Dodaj do ulubionych

Pracujący biedni

22.01.09, 17:44
Bogaty nierób nie tyle pracowitego biednego nigdy nie zrozumie co nigdy nawet
nie zechce zrozumieć. Do tego dochodzi rozziew między najlepiej zarabiającymi
a tymi co zarabiają za mało by żyć, a za dużo by umrzeć, który jest
zdecydowanie jednym z największych w UE. I nie chodzi tu wcale o jakieś
moralne dyrdymały tylko o uczciwą wycenę wartości pracy która to w Polsce
niewiele ma wspólnego z rzeczywistością! :/
Obserwuj wątek
    • Gość: zawsze mam pracę Pracujący a raczej niepracujący IP: *.acn.waw.pl 23.01.09, 00:08
      Przypadek pierwszy - Joanna 37 lat. Robi jako sprzątaczka. Moje pierwsze pytanie: jakie kwalifikacje ma ta kobieta? Jaki zawód wyuczony? Jakie doświadczenie, wykształcenie? Ani słowa o tym, więc pewnie ani wykształcenia, ani doświadczenia, ani kwalifikacji.
      Jednak kobiecie nie przeszkadzało to w zafundowaniu sobie dwójki dzieci i to z facetem, który chyba nie był dobrym wyborem. Tak mniemam po jej wypowiedzi o alimentach.
      Podsumowanie: kobieta prawdopodobnie bez jakiegokolwiek atutu na rynku pracy w dodatku z dwójką bachórków i rozwódka. Tylko pogratulować rozumku!

      Przypadek drugi - 50-latek zredukowany jako jeden z pierwszych. Sam pisze, że jechał po bandzie. Co to oznacza? Ano oznacza, że zamiast pracować, pracę swą i szefa szanować, bezczelnie stawiał się, pyskował i wzniecał ferment wśród załogi. To że go wywalili jako jednego z pierwszych jest rzeczą zupelnie normalną i oczywistą. Na miejscu szefów, to ja bym jeszcze opłacił jakiś mięśniaków, aby dali facetowi małą nauczkę na pożegnanie. Pójźniej -jak twierdzi- przez dwa lata żył z zasiłku. Oznacza to tyle, że JA UTRZYMYWAŁEM jego i jego rodzinę. Ja zabibrzałem, płaciłem podatki, zus a ten ***** siedział sobie i pierdział w tapczan. Skoro pisze, jakoby przez DWA LATA(!) nie mógł znaleźć pracy, to sprawa staje się jasna: miał wilczy bilet od ostatniego pracodawcy, gdzie szumiał i podskakiwał zamiast pracować, a skoro miał kuroniówkę, to nie miał ochoty pracy szukać, tylko brać socjal i zbijać bąki.

      I tak oto nakreślił się obraz dwójki takich rzekomo biednych i skrzywdzonych przez los. Kobieta bez kwalifikacji ale z dwójką dzieci spłodzonych przez gaha, z którym się rozstała oraz przypadek drugi, niezdyscyplinowany jegomość, który zamiast szanować pracę, stawiał się, pyskował, aż został wylany. Oczywiście nie wyciągnął żadnych wniosków, od razu polazł na zasiłek, zbijał bąki, pasożytował na koszt pracujących i dopiero kiedy realna groźba głodu stanęła mu przed oczyma, łaskawie wziął się za prace dorywcze.
      Jaki z tego wniosek?
      Tzw. ubogimi łuerkersami są osoby skrajnie głupie życiowo, bez wyobraźni i refleksji. Albo płodzą się jak króliki albo pyskują pracodawcy a jak zostaną wylani, bezczelnie żerują na społeczeństwie.
      • Gość: sams Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.chello.pl 23.01.09, 02:38
        Masz świadomośc, ze nigdy nie będzie tak, że każdy jest dyrektorem i ma dwa
        fakultety? Ktoś musi sprzątac, czy myc naczynia więc nie mozna nikomu ubliżac że
        to robi. Powinnismy dazyc do takiego systemu, zeby tacy ludzie mogli jakos
        funkcjonowac. Co do dwójki dzieci. Gdyby kazdy kto decyduje się na dziecko
        myslał w kategoriach wyłacznie ekonomicznych to w ciągu jednego pokolenia ten
        kraj by się dosłownie wyludnił. No i sprawa zasiłku, otóż to nie jest z twoich
        pieniędzy. Prawo do zasiłku nabywa się po przepracowaniu roku na umowie o pracę,
        ponieważ wtedy płacisz składki na rózne fundusze i to z tych pieniędzy wypłacane
        są świadczenia. Zwróc uwagę, ze ten człowiek sam stwierdza swoją winę i w końcu
        się poprawił, a ty jeszcze życzysz mu połamania kości, czy to normalna postawa?
        Wiadomo ze ten kto ma lepsze wykształcenie i pracuje z zaangazowaniem osiagnie
        więcej, ale powinnismy dążyc do tego zeby ludzie pracujacy na niskich
        stanowiskach nie mieli bardzo źle. Jesli nie będziemy o tym myslec stowrzymy
        getta biedoty i rzesze ludzi, którzy będą dziedziczyc biedę z pokolenia na
        pokolenie, bez szans na awans społeczny.
        • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 23.01.09, 10:00
          Przypadek pierwszy - kobieta zarabia 1000 zł netto. Na siebie i dwójkę dzieci.
          Ale nie przeszkadza jej to w paleniu papierosów, co oznacza, że paląc dziennie
          najtańszą paczkę fajek wydaje na nałóg przynajmniej 150 zł miesięcznie, czyli
          1/6 dochodów. GENIALNE.

          Kolejny przypadek - facet z wyższym wykształceniem powinien wiedzieć, że prace
          trzeba szanować. Pewnie się opier....., krytykował innych, no to ma to, na co
          zasłużył.

          Do tego dzieci na utrzymaniu. Rzygać mi się chce, jak czytam tego rodzaju
          historie. Dlaczego kobiety nie myślą i nie zdobywają wykształcenia,
          kwalifikacji, zanim zaczną hurtowo rodzić dzieci ??? Przecież myślący człowiek
          musi zdawać sobie sprawę, że ojciec dzieci (często każde z dzieci ma innych
          ojców w tych "rodzinach") może odejść, albo zachorować czy zginąć w wypadku. I
          co wtedy ?

          W naszym pięknym kraju pokutuje bezmyślne przekonanie, że jakoś to będzie,
          "przecież ludzie pomogą", państwo mi pomoże itd. Tylko, że państwo daje tym
          nieudacznikom z moich podatków. A my z żoną mamy po 30 lat, skończone studia,
          aplikację i dopiero myślimy o dzieciach, bo wcześniej najzwyczajniej nie było
          nas na nie stać. To się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ, która niestety uchodzi jeszcze
          za przejaw zaburzeń umysłowych.

          Chcemy mieć dzieci, ale wiemy też, ile kosztuje ich utrzymanie, wykształcenie
          itd. Naszym kosztem cała masa dzieciorobów siedzi na zasiłkach i się z nas śmieje.

          Żyjemy w czasach, w których można zarobić, wykonując nawet proste prace. Z całą
          pewnością praca sprzątaczki 8h dziennie majątku nie da. Pracując jako prawnik
          przy tym wymiarze czasu pracy też bym miał problem ze spłatą rat. Po prostu
          jeśli ktoś chce utrzymać rodzinę, musi ciężko się napracować. Jeśli mądrze
          postępuje w życiu, to po jakimś czasie 8 godzin dziennie pracy zapewni spokojne
          życie, bez luksusów, ale też nie w biedzie.

          Zasiłki drogi przedmówco, jak najbardziej są z moich podatków. Żaden człowiek
          nie odkłada na swój zasiłek, odkłada jedynie na emeryturę lub rentę, płaci
          składkę zdrowotną oraz podatki. Ale ci ludzie pracowali za niewielkie pieniądze,
          więc pierwszy zasiłek był wyższy, niż ich podatki za rok pracy. Do tego dochodzą
          dodatki na dzieci, na mieszkanie itd. Z moich podatków.

          Po raz kolejny widać, że jest całe mnóstwo Polaków z postawą roszczeniową. Mam
          dzieci - to państwo MUSI je i mnie utrzymywać. Zrobiłam dzieci z
          nieodpowiedzialnym facetem - państwo MUSI mi pomóc. Najgorsze jest to, że dzieci
          takich osób idą w ślady rodziców, same mają swoje pociechy w wieku 20 lat, do
          30-tki jest ich już najmniej czwórka. Wykształcenie podstawowe, wtórny
          analfabetyzm, alkoholizm, patologia.
          • tw.zenek A teraz sobie wyobraź... 23.01.09, 11:35
            Że jak już będziecie mieli te "odpowiedzialnie" spłodzone dzieci, to wpadniesz
            pod samochód, a żony firma zbankrutuje. Pożali się kobita na forum, a tu
            przyjdzie taki "plosiak" i napisze jej, że: "trzeba było..."

            plosiak napisał:

            > Do tego dzieci na utrzymaniu. Rzygać mi się chce, jak czytam tego rodzaju
            > historie. Dlaczego kobiety nie myślą i nie zdobywają wykształcenia,
            > kwalifikacji, zanim zaczną hurtowo rodzić dzieci ???

            A dlatego, że jak szła do szkoły 20 lat temu, to komuna była i nikt nie wiedział
            jak to jest żyć na "wolnym rynku". Jak wychodziła za mąż i miała te dzieci, to
            pewnie zakłady jeszcze nieźle prosperowały i nikt nie znał słowa
            "restrukturyzacja", czyli wyrzucanie ludzi na bruk.
            • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 23.01.09, 16:50
              Tym się różnimy. Zamiast wydawać na fajki, ubezpieczyliśmy się. I w przypadku
              najgorszego rodzina będzie miała za co żyć.

              Dziwnym trafem inni ludzie żyjący w komunie pokończyli studia, albo nawet bez
              nich pootwierali biznesy i mają kasę.
              • tw.zenek Zastanów się co piszesz - dobra? 23.01.09, 17:38
                Zanim następnym razem walniesz coś równie głupiego.

                Żeby się ubezpieczyć, tez trzeba mieć pieniądze. Człowiek, który martwi się o
                to, z czego ma czynsz zapłacić i dwójkę dzieci do wykarmienia - ma inne priorytety.

                Twoje myślenie jest typowe dla ludzi MAJĄCYCH pieniądze. Jak już ktoś tu napisał
                - jedne pieniądze, robią następne. w niczym nie widzą problemu, bo za wszystko
                sobie zapłacą.

                plosiak napisał:

                > Dziwnym trafem inni ludzie żyjący w komunie pokończyli studia, albo nawet bez
                > nich pootwierali biznesy i mają kasę.

                Oczywiście - niektórzy nawet są milionerami - tylko nie wiem czy wiesz, że świat
                nie składa się z ludzi jednakowo uzdolnionych. Nie wszyscy są tak idealni jak
                "plosiak" i jego rodzina. Niektórzy, o zgrozo nawet palą....

                Ale z perspektywy dobrze zarabiającego, ubezpieczonego człowieka raczej nie
                widać takich subtelności w ludzkiej naturze.

                Słowem - maszeruj, albo giń. Nadawałbyś się na sierżanta w Legii Cudzoziemskiej,
                ale nie chciałbym, żeby tacy ludzie decydowali o życiu cywili.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Młodzi naukowcy 26.01.09, 11:27
                      Bieda nie musi się wiązać ze śmieciową robotą. Warto tu wspomnieć o młodych
                      polskich naukowcach.

                      Doktoranci, o ile w ogóle dostają stypendia, to dostają np. 1200 zł na rękę.
                      Pensja asystenta to ok. 1700 na rękę. Oczywiście wielu obrotnych młodych ludzi
                      dorabia na różne sposoby, ale cierpi na tym ich praca naukowa.

