.Szybko przeszedlem z
                  polskiej diety na amerykanska.
                  Kuchnia wloska jest b.popularna-w tej chwili w domu mam z 5 odmian pasty,a
                  wkazdym sklepie jest ich min.10.
                  Dlaczego Europa wydaje sie wam urozmaicona,a Stany monotonne ?
                  Po pierwsze jezyki.
                  Czy jestescie w stanie odroznic z jakiego stanu jest Amerykanin z ktorym
                  rozmawiacie?
                  Dla osoby ktora sie tu wychowala nie sprawia to zadnego problemu.
                  Poza tym w NYC np.inaczej ludzie mowia na East Side(tam gdzie jest Met Museum)
                  inaczej na West Side(tam jest Museum of Natural History),inaczej na East Village
                  i inaczej w Greenwich Village.
                  Oczywiscie Brooklyn ma swoj accent.A upstate NY ludzie juz mowia calkiem
                  inaczej.Krajobrazy sa tam przecudowne:takie skrzyzowanie Mazur z Bieszczadami.
                  Postawiles fizyk sprawe na ostrzu noza:albo wyzsze podatki na szkolnictwo albo
                  nie mamy o czym gadac.
                  A moze bys z wlasnej kieszeni troche wyciagnal.
                  Ja jestem za tym zeby nawet szkoly publiczne byly symbolicznie oplacane przez
                  rodzicow-wtedy moglbys wiecej wymagac.
                  Np. podstawowki 500 zl rocznie,srednie tez,a studia 1000-2000 zl rocznie.
                  W bogatszych dzielnicach ludzi by bylo na to stac i szkoly byly by lepsze.
                  a jak mieszkasz w duzym miescie-to ludzie zaplacili by za ksztalcenie swoich 5
                  cio czy 4 ro latkow.
                  Musi byc zroznicowanie-bo inaczej komuna.
                  Jak mnie wyskoczysz Jasio jeszcze raz z tym ze biedniejsi maja wyzsza swiadomosc
                  to nieodwolalnie ide grac w kosza.
                  Ja specjalnie na poczatku jezdzilem na Floryde samochodem z NYC by po drodze
                  wstapic gdzies na obiad ,kolacje itd pogadac z ludzmi nawet na stacji
                  benzynowej.To taka amerykanska przygoda.
                  Sa takie duze roznice w jezyku,akcencie i kulturowe ,ze trzeba byc gluchym i
                  slepym zeby tego nie zauwazyc.
                  Francuski w Louisianie i New Orleans, Mormoni w Salt Lake City,Skandynawowie
                  w Minnesocie,Niemcy w Wisconsin, Polacy w Chicago,Czarni w Alabamie.
                  Irlandczycy w Bostonie itd itd.
                  Wszedzie tam jest inna kultura,inne zwyczaje inny jezyk(choc w wiekszosci
                  amerykanski) ,bo angielski jest nudny i stereotypowy.

                  • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: *.proxy.aol.com 29.08.01, 19:37
                    Wymieniles Plato i Arystotelesa we wlasciwej kolejnosci,ale zapomnieles
                    wspomniec o trzecim z wielkiej trojki-Sokratesie i co sie frajerowi przytrafilo
                    za deprawacje mlodych mezczyzn w gimnazjum.
                    Alexander Wielki byl tak swiatly po naukach Arystotelesa ze podbil niemal caly
                    swiat.Barbarzyncow trzeba na sile uczyc jak zyc,bo sami do tego nie dojda.
                    • Gość: Jasio Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: *.5800-11.access.uk.worldonline.com 29.08.01, 23:10
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Wymieniles Plato i Arystotelesa we wlasciwej kolejnosci,ale zapomnieles
                      > wspomniec o trzecim z wielkiej trojki-Sokratesie i co sie frajerowi przytrafilo
                      >
                      > za deprawacje mlodych mezczyzn w gimnazjum.
                      > Alexander Wielki byl tak swiatly po naukach Arystotelesa ze podbil niemal caly
                      > swiat.Barbarzyncow trzeba na sile uczyc jak zyc,bo sami do tego nie dojda.

                      Panie Macieju,

                      Najpierw chcialem podziekowac za polemike. Chcialbym tez uscislic dyskusje.
                      Jakis czas temu dyskutowalismy jaki system edukacji moglby pomoc naszemu
                      spoleczenstwu wyniesc sie na wyzyny podobne do tych osiaganych w Stanach a jesli
                      to tylko mozliwe przeniesc Amerykanow.

                      Oczywiscie szereg dyskutantow podnioslo inne watki na przyklad stylu zycia i ich
                      zalet i wad w Stanach i Europie. I rzeczywiscie nie ma co do tego watpliwosci ze
                      Stany przejmuja lub przjma przywodztwo cywilizacyjne. Nieslusznie probowales
                      udowodnic mi to o czym jestem przekonany Amerykanie sa mistrzami pragmatyki....
                      Ale i tylko jej wylacznie..... Osiagaja niebywale rzeczy i osiagna duzo wiecej...

                      To jednak nie jest przynajmniej punktem dyskusji - ale raczej to czy takie
                      podejscie do swiata nauczane wewnatrz i systemu wartosci (m in na ich
                      uniwersytetach) dostatecznie pozwoli im przezwyciezyc na przyklad rozwoju ich
                      spoleczenstwa....

                      Jako przyklad dokumentujacy ograniczenia systemu ktory zbodowali podalem
                      starzenie sie spoleczenstwa. Jest to ich wielki dylemat z ktorym calosc
                      spoleczenstwa nie wie jak sobie poradzic. Przedluzanie wieku ludzkiego jest
                      bardzo kosztowne a koszt przenosi sie na mlodych...

                      Ale Amerykanie pytaja tylko o koszty i szukaja rozwiazania a to w genetyce a to w
                      lepszym systemie zdrowotnym - jest to podziwu godny wysilek. Tyle ze brakuje mu
                      drugiej czesci. Dotyczacej tego co jest jakoscia zycia. To chociaz jest zrodlem
                      przemyslen ich elit (bardzo waskich) nie stanowi natchnienia dla przecietnego
                      Amerykanina.

                      Problem bedzie jednak narastal zarowno ten finansowy, jak i patrzac z mojej
                      pozycji problem systemu zalozen ich zycia (czy tez niedostatkow takich zalozen).
                      Smierc jak u klasycznych epikurejczykow nie jest zadnym istotnym punktem
                      odniesienia dla przecietnego zalozenia i stanowi tylko obraz przegranej
                      czlowieka, a wiec jest jedynie przedluzanie zycia jest wyrazem ''SUKCESU''
                      czlowieka - no coz - this system is not sustainable my Friend... not in the long
                      term for a very simple reason - lack of funds will hit sooner or later the
                      society as such.

                      Ale czy ci sie wydaje ze pogardzam Amerykanami? Nie nic w tym stylu - ja ich
                      podziwiam, ale rowniez wyciagam wnioski dla siebie i mniejmy nadzieje dla mojego
                      spoleczenstwa, w ktore jeszcze (bardzo slabiotko) wierze.

                      Budowe systemu wartosci spolecznych i gospodarczych zaczyna sie na
                      uniwersytetach - biada uniwersytetom, ktore nie ksztalca ogolu i przymykaja oczy
                      na jedne sprawy (sens zycia, poezja, muzyka filozofia, historia i byc moze jak by
                      powiedzialo wielu tym podobne bzdury) a na inne za duzo poswiecaja czasu (np
                      tylko ekonomia lub business).

                      Moj postulat: uczmy sie specjalizacji jak Amerykanie ale patrzmy i czujmy zycie
                      jak dawni Grecy (bron Panie Boze jak Rzymianie lub wspomniany przez Pana
                      Aleksander Wielki).


                      Pozdrowienia,

                      Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                      • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: *.proxy.aol.com 30.08.01, 05:01
                        Pozwol najpierw Jasio ze ci wyrwe Gladiatora.
                        Pieniadze i obsada byly amerykanskie,a jak wiesz wiele filmow amerykanskich
                        jest kreconych zagranica.
                        Gdyby to byl film angielski-gladiator mial by wyrazny akcent angielski.
                        Juz widze jak Czesi twierdza ze "Amadeus" to ich produkcja.
                        Zostawmy Amerykanom co amerykanskie.
                        Wystarczy mi ze fizyk napisal ze NYC Paryzowi do piet nie dorasta.
                        To ze Amerykanie wykorzystuja tubylcow do realizacji swoich projektow to dobrze
                        o nich swiadczy.
                        Wracajac do Fizyka wizyty w Met.Museum of Art przy 5 Avenue.
                        5 Avenue w tym miejscu ma druga nazwe-Museum Mile.
                        103 ulica i 5 avenue-Museum of the City of NY
                        92 ---
                        • Gość: Anna Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: 172.25.126.* / *.121.135.226.host.de.colt.net 30.08.01, 11:20
                          Macieju, zostales wchloniety przez system. Brak Tobie obiektywizmu, nie jestes zdolny do
                          jakiejkolwiek krytyki. Powtarzaz dokladnie to co kazdy amerykanin, tak uwazam poniewaz to o czym
                          piszesz juz gdzes slyszalam.
                          Dlaczego Australijczyk, czy obywatel Nowej Zelandii mowi po angielsku? Natomiast amerykanie po
                          amerykansku...Gdyby angielski przegral w Stanach z hiszpanskim, to odmiane amerykanska
                          hiszpanskiego jak bys nazwal? Kompleks wladania jezykiem, ktory nie zostal wymyslony w USA.
                          Japonia, owszem jest piekna i kazdy kto tam byl, chce tam wrocic, ale... jako turysta. Szok zwiazany z
                          roznica kulturowa jest zbyt wielki aby tam zamieszkac. Japonia drepcze w miejscu - kompleks na
                          punkcie kraju, gdzie ludzie pracuja wiecej niz w USA.
                          Kompleks wynikajacy z braku 1000letniej historii, odbija sie w ilosci muzeow (ktorych nie mozesz
                          porownac z Luwrem, Wersalem, Schonbrunn... nawet jesli bardzo tego chcesz!!!).
                          Tak NYC jest wyzszy i wiekszy niz Paryz, nic nowego tym nie wniosles.
                          Krakow jest nudny? Chyba zartujesz, zgaduje, ze dawno tam nie byles.
                          Szkolnictwo wyzsze, zgadza sie, ze jest ono w Stanach lepsze. Ale, nie kazdy absolwent jest wybitny i
                          nie kazdego czeka swiatowa slawa. Zgodzisz sie? No i Harvard , czy Yale to tylko dwa przyklady a
                          Ameryka jest przeciez wielka. Wydaje sie rowniez, ze zapomnielismy o Sorbonie, Oxfordzie, czy tez
                          slawnym wydziale psychologii w Zurichu. Ilu absolwentow tych szkol pracuje w USA, zaloze sie ze
                          wielu.
                          Jesli chodzi o Gladiatora, to jak oceniacie zakonczenie filmu. Na ile fakt, iz cesarz wyszedl na arene i
                          walczyl z niewolnikiem (jesli nawet byl on generalem w przeszlosci) jest realny. Troche mnie
                          zaskoczylo, gdy cesarz polegl wszyscy o nim zapomnieli wynoszac cialo tytulowego Gladiatora.
                          Mam co do tego mieszane uczucia, no ale moze sie myle. Poza tym malym szczegolem, film jest
                          super. No i oczywiscie amerykanskie kino jest rowniez bogate, wiec mozne sobie pozwolic na wielkie
                          realizacje. Nie zapominajmy rowniez o naszym "Faraonie", ktory byl jednym z najdrozszych filmow w
                          historii kina (odnoszac sie oczywiscie do owczesnych czasow).

                          Dobra szkola geneza sukcesu! 3x TAK. I wlasnie dlatego tak wielu absolwenow "przestarzalych"
                          uczelni europejskich, robi kariere w USA. Wlaczajac rowniez Polakow.

