Pracujący biedni

22.01.09, 17:44
Bogaty nierób nie tyle pracowitego biednego nigdy nie zrozumie co nigdy nawet
nie zechce zrozumieć. Do tego dochodzi rozziew między najlepiej zarabiającymi
a tymi co zarabiają za mało by żyć, a za dużo by umrzeć, który jest
zdecydowanie jednym z największych w UE. I nie chodzi tu wcale o jakieś
moralne dyrdymały tylko o uczciwą wycenę wartości pracy która to w Polsce
niewiele ma wspólnego z rzeczywistością! :/
    • Gość: zawsze mam pracę Pracujący a raczej niepracujący IP: *.acn.waw.pl 23.01.09, 00:08
      Przypadek pierwszy - Joanna 37 lat. Robi jako sprzątaczka. Moje pierwsze pytanie: jakie kwalifikacje ma ta kobieta? Jaki zawód wyuczony? Jakie doświadczenie, wykształcenie? Ani słowa o tym, więc pewnie ani wykształcenia, ani doświadczenia, ani kwalifikacji.
      Jednak kobiecie nie przeszkadzało to w zafundowaniu sobie dwójki dzieci i to z facetem, który chyba nie był dobrym wyborem. Tak mniemam po jej wypowiedzi o alimentach.
      Podsumowanie: kobieta prawdopodobnie bez jakiegokolwiek atutu na rynku pracy w dodatku z dwójką bachórków i rozwódka. Tylko pogratulować rozumku!

      Przypadek drugi - 50-latek zredukowany jako jeden z pierwszych. Sam pisze, że jechał po bandzie. Co to oznacza? Ano oznacza, że zamiast pracować, pracę swą i szefa szanować, bezczelnie stawiał się, pyskował i wzniecał ferment wśród załogi. To że go wywalili jako jednego z pierwszych jest rzeczą zupelnie normalną i oczywistą. Na miejscu szefów, to ja bym jeszcze opłacił jakiś mięśniaków, aby dali facetowi małą nauczkę na pożegnanie. Pójźniej -jak twierdzi- przez dwa lata żył z zasiłku. Oznacza to tyle, że JA UTRZYMYWAŁEM jego i jego rodzinę. Ja zabibrzałem, płaciłem podatki, zus a ten ***** siedział sobie i pierdział w tapczan. Skoro pisze, jakoby przez DWA LATA(!) nie mógł znaleźć pracy, to sprawa staje się jasna: miał wilczy bilet od ostatniego pracodawcy, gdzie szumiał i podskakiwał zamiast pracować, a skoro miał kuroniówkę, to nie miał ochoty pracy szukać, tylko brać socjal i zbijać bąki.

      I tak oto nakreślił się obraz dwójki takich rzekomo biednych i skrzywdzonych przez los. Kobieta bez kwalifikacji ale z dwójką dzieci spłodzonych przez gaha, z którym się rozstała oraz przypadek drugi, niezdyscyplinowany jegomość, który zamiast szanować pracę, stawiał się, pyskował, aż został wylany. Oczywiście nie wyciągnął żadnych wniosków, od razu polazł na zasiłek, zbijał bąki, pasożytował na koszt pracujących i dopiero kiedy realna groźba głodu stanęła mu przed oczyma, łaskawie wziął się za prace dorywcze.
      Jaki z tego wniosek?
      Tzw. ubogimi łuerkersami są osoby skrajnie głupie życiowo, bez wyobraźni i refleksji. Albo płodzą się jak króliki albo pyskują pracodawcy a jak zostaną wylani, bezczelnie żerują na społeczeństwie.
      • Gość: sams Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.chello.pl 23.01.09, 02:38
        Masz świadomośc, ze nigdy nie będzie tak, że każdy jest dyrektorem i ma dwa
        fakultety? Ktoś musi sprzątac, czy myc naczynia więc nie mozna nikomu ubliżac że
        to robi. Powinnismy dazyc do takiego systemu, zeby tacy ludzie mogli jakos
        funkcjonowac. Co do dwójki dzieci. Gdyby kazdy kto decyduje się na dziecko
        myslał w kategoriach wyłacznie ekonomicznych to w ciągu jednego pokolenia ten
        kraj by się dosłownie wyludnił. No i sprawa zasiłku, otóż to nie jest z twoich
        pieniędzy. Prawo do zasiłku nabywa się po przepracowaniu roku na umowie o pracę,
        ponieważ wtedy płacisz składki na rózne fundusze i to z tych pieniędzy wypłacane
        są świadczenia. Zwróc uwagę, ze ten człowiek sam stwierdza swoją winę i w końcu
        się poprawił, a ty jeszcze życzysz mu połamania kości, czy to normalna postawa?
        Wiadomo ze ten kto ma lepsze wykształcenie i pracuje z zaangazowaniem osiagnie
        więcej, ale powinnismy dążyc do tego zeby ludzie pracujacy na niskich
        stanowiskach nie mieli bardzo źle. Jesli nie będziemy o tym myslec stowrzymy
        getta biedoty i rzesze ludzi, którzy będą dziedziczyc biedę z pokolenia na
        pokolenie, bez szans na awans społeczny.
        • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 23.01.09, 10:00
          Przypadek pierwszy - kobieta zarabia 1000 zł netto. Na siebie i dwójkę dzieci.
          Ale nie przeszkadza jej to w paleniu papierosów, co oznacza, że paląc dziennie
          najtańszą paczkę fajek wydaje na nałóg przynajmniej 150 zł miesięcznie, czyli
          1/6 dochodów. GENIALNE.

          Kolejny przypadek - facet z wyższym wykształceniem powinien wiedzieć, że prace
          trzeba szanować. Pewnie się opier....., krytykował innych, no to ma to, na co
          zasłużył.

          Do tego dzieci na utrzymaniu. Rzygać mi się chce, jak czytam tego rodzaju
          historie. Dlaczego kobiety nie myślą i nie zdobywają wykształcenia,
          kwalifikacji, zanim zaczną hurtowo rodzić dzieci ??? Przecież myślący człowiek
          musi zdawać sobie sprawę, że ojciec dzieci (często każde z dzieci ma innych
          ojców w tych "rodzinach") może odejść, albo zachorować czy zginąć w wypadku. I
          co wtedy ?

          W naszym pięknym kraju pokutuje bezmyślne przekonanie, że jakoś to będzie,
          "przecież ludzie pomogą", państwo mi pomoże itd. Tylko, że państwo daje tym
          nieudacznikom z moich podatków. A my z żoną mamy po 30 lat, skończone studia,
          aplikację i dopiero myślimy o dzieciach, bo wcześniej najzwyczajniej nie było
          nas na nie stać. To się nazywa ODPOWIEDZIALNOŚĆ, która niestety uchodzi jeszcze
          za przejaw zaburzeń umysłowych.

          Chcemy mieć dzieci, ale wiemy też, ile kosztuje ich utrzymanie, wykształcenie
          itd. Naszym kosztem cała masa dzieciorobów siedzi na zasiłkach i się z nas śmieje.

          Żyjemy w czasach, w których można zarobić, wykonując nawet proste prace. Z całą
          pewnością praca sprzątaczki 8h dziennie majątku nie da. Pracując jako prawnik
          przy tym wymiarze czasu pracy też bym miał problem ze spłatą rat. Po prostu
          jeśli ktoś chce utrzymać rodzinę, musi ciężko się napracować. Jeśli mądrze
          postępuje w życiu, to po jakimś czasie 8 godzin dziennie pracy zapewni spokojne
          życie, bez luksusów, ale też nie w biedzie.

          Zasiłki drogi przedmówco, jak najbardziej są z moich podatków. Żaden człowiek
          nie odkłada na swój zasiłek, odkłada jedynie na emeryturę lub rentę, płaci
          składkę zdrowotną oraz podatki. Ale ci ludzie pracowali za niewielkie pieniądze,
          więc pierwszy zasiłek był wyższy, niż ich podatki za rok pracy. Do tego dochodzą
          dodatki na dzieci, na mieszkanie itd. Z moich podatków.

          Po raz kolejny widać, że jest całe mnóstwo Polaków z postawą roszczeniową. Mam
          dzieci - to państwo MUSI je i mnie utrzymywać. Zrobiłam dzieci z
          nieodpowiedzialnym facetem - państwo MUSI mi pomóc. Najgorsze jest to, że dzieci
          takich osób idą w ślady rodziców, same mają swoje pociechy w wieku 20 lat, do
          30-tki jest ich już najmniej czwórka. Wykształcenie podstawowe, wtórny
          analfabetyzm, alkoholizm, patologia.
          • tw.zenek A teraz sobie wyobraź... 23.01.09, 11:35
            Że jak już będziecie mieli te "odpowiedzialnie" spłodzone dzieci, to wpadniesz
            pod samochód, a żony firma zbankrutuje. Pożali się kobita na forum, a tu
            przyjdzie taki "plosiak" i napisze jej, że: "trzeba było..."

            plosiak napisał:

            > Do tego dzieci na utrzymaniu. Rzygać mi się chce, jak czytam tego rodzaju
            > historie. Dlaczego kobiety nie myślą i nie zdobywają wykształcenia,
            > kwalifikacji, zanim zaczną hurtowo rodzić dzieci ???

            A dlatego, że jak szła do szkoły 20 lat temu, to komuna była i nikt nie wiedział
            jak to jest żyć na "wolnym rynku". Jak wychodziła za mąż i miała te dzieci, to
            pewnie zakłady jeszcze nieźle prosperowały i nikt nie znał słowa
            "restrukturyzacja", czyli wyrzucanie ludzi na bruk.
            • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 23.01.09, 16:50
              Tym się różnimy. Zamiast wydawać na fajki, ubezpieczyliśmy się. I w przypadku
              najgorszego rodzina będzie miała za co żyć.

              Dziwnym trafem inni ludzie żyjący w komunie pokończyli studia, albo nawet bez
              nich pootwierali biznesy i mają kasę.
              • tw.zenek Zastanów się co piszesz - dobra? 23.01.09, 17:38
                Zanim następnym razem walniesz coś równie głupiego.

                Żeby się ubezpieczyć, tez trzeba mieć pieniądze. Człowiek, który martwi się o
                to, z czego ma czynsz zapłacić i dwójkę dzieci do wykarmienia - ma inne priorytety.

                Twoje myślenie jest typowe dla ludzi MAJĄCYCH pieniądze. Jak już ktoś tu napisał
                - jedne pieniądze, robią następne. w niczym nie widzą problemu, bo za wszystko
                sobie zapłacą.

                plosiak napisał:

                > Dziwnym trafem inni ludzie żyjący w komunie pokończyli studia, albo nawet bez
                > nich pootwierali biznesy i mają kasę.

                Oczywiście - niektórzy nawet są milionerami - tylko nie wiem czy wiesz, że świat
                nie składa się z ludzi jednakowo uzdolnionych. Nie wszyscy są tak idealni jak
                "plosiak" i jego rodzina. Niektórzy, o zgrozo nawet palą....

                Ale z perspektywy dobrze zarabiającego, ubezpieczonego człowieka raczej nie
                widać takich subtelności w ludzkiej naturze.

                Słowem - maszeruj, albo giń. Nadawałbyś się na sierżanta w Legii Cudzoziemskiej,
                ale nie chciałbym, żeby tacy ludzie decydowali o życiu cywili.
                • zigzaur Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 08:31
                  Konkluzja jest prosta: trzeba zarabiać.
                  • Gość: fhu Trzeba zarabiać! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 10:32
                    Jasne, nieważne jaka praca czy biznes byle była kasa, jak jeden nie wychodzi to
                    może być inny np diler narkotyków.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Młodzi naukowcy 26.01.09, 11:27
                      Bieda nie musi się wiązać ze śmieciową robotą. Warto tu wspomnieć o młodych
                      polskich naukowcach.

                      Doktoranci, o ile w ogóle dostają stypendia, to dostają np. 1200 zł na rękę.
                      Pensja asystenta to ok. 1700 na rękę. Oczywiście wielu obrotnych młodych ludzi
                      dorabia na różne sposoby, ale cierpi na tym ich praca naukowa.

                      Natomiast ci, którzy nie dorabiają i z jakichś powodów nie dostają grantów (np.
                      mało przedsiebiorczy szef etc.), to autentycznie klepią biedę. Znam takich.
                      Oczywiście ci ludzie w końcu idą po rozum do głowy i np. wyjeżdżają za granicę,
                      sami starają się o granty, szukają prac dodatkowych, lub w ogóle rzucają naukę.
                      Ale przynajmniej na początku kariery naukowej wielu z nich ma bardzo ciężko.
                      • kolezankatolkabanana Re: Młodzi naukowcy 28.01.09, 23:28
                        no anuszka swiete slowa, skad ja to znam... :/
                  • Gość: kwk Polacy kupują złe rzeczy IP: 217.168.129.* 16.01.10, 03:06
                    ludzie z Zachodu kupują: firmy, udziały, działki, magazyny, sklepy
                    itd. - to co rośnie na wartości
                    ludzie z Polski kupują: drogie samochody, sprzęt tv, drogie ciuchy -
                    to co traci na wartości

                    firmy, udziały, działki - po jakimś czasie SAME zarabiają na tego,
                    kto je kupił

                    drogie samochody, sprzęt tv, ciuchy - po jakimś czasie się psują - a
                    na nowe kasy już nie ma - i trzeba coraz więcej pracować, żeby
                    nadgonić - i tak bez końca
                    • Gość: v Re: Polacy kupują złe rzeczy IP: *.man.poznan.pl 21.01.10, 08:41
                      "ludzie z Zachodu kupują: firmy, udziały, działki, magazyny, sklepy
                      > itd. - to co rośnie na wartości"
                      He he u nas kupno tego wszystkiego wymaga mocnych nerwów, twardej
                      d...y i czterech kwadratowych łysoli do pomocy. Zostaniesz
                      przerobiony na początek przez notariusza, sanepidy, nadzór budowlany
                      i wszelkiej maści urzędasów. Cofną decyzję, zmienią, wprowadzą
                      obszar natura 3000 i nikt nie wie co jeszcze. Przyjdzie strażak,
                      behapowiec, PIPowiec... masakra. Sklep połknie jakaś sieć, obok
                      działki postawią ci masarnię czy ubojnię. Na pewno znajdą jakiś
                      zaległy i niezbędnie należny podatek. Konkludując: posiadanie
                      czegokolwiek w Bolandzie obarczone jest wysokim ryzykiem.
                • plosiak Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 09:48
                  Sam się zastanów, bo debilizmy to ty wypisujesz.

                  Ludzie z natury są leniwi. Jedni z tym walczą i do czegoś dochodzą, inni dalej
                  tkwią w lenistwie i przekonaniu, że to ktoś powinien im zapewnić pracę,
                  utrzymanie itd. Jeśli ktoś zarabiając 1000 zł wydaje minimum 150 zł na fajki, to
                  co można o nim powiedzieć ?

                  Według ciebie jeszcze mam mu pomóc, tak ? Uważam, że takich to w 4 litery trzeba
                  mocno kopnąć. Część może się przebudzi z letargu.

                  Wiem, że nie wszyscy są jednakowi. Ale nie każdy musi być prawnikiem czy
                  lekarzem. Można być kucharzem, kierowcą autobusu itd. I też normalnie żyć.
                  • Gość: fhu Re: Zastanów się co piszesz - dobra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 10:45
                    Kierowca autobusu nieźle zarabia to zły przykład. Nie każdy może być dyrektorem,
                    prezesem, część odpada w "wyścigu szczurów" na niższe stanowiska, prowadzić
                    dochodowy biznes niektórzy muszą pracować jako dozorcy, portierzy itp. a stawki
                    płac na tych stanowiskach nie Oni ustalali. Z jednym się zgodzę, wydawane
                    pieniędzy na papierosy to głupota niezależnie ile się zarabia.
                    • zigzaur Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 13:44
                      Nie wszyscy wykształceni ludzie obejmują stanowiska kierownicze.

                      "Stawki płac", "układy zbiorowe" i "taryfikatory" to komuna. Obecnie o zarobkach
                      decyduje umowa o pracę.
                  • Gość: nemo Re: Zastanów się co piszesz - dobra? IP: *.acn.waw.pl 26.01.09, 11:13
                    A skąd wiesz, że oni są leniwi? Skoro to od razu zakładasz, Mr
                    perfect.

                    Nie każdy potrafi rozpychać się łokciami i lansować u szefa. Część
                    osób ciężko pracuje i nikt tego nie widzi.

                    Nic nie zakumałeś z tego artykułu. Ciemny jesteś i tyle. Może i
                    mądry ale na pewno nie inteligentny. Chodzi właśnie o tych ludzi
                    którzy by mogli zarabiać o 1/3 więcej ale nikt się nie kwapi żeby im
                    dać.

                    A ludzie są przede wszystkim pazerni, egocentryczni i często
                    chamscy. Szczególnie gdy poczują zapach szmalu. Uważają, że pieniądz
                    wyznacza ich pozycję. Takim tylko życzę żeby się przekonali jak
                    bardzo się mylą. Bo to nie są ludzie tylko puste skorupy wypchane
                    forsą i swoim ego.
                    • columbic Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 11:19
                      > A skąd wiesz, że oni są leniwi? Skoro to od razu zakładasz, Mr
                      > perfect.


                      Bo widze to pijane k.urestwo pod sklepem jak wracam z pracy. Rano to
                      ku.restwo śpi, wyłazi gdzieś koo południa. Normalny człowiek nie
                      chla pod sklepem, nie niszczy ławek, budek telefonicznych, nie
                      maluje sprayem ścian z nudów. Normalny człowiek tego nie robi, bo
                      jest normalny i nie ma czasu. A k.urestwo nie weźmie się do roboty,
                      tylko się mnoży na pozywce z mopsów i socjalu.
                      > Nie każdy potrafi rozpychać się łokciami i lansować u szefa. Część
                      > osób ciężko pracuje i nikt tego nie widzi.
                      >
                      > Nic nie zakumałeś z tego artykułu. Ciemny jesteś i tyle. Może i
                      > mądry ale na pewno nie inteligentny. Chodzi właśnie o tych ludzi
                      > którzy by mogli zarabiać o 1/3 więcej ale nikt się nie kwapi żeby
                      im
                      > dać.
                      >
                      > A ludzie są przede wszystkim pazerni, egocentryczni i często
                      > chamscy. Szczególnie gdy poczują zapach szmalu. Uważają, że
                      pieniądz
                      > wyznacza ich pozycję. Takim tylko życzę żeby się przekonali jak
                      > bardzo się mylą. Bo to nie są ludzie tylko puste skorupy wypchane
                      > forsą i swoim ego.
                      • 4g63 Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 13:24
                        ale to ty mówisz o zupełnie innych ludziach
                    • columbic Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 11:22
                      Gość portalu: nemo napisał(a):


                      > Nie każdy potrafi rozpychać się łokciami i lansować u szefa. Część
                      > osób ciężko pracuje i nikt tego nie widzi.

                      Idź dalej albo giń - takie sa prawa ewolucji. Biedny, niezaradny w
                      normalnych warunkach powinien zginąc.

                      Społeczeństwo jest jak organizm cżłowieka. Nie każdy może byc
                      komórką mózgu. Ktoś musi byc komórka odbytu (sprzątaczka). A są tez
                      komórki rakowe pasożytujące na zdrowym organiźmie (k.urestwo spod
                      budek z piwem).

                      • Gość: aja74 Re: Zastanów się co piszesz - dobra? IP: *.aster.pl 26.01.09, 13:02
                        I jest tez moment krytyczny niezadowolenia i wtedy taki pijak kjeden
                        z drugim zbiora sie do kupy i ida wytepic takich co zeruja na
                        innych, do tego bogatych i moznych. To sie nazywa rewolucja i
                        przetasowanie ludzi. Podoba sie? Niezadowolenie u nas w kraju jest
                        naprawde duze i ciekawe czym to sie skonczy. Inna rzecz to
                        bankrutujace firmy i zaklopotane banki i co sie dzieje? Panstwo chce
                        ich ratowac a to dlaczego bo im sie nalezy? Biednemu to jak pisza
                        forumowicze nie warto dawac ale bogatemu sqr..synowi co
                        przekalkulowal i swoja zachlannoscia pompowal banke mydlana a jak
                        sie grunt pod dupskiem pali to trzeba pomoc.
                        Rozwarstwienie spoleczne jest tak ogromne ze za te krzywdy ktos
                        zaplaci.

                        AJA
                        • zigzaur Pieprzysz! 26.01.09, 13:38
                          Gdy biedny motłoch się buntuje, to do władzy dochodzą takie szumowiny jak Lenin,
                          Hitler czy Lepper. Kończy się to zamordystyczną dyktaturą, represjami,
                          ludobójstwem, krwawą wojną, powszechną nędzą i skamlaniem do Ameryki o pomoc.

                          I dlatego biednych squ...synów (że użyję twojego słownictwa) trzeba lać pałą i
                          gonić do roboty.

                          Rozwarstwienie majątków jest i tak mniejsze niż rozwarstwienie zawartości mózgownic.
                          • plosiak Re: Pieprzysz! 26.01.09, 20:02
                            Ależ mała rewolucja dokonała się w 2005 r. Nieroby i nieudacznicy wybrali swoje
                            władze. Dzięki ich rządom spółdzielnie mogą żądać 9 mld odszkodowań od SP, czyli
                            z naszych podatków. To właśnie ten rząd doprowadził do spadku transplantacji,
                            urządzał cyrkowe konferencje prasowe itd. Jednak okazało się, że
                            przedsiębiorczych i myślących ludzi jest coraz więcej - ergo wyniki wyborów z
                            2007 r.
                    • columbic A teraz do roboty 26.01.09, 11:31
                      Gość portalu: nemo napisał(a):

                      > A ludzie są przede wszystkim pazerni, egocentryczni i często
                      > chamscy. Szczególnie gdy poczują zapach szmalu. Uważają, że
                      pieniądz
                      > wyznacza ich pozycję. Takim tylko życzę żeby się przekonali jak
                      > bardzo się mylą. Bo to nie są ludzie tylko puste skorupy wypchane
                      > forsą i swoim ego.

                      Takie są reguły gry. W USA jest takie przekonanie "jesteś kimś,
                      jeśli masz pieniądze". I tak powinno być. Naukowiec, który odkryje
                      lub wynajdzie coś co przyniesie mu pieniądze jest kimś. Naukowiec,
                      który starci życie na wynalezienie lub odkrycie czegos w oogle nie
                      przydatnego, to nieudacznik. I g.ówno kogoś obchodzi, że ten
                      nieudacznik dużo i ciężko pracował. Jego wynalazek lub odkrycie nie
                      jest nikomu potrzebny. Tak samo jak nikomu nie jest potrzebny
                      absolwent studiów "piec lat wkuwamy książke telefoniczną".

                      A teraz do roboty, nieudaczniki, a nie przesiadywac na internecie.
                      Od pisania de.bilnych postów na koncie nic wam nie przybędzie. Choć
                      będziecie pisać długo i sie przy tym namęczycie. Do roboty, do roboty
                      • Gość: mistrzu Re: A teraz do roboty IP: *.nc.res.rr.com 26.01.09, 11:46
                        > Takie są reguły gry. W USA jest takie przekonanie "jesteś kimś,
                        > jeśli masz pieniądze".
                        W USA jest też takie przekonanie że nie ma większego ku.restwa niż prawnicy. All
                        lawyers must die!
                        • zigzaur Re: A teraz do roboty 26.01.09, 13:48
                          A w komunie panowała zasada:

                          "jesteś kimś, jeśli dostajesz przydziały, rozdzielasz albo przydzielasz"

                          Dlatego ekspedientka w sklepie mięsnym miała większy prestiż (a być może i
                          dochody) niż profesor medycyny.
                      • Gość: yoyo Re: A teraz do roboty IP: *.gprs.plus.pl 26.01.09, 18:10
                        Własnie widac w Ameryce jak się ten system sprawdził. O żesz bando
                        ignorantów. Globalizacja doprowadziła do tego, że system finansowy
                        trzyma w łapach kilku możnych tego świata. Jak im banki poupadały,
                        to rządy im dodały. I to nie byłe gó.wniane zasiłki na przeżycie. Co
                        się stało z 300 miliardami dolców, które wpompowano w banki za
                        schyłkowego Busha. Wierzcie tempe kukły napchane debilną wiedzą, że
                        jak porobicie po trzy fakultety i dobrze wypniecie d.upy to was
                        restrukturyzacja nie obejmie. Yhy. Już to widzę. Vide banda maklerów
                        wz Wall Stret. I co porobili kariery. A teraz co robią?
                    • plosiak Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 26.01.09, 19:58
                      Sam jesteś ciemny. Przykłady opisane w artykule idealnie oddają rzeczywistość.
                      Ludzie mało zarabiający mają kasę na fajki, plazmy, mają roszczeniową postawę -
                      np. syn skończy studia, to mi pomoże. Teraz już wiesz, skąd teza o lenistwie.
                  • Gość: Ooo Re: Zastanów się co piszesz - dobra? IP: *.n4u.airbites.pl 26.01.09, 16:36
                    Czytaj ze zrozumieniem! Nawet jeśli ta kobieta pali to wydaje własne, zarobione pieniądze. Jasne lepeij niech rzuci taka prace i będzie na utrzymaniu innych- pomocy społecznej, samorządu . Żal czytac takie wypowiedzi. Ja szanuje każdą pracę w przeciewieńswtie do ciebie.
                  • ambivalent Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 29.01.09, 12:55
                    Plosiak, to Ty powinienes zastanowic sie nad tym co wypisujesz. Ci
                    ludzie pracuja, w przeciwienstwie do calej masy polakow, ktorzy
                    pobieraja tylko zasilek. Nie znasz ich sytuacji, nie wiesz dlaczego
                    ich zycie potoczylo sie tak jak sie potoczylo.

                    I nikt nie wpominal o tym, ze ty masz im pomoc.


                    plosiak napisał:

                    > Sam się zastanów, bo debilizmy to ty wypisujesz.
                    >
                    > Ludzie z natury są leniwi. Jedni z tym walczą i do czegoś
                    dochodzą, inni dalej
                    > tkwią w lenistwie i przekonaniu, że to ktoś powinien im zapewnić
                    pracę,
                    > utrzymanie itd. Jeśli ktoś zarabiając 1000 zł wydaje minimum 150
                    zł na fajki, t
                    > o
                    > co można o nim powiedzieć ?
                    >
                    > Według ciebie jeszcze mam mu pomóc, tak ? Uważam, że takich to w 4
                    litery trzeb
                    > a
                    > mocno kopnąć. Część może się przebudzi z letargu.
                    >
                    > Wiem, że nie wszyscy są jednakowi. Ale nie każdy musi być
                    prawnikiem czy
                    > lekarzem. Można być kucharzem, kierowcą autobusu itd. I też
                    normalnie żyć.
                    • echtom Re: Zastanów się co piszesz - dobra? 29.01.09, 17:24
                      Mnie nadal szokuje, skąd plosiak wziął te "minimum 150 zł na fajki", kiedy w
                      artykule jest mowa tylko o papierosie podczas przerwy w pracy. Są ludzie, którzy
                      wypalają kilka fajek dziennie dla towarzystwa, nie każdy musi 2 paczki.
                • Gość: didi Re: Zastanów się co piszesz - dobra? IP: *.chello.pl 26.01.09, 12:26
                  Zamiast wydać 150 zł miesięcznie na fajki można za tę kwotę się
                  ubezpieczyć...
                • zigzaur Zasada "maszeruj albo giń" nie pochodzi 26.01.09, 13:46
                  z Legii Cudzoziemskiej ale z najbardziej socjalistycznej instytucji pod słońcem:
                  z Armii Czerwonej.

                  Przytaczanie dowodów i przykładów wydaje mi się zbędne.
              • Gość: szczurwa Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.aster.pl 23.01.09, 18:47
                Mam nadzieję, że kiedyś skorzystasz z tych ubezpieczeń. Najlepiej
                zdrowotnych. I szczerze ci życzę, żeby towarzystwo rozpatrywało twój
                wniosek o sfinansowanie terapii tak długo, aż na leczenie zrobi się
                za późno.
                • Gość: brum Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.multimo.gtsenergis.pl 24.01.09, 18:19
                  Kolega katolik, widzę...
                  • Gość: Gwizdek 429-1300zł (dziennikarz) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 09:14
                    Jestem dziennikarzem na gwizdek w lokalnym tygodniku. Za kasę burmistzów i wójtów piszę pochwalne pieśni o załataniu dziury w chodniku i występie kolejnej Dody na dożynkach. Duży wydawca wycenia moją pracę uznaniowo i za skarby świata nie chce ujawnić szczegółów wyceny.