                      Natomiast ci, którzy nie dorabiają i z jakichś powodów nie dostają grantów (np.
                      mało przedsiebiorczy szef etc.), to autentycznie klepią biedę. Znam takich.
                      Oczywiście ci ludzie w końcu idą po rozum do głowy i np. wyjeżdżają za granicę,
                      sami starają się o granty, szukają prac dodatkowych, lub w ogóle rzucają naukę.
                      Ale przynajmniej na początku kariery naukowej wielu z nich ma bardzo ciężko.
                  • Gość: kwk Polacy kupują złe rzeczy IP: 217.168.129.* 16.01.10, 03:06
                    ludzie z Zachodu kupują: firmy, udziały, działki, magazyny, sklepy
                    itd. - to co rośnie na wartości
                    ludzie z Polski kupują: drogie samochody, sprzęt tv, drogie ciuchy -
                    to co traci na wartości

                    firmy, udziały, działki - po jakimś czasie SAME zarabiają na tego,
                    kto je kupił

                    drogie samochody, sprzęt tv, ciuchy - po jakimś czasie się psują - a
                    na nowe kasy już nie ma - i trzeba coraz więcej pracować, żeby
                    nadgonić - i tak bez końca
                    • Gość: v Re: Polacy kupują złe rzeczy IP: *.man.poznan.pl 21.01.10, 08:41
                      "ludzie z Zachodu kupują: firmy, udziały, działki, magazyny, sklepy
                      > itd. - to co rośnie na wartości"
                      He he u nas kupno tego wszystkiego wymaga mocnych nerwów, twardej
                      d...y i czterech kwadratowych łysoli do pomocy. Zostaniesz
                      przerobiony na początek przez notariusza, sanepidy, nadzór budowlany
                      i wszelkiej maści urzędasów. Cofną decyzję, zmienią, wprowadzą
                      obszar natura 3000 i nikt nie wie co jeszcze. Przyjdzie strażak,
                      behapowiec, PIPowiec... masakra. Sklep połknie jakaś sieć, obok
                      działki postawią ci masarnię czy ubojnię. Na pewno znajdą jakiś
                      zaległy i niezbędnie należny podatek. Konkludując: posiadanie
                      czegokolwiek w Bolandzie obarczone jest wysokim ryzykiem.
                • plosiak Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 09:48
                  Sam się zastanów, bo debilizmy to ty wypisujesz.

                  Ludzie z natury są leniwi. Jedni z tym walczą i do czegoś dochodzą, inni dalej
                  tkwią w lenistwie i przekonaniu, że to ktoś powinien im zapewnić pracę,
                  utrzymanie itd. Jeśli ktoś zarabiając 1000 zł wydaje minimum 150 zł na fajki, to
                  co można o nim powiedzieć ?

                  Według ciebie jeszcze mam mu pomóc, tak ? Uważam, że takich to w 4 litery trzeba
                  mocno kopnąć. Część może się przebudzi z letargu.

                  Wiem, że nie wszyscy są jednakowi. Ale nie każdy musi być prawnikiem czy
                  lekarzem. Można być kucharzem, kierowcą autobusu itd. I też normalnie żyć.
                  • Gość: fhu Re: Zastanów się co piszesz - dobra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 10:45
                    Kierowca autobusu nieźle zarabia to zły przykład. Nie każdy może być dyrektorem,
                    prezesem, część odpada w "wyścigu szczurów" na niższe stanowiska, prowadzić
                    dochodowy biznes niektórzy muszą pracować jako dozorcy, portierzy itp. a stawki
                    płac na tych stanowiskach nie Oni ustalali. Z jednym się zgodzę, wydawane
                    pieniędzy na papierosy to głupota niezależnie ile się zarabia.
                  • Gość: nemo Re: Zastanów się co piszesz - dobra? IP: *.acn.waw.pl 26.01.09, 11:13
                    A skąd wiesz, że oni są leniwi? Skoro to od razu zakładasz, Mr
                    perfect.

                    Nie każdy potrafi rozpychać się łokciami i lansować u szefa. Część
                    osób ciężko pracuje i nikt tego nie widzi.

                    Nic nie zakumałeś z tego artykułu. Ciemny jesteś i tyle. Może i
                    mądry ale na pewno nie inteligentny. Chodzi właśnie o tych ludzi
                    którzy by mogli zarabiać o 1/3 więcej ale nikt się nie kwapi żeby im
                    dać.

                    A ludzie są przede wszystkim pazerni, egocentryczni i często
                    chamscy. Szczególnie gdy poczują zapach szmalu. Uważają, że pieniądz
                    wyznacza ich pozycję. Takim tylko życzę żeby się przekonali jak
                    bardzo się mylą. Bo to nie są ludzie tylko puste skorupy wypchane
                    forsą i swoim ego.
                    • columbic Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 11:19
                      > A skąd wiesz, że oni są leniwi? Skoro to od razu zakładasz, Mr
                      > perfect.


                      Bo widze to pijane k.urestwo pod sklepem jak wracam z pracy. Rano to
                      ku.restwo śpi, wyłazi gdzieś koo południa. Normalny człowiek nie
                      chla pod sklepem, nie niszczy ławek, budek telefonicznych, nie
                      maluje sprayem ścian z nudów. Normalny człowiek tego nie robi, bo
                      jest normalny i nie ma czasu. A k.urestwo nie weźmie się do roboty,
                      tylko się mnoży na pozywce z mopsów i socjalu.
                      > Nie każdy potrafi rozpychać się łokciami i lansować u szefa. Część
                      > osób ciężko pracuje i nikt tego nie widzi.
                      >
                      > Nic nie zakumałeś z tego artykułu. Ciemny jesteś i tyle. Może i
                      > mądry ale na pewno nie inteligentny. Chodzi właśnie o tych ludzi
                      > którzy by mogli zarabiać o 1/3 więcej ale nikt się nie kwapi żeby
                      im
                      > dać.
                      >
                      > A ludzie są przede wszystkim pazerni, egocentryczni i często
                      > chamscy. Szczególnie gdy poczują zapach szmalu. Uważają, że
                      pieniądz
                      > wyznacza ich pozycję. Takim tylko życzę żeby się przekonali jak
                      > bardzo się mylą. Bo to nie są ludzie tylko puste skorupy wypchane
                      > forsą i swoim ego.
                    • columbic Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 11:22
                      Gość portalu: nemo napisał(a):


                      > Nie każdy potrafi rozpychać się łokciami i lansować u szefa. Część
                      > osób ciężko pracuje i nikt tego nie widzi.

                      Idź dalej albo giń - takie sa prawa ewolucji. Biedny, niezaradny w
                      normalnych warunkach powinien zginąc.

                      Społeczeństwo jest jak organizm cżłowieka. Nie każdy może byc
                      komórką mózgu. Ktoś musi byc komórka odbytu (sprzątaczka). A są tez
                      komórki rakowe pasożytujące na zdrowym organiźmie (k.urestwo spod
                      budek z piwem).

                      • Gość: aja74 Re: Zastanów się co piszesz - dobra? IP: *.aster.pl 26.01.09, 13:02
                        I jest tez moment krytyczny niezadowolenia i wtedy taki pijak kjeden
                        z drugim zbiora sie do kupy i ida wytepic takich co zeruja na
                        innych, do tego bogatych i moznych. To sie nazywa rewolucja i
                        przetasowanie ludzi. Podoba sie? Niezadowolenie u nas w kraju jest
                        naprawde duze i ciekawe czym to sie skonczy. Inna rzecz to
                        bankrutujace firmy i zaklopotane banki i co sie dzieje? Panstwo chce
                        ich ratowac a to dlaczego bo im sie nalezy? Biednemu to jak pisza
                        forumowicze nie warto dawac ale bogatemu sqr..synowi co
                        przekalkulowal i swoja zachlannoscia pompowal banke mydlana a jak
                        sie grunt pod dupskiem pali to trzeba pomoc.
                        Rozwarstwienie spoleczne jest tak ogromne ze za te krzywdy ktos
                        zaplaci.

                        AJA
                        • zigzaur Pieprzysz! 26.01.09, 13:38
                          Gdy biedny motłoch się buntuje, to do władzy dochodzą takie szumowiny jak Lenin,
                          Hitler czy Lepper. Kończy się to zamordystyczną dyktaturą, represjami,
                          ludobójstwem, krwawą wojną, powszechną nędzą i skamlaniem do Ameryki o pomoc.

                          I dlatego biednych squ...synów (że użyję twojego słownictwa) trzeba lać pałą i
                          gonić do roboty.

                          Rozwarstwienie majątków jest i tak mniejsze niż rozwarstwienie zawartości mózgownic.
                          • plosiak Re: Pieprzysz! 26.01.09, 20:02
                            Ależ mała rewolucja dokonała się w 2005 r. Nieroby i nieudacznicy wybrali swoje
                            władze. Dzięki ich rządom spółdzielnie mogą żądać 9 mld odszkodowań od SP, czyli
                            z naszych podatków. To właśnie ten rząd doprowadził do spadku transplantacji,
                            urządzał cyrkowe konferencje prasowe itd. Jednak okazało się, że
                            przedsiębiorczych i myślących ludzi jest coraz więcej - ergo wyniki wyborów z
                            2007 r.
                    • columbic A teraz do roboty 26.01.09, 11:31
                      Gość portalu: nemo napisał(a):

                      > A ludzie są przede wszystkim pazerni, egocentryczni i często
                      > chamscy. Szczególnie gdy poczują zapach szmalu. Uważają, że
                      pieniądz
                      > wyznacza ich pozycję. Takim tylko życzę żeby się przekonali jak
                      > bardzo się mylą. Bo to nie są ludzie tylko puste skorupy wypchane
                      > forsą i swoim ego.

                      Takie są reguły gry. W USA jest takie przekonanie "jesteś kimś,
                      jeśli masz pieniądze". I tak powinno być. Naukowiec, który odkryje
                      lub wynajdzie coś co przyniesie mu pieniądze jest kimś. Naukowiec,
                      który starci życie na wynalezienie lub odkrycie czegos w oogle nie
                      przydatnego, to nieudacznik. I g.ówno kogoś obchodzi, że ten
                      nieudacznik dużo i ciężko pracował. Jego wynalazek lub odkrycie nie
                      jest nikomu potrzebny. Tak samo jak nikomu nie jest potrzebny
                      absolwent studiów "piec lat wkuwamy książke telefoniczną".

                      A teraz do roboty, nieudaczniki, a nie przesiadywac na internecie.
                      Od pisania de.bilnych postów na koncie nic wam nie przybędzie. Choć
                      będziecie pisać długo i sie przy tym namęczycie. Do roboty, do roboty
                        • zigzaur Re: A teraz do roboty 26.01.09, 13:48
                          A w komunie panowała zasada:

                          "jesteś kimś, jeśli dostajesz przydziały, rozdzielasz albo przydzielasz"

                          Dlatego ekspedientka w sklepie mięsnym miała większy prestiż (a być może i
                          dochody) niż profesor medycyny.
                      • Gość: yoyo Re: A teraz do roboty IP: *.gprs.plus.pl 26.01.09, 18:10
                        Własnie widac w Ameryce jak się ten system sprawdził. O żesz bando
                        ignorantów. Globalizacja doprowadziła do tego, że system finansowy
                        trzyma w łapach kilku możnych tego świata. Jak im banki poupadały,
                        to rządy im dodały. I to nie byłe gó.wniane zasiłki na przeżycie. Co
                        się stało z 300 miliardami dolców, które wpompowano w banki za
                        schyłkowego Busha. Wierzcie tempe kukły napchane debilną wiedzą, że
                        jak porobicie po trzy fakultety i dobrze wypniecie d.upy to was
                        restrukturyzacja nie obejmie. Yhy. Już to widzę. Vide banda maklerów
                        wz Wall Stret. I co porobili kariery. A teraz co robią?
                    • plosiak Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 19:58
                      Sam jesteś ciemny. Przykłady opisane w artykule idealnie oddają rzeczywistość.
                      Ludzie mało zarabiający mają kasę na fajki, plazmy, mają roszczeniową postawę -
                      np. syn skończy studia, to mi pomoże. Teraz już wiesz, skąd teza o lenistwie.
                  • ambivalent Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 29.01.09, 12:55
                    Plosiak, to Ty powinienes zastanowic sie nad tym co wypisujesz. Ci
                    ludzie pracuja, w przeciwienstwie do calej masy polakow, ktorzy
                    pobieraja tylko zasilek. Nie znasz ich sytuacji, nie wiesz dlaczego
                    ich zycie potoczylo sie tak jak sie potoczylo.

                    I nikt nie wpominal o tym, ze ty masz im pomoc.


                    plosiak napisał:

                    > Sam się zastanów, bo debilizmy to ty wypisujesz.
                    >
                    > Ludzie z natury są leniwi. Jedni z tym walczą i do czegoś
                    dochodzą, inni dalej
                    > tkwią w lenistwie i przekonaniu, że to ktoś powinien im zapewnić
                    pracę,
                    > utrzymanie itd. Jeśli ktoś zarabiając 1000 zł wydaje minimum 150
                    zł na fajki, t
                    > o
                    > co można o nim powiedzieć ?
                    >
                    > Według ciebie jeszcze mam mu pomóc, tak ? Uważam, że takich to w 4
                    litery trzeb
                    > a
                    > mocno kopnąć. Część może się przebudzi z letargu.
                    >
                    > Wiem, że nie wszyscy są jednakowi. Ale nie każdy musi być
                    prawnikiem czy
                    > lekarzem. Można być kucharzem, kierowcą autobusu itd. I też
                    normalnie żyć.
                    • echtom Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 29.01.09, 17:24
                      Mnie nadal szokuje, skąd plosiak wziął te "minimum 150 zł na fajki", kiedy w
                      artykule jest mowa tylko o papierosie podczas przerwy w pracy. Są ludzie, którzy
                      wypalają kilka fajek dziennie dla towarzystwa, nie każdy musi 2 paczki.
                  • Gość: Gwizdek 429-1300zł (dziennikarz) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 09:14
                    Jestem dziennikarzem na gwizdek w lokalnym tygodniku. Za kasę burmistzów i wójtów piszę pochwalne pieśni o załataniu dziury w chodniku i występie kolejnej Dody na dożynkach. Duży wydawca wycenia moją pracę uznaniowo i za skarby świata nie chce ujawnić szczegółów wyceny.