                          Pozdrawiam

                          • Gość: Scypion Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.01, 11:55
                            Dyskusja jest dosc ciekawa, ale powoli zamienia sie w przerzucanie
                            liczbami "okraszonymi" subiektywnymi odczuciami. Bo jakie znaczenie ma
                            stwierdzenie Macieja, ze w USA jest 70 oper (za czasow Gierka bylo w Polsce 49
                            wojewodztw i kazde chciało miec teatr i opere), czy ze dla niego Krakow
                            jest "nudny". Zachowujesz się Maciej troche jak neofita - dostrzegajac pozytywy
                            nalezy widziec takze i inna strone medalu. A prawda jest taka, ze to
                            zroznicowanie kulturowe w USA jest w znacznej mierze konsekwencja pochodzenia
                            migrantow (w tym glownie z Europy). Europa ma wiele wad, ale o końcu jej
                            cywilizacji wiesci sie juz od co najmniej 200 lat. Nie jestes za tem pierwszy
                            ani oryginaly. To własnie "na starym kontynnencie" tkwia korzenie tego
                            wszystkiego czym sie tak zachwycasz w Stanach, lacznie z przedsiebiorczoscia.
                            Co do systemu oswiaty to posluze sie takim porownaniem - na pytanie co nalezy
                            myc nogi czy szyje - jest tylko jedna odpowiedz i jedno i drugie. Dlatego
                            podpisuje sie pod tym co napisal Jasiu.
                            pozdrawiam
                            • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: *.proxy.aol.com 31.08.01, 06:57
                              Anno piszesz:Macieju zostales wchloniety przez amerykanski system.
                              Tak Anno i jestem z tego b.dumny-dzieki ze to zauwazylas.
                              Duzo ludzi przyjezdza tutaj z wielkimi nadziejami,pracuja po kilkanascie,lub
                              kilkadziesiat lat,a potem zmeczeni i znuzeni systemem ktorego nie rozumieja
                              wracaja na stary kontynent by odpoczac lub pojsc na emeryture.
                              Nie mam im oczywiscie tego za zle-mieli swoja szanse tutaj ,sprobowali-nie
                              dorosli do systemu i musieli powrocic tam gdzie system jest latwiejszy do
                              zrozumienia.
                              Obiektywizmu mi nie brak Anno.
                              Wychowalem sie w Polsce,mam rodzine w Angli,zjezdzilem Europe.
                              Zebyscie wy mogli te same roznice zauwazyc musielibyscie przyjechac do Stanow
                              na 10 lat,pracowac tutaj bez pomocy z zewnatrz(oddelegowanie sluzbowe)poslac
                              dzieci do szkoly itd.
                              I wtedy wlasnie po tych 10 latach gdybyscie byli zadowoleni z zycia-to by to
                              znaczylo ze dorosliscie do systemu i go rozumiecie.
                              To ze mowie tak jak kazdy Amerykanin,to znaczy ze mam racje tak samo jak oni.
                              Piszesz Anno ze angielski nie zostal wymyslony w Stanach.
                              Tak i dlatego pozostal w Angli a W Stanach mowi sie po amerykansku.
                              Anna:Amerykanie maja kompleks 1000 letniej histori.
                              Nie wiem jak u ciebie z historia Anno ale jak wiesz Amerykanie nie zeszli z
                              drzewa 500 lat temu-tylko przyjechali tutaj z najwyzej rozwinietych krajow
                              Europy zachodniej razem z taze kultura.
                              A jesli ci chodzi o 1000 letnia kulture,to powiedz mi Anno na ile pokolen
                              wstecz jestes wstanie odtworzyc swoje drzewo genealogiczne?
                              Jesli tylko na 3 pokolenia wstecz-to wlasnie taka jest twoja kultura.
                              Jak pisalem ze Krakow jest nudny-to nie chodzilo mnie o zabytki.
                              Krakow jest ladniejszy od Warszawy,moze i najladniejszy w Polsce.
                              Chodzilo mnie o mentalnosc ludzi-zapatrzeni w siebie,celu nieswiadomi.
                              W Warszawie jest duzo szybsze tempo zycia,zarabia sie wiecej i najlepsze
                              uczelnie tez sa w Warszawie.
                              Jak masz biznes to jedziesz do Warszawy a pozwiedzac do Krakowa.
                              Anna:Amerykanskie kino jest rowniez bogate.
                              Badz odwazna i idz na calosc,powiedz prawde-amerykanskie kino jest najlepsze na
                              swiecie.Przy okazji oddajcie Amerykanom "Gladiatora"
                              Anna:Wielu Polakow na uczelniach amerykanskich.
                              Oczywiscie ze tak i jest tu bardzo wielu zachodnioeuropejczykow mimo ze blizej
                              maja na Sorbone i angielskie starocia.
                              Scypion:Na Starym Kontynencie tkwia korzenie tego wszystkiego czym sie tak
                              zachwycasz w Stanach.
                              Blad.Jeszcze raz blad.I to jest najwiekszy blad wszystkich europejczykow.
                              KORZENIE TE BYLY DO MOMENTU KIEDY STANY NIE ODERWALY SIE OD ZJEDNOCZONEGO
                              KROLESTWA.
                              AMERYKA NIE CHCIALA TYCH KORZENI I DLATEGO PODJELA WALKE PRZECIW KORONIE.
                              Kanada dla odmiany do tej pory jest w Koronie i styl zycia w Kanadzie jest jak
                              najbardziej europejski.
                              Kanada w niczym nie przypomina Stanow-to jest po prostu Europa.
                              Cos mi sie zdaje Scypion ze bryknales z lekcji histori gdy to bylo wykladane.
                              No i korzenie to wiesz-to tyle pokolen ile mialo na twoj rozwoj wplyw.
                              Teraz dla odmiany pytanie dla Anny i Scypiona.
                              Dlaczego w Polsce bardziej popularny jest jezyk amerykanski niz angielski?
                              Czyzby dlatego ze wszystko co najlepsze w kulturze,sztuce,nauce,ekonomi itd
                              wychodzi w ciagu ostatnich 50 lat z Ameryki a nie z U.K.?
                              A propos Niemcy chcieliby byc na poziomie Kaliforni ale im jeszcze duzo brak.
                              Wracajac do Met.Opera.
                              Z zatrudnianiem spiewakow operowych jest tak samo jak z zatrudnianiem
                              zawodnikow w NBA i NHL,z tym ze sportowcy zarabiaja wiecej.
                              Spiewak podpisuje kontrakt z opera na sezon czy tez dluzej i idzie tam ,ktora
                              opera mu zaoferuje wiecej(jak w NBA i NHL).
                              Czyli kto ma wiekszy szmal ten ma lepsza muzyke.
                              To jest tak proste jak konstrukcja gwozdzia.
                              Opery sa oczywiscie dotowane przez miasto lub panstwo,ale sprowadza sie to do
                              tego samego-gdzie wiecej pieniedzy tam lepsza sztuka.
                              Serdecznie pozdr Maciej
                              • Gość: Wrocek Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: 217.97.163.* 31.08.01, 11:50
                                Skoro jesteś już takim amerykaninem to dlaczego pisujesz na polskim a nie
                                amerykańskim forum?
                                Emigracja i wyobcowanie ma różne twarze. Coś mi się zdaje, że pod maską ze
                                standartowym amerykanskim uśmiechem samozadowolenia coś jeszcze się kryje...
                                Dwójka moich dzieci kończyła szkołę średnią w Stanach były oczywiście
                                zachwycone Ameryką, szkołą itd. by zaraz dodć, że za żadne skarby nie chciałyby
                                tam mieszkać.
                                Za daleko do drugiego człowieka. Mozna oczywiście ubrać maskę ze standartowym
                                usmiechem i udawać, że jest się otwartym na ludzi ale tak naprawdę amerykanie
                                samotnie biegną przez życie nie pytając o przeszłość i nie zastanawiając się
                                nad przyszłością. W Europie naprawdę jest sens żyć...
                              • Gość: Anna Re: SILNA ZLOTOWKA II -DOBRA SZKOLA.GENEZA SUKCESU. IP: *.mobilkom.at 31.08.01, 12:46
                                Cos Tobie sie chyba pomieszalo z tym amerykanskim. Jaki amerykanski w Polsce?
                                Owszem na wyzszym poziomie mozesz sobie pojsc na "kurs amerykanskiego", a tam
                                wkujesz troche nowych slowek. Totalne bzdury opowiadasz! Przeciez to zupelnie
                                normalne, ze angielski w USA bedzie sie roznil od angielskiego w UK , w
                                Australii, czy Nowej Zelandii. To odleglosc czyni cuda. A moze nie tylko
                                odleglosc, bo Hoch-deutsch, to cos innego niz niemiecki w Szwajcarii, w
                                Bawarii, czy Austrii. Uczylam sie pilnie angielskiego, mam moze problem ze
                                zrozumieniem Szkotow i troche czarnoskorych obywateli USA i to wszystko. Nie
                                mowie oczywiscie o slangu, to cos zupelnie innego. No i kazdy szanujacy sie i
                                wyksztalcony Amerykanin mowi po angielsku. Jak nie wierzysz to kup sobie
                                najnowszy NG Traveler i poczytaj.
                                Nie wypowiedziales sie rowniez na temat hiszpanskiego, czyzby bolesc w tej
                                kwestii rowniez Cie dotknela.
                                Ameryka jest pelna zalet jak rowniez wad. Same zalety - bzdura! Matematycznie
                                niemozliwe. Tak jak ciagly wzrost gospodarczy, nie istnieje.
                                Dziwnie kojarzysz bogactwo z najlepszym. Owszem kino amerykanskie jest
                                najbogatsze, ale rowniez wypuszcza wiele tzw szmir. No wiec zaraz zaczniesz o
                                Oskarach i sprzedazy. Ameryka posiada na to monopol. A kto posiada monopol ten
                                zazwyczaj wygrywa. Reklama, duzo rozglosu, duzo kasy na to przeznaczonej, to
                                przyciaga widza. No ale czy widz wyjdzie z kina wkurwiony (przepraszam), czy
                                zadowolony, to juz sprawa wtorna.
                                Jesli zas chodzi o poziom intelektualny przecietnego amerykanina to podam
                                rowniez przyklad: Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi, zadano jedno pytanie.
                                "Jaki powinien byc przyszly Prezydent: kompetentny, czy moralny?" Wiekszosc
                                odpowiedziala: MORALNY. No i wygral ten moralny. No comments...

                                Pzdr
                                • Gość: azra Re: USA vs. reszta swiata. IP: 213.38.92.* 31.08.01, 14:08
                                  Zaczyna mi sie wydawac, ze powoli dyskusja zaczyna sie przeradzac w dyskusje o
                                  gustach.. kto gdzie woli zyc i jakimi ludzmi sie otaczac.
                                  A nikt przeciez nie przyzna sie ze zyje w otoczeniu glupcow i debili...

                                  No i o gustach sie nie decyduje...

                                  P.S. Wiesz Macieju - argumetujesz ze w USA trzeba pomieszkac samodzielnie z 10
                                  lat, pracujac jednoczesnie, zeby zrozumiec ten kraj. W druga strone jest
                                  podobnie. Ciebie w Polsce tez juz dlugo nie ma - ile to juz bedzie? 15-20 lat?
                                  Wiec tu sie duzo zmienilo. Piszesz ze zjezdziles Europe... no coz.. Twoi
                                  oponenci zjezdzili Ameryke.. nic z tego jezdzenia nie wynika.
                                  Nie mieszkales w kazdym europejskim kraju przeciez po 10 lat prawda?

                                  Nie zabieralem w tej dyskusji glosu, bo nie dosc ze ciezko porownywac cos czego
                                  sie nie zna, to jeszzce w gre wchodza preferencje zycia kazdego z nas. Nie jest
                                  tak, ze tylko w USA mieszkaja ludzie najlepsi, najdynamiczniejsi i najbardziej
                                  zadni sukcesu.. owszem jest ich tam najwiecej. Ale nie wszyscy z nich to
                                  Amerykanie.
                                  Tak samo nie tylko w Europie kultura kwitnie na najwyzszym szczeblu - owszem
                                  jest jej duzo, ale nie tylko tam.

                                  Pisaliscie o operze - piszesz Macieju, ze w Metropolitan Opera maja najlepszych
                                  spiewakow - moze i prawda, nie wiem - ale popatrz na ich narodowosc - ilu masz
                                  Amerykanow w pierwszej piatce czolowych spiewakow i spiewaczek swiata?
                                  Nie wiem jak to jest z aktorami... acha.. tutaj najlepszy aktor to na pewno nie
                                  bedzie zdobywca Oscara... a tak wogole to chodzi mi o teatralnych.

                                  A co do filmow - wszedzie produkuje sie filmy lepsze i gorsze, a ze w USA
                                  produkuje sie ich duzo, to maja i duzo dobrych filmow ale tez duzo
                                  beznadziejnych filmow.