                    ZUS płacę sobie sam. Do pracy używam własnego samochodu, własnego dyktafonu, komputera, aparatu, notesu i ołówka.
                    Na sprzęt zarobiłem fuchami na weselach. Nikczemne wypłaty znoszę bo nic innego nie umiem robić.
                    • Gość: Belezzer Re: 429-1300zł (dziennikarz) IP: *.net.perfekt.pl 26.01.09, 09:37
                      Ależ Gwizdku, jak będziesz doskonalił swój warsztat, dojdziesz
                      kiedyś do poziomu Kapuścińskiego czy Orwella i wtedy pieniądze Cię
                      znajdą. Znajdż jakieś kursy dobrego dziennikarstwa i rób swoją pracę
                      codziennie lepiej, pisz też inne formy; może w nich odnajdziesz
                      jakieś ukryte talenty?
                      • zigzaur Re: 429-1300zł (dziennikarz) 26.01.09, 13:49
                        Teraz są blogi.
                      • Gość: korektorka Uśmialam się setnie, Belezzer, Ty w to wierzysz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 17:41
                        Kursy dobrego dziennikarstwa, ha ha ha
                        Jak będziesz doskonalił warsztat... ha ha ha
                        30 lat pracuję w tym zawodzie i jeszcze nie widziałam, żeby ktoś w lokalnej gazecie zrobił karierę, doskonaląc warsztat.
                        Powiem więcej, najlepiej zarabiającym dziennikarzem w redakcji, w której pracowałam przez wiele ostatnich lat, był najgłupszy dziennikarz (wszyscy się z niego śmieli, opowiadali sobie o różnych jego wpadkach), w dodatku nieumiejący poprawnie zdania sklecić, a korektorkom zadający pytania typu: "Żaba to przez 'rz', prawda?". Jego atutem był tupet, żeby nie powiedzieć chamstwo, przy zbieraniu materiałów. Jest nadal czołowym dziennikarzem tej gazety.
                        Drugi okaz - zastępca naczelnego. Nigdy nic nie wiedział, przekręcał nazwiska, nie umiał pisać, miał poważne kłopoty z obsługą komputera. Był zastępcą naczelnego ok. 8-10 lat, dopiero nowy naczelny się go pozbył.
                        Trzeci okaz to redaktor - niesamowity leń, zawsze wszystko robiący w ostatniej chwili. Każdy numer przygotowywany przez niego szedł do drukarni spóźniony. Został zastępcą nowego naczelnego.
                        Jeżeli Gwizdek chce dobrze zarabiać, niech się raczej skupi na szukaniu odpowiednich przyjaźni.
                    • Gość: yoyo Re: 429-1300zł (dziennikarz) IP: *.gprs.plus.pl 26.01.09, 18:18
                      Witaj w klubie. Pocieszę Cię. Pracowałem w dużych firmach branży
                      pismackiej i tam bywa podobnie. Tyle, że płacą więcej nieco. Teraz
                      mam podobnie. Piszę i płaca. Raz na trzy miesiące, raz na cztery.
                      Nie musze dodawać, że pracuję na czarno. Ocenia mnie prezes, który
                      był tokarzem i jakoś do łba mu nie przyjdzie, że pisanie to nie
                      praca wymierna aż tak jak się zdaje. Mam dwa fakultety i co z tego.
                      Nie zapisałem się do partii, bo cenię sobie stan swojego odbytu. I
                      żyję jak ostatni dziad. Kiedy laskawiemi coś rzucą, to spłacam
                      pożyczki od znajomych, bo dla banków tacy ludzie jak ja nie istnieją.
                • schaffhausen Re: A teraz sobie wyobraź... 25.01.09, 23:23
                  BRAWO;TO MI SIE NAPRAWDE PODOBA:kROTKA;CELNIE:JA ZYCZE MU ZE SWOJEJ
                  STRONY ZEBY WYRZUCILI GO Z "z tej pracy po studiach" a jezeli ma
                  kredyt, to niech bank wyrzuci go na ulice!!!! Jaki piekny liberal-do
                  komor gazowych i Gulagu tylko maly kroczek.
              • Gość: m Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.09, 23:20
                "Tym się różnimy. Zamiast wydawać na fajki, ubezpieczyliśmy się. I w przypadku
                najgorszego rodzina będzie miała za co żyć."

                Żebyś się czasem nie zdziwił, jak będziesz zmuszony skorzystać z tego
                ubezpieczenia.Otworzysz oczy szeroko i zobaczysz, ile jest na świecie kruczków
                prawnych których użyje twoja firma ubezpieczeniowa,żeby ci nic nie
                wypłacić.Czego ci oczywiście nie życzę.Pozdrowienia dla wszystkich wierzących w
                to,że w razie wypadku losowego firma ubezpieczeniowa o nich zadba.
                • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 09:56
                  Widzisz, potrafię czytać umowy ze zrozumieniem. Jestem prawnikiem i mnie złapią
                  na tym, że mi się nie chciało przeczytać umowy "bo było małym druczkiem" albo co
                  uwielbiam "panie, a kto by to czytał ...".

                  A to, że życie mi śmierci i wszystkiego najlepszego - dla odmiany jako agnostyk
                  życzę wam wszystkiego najlepszego.
                  • czarek.logan Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 10:24
                    Plosiak, jak czytam ciebie to się dziwie że jeszcze sie niebo nie
                    otworzyło i cię..
                    Napiszę ci czym ty się różnisz od tych ludzi
                    1. Myślisz że ty zawdzięczasz sobie wszystko, bo pokonczyłeś studia?
                    A kim są twoji rodzice, ile oni ci pomogli. pewnie juz od
                    podstawówki miałeś korepetycje, dodatkowe lekcje języka itd. Nie
                    wszystkich na to stać; nie wszyscy urodzili się w rodzinie
                    prawniczej. uwierz łatwiej jest zaczynać gdy nie musiśz wychodzić z
                    biedy. nie znam cie (i bardzo dobrze) ale napisz mi jak się myle co
                    do pomocy twoich rodziców i ich pomocy w twoim "doskonałym" życiu.
                    nie dziwie ci sie że z taką nienawiścia piszesz o innych skoro ty
                    nawet swoje dzieci będziesz płodził z ekonomicznego punktu widzenia.
                    tylko nie wychowuj ich na takich dupków jak ty, bo mogą ci z za 35
                    lat "z ekonomicznego punktu widzenia" podsunąć prospekt o eutanazji.
                    A zresztą co można się spodziewać po gościu o nicku "PROSIAK"
                    • Gość: aga Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 12:12
                      Wtrace sie na chwilke choc to nie do mnie pytanie? A gdzie Plosiak
                      napisal ze nic nie zawdziecza rodzicom? Zdecydowana wiekszosc osob,
                      ktore zadbalo o wlasna przyszlosc (wyksztalcenie, prace itd)
                      zawdziecza to rodzicom i ich rozsadkowi i rezygnacji z wielu rzeczy
                      aby zapewnic nam mozliwosc zdobycia kwalifikacji, ktore pozwola zyc
                      samodzielnie. A co myslisz o dzieciach tej pani z poczatku artykulu.
                      Jaka ona przyszlosc "zafunduje swoim dzieciom" ;-)

                      Prawda jest taka, ze wszyscy by chcieli miec, jak to ktos kiedys
                      trafnie okreslil, kaptalizm na stole tylko socjalizm w pracy. tylko
                      niektorzy z nas doskonale rozumieja ze takich cudow to nawet w
                      Erze...
                    • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:13
                      Rzadko piszę coś o sobie, ale niech ci będzie.

                      Pracowałem już w ogólniaku, w weekendy i w wakacje. Na studia dzienne się nie
                      dostałem, zresztą i tak nie miałby kto opłacić mi akademika, książek itd. Więc
                      jednocześnie pracowałem i studiowałem. Za dobre wyniki w nauce przeniosłem się
                      na dzienne studia, dzięki czemu 3k rocznie mogłem wydać na coś innego niż
                      czesne. W tym czasie ojciec zbankrutował i musiał sprzedać wszystko co miał,
                      łącznie z domem. Z narzeczoną wyjechaliśmy do UK, gdzie zasuwaliśmy fizycznie, a
                      po pracy uczyliśmy się do egzaminów na aplikacje. Po powrocie do kraju
                      dostaliśmy się na aplikację, bez żadnych koneksji, znajomości itd. Znaleźliśmy
                      pracę, wynajęliśmy mieszkanie. Udało się nawet wziąć kredyt mieszkaniowy. Po
                      nocach pisaliśmy uzasadnienia wyroków, bo w ciągu dnia albo praca, albo zajęcia
                      w sądach. i tak 3 lata. Zdaliśmy egzamin sędziowski na 5, ale państwo się
                      wypięło - nie ma asesorów, ale nowych ustaw też nie.

                      Finansowo nikt mi nie pomógł, był etap, że to ja wysyłałem pieniądze rodzicom.
                      Teraz też nie siedzę, nie płaczę, że mnie wydymano - po prostu pracuję jako
                      prawnik u kogoś, może nie zostanę sędzią, choć ja zrobiłem wszystko, co mogłem.

                      Mam mnóstwo znajomych, którym rodzice też nie pomagali, bo albo nie mogli, albo
                      nie chcieli. I wiem, że można. Ale trzeba chcieć.
                      • elinkan Re: A teraz sobie wyobraź... 27.01.09, 15:35
                        coś ty... rodzice ci nie pomagali nawet książeczek nie kupili?? a na studia to
                        się z wioszczyny przyjechało prawda? tata rolnik mama 7 klas i ty się ośmielasz
                        wymądrzać? tatuś nie ubezpieczył domu? musiał wyprzedać wszystko.. ojejej.. sam
                        sobie winien!!
                        patologia! na książki nie miał dla syna, dom stracił! jak tak można! a wystarczy
                        przecież chcieć... tylko chcieć...
                        w tym momencie kobieta z artykułu jest dużo LEPSZA od twoich rodziców, których
                        było dwoje- może ty sam byłeś jedynakiem- a ośmielasz się w ten sposób
                        komentować. będąc w zasadzie gorszy. bo ta pani ma dom. jej dzieci mają gdzie spać.
                        • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 28.01.09, 10:30
                          Nie wiesz nic o moich rodzicach i niech tak pozostanie. Nie udał im się biznes,
                          zrobili błędy, za które zapłacili wysoką cenę. Ryzyko jest wplecione w
                          działalność gospodarczą. Ale nigdy nie brali żadnego zasiłku, teraz stanęli na
                          nogi. Bo im się chciało dalej walczyć. Mogli sobie powiedzieć - mamy 50 lat,
                          czas na zasiłek. Niech nas utrzymują inni. Nie jest łatwo zaczynać od nowa w
                          takim wieku. Wiem, co czuje ojciec, gdy nie może pomóc synowi w studiowaniu,
                          matka, która nie ma za co wyprawić świąt.

                          Jednak można odbić się od dna, albo w nim tkwić i narzekać. Każdy ma wybór.
                          • echtom Ryzyko jest wplecione we wszystko 28.01.09, 10:49
                            - i działalność gospodarczą, i małżeństwo. Niektórym się nie udaje i
                            trudno ich za to potępiać. Bohaterka reportażu też nie wyciąga ręki
                            po zasiłek, tylko pracuje i stara się utrzymać dzieci z niewielkich
                            zarobków.
                  • good_man Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 13:15
                    plosiak - młody jestes to niepamiętasz tej piosenki :

                    "Myślisz może, że więcej coś znaczysz
                    Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
                    Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
                    Zaliczona matura na pięć
                    Są tacy - to nie żart,
                    dla których jesteś wart......"

                    wsłuchaj sie w słowa, szczególnie drugiej zwrotki...:)
                    pozdrowienia
                    • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:16
                      Też lubię ten kawałek. Nigdy nie oceniam ludzi po pieniądzach. Ale jeśli ktoś ma
                      dwójkę dzieci na utrzymaniu, narzeka na brak kasy i jednocześnie woli wydawać na
                      nałóg niż na dzieci, to bym go wsadził za to.
                • elinkan Re: A teraz sobie wyobraź... 27.01.09, 15:27
                  oj, żeby ci się te dzieci normalne urodziły, nie wiadomo co masz w genach. bo w
                  głowie niestety nie za dużo
              • Gość: ja Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 08:13
                Moi rodzice i ich znajomi też się ubezpieczyli. Po 10 latach
                płacenia składek okazało się, że: w przypadku moich rodziców kwota
                wpłacona zmniejszyła się o 2/3 przy systematycznym wzroście składek -
                zrezygnowali. W przypadku ich znajomych: kwota zmniejszyła się o
                około 40%, a ubezpieczycielka zrobiła wielkie oczy, jak znajoma
                wspomniała jej, że ona wpłacała, żeby mieć dodatkową kasę do
                emerytury ("wie pani, przepisy się od tego czasu zmieniły, to co
                pani wpłaca, to na obsługę konta..."). I tak się zakończyła przygoda
                z dodatkowymi ubezpieczeniami.
              • Gość: Karkówka Stul pysk, trollu ! IP: *.chello.pl 26.01.09, 09:00
                Napisz jeszcze, ile zarabiasz i czym jeździsz inteligencie
                szpagatowy. Jesteś zwykłym forumowym trollem, a do tego chamem,
                który sprowadza życie do małego światka sobie podobnych trolli,
                które upajają się po pracy przy kawce cudzym nieszczęściem. Do
                pierwszej wpadki. Twoje myślenie niczym nie różni się od rozumowania
                korporacyjnego klonika, któremu wmówiono jedyną słuszną ideologię,
                która zaczyna i kończy się w boksie jakiegoś finansowego potworka,
                który wyciska takich frajerów jak ty co miesiąc mamiąc ich pensją,
                premią i służbową komórką. Twoje przekonanie o jedynie słusznych
                poglądach i jedynie właściwej i poprawnej drodze życiowej, którą
                tylko ty przecież obrałeś (a reszta to swołocz, którą należy zapewne
                w twoim mniemaniu zagazować albo wysłać na Madagaskar)zweryfikuje
                życie, jak cię, kukiełko całująca identyfikator z napisem "sales
                manager" albo inne takie gó..., zredukują w związku z obtrąbionym
                kryzysem, albo firma ci splajtuje, żona kopnie cię w zadek, a
                dzieciak trafi na dołek za palenie blantów. A ubezpieczenie? Mam
                nadzieję, że jak przyjdzie co do czego wykażą się jak zwykle
                inicjatywą znajdując jakiś szczegół, który wykluczy wypłatę sumy,
                która, jak twierdzisz, ma ci zapewnić wygodną egzystencję. Bo życie
                to nie jest prosty rachunek. Dopóki takie tłuki umysłowe i mentalne
                jak ty nie zrozumieją, że cywilizacja opiera się na równowadze sił
                fizycznych, psychicznych i umysłowych, co nie polega na
                wyprodukowaniu narodu za narodem, w którym każdy ma mgr-a przed
                nazwiskiem, dopóty ten kraj będzie wyglądał tak, jak wygląda.
                Marność nad marnościami.
                • plosiak Re: Stul pysk, trollu ! 26.01.09, 10:09
                  Hehe. Spójrz na język, którym się posługujesz, ochłoń i powiedz, kto jest trollem ?

                  Moje poglądy są liberalne. Ciężko pracuję wraz z żoną na to co mamy. Spłacamy
                  kredyty, jeździmy 10-letnim samochodem i dopiero myślimy o dzieciach. Żyjemy na
                  takim poziomie, na który nas stać. Dookoła obserwuję mnóstwo ludzi, którzy w
                  wieku 20 lat porobili dzieci, ich związki się porozpadały (trudno, wszak "miłość
                  życia" poznana w dyskotece czy po miesiącu spotykania rzadko kiedy trwa po
                  grobową deskę). Większość z tych ludzi obrało drogę życia jako pasożyty. Żyją z
                  zasiłków, albo pracują maksymalnie 8 godzin.

                  Rozumiem, że dyrektor zarabiający 10k zł może sobie pozwolić na swobodne życie.
                  Ale większość z nas musi ciężko pracować.

                  Szanuję każdego uczciwie pracującego człowieka, który dba o swoją rodzinę.
                  • Gość: Karkówka Re: Stul pysk, trollu ! IP: *.chello.pl 26.01.09, 10:39
                    Język jest tylko narzędziem. A umiejętność posługiwania się nim
                    bronią niebezpieczną. Nie ważne przy tym, czy piszesz grzecznie czy
                    nie przebierasz w słowach - możesz kogoś zabić słowami albo tak mu
                    uprzykrzyć życie, że naprawdę uwierzy w te bzdury, które tu na forum
                    wypisujesz. Otóż wiedz, że zdecydowana większość społczeństwa żyje
                    skromnie i nie zasysa pieniędzy z opieki społecznej. Nie pije też na
                    umór ani nie wypala 3 paczek papierosów dziennie, nie płodzi dzieci
                    bez umiaru, nie kradnie, nie oszukuje... Jest też kwestią wyboru
                    twojego lub mojego, innych...czy wolisz wspierać drobnych żulików
                    pobierających parę złotych zasiłku czy krwiopijczą władzę, która
                    zagospodarowuje twoje podatki na swoje premie, choć nie widać
                    efektów jej pracy. Aktualnie wspierasz jedną i drugą grupę
                    społeczną, problem w tym, że władza pobiera o wiele większy
                    haracz...i tak znowu oparliśmy się o politykę (innym razem skończymy
                    na dupie i filozofii gołej baby). Nie wiem tylko, czemu ciągle
                    słyszę, że nie korzystanie z zasiłków, wszelkich bonusów to
                    frajerstwo w czystej postaci. Ten kraj jest chory, z jednej strony
                    ten, kto kombinuje i cycka władzę na pieniądze jest gość, a ty
                    piszesz, że to patologia.
                    • Gość: wojtec Re: Stul pysk, trollu ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 11:39
                      Tylko on nie cycka władzy tylko mnie. A tego nie lubie. Mi oprócz
                      rodziców nikt nie pomagał i nie pomaga i nie wyciągam łapy tylko
                      staram sobie radzić. Ze mnie ściągną zawsze i wszedzie a innym
                      rozdadzą. Myslisz ze mi to łatwo przychodzi?
                  • rikol Re: Stul pysk, trollu ! 26.01.09, 11:57
                    8 godzin pracy dziennie to malo? A ile maja pracowac? 16? Jak zamierzasz
                    wychowywac dzieci pracujac od rana do wieczora? Zreszta po co ci one? Po co
                    takie dzieci sprowadzac na swiat? Zeby zyly w rozbitej rodzinie?
                    • plosiak Re: Stul pysk, trollu ! 26.01.09, 20:20
                      A ty uważasz, że 8 godzin dziennie to wystarczająco, żeby utrzymać rodzinę ?
                      Znam takich, co to w życiu się nie pobrudzą dodatkowa pracą. Wolą powiedzieć
                      dzieciom, że nie pojadą na wakacje, bo szef mało płaci.

                      Bardzo bym chciał, żeby każda praca dawała każdemu utrzymanie na przyzwoitym
                      poziomie. Ale skoro nie żyjemy w bajce - to albo się zasuwa dla dobra rodziny,
                      albo udaje, że wszystko gra i obwinia wszystkich dookoła.
                  • Gość: lenia Re: Stul pysk, trollu ! IP: *.knc.pl 06.03.09, 20:40
                    Też mam takiego szefa, który uważa, że 8 godzin pracy dziennie to za mało.
                    Rodzina, zdrowie, sen, hobby - to nie ma znaczenia, powinniśmy tyrać na okrągło,
                    z roboty w ogóle nie wychodzić. Rzygać mi się chce gdy słyszę peany na cześć
                    takiego stylu życia: jaki to jestem dzielny, bo tylko pracuję, pracuję, biorę
                    kredyty, spłacam kredyty, na dzieci nie mam czasu, dla rodziców nie mam czasu,
                    na przyjaciół nie mam czasu. A najgorsze, gdy zmusza się do takiego życia
                    innych, żeby firma miała lepszą pozycję w rankingu
              • Gość: blood Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 26.01.09, 10:44
                Plosiak, jesteś parszywym głupim bucem. Jeśli cię spotkam i rozpoznam to cię
                zleję jak psa.

                Wyobraź sobie że żyjesz w wymarzonych przez ciebie warunkach gdzie nie ma
                żadnego "socjalu". Twój i twojego rodzeństwa ojciec ma dobry zawód i dobrze
                zarabia. Żyjecie sobie we względnym dostatku. Ale potem dzieje się coś złego.
                Ojciec umiera albo traci rozum i zamiast zajmować się rodziną wszystko przepija
                a potem ucieka w siną dal. Zostajecie sami z matką która zarabia najniższą. Co
                ma teraz twoja matka zrobić, powiesić się i odkręcić gaz czy próbować utrzymać
                siebie i dzieci z pensji?
                • columbic Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 11:04
                  Gość portalu: blood napisał(a):

                  > Plosiak, jesteś parszywym głupim bucem. Jeśli cię spotkam i
                  rozpoznam to cię
                  > zleję jak psa.
                  >
                  > Wyobraź sobie że żyjesz w wymarzonych przez ciebie warunkach gdzie
                  nie ma
                  > żadnego "socjalu". Twój i twojego rodzeństwa ojciec ma dobry zawód
                  i dobrze
                  > zarabia. Żyjecie sobie we względnym dostatku. Ale potem dzieje się
                  coś złego.
                  > Ojciec umiera albo traci rozum i zamiast zajmować się rodziną
                  wszystko przepij
                  > a
                  > a potem ucieka w siną dal. Zostajecie sami z matką która zarabia
                  najniższą. Co
                  > ma teraz twoja matka zrobić, powiesić się i odkręcić gaz czy
                  próbować utrzymać
                  > siebie i dzieci z pensji?

                  Jest tylko mały szkopuł. Taki przypadek to 1 na 1000 przypadków
                  biednych ludzi. Biednym to zwykle jest się z wyboru lub z głupoty.
                  Czy takie biedne dziecko z pgr nie może nazbierac grzybów, jagód,
                  potem je sprzedac, kupic bilet choćby do wiekszego miasta i tam
                  zarabiać? Choćby pracujac w biedronce? Ale przeciez łatwiej nażreć
                  się za socjal z mopsu i obejrzeć świat wg kiepskich, piwko pod
                  sklepem wypić.

                  Kto pije piwo pod sklepem, wódkę, pali papierosy? Biedne dziadostwo.
                  I nie rozumiem co tak na tego plosiaka najeżdzasz, ja uważam
                  podobnie jak on. Te niezaradne jednostki, przekazujace z pokolenia
                  na pokolenie biede i patologie powinno się sterylizowac, jak jeszcze
                  niedawno cyganów w szwecji. Sterylizować, skończyc z zakłąmaną
                  poprawnością polityczną. Ile mozna utrzymywac te zdegenerowane hordy
                  pasożytów.
                  • columbic trzeba jasno postawić sprawę 26.01.09, 11:12

                    Praca jest tyle warta, na ile wyceniają ją inni. Jeśli praca
                    sprzątaczki kosztuje x zł, to znaczy że taką wartosć ustalił rynek.
                    Jeśłi byłoby za mało sprzątaczek, to wartość byłaby wieksza y, a
                    jeśłi za dużo to mniejsza z. A jeśłi nie pasuje praca sprzątaczki za
                    x zł, to załóż firmę i pracuj jako konsultant finansowy, tam
                    wystarczy wiedza na poziomie sprzątaczki (vide: open finanse i ich
                    specjalisci).

                    Skoro chirurg zarabia tyle co sprzątaczka x 1000, to znaczy, że
                    jest tyle wart. Jeśłi chcesz być chirurgiem, to skończ studia, zrób
                    specjalizację i tez będziesz tyle zarabiać. Jak chirurgów zacznie
                    byc nadmiar, to cena ich pracy zmaleje.

                    I nie ma co dorabiać ideologii do nieudacznictwa , lenistwa i
                    głupoty. A często do trzech w jednym.
                    • ezavv Re: trzeba jasno postawić sprawę 26.01.09, 11:46
                      Witam,
                      sądzę, że osoba jest "chirurgiem" lub wyszła z "pałaców", bez tych najmniej
                      zarabiających nie ma pracy innych. Nie sądzę, by osoby o najniższych dochodach
                      oczekiwały płac, które pozwalałyby kupować codziennie Maybacha. Chcą żyć godnie,
                      zarabiać godziwie. Relacje płacowe w Polsce nijak się mają do cen, do kosztów
                      utrzymania. Chirurg, prawnik, a obecnie i wykładowca akademicki - młody, to
                      najczęściej zatrudniony w ramach nepotyzmu dzieciak (syn lub córka) niemający
                      wielkiego rozumku, wiedzy (najstarsze roczniki akademickie mają niejednokrotnie
                      większy zasób wiedzy) z pełnym arogancji tupetem. Tu raczej (po wypowiedzi
                      sądząc) gwiazdorstwo i siusiakowata wilczkowatość wychodzi. Pace w polskich
                      firmach są w większości kiepskie, zamiast podwyżek są obniżki, cięcia kosztów
                      (praca, pracownik, to koszt), które właściciel, jego bmw apologeta będzie
                      wykonywał. Szereg firm zwalnia w ramach dobrowolnych odejść kompetentnych w
                      większości pracowników, zamieniając ich młodziakami z outsourcingu - praca ta
                      sama, miejsce, zakres, tylko kasiora nędzna. Sprzątanie jest w każdym kraju
                      najmniej płatne, jednakże nie ma tam tak kiepskiego systemu fiskalnego, jak w
                      Polsce (niewielkie, nijakie koszty uzyskania, niska wolna kwota, chora skala
                      podatkowa z forsowanym liniowym, którego nie ma w żadnym kraju, rozwiniętym -
                      powołano takie systemy w krajach postsowieckich - bez prorodzinnych,
                      prostymulacyjnych ulg).

                      Zatem bambus czas odłożyć i zacząć mówić sensownie. Myślenie nie boli, choć jest
                      ciężkie. Prawda, szczególnie jełopa boli i to bardzo, szczególnie jełopa na
                      eksponowanym stanowisku (...). Bardzo się rzuca i obnosi ze swą pseudo mądrością
                      i wali na oślep byle wyrzucić, zmusić do odejścia osoby, które im w oczy
                      powiedziały prawdę dotyczy to szczególnie małolatów (starzejące się wilczki,
                      którym na kark zaczynają wchodzić młodsze, jeszcze bardziej niekompetentne, a
                      zgryźliwe)
                      • Gość: Anna Re: trzeba jasno postawić sprawę IP: *.eimperium.pl 26.01.09, 12:45
                        Zgadzam się z Tobą. Ludzie w Polsce zarabiają mało. Za mało przy
                        obecnych cenach i warunkach. Nie ważne że oszczędzają, zawsze będą
                        biedni.

                        Dlaczego w Polsce minimalna krajowa to tylko 1000 zl na rękę?
                        • zigzaur Re: trzeba jasno postawić sprawę 26.01.09, 13:55
                          Są cztery przyczyny niskich (realnych) zarobów w Polsce:
                          1. CIT
                          2. PIT
                          3. ZUS
                          4. VAT

                          Dodatkowe wyjaśnienie do punktu 4: Jeśli dostajesz na rękę 1220 zł (nieważne,
                          czy miesięcznie, czy tygodniowo, czy dziennie), to za te pieniądze kupisz towary
                          i usługi warte tylko 1000 zł. 220 zł przepada.
                        • plosiak Re: trzeba jasno postawić sprawę 26.01.09, 20:29
                          To zróbmy minimalną na poziomie 3 zł netto. Wystarczy ?

                          Na pewno wystarczy, by zabić większość firm. Bo nikt nie kupi chleba za 5 zł,
                          gdy piekarz będzie chciał zarabiać przynajmniej minimalną. Itd.

                          A może dodrukować pieniążków ? Na początek każdemu choć ze 100 tys. ? ;)
                  • echtom Znowu pomylenie pojęć 26.01.09, 11:38
                    Nie rozmawiamy o tych, którzy żrą i chleją piwo za socjal z mopsu,
                    tylko o ludziach, którzy PRACUJĄ, a mimo to żyją na poziomie minimum
                    socjalnego. Przyczyny tego są różne i nie zawsze przez nich
                    zawinione.
                    Ktoś wspomniał o tym, że płace reguluje rynek. Nie do końca - część
                    płac i miejsc pracy jest np. wymuszana przez agresywne związki
                    zawodowe. A część jest uznaniowa - prywatny pracodawca może płacić
                    ludziom tyle, ile mu się podoba, a "rynkowa wycena" ich pracy wynika
                    czasem np. z aktualnego wskaźnika bezrobocia (inaczej mówiąc, jak
                    ludzie są pod ścianą, można im zapłacić 800 złotych i nie
                    zaprotestują). A nie słyszałeś o tym, że niektórzy mają na umowie
                    najniższą krajową, a resztę dostają w kopercie "pod stołem"? To
                    nawet nieźle działa, dopóki nie przytrafi się wypadek, a po nim
                    renta naliczona z najniższej pensji.
                    Życie pisze naprawdę mnóstwo scenariuszy i nie wszystko jesteśmy w
                    stanie do końca zaplanować i przewidzieć. W 1929 roku niedawni
                    milionerzy popełniali samobójstwa albo ustawiali się w kolejce po
                    talerz darmowej zupy.
                    • Gość: wojtec Re: Znowu pomylenie pojęć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 11:47
                      a jak myslisz czemu jest najnizsza krajowa a reszta pod stolem?
                      1. Bo pracodawca nie lubi dorabiac zusu(I SLUSZNIE)
                      2. Bo pracownik nie lubi dorabiac zusu(I ROWNIEZ SŁUSZNIE)

                      i w jednym i w drugim przypadku jest tak bo sa za wysokie podatki i
                      istnieje bledne z gory zalozenie ze lud to stado baranow i sobie nie
                      poradzi i tylko cudowy zus zapewni im byt na przyszlosc.
                      a takiego wała. Mój cel zycia to jak najmniej oddać zusowi, sam
                      lepiej zainwestuje moje pieniadze i zadbam o swoja przyszlosc. A jak
                      liczysz na cos z zusu to jestes dla mnie szalony. Pozdrawiam
                      • echtom Re: Znowu pomylenie pojęć 26.01.09, 12:46
                        Masz rację, ale zusowska patologia NIE JEST WINĄ tych najmniej
                        zarabiających, a niektórzy w tym wątku upierają się, że biedni są
                        ZAWSZE sami sobie winni.
                  • Gość: blood Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 26.01.09, 11:47
                    Odpowiadasz na:

                    > Jest tylko mały szkopuł. Taki przypadek to 1 na 1000 przypadków
                    > biednych ludzi. Biednym to zwykle jest się z wyboru lub z głupoty.

                    Głupoty piszesz. Jasna, jeden człowiek na tysiąc jest biedny nie ze swojej winy.
                    W społeczeństwie polskim przecież prawie nie ma alkoholików, hazardzistów,
                    zwykłych głupców a wypadki na drogach czy w pracy się prawie nigdy zdarzają. Do
                    tego w zakładach pracy nie ma nigdy zwolnień i restrukturyzacji a płacone pensje
                    są wystarczająco wysokie aby ludzie mogli godnie żyć.

                    Ech, pod ścianą bym was ustawił i załatwił sprawę jedną serią ze szmajsera.
                    Jesteście zwykłym ścierwem a nie liberałami.
                    • zigzaur Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 13:57
                      Twoje posty kwalifikują cię do pierdla.
                  • Gość: Anna Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.eimperium.pl 26.01.09, 12:36
                    Uśmiałam się. Czyli biedne dziecko z pgr-u powinno pracować. Ma
                    łazić po lesie, zbierać jagody i grzyby (one rosną tylko sezonowo),
                    ma je sprzedawać nie wiadomo komu, bo większość takich miejsc jest
                    odiolowana od świata. Powiedz mi tylko... przed czy po szkole to
                    dziecko ma pracować? A może dzieci z byłych pegerów nie powinny
                    chodzić do szkoły?
                    • columbic Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 13:01
                      Gość portalu: Anna napisał(a):

                      > Uśmiałam się. Czyli biedne dziecko z pgr-u powinno pracować. Ma
                      > łazić po lesie, zbierać jagody i grzyby (one rosną tylko
                      sezonowo),
                      > ma je sprzedawać nie wiadomo komu, bo większość takich miejsc jest
                      > odiolowana od świata. Powiedz mi tylko... przed czy po szkole to
                      > dziecko ma pracować? A może dzieci z byłych pegerów nie powinny
                      > chodzić do szkoły?