                    ZUS płacę sobie sam. Do pracy używam własnego samochodu, własnego dyktafonu, komputera, aparatu, notesu i ołówka.
                    Na sprzęt zarobiłem fuchami na weselach. Nikczemne wypłaty znoszę bo nic innego nie umiem robić.
                      • Gość: korektorka Uśmialam się setnie, Belezzer, Ty w to wierzysz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 17:41
                        Kursy dobrego dziennikarstwa, ha ha ha
                        Jak będziesz doskonalił warsztat... ha ha ha
                        30 lat pracuję w tym zawodzie i jeszcze nie widziałam, żeby ktoś w lokalnej gazecie zrobił karierę, doskonaląc warsztat.
                        Powiem więcej, najlepiej zarabiającym dziennikarzem w redakcji, w której pracowałam przez wiele ostatnich lat, był najgłupszy dziennikarz (wszyscy się z niego śmieli, opowiadali sobie o różnych jego wpadkach), w dodatku nieumiejący poprawnie zdania sklecić, a korektorkom zadający pytania typu: "Żaba to przez 'rz', prawda?". Jego atutem był tupet, żeby nie powiedzieć chamstwo, przy zbieraniu materiałów. Jest nadal czołowym dziennikarzem tej gazety.
                        Drugi okaz - zastępca naczelnego. Nigdy nic nie wiedział, przekręcał nazwiska, nie umiał pisać, miał poważne kłopoty z obsługą komputera. Był zastępcą naczelnego ok. 8-10 lat, dopiero nowy naczelny się go pozbył.
                        Trzeci okaz to redaktor - niesamowity leń, zawsze wszystko robiący w ostatniej chwili. Każdy numer przygotowywany przez niego szedł do drukarni spóźniony. Został zastępcą nowego naczelnego.
                        Jeżeli Gwizdek chce dobrze zarabiać, niech się raczej skupi na szukaniu odpowiednich przyjaźni.
                    • Gość: yoyo Re: 429-1300zł (dziennikarz) IP: *.gprs.plus.pl 26.01.09, 18:18
                      Witaj w klubie. Pocieszę Cię. Pracowałem w dużych firmach branży
                      pismackiej i tam bywa podobnie. Tyle, że płacą więcej nieco. Teraz
                      mam podobnie. Piszę i płaca. Raz na trzy miesiące, raz na cztery.
                      Nie musze dodawać, że pracuję na czarno. Ocenia mnie prezes, który
                      był tokarzem i jakoś do łba mu nie przyjdzie, że pisanie to nie
                      praca wymierna aż tak jak się zdaje. Mam dwa fakultety i co z tego.
                      Nie zapisałem się do partii, bo cenię sobie stan swojego odbytu. I
                      żyję jak ostatni dziad. Kiedy laskawiemi coś rzucą, to spłacam
                      pożyczki od znajomych, bo dla banków tacy ludzie jak ja nie istnieją.
                • schaffhausen Re: A teraz sobie wyobraź... 25.01.09, 23:23
                  BRAWO;TO MI SIE NAPRAWDE PODOBA:kROTKA;CELNIE:JA ZYCZE MU ZE SWOJEJ
                  STRONY ZEBY WYRZUCILI GO Z "z tej pracy po studiach" a jezeli ma
                  kredyt, to niech bank wyrzuci go na ulice!!!! Jaki piekny liberal-do
                  komor gazowych i Gulagu tylko maly kroczek.
              • Gość: m Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.09, 23:20
                "Tym się różnimy. Zamiast wydawać na fajki, ubezpieczyliśmy się. I w przypadku
                najgorszego rodzina będzie miała za co żyć."

                Żebyś się czasem nie zdziwił, jak będziesz zmuszony skorzystać z tego
                ubezpieczenia.Otworzysz oczy szeroko i zobaczysz, ile jest na świecie kruczków
                prawnych których użyje twoja firma ubezpieczeniowa,żeby ci nic nie
                wypłacić.Czego ci oczywiście nie życzę.Pozdrowienia dla wszystkich wierzących w
                to,że w razie wypadku losowego firma ubezpieczeniowa o nich zadba.
                • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 09:56
                  Widzisz, potrafię czytać umowy ze zrozumieniem. Jestem prawnikiem i mnie złapią
                  na tym, że mi się nie chciało przeczytać umowy "bo było małym druczkiem" albo co
                  uwielbiam "panie, a kto by to czytał ...".

                  A to, że życie mi śmierci i wszystkiego najlepszego - dla odmiany jako agnostyk
                  życzę wam wszystkiego najlepszego.
                  • czarek.logan Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 10:24
                    Plosiak, jak czytam ciebie to się dziwie że jeszcze sie niebo nie
                    otworzyło i cię..
                    Napiszę ci czym ty się różnisz od tych ludzi
                    1. Myślisz że ty zawdzięczasz sobie wszystko, bo pokonczyłeś studia?
                    A kim są twoji rodzice, ile oni ci pomogli. pewnie juz od
                    podstawówki miałeś korepetycje, dodatkowe lekcje języka itd. Nie
                    wszystkich na to stać; nie wszyscy urodzili się w rodzinie
                    prawniczej. uwierz łatwiej jest zaczynać gdy nie musiśz wychodzić z
                    biedy. nie znam cie (i bardzo dobrze) ale napisz mi jak się myle co
                    do pomocy twoich rodziców i ich pomocy w twoim "doskonałym" życiu.
                    nie dziwie ci sie że z taką nienawiścia piszesz o innych skoro ty
                    nawet swoje dzieci będziesz płodził z ekonomicznego punktu widzenia.
                    tylko nie wychowuj ich na takich dupków jak ty, bo mogą ci z za 35
                    lat "z ekonomicznego punktu widzenia" podsunąć prospekt o eutanazji.
                    A zresztą co można się spodziewać po gościu o nicku "PROSIAK"
                    • Gość: aga Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 12:12
                      Wtrace sie na chwilke choc to nie do mnie pytanie? A gdzie Plosiak
                      napisal ze nic nie zawdziecza rodzicom? Zdecydowana wiekszosc osob,
                      ktore zadbalo o wlasna przyszlosc (wyksztalcenie, prace itd)
                      zawdziecza to rodzicom i ich rozsadkowi i rezygnacji z wielu rzeczy
                      aby zapewnic nam mozliwosc zdobycia kwalifikacji, ktore pozwola zyc
                      samodzielnie. A co myslisz o dzieciach tej pani z poczatku artykulu.
                      Jaka ona przyszlosc "zafunduje swoim dzieciom" ;-)

                      Prawda jest taka, ze wszyscy by chcieli miec, jak to ktos kiedys
                      trafnie okreslil, kaptalizm na stole tylko socjalizm w pracy. tylko
                      niektorzy z nas doskonale rozumieja ze takich cudow to nawet w
                      Erze...
                    • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:13
                      Rzadko piszę coś o sobie, ale niech ci będzie.

                      Pracowałem już w ogólniaku, w weekendy i w wakacje. Na studia dzienne się nie
                      dostałem, zresztą i tak nie miałby kto opłacić mi akademika, książek itd. Więc
                      jednocześnie pracowałem i studiowałem. Za dobre wyniki w nauce przeniosłem się
                      na dzienne studia, dzięki czemu 3k rocznie mogłem wydać na coś innego niż
                      czesne. W tym czasie ojciec zbankrutował i musiał sprzedać wszystko co miał,
                      łącznie z domem. Z narzeczoną wyjechaliśmy do UK, gdzie zasuwaliśmy fizycznie, a
                      po pracy uczyliśmy się do egzaminów na aplikacje. Po powrocie do kraju
                      dostaliśmy się na aplikację, bez żadnych koneksji, znajomości itd. Znaleźliśmy
                      pracę, wynajęliśmy mieszkanie. Udało się nawet wziąć kredyt mieszkaniowy. Po
                      nocach pisaliśmy uzasadnienia wyroków, bo w ciągu dnia albo praca, albo zajęcia
                      w sądach. i tak 3 lata. Zdaliśmy egzamin sędziowski na 5, ale państwo się
                      wypięło - nie ma asesorów, ale nowych ustaw też nie.

                      Finansowo nikt mi nie pomógł, był etap, że to ja wysyłałem pieniądze rodzicom.
                      Teraz też nie siedzę, nie płaczę, że mnie wydymano - po prostu pracuję jako
                      prawnik u kogoś, może nie zostanę sędzią, choć ja zrobiłem wszystko, co mogłem.

                      Mam mnóstwo znajomych, którym rodzice też nie pomagali, bo albo nie mogli, albo
                      nie chcieli. I wiem, że można. Ale trzeba chcieć.
                      • elinkan Re: A teraz sobie wyobraź... 27.01.09, 15:35
                        coś ty... rodzice ci nie pomagali nawet książeczek nie kupili?? a na studia to
                        się z wioszczyny przyjechało prawda? tata rolnik mama 7 klas i ty się ośmielasz
                        wymądrzać? tatuś nie ubezpieczył domu? musiał wyprzedać wszystko.. ojejej.. sam
                        sobie winien!!
                        patologia! na książki nie miał dla syna, dom stracił! jak tak można! a wystarczy
                        przecież chcieć... tylko chcieć...
                        w tym momencie kobieta z artykułu jest dużo LEPSZA od twoich rodziców, których
                        było dwoje- może ty sam byłeś jedynakiem- a ośmielasz się w ten sposób
                        komentować. będąc w zasadzie gorszy. bo ta pani ma dom. jej dzieci mają gdzie spać.
                        • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 28.01.09, 10:30
                          Nie wiesz nic o moich rodzicach i niech tak pozostanie. Nie udał im się biznes,
                          zrobili błędy, za które zapłacili wysoką cenę. Ryzyko jest wplecione w
                          działalność gospodarczą. Ale nigdy nie brali żadnego zasiłku, teraz stanęli na
                          nogi. Bo im się chciało dalej walczyć. Mogli sobie powiedzieć - mamy 50 lat,
                          czas na zasiłek. Niech nas utrzymują inni. Nie jest łatwo zaczynać od nowa w
                          takim wieku. Wiem, co czuje ojciec, gdy nie może pomóc synowi w studiowaniu,
                          matka, która nie ma za co wyprawić świąt.