                                  Ten kraj jest zupelnie inny od Europy - a co jest lepsze albo gorsze? To
                                  kwestia gustu. A o gustach sie ponoc nie dyskutuje.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Scypion Re: do Macieja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.08.01, 16:34
                                    Macieju, na lekcje historii nalezy nie tylko chodzic, ale takze sluchac
                                    nauczyciela, a najlepiej jest na nich myslec. Gdyby trzymac sie juz prawdy
                                    historycznej to poczatek wojny o niepodleglosc mial dosc prozaiczna geneze -
                                    niechec do placenia narzuconych przez Korone podatkow i chec uniezaleznienia
                                    własnego rynku od importu towarow z Anglii (czego efektem było tzw. bostońskie
                                    picie herbaty). O zrywaniu wspolnych korzeni (przy czym wspolne korzenie to dla
                                    mnie cos wiecej niz tylko zaleznosc organizacyjna) z Europa nikt nie myslał - a
                                    juz najmniej ojcowie załozyciele Stanow Zjednoczonych. Aplikowali oni bowiem
                                    swoim rodakom nic innego jak tylko załozenia europejskiej filozofii
                                    oswieceniowej. J. Waszyngton, A. Hamilton, T. Jefferson byli kontynuatorami
                                    mysli Bacona, Newtona, Locke i wielu innych. Nb. mozna troche podywagowac jak
                                    np. potoczylaby sie wojna o niepodleglosc gdyby nie wsparcie finansowe, a potem
                                    militarne Francji (za co Ludwik XVI upraszczajac zapłacił tronem a potem głowa).
                                    Wbrew temu co piszesz zerwanie kulturowe tak naprawde nigdy nie nastapilo -
                                    Europejczycy i Amerykanie modla się w wiekszosci do tego samego Boga, wyznaja
                                    ten sam system wartości, wychowuja sie na tej samej literaturze i muzyce etc.
                                    Jest zasluga Amerykanow, ze dorobek ten potrafili i potrafia tworczo rozwinac i
                                    wzbogacic. Nie zmienia to jednak faktu, ze zrodla naszej i ich cywilizacji
                                    tkwia korzeniami w na tzw. starym kontynencie.Dotyczy to takze systemu
                                    ekonomicznego. Jak dowodza badania D. Northa (amerykanina - laureata nagrody
                                    Nobla z dziedziny ekonomii), ktory zajmował sie sciezkami zalezności panstw
                                    pozaeuropejskich, od ich kontynentalnych metropolii - Amerykanie zawdzieczaja w
                                    znacznej mierze swoj sukces gospodarczy od instytucjonalnych rozwiazan
                                    przejetych z Anglii. Jak istotny to czynnik niech swiadcza doswiadczenia
                                    Ameryki Lacinskiej, ktora rozwiazania instytucjonalne przejela od Hiszpanii.
                                    Poza wszystkim spieranie sie kto co od kogo zaczerpnal jest zajeciem jalowym.
                                    Nauka i kultura nie maja bowiem narodowosci - sa wspolnym dorobkiem nas
                                    wszystkich, sa by tak powiedziec upraszczajac dobrem publicznym tzn. "o ktore
                                    nie trzeba rywalizowac ani nie mozna nikogo wykluczyc z jego konsumpcji" Bo
                                    czyz np. M. Friedmann nie jest synem emigrantow z Rumunii, A. F. Von Hayek nie
                                    pochodzil z Austrii, a J.M. Keynes nie był Anglikiem - by tylko wymienic
                                    najwybitniejszych ekonomistow tego stulecia. Wszyscy oni (przynajmniej przez
                                    jakis czas )pracowali i tworzyli w Stanach. Ale ich prace byly synteza
                                    osiagniec nauki europejskiej i doswiadczen amerykanskich.
                                    Na zakonczenie nikt o zdrowych zmysłach nie bedzie kwestionowal znaczenia i
                                    dorobku narodu amerykanskiego. To niewatpliwie dzisiaj najpotezeniejsze i
                                    najbogatsze panstwo swiata. Wypada sie cieszyc, ze jest to kraj demokratyczny z
                                    ktorym laczy nas wspolny system wartosci. Twoj blad (choc chyba raczej jest to
                                    z Twojej strony prowokacja inteletualna) polega na tym, ze usiłujesz
                                    skonfrontowac "wyidealizowaego" Amerykanina (cos na kształt białej "masy") z
                                    europejskim "Zulusem", ktory prawie co dopiero zszedl z drzewa (a Amerykanin po
                                    przyjezdzie do Europy z zaciekawieniem, ale i politowaniem patrzy na jego
                                    nieporadne działania). Rzeczywistość jest inna - Europa pod wzgledem jakosci
                                    zycia obywateli, osiagniec naukowych i kulturalnych nie ustepuje USA.
                                    Pisałem wczesniej o Twoim swoiscie neofickim zafascynowaniu Stanami. Wydaje mi
                                    sie po rozmowach z "rdzennymi" mieszkancami tego kraju, ze oni tej fascynacji
                                    nie podzielaja i sa o wiele bardziej krytyczni. I musze powiedziec na
                                    szczescie - siła i rozwoj Ameryki wynika bowiem z ciaglego doskonalenia tego co
                                    jest. Gdyby przypadkiem uwierzyli w to co Ty mowisz (ze sa Stany, a dalej to
                                    juz tylko prowincja) - bylby to pierwszy dzien ich upadku. Czego ani sobie ani
                                    Tobie ani tym bardziej spoleczenstwu amerykanskiemu nie zycze.
                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.proxy.aol.com 04.09.01, 05:30
                                      Labor Day przyszedl szybko i nieoczekiwanie.
                                      Czas wykorzystac maksymalnie ostatni dlugi weekend na totalne byczenie sie za
                                      miastem.
                                      No wiec 2 godz jazdy na zachod od NYC jest senne miasteczko Milford w
                                      Pensylwani.Przekracza sie most na dumnej Delaware River i wspina powoli do
                                      malego miasteczka,ktore jakby stanelo w czasie w latach 1950-60tych.
                                      Przewaza osadnictwo niemieckie,sa tez Irlandczycy,troche Polakow itd.
                                      Na Main Street sklep z antykami ,wielka restauracja ,pietrowa rodzinna,ze
                                      cztery bary i tylez stacji benzynowych.
                                      Oczywiscie jest tu lokalny bogacz z palacem na wzgorzu ,w stylu wloskim.
                                      Pietrowy ,przestronny,przeszklony na okolo 15 pokoi a nieopodal stal normalny
                                      dom-ale Darek powiedzial ze to dla sluzby.
                                      Jest tez tam policja ,sad ,szkola,ale tez farma z lamami,strzelnica na ostre
                                      naboje,kapielisko w Delaware itd.
                                      No wiec dojechalismy do Krystyny (matka Darka) z Wroclawia a tu wszystko
                                      przygotowane,nawet basen dla dzieci.
                                      Dzieciaki juz sie wczesniej pochwalily w NYC ze jada zobaczyc sarenki u Krystyny
                                      i sie nie zawiodly.
                                      Sarenki jak zwykle przychodza po poludniu na wyzerke.Jest ich wszystkich 13,
                                      z tym ze dwie z nich urodzily sie pod tarasem ich domu,no wiec pierwsza zostala
                                      nazwana Krysia a druga Marcys.Wszystkie maja imiona i Krystyna bez pudla
                                      odroznia je z daleka.
                                      Jeden minus to ze sarenki tam gdzie zjedza tam tez wydalaja i podworko u nich
                                      jest zaminowane jak chodniki Paryza przez francuskie pieski.
                                      Bylo oczywiscie tez ognisko a przy ogniu zas druzyna polskie kielbaski wcina.
                                      Zwodowalismy lodke i oplynelismy jezioro na zakonczenie wizyty i wszystko
                                      byloby fajnie gdyby nie to ze wysoki blondyn Darek nie dal sie ani razu w kosza
                                      ograc.Wyskoki robil ze sruba a la Michael,kosz za koszem.Bede musial z nim
                                      nastepnym razem w tenisa zagrac.
                                      Jade z powrotem do NYC 75 mph a tu widze z lewej strony school bus mnie
                                      wyprzedza.Tylko w Ameryce.
                                      Wrocek:Amerykanie biegna samotnie przez zycie.
                                      Masz racje ,bo nikt za nimi nie nadaza.Widziales jak Armstrong wygral Tour de
                                      France.
                                      Dlaczego M.Dydek gania z Murzynkami pod koszem a nie np w Poznaniu lub
                                      innym "cywilizowanym"miejscu?
                                      Zryc jej tu daja lepiej tak?
                                      Twoje dzieci Wrocek skonczyly srednia tutaj ale widocznie byl to za krutki
                                      okres dla nich by nauczyc sie Stanow.
                                      • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.proxy.aol.com 06.09.01, 02:32
                                        Anna pisze:"Dziwnie kojarzysz bogactwo z najlepszym".
                                        Uwazam ze skojarzenie jest jak najbardziej prawidlowe.
                                        Korelacja prosta.
                                        Po to zostal pieniadz wymyslony,by byl miernikiem wartosci.
                                        Dla ciebie moga byc inne mierniki wartosci ,np ilosc przeczytanych ksiazek i
                                        czym starsza tym wiecej punktow w zyciorysie.
                                        Lub moze ilosc zwiedzonych pobieznie krajow.
                                        Nie zapomnij nastepnym razem pojechac do Kolorado-Aspen i Boulder.
                                        Anno-nie widzisz roznicy miedzy j.angielskim i amerykanskim.
                                        Moze za slabo znasz te jezyki by widziec roznice.
                                        Wez do reki najpopularniejsza gazete z NYC-NY Times(druga po Wall Street
                                        Journal) i najpopularniejsza w Londynie.
                                        Przeczytaj po jednej stronie z kazdej z nich podkreslajac wyrazy ktorych nie
                                        znasz.
                                        Jesli wiecej wyrazow nie bedziesz znala z NY Timesa niz z londynskiej-to jest
                                        wlasnie ta roznica miedzy amerykanskim a angielskim o ktorej ja mowie.
                                        W Reader''s Didest (takie czasopismo dla kobiet) sa testy na znajomosc jezyka.
                                        Podam ci 5 przykladow wyrazow ktorych nie znasz:
                                        riparian:related to a-horses, b-riverbanks,c-religious beliefs,d-hunting
                                        peripatetic: a-walking about,b-worried,c-floating,d-fethered
                                        divot: a-interruption,b-piece of turf,c-hook,d-ball,
                                        trzy wystarczy na dzisiaj.
                                        Ja tez kiedys nie rozumialem czarnych-czyli 20 lat temu bylem na twoim poziomie
                                        angielskiego.
                                        Oczywiscie 2 "BZDURY" w twojej wypowiedzi swiadcza rowniez o slabej znajomosci
                                        polskiego.Uzywaj wiecej slow w jezyku potocznym.
                                        Zauwaz ze twoj angielski nie bedzie nigdy lepszy od polskiego,wiec najpierw
                                        urozmaicaj polski.
                                        Przypielas sie Anno do j.hiszpanskiego jakbys nie mogla sobie znalezc lepszego
                                        celu na tak wyrafinowany atak.
                                        Hiszpanski nie jest zadnym problemem w Stanach.
                                        Nie jest drugim jezykiem urzedowym w Stanach i nigdy nie bedzie,bo wszyscy
                                        chetnie sie ucza amerykanskiego.
                                        Tam gdzie jest duzo ludnosci hiszpanskojezycznej,w biurach sa zatrudnieni
                                        ludzie mowiacy tym jezykiem.Tam gdzie jest duzo Rosjan-napisy sa po rosyjsku.
                                        Ja nie unikam tematu,temat ten po prostu jest bez znaczenia.
                                        W zwiazku z tym ze ludnosci w Hiszpani ubywa ,jezyk hiszpanski przetrwa w
                                        Ameryce Sr. i Pld.
                                        Azra pisze:Ilu z najlepszych spiewakow jest Amerykaninami?
                                        Jesli Placido Domingo mieszka od 10 lat w Stanach-to jest on juz Amerykaninem
                                        czy jeszcze nie? Tak samo Carreras.
                                        Teraz pytanie dla azra:Ilu Wlochow i Hiszpanow jest na liscie 10 najbogatszych?
                                        Zapomnialbym,podpora niemieckiego tenisa Tommy Haas mieszka na stale na
                                        Florydzie.Porzucil stary hanzeatycki Hamburg z wielowiekowa tradycja i przeniosl
                                        sie do Slonecznego Stanu.
                                        Iwan Lendl mieszka w Greenwich Connecticut,gdzie srednia chata kosztuje 1,5 mln.
                                        Scypion pisze;Sila Ameryki polega na ciaglym doskonaleniu tego co jest.
                                        Nic dodac nic ujac.I mimo ze wiedza ze reszta to prowincja w dalszym ciagu
                                        ciagna do przodu.
                                        • Gość: azra Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: 213.38.92.* 06.09.01, 11:45
                                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                          > Azra pisze:Ilu z najlepszych spiewakow jest Amerykaninami?
                                          > Jesli Placido Domingo mieszka od 10 lat w Stanach-to jest on juz Amerykaninem
                                          > czy jeszcze nie? Tak samo Carreras.
                                          Jesli bycie Amerykaninem wlasnie to dla Ciebie oznacza, to OK. Niech Ci bedzie.
                                          Ale dla mnie to nie jest zaden argument - dla mnie oni nie sa Amerykaninami. A
                                          powiedz mi jakie maja obywatelstwo? Czy moze amerykanskie?...


                                          > Teraz pytanie dla azra:Ilu Wlochow i Hiszpanow jest na liscie 10 najbogatszych?
                                          Tu zaczales mieszac dwie rozne rzeczy. To moze w druga strone - w jakim innym
                                          dostanim kraju zyle tylu nedzarzy i bezdomnych?

                                          Nie chodzi mi o to zeby sie licytowac, gdzie jest kogo wiecej i ktore panstwo
                                          jest najlepsze na swiecie!!!! Wasza dyskusja jest bez sensu - odpowiedz mi na
                                          pytanie - o czym wlasciwie dyskutujecie? Napisalem ze nie chce w niej brac
                                          udzialu, bo w wiekszosci miaszacie w to i gusta i emocje, i brak tutaj rzeczowej
                                          polemiki... poza tym umknal mi temat.

                                          > Zapomnialbym,podpora niemieckiego tenisa Tommy Haas mieszka na stale na
                                          > Florydzie.Porzucil stary hanzeatycki Hamburg z wielowiekowa tradycja i przenios
                                          > l sie do Slonecznego Stanu.
                                          I o czym to swiadczy? Doszlismy juz do tego ze USA sa najbogatsze, nikt sie nie
                                          spira.. ale o czym to swiadczy??
                                          Skoro argumentujesz w ten sposob, to gdzie gra Micheal Owen, Ronaldo, Zidane,
                                          Figo... itd, itd.. Moja uwaga nieczego nie wnosi, ale dostosowuje je do Twoich.

                                          > Iwan Lendl mieszka w Greenwich Connecticut,gdzie srednia chata kosztuje 1,5 mln
                                          No to mu gratuluje, ale jeszcze raz - co z tego?

                                          > Scypion pisze;Sila Ameryki polega na ciaglym doskonaleniu tego co jest.
                                          O nie.. to jest sila kapitalu... a ze kapital jest w USA, to dlatego wlasnie tam
                                          wszyscy ciagna. Poza tym nie wszystkiego... moze i wielu rzeczy, ale nie
                                          wszystkiego.

                                          > Nic dodac nic ujac.I mimo ze wiedza ze reszta to prowincja w dalszym ciagu
                                          > ciagna do przodu.
                                          Z tego co piszesz wynika jeden wniosek - to nie Amerykanie ciagna USA do przodu,
                                          ale obcokrajowcy.


                                          Pozdrawiam
                                        • Gość: Anna Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: 172.25.126.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 06.09.01, 17:53
                                          Ta dyskusja naprawde nie ma sensu!
                                          Macieju, czytaj odpowiedz w calosci, a nie co drugie slowo.

                                          Szwajcarzy zajeli sie produkcja zegarkow, doskonala ja od wielu lat. Zdobyli reputacje i zgarneli za
                                          to kase (wciaz zgarniaja). Nie ma lepszych. Rozumiesz kolejnosc. Jakosc i pieniadze, a nie pieniadze
                                          i jakosc.
                                          No ale to takie nienowoczesne...

                                          Powodzenia
                                          • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.proxy.aol.com 07.09.01, 05:18
                                            Dobrze azra ze wziales sprawe mocno w swoje rece,bo zaczelismy schodzic na
                                            manowce.
                                            No wiec frijk twierdzil ze silna zlotowka stworzy silna gospodarke.
                                            Ja jestem innego zdania.
                                            Uwazam ze najpierw trzeba zbudowac dobry system gospodarczy-poprzez prawodastwo
                                            a gdy system zacznie dzialac wtedy waluta nabierze wartosci,bo kapital zacznie
                                            plynac z calego swiata do systemu ktory kwitnie.
                                            Tak jest np w USA i Chinach.
                                            Sa to nie tylko dwie najwieksze gospodarki na swiecie ale i najszybciej
                                            rozwijajace sie.
                                            • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.proxy.aol.com 07.09.01, 07:34
                                              No wiec pytanie jest proste:czy wezniemy przyklad z najlepszych i
                                              najsilniejszych i popedzimy do przodu,czy tez bedziemy sie tluc po omacku
                                              probujac wywazyc otwarte drzwi?
                                              Niechec do Ameryki niemal wszyscy dyskutanci wykazali:bo to
                                              slamsy,nieatrakcyjna turystycznie,rzekomo slabe szkoly itd.
                                              Czyli Polacy bez bicia pchaja sie w ramiona EU,ktora nie nadaza za Ameryka.
                                              Juz cie raz azra pytalem czy wylales przynajmniej jedna lze za Japoncow ze im w
                                              ciagu ostatnich 10 lat nic nie idzie i prognozy na nastepne 10 maja takie same?
                                              Wydajnosc pracy w Ameryce jest tak wysoka ze Stany nie obawiaja sie konkurencji
                                              Chin. W Chinach natomiast sila robocza jest duzo tansza niz niemal wszedzie
                                              indziej.Jesli te dwa kraje rzadza rynkami swiatowymi-to nir ma wyboru tylko
                                              trzeba sie dostosowac,lub czeka EU to samo co Japonie.
                                              GDP USA-9,896 a EU-7,836 a Chiny to juz 4,900 mld doll.
                                              W Chinach jest cud gospodarczy,a EU I USA stanely chwilowo w miejscu.
                                              Przy globalizacji-czyli otwarciu rynku na towary i kapital jakie ma Polska
                                              szanse rywalizacji z Chinami czy USA.
                                              O niskich podatkach w Stanach wszyscy wiedza,bo frijk wszedzie o tym pisze.
                                              W Polsce nie da sie podatkow obnizyc-bo to niepopularne spolecznie.
                                              Czyli bezpodstawne uprzedzanie sie do tego co jest w Stanach nie ma
                                              najmniejszego sensu,bo ustawiamy sie w kolejce do EU ,ktora nigdzie nie idzie.
                                              • Gość: frijk Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.dmi.tut.fi 08.09.01, 13:27
                                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                > Chin. W Chinach natomiast sila robocza jest duzo tansza niz niemal wszedzie
                                                > indziej.Jesli te dwa kraje rzadza rynkami swiatowymi-to nir ma wyboru tylko
                                                > trzeba sie dostosowac,lub czeka EU to samo co Japonie.