                      Nie po szkole i nie przed tylko w wakacje , sama pisałaś że jagody i
                      grzyby rosną sezonowo. Sam kiedyś cała podstawówkę (8 sezonów)
                      zbierałem kurki i jagody , a zarobione pieniądze zbierałem na
                      później. Miałem książeczkę PKO dla niepełnoletnich i dało się. Nie
                      przepiłem na piwie, nie wydałem na ubrania, tylko zbierałem, za te
                      pieniądze w roku szkolnym kupowałem do szkolnego sklepiku towar, i
                      zarabiałem. Po liceum poszedłem na dzienne studia. Dostałem
                      socjalne, do tego miałem stypendium. Poza tym jeszcze przepisywałem
                      tekst na komputerze. Dało się. Skończyłem studia, teraz jestem na
                      prostej.

                      A moim kolegom z bloku nie chciało się. Jeden juz siedzi, drugi
                      niedawno wyszedł, kwestia czasu jak wróci. Piwko, nic nierobienie.
                      Ale jak ja rano szedłem do lasu, to oni spali. Jak ja wieczorek
                      uczyłem się , to oni siedzieli pod blokiem. A teraz jak mają dostep
                      do internetu, to piszą że im źle. I jeszcz emaja do mnie pretensje,
                      ze sie noszę, bo nie chce sz nimi gadac, jak odwiedzam rodziców. A o
                      czym gadać z takimi bezrozumnym bydłem? Dam im czasem na piwo, niech
                      mają coś z życia. A i jeszcze jedno. Pracy nie ma, roboty nie ma
                      jeden z drugim . ale zdazył się już rozmnożyć. I mają tak po 2, 3
                      dzieci, żona tez nie pracuje. Na gumke nie starczyło, bo piwo trzeba
                      było kupić?
                      • Gość: klm Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 13:20
                        Jesli cos piszesz to badz konsekwentny. Piszesz, zeby zbierac grzyby. Ok. A
                        potem taki czlowiek moze isc do pracy do Biedronki. Ale tam zarobi 1500 zl. I
                        dla ciebie i plosiaka bedzie nierobem. To jak to w koncu jest?
                        • columbic Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 13:27
                          Gość portalu: klm napisał(a):

                          > Jesli cos piszesz to badz konsekwentny. Piszesz, zeby zbierac
                          grzyby. Ok. A
                          > potem taki czlowiek moze isc do pracy do Biedronki. Ale tam zarobi
                          1500 zl. I
                          > dla ciebie i plosiaka bedzie nierobem. To jak to w koncu jest?

                          Po kolei. Na wszystko jest czas i miesjce.

                          Najpierw zbierasz grzyby. Za pieniadze za grzyby jedziesz do
                          większego miasta, wynajmujesz pokój, idziesz pracowac do biedronki.
                          w międzyczasie czegoś szukasz (meża, lepszej pracy). Albo idziesz na
                          studia dzienne. Łapiesz socjal. naukowe, dorabiasz jako opiekunka
                          albo sie k.urwisz. Wedle życzenia, co kto lubi. W każdym razie
                          rozwijasz się zamiast gnic w pgrze.
                          • Gość: ola Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 15:58
                            pieniądze za grzyby, to mu nawet na bilet nie wystarczą! No może jak by tak
                            zbierał cały sezon...
                            • columbic Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 16:07
                              Gość portalu: ola napisał(a):

                              > pieniądze za grzyby, to mu nawet na bilet nie wystarczą! No może
                              jak by tak
                              > zbierał cały sezon...

                              Nie przesadzaj, kilo kurek to jakies 10 zł. 5 kg zbierzesz w ciągu 3-
                              5 dni maksymalnie. Chyba że będziesz leżec w lesie pół dnia, bo
                              nóżki bolą.
                              Poza tym grzyby to tylko przykłąd. Możesz drzewa narabac, możesz
                              samochody myć. Ostatecznie możesz nawet ukraść. O swoje trzeba
                              walczyć


                          • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:35
                            Żadna praca nie hańbi. W Biedronce pracując 8h dziennie zarobisz ok. 1500 zł, to
                            jest etap rozwoju - podobnie jak praca w KFC. Możesz zrobić prawo jazdy i po
                            godzinach np. rozwozić pizzę. Inwestujesz w siebie, aż wskakujesz na wyższy
                            poziom. Możliwości jest wiele, ale na pewno pracując na początku 8 godzin będzie
                            ciężko do czegoś dojść. No chyba, że ktoś jest superzdolny i od razu się o niego
                            pracodawcy zabijają. Ale takich nie ma zbyt wielu. Reszta musi więcej pracować.
                      • wojtusz Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 14:14
                        Podatki, sładki, fundusze itd. oczywiście miałeś na birząco opłacone.
                        Rozumiem, że jako przykładny i przworządny obywatel, REGON i NIP
                        załatwiłeś przed robieiem tych Twoich geszewtów?
                        ;)
                      • Gość: Anna Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.eimperium.pl 26.01.09, 16:38
                        Szczęściarz. U mnie nie było lasu.
                  • Gość: nick Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 16:28
                    naprawdę nie rozumiesz różnicy czy jesteś takim gnojem? W artykule
                    mowa jest nie o marginesie a o ludziach biednych. Czy któryś z nich
                    się skarży? Dziennikarz go zapytał, to wiadomo, że odpowiedział, że
                    mu ciężko, przecież 1000 to nie kokosy. I wara ci od ich papierosów
                    kupionych za ich własne pieniądze
                    • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:38
                      Dla mnie matka mająca na utrzymaniu dzieci, zarabiająca 1000 zł i jednocześnie
                      wydająca 150 zł na fajki to margines.

                      Podobnie jak ojciec, który domaga się od syna, by ten niezwłocznie po skończeniu
                      studiów mu pomagał.

                      Szanuję uczciwą pracę, ale gardzę ludźmi, którzy ponad własne dzieci
                      przedkładają wygodę i nałogi.
                      • echtom Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 21:55
                        Ale skąd ty wziąłeś te 150 zł? Może ona tylko 2-3 papierosy dziennie z
                        koleżankami wypala? Nie znam cen, ale to chyba będzie znacznie niższa kwota.
                        • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 22:17
                          Założyłem (pewności nie mam), że pali dziennie paczkę. Najtańsza kosztuje 5 zł.
                          Więc miesięcznie 150 zł. Równie dobrze może palić trzy paczki, czyli 450 zł,
                          albo lepsze po 10 zł = 900 zł miesięcznie. Wybrałem kwotę najniższą.
                          • Gość: lenia Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.knc.pl 06.03.09, 22:29
                            A na jakiej podstawie tak założyłeś, ty prawnicza hieno? Zresztą nie musisz
                            odpowiadać, po prostu zabierz stąd wreszcie swoją zarozumiałą d...
                  • Gość: Skrzat Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 14:49
                    "Czy takie biedne dziecko z pgr nie może nazbierac grzybów, jagód,
                    potem je sprzedac"

                    Oficjalnie nie może. Namawiasz więc do łamania prawa.
                • plosiak Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 20:25
                  Słyszałeś o ubezpieczeniach ? Albo o rentach ? Nie jestem szaleńcem - renty
                  muszą być. Właśnie po to, by pomagać w takich akademickich przykładach. Ale w
                  Polsce rencistów jest więcej niż w połowie UE razem wziętej. To właśnie tacy
                  ludzie grabią ten kraj, uczą swoje dzieci, jak przeżyć za minimum, nic nie
                  robiąc, może poza kolejnymi rzeszami potomstwa.

                  Do rencistów dodaj wcześniejszych emerytów, wszystkich bezrobotnych, samotne
                  matki z dziećmi i okazuje się, że większość społeczeństwa żyje z tego, co
                  zarobią ci, którzy ciężko pracują.
              • zigzaur Wzięte z życia: 26.01.09, 13:42
                Przyfabryczne osiedle, robotnicze blokowisko, po padniętym zakładzie niegdyś
                produkującym sprzęt dla LWP i krasnoj armii. Wielu bezrobotnych.

                Prosty człowiek, po zawodówce, wraz z żoną otwiera prymitywny interes: sklep z
                tanią odzieżą, przewozy busikiem itd. Ale oboje pracują i kształcą dzieci.

                Pobliscy menele, niegdyś podobni tokarze czy spawacze, podchodzą z żebraniem
                "miszczu daj dwa zeta!". Pracowity człowiek początkowo dawał ale potem przestał.
                Zaczął żądać przynajmniej odśnieżenia chodnika czy umycia samochodu. Efekt był
                taki, że jeden z żebrających mył samochód, pozostali się z niego śmiali, że
                pracuje u "kapitalisty".
              • Gość: Olo Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.tp.unicity.pl 28.01.09, 21:26
                Taki cwaniak jesteś, a jednak taki naiwny. Czytałeś wogóle tą swoją
                umowę ubezpieczenia? Żeby twoja żona zobaczyła jakieś pieniądze, to
                będziesz musiał mieć wypadek w bardzo "szczęśliwych"
                okolicznościach. Ubezpieczenia są dla naiwych. Przynajmniej te na
                życie. Tam jest tyle paragrafów wykluczających, że twoja żona całą
                sumę ubezpieczenia wyda na prawników i procesy, żeby ją dostać.
                I jeszcze jedno pytanie odnośnie twojej "zaradności" życiowej. Skoro
                nie masz dzieci - to skąd masz dokładne dane ile one kosztują. I
                skąd masz pewność, że koszt ich utrzymania w trakcie ich
                wychowywania nie wzrośnie na tyle, że Cię to nie przerośnie?
                Wszystko mówisz da się zaplanować i przewidzieć. To powiedz mi
                dzieciaku jaka będzie za miesiąc pogoda.
            • Gość: Michał Re: A teraz sobie wyobraź... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.09, 17:07
              > A dlatego, że jak szła do szkoły 20 lat temu, to komuna była i
              > nikt nie wiedział jak to jest żyć na "wolnym rynku". Jak
              > wychodziła za mąż i miała te dzieci, to pewnie zakłady jeszcze
              > nieźle prosperowały i nikt nie znał słowa "restrukturyzacja",
              > czyli wyrzucanie ludzi na bruk.

              I to jest chyba sedno problemu. Zmiana ustroju oznacza konieczność dostosowania
              się. Do tego trzeba mieć trochę elastyczności, trochę pracowitości i czasem też
              trochę szczęścia. Nie ma co się oszukiwać, nie wszystkim dostosować się udało.

              I to nie jest prawda, że o takich ludzi państwo teraz nie dba. Dba, tylko mniej
              niż wcześniej. A więc oczywiście znajdzie się grupa ludzi, którym jest teraz gorzej.
            • nessie-jp Re: A teraz sobie wyobraź... 23.01.09, 22:19
              tw.zenek napisał:

              > Że jak już będziecie mieli te "odpowiedzialnie" spłodzone dzieci, to wpadniesz
              > pod samochód, a żony firma zbankrutuje.

              Nawet wtedy
              • kretynofil Blablablabla... 26.01.09, 09:06
                Generalnie nie chce mi sie komentowac bredni plosiaka, bo to maly szczur z
                awansu spolecznego, od ktorego na kilometr czuc kompleksem
                dorobkiewicza-prowincjusza. Wiele razy nazwalem go na forum kretynem i kazdy
                kolejny kontakt z jego wypowiedziami utwierdza mnie tylko w przekonaniu, ze nie
                mylilem sie.

                Odnosnie Twojej wypowiedzi, nessie-jp:

                > Nawet wtedy
                • gate.of.delirium Czy kretyni naprawdę sami się rodzą ? 26.01.09, 10:00
                  kretynofil napisał:

                  Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ogólnie odnoszę
                  wrażenie, że chyba gdzieś jest uruchomiona tajna fabryka produkująca
                  idiotów, którzy bez kontroli jakości wypuszczani są na rynek.
                  Nie przekonasz ich Kretynofilu, ani nie wlejesz odrobiny kropli
                  oleju do pustych łbów ale... dobrze, że zabierasz głos.
                  Twoje posty czytam z przyjemnością.
                  Pozdrawiam
                  NN
                  • olala84 Re: Czy kretyni naprawdę sami się rodzą ? 26.01.09, 10:56
                    Tak czytam wypowiedzi na tym forum i mam wrażenie, że świat się nagle zrobił
                    czarno-biały...

                    Co do zasady - sprzątaczka i palacz w kotłowni są zawodami bardzo potrzebnymi w
                    każdym społeczeństwie i powinny być opłacane tak, aby osoby je wykonujące mogły
                    godziwie żyć. A problem dotyczy raczej tego, co to GODZIWIE oznacza. Gdzie jest
                    granica biedy? Kogo uznać za biednego? Bo ja mam wrażenie, że wg GW biedny jest
                    każdy, kto chciałby mieć więcej.

                    • kretynofil Prosta odpowiedz na to pytanie: 26.01.09, 11:01
                      Biedny jest kazdy, kto nie jest w stanie zaspokoic swoich wszystkich potrzeb
                      podstawowych. Poczytaj o tym na wiki:

                      pl.wikipedia.org/wiki/Bieda

                      I teraz popatrz - osoba, ktora zarabia najnizsza krajowa i ma na utrzymaniu
                      dwojke dzieci musi nieustannie lawirowac pomiedzy tymi potrzebami, realizujac
                      tylko niektore z nich.

                      Juz zrozumiala?
                      • Gość: Pisowiec Re: Prosta odpowiedz na to pytanie: IP: *.19.165.1.osk.enformatic.pl 26.01.09, 16:32
                        Moją podstawową potrzebą jest posiadanie mercedesa S-klasse. Ty nie
                        jesteś kretynofilem tylko zwykłym kretynem. Mówisz nie swoim
                        językiem tylko regułkami gdzieś wyczytanymi . Zacznij używac mózgu
                        człowieku. Jakby się spytac Polaków to poowa by powiedziała, że jest
                        biedna wg. Twojej definicji. Dzisiaj osoba zarabiająca minimalną
                        pensję żyje na poziomie wyższym niż część polskich królów. Dlatego
                        dyskusja nie powinna toczyć się wokół tego kto jest biedny a kto
                        nie, bo to jest względne.
                        • smok_sielski Re: Prosta odpowiedz na to pytanie: 22.02.09, 09:24
                          > Moją podstawową potrzebą jest posiadanie mercedesa S-klasse

                          Wymadrzasz sie, a do definicji "biedy" nawet nie zajrzales. Zacytuje wiec:

                          Bieda (ubóstwo) - to pojęcie ekonomiczne i socjologiczne opisujące brak
                          dostatecznych środków materialnych dla zaspokojenia potrzeb jednostki, w
                          szczególności w zakresie: jedzenia, schronienia, ubrania, transportu i
                          podstawowych potrzeb kulturalnych i społecznych.

                          Koniec cytatu.
                          Nie ma tu nic o mercedesie. Jest natomiast o tym, ze czlowiek nie jest biedny
                          jesl moze kupic jedzenie, zaplacic czynsz i kupic ubranie, stac go na bilet
                          autobusowy, a czasem na kino i tydzien wakacji.
                          smok
                • plosiak Re: Blablablabla... 26.01.09, 10:12
                  Widzisz malutki człowieczku. Potrafisz tylko wyzywać innych od debili, kretynów
                  itd. Zero merytorycznych argumentów, masz wrażenie, że jesteś lepszy od innych i
                  możesz ich oceniać.

                  Najgorzej, jak się komuś coś wydaje.
                  • kretynofil Ooo, to mowi :) 26.01.09, 10:46
                    > Widzisz malutki człowieczku.

                    Tak, jestem malym czlowiekiem - z wszyskimi jego wadami. Przynajmniej zdaje
                    sobie z tego sprawe :)

                    > Potrafisz tylko wyzywać innych od debili, kretynów itd.

                    Potrafie jeszcze wyzwac ich od nowych ruskich, mend, ku*asow itd. Wbrew pozorom
                    moge znacznie wiecej.

                    > Zero merytorycznych argumentów

                    To znaczy jakich? Moje argumenty dotyczyly tylko PRAWDOPODOBIENSTWA tego, ze
                    Twoja i Nessie ocena osob opisanych w artykule jest bledna i krzywdzaca. Jaki
                    "merytoryczny argument" wyobrazasz sobie w takiej sytuacji? Krysztalowa kule?

                    > masz wrażenie, że jesteś lepszy od innych i możesz ich oceniać.

                    Wybacz, synek, ale teraz to juz padlem ze smiechu.

                    Zacznijmy od tego, ze to Ty postawiles sie w roli sedziego, ktory ma prawo
                    krytykowac ludzi, ktorzy moze po prostu mieli pecha, moze byli mniej zaradni,
                    albo mieli gorszy start. Ja tylko wytknalem blad w Twoim rozumowaniu i podalem
                    kilka prostych, hipotetycznych scenariuszy, ktore moga tlumaczyc dlaczego
                    sytuacja tych ludzi nie jest ich wina.

                    > Najgorzej, jak się komuś coś wydaje.

                    Jestem pod wrazeniem Twojej samokrytyki. Naprawde :)
                    • plosiak Re: Ooo, to mowi :) 26.01.09, 20:44
                      To, że potrafisz wyzwać mnie na 200 sposobów nie robi na mnie wrażenia. I
                      zapewniam cię, że na nikim myślącym również.

                      Najłatwiej zwalić wszystko na pecha, mniejsze zdolności - zapomniałeś napisać o
                      mafii, przekupnych sądach, niedouczonych nauczycielach, gwałcących rodzicach,
                      wszystkich klęskach żywiołowych i chorobach genetycznych.

                      Do ciebie nie dociera, że kobieta wydająca 1/6 minimalnych zarobków na papierosy
                      jest okazem debilizmu i braku odpowiedzialności za dzieci ?
                • nessie-jp Re: Blablablabla... 26.01.09, 13:33
                  > Bardzo fajnie - pod warunkiem, ze bedziesz w stanie udowodnic, ze te skladki
                  > byly oplacane. Pewnie sobie myslisz, ze to dziala tak, ze idziesz do ZUS, tam
                  > pani klika w kompjuterku i bach, zrobione.

                  Nie, jako osoba prowadząca własną działalność doskonale wiem, jak to wygląda.
                  Mam całą dokumentację w domu
                  • kretynofil Nie, moja droga, niczego nie potwierdzam :) 26.01.09, 14:33
                    > Mam całą dokumentację w domu
            • andrzejto1 Re: A teraz sobie wyobraź... 26.01.09, 08:40
              tw.zenek napisał:

              > Że jak już będziecie mieli te "odpowiedzialnie" spłodzone dzieci, to wpadniesz
              > pod samochód, a żony firma zbankrutuje. Pożali się kobita na forum, a tu
              > przyjdzie taki "plosiak" i napisze jej, że: "trzeba było..."
              >
              Wystarcz się ubezpieczyć na życie. Nie są to jakieś nie wiadomo jakie koszty. Poza tym dzieci dostają rentę rodzinną. która akurat jest opłacana w skłądkach ZUS, tak samo w przypadku bankructwa firmy. Są zasiłki płacone z Funduszu Pracy i też w składkach ZUS.
              > plosiak napisał:
              >
              > > Do tego dzieci na utrzymaniu. Rzygać mi się chce, jak czytam tego rodzaju
              > > historie. Dlaczego kobiety nie myślą i nie zdobywają wykształcenia,
              > > kwalifikacji, zanim zaczną hurtowo rodzić dzieci ???
              >
              > A dlatego, że jak szła do szkoły 20 lat temu, to komuna była i nikt nie wiedzia
              > ł
              > jak to jest żyć na "wolnym rynku". Jak wychodziła za mąż i miała te dzieci, to
              > pewnie zakłady jeszcze nieźle prosperowały i nikt nie znał słowa
              > "restrukturyzacja", czyli wyrzucanie ludzi na bruk.

              20 lta temu to już komuny nie było jesli już. Było gorzej, bo Zasiłki dla bezrobotnych były płacone latami bez jakiejkolwiek weryfikacji....
          • stapek65 Re: Pracujący a raczej niepracujący 23.01.09, 11:39
            Chcę przypomnieć wam pracujący bogacze wykonujący prace wirtualne
            jak marketing czyli wciskanie ludziom rzeczy niepotrzebnych a
            toksycznych dla środowiska lub prawnik sam wymyślający tony
            przepisów szkodzących ludziom broniący patologicznego systemu
            aplikacji jak niepodległości lub technolog opracowujący
            uzależniające dodatki do tytoniu żeby koncernowi stwożyć klientów na
            całe życie albo bankowiec doprowadzający swą pazernością bank do
            ruiny że pracujący biedni w odróżnieniu od was wykonują prace realne
            a wasza nienawiść do nich wynika ze strachu że jak oni się wystarczy
            biernie zbuntują to wasz wirtualny świat się zawali a kto kogo
            okrada wy jeżdżącysamochdami osobowymi emitujecie wielokrotnie
            więcej trucizn niż oni a za szkody zdrowotne nie płacicie im żadnych
            odszkodowań wy twożycie korki w mieście a oni jadąc komunikacją
            zbiorową tracą przez was czas nie dostajac żadnych odszkodowań wy
            macie większą siłe przebicia itworzycie prawo preferujące wasz
            toksyczny tryb życia na szczęście jest pewna sprawiedliwość na
            świecie wy stojąs w korkach macie znacznie większe stężenie tlenków
            azotu i innych gazów trujących niż ci idący chodnikiem którymi
            gardzicie a dużo wysiłku fizycznego a mało umysłowego to podstawa
            zdrowia człowieka nie odwrotnie więc kiedy już zapadniecie na
            choroby cywilizacyjne i będziecie od nich oczekiwali pomocy radz im
            przypomieć co o nich piszecie
            • tw.zenek Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 23.01.09, 11:51
              do słownika zajrzeć. Mówiąc o tym, że różnie się w życiu układa, nie miałem na
              myśli znajomości zasad ortografii i interpunkcji.

              Wcale nie pisze tego złośliwie, tylko szkoda mi, że tak celne stwierdzenia stały
              się nieczytelne, przez zwykłe, językowe niechlujstwo.
              • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 23.01.09, 16:54
                Jakie celne stwierdzenia ? Że sędzia zasuwający 60 godzin w tygodniu wykonuje
                wirtualną pracę ? Że lekarz z 2 stopniem specjalizacji jadący po 12 godzinach
                pracy do domu zatruwa środowisko ? Pomyśl, zanim coś napiszesz lub skomentujesz.
                • Gość: szczurwa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.aster.pl 23.01.09, 18:45
                  Kto ci będzie, ćwoku, wywoził śmieci albo naprawiał kanalizację,
                  jeśli wszyscy będą white collars ? Sam zakaszesz rękawy ? Gdzie się
                  rodzą tacy debile, plotący co ślina na język przyniesie. Tak ci
                  doskwiera te parę groszy, które ten i ów otrzymał w formie
                  zasiłków ? Jak im tak cool, to zawsze możesz do nich dołączyć.
                  • Gość: Namo Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: 199.67.131.* 23.01.09, 19:14
                    Jak będzie musiał to pewnie sam to zrobi.
                  • zigzaur Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 08:30
                    Do tego chętnych nie zabraknie. Spoko.
                  • Gość: aaa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 26.01.09, 15:08
                    > Kto ci będzie, ćwoku, wywoził śmieci albo naprawiał kanalizację,
                    > jeśli wszyscy będą white collars ? Sam zakaszesz rękawy ? Gdzie się
                    > rodzą tacy debile, plotący co ślina na język przyniesie. Tak ci
                    > doskwiera te parę groszy, które ten i ów otrzymał w formie
                    > zasiłków ? Jak im tak cool, to zawsze możesz do nich dołączyć

                    Przyjadą emigranci i wykonają robotę bez narzekania. Tak to wygląda na zachodzie.
                • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 23.01.09, 22:40
                  Najbardziej odkrywcze jest uważanie że ktoś kto ma inne poglądy nie
                  myśli jeżeli sędzia tak ciężko pracuje to dlaczego kryteria przyjęć
                  na aplikacje są tak uczciwe że przypadkiem 95% przyjęć to dzieci
                  prawników a zarobki lekarzy są dość niskie więc jak ktoś bierze do
                  siebie komentarz o pracujących bogaczach to automatycznie przyznaje
                  się do łapownictwa aśrodowisko zatruwa rzeczywiście niezależnie od
                  tego po ilu godzinach pracy a lekarz z fechdziesiątym stopniem
                  specjalizacji znający bezbłędnie wszystkie żyłki w śledzionie a o
                  funkcjonowaniu przyrody mający mniejsze pojęcie niż niegdyś chłop
                  małorolny po 4ech tzw. zimach za cara niech nie kreuje się na
                  wszechwiedzącego kapłan 21 wieku
                  • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 25.01.09, 16:39
                    Warto jeszcze dodać dlaczego chłop małorolny był w tych sprawach
                    lepszy otóż żeby zrozumieć choć troche przyrodę trzeba mieć troche
                    wolnego czasu żeby ją poobserwować i na ten temat porozmyślać nasz
                    specjalista na to czasu nie ma on się przecież cały czas dokształca
                    musi jeszcze rozpracować wszystkie rozgałęzienia tych żyłek apotem
                    zdjagnozować budowę jednego z tych wszystkich sekstylionów
                    rozgałęzień wiadomo że jak ktoś nie ma tak fantastycznej wiedzy to
                    nie myśli
                    • Gość: aaa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 26.01.09, 16:00
                      chryste człowieku powinieneś mieć swój program w TV, pod tytułem np. "godzina
                      nienawiści"
                      • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 18:00
                        Logiczne argumenty jeśli są niewygodne świadczą twoim zdaniem o
                        nienawiści
                        • Gość: aaa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 26.01.09, 20:19
                          Chodziło mi przede wszystkim o styl - potok słów jadących z góry na dół
                          wszystkich, którzy do czegoś doszli.
                          Jeżeli chodzi o merytoryczne argumenty:
                          - Lekarze niekoniecznie muszą być łapownikami, mnóstwo lekarzy ma prywatne
                          praktyki albo pracują w prywatnych przychodniach, gdzie wizyta kosztuje około
                          100 zł albo i więcej. No i od niedawna podobnież lekarze zaczynają zarabiać
                          przyzwoicie (po kilka średnich krajowych, zależnie od poziomu specjalizacji),
                          dlatego nawet przestali strajkować.
                          - Jak ktoś słusznie zauważył, prawnicy nie tworzą prawa, no chyba że akurat
                          pracują w kancelarii Sejmu czy w którymś z ministerstw.
                          - Zatruwanie środowiska, przez ludzi dojeżdżających do pracy - to jest śmieszne
                          i nie wiem co ma pokazywać (człowiek dojeżdżający do junk job zatruwa środowisko
                          tak samo jak notariusz czy komornik dojeżdżający do swoich biur).
                          - Spece od marketingu - tak się składa, że nawet wykonywane przez nich robienie
                          ludziom wody z mózgu ma swoje dobre strony - w wielu ludziach rodzą się potrzeby
                          posiadania iPoda czy innych bzdur, co w efekcie:
                          1. Motywuje ich do cięższej pracy, żeby na nie zarobić.
                          2. Stwarza popyt na owe bzdety, co w efekcie nakręca gospodarkę i daje pracę
                          wielu osobom.
                          • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 21:17
                            A mnie chodzi o krytykę postaw nieomylności takich ludzi jak ty i
                            ich pogardy dla tych co osiągneli mniej. Jeśli uważasz że robienie
                            ludziom wody z mózgu jest dobre to gratuluję logiki. Prawnicy ci
                            którzy tworzą prawo zasięgają opini pozostałych więc faktycznie je
                            tworzą. A teraz przykład gdy chodziłem do podstawówki na 400 dzieci
                            nie było ani jednego przypadku alergi dziś w Warszawie ma ją ok 85%
                            a ty uważasz zatrucie środowiska za rzecz śmieszną a krytykę ludzi
                            którzy jadą do pracy paliwożernymi samochodami dla szpanu a po pracy
                            kręcą w miejscu rowerem godzinę dla zdrowia za niepoważną.Już ci
                            mówię dlaczego. Bo to przecież nakręca gospodarkę dając miejsca
                            pracy w przemyśle farmaceutycznym i pokrewnych i przede wszystkim
                            zwiększa dochody twoim ukochanym lekarzom którzy biorąc 100 zł za
                            każdą wizytę wylobbowali sobie brak kas fiskalnych a ludzie
                            zarabiający mało muszą je mieć pod grożbą wysokich kar.A zwrócenie
                            uwagi na żecz moim zdaniem najważniejszą tj.że główną przyczyną
                            rozpiętości dochodów jest to że ludzie swym trybem życia bardziej
                            obciążający środowisko nie płacą tym zotrówającym mniej żadnych
                            odszkodowań za przejaw nienawiści.Poziom wiedzy o świecie ludzi
                            takich jak ty myśle że już odpowiednio porównałem
                            • Gość: aaa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 26.01.09, 22:07
                              W tym co piszesz jest sporo racji, jednak używasz napastliwego i obraźliwego
                              tonu, oceniasz mnie nic o mnie nie wiedząc. Po co - nie możesz normalnie napisać?