                          Jednak można odbić się od dna, albo w nim tkwić i narzekać. Każdy ma wybór.
                          • echtom Ryzyko jest wplecione we wszystko 28.01.09, 10:49
                            - i działalność gospodarczą, i małżeństwo. Niektórym się nie udaje i
                            trudno ich za to potępiać. Bohaterka reportażu też nie wyciąga ręki
                            po zasiłek, tylko pracuje i stara się utrzymać dzieci z niewielkich
                            zarobków.
                  • good_man Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 13:15
                    plosiak - młody jestes to niepamiętasz tej piosenki :

                    "Myślisz może, że więcej coś znaczysz
                    Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
                    Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
                    Zaliczona matura na pięć
                    Są tacy - to nie żart,
                    dla których jesteś wart......"

                    wsłuchaj sie w słowa, szczególnie drugiej zwrotki...:)
                    pozdrowienia
                    • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:16
                      Też lubię ten kawałek. Nigdy nie oceniam ludzi po pieniądzach. Ale jeśli ktoś ma
                      dwójkę dzieci na utrzymaniu, narzeka na brak kasy i jednocześnie woli wydawać na
                      nałóg niż na dzieci, to bym go wsadził za to.
              • Gość: ja Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 08:13
                Moi rodzice i ich znajomi też się ubezpieczyli. Po 10 latach
                płacenia składek okazało się, że: w przypadku moich rodziców kwota
                wpłacona zmniejszyła się o 2/3 przy systematycznym wzroście składek -
                zrezygnowali. W przypadku ich znajomych: kwota zmniejszyła się o
                około 40%, a ubezpieczycielka zrobiła wielkie oczy, jak znajoma
                wspomniała jej, że ona wpłacała, żeby mieć dodatkową kasę do
                emerytury ("wie pani, przepisy się od tego czasu zmieniły, to co
                pani wpłaca, to na obsługę konta..."). I tak się zakończyła przygoda
                z dodatkowymi ubezpieczeniami.
              • Gość: Karkówka Stul pysk, trollu ! IP: *.chello.pl 26.01.09, 09:00
                Napisz jeszcze, ile zarabiasz i czym jeździsz inteligencie
                szpagatowy. Jesteś zwykłym forumowym trollem, a do tego chamem,
                który sprowadza życie do małego światka sobie podobnych trolli,
                które upajają się po pracy przy kawce cudzym nieszczęściem. Do
                pierwszej wpadki. Twoje myślenie niczym nie różni się od rozumowania
                korporacyjnego klonika, któremu wmówiono jedyną słuszną ideologię,
                która zaczyna i kończy się w boksie jakiegoś finansowego potworka,
                który wyciska takich frajerów jak ty co miesiąc mamiąc ich pensją,
                premią i służbową komórką. Twoje przekonanie o jedynie słusznych
                poglądach i jedynie właściwej i poprawnej drodze życiowej, którą
                tylko ty przecież obrałeś (a reszta to swołocz, którą należy zapewne
                w twoim mniemaniu zagazować albo wysłać na Madagaskar)zweryfikuje
                życie, jak cię, kukiełko całująca identyfikator z napisem "sales
                manager" albo inne takie gó..., zredukują w związku z obtrąbionym
                kryzysem, albo firma ci splajtuje, żona kopnie cię w zadek, a
                dzieciak trafi na dołek za palenie blantów. A ubezpieczenie? Mam
                nadzieję, że jak przyjdzie co do czego wykażą się jak zwykle
                inicjatywą znajdując jakiś szczegół, który wykluczy wypłatę sumy,
                która, jak twierdzisz, ma ci zapewnić wygodną egzystencję. Bo życie
                to nie jest prosty rachunek. Dopóki takie tłuki umysłowe i mentalne
                jak ty nie zrozumieją, że cywilizacja opiera się na równowadze sił
                fizycznych, psychicznych i umysłowych, co nie polega na
                wyprodukowaniu narodu za narodem, w którym każdy ma mgr-a przed
                nazwiskiem, dopóty ten kraj będzie wyglądał tak, jak wygląda.
                Marność nad marnościami.
                • plosiak Re: Stul pysk, trollu ! 26.01.09, 10:09
                  Hehe. Spójrz na język, którym się posługujesz, ochłoń i powiedz, kto jest trollem ?

                  Moje poglądy są liberalne. Ciężko pracuję wraz z żoną na to co mamy. Spłacamy
                  kredyty, jeździmy 10-letnim samochodem i dopiero myślimy o dzieciach. Żyjemy na
                  takim poziomie, na który nas stać. Dookoła obserwuję mnóstwo ludzi, którzy w
                  wieku 20 lat porobili dzieci, ich związki się porozpadały (trudno, wszak "miłość
                  życia" poznana w dyskotece czy po miesiącu spotykania rzadko kiedy trwa po
                  grobową deskę). Większość z tych ludzi obrało drogę życia jako pasożyty. Żyją z
                  zasiłków, albo pracują maksymalnie 8 godzin.

                  Rozumiem, że dyrektor zarabiający 10k zł może sobie pozwolić na swobodne życie.
                  Ale większość z nas musi ciężko pracować.

                  Szanuję każdego uczciwie pracującego człowieka, który dba o swoją rodzinę.
                  • Gość: Karkówka Re: Stul pysk, trollu ! IP: *.chello.pl 26.01.09, 10:39
                    Język jest tylko narzędziem. A umiejętność posługiwania się nim
                    bronią niebezpieczną. Nie ważne przy tym, czy piszesz grzecznie czy
                    nie przebierasz w słowach - możesz kogoś zabić słowami albo tak mu
                    uprzykrzyć życie, że naprawdę uwierzy w te bzdury, które tu na forum
                    wypisujesz. Otóż wiedz, że zdecydowana większość społczeństwa żyje
                    skromnie i nie zasysa pieniędzy z opieki społecznej. Nie pije też na
                    umór ani nie wypala 3 paczek papierosów dziennie, nie płodzi dzieci
                    bez umiaru, nie kradnie, nie oszukuje... Jest też kwestią wyboru
                    twojego lub mojego, innych...czy wolisz wspierać drobnych żulików
                    pobierających parę złotych zasiłku czy krwiopijczą władzę, która
                    zagospodarowuje twoje podatki na swoje premie, choć nie widać
                    efektów jej pracy. Aktualnie wspierasz jedną i drugą grupę
                    społeczną, problem w tym, że władza pobiera o wiele większy
                    haracz...i tak znowu oparliśmy się o politykę (innym razem skończymy
                    na dupie i filozofii gołej baby). Nie wiem tylko, czemu ciągle
                    słyszę, że nie korzystanie z zasiłków, wszelkich bonusów to
                    frajerstwo w czystej postaci. Ten kraj jest chory, z jednej strony
                    ten, kto kombinuje i cycka władzę na pieniądze jest gość, a ty
                    piszesz, że to patologia.
                  • rikol Re: Stul pysk, trollu ! 26.01.09, 11:57
                    8 godzin pracy dziennie to malo? A ile maja pracowac? 16? Jak zamierzasz
                    wychowywac dzieci pracujac od rana do wieczora? Zreszta po co ci one? Po co
                    takie dzieci sprowadzac na swiat? Zeby zyly w rozbitej rodzinie?
                    • plosiak Re: Stul pysk, trollu ! 26.01.09, 20:20
                      A ty uważasz, że 8 godzin dziennie to wystarczająco, żeby utrzymać rodzinę ?
                      Znam takich, co to w życiu się nie pobrudzą dodatkowa pracą. Wolą powiedzieć
                      dzieciom, że nie pojadą na wakacje, bo szef mało płaci.

                      Bardzo bym chciał, żeby każda praca dawała każdemu utrzymanie na przyzwoitym
                      poziomie. Ale skoro nie żyjemy w bajce - to albo się zasuwa dla dobra rodziny,
                      albo udaje, że wszystko gra i obwinia wszystkich dookoła.
                  • Gość: lenia Re: Stul pysk, trollu ! IP: *.knc.pl 06.03.09, 20:40
                    Też mam takiego szefa, który uważa, że 8 godzin pracy dziennie to za mało.
                    Rodzina, zdrowie, sen, hobby - to nie ma znaczenia, powinniśmy tyrać na okrągło,
                    z roboty w ogóle nie wychodzić. Rzygać mi się chce gdy słyszę peany na cześć
                    takiego stylu życia: jaki to jestem dzielny, bo tylko pracuję, pracuję, biorę
                    kredyty, spłacam kredyty, na dzieci nie mam czasu, dla rodziców nie mam czasu,
                    na przyjaciół nie mam czasu. A najgorsze, gdy zmusza się do takiego życia
                    innych, żeby firma miała lepszą pozycję w rankingu
              • Gość: blood Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 26.01.09, 10:44
                Plosiak, jesteś parszywym głupim bucem. Jeśli cię spotkam i rozpoznam to cię
                zleję jak psa.

                Wyobraź sobie że żyjesz w wymarzonych przez ciebie warunkach gdzie nie ma
                żadnego "socjalu". Twój i twojego rodzeństwa ojciec ma dobry zawód i dobrze
                zarabia. Żyjecie sobie we względnym dostatku. Ale potem dzieje się coś złego.
                Ojciec umiera albo traci rozum i zamiast zajmować się rodziną wszystko przepija
                a potem ucieka w siną dal. Zostajecie sami z matką która zarabia najniższą. Co
                ma teraz twoja matka zrobić, powiesić się i odkręcić gaz czy próbować utrzymać
                siebie i dzieci z pensji?
                • columbic Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 11:04
                  Gość portalu: blood napisał(a):

                  > Plosiak, jesteś parszywym głupim bucem. Jeśli cię spotkam i
                  rozpoznam to cię
                  > zleję jak psa.
                  >
                  > Wyobraź sobie że żyjesz w wymarzonych przez ciebie warunkach gdzie
                  nie ma
                  > żadnego "socjalu". Twój i twojego rodzeństwa ojciec ma dobry zawód
                  i dobrze
                  > zarabia. Żyjecie sobie we względnym dostatku. Ale potem dzieje się
                  coś złego.
                  > Ojciec umiera albo traci rozum i zamiast zajmować się rodziną
                  wszystko przepij
                  > a
                  > a potem ucieka w siną dal. Zostajecie sami z matką która zarabia
                  najniższą. Co
                  > ma teraz twoja matka zrobić, powiesić się i odkręcić gaz czy
                  próbować utrzymać
                  > siebie i dzieci z pensji?

                  Jest tylko mały szkopuł. Taki przypadek to 1 na 1000 przypadków
                  biednych ludzi. Biednym to zwykle jest się z wyboru lub z głupoty.
                  Czy takie biedne dziecko z pgr nie może nazbierac grzybów, jagód,
                  potem je sprzedac, kupic bilet choćby do wiekszego miasta i tam
                  zarabiać? Choćby pracujac w biedronce? Ale przeciez łatwiej nażreć
                  się za socjal z mopsu i obejrzeć świat wg kiepskich, piwko pod
                  sklepem wypić.

                  Kto pije piwo pod sklepem, wódkę, pali papierosy? Biedne dziadostwo.
                  I nie rozumiem co tak na tego plosiaka najeżdzasz, ja uważam
                  podobnie jak on. Te niezaradne jednostki, przekazujace z pokolenia
                  na pokolenie biede i patologie powinno się sterylizowac, jak jeszcze
                  niedawno cyganów w szwecji. Sterylizować, skończyc z zakłąmaną
                  poprawnością polityczną. Ile mozna utrzymywac te zdegenerowane hordy
                  pasożytów.
                  • columbic trzeba jasno postawić sprawę 26.01.09, 11:12

                    Praca jest tyle warta, na ile wyceniają ją inni. Jeśli praca
                    sprzątaczki kosztuje x zł, to znaczy że taką wartosć ustalił rynek.
                    Jeśłi byłoby za mało sprzątaczek, to wartość byłaby wieksza y, a
                    jeśłi za dużo to mniejsza z. A jeśłi nie pasuje praca sprzątaczki za
                    x zł, to załóż firmę i pracuj jako konsultant finansowy, tam
                    wystarczy wiedza na poziomie sprzątaczki (vide: open finanse i ich
                    specjalisci).

                    Skoro chirurg zarabia tyle co sprzątaczka x 1000, to znaczy, że
                    jest tyle wart. Jeśłi chcesz być chirurgiem, to skończ studia, zrób
                    specjalizację i tez będziesz tyle zarabiać. Jak chirurgów zacznie
                    byc nadmiar, to cena ich pracy zmaleje.

                    I nie ma co dorabiać ideologii do nieudacznictwa , lenistwa i
                    głupoty. A często do trzech w jednym.
                    • ezavv Re: trzeba jasno postawić sprawę 26.01.09, 11:46
                      Witam,
                      sądzę, że osoba jest "chirurgiem" lub wyszła z "pałaców", bez tych najmniej
                      zarabiających nie ma pracy innych. Nie sądzę, by osoby o najniższych dochodach
                      oczekiwały płac, które pozwalałyby kupować codziennie Maybacha. Chcą żyć godnie,
                      zarabiać godziwie. Relacje płacowe w Polsce nijak się mają do cen, do kosztów
                      utrzymania. Chirurg, prawnik, a obecnie i wykładowca akademicki - młody, to
                      najczęściej zatrudniony w ramach nepotyzmu dzieciak (syn lub córka) niemający
                      wielkiego rozumku, wiedzy (najstarsze roczniki akademickie mają niejednokrotnie
                      większy zasób wiedzy) z pełnym arogancji tupetem. Tu raczej (po wypowiedzi
                      sądząc) gwiazdorstwo i siusiakowata wilczkowatość wychodzi. Pace w polskich
                      firmach są w większości kiepskie, zamiast podwyżek są obniżki, cięcia kosztów
                      (praca, pracownik, to koszt), które właściciel, jego bmw apologeta będzie
                      wykonywał. Szereg firm zwalnia w ramach dobrowolnych odejść kompetentnych w
                      większości pracowników, zamieniając ich młodziakami z outsourcingu - praca ta
                      sama, miejsce, zakres, tylko kasiora nędzna. Sprzątanie jest w każdym kraju
                      najmniej płatne, jednakże nie ma tam tak kiepskiego systemu fiskalnego, jak w
                      Polsce (niewielkie, nijakie koszty uzyskania, niska wolna kwota, chora skala
                      podatkowa z forsowanym liniowym, którego nie ma w żadnym kraju, rozwiniętym -
                      powołano takie systemy w krajach postsowieckich - bez prorodzinnych,
                      prostymulacyjnych ulg).