                                                No nie, to sa kompletne bzdury propagandowe. EU stale robi postepy i mozna
                                                powiedziec ze robi to z zelazna konsekwencja. Jesli przesledzisz ostatnie
                                                10 lat to zobaczysz ze otworzono rynki, zliberalizowano prawie wszystkie
                                                sektory, zlikwidowano granice i wprowadzono wspolna walute.

                                                > GDP USA-9,896 a EU-7,836 a Chiny to juz 4,900 mld doll.
                                                > W Chinach jest cud gospodarczy,a EU I USA stanely chwilowo w miejscu.
                                                > Przy globalizacji-czyli otwarciu rynku na towary i kapital jakie ma Polska
                                                > szanse rywalizacji z Chinami czy USA.

                                                Znowu kompletne nieporozumienie. Kazdy konkuruje tam gdzie moze. Czyli nie
                                                Polska nie konkuruje z Chinami w robieniu plastykowychg diabelkow a z USA
                                                w robieniu 64-bitowych procesorow tylko przyciaga kapital na cos posrodku
                                                korzystajac z faktu ze jest czlonkiem unijnego rynku.


                                                > O niskich podatkach w Stanach wszyscy wiedza,bo frijk wszedzie o tym pisze.
                                                > W Polsce nie da sie podatkow obnizyc-bo to niepopularne spolecznie.
                                                > Czyli bezpodstawne uprzedzanie sie do tego co jest w Stanach nie ma
                                                > najmniejszego sensu,bo ustawiamy sie w kolejce do EU ,ktora nigdzie nie idzie.

                                                Doprawdy?. EU zrobilo fenomenalne postepy w budowie podstaw do integracji
                                                ekonomicznej czyli stworzenia jednej ekonomii zamiast kilkunastu malych. Mozna
                                                powiedziec ze ostatni krok w budowie tych podstaw nastapi za 3 miesiace i 20 dni
                                                gdy ludzie dostana nowa walute ktora jest juz rozwozona do bankow. Co nastapi
                                                potem to bedzie KONSOLIDACJA, powstana biznesy na skale amerykanska bo bedzie sie
                                                ksztaltowl jeden pelny rynek. Jednym z glownych problemow EU jest bowiem
                                                rozdrobnienie, w kazdym kraju sa lokalne biznesy a chodzi o to zeby byly Walmarty
                                                Oczywiscie bedzie to wymagalo jeszcze sporo czasu ale twierdzenie ze EU nigdzie
                                                nie idzie to jest jakas mentalna dewiacja.
                                            • Gość: Zbigniew Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 12:18
                                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                              > Uwazam ze najpierw trzeba zbudowac dobry system gospodarczy-poprzez prawodastwo
                                              > a gdy system zacznie dzialac wtedy waluta nabierze wartosci,bo kapital zacznie
                                              > plynac z calego swiata do systemu ktory kwitnie.
                                              > Tak jest np w USA i Chinach.
                                              > Sa to nie tylko dwie najwieksze gospodarki na swiecie ale i najszybciej
                                              > rozwijajace sie.

                                              Co do Chińczyków to podziwiam ich ekspansję na rynki eksportowe.
                                              Co roku jeżdżę w styczniu do Frankfurtu na Targi.Dwa lata temu mieli oni jedno
                                              piętro w jednej z hal do wystawiania swoich towarów.Rok temu po piętrze w dwóch
                                              halach , a w tym roku wyłącznie dla Chińczyków było ok.25% powierzchni Targowej.
                                              ( Łącznie Tajwan,Hongkong i CHRL).Okazuje się , że ze środków publicznych ( być
                                              może ze składek przedsiębiorców ) organizuje się tanie wyjazdy na Targi ( wspólny
                                              przelot czarterowym samolotem , wynajmowanie od razu dużych powierzchni co obniża
                                              koszty , rezerwacja hoteli , wspólne wydawanie katalogów dawanych i wysyłanych
                                              gratisowo).Udział w Targach kosztuje firmę chińską taniej niż niemiecką mimo
                                              kosztów przelotu dla eksponowanych towarów i uczestników przez pół świata.
                                              Chińczyki nastawiły się na rynek amerykański , co widać np. w dziedzinie
                                              artykułów na Boże Narodzenie , które prawie w całości są przeznaczone na rynek
                                              USA i Europy Zachodniej , gdyż Chińczycy tych Świąt przecież nie obchodzą.
                                              Sądzę , że mamy jeszcze dużo do nauczenia się od innych.
                                              W tym oczywiście należy zacząć od wprowadzenia sprawdzonych wzorców w
                                              prawodawstwie podatkowym i gospodarczym.
                                            • Gość: frijk Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.dmi.tut.fi 08.09.01, 13:10
                                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                              > Dobrze azra ze wziales sprawe mocno w swoje rece,bo zaczelismy schodzic na
                                              > manowce.
                                              > No wiec frijk twierdzil ze silna zlotowka stworzy silna gospodarke.
                                              > Ja jestem innego zdania.
                                              > Uwazam ze najpierw trzeba zbudowac dobry system gospodarczy-poprzez prawodastwo
                                              > a gdy system zacznie dzialac wtedy waluta nabierze wartosci,bo kapital zacznie
                                              > plynac z calego swiata do systemu ktory kwitnie.
                                              > Tak jest np w USA i Chinach.
                                              > Sa to nie tylko dwie najwieksze gospodarki na swiecie ale i najszybciej
                                              > rozwijajace sie.

                                              Eh, to sa zupelne nieporozumienia. Fenomen USA historycznie rzecz biorac pochodzi
                                              stad ze zbudowali to przybysze z Europy - rzuceni na gleboka wode i nie majac
                                              innego wyjscia musieli sie ostro brac do roboty, tak ja ty znasz to na wlasnym
                                              przykladzie. W Polsce nie byles nawet w stanie rzucic palenia a w USA robisz
                                              wyszystko zeby utrzymac sie na fali.

                                              Polska jak i EUropa to sa kulturowo stare spoleczenstwa oparte na solidaryzmie.
                                              Ich problem tkwi w ustalonych strukturach. Te struktury stopniowo sie zmieniaja
                                              pod wplywemmUnii. Nastepuje prywatyzacja, uwolnienie rynkow, zniesienie granic,
                                              wspolna waluta. Mozna powedziec ze EUropa jest pod tym wzgledem 100 lat za USA.
                                              EUropejczycy nie maja tez ochoty tak zasuwac ja Amerykanie. Europa ma najkrotszy
                                              czas pracy, najdluzsze wakacje i swieta.


                                              • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.proxy.aol.com 09.09.01, 09:45
                                                Frijk-ja nie przecze ze EU robi postepy.Oczywiscie ze EU ma sukcesy lokalne.
                                                Sam zauwazyles ze EU ma ustalone struktury,ktore z biegiem czasu sie zmieniaja,
                                                probujac nadazyc za swiatem.
                                                Ja to wszystko widze.
                                                Moja rola na forum to zbulwersowanie takich EUropejczykow jak ty,by rzucili
                                                okiem ZA EU,czyli na Ameryke i Chiny.
                                                Gdybym ja widzial ze EU bierze przyklad z czolowki swiatowej-to mnie by tu juz
                                                dawno nie bylo.
                                                Przywiazanie do tradycji w EUropie jest tak wielkie ze nie pozwala EUropejczykom
                                                na szybki marsz,lecz tylko na wolne dreptanie.
                                                Tak jak to Grechutka zaspiewal:zapatrzeni w siebie-celu nieswiadomi.
                                                W miedzyczasie inni,ktorzy nie maja tak wspanialej tradycji jak EUropa ida
                                                bezpardonowo szybciej do przodu.
                                                Jak ja bylem w szkole to Meksyk byl 3cim swiatem ,a teraz zyja na tym samym
                                                poziomie co Polacy.
                                                No wiec widzenie w Ameryce slamsow i ignorancji cywilizowanym EUropejczykom nie
                                                wychodzi na dobre.
                                                Gdzie bys nie podruzowala Anno oczy musisz miec otwarte przede wszystkim m
                                                na to co najlepsze ,by miec z czego brac przyklad.
                                                Jesli mentalnosc twoja skierowana jest w strone slamsow ,to ja juz ci nie moge
                                                pomoc.
                                                • Gość: azra Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: 213.38.92.* 10.09.01, 12:07
                                                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                  > Frijk-ja nie przecze ze EU robi postepy.Oczywiscie ze EU ma sukcesy lokalne.
                                                  > Sam zauwazyles ze EU ma ustalone struktury,ktore z biegiem czasu sie zmieniaja,
                                                  > probujac nadazyc za swiatem.
                                                  > Ja to wszystko widze.
                                                  > Moja rola na forum to zbulwersowanie takich EUropejczykow jak ty,by rzucili
                                                  > okiem ZA EU,czyli na Ameryke i Chiny.

                                                  Chiny? Heh.. wolne zarty.. tam tylko gospodarka sie rozwija szybko, podczas gdy w
                                                  sferze spolecznej Chiny sa jeszcze daleko za cywilizowanymi krajami - ja dziekuje
                                                  za takie cos. Poza tym jesli piszesz ze Europa powinna porzucic swoje tradycje i
                                                  spojrzec na USA i Chiny, to chyba niewiele wiesz o Chinach, poza tym ze sie
                                                  szybko rozwijaja.. to jest dopiero oparty na tradycji i historii kraj..
                                                  ale ja za takie miejsce do zycia dziekuje bardzo..
                                                  • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. GENEZA SUKCESU IP: *.proxy.aol.com 13.09.01, 06:26
                                                    Azra:Chiny,wolne zarty,tam tylko gospodarka szybko sie rozwija a w sferze
                                                    spolecznej sa daleko za cywilizowanymi krajami".
                                                    I o to chodzi azra zeby gospodarka sie szybko rozwijala,bo sfere spoleczna sam
                                                    sobie budujesz.Chyba nie chcesz zeby ci rzad mowil na co masz chodzic do
                                                    kina,czy tez jakiej muzyki sluchac.W Chinach tez maja komputery i internet.
                                                    Ja nie pisalem by EUropa porzucila tradycje,lecz ze zbyt mocne przywiazanie do
                                                    tradycji nie pozwala EU isc szybciej.
                                                    I to zauwazyl frijk:USA zbudowali Europejczycy rzuceni na szeroka wode,czyli
                                                    bez mentalnosci ktora karze wiernie odtwarzac(powtarzac)tradycje.
                                                    Frijk:Europa ma najkrotszy czas pracy.
                                                    I zapomniales dodac ze 10% bezrobocie.
                                                    Maja krotki czas pracy bo nie ma zbytu na ich towary.
                                                    W Meksyku bezrobocie jest 2,5% i stopa zyciowa jak w Polsce.
                                                    Tylko ze w Polsce jest 16% bezrobocia.
                                                    No wiec co wolisz?
                                                    Przywiazanie do EUropejskiej cywilizacji,czy do amerykanskiej cywilizacji?
                                                    Fakt ze cywilizowana Polska nie dostala razem ze Slowacja Olimpiady zimowej,
                                                    a Chiny bez kumpli dostaly olimpiade letnia swiadczy o tym ze MKOL i madrzy
                                                    ludzie wiedza gdzie jest przyszlosc.
                                                    To ze Polak jest pazernym fatalista to nie ja wymyslilem tylko wasi koledzy z
                                                    EU.
                                                    Przez niecale 7 lat ma byc w Pekinie zbudowane 400 km metro,a ile lat dla
                                                    przykladu budowalo sie w Polsce te kilka km w W-wie?
                                                    Wczesniej juz pisalem ze dyktatura tak jak teraz w Chinach jest najlepszym
                                                    systemem do wzrostu gospodarczego.Tak jak np Hiszpania za Franco.
                                                    Oczywiscie dyktator musi miec troche wiecej klas niz Stalin,Brezniew itp.
                                                    Tak jak teraz Polska jest na poziomie Meksyku,tak za kilka lat Meksyk ucieknie
                                                    szybko do przodu,a jego miejsce zajma Chiny.
                                                  • Gość: Fizyk chinczyki trzymaja sie mocno IP: *.tsl.uu.se 13.09.01, 11:43
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Azra:Chiny,wolne zarty,tam tylko gospodarka szybko sie
                                                    rozwija a w sferze
                                                    > spolecznej sa daleko za cywilizowanymi krajami".
                                                    > I o to chodzi azra zeby gospodarka sie szybko
                                                    rozwijala,bo sfere spoleczna
                                                    > sam sobie budujesz.Chyba nie chcesz zeby ci rzad mowil
                                                    na co masz >chodzic do kina,czy tez jakiej muzyki
                                                    sluchac.

                                                    Widze sprzecznosc w tej wypowiedzi. Dyktator wlasnie
                                                    ingeruje w sfere
                                                    spoleczna. W Chinach (bardziej) wolna jest sfera
                                                    gospodarcza, a dyktaturze
                                                    podlega sfera spoleczna i polityczna.

                                                    >W Chinach tez maja komputery i internet.
                                                    Tylko, z epod wielka kontrola.

                                                    > Frijk:Europa ma najkrotszy czas pracy. I zapomniales
                                                    dodac ze 10%
                                                    > bezrobocie. Maja krotki czas pracy bo nie ma zbytu na
                                                    ich towary.

                                                    Albo dlatego, ze wydajnosc pracy w Europie jest bardzo
                                                    wysoka,
                                                    a konsumpcja ograniczona.

                                                    > W Meksyku bezrobocie jest 2,5% i stopa zyciowa jak w
                                                    Polsce.