                              Odnosząc się do merytoryki:
                              1. Marketingowcy - gdyby ich nie było, przykładowo mój ojciec mógłby nie mieć
                              pracy - pracuje w fabryce samochodów, które w dzisiejszych czasach bazuje w
                              dużej mierze na ludzkiej próżności (wymiana samochodów co kilka lat). Wiem że to
                              głupie, ale tak ten świat jest urządzony i dzięki temu się kręci. Mądrzy ludzie
                              nie dają się złowić na marketingowe sztuczki, a głupcy gonią za kolejnym
                              iPhone'm, napędzając gospodarkę.
                              2. Tak się składa, że przy okazji pracy miałem odrobinę do czynienia z urzędami
                              centralnymi i procesem powstawania prawa i zaręczam Cię, że nie są one z prawie
                              nikim konsultowane, a już na pewno nie z losowymi prawnikami z prowincji.
                              Prawnicy z prowincji po prostu wykonują swoją robotę (np. prowadzą sprawy
                              rozwodowe, karne itp.), nie mają żadnego wpływu na kształt prawa.
                              3. Alergia. Nie można zapomnieć, że kilkadziesiąt lat temu medycyna nie była w
                              stanie diagnozować wielu schorzeń, nie mówiąc już o niedoinwestowanej służbie
                              zdrowia PRL-u. Więc trudno mówić jaki był rzeczywisty poziom rozpowszechnienia
                              alergii kilkadziesiąt lat temu, choć pewnie niższy niż teraz, po tym jak
                              PRL-owski przemysł ciężki skaził nasze środowisko naturalne (ja jestem jednym z
                              ofiar tego przemysłu, urodziłem się na Śląsku z zestawem upierdliwych alergii).
                              Zatrucia środowiska bynajmniej nie uważam za rzecz śmieszną, śmieszy mnie
                              natomiast robienie wyrzutów osobom dojeżdżających do pracy samochodem. Przecież
                              dla wielu osób jest to jedyna opcja. Komunikacja zbiorowa w naszym kraju jest
                              kiepsko rozwinięta i często nie może konkurować z samochodami, nawet
                              uwzględniając np. koszmarne warszawskie korki. Inny czynnik - ja przez jakiś
                              czas musiałem się w pracy często i w miarę szybko przemieszczać (komunikacja czy
                              chodzenie piechotą odpada) - samochód był jedyną opcją. Rower także nie zawsze
                              jest opcją - są zawody, w których wymaga się schludnego wyglądu (wyobraź sobie
                              prawnika z plamą błota na nogawce spodni).
                              4. Lekarze nie są moimi "ukochanymi" - są mi zasadniczo obojętni. Co do braku
                              kas fiskalnych - w przychodniach do których chodzę dostaję fakturę VAT.
                              5. Co do braku "kar" za nadmierne obciążenie środowiska - z tym się zgodzę, choć
                              z drugiej strony gigantyczną akcyzę i podatki zawarte w cenie paliwa można już
                              uznać za taką karę, która promuje samochody o niskim spalaniu.

                              PS. Polecam sprawdzić ortografię postu przed wysłaniem.
                              • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 27.01.09, 03:24
                                Nie oceniam ciebie tylko twoje wypowiedzi a prawda boli więc
                                oceniasz to jako napastliwość. Najpierw to nie pisz nie na temat o
                                jakiś kwitkach lekarze i prawnicy nie mają obowiązku posiadania kas
                                fiskalnych a przewożnicy komunikacji zbiorowrj i kupa innych
                                niskopłatnych zawodów ma.Muwisz o akcyzie ale jadący komunikacją
                                zbiorową oprócz akcyzy płacą zus za kierowcę i całą obsługę i wat
                                więc za to że trują 10 razy mniej płacą podatki większe.Przykładów
                                redystrybucji dochodu od najczęściej biednych nietrucicieli do
                                najczęściej bogatych trucicieli jest dużo więcej jak choćby
                                wspieranie nowoczesnych tj używających dużo więcej szkodliwych
                                nawozów i oprysków gospodarstw rolnych kosztem tych
                                mniejszych.Mówisz że musiałaś się dużo przemieszczać nie musiałaś
                                tylko chciałaś więcej zarabiać mogłaś przecież zmienić pracę na
                                mniej płatną ale dla ciebie kasa była ważniejsz niż zdrowie własne i
                                innych. Winienie za zatrucie środowiska tylko socjalistyczny
                                przemycł jest nieporozumieniem.Emisja większości trucizn cały czas
                                rośnie głównie przez to że bogaci uprawiający bardziej toksyczny
                                tryb życia mają większą siłę przebicia o czym pisałem na początku.
                                Najlepsze jest jednak stwierdzenie że dla ciebie i tobie podobnych
                                przebranie się w ubikacji jest zbyt trudnym zadaniem ainnym radzisz
                                aby pracowali na kilku etatach i jeszcze się dokształcali i uważasz
                                że dla nich to nie będzie zbyt trudne
                                • Gość: :P Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 27.01.09, 21:48
                                  kretyn
                                  • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 27.01.09, 22:21
                                    Warto dodć że sytuacja ludzi pracujących których faktycznie stać
                                    tylko na żywność jest gorsza niż ich 19wiecznych i starszych
                                    poprzedników tamtych też było stać tylko na żywność tyle że była to
                                    żywność normalna a dziś to jest śmieciożywność na nawozach
                                    sztucznych opryskach i konserwantach różnica zasadnicza i określanie
                                    ich jako roszczeniowtch leni nie jest waszym zdaniem przejawem
                                    nienawiści i kretynizmu. Warto to porównać z postawą lekarzy którzy
                                    otwarcie piszą że mogą legalnie zarobić bardzo dobrze nie wiedziałem
                                    o tym przyznaje się do błędu widziałem tylko ich pałace większe niż
                                    kiedyś budował hrabia Zamojski stąd moja niewiedza. Więc warto
                                    przypomnieć ile razy strajkowali i jak bardzo nagłaśniali swoją jak
                                    się okazuje rzekomą biedę i na tej podstawie określić kto prezentuje
                                    bardziej roszczeniową postawę pracujący biedni czy pracujący bogaci.
                                    Jeżeli lekarze będą się domagali znów jakiś podwyżek radzę wszystkim
                                    przypomnieć ich odpowiedzi na moje komentarze.Dziwi mnie też
                                    dlaczego ludzi którzy używają słów obrażliwych iwulgarnych których
                                    tutaj pełno nie określa się jako ludzi nienawistnych a mnie który
                                    takich nigdy nie użył tak się określa
                                    • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 28.01.09, 10:33
                                      Rzeczywiście, ludzie tyrający po 14 godzin na dobę w fabrykach, którzy dożywali
                                      statystycznie 40-tki mieli lepiej niż współcześni - pracujący 8 godzin, albo
                                      siedzący na zasiłkach i statystycznie żyjący 2 razy dłużej.
                                      • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 28.01.09, 20:53
                                        Dożywali około 40ki bez wsparcia medycyny dzisiaj bez wsparcia
                                        medycyny żyli by jeszcze krócej a spośród rodzących się obecnie
                                        dzieci to już bardzo niewielu. Niedługo bez wsparcia medycyny nie
                                        będzie już mógł żyć nikt głównie dzięki postawie życiowej takich
                                        ludzi jak wy
                                    • Gość: aaa Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.chello.pl 28.01.09, 13:15
                                      Odnośnie naszej współczesnej śmieciożywności (nie mam serca zostawić tego bez
                                      komentarza). Otóż, popatrz na to tak, że obecnie masz do wyboru dwie opcje:
                                      1. Żywność wytwarzaną metodami przemysłowymi, pryskaną konserwantami itp. Jej
                                      wartość odżywcza jest często wątpliwa, natomiast niewątpliwą zaletą jest bardzo
                                      niska cena, możliwa do osiągnięcia dzięki owym metodom przemysłowym.
                                      2. Żywność wytwarzaną metodami tradycyjnymi (różnego rodzaju ekologiczne
                                      jedzenie, organic food itp.), takimi jakie były stosowane w XIX wieku i
                                      wcześniej. Wartość odżywcza takiego jedzenia jest wyższa, ale wyższa jest
                                      również cena, gdyż metody dziewiętnastowieczne są po prostu wielokrotnie mniej
                                      wydajne niż te z XXI wieku.

                                      Porównując z Twoim gloryfikowanym XIX wiekiem - obecnie możesz kupić żywność
                                      XIX-wieczną za ceny takie jak wtedy (relatywnie), lub tanią śmieciożywność
                                      (białe pieczywo, konserwy o niewielkiej zawartości mięsa w mięsie itp.) która
                                      często utrzymuje przy życiu biedne rodziny. Jest więcej opcji - to Twoim zdaniem
                                      źle?
                                      • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 28.01.09, 20:58
                                        Więc dziś mamy żywność dla elity i biedoty a wtedy wszyscy jedli tą
                                        pierwszą bo przecież biedne rodziny wtedy nie głodowały
                                        • echtom Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 29.01.09, 08:52
                                          Zgadzam się z większością Twoich wypowiedzi, ale tu przesadziłeś.
                                          Głodowały. Mój ojciec urodził się w 1915 roku jako drugie z 12
                                          dzieci folwarcznego parobka. Jego głównym wspomnieniem z dzieciństwa
                                          był właśnie głód. Osiągnął w życiu najwięcej spośród swojego
                                          rodzeństwa i w przeciwieństwie do większości forumowiczów
                                          rzeczywiście mógłby powiedzieć, że wszystko zawdzięcza sobie, nie
                                          rodzicom. Choć też nie do końca, bo spotkał po drodze życzliwych
                                          ludzi, którzy mu pomogli.
                                  • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 28.01.09, 21:04
                                    Ta wypowiedż świadczy o tym że naszą wykształconą elitę wspomniany
                                    przeze mnie wcześniej chłop małorolny przewyższał nie tylko wiedzą
                                    tą niespecjalistyczną ale także poziomem kultury
                  • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 10:18
                    A skąd te brednie, że 95% na aplikacji to dzieci prawników ? U mnie na roku na
                    60 osób jeden koleś miał mamę sędzię. Faktycznie - jak w mordę strzelił 95%.

                    Wygodnie jest tak powtarzać, bo to idealna wymówka. Po co się uczyć, skoro
                    wiadomo, że na studia dostają się tylko protegowani dziekana. Po co je kończyć,
                    skoro na aplikację czy specjalizację przyjmują tylko krewnych.

                    Sam znam wiele osób, które bez żadnych układów, znajomości doszły do czegoś,
                    mimo że wszyscy dookoła mówili, tak jak ty.
                    • Gość: yuki Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.maius.am.poznan.pl 26.01.09, 10:35
                      Starałem sie nie komentować, ale to już są brednie!
                      Nie wiem jak z prawnikami, ale miałem okazję pracować w rekrutacji uczelni medycznej i wiem ilu studentów ma rodziców lekarzy!
                      Co ciekawsze większość studentów płatnych (kilkanaście tyś. zł za rok) to również dzieci lekarzy.
                      Mało zarabiają lekarze w szpitalach (oficjalnie), ale mają możliwość dorobić w prywatnych gabinetach.
                      Najwięcej zarabiają niestety GP.
                      • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 17:58
                        To są brednie bo wszyscy wiemy że żadnego łapownictwa w służbie
                        zdrowia nie ma
                    • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 18:18
                      O studiach nic nie piszłem tam się może dostać każdy nie
                      przejaskrawiaj a co to aplikacji to radzę zajrzeć do niezależnych
                      statystyk na ten temat. Wytłumacz tylko dlaczego ustawy w wyniku
                      której 96% osób występujących w sprawach cywilnych nie stać na pomoc
                      adwokata twoi przeuczciwi prawnicy bronią wszelkimi sposobami i sam
                      jako prawnik oceń jakie gigantyczne szkody gospodarcze przynosi ta
                      sytuacja pomijając jej nieetyczność. A postawa prawników wobec tej
                      sytuacji to barometr ich uczciwości mówiący wszystko o tym środowisku
                      • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 20:50
                        Teraz mnie rozłożyłeś na łopatki.

                        96% ludzi nie stać na prawnika ? Stary, ludzi stać na samochody, telewizory,
                        sprzęt RTV, aparaty cyfrowe, telefony, ale akurat na prawnika już nie ? Toteż
                        oznajmiam ci, że jak poszukasz, znajdziesz kancelarie, które pieniądze biorą po
                        skończonym procesie, a jeśli wygrasz - w sprawach majątkowych kasę płaci druga
                        strona.

                        Ja akurat jestem za otwarciem korporacji, dla mnie to zawód, jak każdy inny. I
                        też nie zgadzam się, by to korporacje decydowały, ilu konkurentów może się
                        kształcić w danym roku.
                        • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 21:23
                          Ty jesteś za ja jestem za 99% ludzi jest za i co z tego a jeżeli
                          ludzie uznali że zamiast na prawnika lepiej wydać pieniądze na co
                          innego to widocznie koszt tej usługi jest niewarty jakości
                          • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 26.01.09, 22:15
                            No to skoro jest niewarty tej jakości, to po co płaczesz, że ludzie nie stać na
                            tę pomoc ? Skoro 99% ludzi nie kupuje Maybacha, to znaczy, że nie jest wart swej
                            ceny ?
                            • stapek65 Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 27.01.09, 01:12
                              Jeżeli porównujesz rzecz elementarną dla człowieka jak powszechny
                              dostęp do prawa i faktyczną równość wobec niego z dobrem
                              superluksusowym to powinneś zwolnić się ze swej pracy bo się do niej
                              nie nadajesz i twierdzisz że ceny usług nie są zawyżone mimo
                              istnienia patologicznego systemu aplikacji którego zniesienie
                              popierasz to widocznie nie jesteś taki uczciwy bo logikę na studiach
                              musiałeś zdać nic o niej nie wiedząc a może tylko miałeś szczęście
                              na egzaminie jak widzisz od przypadku też dużo zależy jak się życie
                              ułoży
                    • Gość: m Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.09, 01:36
                      plosiak 26.01.09, 10:18
                      "A skąd te brednie, że 95% na aplikacji to dzieci prawników ? U mnie na roku na
                      60 osób jeden koleś miał mamę sędzię. Faktycznie - jak w mordę strzelił 95%.

                      Wygodnie jest tak powtarzać, bo to idealna wymówka. Po co się uczyć, skoro
                      wiadomo, że na studia dostają się tylko protegowani dziekana. Po co je kończyć,
                      skoro na aplikację czy specjalizację przyjmują tylko krewnych."

                      A świstak siedzi, bo zawijał je w te sreberka ....:-)
                      Przy okazji wydało się kto tu z uprzywilejowanych "genetycznych" pochodzi....;-)
                      • plosiak Re: Mocne, aczkolwiek czasem polecałbym 28.01.09, 10:36
                        Faktycznie się wydało :D Że ja mieszczący się w gronie 95% aplikantów bez
                        koneksji rodzinnych jesteśmy "genetycznie" uzdolnieni. Wiem, że niektórym nie
                        może przejść przez pusty łeb fakt, że można bez znajomości, układów do czegoś
                        dojść. I mają idealną wymówkę - na układy ni ma rady. Rozgrzeszenie gotowe.
            • zigzaur "...tworzycie prawo..." ?????????????????? 26.01.09, 14:02
              Prawo tworzą posłowie.

              Większość foteli poselskich zajmują przedstawiciele partii "wrażliwych
              społecznie", "pochylających się z troską", "broniących interesów" itd.
              Krótko mówiąc, lewica najróżniejszych odcieni. Krótko mówiąc, obecne prawo karze
              zarabiających i pracowitych.
          • Gość: steel uwielbiam takich jak ty.. IP: *.chello.pl 24.01.09, 10:00
            ..bezpardonowo i bezmyślnie wrzucających ludzi, którzy dbają o
            czystość w twoim otoczeniu, by ci tyłek za zmarł w domu, którzy
            obsłużą cię w sklepie (i jeszcze mają się uśmiechać za 1200..) razem
            z alkoholikami i innymi patologiami.. Pani na kasie w biedronce też
            powiesz, że jest z rodziny patologicznej?? W podobnym tonie
            podsumowałeś/aś dwa przypadki - palaczkę w pierwszym i obiboka w
            drugim..tylko pogratulować podejścia do ludzi, gdzie jedynymi
            wporządku jesteś tylko ty.

            > Ale ci ludzie pracowali za niewielkie pieniądze,
            > więc pierwszy zasiłek był wyższy, niż ich podatki za rok pracy.
            A w tym przypadku to chyba sądzisz po sobie, skoro uważasz, że ktoś
            zatrudnia się specjalnie po to aby przebimbać rok i na zasiłek! :D
            Człowiek który ma pracę - szanuję ją i nie zwalnia się od tak.. a
            tymbardziej, że w zawodach mniej opłacanych cudem jest znaleść taki
            na stałą umowę!
          • Gość: kolo Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.09, 21:42
            plosiak napisał:
            >A my z żoną mamy po 30 lat, skończone studia,
            > aplikację i dopiero myślimy o dzieciach,


            Tak to juz jest swiat poukładany,że sa osoby ktorych zadaniem jest
            podsunąć ci żryć w porze lunchu,w przerwie płodzenia kolejnej
            analizy,którą per saldo mozna sobie d...pę podetrzeć.Więc nie
            podskakuj,jeno ciesz się że nie wszyscy mają twój poziom
            wykształcenia,bo aby pierdzieć w obecny stołek,musiałbyś ukończyć
            Harward,mieć 6 fakultetów,2 aplikacje,superukłady i dać dooopy
            (dosłownie).W sumie to brak czasu nawet na spłodzenie bachorów,nie
            mówiąc o ochocie na pieprzenie dyrdymałów.
            • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 10:22
              Chcesz mieć 5 dzieci w wieku 30 lat ? Wasza sprawa. Tylko nie żebrajcie o
              zasiłki z moich podatków. Z żoną sami utrzymamy naszą rodzinę, nie
              przeszkadzajcie. Niektórzy najpierw myślą, potem działają. I starają się
              planować życie. Inni odwrotnie. Tylko zauważ, że ja niczego od państwa nie
              oczekuję, a tobie podobni domagają się zasiłków, bo "im się należy".
              • ahhna Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 13:44
                > Chcesz mieć 5 dzieci w wieku 30 lat ? Wasza sprawa. Tylko nie
                żebrajcie o
                > zasiłki z moich podatków.

                Ja, ja, ja. moje podatki, ja daję, ja oczekuje, ja żądam, ja
                wymagam, ja jestem oburzony.
                Ta kobieta z tego tysiaka też opłaca podatki, wyobraź sobie.

                > I starają się
                > planować życie. Inni odwrotnie. Tylko zauważ, że ja niczego od
                państwa nie
                > oczekuję, a tobie podobni domagają się zasiłków, bo "im się
                należy".

                Planowanie życia jest świetną sprawą, dopóki coś nieprzewidzianego
                się nie wydarzy. Żonie nie odbije i nie zdefrauduje waszych
                pieniędzy na kochanka. Nie zachorujesz na raka. Dziecko nie będzie
                miało wypadku i nie będzie musiało byc rehabilitowane 5 dni w
                tygodniu (żegnaj, etacie). No ale ty masz pewnie specjalny vipowski
                kontrakt na życie zawarty z samym Panem Bogiem.
                • Gość: yoyo Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.gprs.plus.pl 26.01.09, 18:54
                  Ty prlosiak czy prosiak. Skoro taki zalatany jesteś i taki
                  poukladany to co tu robisz w godzinach, kiedy normalnie się
                  pracuje????? Co służbowy komputer i internet. Hulaj dusza, bo szef
                  poszedł z rapotrami do prezesa i myszy w bajzlu harcują. Weź ty się
                  plastikowa pacynko walnij w łebek i nie truj, jaki to zapracowany
                  jesteś. Pani sprzątaczki tu jakoś nie widze. Może dlatego, że nie
                  stac jej na dostęp do netu.
                • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 20:53
                  Heh. Czyli skoro może zdarzyć się wypadek, to po co pracować ? Lepiej od razu
                  narobić dzieciaków, bo może jutro umrę na raka i nie zdążę już spłodzić potomka.
                  A jeśli jednak podobnie jak 90% populacji dożyję emerytury - to pech. Ale co
                  tam, niech ci pracujący głupcy na mnie zarabiają, a ja pożyję z zasiłków.
          • Gość: beno a mi sie zygac chce jak ktos widzi cos zlego w dzi IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.09, 10:03
            dzieciach !!! jakby kazda "szanowna pani" do 40-tki tylko "uczyla"
            sie i gardzila kobietami ,ktore zdecydowaly sie wychowywac dzieci,to
            bysmy zamiast normalnego spoleczenstwa mieli bande podstarzalych
            pseudomadrych,niczego nie wartych babsztyli.dodam(dla tych wlasnie
            babsztyli)intencja autora jest tutaj inna-czytajcie mimo waszych
            szkol ze zrozumieniem!
          • Gość: matka Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.au.poznan.pl 26.01.09, 10:06
            Popieram Twoją wypowiedź w 100% !!!!
          • rikol Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 11:50
            Kobieta opisana w artykule jest przed 40 i ma dwoje dzieci, a nie dziesiecioro.
            Partner ja porzucil - a ile kobiet z wyzszym wyksztalceniem jest rozwiedzionych?
            i o czym to swiadczy, ze ojcowie nie chca utrzymywac wlasnych dzieci - chyba nie
            o tym, ze bohaterka artykulu jest nieodpowiedzialna. Ona pracuje - i to jest
            skandal, ze nie moze utrzymac siebie i swoich dzieci. Sprzataczki i smieciarze
            tez chca miec dzieci, wyobraz sobie. Dwojka to jest normalna liczba, nie wydaje
            mi sie, ze ona zrobila te dzieci po to, zeby zerowac na kims. Zreszta pracuje.
            • Gość: kadrowa-płacowa Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.tvgawex.pl 26.01.09, 15:01
              śmieciarze ja mówisz, to akurat kiepski przykład, ja pracuje w
              firmie :śmieciarskiej" jako samodzielny specj.ds kadr płac i
              ubezpieczeń i moja pensja jest zbliżona do tej sprzątaczki z
              artykułu, zato pan na śmieciarce zarabia ponad 2razy tyle co ja.
              Szukam innej pracy, chodzę na rozmowy i na moje stanowiska gdzie
              pracodawca wymaga znajomości przepisów, ciągłego dokształcania w
              prawie, ustawach itd ciągle słyszę propozycję pensji podobnej do
              obecnej lub nawet mniejszej ok. 1000zł. To ja jestem ta biedota
              pracująca, pytam sama siebie czy warto wykoywac to co robię?
          • Gość: ahhna Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.acn.waw.pl 26.01.09, 13:14
            Dlaczego kobiety nie myślą i nie zdobywają wykształcenia,
            > kwalifikacji, zanim zaczną hurtowo rodzić dzieci ???

            A dlaczego, do cholery, to zawsze kobiety obarcza sie wyłączną
            odpowiedzialnością za dzieci?! I zawsze przeciwko nim kieruje sie
            agresję, gdy ich facet odchodzi w siną dal, choć to one zazwyczaj
            zostają na posterunku?! Ta kobieta powinna dostać order za
            niezłomną, acz beznadziejna wlake z rzeczywistością. Życie nie jest
            takie proste: nie każdy ma warunki, wsparcie innych, inteligencję,
            pewność siebie konieczne do skonczenia studiów.
            • Gość: też baba Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.euro-lan.pl 26.01.09, 14:22
              jak se dała zribić...
            • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 20:55
              No właśnie dlatego, że kobiety zostają z dziećmi, powinny bardziej myśleć o
              sobie. I jakoś starać się zabezpieczyć przed tym, co może przynieść
              niekoniecznie różowa przyszłość.
          • mario16093 Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 13:42
            Nie wszyscy w naszym kraju (zreszta nie tylko) sa radcami,
            lekarzami, biznesmenami...Ktoś musi wyrzucać g....na, bo by
            smierdziało. Żołądek każdy człowiek ma podobny-zjeśc musi, ubranie
            kupić musi, opłaty porobic też. Piszesz nielogiczne rzeczy. Tzn,że
            ludzie którzy zarabiają 1000 złotych mają w życiu nie decydować się
            na dziecko???Do czego by to prowadziło? Moze akurat Tobie sie udało
            i nigdy nie byłeś w potrzebie, ale FORTUNA KOŁEM SIE TOCZY. Nie
            wiadomo czy za rok nie będziesz zarabiającym 1000
            zł "nieudacznikiem". I wiedz jedno-to że ktoś kończy studia nie
            oznacza wcale,że będzie bardzo dobrze zarabiał, bo równie dobrze
            moze mieć prace za tysiaka.
            • zigzaur Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 14:07
              Bo są studia i studia. Bo są studenci i studenci. Bo są uczelnie i uczelnie.
              • Gość: aaa Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.chello.pl 26.01.09, 16:26
                > Bo są studia i studia. Bo są studenci i studenci. Bo są uczelnie i uczelnie.
                Dokładnie. Ja jeszcze będąc w szkole średniej wybrałem kierunek, który, choć
                trudny, po ukończeniu zapewnia relatywnie wysokie dochody. Zmiany na rynku pracy
                nie zachodzą aż tak szybko, aby nie można było z grubsza przewidzieć swojego
                losu po skończeniu studiów.

                Refleksja natury ogólnej - zastanawia mnie głęboko zakorzeniony socjalizm w
                myśleniu wielu forumowiczów. Głosy, które można streścić do "a co mają zrobić
                osoby, których mąż oszalał i roztrwonił pieniądze/zachorowały na ciężką chorobę
                itp" stawiają sprawę w niewłaściwy moim zdaniem sposób. Generalnie, to co te
                osoby mają zrobić, _to_jest_problem_tych_osób, a nie ogółu. Jestem w stanie
                zrozumieć, że ktoś ma takie usposobienie, że "czuje ból całego świata", niemniej
                taka osoba powinna po prostu sama z siebie pomagać, a nie domagać się
                wprowadzania powszechnej przymusowej dobroczynności (z pieniędzy podatników). W
                krajach o niesocjalistycznej mentalności, takich jak Stany Zjednoczone, ww.
                ludzie z problemami po prostu zostają bezdomnymi lub, w przypadku chorób,
                umierają (podobnie jak, prędzej czy później, każdy z nas) i nikt się temu
                szczególnie nie dziwi - ot człowiek był nieudacznikiem lub po prostu miał dużego
                pecha, i nikt z jego rodziny i przyjaciół mu nie pomógł (to samo z siebie często
                wiele mówi o człowieku - oczywiście nie dotyczy to osób bez rodziny albo z
                rodzin biednych i patologicznych, niezdolnych do pomocy).

                Ktoś może powiedzieć, że to bezduszne. Otóż niekoniecznie - eliminacja pomocy
                organizowanej przez państwo (ergo mało skutecznej, dziurawej, marnotrawiącej
                pieniądze i rodzącej postawy pasożytnicze) nie wyklucza zwykłego ludzkiego
                odruchu pomocy, który rodzi się w nas na widok osoby w potrzebie. Każdy z nas
                może pomagać, czy to bezpośrednio np. ubogim sąsiadom, czy tez wpłacając
                pieniądze na konta fundacji, do których mamy zaufanie. Dzięki temu pieniądze
                trafią do naprawdę potrzebujących, a pasożyci czy tez ludzie w ciężkich
                sytuacjach, ale w mniejszym stopniu zasługujący na pomoc (np. recedywista z
                chorobą alkoholową) zostaną pozostawieni sami ze swoimi problemami.
                • Gość: AW Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.acn.waw.pl 26.01.09, 17:07
                  Ale przecież Ci ludzie nie chcą pomocy społecznej. Myślę, że oni w ogóle mało
                  chcą, tzn. nie myślą o wyciąganiu ręki po pomoc. Żyją po prostu, choć żyje im
                  się ciężko.

                  Takie życie to jest problem socjologiczny: godziwego wynagrodzenia za pracę.
                  Ponieważ społeczeństwo potrzebuje sprzątaczek, powinno je tak wynagradzać, żeby
                  sprzątaczki były w stanie wyżyć ze swojej pracy.
          • slonbe Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 14:10
            do plosiak : A pomyslales kiedys chloptasiu o tym ze nie kazdy ma tatusia, mame
            lub wujka prawnika, ktory mu zalatwil miejsce na aplikacji ? Piszesz ze masz 30
            lat wiec jak lapales sie na aplikacje to na pewno przed reforma rekrutacyjna na
            aplikacje! A i teraz to nie zadko sie zdaża ze ciezko czlowiekowi bez koneksji
            dostac sie na aplikacje. Wiem bo mam wielu znajomych po prawie. Sam mam wyższe
            wyksztalcenie ale nie potępiam ludzi za to ze im sie w zyciu nie poukladalo.
            Tylko zadufanym w sobie prawnikom moze taka mysl przyjsc do glowy. Bo tego was
            ucza na studiach juz od pierwszego roku "Jak być BUCEM" wpajają ze jestescie
            elita a tak na prawde to elite stanowi niewielki procent ludzi którzy po
            studiach prawniczych potrafia pozostac LUDZMI! Pozdrow lepiej wujka ktory Tobie
            i Twojej zonie miejsce na aplikacji zalatwil (ona tez pewnie hajtnela sie z Toba
            tylko z tego powodu ze mozesz jej to zalatwic) i odczep sie od ludzi ktorym
            zycie daje w kość!
            • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 21:02
              A pomyślałeś, że istnieją aplikacje niekorporacyjne ? Na taką się dostaliśmy,
              bez żadnych prawników w rodzinie, układów itd. Kosztowało nas to mnóstwo
              wysiłków i wyrzeczeń. I po ukończeniu aplikacji nie czekała na nas praca w
              sądzie w charakterze asesora. Prezes pogratulował i złożył propozycję - pół
              etatu na umowę zlecenie za 1000 zł. Po 5 latach studiów i 3 aplikacji.

              Na szczęście staram się tak układać życie, by mieć dwie drogi. Dlatego na
              aplikacji pracowałem w kancelarii, dzięki czemu obecnie mam pracę za niezłe
              pieniądze.