                      Zatem bambus czas odłożyć i zacząć mówić sensownie. Myślenie nie boli, choć jest
                      ciężkie. Prawda, szczególnie jełopa boli i to bardzo, szczególnie jełopa na
                      eksponowanym stanowisku (...). Bardzo się rzuca i obnosi ze swą pseudo mądrością
                      i wali na oślep byle wyrzucić, zmusić do odejścia osoby, które im w oczy
                      powiedziały prawdę dotyczy to szczególnie małolatów (starzejące się wilczki,
                      którym na kark zaczynają wchodzić młodsze, jeszcze bardziej niekompetentne, a
                      zgryźliwe)
                        • zigzaur Re: trzeba jasno postawić sprawę 26.01.09, 13:55
                          Są cztery przyczyny niskich (realnych) zarobów w Polsce:
                          1. CIT
                          2. PIT
                          3. ZUS
                          4. VAT

                          Dodatkowe wyjaśnienie do punktu 4: Jeśli dostajesz na rękę 1220 zł (nieważne,
                          czy miesięcznie, czy tygodniowo, czy dziennie), to za te pieniądze kupisz towary
                          i usługi warte tylko 1000 zł. 220 zł przepada.
                        • plosiak Re: trzeba jasno postawić sprawę 26.01.09, 20:29
                          To zróbmy minimalną na poziomie 3 zł netto. Wystarczy ?

                          Na pewno wystarczy, by zabić większość firm. Bo nikt nie kupi chleba za 5 zł,
                          gdy piekarz będzie chciał zarabiać przynajmniej minimalną. Itd.

                          A może dodrukować pieniążków ? Na początek każdemu choć ze 100 tys. ? ;)
                  • echtom Znowu pomylenie pojęć 26.01.09, 11:38
                    Nie rozmawiamy o tych, którzy żrą i chleją piwo za socjal z mopsu,
                    tylko o ludziach, którzy PRACUJĄ, a mimo to żyją na poziomie minimum
                    socjalnego. Przyczyny tego są różne i nie zawsze przez nich
                    zawinione.
                    Ktoś wspomniał o tym, że płace reguluje rynek. Nie do końca - część
                    płac i miejsc pracy jest np. wymuszana przez agresywne związki
                    zawodowe. A część jest uznaniowa - prywatny pracodawca może płacić
                    ludziom tyle, ile mu się podoba, a "rynkowa wycena" ich pracy wynika
                    czasem np. z aktualnego wskaźnika bezrobocia (inaczej mówiąc, jak
                    ludzie są pod ścianą, można im zapłacić 800 złotych i nie
                    zaprotestują). A nie słyszałeś o tym, że niektórzy mają na umowie
                    najniższą krajową, a resztę dostają w kopercie "pod stołem"? To
                    nawet nieźle działa, dopóki nie przytrafi się wypadek, a po nim
                    renta naliczona z najniższej pensji.
                    Życie pisze naprawdę mnóstwo scenariuszy i nie wszystko jesteśmy w
                    stanie do końca zaplanować i przewidzieć. W 1929 roku niedawni
                    milionerzy popełniali samobójstwa albo ustawiali się w kolejce po
                    talerz darmowej zupy.
                    • Gość: wojtec Re: Znowu pomylenie pojęć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 11:47
                      a jak myslisz czemu jest najnizsza krajowa a reszta pod stolem?
                      1. Bo pracodawca nie lubi dorabiac zusu(I SLUSZNIE)
                      2. Bo pracownik nie lubi dorabiac zusu(I ROWNIEZ SŁUSZNIE)

                      i w jednym i w drugim przypadku jest tak bo sa za wysokie podatki i
                      istnieje bledne z gory zalozenie ze lud to stado baranow i sobie nie
                      poradzi i tylko cudowy zus zapewni im byt na przyszlosc.
                      a takiego wała. Mój cel zycia to jak najmniej oddać zusowi, sam
                      lepiej zainwestuje moje pieniadze i zadbam o swoja przyszlosc. A jak
                      liczysz na cos z zusu to jestes dla mnie szalony. Pozdrawiam
                  • Gość: blood Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 26.01.09, 11:47
                    Odpowiadasz na:

                    > Jest tylko mały szkopuł. Taki przypadek to 1 na 1000 przypadków
                    > biednych ludzi. Biednym to zwykle jest się z wyboru lub z głupoty.

                    Głupoty piszesz. Jasna, jeden człowiek na tysiąc jest biedny nie ze swojej winy.
                    W społeczeństwie polskim przecież prawie nie ma alkoholików, hazardzistów,
                    zwykłych głupców a wypadki na drogach czy w pracy się prawie nigdy zdarzają. Do
                    tego w zakładach pracy nie ma nigdy zwolnień i restrukturyzacji a płacone pensje
                    są wystarczająco wysokie aby ludzie mogli godnie żyć.

                    Ech, pod ścianą bym was ustawił i załatwił sprawę jedną serią ze szmajsera.
                    Jesteście zwykłym ścierwem a nie liberałami.
                  • Gość: Anna Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.eimperium.pl 26.01.09, 12:36
                    Uśmiałam się. Czyli biedne dziecko z pgr-u powinno pracować. Ma
                    łazić po lesie, zbierać jagody i grzyby (one rosną tylko sezonowo),
                    ma je sprzedawać nie wiadomo komu, bo większość takich miejsc jest
                    odiolowana od świata. Powiedz mi tylko... przed czy po szkole to
                    dziecko ma pracować? A może dzieci z byłych pegerów nie powinny
                    chodzić do szkoły?
                    • columbic Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 13:01
                      Gość portalu: Anna napisał(a):

                      > Uśmiałam się. Czyli biedne dziecko z pgr-u powinno pracować. Ma
                      > łazić po lesie, zbierać jagody i grzyby (one rosną tylko
                      sezonowo),
                      > ma je sprzedawać nie wiadomo komu, bo większość takich miejsc jest
                      > odiolowana od świata. Powiedz mi tylko... przed czy po szkole to
                      > dziecko ma pracować? A może dzieci z byłych pegerów nie powinny
                      > chodzić do szkoły?

                      Nie po szkole i nie przed tylko w wakacje , sama pisałaś że jagody i
                      grzyby rosną sezonowo. Sam kiedyś cała podstawówkę (8 sezonów)
                      zbierałem kurki i jagody , a zarobione pieniądze zbierałem na
                      później. Miałem książeczkę PKO dla niepełnoletnich i dało się. Nie
                      przepiłem na piwie, nie wydałem na ubrania, tylko zbierałem, za te
                      pieniądze w roku szkolnym kupowałem do szkolnego sklepiku towar, i
                      zarabiałem. Po liceum poszedłem na dzienne studia. Dostałem
                      socjalne, do tego miałem stypendium. Poza tym jeszcze przepisywałem
                      tekst na komputerze. Dało się. Skończyłem studia, teraz jestem na
                      prostej.

                      A moim kolegom z bloku nie chciało się. Jeden juz siedzi, drugi
                      niedawno wyszedł, kwestia czasu jak wróci. Piwko, nic nierobienie.
                      Ale jak ja rano szedłem do lasu, to oni spali. Jak ja wieczorek
                      uczyłem się , to oni siedzieli pod blokiem. A teraz jak mają dostep
                      do internetu, to piszą że im źle. I jeszcz emaja do mnie pretensje,
                      ze sie noszę, bo nie chce sz nimi gadac, jak odwiedzam rodziców. A o
                      czym gadać z takimi bezrozumnym bydłem? Dam im czasem na piwo, niech
                      mają coś z życia. A i jeszcze jedno. Pracy nie ma, roboty nie ma
                      jeden z drugim . ale zdazył się już rozmnożyć. I mają tak po 2, 3
                      dzieci, żona tez nie pracuje. Na gumke nie starczyło, bo piwo trzeba
                      było kupić?
                        • columbic Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 13:27
                          Gość portalu: klm napisał(a):

                          > Jesli cos piszesz to badz konsekwentny. Piszesz, zeby zbierac
                          grzyby. Ok. A
                          > potem taki czlowiek moze isc do pracy do Biedronki. Ale tam zarobi
                          1500 zl. I
                          > dla ciebie i plosiaka bedzie nierobem. To jak to w koncu jest?

                          Po kolei. Na wszystko jest czas i miesjce.

                          Najpierw zbierasz grzyby. Za pieniadze za grzyby jedziesz do
                          większego miasta, wynajmujesz pokój, idziesz pracowac do biedronki.
                          w międzyczasie czegoś szukasz (meża, lepszej pracy). Albo idziesz na
                          studia dzienne. Łapiesz socjal. naukowe, dorabiasz jako opiekunka
                          albo sie k.urwisz. Wedle życzenia, co kto lubi. W każdym razie
                          rozwijasz się zamiast gnic w pgrze.
                            • columbic Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 16:07
                              Gość portalu: ola napisał(a):

                              > pieniądze za grzyby, to mu nawet na bilet nie wystarczą! No może
                              jak by tak
                              > zbierał cały sezon...

                              Nie przesadzaj, kilo kurek to jakies 10 zł. 5 kg zbierzesz w ciągu 3-
                              5 dni maksymalnie. Chyba że będziesz leżec w lesie pół dnia, bo
                              nóżki bolą.
                              Poza tym grzyby to tylko przykłąd. Możesz drzewa narabac, możesz
                              samochody myć. Ostatecznie możesz nawet ukraść. O swoje trzeba
                              walczyć


                          • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:35
                            Żadna praca nie hańbi. W Biedronce pracując 8h dziennie zarobisz ok. 1500 zł, to
                            jest etap rozwoju - podobnie jak praca w KFC. Możesz zrobić prawo jazdy i po
                            godzinach np. rozwozić pizzę. Inwestujesz w siebie, aż wskakujesz na wyższy
                            poziom. Możliwości jest wiele, ale na pewno pracując na początku 8 godzin będzie
                            ciężko do czegoś dojść. No chyba, że ktoś jest superzdolny i od razu się o niego
                            pracodawcy zabijają. Ale takich nie ma zbyt wielu. Reszta musi więcej pracować.
                      • wojtusz Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 14:14
                        Podatki, sładki, fundusze itd. oczywiście miałeś na birząco opłacone.
                        Rozumiem, że jako przykładny i przworządny obywatel, REGON i NIP
                        załatwiłeś przed robieiem tych Twoich geszewtów?
                        ;)
                  • Gość: nick Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 16:28
                    naprawdę nie rozumiesz różnicy czy jesteś takim gnojem? W artykule
                    mowa jest nie o marginesie a o ludziach biednych. Czy któryś z nich
                    się skarży? Dziennikarz go zapytał, to wiadomo, że odpowiedział, że
                    mu ciężko, przecież 1000 to nie kokosy. I wara ci od ich papierosów
                    kupionych za ich własne pieniądze
                    • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:38
                      Dla mnie matka mająca na utrzymaniu dzieci, zarabiająca 1000 zł i jednocześnie
                      wydająca 150 zł na fajki to margines.

                      Podobnie jak ojciec, który domaga się od syna, by ten niezwłocznie po skończeniu
                      studiów mu pomagał.

                      Szanuję uczciwą pracę, ale gardzę ludźmi, którzy ponad własne dzieci
                      przedkładają wygodę i nałogi.
                • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:25
                  Słyszałeś o ubezpieczeniach ? Albo o rentach ? Nie jestem szaleńcem - renty
                  muszą być. Właśnie po to, by pomagać w takich akademickich przykładach. Ale w
                  Polsce rencistów jest więcej niż w połowie UE razem wziętej. To właśnie tacy
                  ludzie grabią ten kraj, uczą swoje dzieci, jak przeżyć za minimum, nic nie
                  robiąc, może poza kolejnymi rzeszami potomstwa.

                  Do rencistów dodaj wcześniejszych emerytów, wszystkich bezrobotnych, samotne
                  matki z dziećmi i okazuje się, że większość społeczeństwa żyje z tego, co
                  zarobią ci, którzy ciężko pracują.
              • zigzaur Wzięte z życia: 26.01.09, 13:42
                Przyfabryczne osiedle, robotnicze blokowisko, po padniętym zakładzie niegdyś
                produkującym sprzęt dla LWP i krasnoj armii. Wielu bezrobotnych.

                Prosty człowiek, po zawodówce, wraz z żoną otwiera prymitywny interes: sklep z
                tanią odzieżą, przewozy busikiem itd. Ale oboje pracują i kształcą dzieci.