                                                    W Meksyku 10% najbogatszych ma 36% zasobow ekonomicznych.
                                                    W Polsce - 10% najbogatsze ma tylko ok. 20%, co oznacza,
                                                    ze
                                                    poziom zycia przecietnego obywatela w PL jest wyzszy.



                                                    > Tylko ze w Polsce jest 16% bezrobocia. No wiec co
                                                    wolisz?
                                                    Juz pisalem - jakby zastosowac w PL meksykanskie miary
                                                    i nie brac wsi pod uwage, tez mielibysmy 2.5%.


                                                    > Fakt ze cywilizowana Polska nie dostala razem ze
                                                    Slowacja Olimpiady >zimowej, a Chiny bez kumpli dostaly
                                                    olimpiade letnia swiadczy o tym
                                                    > ze MKOL i madrzy ludzie wiedza gdzie jest przyszlosc.

                                                    Chinczykow jest okolo 20 razy wiecej niz Polakow i
                                                    Slowakow
                                                    i akurat sa w fazie szybkiego rozwoju wskutek rozmrozenia
                                                    gospodarki.
                                                    Pewnie, ze mozna tam niezle zarobic.


                                                    > Przez niecale 7 lat ma byc w Pekinie zbudowane 400 km
                                                    metro,a ile lat dla
                                                    > przykladu budowalo sie w Polsce te kilka km w W-wie?

                                                    W Moskwie metro jest bardzo dlugie i co z tego?
                                                    Jest jeszcze cos takiego jak stopien centalizacji kraju i
                                                    wielkosc miasta...

                                                    > Wczesniej juz pisalem ze dyktatura tak jak teraz w
                                                    Chinach jest najlepszym
                                                    > systemem do wzrostu gospodarczego.Tak jak np Hiszpania
                                                    za Franco.

                                                    Hiszpania do dzis odrabia zapoznienia po Franco.

                                                    > Oczywiscie dyktator musi miec troche wiecej klas niz
                                                    Stalin,Brezniew itp.

                                                    Wlasnie na tym polega problem. Dyktator, nawet jak ma
                                                    klase przez rok-dwa,
                                                    to potem system sie degeneruje i zarowno on jak i jego
                                                    ludzie
                                                    te klase traca. DLatego wymyslono demokracje w miejsce
                                                    absolutyzmu
                                                    oswieconego.

                                                    > Tak jak teraz Polska jest na poziomie Meksyku,tak za
                                                    kilka lat Meksyk
                                                    > ucieknie szybko do przodu,a jego miejsce zajma Chiny.

                                                    Groch z kapusta. Meksyk na razie to my dogonilismy.
                                                    Chiny to inna kwestia. Polkneli Hong-Kong, za chwile
                                                    Taiwan,
                                                    odmrozili gospodarke. Maja najwiekszy potencjalnie rynek
                                                    na
                                                    swiecie. Tylko, jesli Chinczycy osiagna poziom konsumpcji
                                                    UE, to ekosfera tego nie wytrzyma. Przewiduje wiec, ze
                                                    zatrzymaja
                                                    sie w rozwoju na poziomie 1/2 UE najwyzej. A Polska
                                                    dojdzie w ciagu
                                                    20 lat do poziomu 2/3 UE.
                                                    Pozdrawiam
            • Gość: Fizyk A poza tym podatki powinny byc podwyzszone....: Do Jasia IP: *.tsl.uu.se 03.09.01, 22:40
              Szanowny Panie Jasiu,

              Bardzo dziekuje za solidny komentarz.
              > Jest pewien element, ktory nas laczy: wszyscy zgadzamy
              sie na to, ze >polska edukacja potrzebuje strukturalnego
              i glebokiego dofinansowania.

              Tak, to zadziwiajace. Wszyscy to wiedza, nikt tego nie
              robi.


              > Do Cyklisty i Fizyka
              > Wedlug mnie jest bardzo niebezpieczne stwarzanie
              jednego centralnego
              >sposobu dofinansowania nauczycieli.
              Zgoda.

              >A co byscie Panstwo powiedzieli gdyby taka
              > powinnosc redystrybucji srodkow z budzetu panstwa,
              regionu i gminy przejal
              > dyrektor odpowiedzialny programowo przed kuratorium
              (cialem >ujednolicajacym skutki edukacji) i samorzadem
              (ktory dba aby srodki
              > dodane z gminy skierowane byly na poprawe skutkow
              nauczania -

              System anglosaski? W zasadzie zgoda. Wolalbym jednak,
              zeby
              finansowanie szkol na pewnym minimalnym (co nie znaczy,
              ze malym)
              poziomie bylo zagwarantowane za pomoca bonu edukacyjnego.
              Powod - w gminach robotniczo-chlopskich brak jest
              tradycji inwestowania
              w edukacje i sadze, ze te gminy wolalyby wodociagi
              zamiast nauczycieli.
              Gmina moglaby oczywiscie dolozyc ze swoich zasobow.

              > `Wiecej serca mniej nacisku na nauke''.
              Dokladnie. Edukacja musi ksztaltowac osobowosc. Tego brak
              polskiej szkole :(.

              >
              > Do Fizyka,
              > Panie Fizyku, mialem wrazenie ze pragnie Pan
              zwiekszenia nakladow na
              >edukacje z budzetu,

              TAK.


              > natomiast niewiem dlaczego obstaje Pan zaraz przy
              zwiekszaniu
              > opodatkowania? Ja mowie o przesunieciu srodkow
              budzetowych na
              >nauczycieli ?

              Zgodzilbym sie bardzo chetnie, ale nie ma skad przesuwac.
              Realia sa takie, ze jest dziura. Wzrost juz byl i nie
              posluzyl
              na dofinansowanie edukacji. Realizm kaze mi wiec sadzic,
              ze
              dalej tak bedzie. Fiskalizm panstwa i tak wzrosnie w
              2002.
              Teraz bylaby szansa, zeby cos wreszcie ruszyc.
              Nie ciac pensji nauczycielom, ale zmienic cos w tym
              straszliwym
              systemie.

              Dalczego tak sie upieram przy tych podatkach? Politycy
              nie dadza
              pieniedzy edukacji, bo nie musza sie bac strajkow
              nauczycieli.
              Pieniadze na edukacje mogliby za to dac podatnicy, bo oni
              sa
              bardziej zainteresowani tym problemem. Oczywiscie, mozna
              by
              im zostawic pieniazki w kieszeni, niechby sami zaplacili
              na lepsza
              edukacje dziecka, ale: 1) to wyszloby niestety drozej (!)
              2) niektorym rodzicom nie ma czego zostawiac w kieszeni.



              > jedna z najwazniejszych jesli nie najwazniejsza grupe
              zawodowa
              >finansowana publicznie.
              >Na wypadek gdyby mnie Pan pytal z jakich srodkow
              odpowiadam:
              >
              > a. sprzedaz nierentownych zakladow => uwolnione srodki
              z dotacji dla
              > nierentowych zakladow dostepne w krotkim czasie (do
              dwoch, trzech lat)
              szanuje Pana wiedze, ale z tego co wiem, to jest Pan
              spozniony o 3 lata.
              Dzis juz nawet rentownych nie ma kto kupic.


              > b. kontynuacja i dokonczenie reformy emerytalnej -
              przeniesienie jak
              > najwiekszej czesci emerytor poza sfere budzetu (tzw
              drugi filar) =>
              >zwolnione srodki dostepne w okresie srednio do
              dlugoterminowym

              Tu mnie Pan zdziwil. Przeciez to wlasnie II filar jest
              zrodlem klopotow
              budzetu! (jednym z). Na razie II filar zbiera skladki i
              NIE WYPLACA
              zadnych emerytur. Jednym slowem - zmniejsza wplywy
              budzetu i
              nie zmniejsza wyplat z budzetu.

              > c wiekszy udzial systemu edukacyjnego we wzroscie
              dochodu
              > narodowego

              No, tu sie zgadzam. Ale przy obecnym tempie rozwoju,
              wzrost PKB
              nie kompensuje nawet wzrostu wydatkow na obsluge dlugow.
              A bedzie jeszcze weselej...


              > d. przesuniecie czesci finansowania wraz z przsunieciem
              >ppodatkowania z poziomu panstwa, na poziom regionu i
              gminy
              >

              To zawsze warto zrobic, ale to za malo.

              > (No, mysle Panie Fizyku ze powinno starczyc)

              NIestety nie.

              A poza tym, Cartagina winna byc zniszczona...
              Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: robas Re: Pare nieglupich komentarzy IP: *.focal-chi.corecomm.net 30.08.01, 06:28
            Gość portalu: Fizyk napisał(a):

            > 1. W Europie mozesz przejechac z Gibraltaru do
            > Przyladka Polnocnego
            > i z Dublina do Wiednia bez jednej pieczatki i kontroli.
            > A masz do
            > zobaczenia teren zamieszkaly przez circa 500 mln ludzi,
            > tworzacych dwadziescia kilka narodow zorganizowancy w
            > kilka silnych, wiodacych
            > kultur. Geograficznie tak samo zroznicowany jak USA. W
            > sumie - o
            > wiele wieksza roznorodnosc i rozmaitosc kulturowa niz w
            > USA.
            > Znacznie ciekawiej!
            >
            > 2. Nie wiem skad wziales stwierdzenie, ze Met Opera
            > jest lepsza od La Scali, Wiednia, Budapesztu. Moze
            > drozsza, ale lepsza? Poza tym w Europie
            > masz tych oper kilkadziesiat. Ile w USA?
            >
            > 3. Widzialem Luwr i Met i zareczam, ze Met sie nie
            > umywa. W Luwrze
            > mozna siedziec 2 tygodnie. W Met - 2 dni. Liczba
            > zwiedzajacych mnie
            > dziwi. Optycznie w Luwrze bylo znacznie wiecej.
            > Do tego w Paryzu masz poza Luwrem: d''''Orsay, Picassa ,
            > Orangerie
            > i 30 innych wartych zobaczenia muzeow. Mowie Ci, pod
            > wzgledem jakosci zycia NY do piet Paryzowi nie dorasta.
            >
            > 4. Z tego co wiem o Kaliforni (nie bylem, ale znam z
            > opowiesci znajomkow)
            > to nie ma ona nic wspolnego ze Srodziemnomorzem. Moze
            > probuje byc
            > marna kalka, choc watpie. Chociazby jedzenie...
            > W USA masz amerykanskie gory skaliste. W Europie masz
            > Alpy
            > szwajcarskie, austriackie, francuskie, wloskie,
            > slowenskie. 5 roznych kultur,
            > stylow zycia.
            >
            > 5. Dla amerykanina rozmowa z europejczykiem moze byc
            > nieciekawa,
            > bo nie maja wspolnych tematow. Np. jak tu rozmawiac z
            > amerykaninem
            > o gatunku pasty lub potrawce z krolika? Pamietam
            > reakcje
            > amerykanow na Ostatnia Wieczerze w trakcie renowacji.
            > Byla taka, ze mowic sie odechciewa...
            > Dla mnie rozmowa z amerykanami jest ciekawa, bo ja wiem
            > o ich
            > kulturze wiecej niz oni o mojej.
            >
            > 6. Sila Europy jest jej niepojeta dla Amerykanina
            > roznorodnosc i glebia
            > zycia. Swiadomosc swoich korzeni i sila wiezi
            > spolecznych.
            > Sila Ameryki jest jej jednorodnosc i brak korzeni oraz
            > wiezi spolecznych,
            > ktory wzmaga aktywnosc ekonomiczna. Slaboscia Ameryki
            > jest
            > jej monotonia. Slaboscia Europy jest slaba stymulacja
            > jednostek
            > do rozwoju.
            >
            > Serdecznie pozdrawiam

            Coz, jesli chodzi o rozmaitosc kulturowa, to majac na wzgledzie jezyki na pewno
            Europa goruje, ale tez jesli siegniemy glebiej do tej kultury, to wywodzi sie ona
            z tych samych korzeni tak czy tak. Oczywiscie fakt, ze trudniej sie porozumiec z
            tubylcami swiadczy prawdopodobnie o wiekszej roznorodnosci. Ale chyba tez na tym
            sie konczy.
            Opery ma w US wiekszosc duzych miast, podobnie jesli porownac najwieksze miasta
            panstw europejskich.
            Wierze, ze Paryz ma ciekawsze muzea niz Nowy York, ale tez o ile starszym jest
            miastem, o ile starsza jest panstwowosc Francji? Z ilu wojen poprzez wieki lupy
            zasilaly te kolekcje? Byloby to dziwne, gdyby bylo inaczej.
            W dodatku Paryz zdecydowanie goruje w swiecie w liczbie psich kupek na ulicach,
            chociaz nie robi sie im jeszcze muzeow (to tylko zart - chociaz prawdziwy).

            Kalifornia jest jednym z najsilniejszych gospodarczo rejonow swiata, w Europie
            dorownuja jej jedynie Niemcy (nawet przewyzszaja).
            Zgadzam sie, ze dla Amerykanina rozmowa z Europejczykiem nie jest ciekawa. Oni
            lubia sie wszystkiemu dziwic. Jednoczesnie ich wiedza o innych narodach jest
            mocno ograniczona.
            Wierze, ze Ty wiesz wiecej o nich niz oni o Tobie. Na pewno to prawda.
            Lecz, gdy spotka sie kilkoro mlodych Europejczykow z Amerykanami, to o czym beda
            rozmawiac? O filmach? Muzyce? Tutaj na pewno znajda wspolny jezyk, kultura
            popularna w wiekszosci powstaje w US, a to najbardziej interesuje wiekszosc.
            Natomiast pisanie o Ameryce, ze jest monotonna i jednorodna jest oczywiscie
            nieprawda. Chodzby z tego prostego wzgledu, ze zyje tu setki roznych
            narodowosci, prawdziwy tygiel.
            Roznorodnosc kultur jest widziana na kazdym kroku. To, ze wiekszosc z nich
            potrafi wzglednie dobrze zyc z innymi to juz tez amerykanski fenomen. Po prostu
            nikomu to nie przeszkadza.
            Takze, to ze Europa czuje sie mocno zagrozona wplywem plebejskiej kultury Ameryki
            jest faktem.
            Dobrze czy zle, ale to Ameryka wywiera wielki wplyw na wiekowa kulture Europy a
            nie odwrotnie.
    • Gość: Fizyk A ja sobie czekam... IP: *.tsl.uu.se 30.08.01, 10:01
      Drodzy Dyskutanci!