              Współczuję ci, że po studiach nie potrafisz zrozumieć, że nie każdy dochodzi do
              czegoś dzięki układom. Nie każdy ma żonę, która wyszła za niego dla kasy.
              Współczuję ci takiego życia, ale skoro innego nie znasz, to w sumie nie jest
              twoja wina.
              • Gość: xea Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.mofnet.gov.pl 27.01.09, 10:32
                hahaha
                i ty jesteś prawnikiem? nie wiem czego cię uczyli na aplikacji
                sędziowskiej
                "pół etatu na umowę zlecenie"? czy zdajesz sobie sprawę jakie bzdury
                piszesz
                • Gość: m Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.09, 01:40
                  hahaha
                  i ty jesteś prawnikiem? nie wiem czego cię uczyli na aplikacji
                  sędziowskiej
                  "pół etatu na umowę zlecenie"? czy zdajesz sobie sprawę jakie bzdury
                  piszesz

                  Nie zdaje.Efekt chowu wsobnego
                • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 28.01.09, 10:23
                  To żadna bzdura, tylko skrót myślowy. Prezes zaproponował umowę zlecenie w
                  wymiarze 4 godzin dziennie za połowę wynagrodzenia przysługującego asystentowi
                  sędziego zatrudnionemu na umowę o pracę. Inteligentni zrozumieli, o co biega :)

                  Dodam jeszcze, że znam niemało osób pracujących na pół etatu (umowy o pracę)
                  jako asystent sędziego, a pozostałą część dnia robią to samo, ale jako
                  zleceniobiorcy. Ot, takie dziwadełko.
          • waserwanna Re: Pracujący a raczej niepracujący 29.01.09, 18:09

            Boże, chłopie, co cię obchodzi ile jakaś baba wydaje na papierosy. A
            może ktoś ją częstuje?
            Sama długość twego tekstu poraża, że też masz czas na wypisywanie
            takich farmazonów.
            ...zamiast np. poczytać orzecznictwo...do aplikacji

            -------------------------------------------
            Dzisiaj sygnaturki nie będzie. Przepraszam.
          • Gość: poor worker Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.centertel.pl 30.01.09, 16:30
            Drogi polosiaku sam jestem ciekaw w jaki sposób tak mało empatyczna
            osoba jak ty zrówna mnie z ziemią, ale ciekaw jestem w jaki sposób
            podsumujesz mój przypadek. Moja matka wychowała mnie sama, nie ma
            wykształcenia ani kwalifikacji, pracuje od 16 roku życia (ani dnia
            na zasiłku) cały czas za minimalną kasę, najpierw pomogała rodzicom
            potem wychowywała mnie, wiem według ciebie nieopowiedzialny krok
            powołanie mnie do zycia tylko skąd miała wiedziec że normalny facet
            jak mój ojciec (zadnych symptomów patologicznych) nagle stoczy sie
            na dno i stanie sie patologią?! Teraz ja może tez nie jestem
            fenomenem wkoncu wykształcenie srednie to nic szczegolnego, ale
            zawsze lepiej niz podstawowe mojej mamy. Odkąd nazwijmy to "pracuje"
            (harowanie tó i owdzie za kwoty zblizone do 1000 zl czesto dłuzej
            niz 8 godzin) poprawił mi sie nieco komfort zycia stac mnie na jeden
            markowy ciuch w roku, na karte do komórki na komputer i rachunek za
            internet, na utrzymanie fiata seicento - Wiem plosiaku wymienione
            prze ze mnie rzeczy to dla ciebie nic takiego, a seicento to pewnie
            nawet nie samochód wg ciebie - a wyobraz se ze ja nie pijąc i nie
            palac jescze mam problem to utrzymać. No Prosze śmiało oceń mnie i
            moja rodzinę, powiedz czemu mam gorzej od kolegi który pracuje w
            firmie taty, jezdzi powiedzmy np. BMW i kupuje kilka markowych
            ciuchów w miesiacu, pali fajki marlboro i chodzi nawet na dyskoteki.
        • Gość: jack_the_ripper Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.wolainfo.com.pl 26.01.09, 09:37
          ... czy powinniśmy opłacać dobrze ludzi wykonujących
          niskokwalifikowane prace fizyczne - wg. mnie nie.

          Dlaczego te pracę są źle opłacane?
          Wydaje mi się że po prostu jest duża podaż ludzi, którzy bez
          wykształcenia, kwalifikacji lub z powodu tzw. komplikacji życiowych
          zgadzą się za ciężką pracę na poziomie minimum socjalnego.

          Gdyby sprzątaczek był niedobór, to ich stawki wzrosłyby bardzo
          wysoko, ale tylko do poziomu akceptowalnego przez kupujących ich
          usługi - w końcu pozostali pracownicy też mogą sprzątać swoje
          mniejsce pracy.

          Ale ten niedobór nam nie grozi ...

          Trzeba spowodować żeby ludzie mieli wyższe kwalifikację i większą
          motywację do rozwoju zawodowego, trzeba im pomagać w rozwoju
          zawodowym (szkolenia, doradztwo), ale tylko jeśli tego chcą.

          W szczególności powinniśmy zająć się dziećmi z rodzin biednych.
          Powinne być objęci systemem stypendialnym.
          Szkoły z dofinansowanymi posiłkami, podręcznikami, salami, basenami.
          Szkoły z internatem, stypendia socjalne ( powiązane z naukowymi).
          Tym dzieciakom musi się chcieć muszą wyrwać się z biedy, wszystkiego
          czego potrzebują to dobrych wzorców, których zabrakło ich rodzicom.


          Niestety jest tak że bieda może dotknąć ludzi
          wysokowykwalifikowanych i zmotywowanych.

          Wynika to z tego że nie ma inwestycji, bo inwestorzy zwijają sie z
          powodu: - braku zbytu, dużego ryzyka kursowego, utrudnieniom
          administracyjnym, wysokim podatkom, debilnym przepisom.

          Brzmi znajomo prawda ale to już są nasze wybory.
        • Gość: Stefan Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.09, 08:39
          Ciekawe ile zabiera państwo od ludzi zarabiających "najniższą krajową". Może
          znieść podatki od pierwszych zarobionych 10tyś w roku przez każdego.
          Prawda jest taka że zarabiający najmniej płacą w Polsce najwyższe procentowo
          podatki.
          • gadery Re: Pracujący a raczej niepracujący 29.01.09, 15:33
            Nie zupełnie. Procentowo najwięcej ludzi jest w pierwszym progu ale:
            - każdy z nich procentowo płąci mniej od tych z 2 i 3,
            - sumarycznie wszyscy z pierwszego progu płacą mniej niż ci z 2 i 3.
      • Gość: edi28 Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.centertel.pl 23.01.09, 12:03
        No to ciekawe kiedy tobie sie noga powinie. Znam kilku takich (do niedawna)
        butnych, samozdowlonych i pogardą dla innych ktorzy teraz sami nie maja z czego
        splacac kredytow, a ich,jak to nazwales 'bachory'tylko im przeszkadzaja, bo chca
        jesc.

        Z twojej wypowiedzi widac wyraznie, ze sam jestes niesubordynowanym i irytujacym
        pracownikiem/czlowiekiem. Poki co w Polsce traci sie prace np. tylko dlatego, ze
        ma sie 50 lat a znajomosc 7 jezykow, MBA, zjedzone zeby w korporacjach na nic
        sie zdaja.

        Wiecej empatii, zrozumienia czytanego tekstu i zrozumienia choc w niewielkim
        stopniu mechanizmow spolecznych i ekonomicznych (bo texty o 'utrzymywaniu czegos
        z twoich podatkow' sa wyswiechtanym i smiesznym knotem)!
      • Gość: Aneczka Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: 212.37.21.* 23.01.09, 12:19
        nawet jesli tak myslisz, to nie wypisuj tego koles na forym, bo to
        cie okresla jako skrajny przypadek zdebilenia socjalnego.Nie masz
        pojecia co cie jeszcze w zyciu moze spotkac.
      • Gość: kocur Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.pools.arcor-ip.net 23.01.09, 19:03
        jaki ty człowieku jesteś pusty-tacy jak ty doprowadzają ten kraj do upadku
        • Gość: Nemo Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: 199.67.131.* 23.01.09, 19:18
          Pusty to jest na pewno, ale pracuje dużo więc należy mu się szacunek chociażby
          za podatki które płaci. I niech pracuje długo i dużo to może wtedy ten kraj nie
          upadnie.
          • Gość: szczurwa Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.aster.pl 23.01.09, 19:26
            Płacenie podatków to obowiązek, więc o jakim szacunku tu mówimy ?
            • Gość: Tomek Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.01.09, 08:56
              Ja na przykład nie płacę (bo pracuję za granicą) i wielu ludzi stwierdziło, że
              mniejszy szacunek mi się należy niż tym, którzy płacą.
            • Gość: Nemo Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: 199.67.140.* 26.01.09, 10:46
              Typowo roszczeniowe. Podatki to obowiązek. Poproś bezdomnego o płacenie podatków
              na szkołę dla Twoich dzieci. Nie zrobi tego? Dlaczego? Przecież płacenie
              podatków to obowiązek.

              Szacunek należy się każdemu kto dorzuca się do wspólnej kasy na wspólne cele. I
              nie mówię tu, że innnym w związku z tym się szacunek nie należy, ale negowanie
              tego bo to obowiązek to zwykła bezczelność.
              • Gość: xea Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.mofnet.gov.pl 27.01.09, 10:37
                bezdomny nie płaci podatków prawdopodobnie dlatego, że nie ma
                dochodów, podatek płaci sie od dochodu, powinieneś to wiedzieć
            • zigzaur Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 14:05
              Obecne przepisy podatkowe powodują nierówność wobec prawa. Ludzie mają jednakowe
              głosy na wyborach a płacą niejednakowe podatki. Jakim prawem? Podatki powinny
              być równe czyli kwotowe zwane pogłównymi. A nie proporcjonalne do dochodu lub z
              progresją.
              • Gość: aaa Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.chello.pl 26.01.09, 16:47
                Dokładnie, w pełni się z tym zgadzam. Podatek uzalezniony od wysokości dochodu
                wprowadzono "przejściowo" na czas I wojny światowej - jak widać okres
                "przejściowy" trwa do dzisiaj. Urzędnicza hydra przyzwyczaiła się do
                dysponowania wiekszą ilością pieniędzy i nie ma zamiaru ich oddać - a dodatkowo
                jest to popierane przez wiele osób gorzej zarabiających, którym pasuje, że
                bogatszym bez żadnej przyczyny (przecież wszyscy są równi - "wszyscy mamy takie
                same żołądki" :) zabiera się więcej.
            • Gość: lenia Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.knc.pl 07.03.09, 01:19
              Co z tego, że prosiak dużo pracuje? Nic nie produkuje, nie podnosi PKB, papierki
              tylko mieli. Każdy pracownik fizyczny więcej daje temu krajowi od niego. A jego
              podatki i tak są pewnie wyprowadzane do jakiejś centrali za granicę
      • computerro Re: Pracujący a raczej niepracujący 24.01.09, 16:42
        Szokuje ocena życia osobistego pracownicy, dokonana przez "zawsze
        mam pracę". Co ma życie osobiste do wynagrodzenia? Wynagrodzenie
        otrzymuje się za pracę a nie za życie osobiste.
        Są różne modele życia. W pewnych sytuacjach samotne wychowywanie
        dzieci może okazać się właśnie dobrym wyborem. Opisana kobieta może
        być szczęśliwa w swoim życiu osobistym a jedynie nie akceptuje
        niskich zarobków.
        • Gość: Tomek Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.01.09, 08:58
          Co to znaczy "nie akceptuje". To znaczy, co robi?
      • Gość: stachanowiec Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.toya.net.pl 25.01.09, 22:01
        szefa szanować, bezczelnie stawiał się, pyskował i wzniecał ferment wśród
        załogi. no za tysiaka to powinien za______ć 12h albo dłuzej zeby dzieci nie
        narobił bo go nie stać. to ja twój sługa mięśniak kocham cie szefie- amen
        • Gość: aaa Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.chello.pl 26.01.09, 16:49
          Pracodawca ma prawo zwolnić kogo mu się podoba, logiczne że pierwszej zwolni
          osobę która mu bruździ.
      • figgin1 Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 08:26
        Gość portalu: zawsze mam pracę napisał(a):
        a miejscu szefów, to ja bym jeszcze opłacił jakiś mięśniaków, aby d
        > ali facetowi małą nauczkę na pożegnanie.

        I bardzo słsznie. Sprawa w sądzie, miałby facet prawo domaga się spooorego
        odszkodowania.
      • koyoto Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 08:43
        Życzę ci z całego serca żebyś znalazł się kiedyś w takiej sytuacji. Życie różnie
        się toczy i nie rozumiem jak można 35 letnie życie kobiety skrócić do jednego
        czy dwóch zdań.
      • Gość: Gargantuła I to jest właśnie faszyzm, kolego IP: *.chello.pl 26.01.09, 08:45
        Jakim prawem odbierasz prawo prostej kobiecie do rozmnażania, prawo
        do życia w ogóle? Tak jak ty rozumował Hitler i jego poplecznicy.
        Wytępić ludzi słabo wykształconych, z niedostatkami intelektualnymi,
        kaleki, chorych, tak? To jest ten zrównoważony świat superludzi? Nie
        każdemu natura dała mózg pozwalający na obronę doktoratu na
        Harvardzie, ktoś musi myśleć, inny musi odgarniać śnieg. Inaczej
        profesor doktor habilitowany chociażby w twojej osobie byłby
        zmuszony sprzątać własne gówna manewrując szambiarką, biegać po
        drabinie, segregować odpady na wysypisku, kopać rowy...
        • Gość: lopez Hitler z faszyzmem nie miał nic wspólnego baranie IP: 195.117.118.* 26.01.09, 08:56
          to po pierwsze, jak nie wiesz o czym mówisz, to lepiej zamilcz. Po drugie nie
          zabrania tylko ocenia. Ma do tego prawo, jak każdy. Jak się komuś podoba, to
          niech sobie płodzi, ale odpowiedzialność spoczywa na nim. Ile w Polsce jest
          rodzin, w których jest kilkoro dzieci, które nie mają co jeść, bo tatuś z
          mamusią najpierw robili, a później się zastanawiali jak to wykarmić za zasiłek
          tatusia minus jego wóda i fajki mamy co? Ale nie, takim jak ty i gnojkom typu
          tw.zenek się wydaje, że to wina wszystkich dookoła, oczywiście dookoła są tylko
          przekręciarze i korporacje, uczciwy człowiek przecież nie może do czegoś sam
          dojść (o ile oczywiście nie popiera zenkowych lprów, tam to dopiero uczciwe
          rydzyki i ich kasa na stocznie prawda?), a nad nierobami przecież powinni się
          wszyscy na zawsze litować i im oddawać, bo wiadomo, jak bogatszy to na pewno
          złodziej.
          Aż się nóż w kieszeni otwiera jak się czyta takie brednie.

          Żadna praca nie hańbi, a ludzie, którzy pracują fizycznie powinni zarabiać
          przynajmniej na tyle, aby sobie skromnie żyć, mieć spokój sumienia, bo pracują,
          tak samo jak inni zasługują na szczęście. I takich ludzi wśród tych pracujących
          biednych jest duża część. Ale jest też druga część, która uważa, że czy się stoi
          czy się leży, dwa tysiące się należy. I która uważa, że wszyscy dookoła to
          złodzieje i to ich wina, że Pan Henio zarabia 1300 brutto, a nie sześciu klas
          podstawówki Pana Henia. To wina "onych" a nie tego, że Pan Henio co drugi dzień
          się nachlewa jak świnia.
          • Gość: Gabrysia Nie, no nawet nie liznął ideologii... IP: *.chello.pl 26.01.09, 09:09
            Sam zamilcz. Nie każdy wyciąga łapę po socjala. Problem polega na
            tym, że tacy i jak ty i tobie podobni najchętniej opluli by tych, co
            nie są tak zaradni i jeszcze ośmielili się mieć dzieci. Toż to
            powinno być karalne, nieprawdaż? Rzygać mi się chce na takich ludzi,
            jak ty. Dla ciebie bieda to wódka i dziecioróbstwo, tak? A skąd się
            wywodzisz? Pewnie z super zadupia vel pipidówa i to cię boli!
            Napatrzyłeś się w dzieciństwie, jak sąsiad lał żonę po pijaku i
            myślisz, że każdy, co nie ma mercedesa i nie jest dyrektorem, a do
            tego ma więcej niż jedno dziecko jest żulem, menelem i sadystą?
            Każdy ma prawdo do poglądów, ale dla mnie kopanie leżących, jakimi
            są niewątpliwie ludzie o skromnych zarobkach, próbujący przeżyć
            kolejny dzień, jest szczytem wynaturzenia, odczłowieczenia,
            cywilizacja to nie komórka albo iPod, głąbie! To sposób patrzenia na
            drugiego człowieka, a twój system myślenia jest bliski instynktowi
            stadnemu orangutanów, wygonić osobniki słabe, pozostawić jednego
            silnego samca i parę zdrowych samic, płodzić tylko silne genetycznie
            potomstwo. Filozofia w stylu "biedny=głupi", "śmierć frajerom" itp.
            Historia cię podsumuje.
      • Gość: Revolution Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 09:54
        Yntelygencie ,,zawsze mam pracę" ta kobieta ma dzieci, a bachorów to masz ty. Z takimi typami nie ma co duskutować, jedynym dla ciebie lekarstwem jest znaleźienie się na dnie z meldunkiem w kanale to wtedy trochę inaczej popatrzysz na życie. Widać, iż dotychczas ,,wiatr wiał ci w żagle", ale w każdej chwili ,,karta może sie odwrócić".
      • Gość: pracujązca Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 10:26
        osoby te były utrzymywane równiez z moich podatków. i tez mi się to
        nie podoba. ale nie oceniaj ich tak łatwo! jeżeli ktoś nie ma mgr i
        szans na ambitna prace to nie powinein mieć dzieci, jak ta kobieta?
        jak pracodawca kazał załodze pracować po 16 h to facet się temu nie
        przewstawiać? oni przynajmniej COŚ robią a nie siedzą pod budką z
        piwem, albo w pośredniaku. a ludziom z niskimi kwalifikacjami
        najciężej znaleść pracę, wiec nie krytykuj ich tak łatwo.
      • Gość: mniastowy Ale z ciebie debil ograniczony ! IP: 81.15.230.* 26.01.09, 10:45
        Przypadek pierwszy - kobieta bez kwalifikacji , zajmuje się
        sprzątaniem - nie musi mieć kwalifikacji - ma tylko potrafić machać
        miotłą i zarobić tyle aby zarobić na mieszkanie , urlop i
        wyżywienie.Ludzie do sprzątania są potrzebni jak każdy inny zawód
        albo tacy biznesmeni jak ty zarosną brudem . Za swoją pracę powinni
        dostać sprawiedliwe wynagrodzenie . Ale tacy debile jak ty tego nie
        pojmują .
        • Gość: aaa Re: Ale z ciebie debil ograniczony ! IP: *.chello.pl 26.01.09, 16:53
          sprawiedliwe wynagrodzenie? zdefiniuj
          • smok_sielski Re: Ale z ciebie debil ograniczony ! 22.02.09, 09:48
            > sprawiedliwe wynagrodzenie? zdefiniuj

            Przeciez zdefiniowal dwa zdania wczesniej. Czytac nie potrafisz?
            smok
      • Gość: marajka Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.citynet.pl 26.01.09, 12:42
        A sprzątaczka nie ma prawa godnie życ? Nie mówię o butach od Gucciego i
        wakacjach na Bali, ale o normalnym życiu, bez dylematów: buty czy leki?

        Potrzebni są i wykwalifikowani specjaliści i ludzie do "czarnej roboty".
        Wszystkim należy się szacunek. Jakby wszyscy zostali prawnikami i finansistami,
        to po 1 i tak nie znaleźliby pracy, a po 2 ciekawe kto by za nimi sprzątał i
        woził im chleb do sklepów...
        • plosiak Re: Pracujący a raczej niepracujący 26.01.09, 21:06
          Oczywiście, że każdy powinien godnie zarabiać. Ale tak nie jest. I albo się
          pracuje więcej, by mieć jako-takie życie, albo narzeka.
      • elinkan Re: Pracujący a raczej niepracujący 27.01.09, 15:03
        czy ty całkiem jesteś głupi?? a kto by sprzątał jakby wszyscy byli profesorami??
        twoja wypowiedź nie ma najmniejszego sensu. chodzi o to - żeby była minimalna
        płaca, sprzątaczka tez powinna zarabiać tak, by móc utrzymać siebie i rodzinę
        ale oczywiście ty- jestes na tyle "wykształcony" i "yntelygentny" że nie tego
        nie rozumiesz?
        widzisz u kogoś źdźbło a u siebie nie widzisz belki
      • Gość: pracujący Re: Pracujący a raczej niepracujący IP: *.kuratorium.waw.pl 13.01.10, 11:38
        1,0G0ratuluję pokory. Pewnie jesteś przedstawicielem młodej kadry kierowniczej, albo
        pracownikiem marketingu (mam nadzieję, że nie HR:), który zdobył wszystko dzięki
        swojej zaradności i pracowitości, resztę dali rodzice, a to tylko pieniądze na
        wykształcenie i znajomości...
        Żadna praca, nawet fizyczna nie zasługuje na to, aby być źle opłacana. Do pracy
        sprzątaczki nie potrzeba znajomości języków obcych czy też studiów z zakresów
        zarządzania, itp.
        Nie oznacza to jednak, że ludzie wykonujący taką pracę powinni żyć na granicy
        ubóstwa.
        Niestety często się zdarza, że osoby na tak zwanych stanowiskach zapominają, że
        bez solidnej grupy pracowników niższego szczebla nie osiągną wiele.
    • Gość: wwww Straszny jest gosc, ktory chce zeby syn sie doklad IP: *.adsl.alicedsl.de 23.01.09, 09:57
      dokladal do jego wydatkow!!! Powinno byc odwrotnie, to rodzice powinni pomagac
      dzieciom. Dzieci powinny pomagac im dopiero na starosc. A wymaganie od 25
      letniego goscia, ktory dopiero wchodzi w zyciue, musi kupic mieszkanie,
      samochod, zaczac rodzine itp, zeby sie dokladal to domu w ktorym jest tylko
      ZONA i MAz to masakra!!!

      Zapedz te zone do pracy i sam wiecej rob a nie licz na syna cwaniaku..
      • plosiak Re: Straszny jest gosc, ktory chce zeby syn sie d 23.01.09, 10:06
        W pożądanym przez KK i PIS modelu rodziny, każdy prawdziwy mężczyzna powinien
        spłodzić najmniej z 5 dzieci. Kobieta powinna siedzieć w domu i gotować,
        sprzątać itd. Dzieci powinny szybko zacząć pracować, by utrzymywać rodziców. W
        końcu przy 5 dzieciach, jak każde rzuci parę stów, to już nie trzeba pracować.
        Jak w średniowieczu.
        • czarek.logan Re: Straszny jest gosc, ktory chce zeby syn sie d 26.01.09, 10:36
          Mnie zastanawia jedno: skora tak ciężko pracujesz to skąd masz tyle
          czsu żeby pisać te wszystkie brednie na forach.
          P.S. czasem mimo całego planowania i tak coś pójdzie nie tak, jakaś
          choroba, żona zdradzi lub coś w tym stylu i wtedy warto spojzeć na
          siebie i zobaczyć jakim sie jest człowiekiem, czy bedzie wtedy ktoś
          koło ciebie
          nie wszystko da się zaplanować, ale zawsze warto być człowiekiem,
          choć tak warto zejść na psy (czt. PROSIAKI)
        • Gość: anna maria I tak źle i tak nie dobrze IP: *.chello.pl 26.01.09, 13:32
          Osiągnięcie tzw. złotego środka udaje się chyba nielicznym. Ja nie
          jestem dzieciorobem, niczego od nikogo nie brałam i nie biorę za
          darmo, od ukończenia 21-go roku życia pracuję, ale z poczuciem, że
          mogłam przecież wcześniej zacząć, byłby dłuższy staż, żałuję, że tak
          się nie stało. Mam ukończone studia, które w czasach, w których je
          rozpoczynałam miały być gwarancją na dobrą pracę w przyszłości, w
          międzyczasie, przez cały okres studiów pracowałam, w międzyczasie
          też wyszłam za mąż i dopiero po 5 latach uczciwej pracy w jednej
          firmie zaszłam w ciążę, miałam wtedy ku temu warunki i początkowo
          spotkałam się z pozytywnym nastawieniem kierownictwa. Niestety, w
          firmie zaczęły się zmiany i poleciałam na zieloną trawkę. I co? W
          jednej chwili stałam się patologią, bo z dzieckiem przy piersi i bez
          etatu? Taki nagły przeskok z middle-class? Jednego się tylko
          nauczyłam w tym trudnym (2 miesiące bez pracy i praktycznie bez
          środków do życia) okresie - trzeba być silnym, chodzić z podniesioną
          głową i nie dać sobie złamać psychiki tekstami typu: no jak ty tak
          możesz żyć bez pracy. Najgorsze, że takie "pocieszenia" słyszy się
          od bliskich, pal sześć obcych czy znajomych, rodzina potrafi
          naprawdę dopiec. I wtedy są dwa wyjścia - albo się człowiek załamie
          i targnie na życie, albo uda, że nie słyszy niewybrednych komentarzy
          i dalej będzie szukał wyjścia (czyt.: pracy). Bieda to coś, czego
          się boję jak zarazy, coś co zawstydza i boli, to wykluczenie
          społeczne i lot nad przepaścią. Kiedy ktoś z moich znajomych
          przechodzi podobny stan (problemy finansowe, brak wsparcia),
          angażuję się całą sobą i staram pomóc, choć wiem, że dziś ludzie tak
          bardzo skupiają się tylko na sobie, że w razie czego nie można
          liczyć na rewanż z ich strony. A wystarczyłoby samo pozytywne
          zainteresowanie tą drugą stroną, chwilowo (miejmy nadzieję, tylko
          chwilowo) w osłabieniu, a jednak nadziei na zrozumienie, które da
          nadzieję na pozytywny efekt starań. Dodam, że mimo, iż jestem
          pracującą matką, często słyszę, że w moim domu panuje patologia, bo
          przy dwójce dzieci powinnam rzucić etat i poświęcić się tylko i
          wyłącznie ich wychowaniu. I moją winą podobno jest, że nie zdobyłam
          odpowiednio zaradnego męża, który mógłby mi ten luksus siedzenia w
          domu zapewnić. To bardzo boli, bo jak nie miałam pracy, krytykowano
          mnie za bezproduktywne siedzenie w domu, a wtedy też byłam matką, a
          teraz, kiedy udzielam się zawodowo też "nie spełniam norm". Mój
          ojciec gardzi mną za zbytnie "wyeamancypowanie", a moim mężem
          za "niezaradność". Myślę, że nie dam rady zadowolić wszystkich.
          • echtom Zawsze coś za coś 26.01.09, 14:04
            Moja historia w skrócie: dorastałam w dobrych warunkach
            materialnych, skończyłam studia. Źle wyszłam za mąż (z miłości,
            głupia, zamiast się skur..ć z bogaczem), po paru latach mąż zostawił
            mnie z 2 malutkich dzieci. Przeżyłam rok koszmarnej biedy, żyłam z
            nieregularnych zleceń, a potem los się uśmiechnął, bo kuzynka
            znalazła dla mnie w innej miejscowości pracę ze służbowym
            mieszkaniem. Zawzięłam się jak Scarlett, że "nigdy więcej głodna nie
            będę", pracowałam od 8 do 20 i nieźle zarabiałam, tylko czasem
            dzieci przez pomyłkę mówiły do mnie "ciociu". Teraz się zastanawiam,
            czy nie było lepiej żyć za ten przysłowiowy 1000 złotych, a więcej
            czasu poświęcić dzieciom (choć i tak spędzałam z nimi każdą minutę
            wolną od pracy). Nie wiem, czas pokaże, w każdym razie chciałam
            pokazać wszystkim "samozadowolonym", że kiedy samotna matka pracuje
            na 2 etaty, by zapewnić dzieciom dobrobyt, i ona, i one płacą za to
            ogromną cenę. Za chwilę pewnie columbic mi napisze, że trzeba było
            wybrać prostytucję.
            • columbic Re: Zawsze coś za coś 26.01.09, 14:30
              echtom napisała:

              > Za chwilę pewnie columbic mi napisze, że trzeba było
              > wybrać prostytucję.

              oj, scarlett nie dramatyzuj. Zachciało się chłopa z fantazją,
              zamiast wybrac nudnego kapcia, to trzeba ponieść konsekwencje. Za
              wszystko w zyciu sie płaci. Zwłaszcza za głupotę i miłość. Ty
              zapłaciłaś cięzka prace . Inna wybrałaby bogatego męza. Każdy
              wybiera za siebie. Taka Marczuk czy najnowsza żona Pazury czy żona
              rubika wybrały bogatego męża. Ich wybór.
              • echtom Re: Zawsze coś za coś 26.01.09, 15:49
                Tak się głupio składa, że oprócz rozumu człowiek ma jeszcze wdrukowane uczucia.
                Osobnicy skrajnie racjonalni potrafią nacisnąć "delete" i się ich pozbyć. Ty
                zapewne wolałbyś ożenić się dla kasy i zdradzać żonę z fajnymi laseczkami, żeby
                mieć z życia jakąś przyjemność. Inni wolą uczciwe wybory. Tak samo nie każdy
                jest dość racjonalny, by w razie komplikacji w życiowym biznesplanie zutylizować
                niepełnosprawne dziecko czy rodzica albo oddać ich do zakładu opieki. Pewnie nie
                wiesz, że opieka nad osobą niepełnosprawną ogranicza możliwości zarobkowania i
                spycha wiele rodzin w biedę. A zdolność do miłości nie jest głupotą tylko
                niezbywalnym składnikiem człowieczeństwa.
          • plosiak Re: I tak źle i tak nie dobrze 26.01.09, 21:09
            Podziwiam. Kobiety powinny pracować, a dziećmi rodzice powinni zajmować się
            wspólnie. Żądanie, by kobieta siedziała całe życie w domu to jest właśnie
            patologia. A gdy facet odejdzie, to co kobieta ma zrobić, gdy ma 40 lat i nigdy
            nie pracowała ? Idzie sprzątać i uważa, że to wina systemu. A ja uważam, że to
            głownie jej "zasługa".
      • Gość: BezPardonu Najlepiej siedzieć rodzicom na karku do 50-tki IP: *.chello.pl 26.01.09, 10:07
        Pomyśl dwa razy, zanim napiszesz. Ani rodzice nie mają obowiązku
        pomagać dziecku, ani dziecko rodzicom, z tą jednak różnicą, że
        dziecko, do tego pełnoletnie, ma moralny obowiązek zadbać o siebie i
        jeśli siedzi matce i ojcu na karku, dokładać się do domowego
        budżetu. Nie wiem, skąd cię wyciągnęli, ale reprezentujesz typowo
        pasożytniczą mentalność rodem z PRL-u, gdzie "młodzież" studiowała
        do 30-tki, a potem zwalała rodzicom na 40 metrów kwadratowych żonę
        lub męża i tak się to piekiełko realizowało, z braku mieszkań, na
        które w socjalizmie czekało się nawet 20 lat. Dziś mieszkania są,
        ale nie ma kasy na zakup albo brak zdolności kredytowych.
        Reprezentujesz postawę dziecka kilkuletniego, które na pretensje
        matki odpowiada: ja się na świat nie prosiłem. Czyli, skoro matka
        już cię urodziła, to musi cię żywić, ubierać, dawać kieszonkowe i
        opłacać kurs angielskiego, tylko kto powiedział, że do usranej
        śmierci? Skoro tak niezdrowo podniecamy się zachodnim stylem życia,
        to zważmy na to, że np. młodzi Amerykanie zaczynają pierwszą pracę
        już będąc w liceum i nie jest to od razu stanowisko dyrektorskie. U
        nas w fast foodach pracują na ogół studenci, to i tak dobrze. Tam
        bardzo wcześnie wdraża się młodych ludzi do samodzielności, którą
        rozumie się przez umiejętność zarabiania na własne utrzymanie. A u
        nas rodzice trzymają pod kloszem swoje książątka, które potem
        wypisują na forum takie bzdety, oburzając się faktem, że ojciec,
        któremu powinęła się noga i nie może sobie poradzić w otaczającej
        rzeczywistości liczy na pomoc dorosłego syna. No to się kwalifikuje
        do rzecznika praw dziecka! Olaboga! 25-latek pracujący? Typowe
        znęcanie się nad dzieckiem, zaniedbywanie i wykorzystywanie! Dla
        mnie zaszczytem, dumą i wielką satysfakcją byłaby możliwość
        wspomagania rodziców, którzy mnie przez tyle lat wychowywali i
        dzięki którym mogę studiować, zamiast tyrać na taśmie w fabryce, jak
        wielu innych, których rodziców nie stać na to, żeby dziecko uczyło
        się zamiast pracować na swoje utrzymanie. Wielka szkoda, że w tym
        kraju elementem bezstresowego wychowania jest hodowla pasożytów i
        leni, którzy najpierw żerują na zdrowych rodzicach, a potem wysysają
        jak pijawki ich renty i emerytury, nigdy na odwrót.
        • zigzaur Re: Najlepiej siedzieć rodzicom na karku do 50-tk 26.01.09, 14:35
          Mają obowiązek.
          Patrz pierwsze artykuły Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego.
    • Gość: www Pracujący biedni IP: *.adsl.alicedsl.de 23.01.09, 10:05
      Pracujący biedni są sfrustrowani, że ich dochód jest porównywalny z tym, co
      innym niepracującym udaje się wyciągnąć z pomocy społecznej


      To jest okropne!!! Powinno sie raczej obnizyc podatki tym najgorzej
      zarabiajacym, zeby zamiast 1200 brutto/1000 netto mieli lepiej, a nie marnowac
      pieniadze na opieke spoleczna.