                Pobliscy menele, niegdyś podobni tokarze czy spawacze, podchodzą z żebraniem
                "miszczu daj dwa zeta!". Pracowity człowiek początkowo dawał ale potem przestał.
                Zaczął żądać przynajmniej odśnieżenia chodnika czy umycia samochodu. Efekt był
                taki, że jeden z żebrających mył samochód, pozostali się z niego śmiali, że
                pracuje u "kapitalisty".
              • Gość: Olo Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.tp.unicity.pl 28.01.09, 21:26
                Taki cwaniak jesteś, a jednak taki naiwny. Czytałeś wogóle tą swoją
                umowę ubezpieczenia? Żeby twoja żona zobaczyła jakieś pieniądze, to
                będziesz musiał mieć wypadek w bardzo "szczęśliwych"
                okolicznościach. Ubezpieczenia są dla naiwych. Przynajmniej te na
                życie. Tam jest tyle paragrafów wykluczających, że twoja żona całą
                sumę ubezpieczenia wyda na prawników i procesy, żeby ją dostać.
                I jeszcze jedno pytanie odnośnie twojej "zaradności" życiowej. Skoro
                nie masz dzieci - to skąd masz dokładne dane ile one kosztują. I
                skąd masz pewność, że koszt ich utrzymania w trakcie ich
                wychowywania nie wzrośnie na tyle, że Cię to nie przerośnie?
                Wszystko mówisz da się zaplanować i przewidzieć. To powiedz mi
                dzieciaku jaka będzie za miesiąc pogoda.
            • Gość: Michał Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.09, 17:07
              > A dlatego, że jak szła do szkoły 20 lat temu, to komuna była i
              > nikt nie wiedział jak to jest żyć na "wolnym rynku". Jak
              > wychodziła za mąż i miała te dzieci, to pewnie zakłady jeszcze
              > nieźle prosperowały i nikt nie znał słowa "restrukturyzacja",
              > czyli wyrzucanie ludzi na bruk.

              I to jest chyba sedno problemu. Zmiana ustroju oznacza konieczność dostosowania
              się. Do tego trzeba mieć trochę elastyczności, trochę pracowitości i czasem też
              trochę szczęścia. Nie ma co się oszukiwać, nie wszystkim dostosować się udało.

              I to nie jest prawda, że o takich ludzi państwo teraz nie dba. Dba, tylko mniej
              niż wcześniej. A więc oczywiście znajdzie się grupa ludzi, którym jest teraz gorzej.
              • kretynofil Blablablabla... 26.01.09, 09:06
                Generalnie nie chce mi sie komentowac bredni plosiaka, bo to maly szczur z
                awansu spolecznego, od ktorego na kilometr czuc kompleksem
                dorobkiewicza-prowincjusza. Wiele razy nazwalem go na forum kretynem i kazdy
                kolejny kontakt z jego wypowiedziami utwierdza mnie tylko w przekonaniu, ze nie
                mylilem sie.

                Odnosnie Twojej wypowiedzi, nessie-jp:

                > Nawet wtedy
                • gate.of.delirium Czy kretyni naprawdę sami się rodzą ? 26.01.09, 10:00
                  kretynofil napisał:

                  Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ogólnie odnoszę
                  wrażenie, że chyba gdzieś jest uruchomiona tajna fabryka produkująca
                  idiotów, którzy bez kontroli jakości wypuszczani są na rynek.
                  Nie przekonasz ich Kretynofilu, ani nie wlejesz odrobiny kropli
                  oleju do pustych łbów ale... dobrze, że zabierasz głos.
                  Twoje posty czytam z przyjemnością.
                  Pozdrawiam
                  NN
                  • olala84 Re: Czy kretyni naprawdę sami się rodzą ? 26.01.09, 10:56
                    Tak czytam wypowiedzi na tym forum i mam wrażenie, że świat się nagle zrobił
                    czarno-biały...

                    Co do zasady - sprzątaczka i palacz w kotłowni są zawodami bardzo potrzebnymi w
                    każdym społeczeństwie i powinny być opłacane tak, aby osoby je wykonujące mogły
                    godziwie żyć. A problem dotyczy raczej tego, co to GODZIWIE oznacza. Gdzie jest
                    granica biedy? Kogo uznać za biednego? Bo ja mam wrażenie, że wg GW biedny jest
                    każdy, kto chciałby mieć więcej.

                    • kretynofil Prosta odpowiedz na to pytanie: 26.01.09, 11:01
                      Biedny jest kazdy, kto nie jest w stanie zaspokoic swoich wszystkich potrzeb
                      podstawowych. Poczytaj o tym na wiki:

                      pl.wikipedia.org/wiki/Bieda

                      I teraz popatrz - osoba, ktora zarabia najnizsza krajowa i ma na utrzymaniu
                      dwojke dzieci musi nieustannie lawirowac pomiedzy tymi potrzebami, realizujac
                      tylko niektore z nich.

                      Juz zrozumiala?
                      • Gość: Pisowiec Re: Prosta odpowiedz na to pytanie: IP: *.19.165.1.osk.enformatic.pl 26.01.09, 16:32
                        Moją podstawową potrzebą jest posiadanie mercedesa S-klasse. Ty nie
                        jesteś kretynofilem tylko zwykłym kretynem. Mówisz nie swoim
                        językiem tylko regułkami gdzieś wyczytanymi . Zacznij używac mózgu
                        człowieku. Jakby się spytac Polaków to poowa by powiedziała, że jest
                        biedna wg. Twojej definicji. Dzisiaj osoba zarabiająca minimalną
                        pensję żyje na poziomie wyższym niż część polskich królów. Dlatego
                        dyskusja nie powinna toczyć się wokół tego kto jest biedny a kto
                        nie, bo to jest względne.
                        • smok_sielski Re: Prosta odpowiedz na to pytanie: 22.02.09, 09:24
                          > Moją podstawową potrzebą jest posiadanie mercedesa S-klasse

                          Wymadrzasz sie, a do definicji "biedy" nawet nie zajrzales. Zacytuje wiec:

                          Bieda (ubóstwo) - to pojęcie ekonomiczne i socjologiczne opisujące brak
                          dostatecznych środków materialnych dla zaspokojenia potrzeb jednostki, w
                          szczególności w zakresie: jedzenia, schronienia, ubrania, transportu i
                          podstawowych potrzeb kulturalnych i społecznych.

                          Koniec cytatu.
                          Nie ma tu nic o mercedesie. Jest natomiast o tym, ze czlowiek nie jest biedny
                          jesl moze kupic jedzenie, zaplacic czynsz i kupic ubranie, stac go na bilet
                          autobusowy, a czasem na kino i tydzien wakacji.
                          smok
                • plosiak Re: Blablablabla... 26.01.09, 10:12
                  Widzisz malutki człowieczku. Potrafisz tylko wyzywać innych od debili, kretynów
                  itd. Zero merytorycznych argumentów, masz wrażenie, że jesteś lepszy od innych i
                  możesz ich oceniać.

                  Najgorzej, jak się komuś coś wydaje.
                  • kretynofil Ooo, to mowi :) 26.01.09, 10:46
                    > Widzisz malutki człowieczku.

                    Tak, jestem malym czlowiekiem - z wszyskimi jego wadami. Przynajmniej zdaje
                    sobie z tego sprawe :)

                    > Potrafisz tylko wyzywać innych od debili, kretynów itd.

                    Potrafie jeszcze wyzwac ich od nowych ruskich, mend, ku*asow itd. Wbrew pozorom
                    moge znacznie wiecej.

                    > Zero merytorycznych argumentów

                    To znaczy jakich? Moje argumenty dotyczyly tylko PRAWDOPODOBIENSTWA tego, ze
                    Twoja i Nessie ocena osob opisanych w artykule jest bledna i krzywdzaca. Jaki
                    "merytoryczny argument" wyobrazasz sobie w takiej sytuacji? Krysztalowa kule?

                    > masz wrażenie, że jesteś lepszy od innych i możesz ich oceniać.

                    Wybacz, synek, ale teraz to juz padlem ze smiechu.

                    Zacznijmy od tego, ze to Ty postawiles sie w roli sedziego, ktory ma prawo
                    krytykowac ludzi, ktorzy moze po prostu mieli pecha, moze byli mniej zaradni,
                    albo mieli gorszy start. Ja tylko wytknalem blad w Twoim rozumowaniu i podalem
                    kilka prostych, hipotetycznych scenariuszy, ktore moga tlumaczyc dlaczego
                    sytuacja tych ludzi nie jest ich wina.

                    > Najgorzej, jak się komuś coś wydaje.

                    Jestem pod wrazeniem Twojej samokrytyki. Naprawde :)
                    • plosiak Re: Ooo, to mowi :) 26.01.09, 20:44
                      To, że potrafisz wyzwać mnie na 200 sposobów nie robi na mnie wrażenia. I
                      zapewniam cię, że na nikim myślącym również.

                      Najłatwiej zwalić wszystko na pecha, mniejsze zdolności - zapomniałeś napisać o
                      mafii, przekupnych sądach, niedouczonych nauczycielach, gwałcących rodzicach,
                      wszystkich klęskach żywiołowych i chorobach genetycznych.

                      Do ciebie nie dociera, że kobieta wydająca 1/6 minimalnych zarobków na papierosy
                      jest okazem debilizmu i braku odpowiedzialności za dzieci ?
                • nessie-jp Re: Blablablabla... 26.01.09, 13:33
                  > Bardzo fajnie - pod warunkiem, ze bedziesz w stanie udowodnic, ze te skladki
                  > byly oplacane. Pewnie sobie myslisz, ze to dziala tak, ze idziesz do ZUS, tam
                  > pani klika w kompjuterku i bach, zrobione.

                  Nie, jako osoba prowadząca własną działalność doskonale wiem, jak to wygląda.
                  Mam całą dokumentację w domu
            • andrzejto1 Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 08:40
              tw.zenek napisał:

              > Że jak już będziecie mieli te "odpowiedzialnie" spłodzone dzieci, to wpadniesz
              > pod samochód, a żony firma zbankrutuje. Pożali się kobita na forum, a tu
              > przyjdzie taki "plosiak" i napisze jej, że: "trzeba było..."
              >
              Wystarcz się ubezpieczyć na życie. Nie są to jakieś nie wiadomo jakie koszty. Poza tym dzieci dostają rentę rodzinną. która akurat jest opłacana w skłądkach ZUS, tak samo w przypadku bankructwa firmy. Są zasiłki płacone z Funduszu Pracy i też w składkach ZUS.
              > plosiak napisał:
              >
              > > Do tego dzieci na utrzymaniu. Rzygać mi się chce, jak czytam tego rodzaju
              > > historie. Dlaczego kobiety nie myślą i nie zdobywają wykształcenia,
              > > kwalifikacji, zanim zaczną hurtowo rodzić dzieci ???
              >
              > A dlatego, że jak szła do szkoły 20 lat temu, to komuna była i nikt nie wiedzia
              > ł
              > jak to jest żyć na "wolnym rynku". Jak wychodziła za mąż i miała te dzieci, to
              > pewnie zakłady jeszcze nieźle prosperowały i nikt nie znał słowa
              > "restrukturyzacja", czyli wyrzucanie ludzi na bruk.

              20 lta temu to już komuny nie było jesli już. Było gorzej, bo Zasiłki dla bezrobotnych były płacone latami bez jakiejkolwiek weryfikacji....
          • stapek65 Re: Pracujący a raczej niepracujący 23.01.09, 11:39
            Chcę przypomnieć wam pracujący bogacze wykonujący prace wirtualne
            jak marketing czyli wciskanie ludziom rzeczy niepotrzebnych a
            toksycznych dla środowiska lub prawnik sam wymyślający tony
            przepisów szkodzących ludziom broniący patologicznego systemu
            aplikacji jak niepodległości lub technolog opracowujący
            uzależniające dodatki do tytoniu żeby koncernowi stwożyć klientów na
            całe życie albo bankowiec doprowadzający swą pazernością bank do
            ruiny że pracujący biedni w odróżnieniu od was wykonują prace realne
            a wasza nienawiść do nich wynika ze strachu że jak oni się wystarczy
            biernie zbuntują to wasz wirtualny świat się zawali a kto kogo
            okrada wy jeżdżącysamochdami osobowymi emitujecie wielokrotnie
            więcej trucizn niż oni a za szkody zdrowotne nie płacicie im żadnych
            odszkodowań wy twożycie korki w mieście a oni jadąc komunikacją
            zbiorową tracą przez was czas nie dostajac żadnych odszkodowań wy
            macie większą siłe przebicia itworzycie prawo preferujące wasz
            toksyczny tryb życia na szczęście jest pewna sprawiedliwość na
            świecie wy stojąs w korkach macie znacznie większe stężenie tlenków
            azotu i innych gazów trujących niż ci idący chodnikiem którymi
            gardzicie a dużo wysiłku fizycznego a mało umysłowego to podstawa
            zdrowia człowieka nie odwrotnie więc kiedy już zapadniecie na
            choroby cywilizacyjne i będziecie od nich oczekiwali pomocy radz im
            przypomieć co o nich piszecie
            • tw.zenek Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 23.01.09, 11:51
              do słownika zajrzeć. Mówiąc o tym, że różnie się w życiu układa, nie miałem na
              myśli znajomości zasad ortografii i interpunkcji.