      Czemu tak malo o szkolach? Ciagle nie wiem MACIEJu, czy
      lepsze szkoly
      publiczne za lepsze pieniadze (wyzsze podatki) to dobra
      inwestycja?
      Co sie stalo z azra? Gdzie jest Frijk?
      Czemu Cyklista zniknal?
      To znamienne, lepiej sie emocjonowac RPP niz edukacja.
      Takie jest zycie.

      Wycofuje sie z dalszych dywagacji USA vs Europa.
      Mnie jest dobrze w Europie, Maciejowi w Ameryce a
      Yoshimuri
      Takamoto w Japonii. Byc moze pomieszkam pare lat w USA
      i wtedy
      zmienie zdanie. Jednym slowem - wiwat roznorodnosc.

      Jasiu! Na razie nie odpowiadam na Twoje pytania, bo
      czekam na
      inne opinie.

      Pozdrawiam serdecznie!

      PS. Z filozofow to blizszy jest mi Kartezjusz, Sw.
      Augustyn i Immanuel nizli
      Grecy. A juz na pewno nie Plato.
      Na razie
      • Gość: azra Re: A ja sobie czekam... IP: 213.38.92.* 30.08.01, 11:40
        Gość portalu: Fizyk napisał(a):

        > Drodzy Dyskutanci!

        > Co sie stalo z azra? Gdzie jest Frijk?

        Wlasnie wrocilem z Glasgow, gdzie bylem od poniedzialku, wiec nie moglem brac
        udzialu w dyskusji. Ale juz jestem i postaram sie nadrobic stracony czas.


        > To znamienne, lepiej sie emocjonowac RPP niz edukacja.
        > Takie jest zycie.
        Mozemy porozmawiac o edukacji. Dla mnie ten temat jest bardzo dobry. Wprawdzie
        nie mam wielkiego doswiadczenia jesli chodzi o szkoly poza Polska, ale cos tam
        jednak wiem.


        > Wycofuje sie z dalszych dywagacji USA vs Europa.
        > Mnie jest dobrze w Europie, Maciejowi w Ameryce a
        > Yoshimuri
        > Takamoto w Japonii. Byc moze pomieszkam pare lat w USA
        > i wtedy
        > zmienie zdanie. Jednym slowem - wiwat roznorodnosc.

        Niech zyje...

        > PS. Z filozofow to blizszy jest mi Kartezjusz, Sw.
        > Augustyn i Immanuel nizli
        > Grecy. A juz na pewno nie Plato.

        Mi blizszy jest jest Hume, Kierkegaard no i moze Sartre.

        Pozdrawiam
        • Gość: Fizyk Re: A ja sobie czekam... IP: *.tsl.uu.se 30.08.01, 21:16
          Gość portalu: azra napisał(a):

          > > To znamienne, lepiej sie emocjonowac RPP niz
          edukacja.
          > > Takie jest zycie.
          > Mozemy porozmawiac o edukacji. Dla mnie ten temat jest
          bardzo dobry.
          >Wprawdzie nie mam wielkiego doswiadczenia jesli chodzi
          o szkoly poza
          >Polska, ale cos tam jednak wiem.
          >
          Moj papierek lakmusowy - wyzsze podatki na lepsza
          edukacje -
          tak/nie? dlaczego?


          > > PS. Z filozofow to blizszy jest mi Kartezjusz, Sw.
          > > Augustyn i Immanuel nizli
          > > Grecy. A juz na pewno nie Plato.
          >
          > Mi blizszy jest jest Hume, Kierkegaard no i moze
          Sartre.
          >

          Kierkegaard, to z gruba Cmentarz. Niestety, jego
          filozogia takoz.
          Nie gustuje. Sartre''a powinno sie spalic. Jesli juz, to
          lepszy
          bylby Heidegger. Hume - troche przyziemny - nie sadzisz?
          Egzystencjalizm to nie dla mnie. Coz, moje wyksztalcenie
          kaze szukac prawdy obiektywnej.

          Na razie
          • Gość: azra Re: A ja sobie czekam... IP: 213.38.92.* 31.08.01, 10:48
            Gość portalu: Fizyk napisał(a):

            > Moj papierek lakmusowy - wyzsze podatki na lepsza
            > edukacje -
            > tak/nie? dlaczego?

            OK, jak dla mnie dobry punkt wyjscia.
            Rozwazmy 2 sytuacje - realna i idealna.
            W idealnej - mamy doskonala redystrybucje dochodow - nia ma zadnych strat w
            systemie, pieniadze wydawane sa racjonalnie, mozemy nawet zalozyc, ze podatki nie
            sa sciagane w 100% (ale w wiekszym niz obecnie). Co z edukacja i podatkami? Nie
            ma sensu podnosic, bo zalozenie racjonalnych wydatkow powoduje, ze edukacja
            dotowana jest w duzo wiekszym stopniu, gdyz racjonalnosc doprowadza do
            ograniczenia marnotrawienia i wydawania ich tam gdzie na prawde jest sens. W
            dodatku mamy troche wieksze wplywy, bo mamy wieksza sciagalnosc.
            Poza tym zwiekszanie podatkow ogranicza popyt konsumpcyjny spoleczenstwa.
            No dobrze.. ale to byla sytuacja idealna.

            Teraz realna. Jest jak jest. Czy chcialbym swiekszenia podatkow na edukacje? Nie.
            Dlaczego? Bo nie mam zadnej gwarancji, ze te pieniadze rzeczywiscie zostana
            wydane na lepsza edukacje. Wrecz przeciwnie - moge sie spodziewac, ze zostana
            zuzyte do zalatania dziury w budzecie, ewentualnie do uspokojenia kolejnej
            wzburzonej grupy spolecznej. Nie mowiac o negatywnych konsekwencjach dla
            gospodarki.

            Ja mam takie zdanie - tak naprawde na poziom edukacji mimo wszystko duzy wplyw
            maja takie rzeczy jak - wzrost gospodarczy i rynek pracy. To rynek pracy decyduje
            o tym czego ludzie sie ucza. A wzrost gospodarczy stymuluje rynek pracy, podnosi
            zamoznosc spoleczenstwa i panstwa. Prawda banalna. Ale co z niej wynika - mozna
            wtedy przeznaczac wiecej pieniedzy na wszystko i inwestowac w najbardziej
            korzystne dla spoleczenstwa dziedziny - zwlaszcza edukacje.
            Bo jesli tego tak "nielubianego" wzrostu gospodarczego nie bedzie, to niestety
            nie poprawi sie nic - albo niewiele. Mozna wtedy sztucznie stymulowac wydatki na
            edukacje - np. przez podnoszenie podatkow, ale nawet wtedy gdyby naprawde szly
            one na edukacje, to czy nie byloby takiej sytuacji - mielibysmy lepsza edukacje,
            madrzejszych ludzi - ale gdzie oni mieliby pracowac?

            Tak wiec ja jestem przeciwny podnoszeniu podatkow, nawet jesli mialyby isc
            w "teorii" na edukacje. Moim zdaniem pozytywnych efektow nie bedzie.

            > Kierkegaard, to z gruba Cmentarz. Niestety, jego
            > filozogia takoz.
            > Nie gustuje. Sartre''''a powinno sie spalic. Jesli juz, to
            > lepszy
            > bylby Heidegger. Hume - troche przyziemny - nie sadzisz?
            > Egzystencjalizm to nie dla mnie. Coz, moje wyksztalcenie
            > kaze szukac prawdy obiektywnej.
            Wiadomo - to rzecz gustu. Hume przyziemny? Mozliwe - zalezy jak na to spojrzec.
            Mi sie jednak podoba subiektywizm i relatywizm, bo nie wierze ze istnieje prawda
            obiektywna. No ale to jak powiedzialem kwestia gustu.
            A egzystencjalizm.. no coz.. czasem w zyciu zdarzaja sie takie momenty ze sie
            podoba. Choc czytajac Sartra (niestety niewiele) nie widzialem powodu, czemu
            miano by go spalic... choc moze nie dotarlem do tych najbardziej kotrowersyjnych
            dziel.

            A dla mnie i Kant i Kartezjusz sa zbyt ... hm.. metodologiczni? Choc imperatyw
            Kanta moze sie podobac... z punktu widzenia spoleczenstwa...

            Pozdrawiam
            • Gość: Anna Re: A ja sobie czekam... IP: *.mobilkom.at 31.08.01, 13:16
              Uwazam, ze poziom nauczania na wyzszych uczelniach nie jest taki zly. Brak nam
              tylko sprzetu(czyli kasa) no i troche przydaloby sie odmlodzic kadre.
              Skonczylam elektronike i jak sobie przypomnie na jakim sprzecie robilismy
              laborki, to plakac mi sie chce. Moj profesor od "telefonow" zatrzymal sie na
              etapie centrali analogowej typu pentaconta, w czasach gdy telefonia cyfrowa
              ruszala pelna para. Bylo rowniez wiele swietnych zajec, no ale inny profesor
              sie staral i mielismy troche sprzetu do eksperymentow.
              Podobno nic sie tam nie zmienilo, spadaja w rankinku wyzszych uczelni, a nasi
              profesorowie lapia fuchy na boku gdzie sie da, aby dorobic do marnej pensji. No
              i zgarniaja wielki szmal, ale co z tego jak uczelnia nadal biedna.
              Poziom nauczania jezykow obcych, nie jest zly, ale co z tego jak lektoratow
              brak. Na pierwszym roku zapomnij, o kontynuacji jezyka i jak nie masz kasy na
              kurs, to rok lub dwa w plecy.
              Domyslam sie, ze inne wydzialy techniczne, czy medycyna maja podobne problemy.
              Trudno jest zatrzymac absolwenta na uczelni, wiec kadra sie starzeje. Nie ma
              kasy, wiec sprzet ten sam od wielu lat. Teorii mozna sie wyuczyc, no ale
              zazwyczaj ma to niewiele wspolnego z praktyka.
              Brakuje rowniez godzin z zakresu ekonomii (mam na mysli ucuelnie techiczne),
              teraz to odczuwam.
              Jest wiele firm na naszym rynku (przedsawie to z mojego punktu widzenia) np.,
              Siemens, E///, Nokia, Netia, operatorzy Era, Plus, Centertel. Dlaczego uczelnie
              nie nawiazuja kontaktu, przeciez mogliby dostac sprzet w zamian za prace
              badawcze. Przeciez student moglby pisac swoja prace przy wspolpracy z firma, o
              ile byloby to ciekawsze i uczace. Nie wiem z czego to wynika...
              Co byscie zmienili na swoich uczelniach, czego Wam brakowalo? W szczegolnosci
              interesuja mnie wydzialy humanistyczne.
              • Gość: azra Re: Uczelnie wyzsze IP: 213.38.92.* 31.08.01, 13:55
                Jesli chodzi o uczelnie wyzsze...
                Nie wiem, jak to jest na technicznych uczelniach, bo na takiej nie studiowalem,
                ale tam raczej sa scisle przedmioty, prawda? A poki co Polacy w scislych anukach
                sa dobrzy. Takze zapewne i w technicznych przedmiotach.

                Teraz cos z wlasnego doswiadczenia. Uczelnie ekonomiczne. Jezyki - poziom
                fatalny - jak ktos zaczyna od podstaw to sie nie nauczy, beznadziejny program,
                malo godzin, nauka sie konczy za szybko (nie trwa przez caly okres), tak naprawde
                to dosyc uwsteczniajace jesli ktos umial dobrze jezyk przed przyjsciem na
                uczelnie.
                Kadra profesorska niewystarczajaca, za duze grupy, za malo sal w stosunku do
                liczby studentow - wlasciwie to nie byloby zle, gdyby ograniczyc liczbe
                przyjmownych studentow - wtedy nie byloby problemu ani z kadra ani z
                pomieszczeniami - ale uczelni sie to nieoplaca - lepiej przyjac wiecej.
                Za malo laboratoriow komputerowych i utrudniony dostep do nich, srednio
                wyposazona biblioteka.
                W efekcie slaby kontakt z profesorami czy doktorami, przez to nie stymuluja na
                tyle studentow, na ile by mogli, bardziej bezposredni z magistrami, ale oni juz
                takiego wplywu nie maja..
                Jesli chodzi o program - hm.. zalezy na kogo sie trafi, ale przede wszystkim za
                mala mozliwosc indywidualnego wyboru przedmiotow oraz czasu ich nauki, jak
                rowniez zakresu. Za maly wybor specjalistycznych przedmiotow z danej dziedziny...
                Mniej wiecej tak to wyglada...
                Uczyc sie dopiero zaczynamy w firmach.
                To mi przypomina, ze brak kontaktow na linii firma-uczelnia, albo bardzo malo -
                przynajmniej w stosunku do liczby studentow, w dodatku ciezko sie dowiedziec.
                Wlasciwie to firmy wykazuja tu wieksze zainteresowanie niz wladze uczelni - a
                jest ich niewiele i przewaznie sa to miedzynarodowe koncerny, ktore stosuja taka
                sama strategie we wszystkich krajach.

                Wniosek - duzo do zmian. Naprawde.
                • Gość: Anna Re: Uczelnie wyzsze IP: 172.25.126.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 31.08.01, 14:23
                  Jestesmy dobrzy w przedmiotach scislych, ale matematyka i fizyka koncza sie po trzecim semestrze, a
                  pozniej zaczynaja sie przedmioty techniczne i tu "lezymy i kwiczymy" bez sprzetu.
                  Elektronika, mechanika podupadaja! Nie mam zludzen. Technologia gna jak szalona. Jedynie
                  informatyka ma sie jako tako, bo kazdy student ma swoj sprzet i o niego dba.

                  • Gość: azra Re: Uczelnie wyzsze IP: 213.38.92.* 31.08.01, 14:39
                    No nie da sie ukryc.. w teorii mozna byc dobrym, ale w nowoczesnych
                    technologiach bez sprzetu sie nie obejdziesz...
                    Czyli wcale nie jest tak rozowo na technicznych uczelniach, jak to na poczatku
                    napisalas.