      A w ogole to czy ktos wie czy z opieka jest jak z zasilkiem, ze jak nie
      przyjmiej oferty pracy to tracisz ja?? Czy to prawdA?
      • plosiak Re: Pracujący biedni 23.01.09, 10:10
        Stary, ci najgorzej zarabiający nie płacą podatków (od osób fizycznych).
        Zarabiają tak niewiele, że ledwo przekraczają prób wolny od opodatkowania, a
        przy pierwszej uldze dostają zwrot podatku.

        Obniżyć podatki trzeba tym lepiej zarabiającym, to wtedy powstaną miejsca pracy.
        Człowiek przedsiębiorczy dąży do maksymalizacji dochodów, czego nie jest w
        stanie osiągnąć bez nowych pracowników. Kupuje dobra luksusowe - więc ludzie też
        mają pracę. Jeździ na wymyślne wakacje - ktoś musi mu wycieczkę sprzedać itd.
        • Gość: szczurwa Re: Pracujący biedni IP: *.aster.pl 23.01.09, 18:52
          > Obniżyć podatki trzeba tym lepiej zarabiającym, to wtedy powstaną
          miejsca pracy
          Owszem, najlepiej za 900 netto.
          > Człowiek przedsiębiorczy dąży do maksymalizacji dochodów, czego
          nie jest w
          > stanie osiągnąć bez nowych pracowników.
          jak wyżej

          Kupuje dobra luksusowe - więc ludzie te
          > ż
          > mają pracę.

          Naturalnie, w Niemczech, Francji itp.

          Jeździ na wymyślne wakacje - ktoś musi mu wycieczkę sprzedać itd.

          Najlepie panienka za 900 netto.

          Koleś, ja mam nadzieję, że ten kryzys trochę ciebie et tutti quanti
          tochę otrzeźwi, najlepiej w formie jakiegoś lay off. Jak trochę
          posiedzimy na welfare to przestaniemy pieprzyć trzy po trzy i
          zrozumiemy, że przez takich jak ty ci prości ludzie wieją z tego
          kraju gdzie pieprz rośnie.
        • Gość: TaCoWie Re: Pracujący biedni IP: *.icpnet.pl 24.01.09, 11:31
          glupcze oni zarabiaja tak malo bo ich szef to ostatnia kutwa i skapi
          kasy, do niego wyjedz z pretensjami ze ci biedni ludzie tak malo
          podatku placa, jakby dusigrosz dal im wiecej to by placili wiecej
          podatku - tylko oczywiscie nie da wiecej bo jego kadra pracownicza
          to banda matolow bez szkol co zapie... po 12h w mysl zasady ;nie
          chcialo sie nosic teczki...' wiec sie im nie nalezy wiecej mimo ze
          traca niejednokrotnie zdrowie pracujac po 12h. ty plosiak to chyba
          musisz byc jakims forumowym trolem bo nie sadze zeby ktos mogl byc
          rzeczywiscie tak glupi jak ty. tfu
          • plosiak Re: Pracujący biedni 26.01.09, 10:38
            A dlaczego tak mało zarabiają ? Bo mają niskie kwalifikacje. A dlaczego takie
            mają - bo się nie chciało uczyć, albo w dorosłym życiu zrobić więcej niż minimalnie.
        • Gość: bhehe Re: Pracujący biedni IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.09, 21:47
          good... shit... czyżby jakiś nowobogacki beznesmen się tu udzielał?
      • Gość: Mario Re: Pracujący biedni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 09:33
        Bednym nie da się obniżyć podatków, ponieważ to oni wlaśnie utrzymuja budżet.
        Podobnież tylko 5% społeczeństwa wchodzi w drugi próg podatkowy.
        • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:04
          To wynika z tego, że każdy kto lepiej zarabia i ma łeb na karku albo rozlicza
          się z żoną/mężem albo rejestruje działalność (samozatrudnienie, gdzie płaci się
          podatek liniowy) albo tak kombinuje, żeby wyszło że jest artystą (co daje mu 50%
          kosztów uzyskania przychodu, czyli bardzo niskie podatki).
          te kilka procent podatników płacących 30% i 40% stawki (zwłaszcza stawki 40%) to
          nieliczni nieszczęśnicy, którzy nie mogą skorzystać z żadnej z wymienionych
          opcji, często pracownicy międzynarodowych korporacji, które bardzo dbają o
          przestrzeganie lokalnych przepisów i na żadne samozatrudnienia oraz "artystów"
          nie chcą pójśc. stawka 40% to jedna z wielu fikcji w naszym kraju, dlatego
          dobrze że w tym roku jej nie będzie.
    • jukka2003 komentarze rysuja pewien trend 23.01.09, 10:18
      widze ze forumowicze swietnie sobie radza z ocena sytuacji zyciowej
      ludzi opisanych w artykule, ich odpowiedzialnosci a na dodatek (!)
      finansow publicznych :>. Chcialo by sie napisac "brawo Watsonie" :)
      Martwi mnie to, bo mam wrazenie ze nikt nie zrozumial co naprawde
      znacza wyniki badan CBOSu...
      • tw.zenek Bo wiesz, mając 30lat i 10 tys miesięcznie 23.01.09, 11:17
        Można żyć bezrefleksyjnie, to nawet nie ich wina. Po prostu guano wiedzą o
        świecie. Zza szyb biurowców kiepsko widać chodnik.

        Ale jeszcze ich dopadnie....
        • Gość: Marko 10 tys. to ledwie 2.5 tys euro. IP: 217.147.104.* 23.01.09, 12:26
          Problemem jest nie te 10 kawalkow, ale placa minimalnai nadmiernie rozdete
          panstwo ktore jest zwyklym pasozytem na obywatelu (niezaleznie od statusu).
          • Gość: TaCoWie Re: 10 tys. to ledwie 2.5 tys euro. IP: *.icpnet.pl 24.01.09, 11:35
            doprawdy sadzisz ze jesli uszczuplic nadmiernie rozdete panstwo
            (ktore nazywasz pasozytem) wynikiem czego wiecej kasy zostaloby w
            kieszeni przedsiebiorcow... czy doprawdy sadzisz ze twoj kochany
            przedsiebiorca rozdysponowalby ta kase pomiedzy swoich pracownikow?
            pomysl nad tym... i zatanow sie czy gdybys sam byl przedsiebiorcom
            czy dalbys swoja ciezko zarobiona kase bandzie tych leniwych
            darmozjadow ktore pracuja na twoje utrzymanie po 12h bo sa bez
            szkol ;)
            • Gość: Marko Tak IP: 217.147.104.* 26.01.09, 09:00
            • zdzisiek_2 Re: 10 tys. to ledwie 2.5 tys euro. 26.01.09, 10:44
              A ty myślisz że ci "przedsiębiorcy" (czyli ci co zarabiają 10tyś) to oni palą
              banknotami w piecu, wydają pieniądze tylko zagranicą czy też wszystko kupują od
              innych "przedsiębiorców" ? Nie oni wydają zarobione pieniądze tu w Polsce.
              Dzięki nim może zarobić sprzątaczka czy kelnerka. Gościu od noszenia cegieł też
              nic nie zarobi jeśli ktoś nie będzie chciał postawić sobie domu.
              Myślisz że gdzieś na zapadłej wsi gdzie są sami biedni to oni są tam tacy
              szczęśliwi w swej biedzie ? Tam pracy nie znajdziesz.
            • Gość: aaa Re: 10 tys. to ledwie 2.5 tys euro. IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:09
              Jest bardzo prawdopodobne, że przedsiębiorca te pieniądze zainwestuje w swój
              biznes, co w efekcie: nakręci koniunkturę (bo cośtam wybuduje, kupi nowe maszyny
              czy wdroży system informatyczny, do tego pewnie potrzebne mu będa jakieś usługi
              finansowe, prawne itp), stworzy nowe miejsca pracy i zwiększy dochody, a więc i
              płacone podatki.
          • marudzinski Re: 10 tys. to ledwie 2.5 tys euro. 26.01.09, 14:47
            no tak, najlepiej oddac wszystko w prywatne raczeta: szkoly, szpitale i wtedy
            wreszcie kazdy bedzie wiedzial gdzie jego miejsce! biedacy beda glupi i
            wspaniale wykorzystywalni, a bogaci zdrowi, wyksztalceni i decydujacy! jestes
            pewien, ze znalazlbys sie w tej uprzywilejowanej gromadce?
    • Gość: Artma Piszecie takie głupoty w komentarzach że aż strach IP: *.acn.waw.pl 23.01.09, 10:53
      Mam 40 lat zarabiam najniższą pensję krajową czyli na reke mam ok 1000 zł
      pracuje w stowarzyszeniu pomocy biednym ok 10 godzin pracy dziennie.
      Mam mieszkanie komunalne bo na wykup mnie nie stać.
      Opiekuje się matką 85 letnią która mieszka ze mną matka ma 900 zł na reke
      emerytury i jest bardzo chora.Innej rodziny nie mamy

      Łącznie w rodzinie mamy 1900 zł na dwoje czyli całkiem nie zle.
      Ale :
      czynsz wynosi 490 zł miesiecznie

      Pozostałe opłaty 350 zł miesiecznie

      Lekarstwa Matki 320 zł miesiecznie

      Łacznie wydatków mamy 1160 zł

      Więc na jedzenie zostaje nam 740 zł

      Jestem pracujacym biednym i tak musi pozostać.


      Bo bieda to koło zamknięte.
      Bogaty ma kapitał i z tego kapitału rodzi się jego bogactwo poprzez obrót i
      inwestycje tym kapitałem.

      Wasze komentarze pokazują Wasz punkt widzenia.

      A punkt widzenia zaleły od punktu siedzenia.

      • Gość: Art Re: Otrząśnij się IP: 77.223.227.* 24.01.09, 19:42
        Czytam Wasze komentarze i Twój utwierdził mnie w pewnym przekonaniu, o którym
        czytałem jakiś czas temu.
        Napisałeś: "Jestem pracującym biednym i tak musi pozostać." - no cóż, skoro tak
        twierdzisz to pewnie tak pozostanie i z całą pewnością masz rację.
        Podobnie odwrotnie jestem bogatym niepracującym i tak musi pozostać.
        Wyjście z biedy należy zacząć od zmiany mentalności. Jesteś tym o czym myślisz,
        że jesteś.
        Patrząc dalej kiedy postanowiłem coś zrobić ze swoją biedą, tyrałem do 3 w nocy,
        planowałem i wdrażałem te plany. Koledzy z pracy nabijali się ze mnie i po 8
        godz. pracy regularnie chodzili na piwko.
        Robią to nadal narzekając jaki to świat jest niesprawiedliwy. Ostatnio
        dowiedziałem się za plecami, że jestem złodziejem bo kupiłem nowy samochód.
        Dalej nie chce mi się pisać........
        • echtom Re: Otrząśnij się 26.01.09, 09:21
          Patrząc dalej kiedy postanowiłem coś zrobić ze swoją biedą, tyrałem
          do 3 w nocy
          > ,
          > planowałem i wdrażałem te plany.

          Pięknie. Tylko czy realizując ten wspaniały plan wychowywałeś dzieci
          i opiekowałeś się starym schorowanym rodzicem, czy żyłeś dla siebie?
          • Gość: AA Bo sa dwa rodzaje biedy IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 26.01.09, 11:37
            Bo wedlug mnie to sa w Polsce dwa rodzaje biedy, wiec nie wiem dlaczego sie tak
            klocicie:
            1) Bieda, ktora wynikla z menelowskiego stylu zycia: czyli przez alkohol,
            lenistwo itp. itd. - to sa np. ci menele, ktorzy wyciagaja forse przed Dworcem
            Centralnym w W-wie, jak sie parkuje samochodem. Wystarczy spojrzec na ich
            twarze... I ci "biedni" bardzo glosno krzycza, ze sa biedni...
            2) Ale jest tez "cicha bieda", sa to ludzie, ktorzy wrecz sie wstydza, ze sa
            biedni, wola pozyczyc te 200 zloty w lombardzie niz zebrac. I czesto ta bieda
            wynika z jakiegos nieszczescia, niezaleznego od nich, bo np. urodzili sie w
            rodzinie alkoholikow, przezyli traume, "tatus", ktory tak ladnie obiecywal
            ucieka w Polske i nie placi alimentow.
            Problemem jest jak te dwa rodzaje biednych rozroznic... Bo ja osobiscie uwazam,
            ze ludziom drugiej kategorii ("cicha bieda") powinnysmy pomoc, a najlepiej
            powinno pomoc panstwo, bo na to w Polsce sa placone podatki.
            Zgadzam sie z przedmowca, ze aby byc bogatym tak naprawde, to trzeba miec
            kapital, zas najlepiej miec ten kapital po rodzicach, bo banki w Polsce to daja
            lichwiarskie oprocentowanie kredytow, wiec sie czesto nie oplaca. Tak wiec w
            realnym zyciu krag sie czesto zamyka: bogaci rodzice maja bogate dzieci, a
            biedni rodza biedne dzieci. Wyjatki zdarzaja sie rzadko. I to jest tragedia tego
            kraju. (Widze na moim przykladzie, ze dzieki pieniazkom moich rodzicow, ktorzy
            stoja calkiem dobrze finansowo, udawalo mi sie wychodzic z "podbramkowych
            sytuacji" bez problemow; bezrobocie nie oznaczaloby dla mnie tragedii, bo mam od
            kogo wziac pieniadze. I dreszcze mnie przekochodza na mysl co by bylo, gdybym w
            POlsce jako osoba bezrobotna lub zarabiajaca 1000 zl jakos musiala przezyc. )
            • Gość: mar. Re: Bo sa dwa rodzaje biedy IP: *.citynet.pl 26.01.09, 13:11
              Racja. Trzeba po prostu dobrze wyszkolonych pracowników socjalnych, żeby nie
              dawac kasy temu ojcu co przepije i nauczy dziecko jak nic nie robic tylko brac,
              a dawac tym, którzy dobrze spożytkują i których dzieci nauczone pracy i
              wykształcone oddadzą kiedyś społeczeńtwu w postaci własnych podatków.
            • Gość: aaa Re: Bo sa dwa rodzaje biedy IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:19
              >Problemem jest jak te dwa rodzaje biednych rozroznic... Bo ja >osobiscie uwazam,
              >ze ludziom drugiej kategorii ("cicha bieda") powinnysmy pomoc, a >najlepiej
              >powinno pomoc panstwo, bo na to w Polsce sa placone podatki.

              Zgadzam się z tym co napisałas, z jednym wyjątkiem - nie wyobrażam sobie żeby
              Państwo było w stanie rozróżniać pomiędzy wałkoniami spod dworca centralnego, a
              ludźmi faktycznie potrzebującymi pomocy. Moim zdaniem pomoc dla ludzi faktycznie
              potrzebujących nie powinna być zadaniem państwa, a każdego z nas.
          • Gość: aaa Re: Otrząśnij się IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:16
            W sytuacji osoby biednej jednoczesne wychowywanie dzieci i polepszanie swojej
            sytuacji (majątkowej) faktycznie nie jest możliwe. To wybór, który każdy musi
            podjąć. Oczywiście jest jeszcze duża grupa osób, które o swoim losie zadecydować
            nie mogły - np. samodzielnie opiekujące się rodzicem. Wyobrażam sobie że życie
            takich osób musi być ciężkie i podziwiam je, jeżeli zachowują pogodę ducha.
      • Gość: Tomek Re: Piszecie takie głupoty w komentarzach że aż s IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.01.09, 09:15
        Artma - ja mówię serio - Twoje życie zależy w bardzo dużym stopniu od Ciebie
        samego. Rady od serca (tak, tak, od "burżuja", człowieka sukcesu), choć
        rozumiem, że zmienić coś będzie Ci ciężko, ale może zawsze warto.

        1. "Mam 40 lat zarabiam najniższą pensję krajową czyli na reke mam ok 1000 zł
        pracuje w stowarzyszeniu pomocy biednym ok 10 godzin pracy dziennie".

        To kiepska praca. Pomyśl nad jej zmianą. Może zainwestuj jakoś w siebie -
        edukacja, itd. Może zacznij coś sprzedawać w soboty, jakiś własny interes. Nie
        idź w stadzie owiec oddając się pracodawcy.

        2. "Więc na jedzenie zostaje nam 740 zł"

        Pomyśl nad taką zmianą na początek: 730 zł na jedzenie, 10 zł na konto
        oszczędnościowe.

        3. "Jestem pracujacym biednym i tak musi pozostać."

        Nie musi.

        4. "Bogaty ma kapitał i z tego kapitału rodzi się jego bogactwo poprzez obrót i
        inwestycje tym kapitałem."

        Skąd ma? 100 lat temu, byłbyś jednym z 5% najbogatszych ludzi. W jaki sposób ci
        biedacy, np. emigranci do USA bez żadnego majątku, dorobili się swojego bogactwa?

        a. Oszczędności. Wiem że ciężko, ale... żyjesz ponad stan (!). Masz 0%
        oszczędności. Jakiś mały problem i macie przechlapane.

        b. Wykorzystanie swoich możliwości w pełni. W czym jesteś dobry? Może w
        niedziele warto coś dodatkowo porobić przez 2 godziny?
    • Gość: gościu z kuj-pom. Pracujący biedni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 11:02
      Mam wyższe techniczne wykszałcenie, 6-cio letni staż pracy -razem w
      3 firmach (1 prywatna, 2 skarb państwa, przemysł, zawsze samodzielne
      stanowiska techniczne) i przez te 6 lat mojej kariery zawodowej moje
      wynagrodznie nie uległo zmianie.Od 6-ciu lat ksero kwitka od wypłaty!
      W naszym regionie(kujawsko pomorskie) prezesi, dyrektorzy i
      właściciele firm doskonale wiedzą, kto gdzie i ile zarabia, a
      podczas rekrutacji pracownika proponują mu mniej niż w poprzednim
      zakładzie, chyba po to, aby delikwent troche ponegocjował i
      wywalczył to samo co miał.
      A teraz to co najlepsze:
      Poszliśmy z żoną (nauczyciel kontraktowy) do banku w sprawie
      kredytu na mieszkanie. Pan KONSULTANT po zapoznaniu się z naszymi
      dochodami powiedział:Proszę Państwa, z TYM to tylko do PROVIDENTA
      • tw.zenek Straszny jest świat "młodych i przebojowych".... 23.01.09, 11:15
        Żadnego błędu nie darują. Matce z dwójką dzieci powiedzą, że "trzeba było...".
        Oni oczywiście wiedzą lepiej. "Nie uczyłeś się trzech języków - to teraz nie
        wymagaj".

        Słuchajcie korporacyjni debile! Nie każdy miał takie warunki jak wy (celowo z
        małej litery). Nie każdy miał taki dostęp do wiedzy i nie każdy był tak
        przewidujący.

        Wy oczywiście nie wiecie, co to znaczy depresja po utracie pracy, za to
        doskonale potraficie szczekać o życiu na cudzy koszt.

        Więc słuchajcie - życzę wam (szczerze), żeby dopadła was jakaś ciężka choroba, a
        potem ktoś wam powiedział, że nie będzie was utrzymywał z własnych podatków.

        Nie każdy musi być dyrektorem ani akąt menadżerem, czy innym kopyrajterem, ale
        każdy ma prawo, za swoją uczciwą pracę GODNIE żyć. Nieważne czy jest kierowcą,
        sprzątaczką, czy ma pokończone jakieś tam: BCC ACC i inne WDUPECC.

        Więc nie obnoście się tak ze swoimi mądrościami, bo różnie się w życiu układa, a
        wy nie macie szczepionki na pecha.
        • Gość: Jacek z Opola Do osoby o nicku* tw_zenek* IP: *.tktelekom.pl 23.01.09, 11:57
          Podpisuję się pod tym co napisałeś obiema rękami, a nawet nogami!!!!!

          Korporacyjne szczurki tylko potrafią szczekać, patrząc na świat za szyb
          klimatyzowanego biurowca w Warszawie, Poznaniu, Krakowie............

          Ale nikt, nikt jeszcze nie wynalazł szczepionki na los. I każdemu, nawet takiemu
          korporacyjnemu szczurowi może się przydażyć w życiu coś co zmieni
          wszystko...................

          Przykład z Wrocławia: Nie dawno podczas ostatniej Wielkiej Orkiestry Świątecznej
          Pomocy klinika onkologiczna we Wrocławiu zorganizowała otwarte przesiewowe
          badania dzieci..................

          Na badania tego dnia przywiozły swoje dzieci , takie właśnie korporacyjne
          szczurki z middle class.
          Nawet jedna z lekarek powiedziała, że było widać, że były to dzieciaki z klasy
          średniej, zadbane, ładnie ubrane, wychuchane i wypieszczone...........

          W czasie badań, TYLKO tego jednego dnia, u 7 (SIEDMIORO) WYKRYTO RAKA, Z TEGO 2
          ( DWOJE) W STADIUM ZAAWANSOWANYM.......................

          I co na to powiedzą, Ci korporacyjni liberałowie, którzy ,,wszystko zawdzięczają
          sobie,, a innych mają za nic.

          No i co powiecie gnojki ????????????????????????????
          • Gość: Marko Kolejny sfrustrowany. IP: 217.147.104.* 23.01.09, 12:21
            Skad Wy sie bierzecie. Gdyby ta Wasza energie wlozyc w cos konstruktywnego,
            calkiem niezle bys prosperowal.
            • Gość: Bi Re: Kolejny sfrustrowany. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 00:16

              Jak to skad ? Z bezimiennego tlumu ktory z tlumiona nienawiscia patrzy sie spodelba na kazdego szczurka korporacyjnego w Lexusie.
              Radosnie podkresla jak to dzieci tych z lexusow bywaja chore.

              Jestem prawie pewien ze takie typy kilkadziesiat lat temu biegalyby z czerwonymi choragwiami i conajmniej skopalyby takich zawodnikow powyciaganych sila z tych przyslowiowych lexusow, o ile nie przyszloby im do glowy szukac latarni w celu obwieszenia niektorych. Ossendowski ladnie napisal o tym jak lenin wykorzystal wlasnie takie poklady nienawisci drzemiace w zdrowej sile narodu ktory mieszka calkiem blisko nas.

              Zeby nie bylo : jestem przeciwny junkjobs, ale takie rzeczy to reguluje rynek niestety. Inne regulatory pozarynkowe sie skompromitowaly wystarczajaco.

              A co do "plosiaka" : to nie Gudzowaci maja kupowac plazmy. to Kowalscy maja je kupowac i zalujmy tylko ze te plazmy to nie z Elemisu.
              Wara nam od tego jak ta Pani spedza prywatny czas. Zycze wszystkim aby zawsze mieli fajna prace za kilka srednich krajowych.
              • Gość: m Re: Kolejny sfrustrowany. IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.09, 23:43
                "Zeby nie bylo : jestem przeciwny junkjobs, ale takie rzeczy to reguluje rynek
                niestety. Inne regulatory pozarynkowe sie skompromitowaly wystarczajaco."

                Urocze te twoje słowa w świetle wydarzeń w USA,podobno najbardziej liberalny
                kraj (dotąd) na świecie,którego rząd właśnie dotuje swoj przemysł
                samochodowy,aby związki zawodowe nie wywieszały go na czerwonych latarniach.
                Czyżby model "wszystko reguluje rynek" się tam nie sprawidził? A to pech
                Wiara w kapitalizm i w to,że wszystko reguluje rynek u niektórych dzieci
                transformacji w Polsce jest doprawdy wzruszająca.Za komuny tak mocno nie
                wierzono w socjalizm, jak teraz młodzi gniewni wierzą szczerze w "regulatory
                rynkowe :-)"
                • Gość: lopez Kolejny niedouczony IP: 195.117.118.* 26.01.09, 08:42
                  @ m

                  Rozrzewniające jest, jak niektórzy próbują się wymądrzać o ekonomii, kiedy
                  najwyraźniej nie mają o niej zielonego pojęcia:) Rząd w USA oraz parę innych,
                  np. w Niemczech czy w e Francji, w Holandii etc, udzielają zabezpieczeń,
                  kredytów czy też wykupują część udziałów spółek zagrożonych _w ramach zasad
                  wolnorynkowych_, np. przez giełdę. A nie przez nacjonalizację i drukowanie kasy.
                  Więc jak nie masz nic mądrego do powiedzenia, to może lepiej nic nie mów:)
                  • rikol Re: Kolejny niedouczony 26.01.09, 12:17
                    Przeciez wlasnie w USA i w Anglii banki znacjonalizowano. Nacjonalizacja polega
                    na tym, ze panstwo staje sie wlascicielem firmy prywatnej - moze sie dokonac i
                    przez gielde. Oczywiscie, to podatnicy zaplacili, a w tym czasie dyrektorzy tych
                    bankow dostawali milionowe odprawy, za to, ze zarzneli te banki. Podobno w
                    kapitalizmie jest sie odpowiedzialnym za swoje decyzje? Gdzie i jak? Kolesie,
                    ktorzy rozwalili banki, dostali nagrody w postaci milionowych odpraw i bonusow.
                    za to szaraki (w tym pewnie i sprzataczki), ktore pracowaly ciezko i uczciwie,
                    potracily prace, bez zadnych odpraw, mimo ze akurat im by sie one przydaly.
                    • Gość: aaa Re: Kolejny niedouczony IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:36
                      Bo to nie jest kapitalizm, tylko socjalizm właśnie. W kapitalizmie z definicji
                      czegoś takiego nigdy by nie przeprowadzono.
                  • marudzinski Re: Kolejny niedouczony 26.01.09, 15:05
                    Ach, doprawdy? Akurat w Niemczech ta taktyka jest bardzo obszernie komentowana,
                    bo owa pomoc dostaja (lub maja dostac) czesto firmy i korporacje, ktore wcale
                    finansowo zle nie stoja, ale plyna na fali kryzysowego strachu. Te dotacje to w
                    duzej czesci czysta polityka. W Niemczech nie-slowem roku zostalo okreslenie
                    "potrzebujace wsparcia banki" :)
              • Gość: Paweł W. Re: Kolejny sfrustrowany. IP: *.chello.pl 26.01.09, 10:51
                Kiedyś taki "gość z Lexusa" na wiadomość, że dziecko sprzątaczki w
                naszej firmie jest chore na raka stwierdził, że tylko potomstwo
                roboli "na takie rzeczy choruje", bo to z niedożywienia, niezdrowego
                trybu życia i przez geny. Znaczy to, że wy, klony korporacyjne, tak
                się potraficie zapędzić w samouwielbieniu, że wydaje wam się, że
                siła przypadku i pech zawsze będą was omijać. Nie ma czegoś takiego
                w kapitalizmie, jak bezimienny tłum. To było w socjalizmie. Bo tam
                był naród, a tu jest jednostka. Co do telewizorów plazmowych - nikt
                ich na siłę nie wymaga w każdym domu, chodzi o to, że ten chory
                świat zmierza do tego, że niedługo będziecie się, szczurki,
                przedstawiać: Jan Kowalski, lat 25, 20 lat doświadczenia, 10 języków
                obcych, 2 fakultety, telewizor plazmowy, pralko-suszarka z górnej
                półki, Lexus, komórka wysadzana diamentami...sami tak wartościujecie
                świat, a potem się dziwicie, że prole też chcą iść przez was
                wytyczoną trasą, przecież to wy twierdzicie (wraz z filozofami i
                ekonomistami), że trzeba czerpać od najlepszych i podążać za nimi, a
                nie spadać w dół, więc o co teraz chodzi?
                • Gość: aaa Pytanie IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:41
                  Pytanie - czy Wy wszyscy faktycznie znacie osobiście tych bezdusznych,
                  potwornych, mających biedaków za nic "szczurków", czy tez piszecie jedynie na
                  podstawie własnych wyobrażeń? Ja kilka lat przepracowałem w korporacjach w Wawie
                  i Kraku i, pomimo tego że poznałem kilkaset osób, nigdy nie spotkałem się z taką
                  postawą. Być może ktośtam takowe prezentuje, niemniej nikt nie był aż takim
                  burakiem, żeby się z nią publicznie ujawniać. Zastanawiam się więc, skąd te
                  wszystkie przykłady.
          • Gość: aaa Re: Do osoby o nicku* tw_zenek* IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:30
            >I co na to powiedzą, Ci korporacyjni liberałowie, którzy ,,wszystko >zawdzięczają
            >sobie,, a innych mają za nic.

            >No i co powiecie gnojki ????????????????????????????

            Widać że masz poważne problemy, polecam rozmowę z dobrym psychoterapeutą
        • Gość: Marko Nieczesto spotyka sie taki poziom frustracji ... IP: 217.147.104.* 23.01.09, 12:19
          ... jak Twoj.
          • tw.zenek Nie frustracja, tylko emaptia, znasz takie słowo? 23.01.09, 12:58
            Na ogół bierze się z wydeptywania różnych życiowych ścieżek i patrzenia na świat
            nieco szerzej, niż tylko z perspektywy własnego biurka.