              Wcale nie pisze tego złośliwie, tylko szkoda mi, że tak celne stwierdzenia stały
              się nieczytelne, przez zwykłe, językowe niechlujstwo.
              • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 23.01.09, 16:54
                Jakie celne stwierdzenia ? Że sędzia zasuwający 60 godzin w tygodniu wykonuje
                wirtualną pracę ? Że lekarz z 2 stopniem specjalizacji jadący po 12 godzinach
                pracy do domu zatruwa środowisko ? Pomyśl, zanim coś napiszesz lub skomentujesz.
                • Gość: szczurwa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.aster.pl 23.01.09, 18:45
                  Kto ci będzie, ćwoku, wywoził śmieci albo naprawiał kanalizację,
                  jeśli wszyscy będą white collars ? Sam zakaszesz rękawy ? Gdzie się
                  rodzą tacy debile, plotący co ślina na język przyniesie. Tak ci
                  doskwiera te parę groszy, które ten i ów otrzymał w formie
                  zasiłków ? Jak im tak cool, to zawsze możesz do nich dołączyć.
                • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 23.01.09, 22:40
                  Najbardziej odkrywcze jest uważanie że ktoś kto ma inne poglądy nie
                  myśli jeżeli sędzia tak ciężko pracuje to dlaczego kryteria przyjęć
                  na aplikacje są tak uczciwe że przypadkiem 95% przyjęć to dzieci
                  prawników a zarobki lekarzy są dość niskie więc jak ktoś bierze do
                  siebie komentarz o pracujących bogaczach to automatycznie przyznaje
                  się do łapownictwa aśrodowisko zatruwa rzeczywiście niezależnie od
                  tego po ilu godzinach pracy a lekarz z fechdziesiątym stopniem
                  specjalizacji znający bezbłędnie wszystkie żyłki w śledzionie a o
                  funkcjonowaniu przyrody mający mniejsze pojęcie niż niegdyś chłop
                  małorolny po 4ech tzw. zimach za cara niech nie kreuje się na
                  wszechwiedzącego kapłan 21 wieku
                  • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 25.01.09, 16:39
                    Warto jeszcze dodać dlaczego chłop małorolny był w tych sprawach
                    lepszy otóż żeby zrozumieć choć troche przyrodę trzeba mieć troche
                    wolnego czasu żeby ją poobserwować i na ten temat porozmyślać nasz
                    specjalista na to czasu nie ma on się przecież cały czas dokształca
                    musi jeszcze rozpracować wszystkie rozgałęzienia tych żyłek apotem
                    zdjagnozować budowę jednego z tych wszystkich sekstylionów
                    rozgałęzień wiadomo że jak ktoś nie ma tak fantastycznej wiedzy to
                    nie myśli
                        • Gość: aaa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 26.01.09, 20:19
                          Chodziło mi przede wszystkim o styl - potok słów jadących z góry na dół
                          wszystkich, którzy do czegoś doszli.
                          Jeżeli chodzi o merytoryczne argumenty:
                          - Lekarze niekoniecznie muszą być łapownikami, mnóstwo lekarzy ma prywatne
                          praktyki albo pracują w prywatnych przychodniach, gdzie wizyta kosztuje około
                          100 zł albo i więcej. No i od niedawna podobnież lekarze zaczynają zarabiać
                          przyzwoicie (po kilka średnich krajowych, zależnie od poziomu specjalizacji),
                          dlatego nawet przestali strajkować.
                          - Jak ktoś słusznie zauważył, prawnicy nie tworzą prawa, no chyba że akurat
                          pracują w kancelarii Sejmu czy w którymś z ministerstw.
                          - Zatruwanie środowiska, przez ludzi dojeżdżających do pracy - to jest śmieszne
                          i nie wiem co ma pokazywać (człowiek dojeżdżający do junk job zatruwa środowisko
                          tak samo jak notariusz czy komornik dojeżdżający do swoich biur).
                          - Spece od marketingu - tak się składa, że nawet wykonywane przez nich robienie
                          ludziom wody z mózgu ma swoje dobre strony - w wielu ludziach rodzą się potrzeby
                          posiadania iPoda czy innych bzdur, co w efekcie:
                          1. Motywuje ich do cięższej pracy, żeby na nie zarobić.
                          2. Stwarza popyt na owe bzdety, co w efekcie nakręca gospodarkę i daje pracę
                          wielu osobom.
                          • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 21:17
                            A mnie chodzi o krytykę postaw nieomylności takich ludzi jak ty i
                            ich pogardy dla tych co osiągneli mniej. Jeśli uważasz że robienie
                            ludziom wody z mózgu jest dobre to gratuluję logiki. Prawnicy ci
                            którzy tworzą prawo zasięgają opini pozostałych więc faktycznie je
                            tworzą. A teraz przykład gdy chodziłem do podstawówki na 400 dzieci
                            nie było ani jednego przypadku alergi dziś w Warszawie ma ją ok 85%
                            a ty uważasz zatrucie środowiska za rzecz śmieszną a krytykę ludzi
                            którzy jadą do pracy paliwożernymi samochodami dla szpanu a po pracy
                            kręcą w miejscu rowerem godzinę dla zdrowia za niepoważną.Już ci
                            mówię dlaczego. Bo to przecież nakręca gospodarkę dając miejsca
                            pracy w przemyśle farmaceutycznym i pokrewnych i przede wszystkim
                            zwiększa dochody twoim ukochanym lekarzom którzy biorąc 100 zł za
                            każdą wizytę wylobbowali sobie brak kas fiskalnych a ludzie
                            zarabiający mało muszą je mieć pod grożbą wysokich kar.A zwrócenie
                            uwagi na żecz moim zdaniem najważniejszą tj.że główną przyczyną
                            rozpiętości dochodów jest to że ludzie swym trybem życia bardziej
                            obciążający środowisko nie płacą tym zotrówającym mniej żadnych
                            odszkodowań za przejaw nienawiści.Poziom wiedzy o świecie ludzi
                            takich jak ty myśle że już odpowiednio porównałem
                            • Gość: aaa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 26.01.09, 22:07
                              W tym co piszesz jest sporo racji, jednak używasz napastliwego i obraźliwego
                              tonu, oceniasz mnie nic o mnie nie wiedząc. Po co - nie możesz normalnie napisać?

                              Odnosząc się do merytoryki:
                              1. Marketingowcy - gdyby ich nie było, przykładowo mój ojciec mógłby nie mieć
                              pracy - pracuje w fabryce samochodów, które w dzisiejszych czasach bazuje w
                              dużej mierze na ludzkiej próżności (wymiana samochodów co kilka lat). Wiem że to
                              głupie, ale tak ten świat jest urządzony i dzięki temu się kręci. Mądrzy ludzie
                              nie dają się złowić na marketingowe sztuczki, a głupcy gonią za kolejnym
                              iPhone'm, napędzając gospodarkę.
                              2. Tak się składa, że przy okazji pracy miałem odrobinę do czynienia z urzędami
                              centralnymi i procesem powstawania prawa i zaręczam Cię, że nie są one z prawie
                              nikim konsultowane, a już na pewno nie z losowymi prawnikami z prowincji.
                              Prawnicy z prowincji po prostu wykonują swoją robotę (np. prowadzą sprawy
                              rozwodowe, karne itp.), nie mają żadnego wpływu na kształt prawa.
                              3. Alergia. Nie można zapomnieć, że kilkadziesiąt lat temu medycyna nie była w
                              stanie diagnozować wielu schorzeń, nie mówiąc już o niedoinwestowanej służbie
                              zdrowia PRL-u. Więc trudno mówić jaki był rzeczywisty poziom rozpowszechnienia
                              alergii kilkadziesiąt lat temu, choć pewnie niższy niż teraz, po tym jak
                              PRL-owski przemysł ciężki skaził nasze środowisko naturalne (ja jestem jednym z
                              ofiar tego przemysłu, urodziłem się na Śląsku z zestawem upierdliwych alergii).
                              Zatrucia środowiska bynajmniej nie uważam za rzecz śmieszną, śmieszy mnie
                              natomiast robienie wyrzutów osobom dojeżdżających do pracy samochodem. Przecież
                              dla wielu osób jest to jedyna opcja. Komunikacja zbiorowa w naszym kraju jest
                              kiepsko rozwinięta i często nie może konkurować z samochodami, nawet
                              uwzględniając np. koszmarne warszawskie korki. Inny czynnik - ja przez jakiś
                              czas musiałem się w pracy często i w miarę szybko przemieszczać (komunikacja czy
                              chodzenie piechotą odpada) - samochód był jedyną opcją. Rower także nie zawsze
                              jest opcją - są zawody, w których wymaga się schludnego wyglądu (wyobraź sobie
                              prawnika z plamą błota na nogawce spodni).
                              4. Lekarze nie są moimi "ukochanymi" - są mi zasadniczo obojętni. Co do braku
                              kas fiskalnych - w przychodniach do których chodzę dostaję fakturę VAT.
                              5. Co do braku "kar" za nadmierne obciążenie środowiska - z tym się zgodzę, choć
                              z drugiej strony gigantyczną akcyzę i podatki zawarte w cenie paliwa można już
                              uznać za taką karę, która promuje samochody o niskim spalaniu.

                              PS. Polecam sprawdzić ortografię postu przed wysłaniem.
                              • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 27.01.09, 03:24
                                Nie oceniam ciebie tylko twoje wypowiedzi a prawda boli więc
                                oceniasz to jako napastliwość. Najpierw to nie pisz nie na temat o
                                jakiś kwitkach lekarze i prawnicy nie mają obowiązku posiadania kas
                                fiskalnych a przewożnicy komunikacji zbiorowrj i kupa innych
                                niskopłatnych zawodów ma.Muwisz o akcyzie ale jadący komunikacją
                                zbiorową oprócz akcyzy płacą zus za kierowcę i całą obsługę i wat
                                więc za to że trują 10 razy mniej płacą podatki większe.Przykładów
                                redystrybucji dochodu od najczęściej biednych nietrucicieli do
                                najczęściej bogatych trucicieli jest dużo więcej jak choćby
                                wspieranie nowoczesnych tj używających dużo więcej szkodliwych
                                nawozów i oprysków gospodarstw rolnych kosztem tych
                                mniejszych.Mówisz że musiałaś się dużo przemieszczać nie musiałaś
                                tylko chciałaś więcej zarabiać mogłaś przecież zmienić pracę na
                                mniej płatną ale dla ciebie kasa była ważniejsz niż zdrowie własne i
                                innych. Winienie za zatrucie środowiska tylko socjalistyczny
                                przemycł jest nieporozumieniem.Emisja większości trucizn cały czas
                                rośnie głównie przez to że bogaci uprawiający bardziej toksyczny
                                tryb życia mają większą siłę przebicia o czym pisałem na początku.
                                Najlepsze jest jednak stwierdzenie że dla ciebie i tobie podobnych
                                przebranie się w ubikacji jest zbyt trudnym zadaniem ainnym radzisz
                                aby pracowali na kilku etatach i jeszcze się dokształcali i uważasz
                                że dla nich to nie będzie zbyt trudne
                                  • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 27.01.09, 22:21
                                    Warto dodć że sytuacja ludzi pracujących których faktycznie stać
                                    tylko na żywność jest gorsza niż ich 19wiecznych i starszych
                                    poprzedników tamtych też było stać tylko na żywność tyle że była to
                                    żywność normalna a dziś to jest śmieciożywność na nawozach
                                    sztucznych opryskach i konserwantach różnica zasadnicza i określanie
                                    ich jako roszczeniowtch leni nie jest waszym zdaniem przejawem
                                    nienawiści i kretynizmu. Warto to porównać z postawą lekarzy którzy
                                    otwarcie piszą że mogą legalnie zarobić bardzo dobrze nie wiedziałem
                                    o tym przyznaje się do błędu widziałem tylko ich pałace większe niż
                                    kiedyś budował hrabia Zamojski stąd moja niewiedza. Więc warto
                                    przypomnieć ile razy strajkowali i jak bardzo nagłaśniali swoją jak
                                    się okazuje rzekomą biedę i na tej podstawie określić kto prezentuje
                                    bardziej roszczeniową postawę pracujący biedni czy pracujący bogaci.
                                    Jeżeli lekarze będą się domagali znów jakiś podwyżek radzę wszystkim
                                    przypomnieć ich odpowiedzi na moje komentarze.Dziwi mnie też
                                    dlaczego ludzi którzy używają słów obrażliwych iwulgarnych których
                                    tutaj pełno nie określa się jako ludzi nienawistnych a mnie który
                                    takich nigdy nie użył tak się określa
                                      • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 28.01.09, 20:53
                                        Dożywali około 40ki bez wsparcia medycyny dzisiaj bez wsparcia
                                        medycyny żyli by jeszcze krócej a spośród rodzących się obecnie
                                        dzieci to już bardzo niewielu. Niedługo bez wsparcia medycyny nie
                                        będzie już mógł żyć nikt głównie dzięki postawie życiowej takich
                                        ludzi jak wy
                                    • Gość: aaa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 28.01.09, 13:15
                                      Odnośnie naszej współczesnej śmieciożywności (nie mam serca zostawić tego bez
                                      komentarza). Otóż, popatrz na to tak, że obecnie masz do wyboru dwie opcje:
                                      1. Żywność wytwarzaną metodami przemysłowymi, pryskaną konserwantami itp. Jej
                                      wartość odżywcza jest często wątpliwa, natomiast niewątpliwą zaletą jest bardzo
                                      niska cena, możliwa do osiągnięcia dzięki owym metodom przemysłowym.
                                      2. Żywność wytwarzaną metodami tradycyjnymi (różnego rodzaju ekologiczne
                                      jedzenie, organic food itp.), takimi jakie były stosowane w XIX wieku i
                                      wcześniej. Wartość odżywcza takiego jedzenia jest wyższa, ale wyższa jest
                                      również cena, gdyż metody dziewiętnastowieczne są po prostu wielokrotnie mniej
                                      wydajne niż te z XXI wieku.

                                      Porównując z Twoim gloryfikowanym XIX wiekiem - obecnie możesz kupić żywność
                                      XIX-wieczną za ceny takie jak wtedy (relatywnie), lub tanią śmieciożywność
                                      (białe pieczywo, konserwy o niewielkiej zawartości mięsa w mięsie itp.) która
                                      często utrzymuje przy życiu biedne rodziny. Jest więcej opcji - to Twoim zdaniem
                                      źle?
                                        • echtom Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 29.01.09, 08:52
                                          Zgadzam się z większością Twoich wypowiedzi, ale tu przesadziłeś.
                                          Głodowały. Mój ojciec urodził się w 1915 roku jako drugie z 12
                                          dzieci folwarcznego parobka. Jego głównym wspomnieniem z dzieciństwa
                                          był właśnie głód. Osiągnął w życiu najwięcej spośród swojego
                                          rodzeństwa i w przeciwieństwie do większości forumowiczów
                                          rzeczywiście mógłby powiedzieć, że wszystko zawdzięcza sobie, nie
                                          rodzicom. Choć też nie do końca, bo spotkał po drodze życzliwych
                                          ludzi, którzy mu pomogli.
                  • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 10:18
                    A skąd te brednie, że 95% na aplikacji to dzieci prawników ? U mnie na roku na
                    60 osób jeden koleś miał mamę sędzię. Faktycznie - jak w mordę strzelił 95%.

                    Wygodnie jest tak powtarzać, bo to idealna wymówka. Po co się uczyć, skoro
                    wiadomo, że na studia dostają się tylko protegowani dziekana. Po co je kończyć,
                    skoro na aplikację czy specjalizację przyjmują tylko krewnych.

                    Sam znam wiele osób, które bez żadnych układów, znajomości doszły do czegoś,
                    mimo że wszyscy dookoła mówili, tak jak ty.
                    • Gość: yuki Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.maius.am.poznan.pl 26.01.09, 10:35
                      Starałem sie nie komentować, ale to już są brednie!
                      Nie wiem jak z prawnikami, ale miałem okazję pracować w rekrutacji uczelni medycznej i wiem ilu studentów ma rodziców lekarzy!
                      Co ciekawsze większość studentów płatnych (kilkanaście tyś. zł za rok) to również dzieci lekarzy.
                      Mało zarabiają lekarze w szpitalach (oficjalnie), ale mają możliwość dorobić w prywatnych gabinetach.
                      Najwięcej zarabiają niestety GP.
                    • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 18:18
                      O studiach nic nie piszłem tam się może dostać każdy nie
                      przejaskrawiaj a co to aplikacji to radzę zajrzeć do niezależnych
                      statystyk na ten temat. Wytłumacz tylko dlaczego ustawy w wyniku
                      której 96% osób występujących w sprawach cywilnych nie stać na pomoc
                      adwokata twoi przeuczciwi prawnicy bronią wszelkimi sposobami i sam
                      jako prawnik oceń jakie gigantyczne szkody gospodarcze przynosi ta
                      sytuacja pomijając jej nieetyczność. A postawa prawników wobec tej
                      sytuacji to barometr ich uczciwości mówiący wszystko o tym środowisku
                      • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 20:50
                        Teraz mnie rozłożyłeś na łopatki.

                        96% ludzi nie stać na prawnika ? Stary, ludzi stać na samochody, telewizory,
                        sprzęt RTV, aparaty cyfrowe, telefony, ale akurat na prawnika już nie ? Toteż
                        oznajmiam ci, że jak poszukasz, znajdziesz kancelarie, które pieniądze biorą po
                        skończonym procesie, a jeśli wygrasz - w sprawach majątkowych kasę płaci druga
                        strona.

                        Ja akurat jestem za otwarciem korporacji, dla mnie to zawód, jak każdy inny. I
                        też nie zgadzam się, by to korporacje decydowały, ilu konkurentów może się
                        kształcić w danym roku.
                            • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 27.01.09, 01:12
                              Jeżeli porównujesz rzecz elementarną dla człowieka jak powszechny
                              dostęp do prawa i faktyczną równość wobec niego z dobrem
                              superluksusowym to powinneś zwolnić się ze swej pracy bo się do niej
                              nie nadajesz i twierdzisz że ceny usług nie są zawyżone mimo
                              istnienia patologicznego systemu aplikacji którego zniesienie
                              popierasz to widocznie nie jesteś taki uczciwy bo logikę na studiach
                              musiałeś zdać nic o niej nie wiedząc a może tylko miałeś szczęście
                              na egzaminie jak widzisz od przypadku też dużo zależy jak się życie
                              ułoży
                    • Gość: m Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.09, 01:36
                      plosiak 26.01.09, 10:18
                      "A skąd te brednie, że 95% na aplikacji to dzieci prawników ? U mnie na roku na
                      60 osób jeden koleś miał mamę sędzię. Faktycznie - jak w mordę strzelił 95%.

                      Wygodnie jest tak powtarzać, bo to idealna wymówka. Po co się uczyć, skoro
                      wiadomo, że na studia dostają się tylko protegowani dziekana. Po co je kończyć,
                      skoro na aplikację czy specjalizację przyjmują tylko krewnych."

                      A świstak siedzi, bo zawijał je w te sreberka ....:-)
                      Przy okazji wydało się kto tu z uprzywilejowanych "genetycznych" pochodzi....;-)
                      • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 28.01.09, 10:36
                        Faktycznie się wydało :D Że ja mieszczący się w gronie 95% aplikantów bez
                        koneksji rodzinnych jesteśmy "genetycznie" uzdolnieni. Wiem, że niektórym nie
                        może przejść przez pusty łeb fakt, że można bez znajomości, układów do czegoś
                        dojść. I mają idealną wymówkę - na układy ni ma rady. Rozgrzeszenie gotowe.
            • zigzaur "...tworzycie prawo..." ?????????????????? 26.01.09, 14:02
              Prawo tworzą posłowie.

              Większość foteli poselskich zajmują przedstawiciele partii "wrażliwych
              społecznie", "pochylających się z troską", "broniących interesów" itd.
              Krótko mówiąc, lewica najróżniejszych odcieni. Krótko mówiąc, obecne prawo karze
              zarabiających i pracowitych.
          • Gość: steel uwielbiam takich jak ty.. IP: *.chello.pl 24.01.09, 10:00
            ..bezpardonowo i bezmyślnie wrzucających ludzi, którzy dbają o
            czystość w twoim otoczeniu, by ci tyłek za zmarł w domu, którzy
            obsłużą cię w sklepie (i jeszcze mają się uśmiechać za 1200..) razem
            z alkoholikami i innymi patologiami.. Pani na kasie w biedronce też
            powiesz, że jest z rodziny patologicznej?? W podobnym tonie
            podsumowałeś/aś dwa przypadki - palaczkę w pierwszym i obiboka w
            drugim..tylko pogratulować podejścia do ludzi, gdzie jedynymi
            wporządku jesteś tylko ty.

            > Ale ci ludzie pracowali za niewielkie pieniądze,
            > więc pierwszy zasiłek był wyższy, niż ich podatki za rok pracy.
            A w tym przypadku to chyba sądzisz po sobie, skoro uważasz, że ktoś
            zatrudnia się specjalnie po to aby przebimbać rok i na zasiłek! :D
            Człowiek który ma pracę - szanuję ją i nie zwalnia się od tak.. a
            tymbardziej, że w zawodach mniej opłacanych cudem jest znaleść taki
            na stałą umowę!
          • Gość: kolo Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.09, 21:42
            plosiak napisał:
            >A my z żoną mamy po 30 lat, skończone studia,
            > aplikację i dopiero myślimy o dzieciach,


            Tak to juz jest swiat poukładany,że sa osoby ktorych zadaniem jest
            podsunąć ci żryć w porze lunchu,w przerwie płodzenia kolejnej
            analizy,którą per saldo mozna sobie d...pę podetrzeć.Więc nie
            podskakuj,jeno ciesz się że nie wszyscy mają twój poziom
            wykształcenia,bo aby pierdzieć w obecny stołek,musiałbyś ukończyć
            Harward,mieć 6 fakultetów,2 aplikacje,superukłady i dać dooopy
            (dosłownie).W sumie to brak czasu nawet na spłodzenie bachorów,nie
            mówiąc o ochocie na pieprzenie dyrdymałów.
            • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 10:22
              Chcesz mieć 5 dzieci w wieku 30 lat ? Wasza sprawa. Tylko nie żebrajcie o
              zasiłki z moich podatków. Z żoną sami utrzymamy naszą rodzinę, nie
              przeszkadzajcie. Niektórzy najpierw myślą, potem działają. I starają się
              planować życie. Inni odwrotnie. Tylko zauważ, że ja niczego od państwa nie
              oczekuję, a tobie podobni domagają się zasiłków, bo "im się należy".
              • ahhna Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 13:44
                > Chcesz mieć 5 dzieci w wieku 30 lat ? Wasza sprawa. Tylko nie
                żebrajcie o
                > zasiłki z moich podatków.

                Ja, ja, ja. moje podatki, ja daję, ja oczekuje, ja żądam, ja
                wymagam, ja jestem oburzony.
                Ta kobieta z tego tysiaka też opłaca podatki, wyobraź sobie.

                > I starają się
                > planować życie. Inni odwrotnie. Tylko zauważ, że ja niczego od
                państwa nie
                > oczekuję, a tobie podobni domagają się zasiłków, bo "im się
                należy".

                Planowanie życia jest świetną sprawą, dopóki coś nieprzewidzianego
                się nie wydarzy. Żonie nie odbije i nie zdefrauduje waszych
                pieniędzy na kochanka. Nie zachorujesz na raka. Dziecko nie będzie
                miało wypadku i nie będzie musiało byc rehabilitowane 5 dni w
                tygodniu (żegnaj, etacie). No ale ty masz pewnie specjalny vipowski
                kontrakt na życie zawarty z samym Panem Bogiem.
                • Gość: yoyo Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.gprs.plus.pl 26.01.09, 18:54
                  Ty prlosiak czy prosiak. Skoro taki zalatany jesteś i taki
                  poukladany to co tu robisz w godzinach, kiedy normalnie się
                  pracuje????? Co służbowy komputer i internet. Hulaj dusza, bo szef
                  poszedł z rapotrami do prezesa i myszy w bajzlu harcują. Weź ty się
                  plastikowa pacynko walnij w łebek i nie truj, jaki to zapracowany
                  jesteś. Pani sprzątaczki tu jakoś nie widze. Może dlatego, że nie
                  stac jej na dostęp do netu.
                • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 20:53
                  Heh. Czyli skoro może zdarzyć się wypadek, to po co pracować ? Lepiej od razu
                  narobić dzieciaków, bo może jutro umrę na raka i nie zdążę już spłodzić potomka.
                  A jeśli jednak podobnie jak 90% populacji dożyję emerytury - to pech. Ale co
                  tam, niech ci pracujący głupcy na mnie zarabiają, a ja pożyję z zasiłków.