                    No coz.. zwykly problem ubogiego kraju.
                    • Gość: Anna Re: Uczelnie wyzsze IP: *.mobilkom.at 31.08.01, 15:27
                      Mozna powiedziec, ze bylo rozowo (z domieszka szarego) jakies 5 lat temu. Ale w
                      ciagu tych pieciu lat nic sie nie zmienilo (zaslyszane od znajomych
                      asystentow), czyli na dzien dzisiejszy czarno to widze.
                      Bylo rozowo, bo zaczelam angielski od podstaw na Politechnice i nauczylam sie!!!
                    • Gość: Anna Re: Uczelnie wyzsze IP: *.mobilkom.at 31.08.01, 15:57
                      Mozna powiedziec, ze bylo rozowo (z domieszka szarego) jakies 5 lat temu. Ale w
                      ciagu tych pieciu lat nic sie nie zmienilo (zaslyszane od znajomych
                      asystentow), czyli na dzien dzisiejszy czarno to widze.
                      Bylo rozowo, bo zaczelam angielski od podstaw na Politechnice i nauczylam sie!!!
                • Gość: Fizyk Re: Uczelnie wyzsze IP: *.tsl.uu.se 03.09.01, 21:51
                  Czesc,

                  Gość portalu: azra napisał(a):

                  > Jesli chodzi o uczelnie wyzsze...
                  > Nie wiem, jak to jest na technicznych uczelniach, bo na
                  takiej nie
                  > studiowalem,
                  >
                  Jest coraz gorzej o ile wiem. Przede wszystkim przez
                  morale kadry.
                  Albo narzekacze-nieudacznicy albo przedsiebiorcy, ktorzy
                  tak
                  naprawde nie ucza. Jedni nie potrafia, a drudzy nie maja
                  czasu uczyc.
                  Sprzet naprawde nie jest najwiekszym problemem.

                  > ale tam raczej sa scisle przedmioty, prawda? A poki co
                  Polacy w scislych
                  > anukach sa dobrzy.

                  Juz niedlugo. Dlaczego? Bo na wolnym rynku cena kogos
                  dobrego
                  w przedmiotach scislych jest 2-10 razy wieksza niz na
                  uczelni.
                  To kto zostanie?

                  > Takze zapewne i w technicznych przedmiotach.

                  Tu jest jeszcze gorzej.
                  >

                  > Teraz cos z wlasnego doswiadczenia. Uczelnie
                  ekonomiczne. Jezyki -
                  >poziom fatalny - jak ktos zaczyna od podstaw to sie nie
                  nauczy,
                  >beznadziejny program, malo godzin, nauka sie konczy za
                  szybko (nie trwa
                  >przez caly okres), tak napraw de
                  > to dosyc uwsteczniajace jesli ktos umial dobrze jezyk
                  przed przyjsciem na
                  > uczelnie.

                  To akurat moznaby stosunkowo latwo usprawnic.

                  > Kadra profesorska niewystarczajaca, za duze grupy, za
                  malo sal w stosunku >do liczby studentow - wlasciwie to
                  nie byloby zle, gdyby ograniczyc liczbe
                  > przyjmownych studentow - wtedy nie byloby problemu ani
                  z kadra ani z
                  > pomieszczeniami - ale uczelni sie to nieoplaca - lepiej
                  przyjac wiecej.

                  Panstwo polskie stisuje rozwiazanie czysto rynkowe -
                  placi
                  od studenta. Skutki widac. Ach, ten wolny rynek...

                  > Za malo laboratoriow komputerowych i utrudniony dostep
                  do nich, srednio
                  > wyposazona biblioteka.
                  > W efekcie slaby kontakt z profesorami czy doktorami,
                  przez to nie stymuluja >na tyle studentow, na ile by
                  mogli, bardziej bezposredni z magistrami,
                  >ale oni juz takiego wplywu nie maja..

                  Wlasnie - ilosc, kasa. A jakosc i etyka leza.
                  Poza tym kadra pewnie glownie goni za platnymi wykladami,
                  zamiast
                  doskonalic sie zawodowo.

                  > Jesli chodzi o program - hm.. zalezy na kogo sie trafi,
                  ale przede wszystkim >za mala mozliwosc indywidualnego
                  wyboru przedmiotow oraz czasu ich
                  > nauki, jak rowniez zakresu. Za maly wybor
                  specjalistycznych przedmiotow z >danej dziedziny.
                  > ..

                  Jakosc kadr. System polski jest antymotywacyjny.
                  W tym kierunku szly moje propozycje.


                  > Wniosek - duzo do zmian. Naprawde.

                  Wniosek sluszny. Ale czesc zmian jest kosmetyczna, a
                  czesc fundamentalna.
                  Fundamentalna jest potrzeba silnego motywowania kadr do
                  samorozwoju
                  i dobrego uczenia. Takze potrzeba silnego zroznicowania
                  finansowania
                  uczelni w zaleznosci od ich jakosci. Wtedy juz kadry
                  zrobilyby wszystko
                  same. Ale - konia z rzedem temu, kto powie jak oceniac
                  jakosc wyksztalcenia.
                  Powiecie - Rynek. No, ale to bylaby rewolucja. Boje sie,
                  ze przy jakosci
                  polskich kadr, po takiej rewolucji zostalyby tylko
                  zgliszcza (patrz IV reformy).
                  Wiec jak to zrobic?
                  • Gość: azra Re: Uczelnie wyzsze IP: 213.38.92.* 04.09.01, 10:53
                    Hej,

                    Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                    > Wniosek sluszny. Ale czesc zmian jest kosmetyczna, a
                    > czesc fundamentalna.
                    > Fundamentalna jest potrzeba silnego motywowania kadr do
                    > samorozwoju
                    > i dobrego uczenia. Takze potrzeba silnego zroznicowania
                    > finansowania
                    > uczelni w zaleznosci od ich jakosci. Wtedy juz kadry
                    > zrobilyby wszystko
                    > same. Ale - konia z rzedem temu, kto powie jak oceniac
                    > jakosc wyksztalcenia.
                    > Powiecie - Rynek. No, ale to bylaby rewolucja. Boje sie,
                    > ze przy jakosci
                    > polskich kadr, po takiej rewolucji zostalyby tylko
                    > zgliszcza (patrz IV reformy).
                    > Wiec jak to zrobic?

                    Ja nie mam pojecia - wiem tylko jaki jest problem, ale nie wiem jak go rozwiazac.
                    Masz racje, ze potrzeba stworzyc system zronicowanego wynagrodzenia, stworzyc
                    system motywujacy do dobrego nauczania - w wiekszosci sie z Toba zgadzam. Ale jak
                    to zmienic? Tego nie wiem. Za mlody chyba na taka wiedze jestem...

                    Pozdrawiam
            • Gość: Fizyk Fajnie! IP: *.tsl.uu.se 03.09.01, 22:16
              Gość portalu: azra napisał(a):


              > OK, jak dla mnie dobry punkt wyjscia.
              > Rozwazmy 2 sytuacje - realna i idealna.
              >
              Zgadzam sie w duzym stopniu z Twoja diagnoza. W tym
              systemie
              pieniadze moga zostac zmarnowane. Ale - zalozmy
              hipotetycznie, ze
              mamy umowe spoleczna - nie tniemy podwyzek nauczycielom,
              musimy wiec efektywnie zwiekszyc podatki (chocby przez
              ich
              obnizenie) - w zamian oferujemy spoleczenstwu
              poluzowanie karty nauczyciela, weiksza decentalizacje i
              bon edukacyjny.
              Akurat jest okazja.

              >
              > Ja mam takie zdanie - tak naprawde na poziom edukacji
              mimo wszystko >duzy wplyw maja takie rzeczy jak - wzrost
              gospodarczy i rynek pracy. To
              > rynek pracy decyduje o tym czego ludzie sie ucza.

              Nie wiem... Ludzie zaczynaja studia 5 lat przed tym
              zanim wejda na
              rynek. Sporo ludzi kieruje sie moda, a nie madra analiza.
              Nadto, poziom edukacji spada i bedzie dalej spadal.
              Wlasnie z powodu Rynku. Rynek czyni zawod nauczyciela
              skrajnie
              nieatrakcyjnym. Nadto Rynek frustruje nauczycieli, ktorzy
              sa juz
              za starzy zeby zwiac. Doraznie gospodarce to niby nie
              szkodzi.
              Na dluzsza mete daje to jednak taka jakosc kadr jaka
              mamy.
              IV Reformy moglyby sie udac, gdyby robili i wdrazali
              je ludzie wlasciwie nauczeni. Powazni inwestorzy
              przyszliby do Polski
              bez ulg podatkowych gdybysmy mieli kompetnetne i
              profesjonalne kadry.



              > A wzrost gospodarczy
              > stymuluje rynek pracy, podnosi zamoznosc spoleczenstwa
              i panstwa.

              Cieszylbym sie, gdyby ten wzrost byl w ciagu najblizszych
              lat.
              Na razie wzrost byl na kredyt i za sprzedaz majatku.
              A teraz - rynek sprzedany, panstwo i firmy zapozyczone, a
              mlodzi
              Polacy niedouczeni. Wzrost daje srodki na edukacje (choc
              wzrost
              Polski nie dal!!!) a edukacja pozwala kontynuowac wzrost.
              Tylko, ze na razie doszlismy do sciany. Trzeba wysjc z
              blednego
              kola. W tej chwili taniej (latwiej) jest ruszyc edukacje
              niz cala gospodarke.


              > Prawda banalna. Ale co z niej wynika - mozna
              > wtedy przeznaczac wiecej pieniedzy na wszystko i
              inwestowac w najbardziej
              > korzystne dla spoleczenstwa dziedziny - zwlaszcza
              edukacje.

              Pytanie: co stalo sie ze wzrostem za ostatnie 8 lat?
              Kto go przejadl? Na pewno nie szkolnictow...
              Tak to wlasnie teoria ma sie do rzeczywistosci...

              > Bo jesli tego tak "nielubianego" wzrostu gospodarczego
              nie bedzie, to >niestety nie poprawi sie nic - albo
              niewiele.

              Lubie wzrost. Ale, o ile wiem, to mimo wzrostu w
              budzetowce sie pogorszylo.
              Paradoks?

              > Mozna wtedy sztucznie stymulowac wydatki na
              > edukacje - np. przez podnoszenie podatkow, ale nawet
              wtedy gdyby
              >naprawde szly one na edukacje, to czy nie byloby takiej
              sytuacji -
              > mielibysmy lepsza edukacje,
              > madrzejszych ludzi - ale gdzie oni mieliby pracowac?
              >
              No wiesz? Takie socjalistyczne pytanie!
              Po pierwsze - zwolniloby sie tych glupszych.
              Po drugie - madrzy ludzie sami wykreowaliby miejsca pracy
              dla siebie
              i tych nieco mniej madrych lub przedsiebiorczych.
              Po trzecie - inwestorzy by zainwestowali po to, zeby ich
              zatrudnic.



              > Tak wiec ja jestem przeciwny podnoszeniu podatkow,
              nawet jesli mialyby
              > isc w "teorii" na edukacje. Moim zdaniem pozytywnych
              efektow nie bedzie.
              >
              A jesli mialbys odpowiednie gwarancje?


              > Mi sie jednak podoba subiektywizm i relatywizm, bo nie
              wierze ze istnieje
              > prawda obiektywna.

              W matematyce istnieje.W chrzescijanstwie rowniez. Moze w
              ekonomii nie :).
              A co powiesz o pojeciu prawdy intersubiektywnej? To moja
              ulubiona,
              bo nie musze wdawac sie w dyskusje filozoficzne, a
              jednoczesnie
              mam punkt zaczepienia. Ale kto to wymyslil? Czy nie
              Heidegger?


              >No ale to jak powiedzialem kwestia gustu.
              > A egzystencjalizm.. no coz.. czasem w zyciu zdarzaja
              sie takie momenty ze >sie podoba. Choc czytajac Sartra
              (niestety niewiele) nie widzialem powodu,
              >czemu miano by go spalic...

              Za trucicielstwo.

              >
              > A dla mnie i Kant i Kartezjusz sa zbyt ... hm..
              metodologiczni?

              I owszem. Ale metoda jest podstawa.

              Pozdrowienia
              • Gość: azra Re: Fajnie! IP: 213.38.92.* 04.09.01, 10:48
                Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                > Zgadzam sie w duzym stopniu z Twoja diagnoza. W tym
                > systemie
                > pieniadze moga zostac zmarnowane. Ale - zalozmy
                > hipotetycznie, ze
                > mamy umowe spoleczna - nie tniemy podwyzek nauczycielom,
                > musimy wiec efektywnie zwiekszyc podatki (chocby przez
                > ich
                > obnizenie) - w zamian oferujemy spoleczenstwu
                > poluzowanie karty nauczyciela, weiksza decentalizacje i
                > bon edukacyjny.
                > Akurat jest okazja.
                Hipotetycznie... OK, hipotetycznie to przy takiej umowie bylbym za podniesieniem
                wpywow podatkow - niekoniecznie przez zwiekszanie stawek, ale np. jak to
                proponowales przez zniesienie wiekszosci ulg.


                > Nie wiem... Ludzie zaczynaja studia 5 lat przed tym
                > zanim wejda na
                > rynek. Sporo ludzi kieruje sie moda, a nie madra analiza.
                > Nadto, poziom edukacji spada i bedzie dalej spadal.
                > Wlasnie z powodu Rynku. Rynek czyni zawod nauczyciela
                > skrajnie
                > nieatrakcyjnym. Nadto Rynek frustruje nauczycieli, ktorzy
                > sa juz
                > za starzy zeby zwiac. Doraznie gospodarce to niby nie
                > szkodzi.
                > Na dluzsza mete daje to jednak taka jakosc kadr jaka
                > mamy.
                > IV Reformy moglyby sie udac, gdyby robili i wdrazali
                > je ludzie wlasciwie nauczeni. Powazni inwestorzy
                > przyszliby do Polski
                > bez ulg podatkowych gdybysmy mieli kompetnetne i
                > profesjonalne kadry.
                No tu sie zgodze. Gdyby te reformy robili i wdrazali ludzie wiedzacy jak to
                robic, to mogly sie udac. A co do ludzi w wieku 19 lat, to owszem - czesto
                kieruja sie moda - tylko ze modne najczesciej jest to po czym sie ma prace. Jesli
                ludzie widza, ze konczac jakies studia ma sie dobra prace, to wlasie ida na takie
                studia - nie mowie, ze zawsze ale przewaznie. (w wiekszosci)

                > Cieszylbym sie, gdyby ten wzrost byl w ciagu najblizszych
                > lat.
                > Na razie wzrost byl na kredyt i za sprzedaz majatku.
                Wlasnie dlatego najwyzszy czas stworzyc mu zdrowe podstawy. I trzeba to zrobic
                jak najszybciej.