            Bo na świecie są wysocy i niscy, rudzi i bruneci, zdolni i mniej zdolni. Są ci,
            którzy mają zmysł do interesów i "kreatywność", ale są i ci, którym wystarcza
            zwykłe wykonywanie obowiązków.

            Natomiast wszyscy mają prawo do godnego życia i nikomu nic do tego jaką inni
            drogę zawodową wybierają.

            Zawsze i wszędzie będę walczył z poglądem, że 8 godzin uczciwej pracy - na
            jednym etacie - to "lenistwo" i nie daje podstaw do oczekiwania godnego życia.
            • Gość: Marko Re: Nie frustracja, tylko emaptia, znasz takie sł IP: 217.147.104.* 23.01.09, 13:08
              Nie napisalem, ze to lenistwo. Dziwi mnie tylko, ze tak nienawidzisz ludzi z
              tych Twoich biurowcow.
              • tw.zenek Wcześniej nic do nich nie miałem.... 23.01.09, 13:25
                Dopiero jak zobaczyłem poglądy takie jak tu, wyżej...

                Choć oczywiście nie zaczęło się to dziś ani tutaj.

                ...."sama sobie winna" - więc pytam się tylko, czemu to winna jest np: 50 letnia
                szwaczka z Łodzi, która została wychowana i do szkoły chodziła za głębokiej
                komuny. Ona umie robić to co umie i chce pracować. To, że nie zna dwóch języków
                ani obsługi Photoshopa, nie zna się też na "zarządzaniu materiałem ludzkim" - to
                nie jest jej wina. Wtedy tego nie uczyli. A potem było już za późno. A teraz
                mówi się jej: "bierz los w swoje ręce".

                A tak się składa, że najczęściej mówią to ci, którym po prostu się udało. Bo
                bezrobotny ślusarz z Pogwizdowa, raczej jej tak nie powie.
                • plosiak Re: Wcześniej nic do nich nie miałem.... 23.01.09, 16:58
                  Oczywiście, że to nie wina szwaczki, że skończyła tylko zawodówkę. I, że przez
                  20 lat po zmianie systemu się nie dokształcała itd. Na fajki i wódeczkę kasa
                  zawsze będzie. I na kredyt na plazmę, w której można tłuc seriale i kolejne show
                  oglądać.
                  • tw.zenek Nie wiedziałem, że oglądanie TV to przestępstwo. 23.01.09, 17:46
                    Chyba, że według Ciebie jest to przywilej, tylko dla tych, którzy zajmują co
                    najmniej kierownicze stanowiska.

                    O kredycie na plazmę, ani "wódeczce" w artykule nie było ani słowa, więc nie
                    dorabiaj faktów, dla uzasadnienia własnych poglądów.

                    Żeby kredyt wziąć TEŻ trzeba mieć pieniądze. Sprzątaczkom raczej nie dają.

                  • zigzaur Re: Wcześniej nic do nich nie miałem.... 26.01.09, 14:27
                    Dobra szwaczka jest bardzo wartościowym pracownikiem.
            • Gość: bastian Re: Nie frustracja, tylko emaptia, znasz takie sł IP: *.whb.pl 23.01.09, 18:30
              Co to znaczy godnie zyc.
              To znaczy nie martwic sie o kase na jedzenie. Czy miec pieniadze na wyjazd co
              roku na wakacje.
              Czy moze miec mozliwosc wyksztalcenia dziecka tak jak sie chce?
              To taki socjalistyczny wytrych to "godne zycie".
              Zarabiam powyzej 10 tys. ale kazda zlotowke ktora zarabiam zawdzieczam tylko i
              wylacznie sobie. mojej ciezkiej pracy i determinacji.
              szczescie to mozna miec w totolotku.
              nie wystarczy miec pomysl. trzeba go chciec ralizowac.
              u mnie nie ma 17 i do domu. nie ma przerw co godzina "na papieroska zeby
              popsioczyc o szefowej".
              masz racje ze czesto ludzie nie sa przyczyna swoich nieszczesc (chodzi mi o
              zdrowie) ...
              wiesz co teraz robie gdy slysze o kryzysie. staram sie znalezc dodatkowa prace,
              zajecie by moc spokojnie spac. i nie myslec ze zwolnienie zawali na moja glowe
              caly swiat.
              mam na utrzymaniu zone i dziecko i nie mam czasu na uzalanie sie na los i swiat.
              zycze tego wszystkim. niezaleznie od tego ile zarabiaja.
              trzymajcie sie i nie dawajcie temu calemy kryzysowi.
              • tw.zenek "Godne życie" - to znaczy zycie bez strachu... 23.01.09, 18:51
                Z tym, że dla jednego jest to strach o dach nad głową, dla innego o obiad, a dla
                innego o kredyt na Lexusa.

                Gość portalu: bastian napisał(a):
                > u mnie nie ma 17 i do domu.

                No właśnie - a dlaczego nie? Ja właśnie o tym mówię...
                Bo jasne jest, że pracując 16 godzin na dobę da się zarobić, tylko pytam się
                gdzie w tym wszystkim jest człowiek i jak długo tak się da?

                Żyć po to, żeby pracować, czy pracować, po to żeby żyć?

                Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Na co (kogo) masz czas, a na co nie? Ockniesz
                się w szpitalu na OIOMie?
                • Gość: Lubomir Re: "Godne życie" - to znaczy zycie bez strachu.. IP: *.broker.com.pl 24.01.09, 08:54
                  Żyjesz krótko w luksusie, lub dłużej w biedzie :) Wolny wybór.

                  A tak poza tym to ludzie wolni nad swoim losem nie płaczą.
              • Gość: TaCoWie Re: Nie frustracja, tylko emaptia, znasz takie sł IP: *.icpnet.pl 24.01.09, 11:43
                no straszne o 17 nie idziesz do domu... zebys sie tak zle nie czul
                to ci powiem ze ludzie pracuja po 12h dziennie za mniej niz 2k na
                dwie zmiany. jak sadzisz ze tak jest lepiej to sie zapisz do
                jakiegos zakladu produkcyjnego najlepiej jeszcze do zakladu pracy
                chronionej bo tam najwieksze przewaly sa.

                duzo zdrowia zycze ;)
        • Gość: szczurwa Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". IP: *.aster.pl 23.01.09, 18:57
          Wyluzuj, oni są nieprzemakalni. Sam mam takich znajomych. Ustawieni
          od początku do konca przez rodziców. Może właśnie dlatego tak
          nienawidzą tych biednych, bo nienawidzą samych siebie za to, że bez
          ustosunkowanych starych stanęliby z tymi "ofiarami" w jednym szeregu.
          • Gość: aaa Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:50
            Czy jeżeli rodzice utrzymywali mnie do końca szkoły średniej (państwowej),
            płacili przez 3 lata za korepetycje raz w tygodniu z matematyki, a następnie
            przez 3 lata utrzymywali mnie na studiach (później utrzymywałem się już sam), to
            oznacza to że jestem "ustawiony od początku do końca przez rodziców"? Bo tak lub
            podobnie często wyglądają historie osób, które obecnie mają 25-35 lat i dobrze
            zarabiają.
            Najcenniejszym kapitałem danym mi przez rodziców była umiejętność rozsądnego
            myślenia, planowania z wyprzedzeniem oraz dyscyplinowanie mnie do nauki w tzw.
            głupim wieku (liceum), bez którego pewnie skończyłbym jako ochroniarz w
            hipermarkecie. Nie ma to nic wspólnego z pieniędzmi czy układami, a wiele ze
            zwyczajną mądrością życiową i dobrym rodzicielstwem.
            • echtom Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". 26.01.09, 18:17
              Po prostu tak jak ja miałeś szczęście, które wydaje Ci się normą. Inna historia:
              20-latka z biednej rodziny straciła oboje rodziców i zamiast myśleć o sobie,
              zaopiekowała się dwójką młodszego rodzeństwa. Na randki i poznawanie ludzi też
              nie miała dużo czasu i wyszła za mąż za pierwszego człowieka, który wydał jej
              się porządny. Nie był - po kilku latach odeszła od niego z dwójką dzieci.
              Mieszka z nimi na wsi w walącej się ruderze bez bieżącej wody. Kiedy rozmawiałam
              z nią 3 lata temu, pracowała na czarno w zakładzie masarskim w sąsiedniej wsi,
              zarabiając 3,20 na godzinę. Jej dzieci, teraz w gimnazjum, dobrze się uczą i nie
              przejawiają żadnych oznak demoralizacji. Mam nadzieję, że za parę lat jakaś
              fundacja pomoże im dalej się kształcić, żeby nie musiały powtórzyć losu matki.
              Czy kobieta, która haruje za grosze i dobrze wychowuje 2 dzieci to leń,
              patologia i menel? Takich historii jest więcej, tylko większość bogatych,
              zadowolonych z siebie ludzi woli ich nie dostrzegać.
              • Gość: aaa Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". IP: *.chello.pl 26.01.09, 20:32
                Niektóre historie są naprawdę straszne. Najgorsze jest to, że często tak
                relatywnie niewiele, żeby pomóc tym ludziom wyjść na prostą...
                Ja obecnie zajmuję się rozruchem małego własnego biznesu, prawdopodobnie będę
                potrzebował kilku osób do pomocy przy prostych, nie wymagających kwalifikacji
                pracach. Postaram się zatrudniać właśnie osoby w ciężkiej sytuacji, dla nich
                taka praca może oznaczać bardzo wiele, a ja chociaż w ten sposób będę mógł im pomóc.
        • Gość: ziomek Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.09, 16:12
          dokładnie jest tak jak napisał tw.zenek
          życie w polsce to pasmo nieuczciwości
          moi rodzice całe życie ciężko pracowali, najpierw za komuny im mówiono że nie muszą dużo zarabiać bo państwo ich wykształciło
          teraz nie muszą bo są już starzy,
          nie tylko nic nie mogą mi przekazać ale gdyby nie moja ( mam raptem niecałe 23 lata ) pomoc to ciężko byłoby im przeżyć....
          i co powie mi ktoś że jest tak że im się nie chciało albo nieodpowiedzialnie podeszli do życia, nie tylko nie są cwaniaczkami
          pracując uczciwie i wykonując normalną prace nie da sie w PL dorobić
          • plosiak Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". 26.01.09, 21:20
            A ja żyjąc w tym samym kraju, nigdy nic nie ukradłem, nikogo nie oszukałem, sam
            zarobiłem na swoje wykształcenie i jakoś z żonką dajemy radę. Więc można. I znam
            wiele osób, którym też się udało.
        • Gość: Typowy Polak Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". IP: 198.176.19.* 26.01.09, 09:11
          jestes typowym zywym przykładem Polaka nieudacznika, który z
          zazdrości życzy ludziom wszystkiego najgorszego. Człowieku, idx
          popracuj i ta cała twoja energia zostanie wykorzystana. Az strach że
          otaczaja nas tacy ludzie... i ta pani (tez celowo wz małej litery)
          co cieszy sie z tego że ktoś ma chore dzieci. Kobieto, idź do
          psychiatry, ja zafunduje wizyte i potrzebne leczenie. Jak trzeba
          numer telefonu, to podam jak najszybciej. Nie krepuj się.
          • rikol Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". 26.01.09, 12:22
            Alez o co chodzi? Przeciez te chore dzieci z dobrych rodzin sa ubezpieczone,
            wiec na pewno beda leczone (oczywiscie przez panstwowa sluzbe zdrowia, bo z
            prywatnego ubezpieczenia nie wystarczy na leczenie raka). A ze nie wszystkie
            zostana wyleczone? No coz, jak to bylo? Slabsi musza umrzec, przezyja tylko
            silniejsi?
        • Gość: Paweł Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 13:14
          tw.zenek napisał:

          > Żadnego błędu nie darują. Matce z dwójką dzieci powiedzą, że "trzeba było...".
          > Oni oczywiście wiedzą lepiej. "Nie uczyłeś się trzech języków - to teraz nie
          > wymagaj".
          >
          > Słuchajcie korporacyjni debile! Nie każdy miał takie warunki jak wy (celowo z
          > małej litery). Nie każdy miał taki dostęp do wiedzy i nie każdy był tak
          > przewidujący.
          >
          > Wy oczywiście nie wiecie, co to znaczy depresja po utracie pracy, za to
          > doskonale potraficie szczekać o życiu na cudzy koszt.
          >
          > Więc słuchajcie - życzę wam (szczerze), żeby dopadła was jakaś ciężka choroba,
          >
          > wy nie macie szczepionki na pecha.

          Dobrze powiedziane.
          I choć jestem zasobnym człowiekiem,popieram tę wypowiedź.

        • Gość: aaa Re: Straszny jest świat "młodych i przebojowych". IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:28
          > Nie każdy musi być dyrektorem ani akąt menadżerem, czy innym kopyrajterem, ale
          > każdy ma prawo, za swoją uczciwą pracę GODNIE żyć.

          Skąd takie prawo Ci się wzięło? Ja słyszałem o prawie ewolucji (silniejsi
          wygrywają i mają potomstwo), to o czym piszesz jest sprzeczne z naturą i pachnie
          socjalizmem w czystej formie. Zauważ że ludzie w wielu krajach świata mają
          sytuację o wiele gorszą od naszych pracowników i nie narzekają, ba - cieszą się
          z tego, że mają pracę. Z kolei tacy np. Francuzi, mając warunki lepsze od
          naszych, regularnie strajkują. Jak dla mnie wniosek jest prosty - ubóstwo to
          kwestia relatywna, zależna w dużej mierze od wyobrażeń i oczekiwań.

          Niedawno w wyborczej był artykuł o emerytkach żyjących za niewielkie pieniądze.
          Na forach pojawiło się mnóstwo głosów różnej maści socjalistów mówiących że to
          "skandal", "eutanazja" itp, a tymczasem Ci ludzie wyglądali na o wiele bardziej
          zadowolonych z życia niz niejeden sfrustrowany i plujacy jadem forumowicz. Po
          prostu nie mieli wysokich oczekiwań. Moi dziadkowie podobnie - nadwyżki z dość
          wysokiej emerytury mundurowej dziadka głównie "inwestują" we wnuczki, samemu np.
          po chodząc po kilkanaście lat w tych samych ubraniach. I, pomimo coraz gorszego
          stanu zdrowia, są zadowoleni z życia.
      • Gość: jożin Re: Pracujący biedni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 23:14
        .... i dlatego przeniosłem się z kuj-pom to pomorskiego. 1.1.09
        dostałem 25% podwyżki.
    • Gość: toja Pracujący biedni w UK IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 23.01.09, 12:43
      Pracuje 36h jako sprzątacz w szkole i zarobie 860Ł na miesiac. Potrafie
      oszczędzić nawet 800Ł na miesiąc bo żyje tu z całą rodziną. Kaske odkładam do
      polski na założenie firmy. Nie siedze na dupie i nie biadole że biedny jestem
      tylko ide do roboty i jakoś tam sobie radze. Pozdro dla biednych z Polski jak
      macie okazje wyjeżdzajcie na emigracje !!!
      • tw.zenek I nie widzisz w tym nic chorego? 23.01.09, 13:03
        Ani dziwnego?

        Tak się składa, że jestem obywatelem Polski, a nie UK i dyskutuję o tym, co jest
        TU, a nie TAM.

        Pomysł na życie w stylu: "to wyjedź" jest najprostszy do rzucenia (tylko
        trudniejszy do realizacji), a do tego cudownie zwalnia rządzących od myślenia...!
        • jeszua Re: I nie widzisz w tym nic chorego? 23.01.09, 15:27
          tw.zenek napisał:
          > Ani dziwnego?
          >
          > Tak się składa, że jestem obywatelem Polski, a nie UK i dyskutuję o tym, co jes
          > t
          > TU, a nie TAM.

          "tu" jest również w nowych fabrykach np. wrocławia, który już był skłonny
          zatrudniać chińczyków; na miejscach pracy - nie wymagających wysokich
          kwalifikacji - dla zwykłych robotników, którym widocznie lepiej się płaci niż w
          zapadłym miasteczku na wschodniej ścianie. bo to ostatnie biadolenie to -
          wybaczcie porównanie - jak przysiąść sobie jajka i krzywić się, ale nie podnieść
          4liter. jakkolwiek moja Mama ciągle uwrażliwia mnie na biedę niezawinioną, tak
          nie potrafi ciągle zaprzeczyć istnieniu znacznych pokładów tej wynikającej z
          własnej bezczynności czy bezmyślności tych ludzi. i nie chodzi tutaj o naukę
          marketingu i 3 języków przez szwaczkę za komuny, tylko o taką prostą sprawę jak
          chociażby zmianę kwalifikacji - otwierali fabrykę pralek w łodzi, może owa
          przykładowa szwaczka mogła się postarać o etat przy pakowaniu czy przykręcaniu
          programatorów? żadnej wiedzy fachowej do tych prac nie potrzeba, wystarczy
          przyuczenie. takich sytuacji jest mnóstwo

          prawdą jest to, co napisano powyżej: mentalnie znacząca część naszego
          społeczeństwa tkwi w głębokiej komunie, kiedy to państwo mało obywatelowi
          pozwalało o sobie i np. swoich zarobkach decydować, przeznaczając gros
          wypracowanego przez ogół zysku na redystrybucję; w zamian cała masa obywateli
          dostawała pensję za "siedzenie" 8h. ci ludzie nadal chcieliby, aby ktoś inny się
          martwił za nich: a mnie jednak wkurza, że jest to robione za pieniądze z moich
          podatków

          jakkolwiek więc nie patrzeć - przypadki bywają różne, wrzucanie wszystkich do
          jednego wora w oparciu tylko o kryterium ekonomiczne jest nieuzasadnionym
          nadużyciem (czyli statystyką...)
          jsz
          • Gość: starycynik ?!?!?!?!?! IP: *.dhcp.uno.edu 23.01.09, 16:43
            >>>>prawdą jest to, co napisano powyżej: mentalnie znacząca część
            naszego społeczeństwa tkwi w głębokiej komunie, kiedy to państwo
            mało obywatelowi pozwalało o sobie i np. swoich zarobkach decydować,
            przeznaczając gros wypracowanego przez ogół zysku na redystrybucję;

            A ja moje dziecko pamietam czasy ze wszystkie problemy tlumaczono
            tym ze spoleczenstwo wciaz mentalnie tkwi w POlsce sanacyjnej. Sam
            nie pamietam ale mi opowiadano ze przed II Wojna wszystko zwalano na
            zabory, pod zaborami na "liberum veto" ...

            A moze by tak stanac i zorganizowac spoleczenstwo na miare
            dzisiejszych czasow. Eh, trzeba by przestac czytac GW - ... a to
            takie przyjemne i tak milo maskuje brak rozumku.
            • Gość: Bi Re: ?!?!?!?!?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 00:04

              Zatem stan starycyniku i organizuj to spoleczenstwo.
        • Gość: AA Do tw:zenek, Re: I nie widzisz w tym nic chorego? IP: *.121.113.82.net.de.o2.com 26.01.09, 14:35
          Napisales, ze wyjazd z Polski zwalnia rzadzacych od myslenia. Nie zgodze sie z
          tym. Mysle, ze gdyby wyjechalo okolo 20 mln Polakow to rzadzacy dopiero wtedy
          zaczeli by myslec z obawy o swoje stolki.
          P.S. Mam nadzieje, ze wtedy ich jedynym pomyslem nie byloby zamkniecie granicy
          :-))))))
      • Gość: blood Re: Pracujący biedni w UK IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 26.01.09, 12:07
        Gość portalu: toja napisał(a):

        > Pracuje 36h jako sprzątacz w szkole i zarobie 860Ł na miesiac. Potrafie
        > oszczędzić nawet 800Ł na miesiąc bo żyje tu z całą rodziną.

        ... i dostajesz na tę rodzinę około 1500Ł na miesiąc dodatków socjalnych i z
        tego możesz coś odłożyć. Taka jest właśnie różnica między Polską a UK.

        Kaske odkładam do
        > polski na założenie firmy. Nie siedze na dupie i nie biadole że biedny jestem
        > tylko ide do roboty i jakoś tam sobie radze. Pozdro dla biednych z Polski jak
        > macie okazje wyjeżdzajcie na emigracje !!!
        • Gość: aaa Re: Pracujący biedni w UK IP: *.chello.pl 26.01.09, 18:02
          Różnica między Polską i UK jest też taka, że UK było przez kilkaset lat
          mocarstwem kolonialnym, budującym swoją potęge kosztem (upraszczam) połowy
          świata, podczas gdy nas w tym czasie właśnie rozbierały i ciemiężyły sąsiadujące
          mocarstwa. Z pustego i Salomon nie naleje, dlatego porównywanie sytuacji w UK do
          sytuacji w Polsce jest jak porównywanie Polski i Mongolii (z całym szacunkiem
          dla Mongołów).
          Przy odrobinie szczęścia, za kilkadziesiąt lat poziom życia w Polsce będzie
          porównywalny do tego z UK, i wtedy będzie można wypłacać przyzwoity socjal.
    • Gość: agnitz Pracujący biedni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 13:13
      Hm...Piszący na forum zdiagnozowali natychmiast kim są opisani
      ludzie, dlaczego są biedni, głupi i niewykształceni i dali
      nieocenione rady i przykłady ze swojego zycia, jak to nalezy się
      dokształcać i walczyć. Pewnie - należy sie dokształcać i walczyć.
      Ale w stadzie nie wszyscy mogą być przewodnikami i przodownikami.
      Potrzebujemy takze sprztaczy i stróżów. I chodzi o to, aby
      wynagradzac ich na tyle, aby mogli żyć.Chodzi o to, abyśmy nie byli
      n i e w o l n i k a m i. Bo czy to nie jest niewolnicto, jeżeli
      musisz pracować po 12 godzin na dobę, po to, aby przeżyć i nie mieć
      z tego żadnych przyjemności, a nawet oddechu od pracy? Dlatego
      własnie Nasi wyjechali na Wyspy. Tam pracując ciężko można z
      zarobków jeszcze cieszyć się z życia
      • tw.zenek Re: Pracujący biedni 23.01.09, 13:31
        Cały czas chodzi mi o to, że pewna grupa ludzi uczyniła z 12 godzinnego dnia
        pracy normę i nie widzi w tym nic dziwnego. Wstają o 6.00, wracają o 23.00, a
        jak ktoś nie podziela ich zdania, to go mają za lenia.

        Wydaje mi się jednak, że koniec końców, to oni są bardziej sfrustrowania,
        bo im więcej do stracenia, tym większe lęki.

        Poza tym nie wierzę, żeby większość z nich nie zdawała sobie sprawy, że są
        niewolnikami i stąd to odreagowywanie na słabszych.
    • Gość: prztyk junk jobs nie znaczy smieciowe prace IP: *.zoominternet.net 23.01.09, 16:38
      Slowo junk jest blednie czesto tlumaczone na polski jako smiec.
      Choc znaczenie tego slowa jest bliskie smieciowi, nie znaczy to
      jednak doslownie smiec.

      Definicja z cambridge dictionary jak ponizej, i ona dobrze ujmuje
      te subtelna roznice miedzy smieciem a czyms o niskiej jakosci.

      Bo tak naprawde slowo junk znaczy cos o niskiej jakosci, czy
      wartosci. A nie po prostu smiec.

      junk
      [Show phonetics]
      noun [U]
      things that are considered to be useless, worthless, or of low
      quality

      I cleared all the junk out of the garage.
    • rtd5rtd Odp: 40%ZUS,19% PIT, 22% VAT, akcyzy cla itp... 23.01.09, 17:31
      Przestancie sie dawac okradac panstwu.
      Zmiencie ustruj na wolnorynkowy z socjalistyczno/feudalnego w jakim zyjecie.

    • Gość: ula Pracujący biedni IP: *.4web.pl 23.01.09, 18:06
      Biblioteka uniwersytecka Łódź - 1178 netto, kataloger + przydziały
      przedmiotowe, wyższe studia + podyplomowe kierunkowe 4 lata pracy po 8 godzin
      5 dni w tygodniu (pełny etat). Kurcze, przecież nie jestem sprzątaczką, ktoś,
      kto robił te badania chyba nie wyjechał poza W-wę! Kto mnie zatrudni za godne
      pieniądze w Łodzi?
      • tw.zenek Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) 23.01.09, 18:39
        ...i wytłumaczy Ci, że masz roszczeniową postawę, że powinnaś po pracy lecieć do
        następnej pracy, a potem jeszcze się "dokształcać". Padając na pysk o północy
        zrozumiesz, że to człowiek jest dla pracy, a nie praca dla człowieka.

        Oczywiście nie ma mowy, żebyś wyszła ze znajomymi na piwo, bo to już pozbawia
        Cię prawa do jakichkolwiek żalów... No i nie daj Boże, żebyś obejrzała jakiś
        serial albo "show" w telewizji, wtedy jesteś już leniem, który nie ma prawa
        narzekać.

        Wszystkie powyższe zdania zaczerpnąłem z postów "Plosiaka", który jako jedyny
        wie co jest w życiu słuszne a co nie, umie przewidywać przyszłość i decyduje o
        tym, kto i kiedy ma prawo narzekać.

        Nie daj Boże, żeby znalazł jakąś słabość w człowieku.....

        A jeśli o moje zdanie chodzi - to Twoje pretensje są całkowicie słuszne. Co
        jeszcze człowiek ma robić, żeby móc godnie żyć? Oko sobie wyjąć?
        • agenor "Co robić?" 23.01.09, 19:55
          tw.zenek napisał:

          > Co jeszcze człowiek ma robić, żeby móc godnie żyć?

          Najgorsze jest to, że przyczyny obecnego stanu rzeczy są zbyt od nas
          niezależne, aby udzielić jakiejkolwiek sensownej na to odpowiedzi. A
          zwłaszcza ci ludzie jej nie mają, którzy na pytanie "Co robić?"
          poznali już odpowiedź leninowską...
          • Gość: zaqu Re: "Co robić?" IP: *.toya.net.pl 26.01.09, 00:19
            jeśli poprawa sytuacji pracownika wobec pracodawcy np.zmiana w kodeksie pracy to
            odp leninowska to według twojego mniemania wolę tą od tej adolfowskiej że praca
            czyni wolnym .
            • Gość: zgred Re: "Co robić?" IP: *.chello.pl 26.01.09, 09:47
              Gość portalu: zaqu napisał(a):

              > jeśli poprawa sytuacji pracownika wobec pracodawcy np.zmiana w
              > kodeksie pracy to odp leninowska

              Rozumiem, że odpowiedzi leninowskiej nie znasz. Zainteresuj się więc
              czymś takim, jak dyktatura proletariatu, centralizm demokratyczny
              lub propaganda komunistyczna.

              > wolę tą od tej adolfowskiej że praca czyni wolnym .

              Całkowicie podzielam Twoją ocenę odpowiedzi hitlerowskiej. I to bez
              względu na to, czy porównujesz ją z odpowiedzią leninowską, czy ze
              swoim jej wyobrażeniem.
          • ksiezniczka29 Re: "Co robić?" 26.01.09, 10:29
            Witam! Chciałabym sie odnieść do kilkakrotnie podnoszonego tu wątku
            prywatnego życia osób przedstawionych w artykule. Kurcze, co
            kogokowiek obchochodzi z kim, jak i dlaczego ktoś ma dzieci? Albo
            dlaczego pali papierosy. Ta kobieta PRACUJE i SAMODZIELNIE WYCHOWUJE
            swoje dzieci. Nie czyni też nikomu niczego złego. To, że uczciwie
            pracuje powinno wystarczyć, by mogła może nie wystawnie, ale godnie
            żyć i wychowywać swoje dzieci jak rónież mieć prawo do rozrywki np.
            palenia, jeżli to właśnie lubi.
            Niestety, nie żyjemy w tak bogatym kraju, by z jednej niewysokiej
            pensji móc godnie wyżyć. Szkoda, że na dodatek wokól pełno jest
            takich pseudointeligentnych absolewntów wyższych studiów, którzy jak
            z rękawa wytrzepują masę porad szczególnie względem sytuacji, w
            których nigdy nie mieli szansy się znaleźć.
            PS. Od razu odpowiem, że też jestem absolwentką wyszej uczelni.
            Dziś prowadzę własną firmę i stać mnie na opłacanie (co też czynię)
            ubezpieczenia na życie. Wychwuję też dwójkę dzieci, z tego jedno
            przedmałżeńskie, cyt. "zrobiene z bylejakim gachem". Wiem co znaczy
            być biednym pracującym i wychowywać samotnie dziecko.
            PS.2 Niestety nadal popalam papierosy. Choć obecnie głównie ze
            szkodą dla zdrowia a nie dla portfela.
            • sendivigius Re: "Co robić?" 26.01.09, 17:35
              ksiezniczka29 napisała:

              > Szkoda, że na dodatek wokól pełno jest
              > takich pseudointeligentnych absolewntów wyższych studiów, którzy
              jak
              > z rękawa wytrzepują masę porad szczególnie względem sytuacji, w
              > których nigdy nie mieli szansy się znaleźć.

              Swietnie powiedziane. Dotyczy to tez wiekszosci politykow,
              dziennikarzy i innych temu p[dobnych.
            • Gość: aaa Re: "Co robić?" IP: *.chello.pl 26.01.09, 18:11

              > To, że uczciwie
              > pracuje powinno wystarczyć, by mogła może nie wystawnie, ale godnie
              > żyć i wychowywać swoje dzieci jak rónież mieć prawo do rozrywki np.
              > palenia, jeżli to właśnie lubi.

              Znowu spytam - skąd to prawo? Dwa miliardy ludzi żyje w skrajnej nędzy (za mniej
              niż dolara dziennie - czyli za kilkadziesiąt złotych miesięcznie lub mniej) - i
              co na to Twoje "prawo"? Zgadzam się, że sytuacja, w której każdego stać na
              zaspokojenie potrzeb nie tylko biologicznych, ale również utrzymanie dzieci i
              różnego rodzaju rozrywki jest ideałem do którego nalezy dążyć, ale denerwuje
              mnie mówienie o tym jak o niezbywalnym prawie. I jest to niebezpieczne - może
              aktywować oszołomów typu Lenin, którzy wywołają rewolucję w imię idei walki o
              owe "prawo". A jak takie rewolucje sie kończą, to wiadomo - osobom z
              rozrzewnieniem wspominającym komunizm przypomnę, że ma on (komunizm) więcej
              ofiar na sumieniu niż nawet faszyzm - sam Stalin przez kilkadziesiąt lat
              sprawowania władzy mordował średnio milion osób rocznie.
        • Gość: m Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.09, 23:55
          "..i wytłumaczy Ci, że masz roszczeniową postawę, że powinnaś po pracy lecieć do
          następnej pracy, a potem jeszcze się "dokształcać". Padając na pysk o północy
          zrozumiesz, że to człowiek jest dla pracy, a nie praca dla człowieka.Oczywiście
          nie ma mowy, żebyś wyszła ze znajomymi na piwo, bo to już pozbawia Cię prawa do
          jakichkolwiek żalów... No i nie daj Boże, żebyś obejrzała jakiś serial albo
          "show" w telewizji, wtedy jesteś już leniem, który nie ma prawa
          narzekać.Wszystkie powyższe zdania zaczerpnąłem z postów "Plosiaka", który jako
          jedyny wie co jest w życiu słuszne a co nie, umie przewidywać przyszłość i
          decyduje o tym, kto i kiedy ma prawo narzekać.Nie daj Boże, żeby znalazł jakąś
          słabość w człowieku....."

          A co się dziwisz.Zapie... 24 godziny na dobę więc muszą sobie to jakoś
          wytłumaczyć.Wiarę w socjalizm zastąpiła wiara w kapitalizm,regulatory
          rynkowe,maksymalny zapie... i podwyżkę w następnym roku.I dogmatu tego będą
          bronić, jak niepodległości.Gwoli wyjaśnienia wielu tak zap.... ale nie wszyscy
          jeszcze stracili na tyle rozum,zeby uważać,że ta sytuacja jest normalna. W sumie
          to wszystko smutne, bo w tej całej naszej -rzeczywistości - każdy na swój sposób
          ma przerąbane; i młody wilczek i stara szwaczka...smutne to wszystko
          • plosiak Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) 26.01.09, 21:30
            Oczywiście, jeśli kogoś satysfakcjonuje 1000 zł netto, to super. Tylko mam
            dziwne wrażenie, że ten artykuł jest o tym, że właśnie ten 1000 zł to za mało.

            Ja zasuwałem od 7.30 w sądzie, potem kancelaria do 18, obiadek i uzasadnienia
            często do 3-4 nad ranem. I tak 3 lata. I miałem wyrzuty sumienia, że wychodzę do
            kina, na piwko. Bo od tej nauki zależało całe moje życie, po części też dzieci,
            których jeszcze nie mam. To było poświęcenie ze strony żony i mojej. Czy warto 3
            lata porządnie się pouczyć, by mieć kolejnych 50 (statystycznie) łatwiejszych.
            Moim zdaniem tak.

            Jeśli ktoś woli codziennie żłopać browary i jarać paczkę fajek - jego wybór.
            Tylko niech później nie leci do pomocy społecznej albo do gazety.
        • Gość: Bamber Tylko "plosiak" i "plosiakopodobni" mają prawo żyć IP: *.chello.pl 26.01.09, 10:13
          Dla plosiaka paczka fajek albo piwko to już szczyt rozpusty.
          Przecież "robol" nie ma prawa do niczego. Ma tylko jeść, pracować i
          siedzieć cicho, najlepiej jak najmniej oddychać, żeby swoim
          niezdrowym, mało inteligentnym oddechem nie zapaskudzać zdrowego
          powietrza, które potrzebne jest młodym, pięknym, wybitnie
          utalentowanym i bardzo dobrze wykształconym oraz świetnie
          sytuowanym "plosiakoludom", w których jest jedyna nadzieja dla tego
          kraju. Bieda powinna być odpowiednio zamaskowana, żeby nie szpecić
          krajobrazu, ludzie chorzy nie powinni się domagać niczego od służby
          zdrowia, należy ich trzymać osobno, żeby nie psuli samopoczucia
          zdrowym i zadowolonym z siebie krewnym i znajomym "plosiaka". Polska
          dla "plosiaków"!!!
          • plosiak Re: Tylko "plosiak" i "plosiakopodobni" mają praw 26.01.09, 21:34
            Jeśli cię stać na piwo i fajki, to czemu nie ? Ale w artykule jest mowa o
            ludziach, którym nie starcza na jedzenie. Gdybym był głodny, to bym raczej
            szukał drugiej pracy niż okazji do spalenia kiepa i poplotkowania o szefowej.
            • echtom A kiedy ma zająć się dziećmi? 26.01.09, 22:10
              j/w
        • columbic Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) 26.01.09, 10:55
          Bo ma postawe roszczeniową, a plosiak ma rację.

          Wyobrax sobie, ze ktoś studiuje 5 lat kierunek "Kucie na pamięc
          książki telefonicznej". Trudne studia, wymagające pamięci, trzeba
          dużo się uczyć. Tylko co z tego, jak po ich skończeniu okazują sie
          nieprsydatne, bo zamiast zatrudniać specjaliste od ksiązki
          telefonicznej, można samemu wziąc książkę telefoniczną i znaleźć
          potrzebny numer.

          I taki specjalista od książki telefonicznej będzie miał pretensje
          (postawe roszczeniową), że zarabia marne grosz ejako sprzątacz
          (tylko tam go wzieli). Niby dlaczego ma zarabiac dużo, tylko dlatego
          że jego studia były długie i trudne?

          Dlaczego absolwenci studiów hobbystycznych (bibliotekarstwo,
          filologia polska, kulturoznawstwo, itp.) mają zarabiac dużo, skoro
          ich studia są społeczeństwu potrzebne w minimalnym stopniu. To rynek
          powinien decydowac czy ktoś zarabia dużo czy nie. Dentysta zarabia
          dużo, bo jest potrzebny. Bibliotekarz zarabia mało bo na tyle
          wartość jego pracy wyceniają inni.
          • rosfita Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) 26.01.09, 11:40
            I widzisz tutaj się mylisz. Od tego jest zróznicowanie płac. Zasada
            powinna być taka, że skoro pracujesz a nie siedzisz w domu to za te
            pieniądze powinieneś móc sie godnie utrzymać tj. kupić sobie
            jedzenie, ubranie, zapłacić czynsz pojechac gdzies raz w roku na
            wakacje i nie zasatanawiać sie jak przetrwac. Takie dylematy powinni
            miec Ci co nie pracują. Dopiero po tym powinno wchodzić
            zróżnicowanie w zaleznosci od talentu i tego co robisz które powinno
            polegac na tym, że na wakacje albo pojedziesz do Mielna albo na
            Malediwy, że albo kupisz syrenkę albo Mercedesa.
          • gburiaifuria Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) 26.01.09, 11:46
            columbic napisał:
            > Dlaczego absolwenci studiów hobbystycznych (bibliotekarstwo,
            > filologia polska, kulturoznawstwo, itp.) mają zarabiac dużo, skoro
            > ich studia są społeczeństwu potrzebne w minimalnym stopniu. To rynek
            > powinien decydowac czy ktoś zarabia dużo czy nie. Dentysta zarabia
            > dużo, bo jest potrzebny. Bibliotekarz zarabia mało bo na tyle
            > wartość jego pracy wyceniają inni.

            hola! opowiadasz bzdury. W minimalnym stopniu spoleczenstwu potrzebni sa akurat
            zbiurokratyzowani urzedole, ktorzy akurat zarabiaja krocie, mimo, ze najlepiej
            byloby do nich strzelac (patrz NFZ), natomiast panstwo bez kultury, literatury i
            sztuki nie istnieje, nie liczy sie! Dlatego filologia polska, kulturoznawstwo,
            to bardzo potrzebne specjalizacje, tylko system jest durny nie potrafiacy
            znalezc dla nich zatrudnienia, a znajdujacy zapotrzebowanie na tlum pasozytow,
            czyli urzedoli. To jest tylko wina systemu, nie ludzi, ktorzy studiuja wlasciwe
            kierunki i maja wlasciwe zainteresowania.
            • Gość: aaa Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) IP: *.chello.pl 26.01.09, 18:19
              > Dlatego filologia polska, kulturoznawstwo,
              >to bardzo potrzebne specjalizacje, tylko system jest durny nie > potrafiacy
              > znalezc dla nich zatrudnienia, a znajdujacy zapotrzebowanie na tlum > pasozytow,
              > czyli urzedoli.

              O Boziu, dawno nie przeczytałem czegoś tak zabawnego. Pomijając kwestię
              urzędników, kultura wysoka po prostu nie jest ceniona przez prawie nikogo, stąd
              tez nikłe zapotrzebowanie na ludzi się w niej specjalizujących, stąd też i
              niskie zarobki owych specjalistów. Można nad tym ubolewać, ale narzekanie na
              "źle zorganizowany system", to postawienie sprawy na głowie - jak narzekanie na
              złośliwe dzieci, które tak bardzo urosły, że się przestały mieścić do
              nowozakupionych ławek szkolnych. Po prostu nie należy kształcić tylu
              najwyraźniej niepotrzebnych specjalistów.

              Problem polega na tym, że w Polsce kształci się ich ("humanistów") zdecydowanie
              zbyt wielu. W krajach, w których jest to zorganizowane bardziej zdroworozsądkowo
              (np. USA), studenci kierunków "humanistycznych" to kilkanaście procent ogółu
              studentów. U nas znacznie więcej.
          • Gość: marajka Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) IP: *.citynet.pl 26.01.09, 13:45
            A dentysta zostaje nim po tuż urodzeniu? Nie chodzi do szkoły(pedagogika), nie
            korzysta z bibliotek(bibliotekoznawstwo)? Jako dorosły nie chodzi do
            muzeów(historia) czy teatru(aktorstwo)? Nie czyta książek poza
            fachowymi(polonistyka)?

            Od tego jak ktoś już napisał są różnice w płacach. Bibliotekarz zje na obiad
            solę a dentysta łososia. Bibliotekarz kupi dziecku spodnie w croppie, dentysta
            we wranglerze. Pierwszy pojedzie na tydzień na Mazury, drugi na dwa to Egiptu.
            Ale i jeden i drugi pracują i mają prawo godnie życ. Godnie- zaspokajac
            podstawowe potrzeby.
            • zigzaur Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) 26.01.09, 14:41
              Sola jest droższa od łososia, jakby ktoś chciał wiedzieć.
              • Gość: gość Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) IP: 80.54.50.* 27.01.09, 19:30
                Jeśli dobrze przeczytałem na stronie www.kalmar.pl to sola panamska 1kg
                kosztuje 22,66 brutto, natomiast łosoś norweski 35,47 za 1kg.
                Tyle
          • Gość: klm Re: Uważaj, bo przyjdzie "plosiak" :) IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 13:47
            columbic napisał:

            > Bo ma postawe roszczeniową, a plosiak ma rację.
            >
            > Wyobrax sobie, ze ktoś studiuje 5 lat kierunek "Kucie na pamięc
            > książki telefonicznej". Trudne studia, wymagające pamięci, trzeba
            > dużo się uczyć.

            Czyzbys pisal o prawie? Co roku tysiace absolwentow opuszczaja mury uczelni. Ci
            po aplikacjach powinni zarabiac niewiele, powinno ich byc tysiace. Ale tutaj
            dzialaja korporacje. I dlatego plosiak nie ma moralnego prawa oceniac slabo
            zarabiajacych, gdyz swojej pensji nie zawdziecza sobie, ale ukladom prawniczym.
      • Gość: maciek7400 Re: Pracujący biedni IP: *.eranet.pl 23.01.09, 20:04
        prace sa rozne,place sa rozne,ludzie sa rozni.ale,jak ktos pracuje i
        chce pracowac to powinien miec mozliwosc godnego zycia.nie wszyscy
        musza byc utalentowani i wyksztalceni,i nie moze tez byc tak ze
        murarz zarabia wiecej niz np.ktos od kogo wymaga sie wiekszych
        kwalifikacji i ciaglego doksztalcania.oczywiscie nic nie mam przeciw
        murarzom,ale glowa jest wiecej warta niz lapa.
        • Gość: koss Re: Pracujący biedni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 11:12
          "i nie moze tez byc tak ze
          > murarz zarabia wiecej niz np.ktos od kogo wymaga sie wiekszych
          > kwalifikacji i ciaglego doksztalcania.oczywiscie nic nie mam
          przeciw
          > murarzom,ale glowa jest wiecej warta niz lapa."
          Dla Ciebie więcej jest warta głowa, ale dla innych jak widać łapa,
          skoro murarze zarabiają bardzo dobrze. Pracodawca ma prawo płacić
          tyle ile chce, komu chce i ma prawo samemu podejmować decyzję kto
          jest dla niego więcej wart. Poza tym jest bardzo dużo chętnych do
          pracy umysłowej i niewielu chcących pracować fizycznie. Ja wolę
          siedzieć w instytucie za mniej niż zasuwać na budowie za więcej (no
          i nie mam niestety potrzebnych do tego umiejętności).
        • Gość: gnago Re: Pracujący biedni IP: *.cust.tele2.pl 26.01.09, 07:12
          Murarz to ten co wznosi schronienie na zimę . Po 25 latach pracy w zawodzie jest kaleką. Ale to zo zbudował przetrwa te 100 lat. Po twojej pracy nawet tej przerobionej na srajtaśmę nawet ślad nie zostanie.
        • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 18:22
          > prace sa rozne,place sa rozne,ludzie sa rozni.ale,jak ktos pracuje i
          > chce pracowac to powinien miec mozliwosc godnego zycia.nie wszyscy
          > musza byc utalentowani i wyksztalceni,i nie moze tez byc tak ze
          > murarz zarabia wiecej niz np.ktos od kogo wymaga sie wiekszych
          > kwalifikacji i ciaglego doksztalcania.oczywiscie nic nie mam przeciw
          > murarzom,ale glowa jest wiecej warta niz lapa.

          Ja nie jestem o tym przekonany. Np. praca w urzędzie wymaga nieraz naprawde
          niewiele od danej osoby (główne ryzyko zawodowe to zgon z nudów), moim zdaniem
          fachowy murarz powinien zarabiać więcej od takiej osoby. Chociażby dlatego, że
          takich murarzy jest mniej, niż absolwentów dowolnej szkoły wyższej, którzy mogą
          pracować w urzędzie.
          • echtom Re: Pracujący biedni 26.01.09, 18:29
            Sądzę, że przedmówca miał na myśli raczej lekarzy, inżynierów itp, a nie
            urzędników. Co do murarzy zgoda - dobry, poszukiwany fachowiec powinien dobrze
            zarabiać niezależnie od formalnego wykształcenia. Ale gdyby niewykwalifikowany
            robotnik zarabiał przy taśmie produkcyjnej więcej niż inżynier, byłoby to dziwne.
    • Gość: pracujący Pracujący biedni IP: 77.46.54.* 23.01.09, 20:01
      LUDZIE, LUDZIOM ZGOTOWALI TEN LOS.
      Ty co masz - nie ciesz się,
      Ty co nie masz - niesmu się.
      I tak wszyscy skończymy tak samo. :)
    • Gość: to ja Pracujący biedni IP: *.adsl.inetia.pl 23.01.09, 22:59
      To tekst o mnie. Pracuję po 10 godzin dziennie. Lubię nawet swoją pracę i wiele
      się mogę tu nauczyć, ale za pieniądze, które zarabiam nie jestem stanie się
      utrzymać na normalnym poziomie. Wynajmowanie mieszkania i rachunki pochłaniają
      mi 70% pensji. Miesięcznie mogę wydać maksymalnie 350 zł. na jedzenie. I mimo że
      z samej pracy mam satysfakcję, to czasem chce mi się ryczeć.
    • Gość: też mi Ja też jestem biedny zarabiający IP: *.uznam.net.pl 23.01.09, 23:44
      Całe dnie trzepię hajc na giełdzie a nic z tego nie mam bo tylko wiecznie albo
      podatek Belki albo kredyty spłacam albo coś inne i na koniec roku przychodzi
      PIT: zarobiłeś tyle a tyle a ja pytam się siebie "gdzie ta kasa"???
    • Gość: franco Ba ja znam nawet lekarzy dobrych ,a biednych . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 08:18
      Może są za dobrzy dla koncernów farmaceutycznych ,które szkolą
      innych lekarzy pod kątem : "przepisać jak najwięcej śmieciowych i
      nieskutecznych leków" .
      Dziś 90% leków w aptekach jest nieskuteczna !!!!!
    • Gość: Aneta Pracujący biedni IP: 94.254.205.* 24.01.09, 20:08
      Jestem magistrem fizjoterapii, ukończyłam Akademię Medyczną. Zarabiam 1600 zł.
      Za wynajem kawalerki w stolicy płacę 1500 zł. Gdyby była sama to nawet na
      bilet nie byłoby mnie stać. Ten artykuł poruszył bardzo mocny wątek, który nie
      dotyczy tylko sprzątaczek. ale osób z wyższym wykształceniem, które w realiach
      życia stają się pracującymi biednymi.
      • zigzaur Re: Pracujący biedni 26.01.09, 14:34
        Trwa gwałtowna rozbudowa centrum uzdrowiskowego Nałęczów, w perspektywie jest
        budowa centrum uzdrowiskowego Celejów na odkrytych złożach wód termalnych.
        Niedawno było duże zapotrzebowanie na fizjoterapeutów, instruktorów pływania,
        rehabilitantów itp. Być może ceny stancji niższe niż w Warszawie. Zresztą, do
        Warszawy tylko 150 km.
    • borrrett Pracujący biedni 24.01.09, 21:05
      "Ja widzę pracujących biednych jako osoby, które nie tylko mają w swoich
      rodzinach bardzo niski dochód, ale też jeszcze jakiś problem jak choroba, duża
      bierność życiowa, być może uzależnienia"

      Bierność życiowa jako problem? Ktoś mi wyjaśni o co konkretnie mogło chodzić
      Panu Brodzie-Wysockiemu?

      "Bo jak nie masz pracy dziś, to jutro nie będziesz miał emerytury"

      A jeśli będziesz mieć normalną pracę dziś, to będziesz wpłacał kilkadziesiąt
      procent swojej pensji do ZUS i jakiegoś OFE, a jutro dostaniesz z tego jakieś
      grosze i cała reszta Twoich pieniędzy zasili np. kieszenie polskich
      parlamentarzystów czy też urzędników, którzy wykonują nikomu niepotrzebną
      pracę (skrajne przykłady, sorry :>).

      "Leszek zarabia na rękę 900 zł. Gdyby nie pracował, dostawał zasiłek i
      zakręcił się w instytucjach charytatywnych mógłby mieć miesięcznie nawet
      600-700 zł.

      - Dlaczego pracuję? Czasem się zastanawiam i wtedy mnie to wkurza, że inni
      tylko biorą zasiłki i mają niewiele mniej ode mnie. Siedzą w domu i mają na
      wszystko czas. Taka złość mnie bierze. Ale przecież jak jest praca, to się
      pracuje, nie? - mówi Leszek, 30 lat, pracujący jako dozorca."

      Pomijając społeczny "ostracyzm" z jakim spotyka się większość niepracujących
      ludzi w wieku produkcyjnym, tego typu postępowanie nie wydaje się być racjonalnym.

      "Trzymanie się przez lata tej samej niskopłatnej pracy to zmora nie tylko
      polskich pracujących biednych, ale też amerykańskich."

      Należy jednak pamiętać o tym, że życie niektórych ludzi nie kręci się wokół
      pracy i wokół "co by tu zrobić, aby zarobić jeszcze więcej". Znajdują się
      wśród nich zarówno osoby głupie i mądre, młode i stare, wykształcone i
      niewykształcone.
    • Gość: tw.malkontent Pracujący biedni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.09, 21:08
      Poziom Twojego wpisu jest zenujacy. Dokladnie oddaje jak traktujesz innych
      ludzi. Co tak naprawde wiedz o tej kobiecie z dwojka dzieci. Co mozesz wiedziec
      i jej zyciu, skad pochodzi, dlaczego nie zdobyla wyksztalcenia. Na takiej samej
      zasadzie mozna powiedziec o Tobie, ze jestes bucem w jakiejs aucinie za 50,000,
      ktory ma wlasny interes i mu sie wydaje, ze jest klasa wyzsza. Mozna
      podejrzewac, ze zatrudniasz takich ludzi placac im grosze a Twoj post to tylko
      psychologiczny sposob na wyparcie wyrzutow sumienia. Wyglada na to, ze je
      jeszcze masz.
    • Gość: popeye_marynarz Pracujący biedni IP: *.c200.msk.pl 24.01.09, 22:52
      mialem na nodze zdarta tylko skóre. wystarczylo ja przyszyc i po maksymalnie 3 tygodniach leczenia moglem pracowac, ale niestey - tydzień pobytu w szpitalu wystarczyl by mi wygniła cala lydka. nie stracilem nogi bo ją sam w domu leczylem po 8 miesiacach sie zagoiła ale przez pół roku siedzialem w domu i się kurowalem i nikt mi za to nie płacil ani nie opłacał kuracji a ci lekarze co w ciągu tygodnia doprowadzili że mi zgnila łydka to są właśnie ci ogólnie szanowani co im zawsze mało w kieszeni a uważają że im się należy i mają zawsze mało.a ci co gordzą biednymi niech mi odpowiedzą ile to sie wzbogaciłem na tej chorobie i ile teraz kosztuje ich moje życie gdy moge normalnie chodzić a nie na drawnianym patyczku
      .
    • Gość: mati cala Polska wschodnia tylko zaorac IP: 195.200.133.* 25.01.09, 07:54
      kompletne nic, zero, jedynie biedronki, szmateksy i apteki dla
      starych ludzi, rozlatujace sie kino, bezrobocie, ponizenie i wieczne
      upokorzenie, wspolne obiady z sasiadami. zapraszam do wspanialego
      miasta SWIDNIK pod Lublinem
      • zigzaur Re: cala Polska wschodnia tylko zaorac 26.01.09, 08:34
        Skoro przez kilkadziesiąt lat ci ludzie potrafili tylko produkować latające
        trumny a do tego uważali się za pępek świata, to nic dziwnego.
    • Gość: eli Pracujący biedni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 13:38
      Praca jest nawyższą wartością w życiu człowieka.Nieważne jaka-sprzataczka czy lekarz.Nie ma lepszej czy gorszej pracy.Dlatego nie moge przpatrzec na tych darmozjadów którzy nigdy nie umyją po sobie talerza,nie wypiorą skarpetek itp.
      • borrrett Re: Pracujący biedni 25.01.09, 14:44
        "Praca jest nawyższą wartością w życiu człowieka."

        Uzasadnij.

        Uważasz np. że praca niektórych polskich urzędników jest najwyższą wartością w
        ich życiu (wykonywanie wielu zbędnych rzeczy na zasadzie podobnej do wykopywania
        dołu i zasypywania go na nowo)?

        Uważasz, że praca ma dla człowieka wartość wyższą niż ludzkie szczęście (czy
        nawet jego własne) czy też bycie uczciwym albo zdobywanie wiedzy? Na jakiej
        podstawie?
    • Gość: pracujący Pracujący biedni IP: 77.46.54.* 25.01.09, 17:32
      To jest taki model społeczeństwa //Zgodnie z analizą ABC//
      Istnieją trzy grupy:
      grupa A – elita której jest 5-10% w społeczeństwie i mający udział w 75 – 80%
      całości gospodarki państwa,
      grupa B – klasa średnia której jest około 20% w społeczeństwie i mają udział w
      całości gospodarki państwa pomiędzy grupą A i C,
      grupa C – przeciętni śmiertelnicy których jest około 60% w społeczeństwie,
      natomiast ich budżety mają zaledwie 5% udziału w całości gospodarki państwa.
      I to sie nie zmieni, ponieważ łatwiej biedakowi zabrać złotówkę //bo to tylko
      złotówka // niż bogaczowi miliony.
      Są jeszce wszelacy kombinatorzy na styku tych trzech grup.
      Tak wiec wszelkie zmiany będą odbywać się kosztem biednej części społeczeństwa.
      • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 18:29
        W krajach bogatych proporcje faktycznie się nie zmieniają, ale zmienia się skład
        etniczny grup - ludność rdzenna danego kraju wędruje do grup A i B, natomiast
        grupa C zajmowana jest przez emigrantów. Np. w Kalifornii większość prac typu
        sprzątanie, fast-food itp. wykonują emigranci lub Czarni. Z perspektywy
        rdzennych mieszkańców jest to postęp - oni okupują wymagające wysokich
        kwalifikacji prace i dorabiają się fortun na biznesach, a i emigranci nie
        narzekają, gdyż mogą w Stanach zarobić pieniądze nieosiągalne w ich
        macierzystych krajach.
    • huttner "Polacy będą musieli zaciskać pasa przez 3 lata " 25.01.09, 20:21
      Młodszym przypomnę, że autorem tych słów był guru ekonomii " światowej sławy "
      prof. Balcerowicz Leszek. Od tamtego czasu mija prawie 20 lat.
      Terapia szokowa, szok cenowy, hiperinflacja. Gazety codzienne prześcigały się w
      wymyślaniu szokowych tytułów, aby jeszcze bardziej szokować sfrustrowanych
      ludzi. Kto uczciwy, klepie dalej biedę, a kto ustawiony był za PRL, opływa w
      dostatki. Ciężka praca idzie na marne.
      Gdy masz 20, 30 lat dziś i czytasz mój post do dobrobytu dojdziesz, gdy
      osiągniesz wiek emerytalny, pod warunkiem, że doczekasz, czego życzę wszystkim
      szczerze.
    • Gość: piter Pracujący biedni IP: *.alex.stw.uni-erlangen.de 25.01.09, 20:26
      Jak czytam niektóre komentarze, to mi się robi gorzej. Też studiuję,
      ale ludzie bez studiów np. sprątaczka powinni mieć wystarczająco
      pieniędzy, by jakoś wyżywić siebie i dzieci. Prawnik czy lekarz
      powinien oczywiście zarabiać więcej, ale to nie znaczy że
      SPRZĄTACZKA NIE MA PRAWA MIEĆ DZIECI.

      Niektórym tutaj to już trochę odbiło z tym "kapitalizme". Jesteśmy
      przede wszystkim ludzmi a nie narzędziami do zarabiania pieniędzy.
      Najlepszy wiek na urodzenie pierwszego dziecka to około 20 lat, a
      nie 40 (czyli gdy już ma się ustabilizowane życie). Rodzeniem dzieci
      rządzi biologia a nie wolny rynek!
      Kobieta powinna urodzić w życiu statystycznie 2 - 3 dzieci
      (oczywiscie nic na siłę!) i mieć środki na ich utrzyamanie. Dwójka
      dzieci to nie jest żadna patologia. Patologiczny jest co najwyżej
      system, w którym normalnie pracujący, zdrowy człowiek nie ma za co
      wyżywić dwójki dzieci.
      • Gość: piter Re: Pracujący biedni IP: *.alex.stw.uni-erlangen.de 25.01.09, 20:50
        Może wyjdę na socjalistę, ale ludzi, którzy nic nie robią
        produktywnego, tylko żyją z lichwy albo spekulacji, to powinni do
        robót publicznych zaciągnąć, bo tak nie ma społeczeństwo z nich
        żadnego pożytku. Kto ma dużo pieniędzy, będzie miał dodatkowo
        odsetki; nie masz nic, to jeszcze cię wyzwą od nierobów (nawet jak
        pracujesz sumiennie w pełnym wymiarze), alkoholików itp. Obecny
        kryzys finansowy pokazał, że tak się nie da: pieniądze nie mogą same
        się pomnażać, wartość np. nieruchomości nie będzie rosnąć w
        nieskończonosć. Mimo to w banki pompuje się miliardy, żeby utrzymać
        te iluzje.

        A tak w ogóle, to, o czym powyżej napisałem, to nie są poglądy
        Marksa, ale autorów Biblii (czyli dla chrześciajan samego Boga). W
        Nowym Testamencie jest zakazane żadanie więcej pieniędzy niż się
        pożyczyło, w Starym też, ale nie jest to powiedziane wprost (dlatego
        to Żydzi trudnili się w średniowieczu lichwą).
        • Gość: Tomek Re: Pracujący biedni IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 26.01.09, 09:38
          Świetny pomysł! Ale w sumie - po co narzucać go innym, wystarczy że sam nie dasz
          się w to wciągnąć: nie wkładaj pieniędzy na oprocentowane lokaty, ani nie bierz
          kredytów.
        • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 18:37
          I dzięki m.in. temu Żydzi pomimo nieludzkich prześladowań mają się świetnie, a
          nasz katolicki naród klepie biedę :)

          Co do życia z odsetek - zauważ, że ludzie żyjący ze zgromadzonych pieniędzy
          musieli je najpierw zgromadzić (nie spadły im z nieba). Jeżeli ktoś zarobił
          minimum te kilka milionów złotych (kwota umożliwiająca życie z odsetek), to
          oznacza to, że jego produktywność jest wielokrotnie większa od przeciętnego
          człowieka i zasługuje na to, żeby do końca życia nie pracować. Pomijam
          oczywiście kwestie: 1. różnego rodzaju oszustw, przestępstw itp. 2. spadków.
          moim zdaniem spadki powinny być wysoko oprocentowane, gdyż dziedziczenie
          ogromnych majątków nie służy w żaden sposób społeczeństwu.
        • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 18:45
          A jeszcze odnośnie spekulacji (teraz dopiero o niej doczytałem) - wbrew
          powszechnemu wieszaniu psów na spekulantach, oni również są potrzebni. Tego typu
          szybko reagujący kapitał zapewnia płynność na rynkach, która jest kluczowa
          (gdyby wszyscy inwestowali długoterminowo, płynność na rynkach byłaby niewielka,
          co znacząco utrudniałoby robienie interesów -> mniejszy wzrost PKB, większa
          bieda itp). Oczywiście, nie mówię o spekulantach działających ewidentnie na
          czyjąś szkodę, poprzez np. rozhuśtywanie kursów walut.
      • Gość: emo Re: Pracujący biedni IP: *.nplay.net.pl 26.01.09, 10:19
        zgadzam się w 100%
        Też mi smutno i wstyd kiedy czytam posty plosiaka, ZERO KLASY I EMPATII. W
        realnym życiu nie wypowiada pewnie na głos swoich opinii bo by się ośmieszył w
        swoim środowisku, za to na forum można wylać swój jad bo przecież nikt tego
        krzywego ryja nie zobaczy. Współczucie dla żonki plosiaka, jak to jest mieć w
        domu takiego kolesia bez klasy i bez szacunku do ludzi???
      • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 18:32
        Pieniądze (a w rzeczywistości dobra, które można za nie kupić) nie wezmą się
        znikąd. Przy obecnej organizacji gospodarki światowej nie każdy może żyć na
        "godnym" poziomie (vide głodujące miliardy i Zachód, który ma je w nosie).
        Jedyne co pozostaje to nawoływać do sumień liderów politycznych i finansowych
        świata.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja