chaladia
24.04.02, 01:17
Obawiam się, że pomysł, by wspierać gospodarę dając Pracodawcom większe prawa
do wyzysku Pracowników doprowadzi Polskę do jeszcze większej ruiny, niż to się
udało AWS-owi (a już mi się wydawało, że osiągnęliśmy "twarde dno" i gorzej niż
za Buzka być nie może).
Poziom produkcji w kraju jest regulowany bezpośrednio nie przez koszty
wytwarzania (NB - koszt siły roboczej to tylko ułamek tych kosztów), ale
głownie przez popyt na rynku. Ten popyt wynika z siły nabywczej zdecydowanej
większości społeczeństwa, czyli Pracowników. Pracodawcy z reguły swoje potrzeby
mają już dawno zaspokojone. Jeżeli więc Pracodawcy będą mieli możliwość
większego wyzysku Pracowników, to w imię swoich krótkoterminowych korzyści
napewno z tej możliwości skorzystają. W efekcie tego spadnie zdolność nabywcza
Pracowników, a co za tym idzie - popyt. W takiej sytuacji Pracodawcy po prostu
zmniejszą produkcję i wyrzucą Pracowników na bruk. Nowe Prawo Pracy daje im
taką możliwość.
To nie żaden Marksizm-Leninizm, tylko obserwacja życia.
Uważam, że droga do wyjścia z kryzysu jest wręcz odwrotna do tego, co proponuje
Rząd LM:
1. Trzeba dać pieniądze Pracownikom, żeby mieli za co kupować.
2. Można to osiągnąć przez twardą egzekucję płacenia za nadgodziny
(nie oszukujmy się - prawie w każdym zakładzie pracy Pracodawca wymusza
darmową pracę w nadgodzinach), tak samo egzekucję ograniczenia nadgodzin, co
wymusi zatrudnianie dodatkowych praconików, podniesienie płacy minimalnej
itp.
3. Jeżel będzie popyt wywołany podażą pieniądza - to Parcodawcy (oczywiście
narzekając na "komunistyczny rząd") podniosą produkcję, by go zaspokoić.
4. Należy (i to chyba najtrudniejsze) stworzyć dla szarego obywatela gwarancję,
że "nie będzie gorzej", bo w przeciwnym razie cokolwiek zdoła oszczędzić
to wpłaci na konto "na czarną godzinę" i nie będzie z tego popytu.
5.