                > A teraz - rynek sprzedany, panstwo i firmy zapozyczone, a
                > mlodzi
                > Polacy niedouczeni. Wzrost daje srodki na edukacje (choc
                > wzrost
                > Polski nie dal!!!) a edukacja pozwala kontynuowac wzrost.
                > Tylko, ze na razie doszlismy do sciany. Trzeba wysjc z
                > blednego
                > kola. W tej chwili taniej (latwiej) jest ruszyc edukacje
                > niz cala gospodarke.
                Moze i latwiej, tylko edukacji w rok, dwa sie nie zmieni. A poki bedziemy dalej
                odkladac uzdrowienie polskiej gospodarki, tym gorzej i trudniej bedzie to zrobic.
                Poza tym moze w koncu wziasc sie nie tylko za to co latwiej, ale naprawde zaczac
                i co najwazniejsze, skonczyc trudne przemiany. Najwyzszy czas.

                > Pytanie: co stalo sie ze wzrostem za ostatnie 8 lat?
                > Kto go przejadl? Na pewno nie szkolnictow...
                > Tak to wlasnie teoria ma sie do rzeczywistosci...
                No i tu masz racje. Ale to wina naszych "elit" politycznych - a jakby na to nie
                patrzec to narod i wybral. Dopoki nie bedziemy miec porzadnych rzadzacych, dopoty
                nasze zyczenia beda zyczeniami.

                > Lubie wzrost. Ale, o ile wiem, to mimo wzrostu w
                > budzetowce sie pogorszylo.
                > Paradoks?
                Pogorszylo? W porownaniu przed 1989? Czy moze poprawilo sie mniej niz innym...
                Roznica jest - ale faktow sie nie zmieni - powinno im byc duzo lepiej.

                > No wiesz? Takie socjalistyczne pytanie!
                > Po pierwsze - zwolniloby sie tych glupszych.
                Zalezy w jakiej pracy... u nas jeszcze to tak nie dziala.

                > Po drugie - madrzy ludzie sami wykreowaliby miejsca pracy
                > dla siebie
                > i tych nieco mniej madrych lub przedsiebiorczych.
                Owszem, ale nie wszyscy - zaostoj gospodarczy nie sprzyja tworzeniu nowych miejsc
                pracy a wrecz przeciwnie, redukuje sie zatrudnienie zeby zmniejszac koszty. A
                poza tym nie wszyscy ludzie potrafia sami kreowac miejsca pracy - rzeklbym ze to
                ciagle domena nielicznych - tacy sa Polacy w wiekszosci, ze oni wola sie
                zatrudniac niz sami rozwijac interes - i nie zmieni sie to z roku na rok.

                > Po trzecie - inwestorzy by zainwestowali po to, zeby ich
                > zatrudnic.
                Jak masz zastoj to malo kto inwestuje.

                > A jesli mialbys odpowiednie gwarancje?
                Jesli mialbym takie gwarancje to owszem - tylko jak pisalem wyzej, nie przez
                podniesienie stawek, ale poprzez zniesienie wiekszosci ulg.

                > W matematyce istnieje.W chrzescijanstwie rowniez. Moze w
                > ekonomii nie :).
                W matematyce owszem. Ale co to jest matematyka? Nauka oparta na kilku dogmatach.
                A w chrzescijanstwie? Tez, ale tylko wtedy jesli nie porownujesz go z innymi
                religiami. Tzn. w samej definicji chrzescijanstwa ona istnieje.
                W ekonomii oczywiscie nie ma :).


                > A co powiesz o pojeciu prawdy intersubiektywnej? To moja
                > ulubiona,
                > bo nie musze wdawac sie w dyskusje filozoficzne, a
                > jednoczesnie
                > mam punkt zaczepienia. Ale kto to wymyslil? Czy nie
                > Heidegger?
                Szczerze mowiac to nie mam pojecia co to jest prawda intersubiektywna - takze nie
                wiem nic o Heideggerze, ale z przyjemnoscia sie dowiem.

                > Za trucicielstwo.
                Ooo.. tzn? Bo ja nic o tym nie wiem.

                > > A dla mnie i Kant i Kartezjusz sa zbyt ... hm..
                > metodologiczni?
                >
                > I owszem. Ale metoda jest podstawa
                Zalezy dla kogo :) Ale zgadzam sie - czesto sie przydaje.

                Pozdrowienia

    • Gość: azra re: Marek Belka i jego artykul. IP: 213.38.92.* 30.08.01, 12:52
      Witam ponownie.
      Pozwole wrocic sobie jeszcze na chwilke do watku Marka Belki i jego artykulu.
      Otoz m.in. na temat tego artykulu wypowiada sie Witold Gadomski w "Moglismy
      uniknac tego kryzysu" w Gazecie Wyborczej.
      Oto link
      http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=408108&dzial=010395

      No coz.. do mnie ten artykul przemawia. Nie mozna winic tylko RPP za to co sie
      stalo.

      Pozdrawiam
      • Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. IP: *.proxy.aol.com 17.09.01, 06:42
        No wiec Fizyk-Chinczycy zatrzymaja sie na poziomie 50% EU za 10 lat ,a Polska
        dojdzie do 66% EU za 20 lat.
        To by sie zgadzalo.
        Przejrzyj sobie najnowsze dane Economist Intelligence Unit(eiu) i tam zobaczysz
        jak to Meksyk minal Polske z szybkoscia pociagu pospiesznego-tylko gwizd bylo
        slychac,-a Polska w dalszym ciagu gleboko w tunelu czeka az jej EU swiatlo
        zapali na koncu tunelu,bo Polakom tak swieczek jak i zapalek zabraklo.
        W 2000 roku Meksyk mial 7% wzrost gosp i teraz szybciej rozwija sie od Polski.
        Pozostaje nam scigac sie z Brazylia,ktora tez szybciej rozwija sie od Polski i
        nie ma problemu z przyciagnienciem kapitalu zagranicznego.
        Poziom doch nar per capita w Brazylii jest b zblizony do polskiego.
        Pozwol Fizyk ze cie jeszcze raz zacytuje:
        W Meksyku 10% najbogatszych ma 36% zasobow ek.
        W Polsce 10% ----------
        • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. IP: *.proxy.aol.com 17.09.01, 06:51
          Wiadomo ze systemu spol-gosp nie zmienia sie z dnia na dzien ale kiedys trzeba
          zerwac z pozostalosciami ciemnoty komunistycznej.
          Zaczyna sie w szkole.
          Pozniej studia i tzw rozdawalnictwo dyplomow,by podgonic srednia swiatowa w
          wyksztalceniu spoleczenstwa.
          A rezultat tego jest taki ze wyedukowany Kowalski dowiaduje sie z internetu ze
          Adam Smith byl Szkotem.
          A przecie A Smith jest bardziej popularny w UK niz Adam Mickiewicz w Polsce.
          Podobna sytuacja jest gdy Kowalski idzie do pracy.
          Zwiazki zaw mu juz wszystko "zabezpieczyly" czyli pozostaje nie zasnac za
          maszyna,bo wpisac sie na forum w czasie pracy to kazdy moze.
          Ja wole osobiscie Meksyka ,ktory nie slyszal o A Smithie ale za to w robocie
          nie trzeba go pilnowac czy tez poganiac.
          • Gość: Biz Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. IP: 217.97.163.* 18.09.01, 12:47
            W przeszłości mielismy Egipt, Grecję, Rzym, Europę- wszystkie metropolie
            światowe prędzej czy później uginają się pod ciężarem własnych aspiracji i
            obciążeń, które biorą sobie na głowę.
            Daje się odczuć od dłuzszego czasu (a ostatnie wydazenia w NY są tutaj bardzo
            istotnym i przełomowym momentem), że do końca dobiega prymat USA w świecie. USA
            nie będzie w stanie utrzymać swoich pozycji na globalnym froncie przy małym
            potencjale ludzkim i swojej niskiej produktywności(szczególnie gdy zabrakło
            tutaj drugiego światowego policjanta- ZSRR).
            Morita(załozyciel Sony) w swoich wspomnieniach podkreslał, że japończycy nie
            mają już w tej chwili partnerów do rozwoju najnowszych technologii w
            elektronice i zdani są wyłącznie na siebie. Zachęcał też amerykanów do
            technologicznej samowystarczalności... no ale Amerykanie wolą kupować
            najbardziej zaawansowane produkty na Dalekim Wschodzie i uspakajają się że
            handel filmami, hamburgerami, dżinsami i fikcyjne wzbogacanie się na giłdzie
            zagwarantuje im świetlaną przyszłość(na marginesie dodam a propos jakości
            pracy i wydajności w USA, ze osobiście mam dwa samochody Toyotę i o wiele
            młodszego amerykańskiego Vana- nigdy nie kupię już sobie amerykańskiego
            samochodu z powodu słabej jakości, wymieniam właśnie drugą skrzynię biegów- w
            chwili obecnej rozglądam się za zakupem nowej Toyoty)
            Chiny to następna metropolia, która przejmie dominację nad światem i kto myśli,
            że chinczycy zatrzymają się na 50% wydajności amerykanów(Maciej) to się grubo
            myli.
            Potencjał Chin już teraz można ocenić po dokonaniach Tajwanu, Japoni, Korei,
            itd.i liczbie chińczyków(Maciej czy wiesz, że iloraz inteligencji żółtej rasy
            jest o 10% wyższy niż białej?). O współczynniku pracowitości, zdyscyplinowania
            społecznego, pędu do zapewnienia wykształcenia dzieciom, wielkości populacji
            nie wspomnę.
            Macieju! namawiam cię na skierowanie twoich dzieci na lekcje języka
            chińskiego, bo gdy już niedługo będą szukały lepszego i większego kawałka
            chleba(wzorem ojca) to z pewnoscią znajdą go w Pekinie!
            • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA II-DOBRE SZKOLY. IP: *.proxy.aol.com 26.09.01, 07:57
              Gość portalu: Biz napisał(a):

              > W przeszłości mielismy Egipt, Grecję, Rzym, Europę- wszystkie metropolie
              > światowe prędzej czy później uginają się pod ciężarem własnych aspiracji i
              > obciążeń, które biorą sobie na głowę.
              > Daje się odczuć od dłuzszego czasu (a ostatnie wydazenia w NY są tutaj bardzo
              > istotnym i przełomowym momentem), że do końca dobiega prymat USA w świecie. USA

              > nie będzie w stanie utrzymać swoich pozycji na globalnym froncie przy małym
              > potencjale ludzkim i swojej niskiej produktywności(szczególnie gdy zabrakło
              > tutaj drugiego światowego policjanta- ZSRR).
              Taka byla kiedys kolej rzeczy ze imperium padalo jedno po drugim,tak jak podales
              Rzymskie a zapomniales o Radzieckim.
              Nie tak dawno Polska byla w Imperium Radzieckim(Rosyjskim raczej)-o tym jakbys
              zapomnial.
              Zreszta cala twoja ostatnia wypowiedz jest pisana troche jakby pod dyktando
              urzedu podatkowego.
              No wiec imperium biz podbijalo okolice albo i caly swiat nie tylko w celu
              cywilizowania innych ale i sciagania od nich podatkow.
              No wiec kolonie amerykanskie nalezaly do imperium brytyjskiego,pozniej sie
              zbuntowaly,walczyly o swoja wolnosc i utworzyly USA.
              USA dla odmiany nikogo nie podbija ani nie stara sie uzaleznic.
              Kulture amerykanska wchlaniasz dlatego ze jest najlepsza,a rosyjska wchlaniales
              bo musiales.
              Zauwaz ze Chiny mim o swojego potencjalu nikogo nie podbijaja.
              A jaki byl by dla nich problem by zajac cala Azje pld-wsch.
              Stany nie chca byc policjantem swiata,ale jako najpotezniejszy i najmadrzejszy
              kraj na swiecie-nie maja innego wyjscia tylko to wlasnie robic.
              Czyzbys zapomnial biz kto uratowal EUROPE wczasie 2 wojny swiatowej od
              samozaglady?
              USA-biz,USA.
              Popatrz na Koree Pld i Pln .
              Jedna rozwijana przez USA druga przez imperium rosyjskie.
              NRD i NRF. Zapomniales o tym?
              Teraz USA bedzie walczyl z terroryzmem swiatowym ,z takim jak nie tak dawno byl
              komunizm w wydaniu rosyjskim.
              Ilu Polakow zginelo za komuny rosyjskiej?
              Do tej pory najpopularniejszym jezykiem na Syberii jest polski.
              No wiec maja Stany walczyc z terroryzmem czy tez nie biz.
              A moze nalezy poczekac az zaatakuja Polske i wtedy odwrocic sie do Polski plecami?
              Za 15-20 lat Chiny beda potega swiatowa ,ale nie ma sie czego bac-bo oni nikogo
              nie podbijaja,w przeciwienstwie do Rosji.
              .>. no ale Amerykanie wolą kupować
              > najbardziej zaawansowane produkty na Dalekim Wschodzie i uspakajają się że
              > handel filmami, hamburgerami, dżinsami i fikcyjne wzbogacanie się na giłdzie
              > zagwarantuje im świetlaną przyszlosc.
              Tu bym sie zastanowil,moze twoj komputer jest z Filipin,ale moj jest made in USA.
              > Chiny to następna metropolia, która przejmie dominację nad światem
              >


              > Potencjał Chin już teraz można ocenić po dokonaniach Tajwanu, Japoni, Korei,
              > itd.i liczbie chińczyków(Maciej czy wiesz, że iloraz inteligencji żółtej rasy
              > jest o 10% wyższy niż białej?). O współczynniku pracowitości, zdyscyplinowania
              > społecznego, pędu do zapewnienia wykształcenia dzieciom, wielkości populacji
              > nie wspomnę.
              Z tym ilorazem inteligencji rasy zoltej-to sa wyniki twoich badan i spostrzezen?
              > Macieju! namawiam cię na skierowanie twoich dzieci na lekcje języka
              > chińskiego, bo gdy już niedługo będą szukały lepszego i większego kawałka
              > chleba(wzorem ojca) to z pewnoscią znajdą go w Pekinie!
              Umowmy sie co do jednego biz :ja bede uczyl swoje dzieci stosownie do moich
              wlasnych wzorow i mojego ilorazu inteligencji,a ty swoje genialne pomysly
              zachowaj dla swoich dzieci.
              Efekty innego twoje genialnego pomyslu:jak to wyasygnowales 10,000 na pomoc szkole
              a pozniej te pieniadze schowales do kieszeni-to my wszyscy znamy.
              Pozwol mnie byc panem w moim domu a ty rzadz sie u siebie.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka